18.07.07, 13:56
Witam. Ostatnio przypadkiem trafiłam na to forum i wróciło mnie nieprzyjemne
uczucie że mimo skończenia studiów prawniczych ( już kilka lat temu ) wciąż
nie zdecydowałam się na zrobienie aplikacji. Co roku obiecywałam sobie że
wezmę się za naukę i przystąpię do egzaminu ( już nawet nie ważne którego –
bo co roku zmieniały mi się koncepcje ) i co roku okazywało się ze są
ważniejsze ( lub tak je sobie kreowałam ) sprawy- ślub, przeprowadzka do
innego miasta w końcu urodzenie dziecka a teraz jego wychowanie. Kiedyś byłam
uparta i wszelkie moje postanowienia i ambicje realizowałam w pełni i w
bardzo szybkim tempie. Teraz ogarnia mnie zupełny marazm i tylko czasem jak
pomyślę sobie że przecież mam doskonałą bazę do tego aby w końcu coś
zadziałać – mam skończone studia prawnicze ( oraz dwa kierunki studiów
podyplomowych ) - zaczynam gromadzić potrzebne materiały do nauki. Po
chwili jednak ochota mija i znów kolejny rok oddala mnie od tego
przedsięwzięcia.

Piszę ten wątek bo może skrycie liczę na jakąś formę motywacji. Czy w ogóle
warto jest zaprzątać sobie głowę tą myślą – chodzi o to ze jednak trochę
czasu minęło i nie jestem pewna jak poradzę sobie z nauką. Pozdrawiam Kamila
Obserwuj wątek
    • grygooor Re: Witam 18.07.07, 17:13
      witam

      jeszcze do niedawna zmagałam się z podobnym problemem. Studia skończyłam 4 lata
      temu i choć od zawsze marzyłam o aplikacji radcowskiej, po pierwszym nieudanym
      podejściu zaraz po studiach, odpuściłam sobie, załamałam się, zniechęciłam i
      przestałam wierzyć we własne siły. W tym czasie pracowałam, wzięłam ślub,
      kupiłam i urządzałam mieszkanie, zmieniłam pracę i trafiałam do sądu tu dopiero
      zobaczyłam, że bez aplikacji mogę być co najwyżej zwykłym urzędnikiem (od 7.30
      do 15.30, podpisywanie listy, uwagi kadrowca, zależność od kaprysów szefa itp.)
      Ta beznadzieja i brak perspektyw zmobilizowały mnie do wytężonego wysiłku
      (bardzo pomógł mi mąż, który cały czas we mnie wierzył i mi pomagał. Kosztowało
      mnie to bardzo dużo pracy,mnóstwo wysiłku i sporo stresu, ale opłaciło się.
      Wczoraj złożyłam wniosek o wpis na listę aplikantów radcowskich i jestem
      najszczęśliwsza! Było warto, nie załamuj się i próbuj. Pozdrawiam
    • jusia79 mam to samo 18.07.07, 21:20
      witam!czytając Twój post, jakbym widziała swoje życie, z tą różnicą, że ja za
      mąż dopiero wychodzę, mieszkania własnego jeszcze nie mam, a dziecko..i
      chciałbym mieć i boję się:) na aplikację nie zdawałam jeszcze, bo nigdy nie
      miałam odwagi, zawsze sie bałam, że sie nie uda, albo się uda:) zaraz po
      studiach poszłam do pracy, jestem juz tam ponad 3,5 roku, zajmuję się podatkami,
      zrobiłam nawet podyplomówkę w tym kierunku, w tak zwanym międzyczasie miałam
      mnóstwo pomysłów, żeby zdawać na aplikacje (po drodze różne pomysły, którą
      wybrać)...ostatnio zastanawiam się głęboko nad egzaminem na doradcę
      podatkowego...ale aplikacja mi się marzy i to jeszcze jak, boję się że życie
      przeleci mi przez palce, a ja tej aplikacji nie zrobie i będę tak gdybać
      rozważać i nic nie zrobię...jak Was czytam to chce cos ze soba zrobic...
    • frodo25 Re: Witam 19.07.07, 00:18
      grygooor a mogłabyś cos więcej napisać o pracy w sądzie. co tam takiego złego
      jest, a przede wszystkim jak dostałaś tą pracę?
      • grygooor Re: Witam 19.07.07, 16:51
        hej, nie liczę specjalnie, że mi uwierzysz, ale to, że dostałam się do sądu to
        łut szczęścia, akurat był nabór i jak to się mówi - znalazłam się w odpowiednim
        miejscu w odpowiednim czasie:) Dziś nie żałuję 3 lat pracy w sądzie, dała mi
        więcej niż 5 lat studiów, ale wiem, że nie mam duszy urzędniczej, gdzie czy się
        stoi czy się leży kasa się należy. Potrzebuję wyzwań, zmian, chcę się rozwijać,
        a w sądzie jak nie masz popchnięcia (czyt. pleców)to do emerytury będziesz
        robić to samo i użerać się z paniami, które nawet nie potrafią włączyć
        komputera, ale siedzą tam od zarania dziejów i będą cią pouczać. To po prostu
        nie dla mnie, choć wiem, że ta niewiadoma, którą sobie teraz zafundowałam, może
        na długi jeszcze czas odsunąć decyzję o powiększeniu rodziny... a może znowu,
        po prostu zdobędę się na jakąś radykalną zmianę w życiu i podejmę kolejne
        wyzwanie;) pozdrawiam
    • asiakop Re: Witam 19.07.07, 08:07
      Witaj
      kojarzę twój nick z forum pażdziernik 2005, jestem też parę lat po ukończeniu
      studiów prawniczych, 5 lat pracuję w samorządzie, obiecałam sobie, ze w
      przyszłym roku startuję na aplikację radcowską.
      Pozdrawiam Cię i Twojego synka.
      Asia
      • kama1978k Re: Witam 19.07.07, 09:36
        Zaczynam się coraz bardziej mobilizować :) Też najbardziej boję się tego że nie
        zdam. A niestety dość kiepsko znoszę takie rozczarowania. A może tak wspólnie
        weźmiemy się w garść ... Kiedy to wogóle trzeba zacząć naukę. Mam w głowie
        mętlik ale wydaje mi się że coraz bardziej klarownę idee żeby w przyszłym roku
        w końcu coś zrobić. Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie i liczę na stały
        kontakt forumowy :)
        • moniurbek Re: Witam 19.07.07, 11:24
          nikt nie lubi porażek i każdy kiepsko znosi takie niepowodzenia!wiem,co mowie w
          zeszłyjm roku nie dostalam sie na radcowska,ale w tym roku udalo się i to z
          wysoka lokata!najwazniejsze to chyba nie myslec jak sie zabrac za nauke, jakie
          materialy gromadzic itp tylko po prostu zaczac sie uczyc!nie jest latwo.pracuje
          w dwoch miejscach,ale zawzielam sie i codzinnie uczylam sie do poznej nocy i w
          weekendy. ale powiem wam,ze warto poswiecic te kilka meisiecy,bo radosc i
          satysfakcja sa niesamowite! pozdr i zycze wytrwalosci
          • ojejkuniu Re: Witam 19.07.07, 13:56
            ej dziewczyny,
            jest za mną na aplikacji mama 17-letnich dzieci, więc jak zaczynaliśmy to
            dzieci miały lat 14.
            i jakoś dała radę- wprawdzie egzamin prokuratorski jeszcze przed nami, ale
            wierzę, że zda, bo nie ma innej opcji:)

            patrzę na nią z podziwem, bo ja przed ślubem, bez dziecka a mam problemy ze
            zorganizowaniem się i ciągle na coś brakuje mi czasu, ale też myślę sobie, że
            tak właśnie jest w życiu, że ma się dużo na głowie, to człowiek siłą rzeczy
            jest lepiej zorganizowany i wszystko robi jakoś sprawnie

            trzymam kciuki:)
            pozdrawiam.
        • dgl Re: Witam 22.07.07, 11:23
          Kiedy zacząc naukę? To na pewno jest kwestia bardzo indywidualna, zależy od
          wielu czynników. Ja zaczęłam naukę pod koniec marca- wiec miałam kwiecien, maj i
          czerwiec,i to w zasadzie same wieczory oraz weekandy, gdyż do godz. 17
          zajmowałam się moją dwuletnią córeczką. Po powrocie mojego męża faktycznie
          siadałam i do oporu z uczyłam się z przerwą na usypianie córki. Nie było łatwo,
          kilka razy miałam dość tego, jak patrzyłam na dziecko, które za mną tęskniło nie
          rozumiejąc, dlaczego nie moge się z nią bawić jak dawniej. Widziałam, że miała
          żal i cięzko to znosiłam, ale obiecałam sobie, że od 30 czerwca bede cała dla
          niej przynajmniej przez wakacje.
          W tym roku zdawałam drugi raz na radcowską, studia skonczyłam w zeszłym roku. W
          tym roku zdałam. Mi bardzo pomogło dobre zorganizowanie nauki- bardzo prozaiczna
          rzecz, ale na mnie to działało :) w marcu przygotowałam sobie wszystkie ustawy,
          kodeksy i materiały, których zamierzałam się uczyć. Dwa duze kosze,w jednym te
          które jeszcze przede mną, w drugim, te co za mną. Codziennie patrzyłam na te
          kosze wiekrotnie, zupełnie mimochodem i dobrze wpływało na mnie to, ze pusty
          kilka dni wczesniej kosz, zapełniał sie z dnia na dzien. Widziałam namacalnie
          efekt mojej roboty mozolnej. To dawało mi poczucie, ze nie jest tak żle i choć
          sporo nauki przede mną, to juz widać, że coś sie dzieje :)

          Moim zdaniem, jesli ktos moze uczyc sie tzw, cały dzien (choc to niestety nie
          jest zbyt czesty przypadek ) to wystarczy 6 tygodni, zeby dobrze opanować
          materiał. Ale tak jak pisałam, to jednak indywidualna kwestia...

          Myśle, ze najważniejsze dokonuje sie teraz :) w twojej głowie, to jest chyba
          najtrudniejsze, a reszta- to naprawde kwestia cierpliwosci i w miare dobrej
          organizacji. Nawet małe dziecko, rodzina nie są w stanie przeszkodzić, jeśli się
          to dobrze poukłada. tak mi sie wydaje. Zycze wszystkim wątpiącym, stoczenia w
          głowie walki i wielkiej wygranej :) z samym sobą.
          • costa22 Re: Witam 22.07.07, 12:36
            Ja uczyłam się 2 miesiące po 4 godziny dziennie, w tym czasie też kończyłam
            pracę mgr i broniłam się i starczyło. dostałam się na adwokacką na 3 lokacie,
            ale teraz czasami już mi się płakać chce. Dostać się to był pikuś, teraz na
            każdym kroku mecenasi mówią mi jakie imbecyle dostają się na nowych zasadach,
            chcą mnie wrobić w 3,5 letni wolontariat i często słyszę o koligacje rodzinne:(
            Dopiero złożyłam wniosek o wpis na listę aplikantów a już są schody. Teraz
            troche żałuję, że nie zdawałam na państwową, a uparłam się na adwokacką.
    • kama1978k Re: Witam 23.07.07, 09:05
      Odwiedzam na bieżaco ten wątek i strasznie sie ciesze że jest na niego taki
      pozytywny odzew. Kilka wydarzeń z ostatnich dni ( głównie sprawy służbowe )
      spowodowały że utwierdziłam sie juz w całkowitym przekonaniu co do podjętej
      decyzji. Nie ukrywam że przeprowadziłam z mężem poważną rozmowę. On wie jak
      bardzo jest dla mnie istotna ta kwestia i poparł mnie całkowicie - głownie
      chodzi mi o organizację czasu w opiece nad dzieckiem.
      Także - tak jak napisała -dgl- własnie dokonało się w mojej głowie że muszę to
      zrobić. Pozdrawiam
      PS. bardzo podobał mi się pomysł z koszami ;)
      • moniq75 Re: Witam 23.07.07, 11:15
        hej.ja skonczyłam studia 4 lata temu, mam 2,5 letnią córeczke i w tym roku
        dostałam sie na radcowską w wawie! nie było i nie jest łatwo. Bardzo chciałam
        sie dostać, wykorzystywałam kazda wolna chwile na naukę, ale nie miałam ich
        zbyt duzo, gdyz w zasadzie od przyjscia z pracy do poznych godzin wieczornych
        czas poswiecałam córce. do nauki pozostawały noce i weekendy, kiedy ktos mógł
        mnie odciązyc.teraz, gdy juz sie dostałam zatsanawiam sie co dalej, jak ja
        sobie ze wszystkim poradzę- praca, dom, wychowanie dziecka, studia podyplomowe
        i jeszcze aplikacja. Mój mąż jest bardzo zajętym człowiekiem,także ma swoje
        cele, pasje itd. , i choc wiem, ze bedzie mi pomagał w miarę możliowści, to
        nastepne lata bedą wygladały jak te miesiace gdy przygotowywałam sie od
        egzaminu. nie było to fajne, ale cóż- mam zamiar dac radę!!!!!jestem
        wyznawczynia motta, ze jak sie bardzo chce, to wszystko można!!i bede sie tego
        trzymać! a tobie radziłabym nie przejmowac sie czasem jaki uplynał od konca
        studiów. to w tym wszystkim jest nie bardzo istotne! powodzenia i pozdrawiam
    • jagoda.st Re: Witam 01.08.07, 14:44
      Hej,
      Właśnie szukałam jakichś wskazówek od doswiadczonych mam aplikantek i trafiłam
      na to forum - a tu historia jakby skądś znana :))). Ponad 4 lata temu
      skończyłam studia i zaraz po nich próbowałam dostać się na sądówkę - niestety
      albo raczej (z perspektywy czasu)na szczeście bez powodzenia. Załamana faktem,
      ze stan mojej wiedzy jest tak marny odstapiłam na pewin czas od pomysłu
      robienia aplikacji. Znalazłam pracę - w zawodzie, nawet byłam zadowolona. Ale
      po dwóch latach pracy zdałam sobie sprawę że muszę coś zrobić ze sobą bo
      inaczej całe życie ktoś bedzie zarabiał moim kosztem, a ja zaczymałam się w
      miejscu. I tak się zbieralam, ale ciągle coś stało na drodze, a to budowa domu,
      a to wielki projekt w firmie i totalny brak czasu (tak mi się wtedy wydawało).
      I tak latka leciały... W grudniu tego roku zostałam mamuśką. Na wiosnę że żeby
      nie wypaść z wprawy, zaczęłam przegladać kodeksy i wtedy wpadłam na pomysł że
      może by spróbować na aplikacje radcowską, (do nieprzespanych nocy juz
      przywykłam :)). Na miesiąc przed egzaminem poprosiłam mamę i teściową o pomoc w
      opiece nad synkiem, a ja sie wziełąm porządnie za naukę. Nawet w najśmielszych
      marzeniach nie sądziłam, że się uda, a jednak :)) Teraz co prawda jestem
      przerażona jak sobie dam radę (tymbardziej, że mama i teściowa juz nie pomogą :
      (( bo mieszkaja daleko). Ale jakoś to bedzie- chyba, mam nadzieję że za parę
      lat bedę sobie mogła powiedzieć że było warto.

      Pozdrawiam gorąco i życzę wytrwałości w postanowieniu

    • fiordilligi Re: Witam 11.08.07, 10:58
      Witam na forum.
      Oczywiście że warto zdecydować się na aplikację.

      pozdrawiam
      Fiordilligi

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka