Dodaj do ulubionych

rozwód....

20.12.05, 00:22
właśnie wysłalam pozew !!!!
po 36 latach ....
Obserwuj wątek
    • basia553 Re: rozwód.... 20.12.05, 07:05
      okolicznosc oczywiscie smutna. ale jesli po tylu latach wystapilas o rozwod, to
      na pewno jest to krok dobrze przemyslany. trzymam kciuki o zachowanie pogody
      ducha. pozdrawiam
      • del.wa.57 Re: rozwód.... 20.12.05, 11:34
        Trzymaj się Mario!!!wiem co czujesz,jestem z Tobą,przeszlam przez to i juz
        zapomniałam,to bylo 10/13 lat temu,patrz juz nawet nie pamiętam.Bedzie
        dobrze,głowa do góry.Pozdrawiam;))
        • kryzar Re: rozwód....i wolność 20.12.05, 14:11
          Jeżeli zdecydowałaś się na pozew, to znaczy że mąż dopiekł ci ostro.
          Mam nadzieję, że przeanalizowałaś za i przeciw i życzę ci pomyślnego
          załatwienia sprawy, oczywiście z korzyścią dla ciebie.
          Sąd nie jest miejscem przyjemnym i dobrze byłoby załatwić wszystko możliwie
          szybko . Pozdrawiam
          • maria73 Re: rozwód....i wolność 20.12.05, 17:20
            u mnie dochodzi jeszcze szantaż ze strony męża.
            To skłoniło mnie do rozwodu,bo nie mialam zamiaru ruszać tego tematu,nie jest
            mi do niczego potrzebny,ale szantaż to juz po9nad moje sily.Właśnie dostałam
            kolejny list tego typu.
            On już uwierzył w to co pisze....
            to straszne !!!
            • del.wa.57 Re: rozwód....i wolność 20.12.05, 23:42
              Mario,najgorzej jak On zobaczy,ze sie boisz,nie mozesz tego pokazywac,kiedys
              miałam taka sytuacje,strasznie sie bałam,jak zacząl mnie szantazowac,potwornie
              sie balam,ale zebrałam reszte sił i okazalam obojetnosc,nie pokazałam mojemu
              ex,mego strachu,zrobił wielkie oczy!!!! On wiedział,ze moze mnie
              straszyc,szantazowac,ale do czasu.Powiedziałam sobie wtedy,ze juz nikt i nigdy
              nie bedzie podnosił na mnie głosu,ile mnie to kosztowalo? to wiem tylko
              ja.Rozumiem Mario Twoja sytuację,badz dzielna i twarda,to trudne,ale nie masz
              innego wyjscia,a ze On uwierzył w to co pisze-jego prawo,wolno mu.Musisz zrobic
              wszystko i zrobisz to Mario,zeby sie rozczarował.
              • maria73 Re: rozwód....i wolność 21.12.05, 14:13
                na szczęście (???) jestem osobą twardą,nie boję się szantaży.
                Na pierwszy list z próbą szantażu odpowiedziałam wniesieniem pozwu.
                Teraz dostałam drugi ( on jeszcze nie wie że czekago spotaknie ze mną w
                Sądzie) - już mniej bolał !!!
                A jeszcze - choc podjęłam decyzję o rozwodzie,a była ona przemyślana i nie do
                cofnięcia - było mi go momentami zal.
                To ja robilam za konia roboczego w tym kieracie i do tego był
                przyzwyczjony,teraz będzie musiał podejmować decyzje sam na wlasne ryzyko.
                Zawsze bał się samotności i co?? Zniszczył wszystko ale dalej nie rozumie co
                się stało.Dalej się wścieka jest wulgarny i kłamie.
                To mnie tylko utwierdza w przekonaniu że postępuję słusznie.
                Nie ma siły która by mnie zmusila do zmiany decyzji i ceny jaką bym nie
                zaplacila za to aby pozbawić go praw do mojej osoby.
                A ja jak już podejmę decyzję-do tej dojrzewałam 21 lat bo zawsze się
                łudziłam...,-to idę jak czołg.
                Bywam bezwzględna.Odpłacam pięknym za nadobne.Nie zamierzam dopasować się do
                jego stylu i metod,nie zamierzam sięgnąć bruku.Zostawiłam mu wszystko w zamian
                za nadzieję na spokój.Będzie żałował że tę propozycję zlekceważył i zaczął mnie
                szantażować.
                Z tym że ta sytuacja wcale mnie nie cieszy.Nie o to mi w życiu szło!!

                Dziękuję wam za słowa wsparcia ,są mi bardzo potrzebne, bo choć "to moje malpy
                i mój cyrk" to zawsze dobrze czuć cieply oddech za plecami.Pozdrawiam ;))
    • ania1022 Re: rozwód.... 21.12.05, 15:09
      Po 36 latach??
      Nigdy tego nie zrozumiem. Po tylu latach zostac samej na starosc albo zaczynac
      nowe zycie ??? Zostawic kogos, z kim sie bylo 36 lat, samego ?? ???
      • kryzar Re: rozwód.... 21.12.05, 15:46
        Widać Aniu1022 masz małą wyobraźnie.
        1. co to jest starość- to zależy od oceniającego. Dla 15-latki/latka to 25
        letni człowiek jest stary jak ziemia, a potem z naszym wiekiem granica
        starości sukcesywnie się przesuwa.
        2. wcale nie trzeba żyć samotnie- można sobie ułożyć zycie wg własnego
        upodobanie
        3. widać coś się takiego strasznego stało, że nie można zostać z człowiekiem
        ktorego kiedyś się kochało.Zawsze jakaś kropla przeważy szalę.
        4. pewnie Ani mąż "pracował" długo na tę sytuację
        Zyczę ci abyś nigdy nie musiała podejmować tego rodzaju decyzji
        • ania1022 Re: rozwód.... 21.12.05, 16:47
          Wiem, wiem nie znam sytuacji. Czasem pewnie tak jest lepiej. Mimo wszystko
          prztykre ..

          Kryzar, Twoje zyczenia juz sie nie spelnia. Nie musialm podejmowac tej decyzji
          bo za mnie podjal jak ktos inny. No i zyjemy sobie teraz kazdy wedlug swojego
          upodobania. I niby tak jest lepiej.
          Niemniej jednak jestem "skrzywiona psychicznie, sama to widze. Trudno nie byc
          skoro wszystko w co wierzylam o czym marzylam zawalilo mi sie na glowe w jednej
          chwili. Wszystkie moje idealy diabli wzieli...
          • kryzar Re: rozwód.... 21.12.05, 17:23
            Pamiętaj, że nie tobie jedynej się wszystko zawaliło, a ideałów brak, marzenia
            natomiast można zmieniać.
            Uważam jednak, że lepiej w pojedynkę żyć w miarę bez stresów niż w koszmarnym
            związku. Skrzywieniami psychicznymi sie nie martw, bo kto ich nie ma.
            • maria73 Re: rozwód.... 21.12.05, 20:44
              do framberga - dzieli nas 160 kilometrów już dzisiaj.Mnie to
              wystarczyło ,liczyłam że jesteśmy na tyle dorosli że mozemy spotykać sie czasem
              u naszych corek naprzyklad,i normalnie rozmawiac.Teraz w to wątpię.Nie życzę
              mojemu mężowi zle ale przekroczył "smugę cienia".Szkoda ,ale to on dokonał
              wyboru.Powinien mnie na tyle znać po tych 36 latach!!!

              Do Ani1022 -co to znaczy starość i strach przed nią?? Ja nie boję się
              życia ,nie nudzę się mam swoje zainteresowania i marzenia no i chcę spokoju.Czy
              to tak wiele?? Jestem rozkapryszona czy mam oczekiwania ponad miarę??
              Zostawić samego po 36-latach.Fakt - powinnam była zrobić to 21 lat temu.Cóż
              naiwnych nie sieją.....
              Nie wyonrażam sobie aby rozstanie skrzywiło mi psychikę .Wręcz odwrotnie,jestem
              spokojniejsza.
              No i jak rozliczyć bilans ??? Co jest zyskiem a co stratą??
              • ania1022 Re: rozwód.... 21.12.05, 21:14
                Nie, nie jestes rozkapryszona. Napewno wiesz co robisz i jestes odwazna i
                dzielna.

                Ja w pewnym sensie tez cenie sobie spokuj i wolnosc. Tak bardzo sobie to
                wszystko cenie ze nie wyobrazam sobie ze moglabym sie jeszcze kiedys z kims
                zwiazac. Dlatego mowie ze mam wypaczona psychike. Widzisz inaczej jest jak Ty
                zostawiasz i inaczej jak jestes zostawiona a jeszcze inaczej jak ktos odchodzi
                od ciebie na zawsze z tego swiata. Ale to temat rzeka.

                A bilans podobno jest zawsze na zero :))
                • maria73 Re: rozwód.... 21.12.05, 22:18
                  wiele jest prawdy w tym co napisałaś aniu.
                  Najważniejsze żeby było chociaz "0+"
                  Trzeba się cieszyć kazdym dniem
                  i wierzyć ze teraz to moze byc już
                  tylko lepiej !!! :))
    • jowitta17 Re: rozwód.... 21.12.05, 20:55
      Mario masz absolutną rację że podjęłaś konkretną decyzjęmnie co prawda nigdy
      nic takiego nie spotkało,ale w mojej rodzinie był taki przypadek
      gdzie małżeństwo rozstało się po 25-latach i zawsze było mi szkoda dzieci
      bo jedna ze stron czekała z decyzją aż dzieci się usamodzienią ,ale myślę sobie
      że gdyby zdecydowała się na ten krok wczęśniej to może oszczędziła by swoim
      dzieciom wiele stresów bo przecież zła atmosfera w domu nie jest bez znaczenia
      dla dzieci i w jakiś sposób na nich to sie odbija i nie wiem czy nie zrobiła im
      krzywdy będąc z byle jakim ojcem.Tak trzymaj!!
        • maria73 Re: rozwód.... 23.12.05, 09:01
          oczywiscie że mam ,mają tylko jedno zastrzeżenie ze zdecydowalam się tak
          póżno !!
          O te głupie 20 lat :(
          Córki są i byly dla mnie wszystkim co mam i na czym mi zależy !
          To zreszta z inicjatywy starszej corki mam to mieszkanie.Kiedyś powiedziała że
          możemy tu mieszkać jeśli ojciec sie zmieni,a jeżeli nie to na ostatnie lata
          życia mam mieć prawo do spokoju .
          Zresztą nie zrobiłabym niczego bez ich wiedzy i akceptacji.
          Są moją prawdziwą podporą i nadaja mojemu życiu sens- że coś mi się jednak w
          życiu udało.
          Staram sie mimo wszystko by nawiazały kontakt z ojcemm,ale jemu jakos to nie
          wychodzi.Chyba oczekuje że one odwrócą się odemnie.I to jest jego najwiekszy
          błąd.Moje córki mają już 32 i 36 lat a więc nie są dziećmi tylko dorosłymi
          kobietami.I obiektywnymi.Jeżeli coś im się nie podoba to mówia wprost.
          Będzie dobrze tylko trzeba przez to przejść.Teraz- dzisiaj w poludnie jadę na 5
          dni do Karpacza a potem... nastanie noey rok i zobaczymy.
          Wszystkich pozdrawiam serdecznie i życzę miłych Swiąt
            • maria73 Re: Do Marii73!! 29.12.05, 22:44
              w okresie świąt przeszłam (w gorę i w dół) około
              55-60 km.
              Przechodziłam całe dnie i byłam tak "zdeptana" ze nie mialam czasu na myslenie
              i smutki.
              Jak wpadalam w kiepski nastrój to moja towarzyszka włóczęgi wybijalam mi z
              głowy bezsens moich rozważań nad sensem zycia i twardo sprowadzała na ziemię.To
              kobieta "na niepogodę" Wieczorem dzwoniła córka jedna albo druga i sprawdzały
              jaki mam głos.można było oszaleć!!
              A pogoda była przepiękna !! Dawno nie widzialam tak osniezonych gór!Do Samotni
              mimo planow ni doszłam bo kiedy wpadłam do pół uda w kopny snieg ( a nie jestem
              kobietką maleńką) to powiedzialam sobie :co i komu chcesz udowodnić ? Zawóciłam
              z połowy drogi - ale i takl było pięknie /wiało,sypało/.Natomiast na drugi
              dzień wjechałysmy wyciągiem na Kopę i dalej szlakiem na rownię pod Sniezka.W
              drodze towarzyszyła NAM LEKKA ZADYMKA ,ALE KIEDY - PO OBOWIAZKOWYYM WYPICIU
              GRZAŃCA- WRACAłyśmy , chmury sie rozeszły, zaświecilo slońce i widoki oraz
              nastroje były wspaniałe.Uważam pobyt za bardzo udany .Wypoczęłam,nałykałam sie
              zdrowego gorskiego powietrza,poprawiłam kondycję i...."hej szable w dłoń!!!"
              A po powrocie w skrzynce znalazlam awizo -należy uiscić opłatę sądową- ależ
              tempo no nie??
              Opłatę wniosłam,list do męża napisałam że wniosłam pozew ( nie chcę aby naga
              rzeczywistość go zaskoczyła),jutro wysyłam!
              Jestem pełna dobrej woli na pokojowe zakończenie mojego małżeństwa i czekam na
              nadejście Nowego Roku.
              Zwarta i gotowa że tak powiem !! ;))
              • kryzar Re: Do Marii73!! 29.12.05, 23:14
                No to życzę powodzenia. Mam nadzieję, że wszystko skończy się dla ciebie
                pomyślnie i w miarę szybko. Trzymamy kciuki. Mówię my, bo ktoś do mnie dołączy
                • del.wa.57 Re: Do Marii73!! 30.12.05, 12:57
                  To super Mario!!,ze miałas udany/wypad/o to chodziło,a towarzyszkę miałas
                  wspaniałą,dobrze,ze nie bylas sama,jak pisałam/akumulatory naładowane/możesz
                  działać i tak trzymaj Mario,świat jest piękny!!!!pozdrawiam;))
                    • maria73 Re: Do Marii73!! 01.03.06, 21:35
                      no i już po bólu (??)
                      Dopiero dzisiaj stres wychodzi ze mnie wszystkimi porami.
                      To co że nie urządziliśmy tandetnego widowiska.
                      To co że tego chciałam.
                      Boli tak samo.
                          • maria73 Re: Do Marii73!! 02.03.06, 15:16
                            nie - poczucia winy nie ma we mnie ani trochę.
                            Uświadomiłam sobie z przerażającą jasnością że żyłam w świecie ułudy.

                            jak w tym wierszu:".... najczęściej widzimy świat i ludzi tak jak ich widzieć
                            chcemy !
                            Stąd tyle:
                            -straconych marzeń
                            -rozczarowań
                            -wylanych łez
                            -gorzkich wyrzutów
                            -zażenowania.
                            ........................................
                            Wprawdzie można jeszcze nadrabiać mina
                            i programować dalsze postępowanie
                            stosując zasadę ograniczonego zaufania.......
                            .............................................
                            Szczęśliwsi jednak przez to nie bedziemy !
                            I chyba mniej sympatyczni.
                            ...............................................
                            A z zebranym bagażem doświadczeń
                            trzeba nauczyć się żyć normalnie
                            A nawet z uśmiechem ! "
                            B.Babiak - "Ile i jak"

                            I tak właśnie zamierzam ;))
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka