Fabuła FPSa - co by Was urzekło?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.10, 22:56
Stalker zbyt pesymistyczny, MW2 zbyt naiwne i głupie - jaka fabuła by Was urzekła i
przekonała do zakupu gry? Załóżmy, że będzie graficznie na poziomie itp. itd., ale właśnie
historia - w jaką chcielibyście zagrać? A może to nie ma znaczenia i generalnie fuck-it byle by
były big boobs and even bigger guns? smile
    • Gość: juhas Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? IP: *.csk.pl 06.01.10, 01:26
      deus ex
      • wypisany Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? 06.01.10, 10:50
        Ja bym chciał historii politycznej. Na przykład o żołnierzu, który zostaje
        zwerbowany przez wywiad (swojego kraju), jedzie na jakąś misję i okazuje się, że
        właśnie rozpętał gigantyczny konflikt polityczny i sam znalazł się w oku
        cyklonu, ponieważ wywiad postanowił ułagodzić sprawę przedstawiając go jako
        "prywatnego" zamachowca-fanatyka. Efekt jest taki, że facet musi intensywnie się
        ukrywać (tak, ukrywać, a nie zabijać setki żołnierzy wyskakujących zza rogu), w
        międzyczasie znajduje sobie wpływowego sojusznika (który oczywiście ma swój
        interes w pomaganiu biedakowi) i zaczyna się walka o przetrwanie. Nie o
        uratowanie świata, nie o zażegnanie konfliktu (choć kilka misji w tej intencji
        mogłoby się pojawić), ale o przetrwanie i w miarę możliwości oczyszczenie z
        zarzutów.

        Gdyby porządnie napisać taką fabułę, to naprawdę dawałaby radę.
        • don_wroc_love Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? 06.01.10, 12:17
          @wypisany
          czy czasem podobnej historii nie było w "XIII"?
          • don_wroc_love Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? 06.01.10, 12:18
            @strzyka_w_kolanie
            ja swoje 12 groszy wrzucę popołudniu
          • don_wroc_love Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? 06.01.10, 21:14
            @wypisany
            jednak dobrze pamiętałem looknij
            tutaj do
            wikipedii -

            ale UWAGA - możliwe SPOJERY wink
            • wypisany Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? 07.01.10, 01:27
              No widzisz, niby fabuła podobna, a jednak inna. Przede wszystkim opowiada o
              konflikcie wewnętrznym, a ja zaproponowałem konflikt międzynarodowy. Co to daje
              - gigantyczne możliwości, ponieważ w imprezę mogą wkręcić się agenci innych
              wywiadów, poza tym na poziomie politycznym mogą się dziać różne, naprawdę fajne
              rzeczy. Niby przy konflikcie wewnętrznym też są różne frakcje, ale rzecz jest
              nieporównywalnie prostsza.

              Kolejna sprawa, że w XII wprowadzono kolejną lamerską teorię spiskową i kolejną
              lamerską tajną organizację. Przecież to już człowiekowi chce się rzygać.
              Prawdziwa polityka i prawdziwe gry wywiadowcze wyglądają zupełnie inaczej.
              Przede wszystkim KAŻDY gra na kilka frontów i KAŻDY prowadzi grę blisko
              krawędzi. I to właśnie mogłaby być największa siła takiej fabuły - bohater
              skumał się z kimś wpływowym, korzysta z jego ochrony, ale nagle, w wyniku
              podjęcia nieistotnej, zdawałoby się, decyzji nagle wpakowuje się w jeszcze
              poważniejsze kłopoty. Potencjał takiej historii jest niemal nieskończony. A
              najlepsze jest to, że taka fabuła byłaby bardzo bliska rzeczywistości. Polecam
              książkę "Byłem szpiegiem", autorstwa Larry'ego J. Kolba.
              • ignus Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? 09.01.10, 22:17
                fabuła w xiii była luźno oparta na komiksie, którego początki sięgają lat 80., kiedy to teorie spiskowe nie były jakoś mocno wyeksploatowane. zbadajcie, warto.

                mnie urzekła fabuła w System Shocku 2 (i co za tym idzie podobała mi się ta z BioShocka, pomimo tego że w pewnym momencie stała się durna, a końcowy bossfight był żenujący). nie wiem jednak czy można podciągnąć SS2 pod FPS sensu stricte.
    • Gość: MS Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? IP: 195.150.94.* 06.01.10, 16:26
      Ja osobiście z chęcią wcieliłbym się w FPS-ie w podoficera/młodszego oficera
      "sił pokojowych" w targanej wojną wszystkich ze wszystkimi bananowej republice.
      Stworzyć sytuację polityczną a la niesławne blamaże w Bośni czy Ruandzie,
      uczynić gracza dowódcą małego posterunku "peacekeepers" w newralgicznym punkcie
      na styku wpływów kilku Wyzwoleńczych Armii Tego i Owego - jednakowo pełnych
      idealizmu i jednakowo bezwzględnych. I dać mu sporo swobody w podejmowaniu
      decyzji w jakim kierunku popchnąć fabułę - z wszystkimi, często tragicznymi,
      tych decyzji konsekwencjami, bo oczywiście historia powinna się toczyć tak, żeby
      zmuszać do ciągłego lawirowania między regulaminem a sumieniem, między lokalnymi
      watażkami a własnym dowództwem, między życiem swoich ludzi a chronionych cywili,
      próbując wyjść z całej historii z twarzą (albo bez twarzy, ale za to w jednym
      kawałku i z kieszeniami pełnymi łapówek).
      • Gość: shalick Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.10, 16:48
        Temat może i fajny, ale bardziej nadający się na RPG niż FPSa.
        • don_wroc_love Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? 06.01.10, 21:11
          no więc tak...
          osobiście zaczynam mieć powoli dość śmiertelnie poważnych scenariuszy gier. Im
          dłużej gram, tym bardziej zaczyna mnie ciągnąć w zupełnie inne rejony, od mocno
          przerysowanych, więc po trosze komicznych, gearsów, przez kolorowe sci-fi serii
          Halo, po prześmieszne Bad Company. Oczywiście wciąż czasem gram w realistycznie
          rysowane gry (w sensie scenariuszowym ofkoz), ale te "z zupełnie innej beczki"
          mają u mnie na dzień dobry duży plus.
          Swego czasu, sam postulowałem o
          humor
          w grach o II WŚ
          czego małym dzieckiem stał się
          gamecornerowy
          scenariusz gry
          , ale to tylko w sumie jedna z dróg.

          Mam wrażenie że za mało eksploatowane są tematy związane z komiksem. I nawet
          pomimo tego, że powstają gry inspirowane tym graficznie (jak Crackdown czy XIII)
          to jednak brakuje w nich tego specyficznego kiczowatego klimaciku komiksów... a
          jeśli powstają gry oparte na komiksie, to zwykle gry graficznie dość mocno
          realistyczne i zwyczajnie kiepskie (ALE nie wiem jak Batman, który ponoć jest
          ekstra - nie grałem jeszcze ). Marzyła by mi się dobrze wykonana komiksowa gra
          (może właśnie jak w/w Batman, ALE wykonana tak jak XIII, łącznie z dymkami,
          komiksową grafiką i wrzutkami typu "Boom!" itd )

          Z innej strony, bardziej wymagająca emocjonalnie część mojej osobowości
          chciałaby gier, które mógłbym przeżywać tak mocno jak chociażby film "Miasto
          Boga". Czegoś głębszego, z przesłaniem, a jednocześnie trzymającego w napięciu.
          Małą nadzieją jest Heavy Rain, ale przeraża mnie sposób sterowania oparty na
          QTE.... niemniej jednak wycinki informacji pojawiające się w sieci, pozwalają
          sądzić, że będzie to gra która choć w pewnym stopniu postara się zgwałcić moją
          psychikę, tak jak czynią to filmy von Triera.. (bo niestety na tak mocne gry,
          które wstrząsną posadami mojego jestestwa, jak jego filmy, na razie nie liczę)

          i ostatnie... moje małe osobiste zboczenie - filmy katastroficzne. Ale tu też
          może się pojawić coś co wciągnie mnie na dobre - mowa o "I am alive" - po cichu
          liczę na sukces tej gry - jeśli okaże się komercyjnym sukcesem to może pojawić
          się szansa, że znajdzie naśladowców, a tym samym temat przetrwania bezbronnego
          cywila w totalnie postkatastroficznym środowisku pojawi się w innych grach...
          oczywiście o ile gra będzie dobra wink
          • galekanalek Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? 09.01.10, 22:19
            Jeżeli mówmy o FPSach, to zaskakuje mnie, że masz dość tego, czego prawie w
            ogóle nie ma.
            • don_wroc_love Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? 09.01.10, 22:30
              @galekanalek
              hmmm.. dla mnie "śmiertelnie poważne gry" to te które nie uciekają w humor, bądź
              konwencję "mamy gdzieś realia - liczy się fun"....
              np. w GRAW jakoś mało humoru (chyba że mówimy o koszmarnej wersji pc i jej
              niedoróbkach, wtedy faktycznie można się pośmiać)... BiAHH też nie powoduje, że
              zaczynam się śmiać... F.E.A.R. 2... no jakby się przyjrzeć to ta mokra trupia
              laska może i kogoś śmieszy.. mnie nie... OF2.. dla mnie nie tylko nie ma fun'u
              ale w ogóle jest fuuj uncertain itd... itp....
              • don_wroc_love Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? 09.01.10, 22:31
                za to np. Radosnie olewające realia mw2 - czad :]
                radośnie naiwne i głupie ale mega grywalne tpp 50cent blood in sand - czaad
                Halo - Czad big_grin
                • don_wroc_love Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? 09.01.10, 22:49
                  a czego to wynik ?
                  ja myślę, że to kwestia tego, że z biegiem lat, po tym jak przerabiałem już
                  nawet Navy Seals na Commodore (bodajże tak się dokładnie nazywał), czy wiele
                  później pierwszego Spec Opsa , Delta Force i tym podobne gry coraz mniej mnie
                  bawiła zabawa w żołnierza.... człowiek chyba po prostu zaczyna się tym nudzić...
                  chociaż były fajne perełki - jak Hidden & Dangerous czy Wargasm...
    • Gość: Wicked Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.10, 14:03
      No cóż, mnie ten pomysł nie przekonuje dlatego, że patrząc na tytuły, które wciągnęły mnie na dłużej, to są to gry, gdzie nie trzeba specjalnie dużo myśleć, tylko chodzisz i strzelasz. Na przykład taki Serious Sam, ciągle nacierające hordy wrogów, przerysowane bronie (do tego momentami zabawne jak na przykład armata, która wyrzuca kulę, która zmiata wszystko po drodze), albo quake, nawet COD-y, które niby mają jakąś fabułe ale niespecjalnie trzeba na nią zwracać uwagę, po prostu idziesz i strzelaszsmile.
      • wypisany Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? 08.01.10, 00:23
        Ale co Cię urzeka w tych grach? Historia? Raczej wątpię. Podejrzewam, że jedyne
        co Ci się podobało, to rozgrywka. Tymczasem samą rozgrywkę można (w pewnych
        ramach) oddzielić od historii. I tak na przykład takiego STALKERa można było
        zrobić jako grę dynamiczną i zręcznościową niczym CoD. Klimat zmieniłby się
        minimalnie, opowieść byłaby ta sama, a rozgrywka zupełnie inna. Dlatego ten
        wątek dotyczy tylko historii, a nie całokształtu gry. I bardzo dobrze.
        • wypisany Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? 08.01.10, 00:59
          Oto moja propozycja (takie tam wstępne założenia na gorąco):

          Główny bohater, nazwijmy go John Doe, jest snajperem w amerykańskiej dywizji
          piechoty w Afganistanie. Walczy sobie, robi swoje i nikomu nie zawadza. Podczas
          jednej z misji patrolowych (oczywiście grywalnych) dochodzi do poważnego starcia
          i od działań Johna zależy bezpieczeństwo wszystkich jego kolegów z patrolu (np.
          widzi nadjeżdżającego zamachowca - samobójcę, a koledzy są przygwożdżeni ogniem)
          i oczywiście ratuje im tyłki i pozwala utrzymać się aż do przybycia posiłków. Po
          powrocie do bazy zostaje awansowany, wszyscy poklepują go po plecach, stawiają
          kolejki i tak dalej.

          A potem zostaje wezwany na dywanik. Dowódca bazy, razem z małomównym oficerem
          proponują mu specjalną misję. Ku chwale ojczyzny oczywiście. John się zgadza, bo
          jest zagorzałym patriotą (jak to Amerykanin). Dostaje zdjęcie celu (ciemnoskóry
          facet, arab albo hindus), mapkę strefy zrzutu i w drogę. Cel znajduje się w
          czymś na kształt ośrodka wypoczynkowego niskiej klasy. Ot, kilka domków, jakiś
          barak albo jadalnia na środku i dość prymitywne ogrodzenie. Żadnych wieżyczek
          strażniczych, drutów kolczastych, nic. To oczywiście dla Johna nie ma znaczenia,
          bo jak się strzela z dwóch kilometrów, to drut kolczasty nie stanowi jakiegoś
          poważnego problemu. Po wykonaniu misji idzie do punktu spotkania, wskakuje w
          helikopter i wraca do domu. Bo w ramach nagrody dostaje roczny płatny urlop,
          awans i przydział do szkolenia rekrutów. Oficjalnie za uratowanie kolegów.

          Wraca do Ameryki i... Zostaje zatrzymany na lotnisku. Okazuje się, że jest
          intensywnie poszukiwany przez rząd Indii za zamach na ich ministra spraw
          zagranicznych. Kiedy siedzi w więzieniu Indie robią wszystko, żeby wymusić jego
          ekstradycję od USA. John oczywiście się nie martwi, bo wie, że Wujek Sam go nie
          zdradzi. Nie po tym, co razem przeszli. Ale wtedy zjawia się jego obrońca z
          urzędu z wiadomością od niejakiego X (tu miejsce na pseudonim, teraz to
          nieistotne), który w kilku prostych żołnierskich słowach tłumaczy mu, że skoro
          Indie szukają właśnie jego i wiedzą, jak on wygląda, to znaczy, że ktoś go
          wystawił. I są dwie możliwości - albo komórka CIA przygotowująca akcję ma kreta,
          albo samo CIA go zdradziło. Możliwość pierwsza raczej odpada, bo nie skupialiby
          się na nim osobiście, paląc jednocześnie swojego agenta, tylko przygotowaliby
          kilkutomowy materiał dowodowy i przygnietliby nim amerykanów, jego zostawiając
          sobie na deser. Stąd prosty wniosek - wystawiło go CIA. Czemu, to w tej chwili
          nieistotne. Ważne jest to, że ekstradycja do Indii jest tylko kwestią czasu, a
          na miejscu raczej medalu nie dostanie. Trzeba się zmywać.

          Dziwnym zbiegiem okoliczności (czyżby X?) John zostaje przeniesiony do więzienia
          stanowego. A właściwie podjęta zostaje taka próba, ponieważ John zostaje z
          konwoju odbity. Tu następuje całkiem długa sekwencja z ogromną ilością
          strzelania, chowania się, pościgów i być może nawet wybuchów.

          Po znalezieniu się w safehouse'ie John poznaje osobiście X'a. Konsultanta CIA,
          byłego dyrektora oddziału azjatyckiego. X wyjawia mu, co wie na temat sprawy.

          Na razie kończę, bo mi się chce spać. Jeśli uważacie, że historia ma potencjał,
          to mogę jutro kontynuować. Jeśli Waszym zdaniem to raczej usypiacz, to ja się
          nie obrażę, bez obaw.
          • Gość: maciuch333 Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? IP: *.adsl.inetia.pl 08.01.10, 02:22
            usypiacz,,,
            • toir Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? 08.01.10, 06:43
              <sarcasm>
              Za mało strzelaniaaaaaaaaaaaa! I w ogóle historia jest, Pograłbym w coś jak w
              kaczki raczej- goście wyskakują, ja za nimi biegnę, oni wyskakują na mnie. I
              żeby nie było za dużo czytania, historii, bo przecież o strzelanie chodzi.
              Jakbym chciał historyjki, to bym przeczyta...nie, za długo by wyszło. To bym
              obejrzał "Ramba" albo innego Vin Diesla jak wszystko rozpieprza!!
              </sarcasm>

              Jak mówi młodzież: "kontyngentuj". Chyba że nikomu się jednak nie spodoba, to to
              spisz i mi podeślij prywatniesmile
              • wypisany Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? 08.01.10, 18:55
                No to skoro usypiacz, to pójdzie na priva. uzbrój się w cierpliwość. Jak dobrze
                pójdzie, to jeszcze dzisiaj skrobnę resztę.
                • Gość: strzyka_w_kolanie Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.10, 20:02
                  @wypisany

                  Żaden usypiacz, historia jest b. ciekawa - dawaj więcej. Jest kilka momentów, które należy
                  zmienić pod kątem gameplayu, ale to proponuję omówić po tym jak przedstawisz resztę.

                  Jest wiele miejsc, gdzie można wstawić intensywną strzelaninę. Aha, tak na szybko to Indie
                  zupełnie tutaj nie pasują - ze względów politycznych nie podskoczą stanom smile
                  • don_wroc_love Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? 08.01.10, 20:42
                    @strzyka_w_kolanie

                    ja się wypisanemu trochę boję odpisać, że mi się nawet podoba, bo jeszcze gotów
                    uznać że to jego pisanie jest bezsensu (jako że się przyznał, że jestem takim
                    jego barometrem - jak coś mi się podoba to jemu się nie spodoba) i zarzuci temat
                    w kąt......
                    • Gość: strzyka_w_kolanie Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.10, 21:15
                      @don_wroc_love

                      Nie no barometry mają ciężko... Te ciągłe dylematy, ta presja, nie wiem no, może odpisz, ale
                      jakoś tak w zawualowany sposób, np. zastąp słowo fabuła / historia pomidorem? wink

                      Na poważnie to ja tu czekam na oś historii, bo generalnie to co do tej pory napisał wypisany to
                      niezła podkładka na kilka misji. Najwazniejsze jednak jest koncept - o co chodzi w tym
                      wszystkim, kto go wkręcił i dlaczego.
                      • wypisany Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? 08.01.10, 23:26
                        Dzięki!

                        Uznacie pewnie, że to głupie, ale teraz jest mi trudniej pisać, bo czuję
                        znacznie większą presję. Pierwszą część napisałem jako takie luźne proof of
                        concept, ze świadomością, że do gry FPS nadaje się to średnio bo więcej w tym
                        narracji niż akcji. A teraz widzę, że mam Czytelników. Fajnie, wyzwanie przyjętesmile

                        @don
                        Ty jesteś barometrem tylko w kwestiach gier FPP, niczym więcej, nie martw sięsmile
                        • wypisany Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? 09.01.10, 00:57
                          X zaczyna nieco opowiadać. Właściwie to więcej zataja niż rozjaśnia, ale na
                          początek musi Johnowi wystarczyć. W skrócie chodzi o to, że X ma kilka bardzo
                          istotnych dla jego pracy (oprócz CIA współpracuje też z prywatnymi firmami
                          wywiadowczymi) kontaktów w Indiach i z jakiegoś powodu aresztowanie Johna
                          mogłoby tym kontaktom zaszkodzić. X nie chce wdawać się w szczegóły zbywając
                          Johna oklepanym "na wszystko przyjdzie czas". W tej chwili najważniejsze jest
                          umknięcie Wujkowi Samowi, a to oczywiście niełatwe. Zwłaszcza, że na 100% wywiad
                          indyjski szuka go również na własną rękę.

                          John dostaje misję - ma dostać się na zachodnie wybrzeże, po cichu wysiedzieć
                          kilka dni w domku nad oceanem i po tym czasie wypłynąć łódką na pełne wody, a
                          tam spotka się z motorówką, która zabierze go ze Stanów i podrzuci w bezpieczne
                          miejsce. Te kilka dni siedzenia i czekania potrzebne są X'owi, żeby wszystko
                          zorganizować.

                          JD wybiera się na to wybrzeże, instaluje w domku i z zadowoleniem odpręża się,
                          korzystając z chwili spokoju po serii absurdalnie niebezpiecznych i szybko
                          zmieniających się zdarzeń. Niestety nie jest mu dane zrelaksować się zupełnie,
                          bo przypadkiem zauważa, że ktoś go obserwuje. W noc wypłynięcia (które ma
                          nastąpić o północy) ktoś włamuje się do posiadłości. JD łapie za gnata, którego
                          dostał od X'a i leci walczyć o życie. Tu jest miejsce na (dobrze wyreżyserowaną
                          naturalniesmile ) ekscytującą walkę w ciemności, w której to przeciwnik ma ogromną
                          przewagę, ponieważ włamywacze mają noktowizory i są lepiej uzbrojeni. Dlatego
                          zaczyna się skradanką, a po zabiciu pierwszego najeźdźcy (germańskiego, k...
                          oprawcywink) bohater rekwiruje jego ekwipunek i wyposażony w MP5 z tłumikiem i
                          noktowizor zaczyna walczyć na nowo przy nieco wyrównanych szansach. Tu graczowi
                          można zostawić wybór - albo drastycznie zaryzykuje i spróbuje podejść do
                          pierwszej ofiary naprawdę blisko i zabić ją po cichu (co powinno być potwornie
                          trudne zważywszy przewagę technologiczną), albo po prostu zaczai się gdzieś w
                          kąciku i w odpowiednim momencie po prostu wpakuje cały magazynek w plecy
                          włamywacza. Oczywiście, jako że jego gnat tłumika nie posiada, natychmiast
                          ściągnie na siebie wszystkich cyngli. Ot, taki mały moment podjęcia trudnej decyzji.

                          Ale dość dygresji. O fabule miało być. JD wybija przeciwników do nogi, wskakuje
                          na swoją żaglóweczkę i płynie na miejsce spotkania. Stamtąd faktycznie odbiera
                          go łódź. Konkretnie to... jacht. Cholernie luksusowy, ogromny prywatny jacht.
                          Właściciel tego jachtu, arab, wita go serdecznie niczym starego przyjaciela i
                          oferuje mu wszystkie atrakcje i wygody, o jakich tylko zamarzy. JD zamarzył
                          tylko o względnie wygodnym łóżku, na którym nikt nie będzie próbował go zabić.

                          Jacht płynie sobie spokojnie po, nomen omen, Pacyfiku i dociera do Japonii,
                          gdzie wysadza JD na brzeg z fałszywą tożsamością i kompletem potwierdzających ją
                          dokumentów. Krótko mówiąc - JD zaczyna nowe życie. Oczywiście nie za darmo.
                          Przyjazny arab na pożegnanie daje bohaterowi wiadomość od X'a. Jest w niej
                          zlecenie. Tak, JD stał się najemnikiem. Jeśli wierzyć obietnicom X'a, to całkiem
                          nieźle płatnym najemnikiem. Zadaniem JD jest odbić pewnego człowieka z rąk
                          Yakuzy. Nietrudno się domyślić, że zadanie to nie byle jakie. Dlatego nie
                          pójdzie sam. W akcji weźmie udział jeszcze kilku najemników (być może gracz sam
                          zmontuje sobie drużynę z dostępnych opcji, a może po prostu dostanie kilku ludzi
                          pod komendę, dla fabuły to nieistotne). Zrozumiałe jest, że akcja musi być
                          przeprowadzona niezwykle szybko i sprawnie, bo nie dość, że Yakuza to nie w kij
                          dmuchał, to jeszcze jak przyjedzie policja i AT, to nie będą pytali który to ten
                          dobry, tylko zabiją albo aresztują wszystkich.

                          Po udanej akcji (zakończonej ucieczką i gubieniem policyjnego ogona)
                          odprowadzają odratowanego szczęśliwca (ciemnoskórego), na miejsce spotkania.
                          Przylatuje helikopter i zabiera zarówno porwanego, jak i JD. Tym razem udają się
                          do Chin, w których John wykonuje misję zgoła mniej szlachetną, niż w Japonii.
                          Otóż ma za zadanie napaść na bank. Dlaczego akurat w Chinach i dlaczego akurat
                          ten, staje się jasne, gdy czyta w rozkazach, że priorytetem jest skrytka numer
                          45. Po wykonaniu misji sprawy znów się komplikują, ponieważ chińska SB namierza
                          go i zaczyna intensywnie ścigać. Wygląda na to, że nadepnął na odcisk komuś
                          naprawdę istotnemu. I tak JD znowu musi się ukrywać i walczyć o przetrwanie.
                          John ucieka w las i stara się dotrzeć do rosyjskiej granicy. Po drodze spotyka
                          nie tylko uzbrojonych agentów bezpieki, ale i zwykłych bandytów, którzy jakoś
                          nie mają ochoty na pokojowy dialog z przedstawicielem zachodniej kultury.

                          Kiedy dociera do Rosji, spotyka kolejnego współpracownika X'a. Ten daje Johnowi
                          bardzo konkretne instrukcje i, co ważniejsze, garść informacji. Otóż okazuje
                          się, że w całej tej aferze niemałe znaczenie ma miejsce, w którym doszło do
                          zabójstwa. Chodzi o ten "ośrodek wypoczynkowy" w którym przebywał minister
                          indyjskiego rządu, gdy go zamordowano. Niestety X nie zna żadnych szczegółów.
                          Zadanie zaś jest jednocześnie niezwykle proste i potwornie uciążliwe - JD ma
                          przedostać się do Arabii Saudyjskiej i spotkać się z poznanym nie tak dawno arabem.

                          Na dziś to tyle. Jeśli uważacie, że historia schodzi na psy, to dajcie znać,
                          wprowadzimy jakieś poprawki w miarę możliwości.
                          • Gość: Ismaur Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? IP: *.adsl.inetia.pl 09.01.10, 15:09
                            MW II - moim zdaniem fabuła nadająca sie na dobry film sensacyjny. Dużo zwrotów
                            akcji, muzyka nadająca rewelacyjny klimat. Przez chwilę czułem się jak
                            amerykański żołnierz broniący własnej ojczyzny, ot co! Nie wiem co od niej
                            chcecie. Gra pod prawie każdym względem perfekcyjna (jeśli chodzi o czystą
                            rozrywkę, a po to głównie są gry). Po MW I nie sądziłem, że może powstać
                            bardziej filmowa gra, a tu proszę. Wskażcie mi proszę chociaż jedną naiwną
                            rzecz, to pogratuluję. Że niby Rosja atakuje Stany? A World in Conflict to co,
                            do III wojny światowej nikt się nie doczepił. Misje Task 141 jeszcze lepsze niż
                            S.A.S w jedynce. Ogólnie brakowało tylko systemu chowania się za przeszkodami
                            jak w Killzone 2, wtedy gra byłaby całkowicie 10/10. Krótka? I bardzo dobrze,
                            jak się postara to i jeden sobotni wieczór zajmie, jak dobry film. Już nie
                            wspomnę o optymalizacji, gdzie na moim rzęchu ciągnie na high/extra high. Ale
                            jako, że miało być o fabule ;], właśnie takich "fabuł" oczekuję. Gdzie po
                            przejściu gry przechodzą mnie ciarki i nie mogę doczekać się kolejnej części.

                            "Because all you need to change the world is one good lie and a river of
                            blood."
                            wink
                          • Gość: strzyka_w_kolanie Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.10, 15:53
                            No OK, jest seksi - dużo się dzieje, częsta zmiana klimatów, jest kilka miejsc na bardzo dobry
                            gameplay shooterowy. Mam jednak kilka pytań:

                            1) Za mało jest powiedziane o tym, dlaczego ma zostać najemnikiem X'a i robić te wszystkie
                            misje w Japonszczyznie i Chinszyznie. JD walczy o odzyskanie dobrego imienia, a tu nagle
                            staje sie etatowym gun-for-hire? Brakuje tutaj elementu / ów, ktory spowodują wybranie
                            gorszego zła przez JDsmile - kazdy chce ciebie ukatrupic, ale ja tobie pomoge bo...wlasnie to
                            cos...tylko uwolnij kogos dla mnie od jakuz i najedz bank w Chinach. Badz co badz, ale kolejna
                            akcja zbrojna pograza go tylko bardziej w oczach wymiaru sprawiedliwosci. Przybywa mu
                            wrogow.

                            2) Walka w domku na wybrzezu - bardzo dobry patent na super misje! Tylko, jest jedno ale:
                            tylko X wiedzial o jego pobycie tutaj, skad zatem najazd pros (swoja droga wg. mnie powinni to
                            byc PMC) uzbrojonych w noktowizory i mp5? Ew. w powietrzu wisi czyjas zdrada: po czyms
                            takim nie siadasz zwyczajnie bez wyjasnien w lodeczke i nie plyniesz na srodek zatoki jakby
                            nic sie nie stalo.

                            3) Przez Pacyfik do Japonii troche sie plynie - moze tutaj w tzw. miedzyczasie cos
                            zmontowac? To jednak zalezy jaki masz plan na reszte scenariusza aby tez nie przesadzic z
                            intensywnoscia.

                            Czekamy na więcej. Kto wie, ale moze z tego wyjsc nawet calkiem niezle uniwersum smile
    • Gość: kszyhu Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.01.10, 15:56
      Jeśli fabuła, to nie FPS, ale raczej FPS+RPG (albo nawet FPP/TPP+RPG).

      Ja z chęcia zagrałbym w coś w klimacie Blade Runnera albo The Strange Days (www.imdb.com/title/tt0114558/). Ten drugi może nie rzucił mnie na kolana, ale klimat miał całkiem w porządku.
      O czym miałaby być taka gra, nie mam pojęcia.
    • bosman_plama Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? 09.01.10, 17:02
      Osadzenie akcji w czasach napoleońskich. I tu do wyboru - albo coś w stylu Call
      of Duty z możliwością prowadzenia walki na kilku frontach (Egipt, wojna w
      Hiszpanii, kolejne kampanie napoleońskie), albo scenariusz, w którym wojna jest
      tylko tłem, a fabuła jest bardziej awanturniczo - przygodowa oparta np. na
      zemście i pościgu bohatera np. za jakimś francuskim pułkownikiem, który choćby i
      wymordował rodzinę bohatera (ten mógłby być Hiszpanem). Tu też bohater mógłby
      uganiać się za gościem po całej Europie, a przy okazji wikłać w kolejne
      awantury. Tak czy owak pozwoliłoby to odpocząć od tendencji to osadzania FPSów
      niemal wyłącznie współcześnie, czy podczas drugiej wojny światowej a do tego
      umożliwiłoby zabawę z zupełnie inaczej funkcjonującą bronią. Interesujące byłyby
      też pojedynki na sieci bo, przy w miarę realistycznych modelach broni
      wymuszałyby odmienne od tych, do jakich przywykli gracze, strategie. Gdyby
      jeszcze zastosować jakiś rozwój postaci, umożliwiający np. sprawniejsze i
      szybsze ładowanie broni po uzyskaniu punktów doświadczenia doświadczenia,
      mogłoby być ciekawie. A wyobraźcie sobie mapę na multi, umiejscowioną na
      pokładach złączonych ze sobą okrętów i zadanie polegające na abordażusmile.piwo
      • gary_joiner Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? 09.01.10, 18:13
        Popieram. Czuję pewien wstręt przed grami osadzonymi w realiach WWII, na samą
        myśl, że przyjdzie mi rozprawiać się z hordami Niemców czy Japończyków zaczynam
        ziewać i poszukiwać bardziej interesujących alternatyw. Mam bardzo ciekawą plamę
        na suficie, drżyjcie idący na łatwiznę developerzy.

        Jeżeli chodzi of FPSy to nie uważam by fabuła była bardzo istotna (twierdzę przy
        tym, że obecnie FPSy mają najlepsze fabuły ze wszystkich gatunków gier), ale
        duże znaczenie mają realia w jakich osadzona jest gra.

        Nikt chyba jeszcze nie zrobił FPSa w realiach pirackich. Ot, mocno oskryptowane
        widowisko na miarę holiłudzkich superprodukcji. Mapa prowadząca do skarbu,
        szermierka, abordaże, pełne wilków morskich karczmy, tropikalne wyspy, dotąd
        niezdobyte portowe twierdze... Ładnie, lekko, przyjemnie i ciekawie.

        Realia fantasy (ktoś pamięta Heretica i Hexena?). Znowu bez polotu i znowu
        widowisko. Elf, którego ukochana została zamordowana przez złego charaktera,
        poprzysięga krwawą wendettę. Przemierza nieskalane ręką człowieka lasy,
        krasnoludzkie kopalnie, ludzkie miasta, obozy zielonych szpikując strzałami,
        bełtami, sztyletami i magią wszystkich i wszystko co stanie mu na drodze. Nawet
        możemy zrobić zabawny zwrot akcji i w 2/3 gry uzmysłowić naszemu dzielnemu
        herosowi, że to nie potworne nie-elfy skatowały jego małżonkę, a zazdrosny o jej
        względny brat czy inny kuzyn.

        Realia przestępczego półświatka albo i światka całego ( łezka w oku na myśl o
        Kingpinie). Profesjonalny zabójca robi to co robić umie najlepiej w mrocznych
        realiach pogrążonej w ciemnościach metropolii. Kluczowe słowo: brutalność.

        Inwazja z kosmosu. Dzielni ziemianie stawiają odpór zaawansowanemu
        technologicznie najeźdźcy, heroicznie walczą o przetrwanie. Niespodzianka
        graczu, to ty jesteś złym kosmitą trawionym rządzą mordu i krwawego okaleczania
        śmiesznie delikatnych dwunożnych ssaków. Przemierzamy ulice miast, pełne
        spanikowanej ludności i siejemy zniszczenie za pomocą wściekle śmiercionośnych
        zabawek.

        Byleby nie strzelać do Niemców, byle nie do Niemców!
        • toir Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? 09.01.10, 20:44
          Popieram! Bomba pomysł. WW2 ma duży potencjał, ale zostało to tak
          wyeksploatowane, że teraz żeby się spodobać, to gra musiałaby być naprawdę
          świetna fabularnie (ponoć Brothers in Arms daje radę pod tym względem). Ale
          takie przeniesienie paręset lat wstecz byłoby świetnym zabiegiem.
    • Gość: BUNCH Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? IP: *.2-0.pl 09.01.10, 17:09
      I co z tego, że zbyt pesymistyczny? To jest argument?
      • Gość: strzyka_w_kolanie Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.10, 13:53
        Gość portalu: BUNCH napisał(a):

        > I co z tego, że zbyt pesymistyczny? To jest argument?

        Po części. Klimat Stalkera jest ciężki, co akurat mi nie przeszkadza - jestem wielkim fanem
        serii, ale jestem z Europy Wschodniej i mam zupełnie inne spojrzenie na te klimaty niż
        przeciętny hamburger. Stalker to bardzo dobre uniwersum, ale jest zbyt hermetyczne aby
        dotrzeć do np. graczy w Europie Zachodnie czy nawet Stanach. Podobny "grzech" popełnił
        CD Projekt ze swoim Wieśkiem: niby historia fantasy, niby RPG - murowany hit! Jak pisałem
        gdzieś niżej to przecież ten gatunek w grach jest najpopularniejszy obecnie, jednak historia
        była zbyt "nasza". No i poza tym, też dotyczy to Stalkera - niektóre elementy mechaniki
        rozgrywki były dość archaiczne i odstraszały.

        Nie twierdzę, że obie te gry mają kiepskie story albo klimat - wręcz przeciwnie - jednak jak
        widać po tych przykładach cała sztuka polega na tym aby umiejętnie połączyć wszystkie
        elementy układanki. Zarówno sama dobra grafika albo sama dobra historia albo sam kilmat nie
        dadzą nam w efekcie dobrej gry. To są elementy składowe, które działają razem, a nie
        oddzielnie.
    • orgazm_proboszcza Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? 09.01.10, 18:06
      od czasu Max Payne nie pamiętam żadnej dobrej fabuły,
      jeszcze starsze gry to Deus Ex, Thief, Half Life.

      Zakładam że ciekawa historia ma pojawiać się np w RPG bądź przygodówce.
      Strzelaninka strzelaninką pozostanie i basta.
    • Gość: grim1234 Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? IP: *.146.rev.vline.pl 09.01.10, 19:45
      Cała seria Half-Life.
    • eszuran Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? 10.01.10, 10:41
      Niezwykle denerwuje mnie brak gier, w których nie ratowałoby się świata, nie
      byłoby się trybikiem w armii wielkiego mocarstwa, nie należało od oddziału
      superkomandosów. Chcę gry, w której motywacja bohatera jest osobista. Chcę
      fajnego shootera s-f, w którym bohater ściga np. morderców swojej rodziny. Chcę
      egranizacji filmu Split Second, do cholery!smile Takie klimaty są świetne.

      Niestety, dziś wszystko musi być rozbuchane - shooter bez starć, w których
      wybuchają samoloty, bez intrygi sięgającej najwyższych stanowisk państwowych,
      wreszcie bez zagrożenia całego świata, a przynajmniej kraju, jest niczym. A ja
      chcę się poszlajać po ciemnych uliczkach, w zamokniętym prochowcu, z daleka od
      uniformów i bitew 500/500 osób.

      Ile znacie gier, które spełniają te kryteria?

      Max Payne
      Kane & Lynch
      Soldier of Fortune 1

      coś jeszcze?
      • Gość: Johnak Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.10, 11:40
        Według mnie Call of Juarez ma genialną fabułę, wiele zagadkowych wątków fabuły
        rozwiązywanych jest dopiero pod koniec gry, jest również wiele nawiązań pomiędzy
        pierwszą częścią a drugą ( bynajmniej nie mam na myśli tego, iż Więzy Krwi to
        prequel) np. Rwąca Rzeka, który ocalił swego syna Admirała, pojawia się też w
        pierwszej części jako spokojna woda i pomaga Billemu, niestety ginie
        Ta fabuła mnie urzekła
        Podsumowując chciałbym więcej takich gier gdzie świat nie staje na przepaści wink
        i nie znajdzie się jeden delikwent, który go uratuje, tylko coś bardziej
        skupiającego się na samym bohaterze.

        • Gość: cheddar Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? IP: *.chello.pl 10.01.10, 12:06
          A ja bym chciała coś o jakimś Secret Agent, który jeździ nie wiadomo gdzie, zabija ludzi i stara się znaleźć, powiedzmy, zabójców swojego ojca. Najlepiej w starożytności.

          Albo grę, w której jest się wściekłym na USA terrorystą.

          Albo mszczącego się na Ziemianach kosmitę.
          • ripper_666 Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? 10.01.10, 12:46
            Fabuła w grach fps jest ważna, ale nie najważniejsza. Co mi z dobrze opowiedzianej i prowadzonej fabuły, jeżeli samo granie polega na zabijaniu milionów nic nieznaczących przeciwników. Moim zdaniem nie ma dobrego fps-a bez grywalności. Nie mówie tutaj o bieganiu jak Bolt, skakaniu na 10 metrów i strzelaniu tęczowymi światełkami. Druga wojna już wszystkim sie dawno przejadła, dlatego moim zdaniem najlepszym pomysłem byłby "efpees" taktyczny osadzony w teraźniejszości, gdzie wpływ na rozgrywkę miało by wiele czynników, ale przedewszystkim wykożystanie terenu, odpowiedniej broni i wsparcia ogniowego sojuszników. Mogłoby się wydawać, że MW2 spełnia większość z postulatów... nic bardziej mylnego - kill streak (jak dla mnie to jest przereklamowane), za duży wybór perków, które wręcz "niszczycielsko" wpływają na całą rozgrykę... Mimo tych "niedociągnięć" może dałoby się grać, gdyby nie to, że grając na multi każdy biega gdzie chce, co drugi robi kupę w zbugowanych krzaczorach, albo pół godziny wiąże sznurowadło na spawnie, zamiast wyprowadzić atak zespołowy.

            Podsumowując:
            FPS Taktyczny osadzony w teraźniejszym konflikcie, który ma na celu wykożystanie gry zespołowej, różnorodności terenu i wyposażenia żołnierza
            • don_wroc_love Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? 10.01.10, 13:09
              FPS Taktyczny osadzony w teraźniejszym konflikcie, który ma na celu wykożystanie
              gry zespołowej, różnorodności terenu i wyposażenia żołnierza
              ---
              takie gry już są - np. konsolowy GRAW (chociaż to tpp), albo pecetowa jego
              wersja (chociaż kiepska), albo Rainbow Six Vegas smile
              • ripper_666 Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? 10.01.10, 13:43
                @don_wroc_love
                Może i są, ale jak sam napisałeś - albo tpp, albo średnie wykonanie. Chodzi mi tutaj bardziej o to, by projekt był przemyślany - co najważniejsze wykonany w sposób czytelny i łatwy w obsłudze (np. podczas przygotowania taktyk). Jak w temacie, przede wszystkim fps. W dobrym kierunku poszli twórcy OFPbig_grinR, ale wyszło słabiutko... ARMA 2 tak jak jedynka - zbuggowana i trzeba poczekać. Mimo wszystko moją uwagę najbardzie przyciąga AA 3.0, mimo zamkniętych lokacji... Duża możliwość wykorzystania modyfikacji broni, terenu i gry zespołowej, która stoi na przyzwoitym poziomie. Jednak czekam na projekt poważnego studia i wydawcy. Może IW stworzy w końcu tytuł przede wszystkim PeCetowy, który skopie parę tyłków.
                • Gość: strzyka_w_kolanie Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.10, 14:30
                  ripper_666 napisał:

                  > Jednak czekam na projekt poważnego studia i wydawcy.

                  "Poważny" tzn. jaki?

                  > Może IW stworzy w końcu tytuł przede wszystkim PeCetowy, który skopie parę tyłków.

                  No to się nie doczekasz...
                  • wypisany Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? 10.01.10, 23:52
                    @strzyka w kolanie
                    Faktycznie, nie wyjaśniłem dostatecznie jasno, dlaczego JD ma robić to, co robi.
                    Chodzi o to, że i ten odbity gość i ta skrytka bankowa mają pomóc w rozwiązaniu
                    zagadki. A przynajmniej tak twierdzi X...

                    Podróż przez Pacyfik to faktycznie fajne miejsce do wprowadzenia abordażu
                    komandosów. Sęk w tym, że goście z nocnej imprezy w domku to [spoiler onwink]
                    zabójcy z CIA[spoiler off] a skoro tak, to ci komandosi pewnie mają za sobą
                    całkiem ciężko uzbrojoną infrastrukturę, dlatego na potrzeby gry uznałem, że
                    jedyne, co zrobiło CIA, to wysłanie kilku cyngli, żeby sprzątnęli niewygodnego
                    świadka i już. Czemu tak mało? No cóż, to ma pewien związek z zakończeniem
                    historii, więc teraz nie zdradzę.

                    Wracamy do przygód JD.

                    Podróż przez Rosję to kawał świetnego materiału na grę FPP, więc nie będę
                    zagłębiał się w szczegóły. Wspomnę tylko, że John musi trzymać głowę nisko, bo
                    jednak nadal jest ścigany, więc stara się unikać wielkich miast, latania
                    samolotem i tego typu ryzykownych przedsięwzięć. Dzięki temu poznaje rosyjski
                    folklor w wydaniu mocno prowincjonalnym, a i okazji do bitki i być może
                    strzelaniny, będzie niemało.

                    Tak czy inaczej, JD dociera do granicy rosyjsko-gruzińskiej, wędruje przez
                    Gruzję, Turcję Syrię i Jordanię, aby w końcu dotrzeć do Arabii Saudyjskiej. Po
                    drodze dostaje wiadomość (jeszcze w Chinach dostał namiary skrzynki kontaktowej
                    znajdującej się w Arabii Saudyjskiej), że spotkanie odbędzie się tego, a tego
                    dnia w takim to a takim budynku w mieście Hail.

                    John spotyka się w umówionym miejscu z jakimś arabem, który twierdzi, że jest
                    przedstawicielem znajomego z jachtu. Ponieważ zna hasło i odzew, nie pozostaje
                    nic innego, jak tylko mu uwierzyć. Po krótkiej wymianie uprzejmości wsiadają do
                    limuzyny i jadą na spotkanie z bogatym dobroczyńcą.

                    Bogaty dobroczyńca - Al'Jafar - mieszka w pałacu. Gigantycznym, zbudowanym
                    głównie z marmuru i złota, pałacu. Okazuje się, że Al'Jafar jest doradcą
                    Saudyjskiego króla i biznesmenem, zarabiającym ogromną fortunę głównie na
                    pośrednictwie w interesach między zagranicznymi korporacjami, a rodziną
                    królewską. Al'Jafar zaczyna relacjonować, czego wraz z X'em dowiedzieli się na
                    temat sprawy, kiedy JD wędrował po Rosji.

                    Otóż CIA postanowiło zdjąć indyjskiego ministra, ponieważ ten był amerykańskim
                    agentem na krawędzi zdemaskowania. Nietrudno się domyślić, że odkrycie
                    amerykańskiego szpiega na tak wysokiej pozycji w demokratycznym państwie
                    wywołałoby niemały skandal. Problem polegał na tym, że indyjski kontrwywiad był
                    naprawdę tylko o krok od rozpracowania ministra i zwyczajnie nie było czasu na
                    bardziej subtelne rozwiązanie problemu. I przez ten pośpiech CIA popełniło
                    gigantyczny błąd - otóż na miejsce egzekucji wybrano posiadłość, w której szpieg
                    spotykał się z oficerem prowadzącym. Była to niewielka posiadłość, oficjalnie
                    należąca do ministra, jednak gdyby kontrwywiad powiązał morderstwo z CIA i
                    wszczął regularne śledztwo, odkrycie prawdziwego charakteru posiadłości byłoby
                    jedynie kwestią czasu. Dlatego Agencja musiała zrobić trzy rzeczy - zrzucić winę
                    na "prywatnego" fanatyka, dorobić fanatykowi wiarogodny i pasujący do wersji
                    Agencji życiorys i pozbyć się go, zanim hindusi zdążą go przesłuchać. Stąd
                    prosty wniosek - ludzie, którzy napadli go w domku na plaży, byli cynglami z CIA.

                    Al'Jafar stwierdza, że jedyne, co może zrobić John, to przeżyć jak najdłużej,
                    zebrać rzetelne dowody i przedstawić je indyjskiemu kontrwywiadowi. Bez tych
                    dowodów nie ma co liczyć na przeżycie, bo przez cały czas, który JD poświęcił na
                    podróżowanie po świecie, CIA wykorzystało do ugruntowywania swojej wersji
                    wydarzeń. W dodatku przeciw Johnowi był jeszcze jeden czynnik - otóż CIA ma
                    opinię wszechwiedzącego i wszechmocnego molocha. Tak się jakoś składa, że ludzie
                    bardzo szybko i bardzo łatwo zapomnieli o Zatoce Świń i znów ciężko jest im
                    sobie wyobrazić, że Agencja mogłaby walnąć aż tak wielką gafę, jak zabicie
                    szpiega w lokalu kontaktowym.

                    Po zapoznaniu się z przyczyną problemów, John dostaje kolejne wskazówki - jego
                    następnym celem będzie USA, w których czeka go zbieranie dowodów. Wiele wskazuje
                    na to, że prędzej czy później, będzie musiał zawitać w jaskini lwa - w Langley.

                    Bez odpowiedzi pozostały dwa pytania - po co Stanom Zjednoczonym niespotykanie
                    wysoko postawiony szpieg w kraju, który nie dość, że nie stanowi dla USA
                    zagrożenia, to w dodatku Biały Dom rzadko kiedy interesuje się jego sprawami
                    wewnętrznymi? I pytanie o wiele bardziej żywotne - dlaczego X i Al'Jafar
                    pomagają Johnowi? Jaki mają w tym interes, że opłaca im się pomagać człowiekowi
                    ściganemu przez przynajmniej dwa wywiady?

                    Podoba się oś intrygi? Jak nietrudno się domyślić, to jeszcze nie wszystko, ale
                    najważniejsze, czyli to, co dotyczy bezpośrednio Johna, zostało ujawnione.
                    Impreza w USA w następnym odcinku, pojawią się nowe postaci, będą zwroty akcji i
                    zrobi się nawet nieco sentymentalnie. Krótko mówiąc - będzie się działo.

                    I na koniec standardowa prośba - jeśli uważacie, że coś jest nie tak, to nie
                    krępować się, tylko pisać.
                    • Gość: strzyka_w_kolanie Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.10, 14:33
                      @wypisany

                      CIA zabijające własnego agenta, bo ma za mało czasu na ekstrakcję? Absolutnie to jest
                      niewiarygodne. Raz, że jeśli obcy kontrwywiad wie kim ON jest to samo jego ciało wystarczy
                      do zaognienia sytuacji, czego chcesz uniknąc w fabule. Dwa, nikt nie podpisałby rozkazu w
                      CIA na taką akcję - ja wiem, że popkultura nagina znacznie bardziej prozaiczną prawdę w tym
                      temacie, ale to jest baaaardzo grubymi nićmi szyte no i naiwne smile Trzy: z Indii na spotkanie z
                      agentem prowadzącym do Afganistanu i nie mają czasu go ewakuować? Cztery:
                      skąd "prywatny" fanatyk znał miejsce głęboko zakonspirowanego agenta CIA? Już bardziej
                      prawdopodobny jest scenariusz strzelaniny na ulicy czy w domu, ale snajper "fanatyk"
                      oddający strzał z 1,5km w lokacji, w której agent spotyka się z przełożonym? CIA daje dupy,
                      ale nie aż tak smile

                      Korzystając z ostatnich wydarzeń ja proponuje taki obrót sprawy: ten agent zostaje zastrzelony
                      przez JD bo okazało się, że jest podwójnym agentem i działa na rzecz Indii. Teraz, ossso
                      chodzi w ogóle? No, a o to, że CIA wykryła iż Indie, jako państwo posiadające broń nuklearną,
                      poprzez sympatyzujące z nacjonalistami kręgi wspiera Irański program jądrowy. Ów agent od
                      roku grał na dwa fronty i jego zabicie okazało się konieczne ponieważ jest on o krok od
                      dekonspiracji całej siatki wywiadowczej CIA w tym regionie. Jakie to by miało skutki dla CIA,
                      dla obecności USA na bliskim wschodzie no i dla globalnego porządku na świecie wyrażonego
                      ceną cheesburgera to jest oczywiste.

                      Zabity agent był eks-agentem wywiadu Indii i zgodził się współpracować z CIA dla kasy no i
                      dlatego, iż wierzy w demokrację - taki shit im wcisnął smile

                      U arabusów pałace ze złotem mają tylko członkowie rodziny królewskiej - tam jest trochę
                      inaczej niż u nas, że obrotny biznesmen się dorobił na pośrednictwie. Takie numery tam nie
                      przechodzą. U nich jest bardzo ważna hierarchia i powiązania rodowe - bez tego po prostu
                      pewne możliwości są dla ciebie niedostępne.

                      Dawaj dalej, te kilka uwag powyżej, ale generalnie jest koko-dzambo smile
            • Gość: strzyka_w_kolanie Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.10, 13:41
              > FPS Taktyczny osadzony w teraźniejszym konflikcie, który ma na celu wykożystani
              > e gry zespołowej, różnorodności terenu i wyposażenia żołnierza

              Hmm...podejrzewam, ze właśnie z takim deisgn dociem zaczyna jakichś 90% twórców
              współczesnych shooterów smile To co opisałeś to mechanika gry, a my potrzebujemy historii.

              Oczywiście, zgadzam się z Tobą - w wielu współczesnych shooterach twórcy popełniają
              kardynalny błąd: albo robią coś tak niegrywalnego jak OPbig_grinR i nazywają to "symulacją", albo
              totalną sieczkę (pod kątem realizmu taktyki, broni) jak MW2. Brakuje gry, która zgrabnie
              połączy elementy realizmu współczesnego pola walki z grywalnością. No, ale jak już
              powiedziałem wyżej - to jest wszystko kwestia mechaniki rozgrywki.
              • ripper_666 Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? 10.01.10, 13:50
                >Hmm...podejrzewam, ze właśnie z takim deisgn dociem zaczyna jakichś 90% twórców
                >współczesnych shooterów To co opisałeś to mechanika gry, a my potrzebujemy >historii.

                Taktyczny Shooter moim zdaniem też może mieć niezłą fabułę. Niestety często za napisanie i przygotowanie historii zabierają się ludzie, którzy powinni co najwyżej prowadzić bloga. Czymś takim jak fabuła powinni się zająć profesjonaliści... Czyli ktoś, kto z tego żyje - mało jest na świecie scenarzystów, czy autorów bestsellerów "z jajem"?
                • Gość: strzyka_w_kolanie Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.10, 14:17
                  ripper_666 napisał:

                  > Czymś takim jak fabuła powinni się zająć profesjonaliści.
                  > .. Czyli ktoś, kto z tego żyje - mało jest na świecie scenarzystów, czy autorów
                  > bestsellerów "z jajem"?

                  Zgadzam się, ale przeciętny twórca gier staje przed takim dylematem:
                  1) Zatrudnić profesjonalnego writer'a. "Profesjonalnego" tzn. takiego, który pisze sprzedawalne
                  książki fabularne w temacie lub ma na koncie dobry scenariusz do zrealizowanego filmu.
                  Plusy są oczywiste, minusy? Taka współpraca to wydatek od kilku do kilkudziesięciu tysięcy
                  euro, a i często też chcą mieć udział w sprzedaży.

                  Dla wielomilionowych produkcji to pozornie wydaje się być małym kosztem. Zapominamy
                  jednak, że w dzisiejszych czasach gry to biznes. Aby biznes był dochodowy musi być dobrze
                  zarządzany, dlatego często na czele studiów, wydawców stoją ludzie, którzy znają się na
                  optymalizacji procesów biznesowych, a nie robieniu gier. Dlatego częste jest takie myślenie:
                  no ok, ale za te kilkadziesiąt tysięcy euro to możemy mieć tyle, a tyle modeli 3D
                  przygotowanych, tyle, a tyle metrów kwadratowych tekstur przygotowanych - generalnie
                  rzeczy "namacalnych". Po co zatem ładować kasę w wypociny, dajmy to zrobić komuś od
                  nas, ze studia, komuś kto dobrze opowiada kawały, a do pomocy damy jakiegoś eksperta:

                  2)Napisać scenariusz in-house przy pomocy konsultanta z danej dziedziny (bądź to z
                  wojskowości, bądź to jakiegoś publicysty, dziennikarza, który nada temu jakieś w
                  miarę "wiarygodne" tło). Plusy? Oczywiste: za takie cuś zapłacimy maks kilka tysięcy euro, a
                  w większości przypadków kończy się na paru stówkach. Minusy? Oczywiste: scenariusz jest
                  do bólu wtórny i otrzaskany popkulturalnie, brakuje mu charakteru.

                  Tak to wygląda w dużym skrócie.
                  • gary_joiner Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? 11.01.10, 06:50
                    Przyznam szczerze, że nie chce mi się wierzyć, że obracające setkami tysięcy,
                    jeżeli nie milionami dolarów studia produkujące gry klasy AAA oszczędzają na
                    scenarzystach. Na mój gust to nie tyle kwestia niemożności wykreowania
                    interesującej, świeżej fabuły co celowy zabieg. Po co naprawiać coś, co, z
                    marketingowego punktu widzenia, nie jest zepsute? Wtórne historie, wielokrotnie
                    wykorzystywane scenografie sprzedają się świetnie. Po co ryzykować udziwnienia?

                    Przykłady. Fallout 3 pod względem fabularnym jest, delikatnie rzecz
                    ujmując, przeciętny. Ludzie są jednak zachwyceni, napisz złe słowo, a zaraz
                    znajdą się fani, którzy odeślą cię do izometrycznego piekła, w którym czas
                    upływa w turach. Bioshock bezczelnie powiela całą oś fabularnej
                    konstrukcji SS2, tyle że osadza ją w interesujących realiach. Komuś się nie
                    podoba? Cholera, nawet ja, wieczny malkontent, jestem zachwycony.

                    O ile istnieje pewien (nie duży, nie oszukujmy się) popyt na dojrzałe pod
                    względem fabularnym, opowiadające ciekawe historie gry z innych gatunków
                    (przygodówki, RPGi) to w FPSach liczy się widowiskowa akcja.
                    • Gość: strzyka_w_kolanie Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.10, 14:37
                      gary_joiner napisał:

                      > Przyznam szczerze, że nie chce mi się wierzyć, że obracające setkami tysięcy,
                      > jeżeli nie milionami dolarów studia produkujące gry klasy AAA oszczędzają na
                      > scenarzystach.

                      Szukasz logiki i zdrowego rozsądku tam gdzie ich nie ma smile
                      • wypisany Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? 11.01.10, 19:16
                        "kim ON jest to samo jego ciało wystarczy do zaognienia sytuacji, czego chcesz
                        uniknąc w fabule"

                        Kontrwywiad ma podejrzenia względem ministra, ale nie ma jeszcze nic
                        konkretnego. Tymczasem CIA stwierdza, że hindusi są o krok od powiązania ich
                        agenta z USA, mimo, że sami jeszcze o tym nie wiedzą. Powiedzmy, że minister
                        zrobił coś i jeśli to powtórzy, to się zdemaskuje. W sumie pomysł z siatką jest
                        nawet niezły, więc ujmijmy to tak - wszystko jest tak jak opisałem, minister
                        współpracuje z CIA, jest o krok od dekonspiracji, czym zagraża całej siatce
                        wywiadowczej w Indiach. Zabicie go oczywiście wywołuje burzę, ale CIA postanawia
                        grać na zwłokę wystawiając JD jako kozła ofiarnego. Czas, który kupują w ten
                        sposób wykorzystują do ewakuacji siatki i zacierania śladów.

                        "Dwa, nikt nie podpisałby rozkazu w CIA na taką akcję - ja wiem, że popkultura
                        nagina znacznie bardziej prozaiczną prawdę w tym temacie, ale to jest baaaardzo
                        grubymi nićmi szyte no i naiwne "

                        Hmm, no widzisz, tu bym się nie zgodził. Na przykład na początku lat 90' USA
                        postanowiło zaatakować jakąś małą wysepkę. Operacja była niesamowicie tajna i
                        oczywiście żadna gazeta nawet się o niej nie zająknęła. I teraz mały myk - cała
                        akcja miała bardzo krótko. Atak przeprowadzano w nocy, wykorzystując
                        supernowoczesne śmigłowce zaprojektowane do walki nocnej właśnie. Wszystko było
                        dograne co do minuty, istny majstersztyk taktyczny. I co się stało? Okazało się,
                        że taktyczny geniusz, który układał plan nie zwrócił uwagi na to, że wysepka
                        znajduje się w innej strefie czasowej niż baza, z której amerykańskie siły
                        startowały. Efekt? Zamiast w zupełnej ciemności, supernowoczesne śmigłowce
                        latały na tle błękitnego, bezchmurnego nieba. Nie muszę chyba zaznaczać, jak
                        niebezpieczne jest takie latanie. I ten rozkaz ktoś podpisał. Mało tego - to
                        była akcja planowana przez specjalistów, którzy urządzili burzę mózgów i brali
                        pod uwagę każdy szczegół. A mimo to przegapili kwestię stref czasowych. Można?
                        Można.

                        "Trzy: z Indii na spotkanie z agentem prowadzącym do Afganistanu i nie mają
                        czasu go ewakuować?"

                        Nie rozumiem tego zdania.

                        "Cztery:
                        skąd "prywatny" fanatyk znał miejsce głęboko zakonspirowanego agenta CIA? Już
                        bardziej prawdopodobny jest scenariusz strzelaniny na ulicy czy w domu, ale
                        snajper "fanatyk" oddający strzał z 1,5km w lokacji, w której agent spotyka się
                        z przełożonym? CIA daje dupy, ale nie aż tak"

                        Daje aż tak, patrz wyżej. A problem znów wynika z mojej lakoniczności. Otóż
                        założenie jest takie, że minister spraw zagranicznych Indii znany był z dość
                        radykalnych poglądów. Ot, taka ich Ewa Fotyga. I tenże minister dość
                        niepochlebnie wyrażał się na temat szeroko pojętych ludów arabskich. I CIA
                        postanowiło zrobić z JD sympatyzującego z Al Kaidą fanatyka, który postanawia
                        ukarać "infidela". Oczywiście kontrwywiad nie daje się na to nabrać, ale nie w
                        tym rzecz. Chodzi o to, że kontrwywiad nie wie, jak jest naprawdę i próbuje
                        przekopać się przez stóg kłamstw szukając chociaż jednej igły prawdywink I dla
                        kontrwywiadu JD jest właściwie jedynym punktem zaczepienia, dlatego muszą go
                        dostać. Niestety raczej po królewsku go nie potraktują. W najlepszym przypadku
                        czekają go tortury, w najgorszym tortury i śmierć.

                        "Takie numery tam nie przechodzą. U nich jest bardzo ważna hierarchia i
                        powiązania rodowe - bez tego po prostu pewne możliwości są dla ciebie niedostępne. "

                        Znowu niedopowiedzenie i znowu moja wina. Al'Jafara wzorowałem na postaci
                        prawdziwej, choć oczywiście mnóstwo pozmieniałem, została tylko sama idea
                        gościa, który jest blisko rodziny królewskiej. Otóż Al'Jafar jest synem
                        osobistego lekarza poprzedniego króla Arabii Saudyjskiej, oczywiście również
                        szlachcicem. Także jak widzisz, wszystko się zgadza - to nie jest byle Gudzowatywink

                        Teraz idę zjeść, ale jeszcze dzisiaj będzie Ameryka.
                        • Gość: strzyka_w_kolanie Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.10, 19:32
                          Z tym zdaniem, którego nie rozumiesz: w jednym z poprzednich postów napisałeś, iż JD
                          poznajemy jak wykonuje zadanie snajperskie w Afganistanie i zdejmuje tego ministra w
                          ośrodku wypoczynkowym. Póżniej dowiadujemy się, że był to tak na prawdę agent CIA,
                          którego agencja postanawia załatwić w ten sposób, ponieważ jest on na granicy dekonspiracji i
                          nie zdąrzą go ewakuować. Aby zapobiec wpadce postanawiają go zabić. Stąd moje pytanie:
                          czy nie mogą go ewakuować jak przylatuje do Afganistanu na spotkanie z agentem
                          prowadzącym z Indii skoro jest taki alert?

                          Ten wątek z tym ministrem musisz jeszcze dopracować, bo pomimo tego, że racja: CIA
                          wielokrotnie dawała dupy, jednak jest spora różnica pomiędzy błędem organizacyjnym, a
                          świadomym podpisaniem rozkazu na zabicie własnego agenta posługując się żołnierzem
                          własnej armii. Pułkownik Shepherd z MW2 to jest totalna abstrakcja, nie wzorujmy się na tym smile

                          Ja myślę, że poczekajmy na całość i wtedy to trzeba będzie dopieścić, bo póki nie ma obrazu
                          całości do komentować poszczególne wątki jest bez sensu. Keep it up!
                          • wypisany Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? 11.01.10, 21:47
                            Tak czułem, że o to Ci chodziło. Sęk w tym, że ewakuować ministra spraw
                            zagranicznych to można było za czasów zimnej wojny, teraz to by musiało się
                            skończyć ogromnym skandalem. Prawda jest taka, że usunięcie agenta byłoby
                            rozwiązaniem najrozsądniejszym. Błąd polegał jednak przede wszystkim na wyborze
                            sposobu i miejsca egzekucji. Gdyby zrobili to tak, jak Ty zaproponowałeś
                            (uliczna strzelanina, wypadek samochodowy) to uniknęliby całej masy kłopotów.
                            Dlatego cała ta historia bierze się właśnie z błędu organizacyjnego. Zamiast
                            porządnie przygotować plan zabójstwa, postanawiają pójść na łatwiznę i zwabić go
                            umówionym sygnałem do lokalu kontaktowego i zabić.

                            Lepiej przyzwyczaj się do idei CIA paprającego różne sprawy, bo coś mi mówi, że
                            to nie ostatni razsmile
          • Gość: strzyka_w_kolanie Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.10, 13:37
            Gość portalu: cheddar napisał(a):
            > Albo grę, w której jest się wściekłym na USA terrorystą.

            Za takie gry w dzisiejszych czasach można wylądować w Jemienie, w tajnym więzieniu CIA smile
    • Gość: sulpicjusz Re: Fabuła FPSa - co by Was urzekło? IP: 85.222.87.* 12.01.10, 10:07
      Fabuła w FPS-ach kompletnie mnie nie interesuje i właściwie w ogóle jej nie śledzę. Ma
      być fajna sceneria i dużo efektownego strzelania. Nie lubię wręcz jakichś kombinacji
      alpejskich z elementami rpg-ów czy innych gatunków (np. w Bioschocku). W tej materii
      mój gust jest wyjątkowo niewybredny.
Pełna wersja