Dragon Age – podejście pierwsze. Moja recenzja.

17.11.09, 11:16
Ostrzeżenie o epilepsji
Ze względu na możliwość napotkania spoilerów, nie zaleca się zagłębiania w ten
tekst osobom, które jeszcze nie grały lub nie skończyły grać. Ci, którzy
skończyli powinni mieć na uwadze, że zakończenia są różne więc i w tej materii
można trafić na spoiler.
Druga sprawa, recenzja jest spontaniczna, nie redagowana i w ogóle brak jej
ładu i składu a to dlatego, że chciałem podzielić się świeżymi wrażeniami a
nie głębokimi analizami, mimo wszystko krytyka mile widziana smile
Pamiętajcie, że ostrzegałem.

Słów wstępu kilka
Przeżyjesz przygodę – mówili, będziesz się świetnie bawił – mówili, świat jest
ogromny i tętni życiem – mówili, to najlepsze cRPG od czasów Baldura – mówili.
Kłamali. Kłamali reklamując w ten sposób każdą grę, która wyszła po
legendarnych Wrotach Baldura. Czy ktoś zrealizował choć część tego co
widzieliśmy na sloganach reklamowych? Tak, a były to dwa studia – BioWare i
Obsidian. Jedynie te dwie firmy były w stanie trzymać poziom swojego,
poniekąd, wspólnego dzieła. Jak na tym tle wypada Dragon Age? Zaskakująco
dobrze. Cytując użytkownika red.pl:

Podsumowując, czym dla mnie, osoby nie "siedzącej" w branży jest BioWare?
Gwarancją. Kupując grę tej firmy mam pewność, że będzie to dopracowany i
ciekawy produkt, w którym owszem niektóre elementy mogą mi nie pasować, ale
jako całość będzie to coś dobrego. Tym dla mnie jest BioWare.


Gdy BioWare związało się z EA trochę się zmartwiłem ale jak widać
niepotrzebnie. Podejrzewam, że prędzej by tej gry nie wydali w ogóle niż gdyby
mieli sprzedawać bubel z nazwą swojej firmy na pudełku. Mam nadzieję, że
akurat ten zespół nigdy nie dokona spektakularnego „strzału w stopę” bo nadal
chcę wchodząc do sklepu prosić o najnowszą grę BioWare nie dbając zupełnie o
jej tytuł, gatunek czy fabularne ramy świata.

Dragon Age - duchowy następca. Czyj?
No właśnie, czyj? Spróbuję sam sobie odpowiedzieć lecz wpierw muszę przyjąć
czym dla mnie jest owy duchowy następca. Czy duchowe następstwo w dziedzinie
rozrywki komputerowej jest podobieństwem na płaszczyźnie fabularnej?
Mechanicznej? Może na obu? Szczerze powiedziawszy nie wiem. Dlatego właśnie
przyjmę, duchowe następstwo jest niczym innym jak marketingową nazwą na
„zapożyczenia i podobieństwa względem gry XYZ”. No bo cóż więcej mówi mi
slogan o duchowym następstwie, pokrewieństwie i Bóg wie czym jeszcze? Ni
mniej, ni więcej „jeżeli lubiłeś XYZ, to polubisz naszą nową grę ABC”.
Posypał się mistycyzm, runęła magia słów ale do rzeczy. Bezsprzecznie Dragon
Age jest duchowym następcą, ale czyim? Baldura? Trochę. KotORa? Też. NWNa?
Całe szczęście jedynie w niewielkim stopniu. Czyli DAO łączy cechy BG, KotOR i
NWN, a co daje od siebie? HA! Trafiony, zatopiony. To jest właśnie sedno
sprawy – niewiele. Czy to źle? No nie, w końcu ma to być duchowy następca. DAO
jest bardzo udanym połączeniem znanych rozwiązań ze szczyptą nowości.

Oldschool, HC cRPG?
Trudny i drażliwy temat. Czy jest to gra oldschoolowa? W kwestii ogólnego
zarysu rozgrywki na pewno. Czy jest to gra hardcorowa? Jeżeli mówimy o walce
to na poziomach od normala wzwyż niektóre walki mogą osoby niedoświadczone
przyprawić o ból głowy. Na poziomie easy jest to w zależności od sposobu gry
H&S drużynowy lub slasher grany zza pleców. I wreszcie czy jest to cRPG?
Niewątpliwie tak, choć jak wspomniałem poziom trudności ma ogromny wpływ na
klasyfikację tej gry. Czy DAO daje tyle zabawy, radości i satysfakcji co
oldschoolowe legendy? Moim zdaniem zdecydowanie nie.

Fabuła: Główny wątek
Typowa dla gry BioWare – od zera do bohatera + 2 kilo ratowania świata. Gra ma
różne prologi dla różnych kombinacji ras-klas co jest zarazem ciekawym plusem
jak i minusem. Na plus można zaliczyć chociażby to, że nie musimy już sami
sobie tłumaczyć dlaczego nasz brodaty krasnolud jest synem stetryczałego elfa.
Wreszcie mamy rodziców, prawdziwych! Już nie ma przybranych ciotek, matek,
dziadków, wujków – rewolucja fabularna, bohater ma prawdziwą rodzinę. Co na
minus? Ano rozbieżne prologi wprowadzają pewien zamęt fabularny w późniejszym
stadium gry. Chwilami miałem wrażenie, że gram w MMO z fabułą ułożoną tak by
pasowała do szerokiego spektrum możliwych archetypów postaci. Od początku
wiemy co robimy, idziemy na ryby… arcydemona znaczy się. No to idziemy. Gra
nie jest bezpośrednio liniowa, jest kilka dróg, którymi możemy podążyć chociaż
w rezultacie musimy zaliczyć cztery główne lokacje i rozpruć smoka. Decydujemy
o kolejności wykonywanych zadań i tu uwaga: jeżeli robimy wątek główny musimy
się liczyć z demoniczną mocą skryptów, które mogą przerzucić nas 4 mapy dalej
nie pytając o zdanie. Właśnie dlatego przyjąłem prostą zasadę – najpierw
zadania poboczne, potem główna historia. Z drugiej strony skrypty mają na celu
utrzymanie spójności fabularnej więc jest to zło konieczne. Po zaliczeniu 4
subquestów mamy ostatnią bitwę i koniec. Tak bym podsumował fabułę DAO gdyby…
gdyby nie kilka przebłysków. Pierwszy zwrot akcji, a raczej zwrot wojsk
Loghaina jest tak oczywisty, że aż mnie zaskoczył smile Historia Morrigan ładnie
wpisuje się w główny wątek. Jeżeli ktoś gra złą drużyną (ja grałem) i kręci z
wiedźmą to ma kupę zabawy. Ze względu na dość specyficzny zwrot akcji z nią
związany nie polecam tej gry osobom, które łatwo przywiązują się do
wirtualnych postaci. Mnie osobiście wygięło, skręciło i prawie zmusiło do
płaczu. Dzisiaj jak to piszę to autentycznie tęsknie za moją czarownicą i jej
błyskotliwymi ripostami. Jak widać gdyby nie tego typu przebłyski fabuła była
by sztampowa, na szczęście to jest BioWare, oni nawet prostą historyjkę umieją
ubarwić. Jeżeli ktoś mnie spyta dlaczego zapamiętałem Dragon Age odpowiem bez
wahania, że to dzięki Morrigan – jak dla mnie najbarwniejszej postaci jaką
spotkałem w cRPG.

Fabuła: Zadania poboczne
Niektóre typowe dla mmo – idź, zabij, przynieś – niektóre typowe dla cRPG a
jeszcze inne oryginalne. Oprócz tych pierwszych reszta zazwyczaj ma co
najmniej dwa sposoby rozwiązania, a czasem i więcej. Być może ktoś się ze mną
nie zgodzi ale quest z Demonem Gnuśności z Wieży Magów zaliczam do zadań
pobocznych, co więcej jest on moim zdaniem najciekawszym zadaniem w całej grze
i o ile się nie mylę nigdzie jeszcze nie wykorzystanym. Można go przejść na
siłę lub zagłębić się i dostrzec wiele małych ciekawostek i szczególików. Dla
mnie miód. Należy dodać jeszcze, że zadania poboczne są źródłem dobrego
sprzętu i przede wszystkim kasy.

Fabuła: Zadania towarzyszy
Po osiągnięciu relacji „Przyjaźń” – około 80 punktów – towarzysze odpowiednio
pociągnięci za język mogą sprzedać nam dodatkowego questa. O ile historie
związane z tymi zadaniami są ciekawe to ich rozwiązanie jest raczej proste,
wręcz trywialne co niszczy dobre podłoże fabularne. Czy wszyscy mają tego typu
questy? Tego nie wiem, ja odblokowałem Morrigan, Stena, Zevrana i Oghrena. Z
resztą póki co się nie udało.

Fabuła: Świat Fereldenu
Co tu dużo mówić. Świat fantasy więc wiadomo czego się spodziewać. Mamy
krasnoludy mieszkające pod ziemią. Mamy elfy żyjące w lasach. Mamy ludzi
żyjących wszędzie. Jedyna oryginalna ciekawostka to historia elfów. Niezła i w
miarę spójna. Niby mało ale chociaż tyle. Wszystkie informacje jakie napotkamy
w świecie gry zapisują się w naszym kodeksie i trzeba przyznać, że niektóre z
trafiających tam rzeczy są naprawdę pomysłowe. Generalnie Tolkienowskie
konwencje, poszerzone o zniewolone elfy i wiedźminów przemianowanych na Szarą
Straż.
    • aihs Re: Dragon Age – podejście pierwsze. Moja r 17.11.09, 11:17
      Fabuła: Rozmowy w toku
      Jest natomiast w DAO element, który powinien stać się wzorem do naśladowania dla
      wszystkich twórców, mowa tu o losowych dialogach pomiędzy naszymi towarzyszami.
      Było to w BG, było w BG2 ale to co usłyszałem w Dragon Age po prostu położyło
      mnie na łopatki. To właśnie dzięki takim bajerom postacie przestają być płaskie
      i mdłe. Nabierają charakteru – żyją w oczach gracza. Jest to jeden z niewielu
      powodów dla których przejdę tą grę co najmniej jeszcze raz innym składem.
      Rozmowy Morrigan ze Stenem, z Allistairem, z Zevranem, z Ogarem Mabari oraz
      Zevrana ze Stenem pozostaną w mojej głowie na długie lata. Zdecydowanie autor
      tych tekstów oraz autor linii dialogowej Allistaira powinni dostać Nobla.

      Mechanika: Tabele, tabelki, tabeleczki…
      Że co? Chyba nie w Dragon Age. O nie, tutaj nie uświadczysz żadnego systemu, a
      przynajmniej go nie widać. Czy to źle? Jak dla mnie tak. Osobiście lubię
      eksperymentować z buildami. Ogólnie lubię kombinować, zastanawiać się i
      analizować, tutaj tego nie ma. Dla mnie minus dla innych nie wiem.

      Mechanika: Awansowanie. Przepraszam, czy ja rosnę w siłę?
      Pomimo tego, że nie mamy tu do czynienia z sandboxem to potwory, które spotykamy
      w trakcie naszej przygody są skalowane do naszego poziomu. Jakie ma to efekty?
      Dwojakie, dobre i złe. Po pierwsze nie ma tu głupiej sytuacji z innych gier
      gdzie najpierw walczymy ze zwykłymi potworami i jednym kapitanem, potem z
      kapitanami i generałem a pod koniec gry to już kosimy tylko generałów. To bardzo
      głupia konwencja i dobrze, że z niej zrezygnowano na rzecz dużo lepszej ze
      skalowaniem. Niestety ono też ma swoje wady. Skaluje się wszystko więc nie czuć
      nabytego doświadczenia. Zabicie Hurloka na 1 i na 20 poziomie różni się
      praktycznie jedynie zestawem dostępnych skilli. Skoro współczynniki nie mają
      większego wpływu na rozgrywkę to po co w ogóle coś z nimi robić? Skille i
      ekwipunek faktycznie coś tam poprawiają ale też nie wiele. Czekam aż ktoś
      wymyśli jakiś kompromisowy system.
      To samo odbywa się w kwestii ekwipunku – więc nie warto lecieć od razu po
      najmocniejsze zabawki bo za kilka leveli nie będą ze stali a ze smoczej kości.
      Zbieramy całkiem sporo ciekawych przedmiotów – w większości dla wojowników – ale
      poza skrajnymi przypadkami ciężko ocenić różnicę. Dlaczego? Bo przecież nie ma
      tabelek, systemu, tur a nawet jak jest to ukryty co by nie drażnić casuali
      cyferkami.

      Mechanika: Walka
      Przypomina turową walkę z poprzednich gier jednak miejscami potrafi być naprawdę
      dynamiczna. Pozbycie się dokładnego odwzorowania tur pozwoliło na uzyskanie
      bardziej widowiskowego stylu. Czasem zdarzy się jakaś animacja dobicia wroga. To
      wszystko jest ładne i do przyjęcia choć wolałem KotORa na D&D, wiedziałem co i
      dlaczego się dzieje, tutaj często jest chaos. Gra często rzuca na nas grupy
      słabszych potworów co bez odpowiednich czarów/skilli może być gorsze od jednego
      czerwonego bossa. Magowie są bardziej królami crowdcontrol niźli DPSami chociaż
      w tym drugim aspekcie też się sprawdzają. Wojownicy to wojownicy natomiast
      łucznicy są zdecydowanie za mocni. Wydaje mi się – być może mylnie – że
      najlepszym DPSem jest dobrze grany Zabójca, ale jeszcze za wcześnie na takie
      wnioski, trzeba najpierw przejść DAO na najtrudniejszym poziomie.
      Umiejętności same w sobie niewiele wnoszą do walki – poza wyjątkami – ale
      combosy są jedyną słuszną drogą na wyższych poziomach trudności. Walka
      faktycznie zgodnie z zapowiedziami jest taktyczna ale taktyka kończy się
      właściwie na wymyśleniu sposobu na najlepsze wykorzystanie combosów w bieżącej
      sytuacji. Drugą rzeczą, która zdecydowanie pomaga jest wykorzystanie otoczenia
      np. wąskich korytarzy, kładek, mostków czy chociażby drzwi. Jeżeli rzucimy
      naszych herosów z pieśnią na ustach wprost na grupę wrogich łuczników to mamy
      szanse przeżyć jedynie na easy. Na każdym innym poziomie trzeba kombinować i to
      mi się bardzo w DAO spodobało. Pod tym względem faktycznie przypomina stare gry.
      Zresztą płacz na forum BioWare jest ogromny a tematy pt „Jakim prawem moją 9lvl
      drużynę zabija stado wilków” są na porządku dziennym. Po zapoznaniu się z postem
      dowiadujemy się, że autorowi nie chce się zarządzać resztą drużyny, nie chce mu
      się zmieniać defaultowych taktyk, nie chce mu się nawet ich rozwijać więc używa
      autolevelingu. Jedyną sensowną odpowiedzią jest „zmień poziom na easy albo zmień
      grę”. Tym optymistycznym akcentem mogę zakończyć rozważania na temat walki i jej
      oldschoolowości.

      Mechanika: Taktyki – algorytmy dla opornych.
      Moje doświadczenie z Taktykami jest zerowe, ponieważ zaraz po pierwszej prawie
      przegranej walce wyłączyłem je i nigdy więcej nie odwiedzałem tego menu.
      Dlaczego to zrobiłem? Odpowiedź jest prosta: przy całym geniuszu i prostocie
      tego rozwiązania jest ono źle zaimplementowane. Zdecydowanie lepiej sprawowała
      się kolejka czynności z KotORa. Co jest z Taktykami nie tak? Po pierwsze Taktyki
      nie działają jedynie na postaci na której obecnie się znajduję więc nie mogę
      wykonywać skoordynowanych akcji dwójkowych. Nie mogę zorganizować zasadzki bez
      wyłączania taktyk. Nie mogę zautomatyzować chociażby maga-uzdrowiciela bo mam za
      mało slotów, a żeby mieć więcej musze wydać punkty, które przydają się gdzie
      indziej. Dopóki grałem z Taktykami szło mi słabo po wyłączeniu poczułem klimat
      Baldurowych walk i zaczęło mi to sprawiać przyjemność. Może jestem dziwny ale
      nawet w BG moja drużyna miała wyłączoną SI. Pomimo tego, że w DAO mechanizm
      Taktyk jest naprawdę ciekawy a zakres warunków do wyboru ogromny to jednak
      wszystko niweczy mała ilość slotów. Osobiście wolę na bieżąco analizować i
      aktualizować swoją strategię niż płakać, że przegrałem walkę bo mój tank nie
      łyknął miksturki bo miał 26% życia a nie 25% jak w warunku po czym Ogr go
      krytykiem poczęstował. Przykład skrajny ale prawdziwy.

      Mechanika: W co się ubrać, czym przywalić?
      Od strony graficznej świetna sprawa, wszystko wygląda pięknie i można patrzeć na
      ekwipunek godzinami. Od strony grywalności już gorzej, tu mój największy zarzut
      sformułował bym tak: „OMG! OMG! Znalazłem Miecz Półtoraręczny +2”. To jest dla
      mnie esencja tej magii jaką miało w sobie znajdowanie ekwipunku w Baldurach,
      zresztą tam czuć było różnicę między artefaktem a zwykłym sprzętem. W DAO już
      tego nie ma. Cały ekwipunek przypomina itemy z MMO… już po raz trzeci w tej
      recenzji porównuję tą grę do MMO i nie bez powodu. Jak relacjonowałem kumplowi
      jak się w to gra to właśnie tak najłatwiej było to opisać: singleplayerowe-mmo.
      Czyli jeszcze raz, czy ta gra jest oldschoolowa? I znów „tak” jeżeli chodzi o
      styl rozgrywki, ale „nie” jeżeli chodzi o całą resztę.

      Grafika
      Nie miała to być mocna strona tej gry więc nie poświęcę jej dużo miejsca. Jest
      dobra, wystarczająca. Jedyne co psuje efekt to nierówne tekstury, czasem w
      wysokich a czasem w niskich rozdzielczościach, a no i brak fizyki kobiecych
      piersi! To jest ogromne niedopatrzenie, serio.

      Muzyka i dźwięk
      Audiofilem nie jestem, słuchu absolutnego nie mam więc zazwyczaj jest mi
      wszystko jedno co tam w tle leci. Są oczywiście gry wybitne pod tym względem i
      muzykę z nich pamiętam doskonale. Czy Dragon Age dołączy do Mass Effecta i
      Baldura? Zdecydowanie tak. Muzyka jest naprawdę dobra, buduje napięcie tam gdzie
      trzeba, nie mam absolutnie nic do zarzucenia. Udźwiękowienie gry również
      doskonałe. Miły akcent – dźwięk zakładania zbroi taki sam jak w BG. Głosy
      aktorów bardzo dobre, pełne emocji i doskonale współgrające z mimiką wirtualnych
      NPC. Niestety o wersji polskiej nie można tego powiedzieć, w ogóle nic nie chce
      o tym mówić – kaszanka totalna, bez porównania do oryginału.
    • aihs Re: Dragon Age – podejście pierwsze. Moja r 17.11.09, 11:18
      Z technicznego punktu widzenia…
      Śmieszna sprawa bo do 40stej godziny gry nie było żadnych problemów. Mój
      komputer spełnia rekomendowane wymagania sprzętowe, właściwie jest dokładnie
      taki sam. Gra zgodnie z informacją producenta chodziła płynnie nawet w
      rozdzielczości 1680x1050 na ustawieniach High/x2/High. Niestety coś jest nie tak
      bo w niektórych lokacjach loadingi zdają się wydłużać wprost proporcjonalnie do
      czasu tam spędzonego. Np. niektóre loadingi w Głębokich Ścieżkach potrafiły
      trwać po 5 minut. Z tego co zaobserwowałem problem dotyczy Denerim oraz
      Orzammaru. Jedyne skuteczne rozwiązanie to restart gry. Druga sprawa, tendencja
      do spadającego framerate w pewnych sytuacjach, w moim przypadku gdy na ekranie
      były drzewce miałem w porywach do 10 fpsów, pewnie to przez te liściaste gałęzie
      wink Teraz ostatnie i zarazem najgorsze trzy problemy z jakimi się spotkałem. (1)
      Potwornie niski framerate w końcowej fazie gry gdy walczy się z pomiotami na
      ulicach Denerim, chwilami odechciewało mi się grać bo ginąłem z tego powodu. (2)
      Autentyczne lagi, nie wiem jak coś takiego może się zdarzyć w grze która nie
      musi nic uzgadniać z serwerem ale serio miałem lagi, nie niski fps ale cholerne
      lagi, dawałem heala, szła animacja ale na efekt czekałem nawet 2 minuty! Na
      szczęście zdarzyło się to tylko raz, szkoda że w emocjonującej końcówce gry. (3)
      Od 40stej godziny miałem ze 3-4 CTD dziennie, to sporo. Najgorsze było jednak
      to, że gra wywaliła się do pulpitu po zabiciu arcydemona ale zanim odpalił się
      epilog. W rezultacie ostatnią walkę odbyłem dwa razy i wszystko byłoby ok gdyby
      nie to, że jest to bardzo słaba i nudna walka. Chyba nawet finałowa walka w
      Drakensagu była lepsza – bo krótsza tongue_out Ale nie o walkę przecież tu chodzi a o
      zakończenie fabularne.

      Podsumowanie
      Napisałem dużo a mógłbym jeszcze więcej ale czas na jakieś wnioski i oceny. Po
      grze spodziewałem się niewiele, jednak klątwa EA robi swoje. Moje obawy na
      szczęście poszły w zapomnienie bo dostaliśmy grę, która jest chyba jakimś
      ewenementem bo jest w niej to, co obiecano, że będzie. Nie mogę powiedzieć żebym
      czuł się zawiedziony, fakt DAO ma kilka błędów ale są one marginalne. Znów można
      z czystym sumieniem powiedzieć „tą grę zrobiło BioWare więc to musi być dobra
      gra” przynajmniej aż do następnej premiery. Nie powiem żebym chciał aby powinęła
      im się noga ale moja typowo polska mentalność bierze górę więc cały czas się
      zastanawiam co BioWare musiało by zrobić żeby zaliczyć spektakularnego faila. Po
      dłuższym zastanowieniu znalazłem odpowiedź ale podzielę się nią dopiero na samym
      końcu tego tekstu (mam nadzieję, że wywiąże się z tego ciekawa dyskusja). Tak
      jak wspomniałem w tekście, Dragon Age jest niewątpliwie zlepkiem rozwiązań z
      poprzednich produkcji Kanadyjczyków. Na szczęście składa się z tych dobrych
      elementów, adaptowania złych (czyt. z NWN) udało się uniknąć. Zasady według,
      których toczy się rozgrywka są oldschoolowe ale sama gra jest jak najbardziej
      współczesna. Przyznaje, iż ten egzotyczny mariaż całkiem dobrze producentom
      wyszedł. Gra pomimo wszystko nadaje się dla wszystkich a to dzięki dobremu,
      według mnie, systemowi poziomów trudności. Od banalnego łatwego do wyciskającego
      chwilami łzy rozpaczy koszmaru a w środku bardzo dobrze zbalansowany poziom
      normalny nie będący źródłem frustracji choć stawiający przed graczem wyzwania.
      Na płaszczyźnie fabularnej DAO trzyma pewien poziom, do którego BioWare nas
      przyzwyczaiło, jest nieźle, czasem genialnie ale zdarzają się słabsze momenty.
      Niestety gra jest nierówna co jest częściowo zasługą pozostawienia graczowi
      wyboru w jakiej kolejności chce wykonać cztery części głównego wątku. Były
      chwile gdy z niecierpliwością czekałem na odsłonięcie kolejnego skrawka
      tajemnicy, a były też takie gdy moją uwagę bardziej przyciągała lecąca w TV za
      moim plecami telenowela. Zadania poboczne nie stanowią tylko tła ale czasem dają
      nawet więcej zabawy niż główny wątek. Na pewno są źródłem dużo lepszego sprzętu
      i sporych ilości złota. Fabularne doznania uzupełniają doskonale tak chwalone
      przeze mnie wcześniej dialogi między członkami drużyny. Czasami wolałem biegać
      po mieście i słuchać moich towarzyszy niż udać się do następnej lokacji.
      Mechanika gry jest zdecydowanie współczesna przez co niestety uproszczona. Nie
      widzę tu pola do popisu w kwestii buildów postaci ale rozumiem, że nie każdy to
      lubi więc może trzeba było pójść na kompromis – oldschoolowy charakter w
      nowoczesnej arcadowej formie ze szczyptą taktyki. Natomiast system skalowania
      oraz itemizacja pozostawiają wiele do życzenia.
      Nadszedł czas by odpowiedzieć sobie na pytanie: jak się bawiłem? Dobrze,
      chwilami bardzo dobrze. Przez cały okres rozgrywki w głowie pojawiały mi się
      porównania do innych tytułów i tak moim skromnym zdaniem: (1) fabuła jest
      słabsza niż w Wiedźminie, (2) erotyka jest słabsza niż w Wiedźminie, (3) rozwój
      postaci dużo bardziej podobał mi się w Drakensangu, (4) nie dostrzegam również
      większych różnic (poza lepszą fabułą) między Drakensangiem a Dragon Age’em,
      myślę że te gry stoją na podobnym poziomie co pozwala pozytywnie myśleć o
      drugiej części gry w świecie Aventurii, (5) rozmowy towarzyszy przebiły BG2 a to
      naprawdę duże osiągnięcie, (6) cały czas żałowałem, że nie gram właśnie w KotORa
      3, (7) Morrigan jest genialna, chcę taką w realu tongue_out, (8) dlaczego nie ma fizyki
      piersi ffs?! smile
      Jak widać nie traktuję DAO jako gry idealnej, ale zdecydowanie uważam, że jest
      to najlepsze cRPG jakie wyszło od czasu KotORa 2. Szczerze mówiąc gdyby świat w
      Drakensangu nie był tak słodki a w Wiedźminie grało by się drużyną to miałbym
      poważne problemy z wykazaniem wyższości Dragon Age’a nad tymi tytułami.
      Kończąc ten potwornie długi i bzdurny wink tekst chciałbym jeszcze zacytować tekst
      użytkownika o wdzięcznym nicku Baton:
      Muszę powiedzieć, że Dragon Age udowodnił, że to nie ja się postarzałem. Jestem
      taki sam - tylko gry robią do D* teraz.
      Moim zdaniem są to święte słowa. Mam nadzieję, że DAO jako gra czerpiąca
      garściami z klasyki, raz i na zawsze zamknie usta bezbożnikom, którzy wieszczyli
      śmierć klasycznych cRPG. Nie spodziewam się spektakularnego sukcesu tej gry ale
      liczę, że wymierne korzyści oraz wsparcie fanów będzie dla BioWare znakiem, że
      rozbudowane i wymagające gry mają nadal swoich amatorów.
      Na koniec obiecana wcześniej odpowiedź na pytanie: co musi zrobić BioWare aby
      zaliczyć spektakularnego faila? Moja odpowiedź brzmi: muszą zrobić Baldurs Gate
      3. Po tym co zobaczyłem w DAO jestem zdania, że nie powinni się nigdy brać za
      wskrzeszanie legendy. To co zdało egzamin tutaj i było to zaakceptowania tam
      może okazać się gwoździem do trumny. Życzę im dobrze więc mam nadzieję, że nigdy
      do tego nie dojdzie a jeżeli jednak tak się stanie to już teraz wiem, że to
      będzie pierwsza ich gra jakiej nie kupię… wystarczy, że kupiłem Fallouta 3 wink
      • Gość: Krasnal z depresją Re: Dragon Age – podejście pierwsze. Moja r IP: *.adsl.inetia.pl 17.11.09, 11:36
        SPOILER UWAGA:
        Morrigan dla mrocznego faceta kobieta marzeń + ocali ci skórę na koniec crying .
        • Gość: Gość Re: Dragon Age – podejście pierwsze. Moja r IP: 78.157.183.* 17.11.09, 11:52
          Może mi ktoś powiedzieć gdzie jest miecz Stena bo u handlarza używanym sprzętem przed Orzamarem kupiłem miecz qunari a jak byłem tam ze Stenem to gość sie denerwował ale nic się nie stało. Czy to bug czy może coś pomonąłem.?
          • Gość: loki Re: Dragon Age – podejście pierwsze. Moja r IP: *.chello.pl 17.11.09, 12:15
            z tego co pamiętam , to przed wieżą magów jest taka malutka wiocha (tam łódka
            możesz popłynąć to tejże wieży), i zaraz przy wejściu do lokacji będzie taki
            szabrownik i wystarczy z nim pogadać (ja przynajmniej tak miałem nie wiem czy
            nie jest zaskryptowane randomowe pojawianie się tegoż szabrownika w lokacjach)
    • aihs Re: Dragon Age – podejście pierwsze. Moja r 17.11.09, 13:10
      btw zająłem się dzieleniem tekstu na 3 części, cholerny limit 8000 znaków wink i
      w rezultacie zagapiłem się i pomyliłem kategorię forum więc prośba do Radka o
      przeniesienie wątku na odpowiednie forum
    • Gość: fan-terlika Re: Dragon Age – podejście pierwsze. Moja r IP: 193.201.164.* 17.11.09, 16:53
      Już się produkowałem w komentarzach, więc tylko dwie sprawki.
      Powtarzasz tak o tym materialnym plusie zadań pobocznych. Że itemy i kasa. Noo, niech będą te itemy, ale pieniądz w tej grze to porażka. Może na poziomach wyższych niż normal wydaje się dużo więcej (na destylujące itp), ale na normalu nie miałem co zrobić z tymi pieniędzmi. Setki złota bezczynnie leżące. Itemy do kupienia porażkowe, laska za 80g i bodaj jeden amulet. Reszta to zwykłe "zbroja płytowa", które są dla ozdoby tylko. No nic.
      Druga sprawa, to te zadania wynikające z towarzyszy. Top5 rozczarowań świata. Wielkie historie, kłęby mgły niedopowiedzeń, epickie opowieści o zdradzie, miłości i oddaniu. Quest? Pogadać z typiarą, rozmowa trwa 20sekund. Gimme a break, już wolę obejrzeć Wyne nago.
      • aihs Re: Dragon Age – podejście pierwsze. Moja r 17.11.09, 17:48
        Toż napisałem, że zadania towarzyszy mają całkiem fajną podbudowę fabularną
        totalnie zmarnowaną trywialnymi rozwiązaniami.

        Co do kasy to spałem na niej dopiero pod koniec gry - wszystko zależy od tego w
        jakiej kolejności robisz lokacje, u krasnoludów np można zarobić fortunę bez
        zbytniego wysiłku - ja do krasnali poszedłem na końcu tongue_out Zdobyłem przez całą
        grę około 500 suwerenów, wydałem nieco ponad 400.

        Z Wynne to nie wiem co i jak bo ją ubiłem wink

        Póki co muszę przejść grę kobietą (pozdrowienia dla DMG) bo jestem bardzo
        ciekawy jak końcówka jest rozwiązana.
        • Gość: fan-terlika Re: Dragon Age – podejście pierwsze. Moja r IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.09, 19:41
          Końcówka-srówka. Dla Alistaira!
          • aihs Re: Dragon Age – podejście pierwsze. Moja r 17.11.09, 20:17
            Jeżeli to była odpowiedź na ostatni akapit mojego posta to muszę powiedzieć, że
            to jedyne co mi przyszło do głowy ale jakoś sobie tego nie wyobrażam.
    • Gość: Mantos Re: Dragon Age – podejście pierwsze. Moja r IP: 80.50.9.* 17.11.09, 21:27
      Grę mam od wczoraj, ukończyłem misje w Redcliff i w kręgu. W tekst się nie
      zagłębiam, ponieważ nie chcę sobie popsuć zabawy, więc tylko mój krótki
      komentarz co do fabuły i zapowiedzianych dylematów moralnych. Ludzie z BioWare
      zapewniali, że nic nie będzie białe albo czarne, niestety dość łatwo rozróżnić
      kto jest ten dobry, a kto zły. Jak należy w tej sytuacji postąpić by byś
      bohaterem. Pamiętam jeszcze dobrze Wiedźmina, gdzie nieraz długo myślałem przed
      podjęciem decyzji, która i tak mogła okazać się brzemienna w skutkach. Tutaj
      tego do tej pory nie zauważyłem (tak samo jak cycków i krwi) Mam nadzieję że
      zmieni się to w dalszej części gry.
      • Gość: fan-terlika Re: Dragon Age – podejście pierwsze. Moja r IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.09, 00:07
        O nie nie, wcale nie jest czarnobiałe. Większość i może; uratować dziecko czy zabić, to wybór jest jasny. Ale na przykład Ćwiek, jaki zabito w pewnym momencie, to jak wybór Zofii był dla mnie. Nie chciałem nacisnąć żadnej odpowiedzi, tylko siedziałem i się gapiłem w monitor dobre kilka minut.
        Natomiast minus co do działań dobre/złe, jaki zauważyłem, to brak konsekwencji czynów. Znaczy pomijam Ważne Punkty Fabularne, gdzie wybory kształtują świat, ale mówię o pobocznych questach. Tak, czasami któremuś z towarzyszy się nie podoba nasze zachowanie, czy też mu przyklaskuje, no ale to żadna konsekwencja. Wystarczy potem kość wołową podarować i jesteśmy na zero (a i tak relatywnie rzadko zachodzi taka interakcja). Ale na przykład zlecenia dla bandziorów, czy uwolnienie Złego Demona nie ma żadnych konsekwencji.
        Sam dopiero musiałem, dość szczutnie, kierować moją postacią jako ciocię samo dobro i w ogóle nie podjąłem się pracy u zabójców, czy działałem na swoją niekorzyść materialną.
        A tak pobocznie, to kradzież jest też w top3 porażek. Pomijając w ogóle system dodawania nowych itemów do inva przez kradzież, gdzie niewiadomo co się dodało, ani ile ani w ogóle nic, tylko "nowy przedmiot", za który mają -50, to nie ma co w ogóle kraść. 5 srebników i małą maść od wielkiego dzwonu? Peh-lease. No ale w ogóle wszystkie poboczne umiejętności im nie wyszły totalnie.

        BTW: da się romanoswać z Alistairem, jak się jest chłopem?
        • Gość: zezz Re: Dragon Age – podejście pierwsze. Moja r IP: *.chello.pl 18.11.09, 00:22
          Szczerze mowiac nie kojarze co z ta zofiia, ale to chyba jedyny przypadek w tej grze nie
          istnienia sztywnego podzialu dobro/zlo. Zreszta to i tak bez znaczenia bo nie ma
          kompletnie na nic wplywu, ani na fabule ani na towarzyszy (jak napisales wystarczy kosc
          wolowa czy inny kamien, zreszta nie zawsze nawet reaguja na dobro/zlo - w wiekszosci
          ignoruja wybory).

          Dla mnie najwiekszym failem jest silnik gry - wielkosc lokcji, ciagle loadingi, niewidzialne
          sciany itd do tego animacja biegu kobiet.. kompletna prehistoria i porazka. Mam
          wrazenie ze bioware ciagle na tym samym silniku robi gry tylko lekko go tuninguje. No
          moze na dwoch silnikach - jeden do kotora/me itd drugi nwn/da. Oba denne. Swiat
          martwy, wszyscy sztywniacy, zero ruchu i zycia. Wolalbym gorsza technicznie grafe na
          rzecz wiekszych przestrzeni, braku co 5m loadingow (albo ich zmniejszenia). No i
          podstawa - troche wiecej zycia do swiata, wiecej npc zeby nie bylo pustki i niech nie
          beda kamiennymi statuami. Albo nie wiem, niech zrobia gre w postapokaliptycznym
          swiecie gdzie bedzie 10ludzi na 10km kwadratowych... z czego 9 bedzie npc z questami
          (ci sa w miare zywi w grach bioware) a 10 kaleka bez nog.
          • aihs Re: Dragon Age – podejście pierwsze. Moja r 18.11.09, 10:04
            No ja to bym wolał 300 godzin fabuły i Dragon Age'a na Infinity Engine ale to
            ja, inni mnie zaraz za to zjedzą wink
          • Gość: fan-terlika Re: Dragon Age – podejście pierwsze. Moja r IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.09, 01:34
            "Szczerze mowiac nie kojarze co z ta zofiia, ale to chyba jedyny przypadek w tej grze nie
            istnienia sztywnego podzialu dobro/zlo"

            Nic z tych rzeczy. Flameth, zaginiony syn w Orzammarze, Wilczyca SS z lasu elfów, Jowan. To tak bez zastanawiania się.

            Ale żeby jeszcze dowalić grze.
            - Skrzynki. Totalnie bezsensowny loot. Kufer zamknięty na cztery spusty a w środku na 80% elfi korzeń. Skill otiwera zamków przez to przydaje się jedynie do jednego czy dwóch questów pobocznych, a otwieranie kufrów to po prostu strata czasu. Choć do końca wierzyłem, że nie, to jednak po prostu się zawiodłem. A gdy pod koniec właśnie specjalne skrzynki są obładowane potionami i balsamami, żena mi poleciała z nosa. Cóż za przypadek, że za moment jest główny boss. Jeszcze niech na ziemi znajdę Pradawny Zaginiony Zwitek Papieru mówiący o słabych punktach bossa.

            Podczas gry jedną postacią:
            Acziwment za odwiedzenie wszsytkich lokacji
            Przynajmniej 75% ukonczonych questów (dalej mi nie liczono, ale oceniam na 85-90%)
            91% poznania świata
            i ledwo 48% ukończenia gry (tuż przed walką z bossem)

            Bzdura. Nie wiem jak oni to liczą, bo to też nie jest na podstawie liczby acziwmentów, bo ich mam ponad zrobionych 50%. Anyway, niech spadają na drzewo z takim mamieniem.
    • Gość: fan-terlika Re: Dragon Age – podejście pierwsze. Moja r IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.09, 01:42
      No właśnie, te ładowania, zapomniałem. Myślałem, że to wina mojego sprzętu czy że opera w tle przeszkadza, czy coś. Literalnie czytałem książkę podczas ładowań w Orzamarze (choć to jest taki paradoks, bo wyszło mi to na plus, no ale jednak nie tak powinno być). No i właśnie długość ładowań rosła wraz z długością "posiedzenia" przy grze - restart naprawiał sprawę. I to samo miałem pod koniec gry, pokaz slajdów i właśnie wspomniane lagi (sam w myślach nie mogłem przyjąć tego do wiadomości, że jak to, że wtf). Zupełnie jakbym grał w mmo na słabym łączu.
      Nie mam pojęcia o co z tym chodzi, bo wymagania sprzętowe są adekwatne do grafiki (której jednak bronię, bo zrobienie jej gorszej to by była już przesada, a nie poksusić się na chwalenie się ubergrafiką, patrzcie na screeny 26000x16000, to dzisiaj wielka rzadkość, kiedy gros gier jest robione pod graph-tardów fapujących do zdjęć swoich kart graficznych)
      • aihs Re: Dragon Age – podejście pierwsze. Moja r 18.11.09, 10:12
        Pomimo wszystko cieszę się, że wspomniane problemy nie są kwestią tylko mojego
        kompa. Nie instalowałem patcha 1.01a więc nie wiem czy coś tam naprawili ale
        patrząc na jego log to raczej nie. Długie loadingi to kwestia jakichś wycieków
        RAMu, gra zaczyna pożerać corac więcej i więcej pamięci, u mnie doszła nawet do
        1,7GB uncertain

        Co do wyborów to nie są czarno białe, a przynajmniej nie wszystkie choć
        faktycznie konsekwencji brak.
    • Gość: zezz Re: Dragon Age – podejście pierwsze. Moja r IP: *.chello.pl 20.11.09, 06:08
      zapowiedziano na swieta DLC do DA: Return to Ostagar
      dragonage.bioware.com/addon/
      oferuje ono:
      powrot do znanej lokacji Ostagar (łał), ale to nie wszystko w tym temacie - bedzie SNIEG
      (łał x2)
      mozliwosc zlootowania zbroi krola (łał)
      mozliwosc ponownego zrekrutowania psa (no kur.. łał)

      Podsumowujac za 5$ bedzie stara lokacja z nowa tekstura sniegu, gdzie bedziemy mogli
      zabic horde stworkow i zlootowac nowa(a jednak stara) zbroje + powtorzyc questa (po
      co?). Krotko mowiac zbroja dla konia, ogolnie dno.

      Pewnie nastepne DLC to bedzie Ostagar wiosna i poszukiwania zbroi Duncana + quest
      z psem - ktory to bedzie wymagany by znalezc zbroje. (no w koncu jakas fabula musi
      byc). Przykre.
      • aihs Re: Dragon Age – podejście pierwsze. Moja r 21.11.09, 13:31
        DLC niestety średnio pasują do tej gry, dlatego czekam na dobre fanowskie mody.
    • Gość: tsun Re: Dragon Age – podejście pierwsze. Moja r IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.12.09, 23:09
      Mam pytanie: czy na xbox'ie 360 jest możliwośc grania w DAO w kilka osób na
      jednej konsoli? (np tak że każdy gracz kontroluje inną postać)
      • aihs Re: Dragon Age – podejście pierwsze. Moja r 28.12.09, 23:42
        Przykro mi ale nie.
Pełna wersja