Dodaj do ulubionych

los kobiety...

16.09.05, 15:21
Obserwuj wątek
    • maria73 Re: los kobiety... 16.09.05, 15:25
      Cytat miesiąca z "Twojego Stylu":

      "Trudny jest los współczesnej kobiety.
      Musi ubierać się jak chłopak,
      wyglądać jak dziewczyna,
      poruszać jak motyl,
      a pracować jak koń."
      Elizabeth Taylor

      ??????????????????????????????????????????/
      • malwina52 Re: los kobiety... 16.09.05, 16:41
        trafne okresleniesmile)))
        ale czy my az tak bardzo narzekamy na ten nasz los?
        • knidyjka Re: los kobiety... 16.09.05, 17:30
          nie my ...lawirujemysmile))
      • malwina52 Re: los kobiety... 19.07.06, 12:36
        a jednak chlopem nie chcialabym byc i juz
        • del.wa.57 Re: los kobiety... 19.07.06, 14:41
          Tez nie chciałabym być chłopem,jak napisała Malwinkasmile))
          Kiedyś jak pracowałam a dojeżdżałam 15 km w jedną stronę do pracy i jeszcze
          musiałam iść z dwa kilometry,zawsze robiłam zakupy po drodze z pracy i targałam
          te siaty jak głupia a mój ex,tylko saszetka ze śniadaniem i 8 godz, pracy i
          odpoczynek,skaranie boskie jak wysyłałam go do sklepu po zakupy,kupił tylko to
          co było na kartce napisane,nic pozatym i tak wszystko musiałam robic sama,jak
          coś sie popsuło,nic nie zrobił,nie umiał totalna noga,były dzieci małe,praca
          dom działka,urwanie...wszystko sama,po co mi był potrzebny chłop??
          Teraz...teraz za to nie muszę robic zakupów,chyba,że chcę. Pan Bóg wynagrodził
          mnie za tamte lata,mam męża,który zrobi prawie wszystko od gotowania do
          malowania czy tapetowania,zakupy zrobi lepiej odemnie,nie pozwala mi targać
          siatek.A ile jest takich kobiet co muszą wszystko same robić,choć mają mężów?
          To motto Marii jest jak /samo życie/
          • maria73 Re: los kobiety... 19.07.06, 19:13
            to nie tylko ja byłam
            taka głupia ??????
            pocieszenie to zadne!
            Tobie się przynajmniej udało na finiszu....
            a ja ???
            cóż nadzieja zawsze umiera ostatnia ! wink
            • del.wa.57 Re: los kobiety... 19.07.06, 20:11
              I Tobie się uda Mario,nagroda musi być za ''męki''długo byłam sama,tez juz
              wszystko przekreśliłam,teraz wreszcie żyję od ośmiu lat,normalnie w związku
              partnerskim.
              • del.wa.57 Re: Do Marii,. 19.07.06, 20:28
                Wyczytałam,że masz jutro spotkanie z Chole to wspaniale Mario(piszę tutaj,TAM
                nie chcę nic pisać)życzę Ci Mario miłego dnia z nieznajomą,czasem z tego
                powstają wspaniałe przyjażnie,wiem coś o tym,będąc na urlopie poznałam
                osobiście dziewczynę z forum Natli/tam też piszę/ mamy kontakt ze sobą i
                napewno nikt i nic tego nie przerwie.
                Napisz Mario coś po spotkaniu.
                Powodzenia i wiele miłych chwilwink)
                • maria73 Re: Do Marii,. 20.07.06, 22:40
                  no i spotkałyśmy się
                  myślę że było warto
                  resztę dopisze życie.....
                  • del.wa.57 Re: Do Marii,. 20.07.06, 22:53
                    Jak jesteś zadowolona ze spotkania to warto było,miłe są takie
                    spotkania,właśnie...zycie pokaże co dalej.
                    • chole Re: Do Marii,. 21.07.06, 22:51
                      Witaj Mario
                      Byłam dzisiaj na pierwszych zajęciach. Bardzo mi sie podobało. Mili Ludzie, dużo
                      spontaniczności /niewymuszonej współpracy-pomocy/. Jestem Ci wdzięczna, ze mnie
                      sprowokowałaś do działania.
                      Już dziś mogę powiedzieć, ze wszystkie popołudnia piątkowe w tym kwartale mam
                      zajęte.
                      Warto było, sorrki- wróć, warto spotykać ludzi, którzy inspirują, którzy
                      powodują, że następuje "przebudzenie", że przestajesz utyskiwać a zaczynasz
                      działac, robić coś dla siebie , dla innych, dosyć płaczu , dosyć narzekania.
                      Dziękuję. Jesteś de best. Mario - jesteś Wielka. W końcu wyjdę do ludzi a moze
                      nawet i na ludzi, potrzebowałam takiego "kopa" w zadek. Czułam się jak karaluch
                      wdeptany w glebę. Dziś zobaczyłam swiatełko w tunelu i mam nadzieję, ze nie dam
                      satysfakcji padalcowi, który ze mnie zrobił sierotę, który mnie wdeptał i się
                      pastwił.
                      pozdrawiam wszystkie dzielne forumowiczki.
                      Mario, Tobie życzę miłego urlopu a sobie wytrwałości.
                      cho-le
                      • maria73 Re: Do Marii,. 21.07.06, 23:14
                        cudownie !!!! bardzo się cieszę ,że nie odpuściłaś !!
                        To jest zupełnie inny świat,ludzie których tam spotykamy.
                        Zawsze tak uważałam.Cieszę się że to nie tylko moje obserwacje.
                        Zobaczysz będzie dobrze.Jesteś sliczną kobietą.Pamiętaj
                        o tym.Wszystko zależy od Ciebie.
                        Jeszcze jedno jest tam kilka osób z podobnymi do Ciebie problemami
                        zdrowotnymi.Nie w Twojej grupie tylko na II stopniu.
                        Traktują te zajęcia jak terapię -z dobrym skutkiem.Pewnie kiedyś je poznasz.
                        Zaczęłaś to najwaqżniejsze.Od jesieni znajdż sobie coś jeszcze.
                        A co na to córka.Pisałaś,że się z Tobą wybiera.Jak ona odebrała te zajęcia?
                        Dzięki za życzenia.Mam nadzieję ,że jeszcze kiedyś się spotkamy to pogadamy.
                        A...od niedzieli rana nie mam komputera sad .Niestety - będę musiała z tym żyć.
                        Do miłego Chole.Pozdrawiam Cię serdecznie.
                        • chole Re: Do Marii,. 22.07.06, 14:47
                          Witaj
                          Córka tylko mi towarzyszyła /a raczej baczyła, co bym nie zawróciła z drogi/
                          W pełni popiera to co robie i wspiera mnie. Teraz właśnie szykuję sie do
                          wyjazdu, już się spakowałam. I wybywam tu i ówdzie powoniać świeżym wozduchem,
                          hahaha.
                          Wiem, ze nadzieja kłamie.
                          Wiem, ze zawodzi wiara.
                          Gorycz wypijesz dziś do dna.
                          A jutro znów pełna czara.
                          Lecz miłość, gdy zawoła
                          Nikt oprzeć się nie zdoła.
                          Jej moc błogosławiona
                          Przywraca oczom blask
                          W niej radość serc,
                          W niej obrona i zdroje wszelkich łask.
                          • del.wa.57 Re: Do Marii,. 22.07.06, 15:04
                            Piękny wiersz zadedykowałaś Marii,miło,ze udało sie Wam spotkanie pozdrawiam
                            serdecznie Cholesmile))
                            A Tobie Mario raz jeszcze miłego wypadu i samych przyjemności z wnukamismile)))
                            • chole Re: Do Marii,. 23.07.06, 14:41
                              Witaj del.wa57
                              Widzisz, Maria - to jakby zjawisko, które mi się szczęśliwie przytrafiło.
                              Zdecydowana, spokojna, robi coś ze swoim życiem - zaraziła mnie tym w sensie
                              pozytywnym. Powiedziałam sobie: koniec marudzenia i ..... biorę się ostro za
                              siebie. Nie ma takiej opcji, ze nie daje rady, czy inne bzdety. Zrobie wszystko
                              co się da, aby w pełni wykorzystać czas mi dany jeszcze, to moja szansa, muszę z
                              niej skorzystać. Dzięki ludziom , takim jak Maria, zycie się toczy.... ludzi
                              nijakich nie widac, nie słychać..... bo ich już nie ma. Ja się nie zaliczam już
                              do nich. Dlatego ten "kopniak" mi był potrzebny. Wczoraj pojechałam na zlot
                              Harlejowców do Karpacza, wybawiłam się, wróciłam z "doładowanym akumulatorem"
                              dzisiaj i jestem otwarta na wszystkie wydarzenia, które wniosą jakieś pozytywne
                              wartości w moje życie.... słowem korzystam z życia garściami, a miłość..... sama
                              przyjdzie jak nadejdzie odpowiedni czas. Nie będe płakać nad rozlanym mlekiem.
                              Pozdrawiam Cie serdecznie cho-le
                              I jeszcze jedno, dobrze, ze istnieją takie fora, gdzie można spotkać ludzi
                              wartościowych i mądrych skorzystać z ich doświadczeń i rad.

                              • del.wa.57 Re: Do Chole:))) 23.07.06, 15:00
                                • del.wa.57 Re: Do Chole:))) 23.07.06, 15:09
                                  Przepraszam za szybko mi poszło.
                                  Wiesz jak bardzo się cieszę z Tobą!! wspaniale,ze trafiłaś na to forum,że
                                  spotkałaś Marię,która też musiała sie kiedyś /pozbierac/dużo nas tutaj takich
                                  kobiet po przejściach z przeszłością i nie każda daje sobie radę sama,kiedyś
                                  też byłam /zaszczuta/nie umialam się znaleść,wyszłam z tego sama,łatwo nie
                                  było,ale się zawziełam,może mam silną osobowość?
                                  Widzisz,wcale to nie takie trudne,prawda?
                                  Pozdrawiam Ciebie bardzo serdecznie zostań z nami i dziel sie swoimi
                                  doznaniami,odkryciami i żyj jak sama mówiłaś pełną piersią.
                                  Zycie jest piękne,nie oglądaj się za siebie,patrz w przyszłość i nadrabiaj
                                  zaległości.
                                  • chole Re: Do del wa 57:))) 23.07.06, 15:35
                                    Z wielką ochotą i przyjemnością zostanę w tym gościnnym gronie. Zdaję sobie
                                    sprawę, że dużo jeszcze muszę zrobić ale najważniejsze, myślę, że przestałam
                                    dreptać w miejscu.
                                    U mnie w domu dziś wielkie wydarzenie, moja Córcia przygotowuje się do wystawy
                                    /obrazy - plastyka i te sprawy / i przyjdzie jej Promotorka i..... sponsorka
                                    poniekąd, więc robimy nastrój, ciasteczka, kuleczki czekoladowe w wiórkach
                                    kokosowych, zimne napoje itp. A wieczorem jest koncert bachowski /bo my to
                                    artystyczna rodzina jesteśmy/ na zakończenie festiwalu, więc się razem
                                    wybieramy. O Boże, już zaczyna być cudnie................
                                    Pozdrawiam Cię Heleno
                                    cho-le
                                    • del.wa.57 Re: Do del wa 57:))) 23.07.06, 18:08
                                      Gratuluję wspaniałej córki i baw sie dobrze wieczorkiem.A to będzie się
                                      działo!!!!
                                      Powodzeniasmile)
                                      • chole Re: Do del wa 57:))) 23.07.06, 22:43
                                        Gratulacje przyjęte. Dziękuję. Potrzebne nam są teraz miłe słowa / mówie o córce
                                        i o sobie/ , moja córka od dwóch miesięcy bardzo choruje /nazywają to
                                        bezpośrednim zagrożeniem białaczką/ - ale oczywiście MY NIE PODDAJEMY SIę,
                                        świadomie i celowo wepchnęłam Córcię w wir pracy i między kolejną porcją leków,
                                        siedzi i maluje, rysuje, tworzy.... a są to prace tak ekspresyjne, i tak piękne,
                                        że szkoda, żeby nie zobaczyły światła dziennego - hihihi ale określenie?!
                                        A moje zdolne Dziecko zapomina o swoich dolegliwosciach - i o to właściwie
                                        chodzi, żeby nie użalać się nad sobą. Wiem coś o tym- sama walcze z rakiem od 3
                                        lat. Widzisz więc, że bardzo połaskotały nas Twoje gratulacje.
                                        A dzień był świetny - a dla mnie to.............. kolejny sukces po ostatnich
                                        dość niefortunnych kolejach losu.
                                        Pozdrawiam Cię serdecznie i czuje się jakbym znała Cię od dawna.
                                        Cholera, ale to zycie jest zaskakujące i jakie piękne, nie do wiary.
                                        cho-le
                                        • del.wa.57 Re: Do Chole:))) 24.07.06, 20:04
                                          Oczywiście,ze życie jest piękne kochana i trzeba brać je garściami,cieszyć się
                                          z każdego wydarzenia.I jak słusznie zauważasz,nie użalać sie nad sobą bo co ma
                                          sie wydarzyć i tak się stanie a czasem możemy pomóc sobie sami.
                                          I bardzo słusznie Chole prace Twojej córki powinny być /wystawione/ jaka to dla
                                          niej duma a dla Ciebie,wyobrażam sobie,niech maluje,tworzy to Twoje zdolne
                                          dziecko,ma przy tym niesamowitą frajdę,robi to co lubi.
                                          Zyczę Tobie Chole i córce samych wspaniałych dni i radości z odkrywania czegoś
                                          nowego.Pozdrawiam bardzo serdeczniesmile))
              • malwina52 Re: los kobiety... 19.07.06, 20:29
                Helenko mozna od Ciebie zarazic sie optymizmemsmile
                • del.wa.57 Re: los kobiety... 19.07.06, 21:11
                  Malwinko,zawsze wierzyłam w lepsze jutro i cągle sobie powtarzałam,że gorzej
                  już być nie może-tylko lepiej a tak naprawdę to tak krótko żyjemy na tym
                  pięknym świecie,że szkoda czasu na ponuractwo,narzekania i biadolenie,trzeba
                  cieszyć się z tego co mamy i uśmiechać się do ludzi.
                  • maria73 Re: los kobiety... 19.07.06, 21:51
                    dzięki za życzenia będzie dobrze!
                    Wbrew temu co czasem piszę jestem niepoprawna optymistką!
                    Pamiętam kiedyś zdesperowana ,na stwierdzenie: " zajrzyj sobie do dowodu"
                    powiedziałam : "czas działa na moją korzyść" !!
                    To się sprawdziło - wyglądam lepiej niż 2 lata temu
                    i jestem bardziej pogodna ...

                    Zycie jest piękne
                    to tylko ludzie czasami bywają zli - to moje motto wink)
                    • del.wa.57 Re: los kobiety... 19.07.06, 22:34
                      Pamiętam Mario Twoje/problemy/ właśnie dlatego,gorzej byc juz nie może a Twoje
                      motto piękne i prawdziwesmile
                      Pozdrawiam serdecznie.
      • landal16 Re: los kobiety... 21.07.06, 05:08
        maria73 napisała:

        > Cytat miesiąca z "Twojego Stylu":
        >
        > "Trudny jest los współczesnej kobiety.
        > Musi ubierać się jak chłopak,
        > wyglądać jak dziewczyna,
        > poruszać jak motyl,
        > a pracować jak koń."
        > Elizabeth Taylor
        >
        > ??????????????????????????????????????????/
        jezeli to jest naprawde wypowiedz E. Taylor, to my kobiety nie mamy sie czego
        obawiac. Chociaz respektuje E.T. zycie "normalnej" kobiety is inne niz gwiazdy,
        ktora nigdy nie rzadzila na "ziemi" ......los kobiety zalezy od jej
        temperamentu, jej checi do niezaleznosci, ktory ponosi
        konsekwencje.....przynajmniej ja, nigdy ich nie zalowalam......bo wiem o co
        chodzi.....
    • malwina52 Re: zakupy... 27.09.05, 14:04
      po pracy je robie
      i chodze obladowana jak
      przyslowiowa baba,
      glupiasmile zawsze cos mi sie
      jeszcze przyda a potem
      targam i narzekam na rece,
      choc do tego dzwigania przydalby sie
      jakis chlop juz niekoniecznie na gwaltsmile))))
      • muraszka1 Re: zakupy... 28.09.05, 09:35
        nawet majac chlopa,tez czasem trzeba dzwigac zakupy,dobra jest lekka torba
        na kolkach,widzialam takie w marketach,jednak najwygodniej jest miec samochod
        i prawo jazdy smile
    • ewa553 dajcie spokoj, 21.07.06, 07:34
      juz czytajac taki dramatyczny, 19-wieczny tytul mozna sie zalamacsmile))))
      Jaki to los mamy? To ze pojedyncze osoby musza taszczyc zakupy same, to juz
      uogolniamy jaki to straszny nasz los? To taszczenie to przeciez najczesciej
      nasz wybor. Bo jak mi maz/partner nie przytaszczy, to nie bedzie tego i owego.
      To bede nie taszczyc, ale nosic tylko to, co sama potrzebuje.
      Spojrzmy na "los kobiety" od inej strony: jestesmy wyzwolone, niezalezne od
      mezczyzn. Nawet moj Turek mi wczoreaj tlumaczyl, ze dawniej to trzeba bylo miec
      dzieci ze wzgledu na opinie ludzi, a teraz to kwestia wyboru. Nie musimy
      wychodzic za maz. Kto chce, ten wychodzi, kto nie chce, moze miec partnera,
      kochanka, czy co mu do szczescia jest potrzebne. Dzis juz nie tylko starsi
      panowie robia sie troche smieszni, wiazac sie z nastolatkami (no, prawie).
      Dzis, kiedy jest moda na dojrzale panie, mozemy tez miec mlodych, swiezych
      kochankow i nikomu nic do tego. Pewnie, ze dobrze jest miec mezczyzne, ktory we
      wszystkim pomoze.stop. to jest wlasnie bledne zdanie. Bo mezczyzne ktory we
      wszystkim pomoze, mozna wynajac, czyli np. rzemieslnika ktory mi teraz domek w
      ogrodzie reperuje. Gdybym miala wyjsc za maz tylko dlatego, ze mi potrzebny
      rzemieslnik, wykazalabym sie glupota. Oczywiscie nie byloby zle, aby mezczyzna
      ktorego sie kocha, byl rowniez uzdolniony technicznie, ale nie jest to warunek.
      Nie narzekajmy jesli nasz ukochany nie jest rownoczesnie rzemieslnikiem,
      szoferem, tragarzem, malarzem i co tam jeszcze. W koncu czy my jestesmy takie
      idealne? Czy umiemy wszystko? Nie narzekajmy wiec na los kobiet, bo to brzmi
      bardzo staromodnie, nie pasuje do dzisiejszych czasow. I tym optymistycznym
      zdaniem koncze na dzis i udaje sie do mezczyzny, ktory umie wbijac igly
      (akupunkturasmile))), czego moj Malzonek faktycznie nie umial, a mimo tego
      kochalam Go nie narzekajac na swoj marny lossmile)))
      • evwi Re: dajcie spokoj, 21.07.06, 09:31
        Tak jak i ewa uważam, ze nasz los wcale nie jest taki zły. A ten los to często
        sobie same "stworzymy" Przysłowiowe siatki,czy to tylko ja jestem siłaczką. A
        podzielić, ja pieczywo i masełko, facet warzywa i wody. Nie kupi , niech idzie
        jeszcze raz, albo na kolację będzie woda z cytryną. Nie przyniesie ziemniaków to
        na obiad kasza lub naleśniki. Zawsze coś się znajdzie w szafce lub lodówce.
        Ale nie myślcie, że odrazu byłam taka mądra - bywało inacze ( czytaj gorzej)
        Dziewczyny nie dramatyzować , ale się wychować.
        • graga211 Re: dajcie spokoj, 21.07.06, 14:10
          evwi napisała:
          > Dziewczyny nie dramatyzować, ale się wychować.
          No i to właśnie! Bardzo mnie cieszy, ze nie jestem sama. Uwazam, ze to my
          jestesmy winne traktowania nas jak osobista kucharke, praczke, sprzataczke i…
          nie bede wymieniac dalej, bo po co?
          Przeciez to MY pierwsze wychowujemy i wszczepiamy w podswiadomosc naszych
          dzieci wizerunek kobiety i mezczyzny. Od nas glownie zalezy, czy nowemu
          pokoleniu kobieta będzie kojarzyla się z garami, sciereczka i siatkami pelnymi
          zakupow, a ojciec z gazeta w rece na wpollezacy przed TV. Pamietam, jak moj
          slubny miał pretensje, ze u nas to tylko nalesniki i ziemniaczki z kwasnym
          mlekiem, a u innych delicje. Gdy nie pomagalo zwracanie uwagi na fakt, ze ci
          inni nie sa u nas czestowani nalesnikami i tez im może wydawac się, ze jemy
          bogato, przekazalam mu kase i dalam wolna reke w robieniu zakupow. Po miesiacu
          miał już dosyc, ale ja bylam uparta w twierdzeniu, ze musi co najmniej 3
          miesiace, żeby zobaczyl, jak to się ma do budzetu. No i bywalo tak, jak pisze
          evwi: nie kupil – nie jadl. Za duzo wydal – nie jadl. Po pol roku zrobil się
          specjalista w zakupach, dlatego te robote pozostawilam już w jego rekach i robi
          to do dzisiaj. Owszem, spisuje sobie na karteczce i trzyma się tego spisu, gdy
          ja kupuje jeszcze dziesiatki innych produktow wcale nie zaplanowanych. I kto tu
          wyszedl na lepiej zorganizowanego oraz bardziej oszczednego???
          I tak było ze wszystkim. Jedynego nie wywalczylam, a mianowicie uzywania
          odkurzacza – kiedy wyciagam maszyne, mój kochany natychmiast wynosi się do
          garazu (lub na zakupy, cha, cha!) Wszystko robimy wspolnie i nie ma zadnych
          podzialow, gdyz pogodzil się juz z tym, ze takowe mialy racje bytu, kiedy w
          domu bylo male dziecko i sila rzeczy na matke spadalo gros obowiazkow. Teraz
          jestesmy tylko we dwoje, mamy takie same rece i takie samo zdrowie, dlatego nie
          widze powodu, by ktores uslugiwalo ktoremus. A jeszcze nieraz dodaje, ze jest
          starszy ode mnie, a wiec powinien wiedziec wiecej i miec wieksza praktyke.
          Czasami i tak sobie jeszcze pogderam, ze gdyby on pracowal przy kompie, to
          mialby podana herbatke i ciasteczko, bylby wezwany do zastawionego juz stolu i
          w ogole przy ludziach wychwalany i podziwiany, a nie krytykowany „ze siedzi
          przy kompie.”
          To jest nadzwyczajnie interesujaca rzecz: wielogodzinne siedzenie mezczyzny
          przed TV nie wzbudza pogardy u nikogo, a gdy siedzi przed pecetem, to wrecz
          jest podziwiany. Natomiast w odniesieniu do kobiety oceny sa calkiem inne –
          jeśli przy TV, to glupia baba, jeśli przy PC – wariatka!
          Wow, ale rozpedzilam się. Chyba wyczerpalam caly moj internetowy limit, bo
          zapomnialam, ze takie cos pisze się nie bedac podlaczona do wirtualnej sieci….
          A tu jeszcze tyle by mozna!!! smile))))

          • landal16 Re: dajcie spokoj, 21.07.06, 16:15
            Mialam wyjsc, ale jeszcze zanim przeczytalam co Graga i Evwi napisaly i juz
            najbardziej mi sie podoba, cytuje: "To jest nadzwyczajnie interesujaca rzecz:
            wielogodzinne siedzenie mezczyzny
            przed TV nie wzbudza pogardy u nikogo, a gdy siedzi przed pecetem, to wrecz
            jest podziwiany. Natomiast w odniesieniu do kobiety oceny sa calkiem inne –
            jeśli przy TV, to glupia baba, jeśli przy PC – wariatka!" .......
            ....wiem, ze teraz patrze na wszystko z perspektywy czasu i inaczej odnosze sie
            do tych krytycznych momentow mlodosci. Moj slubny (jak to Graga nazywa)nie mial
            zadnego zainteresowania do kuchni, w co rowniez wchodza zakupy, a poniewaz ja
            gotowalam, wiec nienawidzilabym jakby ktos mi robil zakupy, wiec czynilam to z
            umilowaniem. Moj slubny natomiast pracowal i utrzymywal czteroosobowa rodzine.
            W dodatku byl artysta muzykiem i czesto jego mysli byly gdzie indziej.
            Wykonujac duzo fizycznych prac domowych, czulam sie zgrabna i szybka, i nie
            zawsze trzeba porownywac ja to, to ty tez musisz......teraz jestem sama i musze
            nawet kosic trawe w duzym ogrodzie, co nigdy nie robilam, a pamietam jak slubny
            wchodzil po koszeniu trawy caly spocony i czerwony jak burak i nie mowil mi,
            ale ty sie masz dobrze.....
            • graga211 jeszcze zdan kilka 21.07.06, 22:31
              Landal, nigdzie nie widze Twojego narzekania na noszenie siat z zakupami, ani
              na jakies inne domowe czynnosci, ktorych Twoj partner nie wykonywal. Piszesz
              natomiast, ze wszystko robilas sama z checia i przyjemnoscia, co znaczy, iz tak
              sobie wypracowaliscie uklad w Waszym zwiazku, ze nikt na nikogo nie skarzy/l
              się. I o to wlasnie chodzi! Zle jest natomiast, gdy malzonkowie ciagna ten
              wspolny wozek nierowno i na dokladke w rozne strony; wtedy trzeba dzialac, bo
              jak slusznie zauwazyla del.wa – zycie jest zbyt krotkie, zeby marnowac je na
              niesnaski, zlosc, lzy i smutek. Mozna to zalatwic jej sposobem – ciac szybko,
              zdecydowanie i konkretnie, niczym chirurg skalpelem, albo moim – powolutku,
              systematycznie i konsekwentnie. Wybor metody zalezy od wielu czynnikow, m.in.
              rowniez od temperamentu i poczucia niezaleznosci stron.
              My wszyscy 60+/- dobrze juz wiemy, ze malzenstwo jest proba sil od samego
              poczatku, jak rowniez proba wychowania partnera wg wlasnego wizerunku. I proces
              ten przebiega w obu kierunkach. Jesli szczesliwie przez niego przebrniemy,
              wowczas mowimy o zgodnym pozyciu. Jesli nie – wtedy narzekamy.
              Lecz na kogo powinnismy narzekac?
              Uwazam, ze na siebie...
    • ewa553 Re: los kobiety... 22.07.06, 08:09
      Mario, mam nadzieje, ze tylko przejsciowo nie bedziesz miala compa???
      • maria73 Re: los kobiety... 22.07.06, 08:33
        jasne ,
        gdzieś do 20-go sierpnia,
        mniej więcej w tym
        czasie planuję powrót
        do Wrocławia.
        • del.wa.57 Re: los kobiety... 22.07.06, 10:13
          Mario wyjeżdżasz na urlop?
          Miłego i wspaniałego wypoczynku,może jakieś zdjęcia podrzucisz po powrociesmile)
          • maria73 Re: los kobiety... 22.07.06, 11:36
            teraz mam jak to ja nazywam
            "czas dobroci dla wnuków" wink)
            jadę z nimi w góry koło Bielska Białej
            Niech sobie pooddychają czystym względnie powietrzem.
            Niestety mam tradycyjny aparat a nie mam skanera.
            Ale z pewnością będzie fajnie !!
            U nas jest podział ról:
            jest babcia od pierożków i babcia od rzeczy dziwnych...
            W związku z tym maluchy mają co lubia do jedzenia
            i uczą się kochać przyrodę,wędrować i oglądać kamienie,ptaszki

            ( w donicy na balkonie mam młodego gołębia - dzieciaki się naoglądały,chodziły
            koło niego na paluszkach)

            czyli jakaś równowaga jest.Co roku z nimi wyjezdżam minimum na 2 tygodnie w
            plener.
            • landal16 do Maria73 22.07.06, 23:23
              Widzisz Mario, choc czytam i pisze z USA, to Ty jedziesz w moje strony
              rodzinne. Urodzilam sie B-B i znam jego wszystkie zakatki, jak rowniez okolice
              gor, wiec napisz dokad dokladnie jedziesz, Szczyrk, Mikuszowice, Bystra,
              Jaworze itd. itd. Bielsko jest pieknie otoczone gorami, jedna z naszych
              kolezanek, Graga, ma cudowny widok na Skrzyczne......zycze przyjemnych
              wakacji......
              • maria73 Re: do Maria73 22.07.06, 23:38
                jadę do Mesznej - to między Bielskiem a Szczyrkiem,wpadnę do Jaworza bo tam
                przebywa koleżanka z UTW ( jest u brata na wakacjach),przez jakiś czas
                mieszkałam w Jasienicy - tam skończyłam podstawówkę.
                Jakiż ten świat jest mały !!!
                Dzięki za żyyczenia i... wyłączam się na czas jakiś.
                Pozdrawiam wszystkich wink)
                • maria73 Re: do Maria73 22.07.06, 23:38
                  i jeszcze jedno - chopdziłam w B-B do ogólniaka
                  przy ul.Piastowskiej !!]
                • landal16 Re: do Maria73 24.07.06, 02:19
                  Mario.....
                  Meszna to moje okolice, ale juz napewno Gragi w Wilkowicach. Radze zrobic
                  kontakt proponowany przez Grage. Szkola srednia na ul. Piastowskiej, ja
                  chodzilam do Tech. Wlokienniczego, blisko tej ulicy, moze sie znamy?
                  • maria73 Re: do Maria73 28.08.06, 08:41
                    no właśnie .... jaki ten świat mały !!!!
                    No i jacy sympatyczni ludzie wink)
                    Właśnie wróciłam parę dni temu.
                    Spędziłam z moimi Maluszkami 4 tygodnie w uroczej okolicy.
                    Niestety nie miałam dostępu do internetu ( teraz zresztą też nie mam bo sypnął
                    mi się totalnie mój komputer) i nie mogłam kontektować się z wami.Załuję tego
                    niezmiernie.Dostałam sympatyczne zaproszenie od Gragi które przeczytałam
                    dopiero po powrocie do Wrocławia.Ale co się odwlecze......
                    Dzieciaki były zadowolone bo przeżyły niezapomniane chwile.Były Dni Meszny a
                    więc obejrzały skoki spadochronowe, walki ju jitsu ( czy ja to dobrze
                    napisałam?) koncerty kapeli góralskiej i ,gry na bębnach afrykańskich.Mała
                    skakała na batucie (!!) no i najwieksze dla nich przeżycie - samolot zrzucał
                    cukierki!!! Oj działo się działo!!! Brały udział w konkursach i zdobyły
                    nagrody.Nawet mnie zaciągnęły na scenę i musiałam z nimi odtańczyć " kaczuchę".
                    One były szczęsliwe i ja też.Teraz powoli wracam do rzeczywistości.
                    • del.wa.57 Re: do Maria73 28.08.06, 17:36
                      A to już wszystko wiem,sorka zapytałam Ciebie na wątku''Adminka do roboty'' jak
                      minął urlop,teraz widzę ,że miałaś wspaniałe wakacje w wnusiami,wspaniale jest
                      pobyć z rodzinką,zawsze się cieszę na spotkanie z moimi,chociaż widzimy się
                      raz,dwa razy do roku a synem jeszcze rzadziej,ale już się cieszę na Boże
                      Narodzenie zjadą do mnie moje dzieci z rodzinami,bede najszczęśliwsza mama i
                      babcia na świecie.
                      Fajnie,ze juz jesteś z nami Mariosmile
                      • grenka1 Re: do Maria73 28.08.06, 18:17
                        Witaj Mario, pusto tu bez Ciebie było.
                        Towarzystwo rozpuściło się jak dziadowski bicz.
                        Weź się teraz trochę za nich.
                        • maria73 Re: do Maria73 29.08.06, 09:05
                          o rany grenka !!!!!
                        • maria73 Re: do landal... 29.08.06, 09:32
                          no wlaśnie - mój ogólniak był zaraz za twoim technikum.
                          Nie sądzę żebyśmy się znały.
                          Byłam wtedy małą zagubioną dziewczynką z okolicznej wsi.
                          Zakompleksioną,zahukaną,przepraszającą wszystkich za to że żyje!!
                          Ale to już było i nie wróci więcej ...
                          • del.wa.57 Re: Do Chole... 29.08.06, 13:30
                            Gdzie Ty dziewczyno podziewasz dawno nic nie pisałaś odezwij się chociaz słówko.
                            • maria73 Re: Do Chole... 30.08.06, 08:33
                              byłam z nią w sobotę na wędrówce na Slężę.
                              Trzyma się dzielnie,wygląda jeszcze lepiej
                              tylko musi trochę z sobą powalczyć....
                              Samo życie! trzymajmy za nią kciuki!!!
    • ewa553 Re: los kobiety... 23.07.06, 05:47
      to i ja sie do Was podczepie, choc jestem z Katowicsmile))) Do przedszkola
      chodzuilam w Brennej - tam byl moj Tato po wojnie kierownikiem szkoly.
      Przez cale moje katowickie zycie bylam zwiazana z Beskidami, jezdzac tam stale
      na wedrowki. Juz w dziecinstwie spoedzalo sie wakacje albo w Wisle albo w
      Szczyrku. A lazenie po gorach nie spadlo mi teraz z nieba, tylko wzielo sie z
      cotygodniowych wypadow w Wasze gorki. Pociag z Katowic o 5 rano, powrot
      baaaardzo poznym wieczorem, autobusem, najczesciej z przesiadka w Skoczowie.
      A i pozniej jak nie bylo pomyslu na spedzenie niedzieli, to najczesciej ta sama
      sliczna, nie do znudzenia trasa: pociagiem do Polany, wejscie na Rownice,
      przejscie do Brennej z pieknym piknikiem i czytaniem ksiazek na takiej polanie
      niedaleko szczytu Rownicy. I zawsze, ale to zawsze opowiadanie o tym, jak jako
      malenstwo topilam sie w rzeczce kolo szkoly, a m oj Tato widzial to przez okno
      kancelarii i wybiegl mnie ratowac...
      Ej, zaraz utopie sie we wspomnieniach. I na pewno do nich wroce, ale teraz
      musze pedzic na lotnisko odebrac mojego warszawskiego siostrzenca! Milego dnia
      zycze wszystkim - nie tylko tym zwiazanym z Beskidami.
      • graga211 Mario73... 23.07.06, 12:13
        ...bedziesz niedaleko mnie, mozna spacerkiem dojść. Zapraszam.
        I prosze, zajrzyj na gazetowa poczte.
    • chole Re: los kobiety... 30.08.06, 17:17
      Witajcie ciepło !
      Gdzie się podziewam? Prawie cały sierpień i kawałek lipca jeździłam tu i
      tam.... trochę byłam w Niemczech, trochę we Wrocku [załatwiałam parę spraw] od
      ponad tygodnia jestem w domu i ..... jak to Maria mówi "muszę powalczyć ze
      sobą".... do 4 września tkwie w ....zawieszeniu, bo ważą się moje losy?! Mam
      znowu problemy ze zdrowiem. I nie wiem co powie onkolog, a ma wybór może mi
      powiedzieć: rehabilitacja lub chemia. Co lepsze? wiem, że niepewność jest
      najgorsza i czasem ból, którego zdzierżyć nie idzie, czekam zatem. A zeby tak
      bezczynnie nie czekać to przyjmuje gości w domu [czasami], wychodze na spacerki,
      do pubu, na jakieś koncerty na degustacje win i tak czas leci co dzinnie coś
      nowego, byle nie rozmyślać....co to dalej będzie, radze sobie jak mogę raz
      lepiej mi to wychodzi, raz gorzej ale zawsze do przodu. Jest lepiej niż było!
      Jeszcze nie tak dawno wyglądałam jak usmarkana kupka nieszczęścia - teraz mam
      czysty nosek i jakiś uśmiech na twarzy. Młoda kończy rysunki na wystawę a tytuł
      jej bedzie: "Zawieszeni w czasie".
      Pozdrawiam bardzo serdecznie - cho-le
      • del.wa.57 Re: los kobiety... 30.08.06, 17:26
        Bardzo się cieszę,że się odezwałaś,dasz radę dziewczyno tylko w to uwierz a
        wszystko będzie dobrze,byłaś w Niemczech i nic o tym nie napisałaś i może nawet
        gdzieś blisko mnie?
        Życzę córce sukcesów a będzie je miała bo jest zdolna dziewczyna i czekamy może
        na jakieś zdjęcia z wystawy córki,trzymaj się Chole dzielnie i nie daj się
        chorobie,wiara czyni cudasmile
        • chole Re: los kobiety... 30.08.06, 17:52
          Kochana, a gdzie Ty bywasz w Niemczech? Ja byłam u siostrzenicy niedaleko
          Frankfurtu w Wiesbaden, potem u kuzyna w Magdeburgu a na koncu parę dni u
          kolezanki w gerlitz. Ja dość często tam jeżdżę, bo do niedawna tam się leczyłam.
          Zwiedziłam całe Niemcy i nie tylko. Przestraszyłam się, ze to ostatnia wycieczka
          i..... siostrzenica pokazała mi kawałłłłłłłłłłłł Europy.
          • del.wa.57 Re: los kobiety... 30.08.06, 17:58
            Ja mieszkam w Niemczech Chole 14 km,od Bremen a Ty byłaś nie w tych stronach,to
            dośc daleko północny zachód,ale kto wie? może kiedyś i do mnie zawitasz?
            Jaka ostatnia,tylko głupot nie opowiadaj-dobrze!!!
            smile
            • chole Re: los kobiety... 30.08.06, 18:07
              No wiesz? cały styczeń mieszkałam w Bremen a jeździłam do Hamburga na zabiegi,
              byłam wtedy u takiej fajnej Polki, pilnowałam jej dzieci a Ona mnie za to woziła
              tam i z powrotem.
              • del.wa.57 Re: los kobiety... 30.08.06, 18:14
                Toż to o krok do mnie buuuuuu,ale wtedy jeszcze sie nie znałyśmy kochana,gdybyś
                kiedyś znów była w tych stronach musisz dać znać,umómimy się koniecznie!!!
                • maria73 Re: los kobiety... 30.08.06, 18:19
                  proszę ,proszę.....
                  zapowiada sie kolejna "randka w ciemno" wink)
                  • del.wa.57 Re: los kobiety... 30.08.06, 18:21
                    Mam nadzieję Mario,fajnie by byłosmile)))))
                  • chole Re: los kobiety... 30.08.06, 18:25
                    hahahaha, witaj Mario, randka jak randka, ale tak się zgadać? A swoją drogą, to
                    szkoda,że wtedy się nie znałyśmy...... bo w Bremen też nie miałam z kim na kawę
                    chodzić a soboty i niedziele miałam wolne.
                    • del.wa.57 Re: los kobiety... 30.08.06, 18:28
                      Drugi raz nie będziesz juz tam sama,napewno Cholesmile)))
                      • chole Re: los kobiety... 30.08.06, 18:41
                        teraz już wiem, że nie jestem sama.... gdziekolwiek jestem.... bo są ze mną
                        wspaniali ludzie. Dziękuję Wam za to !
                        • maria73 Re: los kobiety... 30.08.06, 20:05
                          no i co - nie mam racji mówiąc że
                          swiat jest piękny to tylko ludzie c z a s a mi bywają żli!!
                          Witaj chole i do miłego....
                          • chole Re: los kobiety... 01.09.06, 08:40
                            Masz rację, Mario, masz.
                            Podziwiam Cię - za to i za inne cechy, którymi obdarowujesz ludzi, zagubionych ,
                            jak ja, i nie twierdzę, że do takiego stanu doszłaś prostszą drogą, niż moja.

                            Twardo stąpasz po ziemi, i jeśli pozwolisz poucze się troszkę od Ciebie,
                            popodglądam dyskretnie, jak Ci się to udaje? To wielka sztuka, być taką
                            osobą,jak Ty. Niech żałują Dziewczyny z forumowiska, które Cię nie znają.

                            W sobotę postaram się być, tzn. mam taki zamiar - przeszkodzić mi może jedynie
                            stan fizyczny mojego ciała.

                            Wczoraj byłam na pięknym koncercie "Damas Quartet" - w La Luz. Cudne jazz-owe
                            muzykowanie połączone z kolacją meksykańską. Frajda.
                            Mam jednak chopla na punkcie słuchania dobrej muzyki. Nie wiem, jak inni ze mną
                            wytrzymują !?!? Pozdrawiam serdecznie.
                      • chole Re: los kobiety... 14.09.06, 11:26
                        Witam wszystkich ciepło
                        del.wa.57 - Jadę jutro do Niemiec, ale zatrzymam się w Magdeburgu,[a
                        właściwie w Halberstadt - to jest paredziesiąt km od Magdeburga] , trochę
                        kawałek od Ciebie. Nie będę długo..... tylko kilka dni, pozdrawiam Cię serdecznie.
                        Jakaś załamka mnie dzis dopadła, choroba wystawia mnie na próbę, kolejną
                        zresztą,...... ale obiecuję, ze i tak bez walki się nie podddam.
                      • chole Re: los kobiety... 14.09.06, 16:12
                        Małe sprostowanie: Otóż dzisiaj wyjeżdżam o 21.oo , a nie jutro, jak napisałam
                        wcześniej, nie mam innego połączenia a niestety jestem uzależniona od
                        przewoźnika [nie mylić z innymi uzależnieniami ! ]
                        pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka