lordzfc
24.02.10, 23:33
Aktualnie przez ładny kawałek dnia robię projekt na konkurs. I nie jest to żadne siedzenie i oglądanie filmików na youtubie(choć na pierwszym spotkaniu tak było), ale najzwyklejsza żmudna praca. Pomimo tego, że na komputerze, męczy i szczerze mówiąc wolałbym to robić typowo - arkusz A2/A1 + pastele + kilka wydrukowanych kartek + klej. Niestety formuły trzeba się trzymać, skoro się ustaliło. Jednak jak sam tytuł mówi, chciałbym napisać o grze - komercyjnym Killing Floor.
Grę nabyłem w promocji końcoworocznej za chyba 3,5 euro. Nie pociągała mnie z początku, ale ciągle była zainstalowana. Czekała mówiąc krótko na to aż się w nią wciągnę. Nadeszła oto pora, kiedy natchnenia na napisanie opowiadania(a raczej chęci) brak, przymulenie zbyt wielkie i ochota na porcję relaksu gigantyczna. Zdziwicie się, ale me ukochane strategie nie chce mi się odpalać. Dziwne, nieprawdacie? Za to prawdziwe.
Uruchomiłem ten tytuł kiedy oczekiwałem na kolegów, aby jakoś umilić sobie te kilka minut czasu. Włączyłem i mi się spodobał. Grałem tylko 15min. Tyle starczyło. Następnego dnia też zrobiłem rundkę dość krótką - również te kilkanaście minut. I tyle jest mnie zaspokoić. Zauważcie, więc że KF dobry jest na szybkie wyładowanie agresji, zmęczenia itd. Można przetrwać kilka fal i postępy się zapiszą. Nie ma tego co jest w na przykład... przychodzi mi na myśl akurat Combat Arms, że nasze zdobyte doświadczenie zapisuje się dopiero po skończonej rundzie. Bywało to dość wkurzające, kiedy nie było się pewnym co będzie za 5min.
Tak, Killing Floor oferuje "levelowanie". Mamy 8 talentów i każdy oferuje inne premie. Przykładowo komandos ma zniżki na bronie maszynowe(Bullpup, AK47 i Scar), premie do strzelania z wspomnianych "pukawek" oraz widzi niewidzialne mutanty z odległości 4m na poziomie 0. Oczywiście w miarę zdobywania doświadczenia, co znów odbywa się w nieco inny sposób dla poszczególnych klas, te bonusy wzrastają. Ciekawostką jest fakt, że wcale nie musimy grać konkretnym talentem, aby zdobywać dla niego doświadczenie. Headshot'ując z pistoletu 9mm(podstawowa broń) zbliżamy się do kolejnego poziomu dla Strzelca Wyborowego, co zresztą dość szybko idzie.
Wspominałem coś o zniżkach dla broni. Tak, w tej grze w przerwach pomiędzy kolejnymi falami mutantów, kupuje się sprzęt w sklepikach rozmieszczonych w różnych punktach mapy. Oczywiście można znaleźć leżący pistolet, ale to należy do rzadkości. Pieniądze zyskujemy zarówno za zabijanie, jak i za przetrwanie. Możemy je nawzajem przekazywać. Graczom, którzy dopiero co się dołączyli, dobrze jest udzielić wsparcia finansowego, gdyż te domyślne 250 funtów starczy ledwie na słaby karabin dźwigowy, ewentualnie na nieco lepsze 2 pistolety 9mm. Zresztą każdy, kto się znalazł w takiej sytuacji, wie jaka to nieoceniona pomoc. Głupie dodatkowe 100 funtów pozwoli kupić bullpup.
Na większości map najlepiej jest trzymać się grupy, gdyż przy dość niskim skillu, łatwo padniemy ofiarą mutantów. A nawet jeśli jesteśmy dobrzy, to sprawdzi się tu powiedzenie "I Herkules [beeep], kiedy wrogów kupa". Gra stawia na współpracę właśnie pod tym względem. Uciekając przed grupką "przyjaznych" misiów, trafimy w końcu w kozi róg, z którego ratunku nie ma. No chyba, że nagle zjawi się kolega z drużyny Innym czynnikiem motywującym do dobrego grania(niekoniecznie trzymania się grupy) są właśnie pieniądze. Wiadomo - im więcej zabijamy, tym szybciej dostanimy ulubioną broń.
A wybór mamy dość duży. Są tu i katana, i piła mechaniczna, wspomniane AK 47, SCAR, Bullpup, granatniki, wyrzutnie rakiet, miotacze ognia - każdy znajdzie coś dla siebie. Poszczególne giwery różnią się od siebie: całkowicie inaczej strzela się z dubeltówki niż z kuszy. Tej pierwszej broni towarzyszą notabene pewne emocje przy przeładowaniu, kiedy wrogowie sa ledwo metr od naszego bohatera.
Nie lubię pisać o oprawie wizualnej, gdyż dla mnie najbardziej liczy się gameplay. Nie lubię, gdyż ona tylko pomaga(w niektórych produkcjach ma decydujący wpływ) w stworzeniu dobrej atmosfery. Killing Floor hula na starutkim UE 2,5. Zaletą jego są dość niskie wymagania sprzętowe gry. Lokacje zostały stworzone w większości w nocy i to dość ładnie przykrywa niedoskonałości tytułu. Podobają mi się Headshoty. Piękne i szoczyste, z dużą dawką krwi. Lecz to raczej nie jest szczególny powód do zachwytu. Nowsze produkcje mają ładniejszą grafikę.
Ostatnia sprawa to dźwięk. Muzyki w tej chwili pisząc ten tekst nie pamiętam, więc nic szczególnego. Za to niektóre odgłosy wchodzą trochę dobrze do mózgu. Mimo, że mijają już grubo trzy godziny od wyłączenia KF'a, ciągle mam w pamięci krzyk pewnej wiedźmy. Zawsze ten typ ubijam jako pierwszy, spośród bandy mutantów. ZAWSZE, gdyż mnie najbardziej irytuje.
Podsumowanie? Nie żałuję pieniędzy wydanych na Killing Floor.
Jak ktoś chętny na wspólną grę(również w Red Orchestra mogę posztrzelać) to mój nick na steamie - "LordzFc" - identyczny jak na forum.