Gość: pawel-l
IP: 1.0.12.*
29.08.03, 15:38
Odkąd pieniądze przestały mieć pokrycie w złocie (dolar ostatecznie w 1971r)
politycy mogli bez przeszkód zwiększać podaż pieniądza i kredytów na rynkach
światowych. Każda recesje była powstrzymywana zwiększeniem zadłużenia. Ale
ostatnio politycy psują pieniądz w tempie niebywałym.
Japonia w zeszłym roku zwiększyła podaż jenów (kredytów nikt nie chce brać) o
40% !
USA drukują dolary w tempie 20%.
Sam deficyt budżetowy 600 mld$ dzielony przez 1700mld$ z podatków oznacza, że
obciążenia podatkowe są wyższe o 35% od tych płaconych tyle że spłaty są
przesunięte na następne lata.
Nawet oaza rozsądku Szwajcaria drukuje franki w tempie 26% rocznie (bo silny
frank utrudnia eksport).
Każdy rozsądny człowiek rozumie, że rządy zabierają sporą część tego co
zarabiamy w ukryty sposób - zadłużając się u przyszłych pokoleń oraz
ograbiając oszczędzających z ich dorobku. Trzeba tylko poczekać aż runie
piramida finansowa.
Nasze oszczędności, inwestycje w fundusze inwestycyjne i emerytarne to kupa
bezwartościowego papieru.
Jesień tego roku wydaje się dobrym czasem na dramatyczne objawy tego kryzysu.