Dodaj do ulubionych

Bankier, czyli złodziej czasu i lichwiarz?

06.09.08, 17:32
cos ta temat systemu bankowego dla trzezwo myslacych
video.google.com/videoplay?docid=-1887591866262119830
zachecam do zglebiania tematu, w/w filmik jest tylko tzw przyczynkiem...
Obserwuj wątek
    • Gość: bm Jezeli z BRE banku to dodatkowo gangster IP: 81.171.165.* 06.09.08, 17:55
      .
      • Gość: Bufon z PO W TVN nie czytaja Tuwima POfrajerstwu wiec niby sk IP: 216.218.252.* 06.09.08, 19:36
        ad ma wiedziec. Banki i cale to pieprzenie ekonomistow te wszystkie instytuty
        Smitha i CASE to tylko okradanie ludzi i pranie mozgow jak w Amway'u.
        video.google.com/videoplay?docid=-9050474362583451279
        • krzych.korab Na przysłowie pomnij,synu.Z rzezimiszków zbratan 06.09.08, 19:50
          rzeszą:
          Gdy złodziejem będziesz małym,
          To cię złowią i powieszą.
          Lecz jeżeli zyskać pragniesz
          Żywot szczęściem ozłocony,
          Musisz kraść na wielką skalę,
          Czyli musisz kraść miliony.(...)
          Synu,jeśli masz uczciwe
          Do złodziejstwa powołanie,
          Załóż szumny bank i zaproś
          Wszystek lud na skór zdzieranie.

          Napisał Włodzimierz Stebelski (1848-1891)
          • szfindel Tuwim to faktycznie wasz Poeta 06.09.08, 20:35
            Przecie to Zyd.
            Stad moze takie jego zachowanei, o ktore tak ladnie pytacie:
            ***
            Skąd więc ten charakterystyczny i tkwiący głęboko jak zadra plebejski rys pogardy?
    • Gość: Dexter Re: Bankier, czyli złodziej czasu i lichwiarz? IP: *.chello.pl 06.09.08, 18:28
      Łoj... Źle się dzieje. Do tej pory WYborcza brała w obronę tylko
      dziennikarzy. Teraz zaczęli bronić lichwiarzy... Pewnie oni lepiej
      płacą.
      • Gość: SyndromeX Psychopaci IP: *.autocom.pl 06.09.08, 18:59
        Przynajmniej tworcy tego globalnego oszustwa.
        -zalewaja swiat tanim pieniadzem,powodujac infalcje juz istniejacej bazy monetarnej
        -proponuje poczytac o kreacji pieniadza w systemie bankowym.To nic innego jak
        zalegalizowane oszustwo.
        -jestesmy uwiazani na smyczy bankow.Panstwo ktore mialo monopol na produkcje
        pieniadza,samo stalo sie ich niewolnikiem.

        Garstka psychopatow uzuporowala sobie prawo do bycia ,,Bogiem" tej ziemi.Rok
        1913 stal sie poczatkiem konca naszej cywilizacji.
        • Gość: Daniel Re: Psychopaci IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.09.08, 09:12
          Zastanów się, co robisz z pieniędzmi jakie pożyczyłeś? Faktem jest, że bankowcy
          zabierają cześć zysku jaki wypracowują inni, biorą to za tak zwane usługi
          bankowe. jednak fałszywą jest teza filmu w jaką bezrefleksyjnie wierzą naiwni.
          Pieniądze faktycznie od dawna nie są pokrywane w "wartości" (jakkolwiek sobie ją
          zdefiniujemy) złota, ale ma pokrycie w dobrach i usługach, bo pieniądze bez nich
          i bez wyceny nie istnieją. Nikt nie bierze kredytu by złożyć depozyt, bo tylko
          wtedy teza filmu o nieograniczonym rozroście puli pieniędzy byłaby prawdziwa.
    • Gość: Marek Bankierzy, ubezpieczeniowcy itp. = złodzieje IP: *.gprs.plus.pl 06.09.08, 18:42
      DOWÓD : Na rynku jest stała liczba pieniędzy. Jeśli osoby, które nie robią nic
      pożytecznego jak bankierzy i inne pasożyty, się bogacą, to robią to kosztem
      uczciwych ludzi, zabierając im ich pieniądze zarobione poprzez prawdziwą
      pracę. Bogaci nie są bogaci sami z siebie, tylko zawłaszczając pieniądze innych.
      • Gość: tomek Re: Bankierzy, ubezpieczeniowcy itp. = złodzieje IP: *.chello.pl 06.09.08, 20:05
        Jeżeli na rynku jest stała liczba pieniędzy to co z procentami ?
        Procent to pieniądze które nie istnieją ?
        • Gość: Piotr Re: Bankierzy, ubezpieczeniowcy itp. = złodzieje IP: 77.112.27.* 06.09.08, 22:06
          Znalazł się kolejny "uczciwy inaczej". Procenty to nie są dodatkowe (czyt.
          drukowane przez bank) pieniądze tylko alokowane. Zajrzyj do encyklopedii (to
          taka gruba książka) co to słowo oznacza. Ale skąd ty taką grubą książkę
          weźmiesz. Wpisz lepiej te literki : pl.wikipedia.org/wiki/Alokacja , w
          ten biały pasek u góry monitora
          • cloclo80 Re: Bankierzy, ubezpieczeniowcy itp. = złodzieje 06.09.08, 22:48
            Głupiś.
            Jeśli w obiegu jest stała ilość pieniądza i trzeba go jak wyprawiasz "alokować"
            to może wyjaśnisz kto sobie odejmie to od gęby? Szef banku z wypłaty? Forum dla
            błaznów jest gdzie indziej - pomyliłeś adresy.
            • Gość: Gloggie Re: Bankierzy, ubezpieczeniowcy itp. = złodzieje IP: 195.34.208.* 07.09.08, 10:36
              Zrozum, że pieniądz sam w sobie nie ma wartości. On tylko ułatwia przeprowadzanie transakcji. Ten pieniądz mówi: patrz, ja (właściciel pieniądza) miałem świnię, dużą, tłustą, zaniosłem ją na przechowanie do banku. Bank wydał mi dokument (banknot) i obiecał, że każdy kto się z tym banknotem zjawi będzie mógł odebrać świnię.

              Zatem pieniądz (przynajmniej w teorii) ma 100% pokrycie w postaci złota, świń czy 'rezerwacji' praw do jakiejś usługi. Relacja w drugą stronę nie zachodzi - tylko część towarów materialnych ma swoją (anty)wartość w pieniądzu.

              Skąd zatem bierze się zysk ('pączkowanie') pieniędzy w banku? Otóż bank pieniędzy nie posiada - wydał je przecież tym, którzy przynieśli do banku świnie, złoto czy zboże (lokaty). Bank nie ma pieniędzy, ale ma przecież towar. Może teraz to posiadane zboże zasiać i zebrać więcej niż zasiał. Może zebrane świnie rozmnożyć. Może, ale częściej daje je innym ludziom (pożyczki) pod warunkiem, że oni obiecają, że za każdą pożyczoną świnię oddadzą po jakimś czasie dwie.

              I tym sposobem bank ma więcej fizycznych towarów, ludzie którzy dali bankowi na przechowanie te towary zawsze mogą je wycofać (oddając pieniądze). Ilość pieniądza pozostaje stała. A wszyscy są zadowoleni, bo nie muszą taszczyć na rynek tej świni. Wystarczy ją zagnać do najbliższego banku, do których to (jak odnoszę niekiedy wrażenie) ludzie mają ostatnio bliżej niż do kościoła.

              Oto wielka tajemnica wiary (w pieniądz, rynek, itp.).
      • nikodem_73 Re: Bankierzy, ubezpieczeniowcy itp. = złodzieje 07.09.08, 03:08
        Tytuł poprawny, reszta to bzdury.

        Właśnie idzie o to, że ilość pieniądza NIE JEST stała. Ona cały czas wzrasta. Na
        tym opiera się nowoczesna ekonomia. A kradzież polega nie na oprocentowaniu
        pożyczek, lecz na KREOWANIU pieniądza.
        • Gość: Daniel Re: Bankierzy, ubezpieczeniowcy itp. = złodzieje IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.09.08, 09:22
          Pieniądz jest potrzebny do zakupu usług lub dóbr - jeśli ich nie ma nie są
          potrzebne pieniądze. Nie tworzy się pieniędzy dla samych pieniędzy, bo jeśli są
          one niewymienialne (nie można za nie dostać żadnych dóbr) stają się bezwartościowe.
          W ramach przemyśleń sprawdź jak w twoje rozumowanie wpisuje się prawnik,
          nauczyciel, urzędnik lub fryzjer ;-)
          • nikodem_73 Re: Bankierzy, ubezpieczeniowcy itp. = złodzieje 07.09.08, 12:11
            Dlatego tworzenie pieniądza z powietrza jest w dwójnasób szkodliwe. W sytuacji
            gdy bank centralny steruje ilością pieniądza zawsze musi to doprowadzić do
            kryzysu. Bądź jak w Wielkim Kryzysie z powodu niedoboru pieniądza, bądź jak
            obecnie w USA z powodu jego nadmiaru. Bo pieniądz jako-taki nie jest dobrem to
            tylko umowny ekwiwalent.
            • Gość: Daniel Re: Bankierzy, ubezpieczeniowcy itp. = złodzieje IP: 194.146.120.* 08.09.08, 08:25
              Brak sterowania ilością pieniądza (alternatywnie wyceny dóbr) jest mechanizmem
              "obronnym" przed wytwarzaniem nowych dóbr. Model ze stałą ilością pieniędzy
              nadaje się dla zamkniętej ekonomiki w której rozwój - 0. Czy li wyidealizowanej
              sytuacji, w której każda zużyta rzecz jest zastępowana nową i nie powstają
              dodatkowe możliwości i zasoby lub ich wycena jest równa 0 (za darmo).
      • Gość: Daniel Re: Bankierzy, ubezpieczeniowcy itp. = złodzieje IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.09.08, 09:16
        Idąc tym tokiem rozumowania to nauczyciel to też złodziej, jak i każda osoba,
        która otrzymuje wynagrodzenie a efekt jej pracy nie jest materialny. Na tego
        rodzaju błędnym założeniu bazuje stwierdzenie o "nadmuchiwaniu balona pieniedzy"
        - tylko tam posunięto się dalej i stwierdzono, że każdy kto nie posiada
        (wykopie) złota jest "złodziejem"
        • nikodem_73 Re: Bankierzy, ubezpieczeniowcy itp. = złodzieje 07.09.08, 12:44
          To akurat Twoja interpretacja. Za niematerialne usługi wcześniej płacono złotem
          i jakoś się dało.
          • Gość: Daniel Re: Bankierzy, ubezpieczeniowcy itp. = złodzieje IP: 194.146.120.* 08.09.08, 08:30
            Czym w takim razie różni się złoto od monety? Z punktu widzenia rozwoju niczym
            poza źródłem i łatwością pozyskania. Dal złota są to kopalnie (ich właściciele)
            dla pieniędzy banki centralne. Różnica dodatkowa polega też na szybkości
            tworzenia (dostosowania się do tempa rozwoju gospodarki) oraz granicy tego
            rozwoju (ograniczone zasoby złota, kontra model wypełniania się sztywnego balona
            dóbr jego pokryciem częścią wypracowaną odsetkowo)
    • Gość: jargh no niestety system IP: *.icpnet.pl 06.09.08, 18:54
      bankowy, w ktorym - mimo jakichkolwiek teorii i tlumaczen - bankierzy zarabiaja na primo nieswoich pieniadzach i secundo pieniadzach nieistniejacych, to system patologiczny i nieetyczny. spekulanci, czyli ludzie niehanbiacy sie praca tworzaca wartosc, a jedynie praca wykorzystujaca cudza wartosc, sa doskonalym przykladem na to jak czlowiek moze drugiego, w majestacie tzw. prawa, oszukiwac i doic. osobiscie pracuje w uslugach, co zrobie to zarobie, jak zrobie to lepiej i szybciej mam wiecej kasy, ale nigdy w zyciu nie zblize sie nawet do tego co zarabia srednio skuteczny lichwiarz. z tym ze lichwiarz jedynie obraca cudzymi pieniedzmi w zamian dajac ochlap. gdyby pieniadze musialy miec pokrycie w swojej faktycznej wartosci nie byloby niesprawiedliwego i krzywdzacego ukladu. niestety banki, w swoim cwaniackim sprycie, wykorzystujac to ze uczciwy czlowiek swoj czas poswieca na produktywna prace, stworzyly system zaleznosci. w efekcie ktokowliek korzysta z uslug banku jest niewolnikiem i jest wykorzystywany. niestety, ja tez. niestety, nie stac mnie by najwiekszy zakup zycia, czyli mieszkanie, kupic za wlasna gotowke. musialem pozyczyc kase od innych ludzi, za posrednictwem banku, ale niestety ci inni na tym nie zarobia. zarobi na tym tylko bank, w postaci kilku swoich wlascicieli. marne ochlapy dla wlascicieli kasy i powazna kasa dla lichwiarzy - oto obraz tego biznesu.
      • Gość: Daniel Re: no niestety system IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.09.08, 09:29
        a tu mamy przykład cierpienia z powodu czyjegoś bogacenia się. zwróć uwagę, że
        pracując (cokolwiek robisz) używasz wytworów innych ludzi, skąd w prostej linii
        wniosek, że ich (ich pracę) wykorzystujesz bogacąc się (ich krzywdą?). Jak na
        domiar złego nie żyjesz z pracy rąk własnych (nie wytwarzasz wszystkich dóbr,
        które są ci potrzebne dożycia), a zarządzasz, kierujesz to stajesz się wprost
        "złodziejem" względem innych.
    • Gość: :))) Bankier, czyli złodziej czasu i lichwiarz? IP: *.com 06.09.08, 19:20
      Smutne przemyślenia widzę powyżej: jak mały Kazio rozumie system
      bankowy :) Drogi Kaziu, gdyby nie pożyczka od banku, to byłbyś skazany
      na odkładanie pieniędzy przez 20 lat i dopiero po tym czasie (jeśli
      sytuacja na rynku bu pozwoliła) kupiłbyś to swoje mieszkanie. Dzięki
      bankowi mieszkasz już teraz. Banki nie są święte i mają swoje za
      uszami, ale nie znaczy to, że całość jest po katolicku zła. Zresztą
      Watykan nie ma nic przeciwko bankom i brudnej forsie. Pamiętajmy o
      Banco Ambrosiano :)))

      Istnieje wiele patologii i niesprawiedliwości, także w tym systemie.
      Ale co mają powiedzieć obywatele państwa, które dzieli swoich
      poddanych na kategorie? Jedni muszą płacić za opiekę zdrowotną i
      emerytury innych (my), bo są Polakami "B". Na tle tego, co robi z nami
      nasze państwo, banki są miłymi i przyjaznymi instytucjami. Proszę o
      filozoficzny artykuł na temat niesprawiedliwości wbudowanej w nasz
      system państwowy i prawny - a jest o czym pisać. To może być cykl
      artykułów!
      • tow1sekr Re: Bankier, czyli złodziej czasu i lichwiarz? 06.09.08, 19:49
        Potwierdzam, że twoja teoria jest sensowna. Mechanizm korzystania z usług
        bankowych jest prosty. Nikt nie zmusza statystycznego Kowalskiego do biegu z
        wywieszonym jęzorem z wnioskiem kredytowym do banku.

        Studium:

        Przypadek nr 1: Klient zarabia dużo, ma oszczędności - kupuje mieszkanie,
        samochód, utrzymuje budżet domowy z bieżących dochodów - w tym przypadku, to ten
        klient zarabia na odsetkach otrzymywanych z banku z kasy, którą trzyma na
        rachunku, w akcjach, w TFI.

        Przypadek nr 2: Klient zarabia średnio, wydaje tyle ile zarabia - kupuje
        mieszkanie, samochód na kredyt w banku i żmudnie spłaca raty.
        Korzyść dla Klienta - ma dobra od ręki, wada - płaci raty i odsetki.
        Trudno taki model nazwać wyzyskiem banku na kliencie, ponieważ per saldo obydwie
        strony są zadowolone.

        Przypadek nr 3: Klient zarabia mało, żyje od "pierwszego" do "pierwszego".
        Bierze pożyczkę na cele konsumpcyjne w banku, "przejada" ją w ciągu miesiąca,
        nie stać go na mieszkanie i na samochód. Taki Klient nie jest w tej sytuacji
        ofiarą banku, lichwy, jest po prostu ofiarą swoich niskich zarobków i generalnie
        ma przechlapane (wiem coś na ten temat, bo przećwiczyłem ten model swojego czasu).

        Właściwa lichwa i okropny bilans budżetu doświadcza ludzi najbiedniejszych,
        zarabiających bardzo mało, zarabiających sezonowo. Tacy Klienci zejdą z
        marmurowych schodów oddziału banku z decyzją odmowną i trafią w ramiona
        prawdziwego lichwiarza w postaci providenta. W super lichwiarskiej firmie
        (oprocentowanie pożyczki 80-100% w skali roku) dostaną powiedzmy 3000zł pożyczki
        bez zabezpieczeń (kasa zostanie wydana w ciągu dwóch dni) i dopiero wtedy
        powinni nabrać świadomości, że właśnie wdepnęli w gruwno (ubu król), oj i będzie
        ból w dóópie, żeby regularnie obsłużyć spłaty tego długu!, bo pani/pan z
        providenta zapuka regularnie co tydzień z prośbą o oddanie kasy.

        • andrzej9615 Re: Bankier, czyli złodziej czasu i lichwiarz? 06.09.08, 20:14
          Przypadek nr 1: Klient zarabia dużo, ma oszczędności - kupuje mieszkanie,
          > samochód, utrzymuje budżet domowy z bieżących dochodów - w tym przypadku, to te
          > n
          > klient zarabia na odsetkach otrzymywanych z banku z kasy, którą trzyma na
          > rachunku, w akcjach, w TFI.

          Ten klient jest przykladem barana do strzyzenia.Na przyszlosc zakoduj sobie,ze
          na gieldzie zeby ktos mogl zarobic,ktos musi stracic.Nie masz zadnych gwarancji
          ze cokolwiek zyskasz.Takich dawcow mielismy w tamtym roku,ktore jak barany
          poszly na rzez kupujac jednostki TFI na gorce ;)
          Nigdy juz tej wtopionej kasy nie odzyskaja.
          • Gość: Daniel Re: Bankier, czyli złodziej czasu i lichwiarz? IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.09.08, 09:44
            Czy zdajesz sobie sprawę, ż nie masz racji?

            System giełdowy nie ma wpisanego w siebie mechanizmu stałego zasobu pieniężnego,
            więc nie może być prawdą stwierdzenie, że aby zyskał ktoś musi stracić ktoś.
            Wyobraź sobie, że za papierami na giełdzie stoją realne zakłady pracy, jeśli one
            zaczynają się rozwijać (dzięki pieniądzom pozyskanym na giełdzie lub po prostu
            poprzez tytaniczną prace własną lub szczęśliwe wpisanie się w cykl
            koniunkturalny) to ich realna wartość rośnie. To co napisałem nie stoi na
            przeszkodzie by fikcyjnie/spekulacyjnie zawyżyć wartość papierów.
        • plosiak Re: Bankier, czyli złodziej czasu i lichwiarz? 06.09.08, 21:01
          W pełni się zgadzam. Często korzystam z usług bankowych, nie stać mnie na kupno
          mieszkania za gotówkę, czasem trzeba wziąć pożyczkę na cele konsumpcyjne. I nic
          dziwnego nie ma w tym, że ktoś na tym chce zarabiać. Myślący człowiek potrafi
          sobie odmówić pewnych rzeczy, wie na jakie raty miesięcznie go stać. Bezmózg
          patrzy się się w telewizorek i biegnie po kredyt, nawet jeśli nie ma szans go
          spłacić.
          • Gość: jargh co innego robic cos z wlasnej woli IP: *.icpnet.pl 06.09.08, 22:49
            a co innego z przymusu. co innego korzystac z czegos dla wlasnej korzysci, a co innego nie miec opcji i robic korzysci dla innych. pozyczka to rzecz stara jak swiat, starsza niz pieniadz. chodzi jednak o to, by pozyczac faktycznie cudza rzecz i za to dawac gratyfikacje, a nie pozyczac (od banku) cos, co nie jest jego wlasnoscia i dawac mu zarabiac horrendale sumy. ogladnij "freedom to fascism" to moze Ci sie oczy otworza.
            chec zarobku, co jest najnormalniejsze w swiecie, nie moze prowadzic do zarabiania na czyms, co nie jest owocem twojej pracy, trudu, czasu, talentu itd. - a tak wlasnie jest z bankami. pozyczas nie kase od banku ale od ludzi, ktorzy ja w banku trzymaja. jednak oni, ciulacze, dostaja ochlap o nieco wyzszej wartosci niz inflacja. a bank pozyczajac ci 100 odbierze ci 200, nic przy tym nie robiac (nie licze podpisywania papierow).
            myslacy czlowiek wyjdzie myslami poza to, jak wysoki kredyt wziac, i pomysli o tym dlaczego nie ma innej opcji jak tylko wziac kredyt. gdzie jest napisane ze MUSISZ miec kredyt i placic raty?
            • nikodem_73 Re: co innego robic cos z wlasnej woli 07.09.08, 03:24
              Nikt nie zabrania udzielać pożyczek pomiędzy ludźmi. Ktoś to musi jednak
              zorganizować (i za to bierze sobie działkę). Myk jest jednak taki, że banki nie
              tylko pożyczają nie swoje pieniądze, ale także pożyczają pieniądze, których de
              facto NIE MAJĄ. Bo inaczej nie mogłyby tego robić prowadząc wyłącznie RORy.
              Gdybyś Ty zdeponował w banku np. 100 zł wypłacane na każde żądanie to bank tych
              100 zł NIE MÓGŁBY pożyczyć Kowalskiemu na rok. Przy systemie rezerw cząstkowych
              - może. Bo jeśli przyjdziesz to wypłaci Ci tą stówę, a zabierze Nowakowi, który
              zdeponował dzień wcześniej 300 zł.

              Po prostu aby system był uczciwy banki musiałyby pożyczać pieniądze WYŁĄCZNIE z
              lokat. A lokata oznaczałaby, że przez X czasu tych pieniędzy po prostu nie masz,
              bo je komuś pożyczyłeś.
              • Gość: Daniel Re: co innego robic cos z wlasnej woli IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.09.08, 09:54
                Bank pożycza używając efektu skali. To, że 1 Kowalski ma 1 ROR powoduje, że sam
                z siebie nie może pożyczać Nowakowi, bo w każdej chwili może potrzebować
                własnych pieniędzy. Bank ma tysiące Kowalskich i tak się szczęśliwie składa, że
                nie wszyscy będą potrzebować swoich pieniędzy od razu, co więcej na miejsce
                jednego co będzie potrzebował znajdzie się kilku (może tylko 1) co zdeponują
                swoje pieniądze.

                Co do pożyczania pieniędzy "na wyrost" przez przypadkowy bank komercyjny to
                ciężko jest to zrobić ze względu na konieczność posiadania bilansu w którym
                aktywa odpowiadają pasywom ;)
                • nikodem_73 Re: co innego robic cos z wlasnej woli 07.09.08, 12:18
                  Taaa? To domyślam się, że w takim razie pożyczki od innych banków, o
                  oprocentowaniu korzystniejszym niż udzielane osobom fizycznym, są niemożliwe?
                  Bank nie może pożyczyć pieniędzy od banku centralnego?

                  Po prostu zakładają, że jak mają 1000 Kowalskich ze stówą "nie do ruszenia", to
                  spokojnie 900 stów można ruszyć. Utylizują 900 stów, których de facto nie mają.
                  Jak któryś z Kowalskich wróci po kasę to w najgorszym wypadku (gdy rezerwy się
                  wyczerpują) bank zaciągnie kredyt w INNYM banku. A gdy i inne banki nie chcą
                  pożyczać to wpadnie dobry wujek bank centralny i "dopompuje" gotówki w system.
                  Furda z inflacją - w końcu ten podatek zapłacą wszyscy. I w taki prosty sposób
                  nacjonalizuje się straty...
                  • Gość: Daniel Re: co innego robic cos z wlasnej woli IP: 194.146.120.* 08.09.08, 08:37
                    Musisz poznać tajemnicę bilansu - do czego służy i jakie są rygory
                    funkcjonowania banków komercyjnych pod tym względem. Do tego przydatna będzie
                    wiedza o rygorach dotyczących luk jakie bank komercyjny musi wyliczać i
                    ograniczeń na nie jakich musi przestrzegać. Proponuję wycieczkę po bankowości od
                    poznania zasad utrzymania płynności i rygorów bilansowych.
                    Wracając do Kowalskich - skoro bank ma ich 1000 i każdy ma 100 w depozycie to
                    bank MA 100 000 z których część wyda do banku centralnego, a częścią może
                    dysponować w imieniu kowalskich (dodatkowo pewnie będzie jeszcze wydawał
                    pieniądze na inne rezerwy celowe, np, za Nowaków co nie spłacą, ale to już inna
                    bajka)

            • Gość: Daniel Re: co innego robic cos z wlasnej woli IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.09.08, 09:48
              Tak rozumując to nauczyciel zarabia na przekazywaniu nieswojej wiedzy.
              Sprzedawca przeważnie bogaci się sprzedając wytwór pracy innych. Policjant
              bogaci się praktycznie za nic, a ubezpieczyciel kradnie pieniądze od innych i
              jeszcze potrafi nie dać odszkodowania jak się zrobi dzwona ;-)
              • nikodem_73 Re: co innego robic cos z wlasnej woli 07.09.08, 12:23
                Zarabianie na pośrednictwie nie jest złem. Chodzi o to, że ani sklepikarz, ani
                nauczyciel nie może sprzedawać towaru którego NIE MA.
                • Gość: Daniel Re: co innego robic cos z wlasnej woli IP: 194.146.120.* 08.09.08, 08:40
                  To też banki komercyjne są w sytuacji sklepikarzy, a banki centralne czasem mają
                  prawo na pomnażanie czyli zabawy w nauczyciela, dam komuś, ale mi nie ubędzie.
        • Gość: Dexter Re: Bankier, czyli złodziej czasu i lichwiarz? IP: *.chello.pl 07.09.08, 09:22
          > Nikt nie zmusza statystycznego Kowalskiego do biegu
          > wywieszonym jęzorem z wnioskiem kredytowym do banku.

          Zmusza mnie podatek inflacyjny.
          • tow1sekr Re: Bankier, czyli złodziej czasu i lichwiarz? 07.09.08, 16:47
            Podatek inflacyjny - racja jest destrukcyjny dla budżetu domowego, zbyt wysokie
            stawki PIT też stanowią problem. Jednak dalej nie ma to nic wspólnego z
            zaciąganiem pożyczek w banku i z kupowaniem towarów na kredyt.
            Jednak próba reperowania budżetu domowego osłabionego wyższymi cenami prądu,
            gazu, żywności, itd, to krok w kierunku wpadnięcia w pułapkę kredytową.
            Finansowanie większych wydatków bieżących pożyczką bankową jest korzystne przez
            miesiąc, dwa. W dłuższej perspektywie budżet domowy jest jeszcze gorszy,
            ponieważ dochodzi koszt pożyczki.
            Zatem, przy kiepskiej sytuacji finansowej ratowanie się pożyczką z banku jest
            podobne do złapania szkatułki ze złotymi monetami przez osobę, która wypadła ze
            statku i tonie.
      • defunt Re: Bankier, czyli złodziej czasu i lichwiarz? 06.09.08, 19:54
        Gość portalu: :))) napisał(a):

        > Smutne przemyślenia widzę powyżej: jak mały
        Kazio rozumie system
        > bankowy :) Drogi Kaziu, gdyby nie pożyczka od
        banku, to byłbyś skazany
        > na odkładanie pieniędzy przez 20 lat i dopiero
        po tym czasie (jeśli
        > sytuacja na rynku bu pozwoliła) kupiłbyś to
        swoje mieszkanie. Dzięki
        > bankowi mieszkasz już teraz. Banki nie są święte
        i mają swoje za
        > uszami, ale nie znaczy to, że całość jest po
        katolicku zła. Zresztą
        > Watykan nie ma nic przeciwko bankom i brudnej
        forsie. Pamiętajmy o
        > Banco Ambrosiano :)))
        >
        > Istnieje wiele patologii i niesprawiedliwości,
        także w tym systemie.
        > Ale co mają powiedzieć obywatele państwa, które
        dzieli swoich
        > poddanych na kategorie? Jedni muszą płacić za
        opiekę zdrowotną i
        > emerytury innych (my), bo są Polakami "B". Na
        tle tego, co robi z nami
        > nasze państwo, banki są miłymi i przyjaznymi
        instytucjami. Proszę o
        > filozoficzny artykuł na temat niesprawiedliwości
        wbudowanej w nasz
        > system państwowy i prawny - a jest o czym pisać.
        To może być cykl
        > artykułów!

        Sam jestem małym głupim Dyziem. Gdyby pieniądz
        miał pokrycie to też mógłbyś wziąść kredyt. Tylko
        kredyt w pieniądzu z pokryciem (oczywiście dużo
        tańszy - w XIX wieku kredyty w złocie były
        oprocentowane na 2% rocznie - poczytaj sobie Dyziu
        dlaczego).
        Ewentualnie w bank-knotach bez pokrycia w złocie,
        które byłyby notowane z dyskontem.
        Ale niestety mamy złodziejski system kreowania
        pieniądza bankowego. Nawet na stronie NBP w dziale
        edukacja pokazują w jak złodziejski sposób
        pieniądz jest kreowany.

      • Gość: mark Re: Bankier, czyli złodziej czasu i lichwiarz? IP: *.adsl.inetia.pl 06.09.08, 23:02
        > Smutne przemyślenia widzę powyżej: jak mały Kazio rozumie system
        > bankowy :) Drogi Kaziu, gdyby nie pożyczka od banku, to byłbyś skazany
        > na odkładanie pieniędzy przez 20 lat i dopiero po tym czasie (jeśli
        > sytuacja na rynku bu pozwoliła) kupiłbyś to swoje mieszkanie. Dzięki
        > bankowi mieszkasz już teraz.

        Ciesz tym swoim mieszkaniem juz teraz. Tyle ze jak ten system padnie, a pasc
        musi, bo nie da sie drukowac pieniedzy w nieskonczonosc, to nie dziw sie, ze
        bedziesz musial zrec swoje miaszkanie cegla po cegle.
        • Gość: Daniel Re: Bankier, czyli złodziej czasu i lichwiarz? IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.09.08, 10:05
          Nie pojmuję dlaczego trzeba by było zjeść mieszkanie - jest ono dobrem, które ma
          określoną wycenę. Sam z siebie system bankowy nie padnie. Jest on dostosowany do
          rozwoju gospodarczego całego świata (stąd konieczność "dorabiania" nowych
          pieniędzy, bo wytwarza się wciąż nowe dobra, a wszyscy się umówili, że aby
          wymienić dobro A na dobro B po drodze trzeba mieć gotówkę).

          Krach może spowodować tylko zachwianie relacji między wycenami poszczególnych
          dóbr na masową skalę, ale to nie tyle będzie krach bankowy, co cywilizacyjny.

          Do mało prawdopodobnych należałoby zaliczyć jednoczesną chęć wypłaty swoich
          pieniędzy na całym świecie, bo to oznaczałoby konieczność postawienia w
          wymagalność wszystkich kredytów. W konsekwencji doprowadziłoby to do
          bezpośredniego handlu długami (bez obrotu monetarnego) tylko po co ?
      • nikodem_73 Re: Bankier, czyli złodziej czasu i lichwiarz? 07.09.08, 03:10
        Same banki nie są złe. Nie ma nic złego w tym, że ktoś zarabia na pośrednictwie
        w pożyczaniu pieniędzy. Zły jest SYSTEM, który pozwala bankom pożyczać więcej
        niż mają.
        • Gość: Daniel Re: Bankier, czyli złodziej czasu i lichwiarz? IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.09.08, 10:14
          Banki komercyjne akurat muszą pożyczać pieniądze, które maja. Za tak zwaną
          politykę monetarną odpowiadają banki centralne.
          System rezerw który pewnie masz na myśli po oglądnięciu "skąd się biorą
          pieniądze?" jest tylko systemem ubezpieczeniowym, na wypadek wielkiej wpadki
          jednego z uczestników obrotu. Nie da się jednocześnie mieć pieniądze (rezerwa) i
          nie mieć (pożyczyć).

          Co do idei "produkowania" pieniądza przez banki centralne, to można teoretycznie
          założyć, że one tego nie robią. Więc co się stanie jeśli pojawi się nowa rzecz,
          którą można kupić? Jeśli takich przypadków mamy więcej to za chwile zabraknie
          pieniędzy by cokolwiek kupić, bo nowych dóbr przybywa. Co zostaje? Może podnieść
          wartość złota jako gwaranta potwierdzenia że pieniądze mają wartość? tylko co
          wtedy z gałęziami gospodarki, które używają złota jako surowca? Można też
          próbować wykopywać nowe złoto, ale czy to nie jest nic innego jak tworzenie
          nowego pieniądza?
          • nikodem_73 Re: Bankier, czyli złodziej czasu i lichwiarz? 07.09.08, 12:42
            Tyle, że bank też może pieniądze POŻYCZYĆ.

            Załóżmy, że mamy hipotetyczny bank H. To bank detaliczny - ma samych Kowalskich.
            Kowalscy są wredni i nie chcą lokat a wyłącznie RORy. Nawet jeśli będzie ich
            milion to bank de facto nie ma żadnych pieniędzy, ponieważ każdy z tego miliona
            może przyjść i zażądać SWOICH pieniędzy. Bank nie miałby CO pożyczać innym.
            Dzięki systemowi rezerw cząstkowych pożycza NIE SWOJE pieniądze innym. Po prostu
            - zamiast brać kredyt od banku Y w którym milion Nowaków założyło długoterminowe
            lokaty może po prostu sięgnąć po "nieużywane" zasoby. W najgorszej sytuacji bank
            centralny pożycza (na korzystny procent) pieniądze kilku największym bankom aby
            zachęcić je do dawania kredytu innym bankom. No a bank centralny? No ten nie
            musi się o nic martwić. Najwyżej stworzą nowe etaty w "drukarni". I to jest
            właśnie kreowanie pieniądza z niczego.

            Co zrobić gdy pojawi się nowe dobro? Generalnie nic. Jeśli ilość pieniądza
            będzie zbyt niska to pojawi się deflacja. Ma ona dokładnie tą samą cechę jak
            inflacja - w małych przedziałach nie szkodzi. W elektronice mamy do czynienia ze
            stało "deflacją" i jakoś nie przeszkadza to ludziom kupować coraz to nowe
            produkty i jakoś nie czekają z zakupami aż towary jeszcze stanieją.

            Poza tym - dlaczego akurat złoto? Mało to innych pierwiastków na świecie?
            Pieniądz mający pokrycie w jakimkolwiek dobrze ma tą przewagę nad fiducjarnym,
            że znacznie ciężej się go kreuje. Bank Centralny po prostu NIE MIAŁBY JAK
            "dopompować" systemu. Dzięki czemu banki niewydolne po prostu by padły. I pewnie
            - dla ludzi mających depozyty w tym banku byłaby to tragedia (pomijam systemy
            ubezpieczeń, gwarancji, itepe). Lecz w wypadku pieniądza fiducjarnego jesteśmy
            okradani CODZIENNIE, bo z każdym dniem pieniądze, które posiadamy są warte coraz
            mniej.
            • Gość: Daniel Re: Bankier, czyli złodziej czasu i lichwiarz? IP: 194.146.120.* 08.09.08, 08:49
              Jak rozumiem, chcesz system monetarny zastąpić innym rozważając 2 przypadki.
              System oparty o jakikolwiek pierwiastek. Niczym się nie różni od obecnego,
              przenosi jedynie kreacje pieniądza w inne ręce (tych co wydobywają/uzyskują dany
              pierwiastek). Do tego tempo rozwoju gospodarczego uzależniasz od tempa
              możliwości pozyskania tego pierwiastka.
              System deflacyjny. W takim układzie "okradanym" będzie każdy kto ma dobra na
              rzecz tych co przetrzymują jego ekwiwalent, bo za 5 lat kupią więcej tego samego
              dobra. Taki model sprzyja stagnacji, bo silnie motywuje do trzymania ekwiwalentu
              dóbr (pieniądze same z siebie nie tworzą nowych dóbr).
    • Gość: bebo Bankier, czyli złodziej czasu i lichwiarz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.08, 10:00
      No, niestety - oszust i złodziej.
      Dlaczego?
      Ano dlatego, że pozwala aby reklamy skierowane do potencjalnych
      klientów były półprawdą, albo nie miały nic wspólnego z
      rzeczywistością, a właściwy, najistotniejszy, zwykle niosący
      niekorzystne dla klienta informacje przekaz był zakamuflowany lub
      wypisany najmniejszym drukiem tak, aby zastawić pułapkę, złapać
      naiwnego i wydusić co się da mając na względnie jedyny słuszny,
      czyli bankowy interes.
      Również dlatego, że tzw za przeproszeniem "doradca" tak naprawdę nie
      jest doradcą klienta tylko pokrętnym interpretatorem zwykle
      niekorzystnych dla klienta warunków lokat czy umów.
    • Gość: aiutor Do oofoludka: nic nowego IP: *.hsd1.md.comcast.net 07.09.08, 14:33
      Obejrzalem film podany w twoim linku i nie ma tam nic nowego, ani tez
      strasznego. Caly film wydaje sie byc podszyty strachem tym, ze to banki tworza
      pieniadze, a nie rzady (jak gdyby pierwotni bankierzy, zachwalani nota bene
      przez film, byli rzadowymi bankierami ...). Ja sie pytam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka