Dodaj do ulubionych

Niefortunne wakacje

15.02.02, 18:54


Wakacje 2001 r. postanowiliśmy spędzić w Grecji.
Spośród
wielu atrakcyjnych ofert turystycznych rozlicznych
biur
podróży wybraliśmy ofertę biura "Young Travel Polska
Sp.
z o.o." z siedzibą we Wrocławiu. Przy wyborze oferty
sugerowaliśmy
się zarówno niewygórowaną ceną wyjazdu, jak również
jego
korzystnym dla nas, wrześniowym terminem. Niestety
pomiędzy
zawartymi w umowie zobowiązaniami wrocławskiego biura
podróży,
a ich realizacją wystąpiły spore rozbieżności. Sposób
w
jaki zostaliśmy potraktowani przez organizatorów
wyjazdu
uwłacza zaś nie tylko podstawowym zasadom kontaktów
handlowych
między klientem, a firmą, ale wręcz narusza
podstawowe zasady
przyzwoitości w kontaktach międzyludzkich.
Pragnęlibyśmy
opisać nasze przygody, aby ostrzec innych przed
podobnym
potraktowaniem przez nierzetelne, niewywiązujące się
z podstawowych
postanowień zawartej przez siebie umowy biura
podróży. Nasze
perypetie związane z niefortunnym wyjazdem jeszcze
się nie
skończyły i jak na razie ich końca nie widać, pomimo,
że
od chwili naszego powrotu z Grecji minęło już prawie
5 miesięcy.

Cóż się zatem wydarzyło? Po kolei: ofertę biura
podróży "Young
Travel" znaleźliśmy w Internecie. Kiedy
zdecydowaliśmy się
na skorzystanie z usług w/w biura, już 31 sierpnia
2001
roku, po zapoznaniu się z warunkami uczestnictwa -
regulaminem,
wpłaciliśmy całą wymaganą kwotę oraz podpisaliśmy
Umowę
- Zgłoszenie. Wpłaty dokonaliśmy i umowę podpisaliśmy
w
Biurze Obsługi Klienta "Usit Campus Polska" w
Warszawie,
przy Krakowskim Przedmieściu 24, które to biuro
reprezentuje
firmę Usit Campus Polska z siedzibą w Iławie.
Warszawski
oddział biura Usit Campus był jednakże tylko agentem
w dokonaniu
rezerwacji i zapisu. Umowę firmowało biuro "Young
Travel
Polska Sp. z o. o." z siedzibą we Wrocławiu przy
ulicy Świdnickiej
26 i to z tym biurem de facto podpisaliśmy umowę.

Po dokonaniu wszelkich formalności spokojni i
zadowoleni
przygotowywaliśmy się do wyjazdu. Termin odjazdu
został
wyznaczony na 9 września 2001 r. o godz. 1.00 z
Dworca Centralnego
w Warszawie. Sporo przed wyznaczoną godziną
wypakowaliśmy
z taksówki swoje bagaże na miejscu zbiórki. Naiwnie
sądziliśmy,
że teraz czeka nas wyłącznie przyjemny wypoczynek,
relaks
i rozrywka. Jakież było zatem nasze zdziwienie i
wściekłość,
kiedy okazało się, że przy Dworcu stoi 10 gotowych do
odjazdu
autobusów, na każdym z nich widnieje imienna lista z
nazwiskami
pasażerów i na żadnej z tych list nie ma naszych
nazwisk!
Kolejne autobusy odjeżdżały z kompletem pasażerów,
ale bez
nas! Plac pustoszał, aż w końcu, w środku nocy
zostaliśmy
na Dworcu sami z wielkimi i ciężkimi bagażami. Do
wymarzonej
Grecji odjechały tylko nasze pieniądze wpłacone już 9
dni
wcześniej.

Cóż było robić. Na umowie znaleźliśmy numer Young
Help Line
- całodobowej pomocy telefonicznej biura będącego
organizatorem
wyjazdu. Zadzwoniliśmy pod ten numer i telefonicznie
uzgodniliśmy
z pełniącym dyżur pracownikiem biura, iż naszym
prywatnym
samochodem (!) dojedziemy do Katowic, skąd zabierze
nas
autobus jadący do Grecji z Krakowa. Samochód nasz
musieliśmy
zaś pozostawić na 18 dni na strzeżonym parkingu w
Katowicach.
Krakowski autobus, który powinien się zatrzymać w
Katowicach,
miał wieźć tylko 19 pasażerów i bez problemu
znalazłoby
się w nim miejsce także dla nas.

Tutaj wyjaśnienie dotyczące kosztów. Katowice miały
być głównym
punktem wyjazdowym całego turnusu. Wszyscy
uczestnicy, którzy
zamierzali wyjechać na tę imprezę z innego miasta niż
Katowice,
musieli za to dodatkowo zapłacić. My zapłaciliśmy po
30
PLN zł od osoby za możliwość (teoretyczną, jak się
okazało)
wyjazdu z Warszawy.

Po nocnej rozmowie z Wrocławiem konieczny był powrót
taksówką
do naszego warszawskiego mieszkania, przeładowanie
bagaży
do prywatnego samochodu i w drogę. Krakowski autobus
planowo
miał odjechać z Katowic o godzinie 6.00. My
wyjechaliśmy
z Warszawy o godzinie 2.40 . Mieliśmy więc niewiele
ponad
trzy godziny na pokonanie odległości prawie 300 km,
znalezienie
płatnego parkingu i Placu Sejmu Śląskiego - miejsca
odjazdu
"naszego" autokaru (dodam, że kompletnie nie znamy
Katowic).
Pomimo to zdążyliśmy. Uff, udało się... W umówione
miejsce
dotarliśmy dokładnie o godz. 5.52, czyli 8 minut
przed planowym
czasem odjazdu autobusu. I tu znowu spotkała nas
niemiła
niespodzianka. Okazało się, że autobus z Krakowa już
odjechał!
15 minut przed planowaną godziną odjazdu, czyli o
godz.
5.45! Pomimo więc, że przyjechaliśmy 8 minut przed
czasem,
i tak spóźniliśmy się 7 minut!!! Przez ponad trzy
godziny
nikt z biura nie raczył poinformować kierowców
krakowskiego
autobusu, że w Katowicach mają zabrać jeszcze dwójkę
turystów
z Warszawy. Ponieważ nie było nas na żadnej z list,
kierowcy
odjechali wcześniej, zabierając z Katowic wszystkich
"przypisanych"
pasażerów przekonani, że zabrali wszystkich, których
zabrać
mieli.

Znowu zostaliśmy ze swoimi bagażami w innym mieście,
na innym
placu, tym razem o świcie. Musieliśmy zatem wykonać
kolejny
interwencyjny telefon. Na skutek naszej interwencji
autobus
wrócił po nas do Katowic i wreszcie wyruszyliśmy w
"wymarzoną"
podróż.

Gdybyśmy wyjechali planowo z Warszawy
"zaoszczędzilibyśmy"
w sumie ok. 500 PLN zł , jedną nieprzespaną noc i
sporo
nerwów. Już na miejscu okazało się, że głównym
organizatorem
wyjazdu jest biuro "Tramp Travel" z siedzibą w
Bielsku -
Białej. Biuro Young Travel Polska Sp. z o. o. jest
tylko
kolejnym z pośredników. Doprawdy można się pogubić w
tej
warszawsko-wrocławsko-iławsko-bielskiej strukturze
organizatora
wyjazdu. Jak widać gubi się nawet sam organizator.
Ponieważ
jednak Umowę - Zgłoszenie zawarliśmy z Young Travel
Polska,
to do tego biura kierujemy wszystkie faktyczne
zarzuty i
pretensje.

Po dotarciu na miejsce, zgodnie z ustępem 5.1
warunków uczestnictwa
- regulaminu Umowy - Zgłoszenia, sporządziliśmy
pisemną
reklamację wskazując na niedociągnięcia organizatora,
określając
poniesione z tego powodu dodatkowe koszty i domagając
się
ich zwrotu. Koszty o których mowa to:

1. przejazd własnym samochodem z Warszawy do Katowic
(ryczałt);

2. opłata za pozostawienie na strzeżonym parkingu w
Katowicach
samochodu w terminie od 9.09 do 26. 09 2001 r.;

3. zwrot opłaty uiszczonej na rzecz YT Polska w
Warszawie
za możliwość wyjazdu autokarem z Warszawy (2 razy
po 30
PLN = 60 PLN) - usługa niewykonana z winy
organizatora.

Naszą reklamację na miejscu w Grecji w dniu 11. 09.
2001r.
podpisała rezydentka.

Do samego pobytu w Grecji nie mamy większych
zastrzeżeń.
Co prawda nie wszystko wyglądało tak idealnie, jak w
ofercie,
ale różne były powody takiego stanu, nie bądźmy zatem
drobiazgowi.
Myliłby się jednak ten, kto by naiwnie sądził, że
nasze
kłopoty i niemiłe niespodzianki już się skończyły.
Ciąg
dalszy naszych przygód miał miejsce w drodze
powrotnej.
W dniu odjazdu okazało się, że ponownie nie ma nas na
liście
pasażerów żadnego z odjeżdżających autobusów. Przez
ponad
dwa tygodnie biuro Young Travel i jego
przedstawiciele nie
zdołali się niestety zorientować, że uczestnikami
imprezy
w Grecji o symbolu GRA 10 jest jeszcze "dodatkowo"
dwoje
pełnoprawnych turystów, których "przeoczono"
na listach pasażerów w drodze do Grecji, a których
należałoby
zabrać z powrotem do kraju. Co prawda kierowcy
autobusu,
którym dotarliśmy do Grecji, sami dzwonili do
Centrali aby
wpisano nas na listy powracających z Grecji turystów.
Widocznie
jednak ich telefon został zapomniany lub zlekceważony.

Nasza rezydentka poprosiła pilotkę jednego z
powracających
autobusów, w którym znalazły się dwa wolne miejsca,
aby
nas zabrała. Ta uczyniła to bardzo niechętnie i
początkowo
zupełnie nie zainteresowała się naszą sytuacją
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka