Dodaj do ulubionych

"Wysokie obcasy"

25.10.08, 15:02
Powielam wątek, który założyłam też u 50-latek, bo sprawa dla mnie
ważka.
Otóż w dodatku pt. "Wysokie obcasy" weekendowego numeru Gazety
Wyborczej znajduje się artykuł-esej przedstawiający sytuację
dzisiejszej 50-latki. Str.40 w dziale To nie jest kraj dla starych
ludzi.
Jestem ogromnie ciekawa, co powiecie n/t przeczytanego tekstu i
opisanej sytuacji? A może ktoś z uczestników forum przeżył/-wa
podobne perturbacje?
Ponieważ czasopismo wyszło dopiero dzisiaj, link, który podaję do
elektronicznej wersji "Obcasów" będzie aktywny po 24 godzinach,
czyli jutro
tiny.pl/sfgx
Ale może ktoś ma w domu dzisiejszą Gazetę Wyborczą z dodatkiem,
przeczytał esej i może napisać kilka słów?
Zachęcam i serdecznie pozdrawiam, Gr.
Obserwuj wątek
    • polnaro Re: "Wysokie obcasy" 25.10.08, 19:59
      Przeczytałam. Właściwie "emerytka" nie bardzo powinna bać się przedstawionego
      tam ciągu wydarzeń, a jednak niepokój pozostał. Przykre, bardzo przykre i głupie
      jest wyrzucanie ludzi na margines z powodu wieku. Cóż można zdziałać jeśli nie
      liczą się kompetencje, efekty pracy i doświadczenie a kryterium nadrzędnym jest
      młodość? Może pozostaje jedynie zachęcać do działalności na własny rachunek
      kiedy jest się jeszcze młodym ? To jednak żadna gwarancja, tyle, że więcej
      zależy od nas samych.
      Tak naprawdę, to młodzi też nie mają się wcale lepiej w naszym kochanym kraju,
      przeczytajcie tekst już od str.36.
      • anka125 Re: "Wysokie obcasy" 25.10.08, 22:51
        Ale młodzi mają przed sobą przyszłośc a my?
        Nie każdy pogodzi się z tym co go spotkało.Ja na przykład dotąd nie mogę.Nie
        mogę pogodzić się,że w wieku 47 lat skazano mnie na śmierć zawodową!
        Kto?
        Gówniarze z kasą którzy kupili moją firmę w ramach cholernej prywatyzacji.I
        skazali nas,starych stażem ludzi na śmierć zawodową.
        I od tamtej pory(to już ho ho ho) tułam się po zakładach pracując " na czarno".
        Czy to jest normalne??????
        • graga211 Re: "Wysokie obcasy" 26.10.08, 08:30
          >Ale młodzi mają przed sobą przyszłośc a my?<
          Zgadzam się. Młodzi są niecierpliwi, chcą mieć wszystko już,
          natychmiast i w pełnym wymiarze, nic powolutku, nic pod górkę, nic z
          wyrzeczeniami. A przecież nad wszystkim trzeba popracować, również
          nad swoją przyszłością. Nie jest lekko, to prawda, ale to jeszcze
          dla nich nie koniec świata, a dopiero początek.
          Byle nie końca...
          Natomiast sytuacja 40-50-latków jest bardzo poważna i co ciekawe,
          nawet redaktorzy gazety uznają, że to "ludzie starzy".
          O ile wiem, geriatria zaczyna zajmować się osobami powyżej 70 roku
          życia, a dzisiejszy "staruszek" bywa nader dziarski i po 80, przy
          czym znam nawet 92-latka podróżującego z jednego końca globu
          ziemskiego na drugi, uczestniczącego w balach sylwestrowych, ba,
          nawet prowadzącego samochód. Wobec niego 50 i 40-latek to młodzik
          winny biegania mu po papieroski do kiosku!
          Ale wracam do meritum sprawy.
          Nie rozumiem dlaczego pracodawcy usuwają pracownikow doświadczonych
          i dyspozycyjnych? Taka pani w wieku 50 lat jest już wolna niczym
          ptak, dzieci ma odchowane, usamodzielnione, nowych nie chce (tak, sa
          wyjątki, wiem) i jako pracownika można ją wykorzystać z jej
          przyzwoleniem.
          A może lepiej, gdy społeczeństwo, konkretnie: młodzi pokryją koszta
          utrzymywania tych ludzi ciągle zdolnych zarobić na siebie?
          Nie rozumiem tej polityki...
          • maria73 Re: "Wysokie obcasy" 26.10.08, 09:18
            Ania pisze,ze w wieku 47 lat została skazana na śmierć zawodową.
            Sorry ,że to napiszę ,ale myślę że troszkę sama się na to skazałaś.
            Nasze pokolenie niestety nie potrafi przystosowywać się to
            sytuacji.Zostaliśmy nauczeni,że praca jest.Często zatem bywało,że
            osoby które w ramach restrukturyzacji czy innych zdarzeń zostawały
            bez pracy opuszczały ręce zamiast zacząć coś innego.Wiadomo,że
            zawsze tego typu decyzje wiążą się z ryzykiem.Uda się czy nie??? Ale
            kto nie ryzykuje ten nie wygrywa.
            Wierzcie mi znam osoby którym się udało.Mam np. znajomą ,która po
            zwolnieniu z pracy zaczynała od sprzedaży ciuchów ( które brała na
            kredyt z zakładu) na targowisku.Dzisiaj ma 2 sklepy,urodziła drugie
            diecko,powodzi jej się świetnie.
            Ona dziękuje losowi ,że ktoś ją z pracy zwolnił.
            A więc i tak może być.
            Nigdy nie należy opuszczać rąk i ograniczyć się do szukania winnych.
            • graga211 Re: "Wysokie obcasy" 26.10.08, 09:57
              Pewnie, że może być, i na szczęście, że bywa!
              Ale dalczego, co jest przyczyną takiej sytuacji, jaką opisuje
              autorka artykułu? Bohaterka arta próbowała wszystkiego, czyli nie
              opuściła rąk bezradnie. Przeczytaj. Scyzoryk w kieszeni się otwiera.
              Jeśli człowiek ma nóż na gardle, to już nie czeka na zmiłowanie
              nieba, gdyż wie, że to juz nie te czasy, w których praca była dla
              każdego, wystarczyło tylko się na nią zgodzić.
              Po prostu czekała na obywatela.
              Teraz chyba też czeka (przecież mnóstwo ludzi wyemigrowało), tylko
              jakoś straszliwie wybrzydza...
            • pia.ed Przedluzenie wieku emerytalnego 26.10.08, 10:11
              "Mam znajomą ,która po zwolnieniu z pracy zaczynała od sprzedaży
              ciuchów na targowisku ..."

              Nie kazdy jest stworzony do handlu czy otwierania wlasnego biznesu.

              Wydaje mi sie, ze w Polsce to juz tradycja, ze babcie pomagaja
              wychowywac wnuki i specjalnie nie pala sie do podejmowania
              nowej pracy - jesli maja sie z czego utrzymac.

              Poza tym wczesna (w porownaniu z innymi krajami) emerytura
              nie zacheca pracodawcow do zatrudniania kobiet okolo 50-ki.
              Gdyby tak jak w innych krajach kobiety pracowaly
              do 67 roku zycia, to byloby co innego.
              W pracownice ktora zostanie w zakladzie jeszcze 15 lat
              warto inwestowac, w innym przypadku nie bardzo ...
              pracodawcow
              • wiga2008 Kult młodości 26.10.08, 19:53
                Niestety, w naszym kraju panuje niezmiennie od początku lat 90-tych kult
                młodości. Cytowany artykuł potwierdza to.

                Moja przyjaciółka, będąca główną księgową w dużej firmie, opowiedziała o
                ubiegłorocznym poszukiwaniu pracownika do jej wydziału.Po wielu spotkaniach
                kwalifikacyjnych jej wybór padł na kobietę pod 50-tkę właśnie, z dobrymi
                kwalifikacjami i wieloletnią praktyką w zawodzie. Zarząd firmy zdecydował
                inaczej i wybrał 24-letnią studentkę ostatniego roku, z minimalną praktyką.W
                efekcie dziewczynie do orła daleko, ale nie ma już problemu, bo kilka dni temu
                urodziła dziecko. A tamta starsza osoba pewnie do dziś poszukuje pracy.
                Niestety,ciągle się mówi o programach pomocy, o aktywizacji zawodowej ludzi po
                50-tce, ale póki co nic się nie dzieje w tym zakresie.

                Przyznam, że nie spotkałam nikogo w tak drastycznej sytuacji życiowej jak
                bohaterowie artykułu, ale wiem też,że w trudnych momentach kobiety radzą sobie
                znacznie lepiej. Są bardziej odporne psychiczne. W efekcie imają się różnych
                zajęć, ze sprzątaniem włącznie, aby tylko utrzymać się na powierzchni.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka