aborys
29.10.02, 14:38
...i męża swego.
Zadania stawiane przez współczesność przed facetem są doprawdy herkulesowe.
Zarobić na rodzinę w dobie kryzysu, równouprawnienia i postępu technicznego,
utrzymać w rodzinie porządek bez walenia w mordę (bo Niebieska Linia),
zachować w tym wszystkim przymioty ciała i pogodę ducha - to dopiero sztuka.
Kultura, edukacja i potok informacji zalewający nasze uszy tylko utrudniają
zadanie. Wzorce wschodnie, oparte na kulturze islamskiej, gdzie pozycja
mężczyzny jest broniona, atakowany jest przez sfeminizowane media. Zresztą
wzorce harmonijnych rodzin dawnej Polski podobnie.
Za to podsuwa się wyhodowany dla wzmożenia konsumpcji wzorzec sprawnego,
wiecznie młodego nababa, co to narzeczonej nie poskąpi Porszaczka i jeszcze
pozmywa łazienkę przed wizytą przyszłej teściowej.
Zaczynam rozumieć znajomych, którzy pogrążyli się w starokawalerstwie i żyją
teraz z dorywczych tłumaczeń czy projektów.
I znajduję wyrazy współczucia dla innych znajomych, co popadli w zgubne
nałogi nie sprostawszy zadaniom.
Brońmy się! Popadajmy w nałogi! Nie myjmy łazienek!
Wątek adresowany do męskich, szowinistycznych świń.