Dodaj do ulubionych

Społeczność GC - Wasze artykuły

05.08.09, 09:16
Ponieważ pojawiły się głosy, że nie publikujemy Waszych tekstów i nie dajemy
się Wam "artystycznie wyżyć" postanowiłem założyć ten wątek.

W wątku tym możecie zgłaszać swoje teksty/wpisy/newsy/recenzje/inne formy,
które chcielibyście opublikować na GC. Najlepsze teksty znajdą się na
serwisie w formie dopracowanej przez redakcję.


Zasady są proste, ale istotne.

1. Zanim coś wrzucicie - przeczytajcie. A potem jeszcze raz. I dopiero
wtedy publikujcie.
2. Warto używać kursywy, pogrubienia, warto dorzucić obrazki, warto
podzielić tekst na akapity, dodać śródtytuły. Lepiej się czyta.
3. Nasze forum jest jak jest. Nic na to nie poradzimy. Nie da się
poprawiać tekstów, nie da się uploadować zdjęć, nie ma podglądu, a linki
czasem beznadziejnie się łamią. Pamiętajcie i o tym. Proszę o wybaczenie.
4. Nie wrzucajcie śmieci. Będą usuwane.

Czekam z taką pewną nieśmiałością.
Obserwuj wątek
    • szczqcz Re: Społeczność GC - Wasze artykuły 10.08.09, 18:33
      Haha, mamy za was brudną robotę odwalać? A gdzie wierszówki tongue_out
      • radek.zaleski Re: Społeczność GC - Wasze artykuły 10.08.09, 23:02
        nosz kurde. w wątku czego chcecie od GC kilka osób pisało, że możliwości ekspresji. daję ją, to krzyczą.

        idzicie se sami serwisy robić...

        kiss

        szczqcz napisał:

        > Haha, mamy za was brudną robotę odwalać? A gdzie wierszówki tongue_out
        • bunch Re: Społeczność GC - Wasze artykuły 10.08.09, 23:04
          Ja na GC nie mogę narzekać, wręcz przeciwnie.
          P.S. To może własna baza danych i forum a'la phpBB zamiast tego gazetowego?
          • radek.zaleski Re: Społeczność GC - Wasze artykuły 11.08.09, 00:01
            bardzo bym chciał, ale obowiązują mnie pewne zasady...

            bunch napisał:

            > Ja na GC nie mogę narzekać, wręcz przeciwnie.
            > P.S. To może własna baza danych i forum a'la phpBB zamiast tego gazet
            > owego
            ?
    • szklanka_herbaty Re: Społeczność GC - Wasze artykuły 25.08.09, 17:56
      To nie łatwiej po prostu założyć sobie coś na bloxach i tam pisać swoje teksty
      czasem chwaląc się gdzieniegdzie linkiem?
      • Gość: A Krótka recenzja RISEN IP: *.adsl.inetia.pl 25.10.09, 16:31
        Pamiętam będąc trochę młodszym jak w pewnej świętej pamięci gazecie Click przeczytałem recenzję Gothica. Wyłaniał się z niej obraz bardzo dobrej gry, aczkolwiek z potencjałem nie do końca wykorzystanym. Jakoś jednak tak wyszło, że nigdy w nią nie zagrałem. Nie zagrałem także w Gothica 2, ani w dodatek do niego. Dużo natomiast słyszałem o tej grze. Spora społeczność graczy i popularność serii dawała do myślenia. Kiedy w końcu udało się zakupić nowe PC na dysk twardy dość szybko trafiła trzecia odsłona serii. Było to stosunkowo krótko po styczności z Oblivionem, który po wielu godzinach świetnego grania nagle się znudził i poszukiwałem RPG z podobnym stylem rozgrywki. Oczywiście odbiłem się od ściany błędów i szybko zakończyłem przygodę z grą. Właściwie nie wiem czemu postanowiłem dać szansę kolejnej grze twórców Gothica. Tym razem Pirate Bytes stworzyło grę o tytule Risen. Nie owijając w bawełnę: klona poprzednich swoich gier.

        Cóż na ryzykowny wybór Risen wpłynęła chęć pogrania w coś, a wszystkie tytuły na które czekałem miały mieć swoje premiery dużo, dużo później (tzw. choroba Filipińska nowecallofduty). Recenzja więc od razu ostrzegam będzie pisana przez osobę sceptycznie nastawioną do całej serii.

        Podobnie jak w poprzednich grach zostajemy bezimiennym typem bez przeszłości i wspomnień. Dość słaby i bezpłciowy filmik wprowadzający ukazuje nam statek naszego bohatera stający się ofiarą sztormu. Szczęśliwie budzimy się na plaży. Oczywiście bez broni i nawet porządnych spodni. Średni początek jak na przyszłego kiziora. Od razu powiem, że wygląda to wszystko "gothicowato". Znany fanom system rozwoju postaci i walki oraz brak wyboru charakterystyki bohatera na samym początku. Dla mnie osobiście system ten jest słaby i zdobywane poziomy nie dawały mi satysfakcji. Ale o tym później. Na pierwszy rzut warto oczywiście przyjrzeć się światu jaki przyjdzie nam oglądać podczas grania.

        Grafika w grze prezentuje się poprawnie. Wyspa jest ładna, a HDR nadaje bajkowości całej oprawie. Roślinność jest bujna i przy wysokich detalach czuje się jakby dżungla żyła. Modele postaci nie powalają, od razu widać małą liczbę różnych modeli. Szczególnie napotkane kobiety są praktycznie takie same. Animacje postaci w sumie też są dość poprawne. Oprócz animacji skakania, która przypomina raczej krótkodystansowe latanie. Niestety duża ilość detali skutkuje dość nierównym działaniem gry. U mnie poprawiło się sporo po wyłączeniu PsyX w ustawieniach karty graficznej. Niemniej jak na mój leciwy już sprzęt gra chodziła dość płynnie przy zachowaniu sensownej liczby detali. Jak już jesteśmy przy sprawach technicznych to trzeba przyznać, że tym razem gra pod tym względem prezentuje się co najmniej poprawnie. Żadnych błędów poza kilkoma wpadkami graficznymi nie uświadczyłem. To miła odmiana po poprzedniej grze tego studia.

        Kolejną sprawą, a być może najważniejszą jest fabuła. To ona stanowi podstawę wszelkich gier RPG i innych gier fabularnych. Tu jest co najmniej nieźle. Nie jest to fabuła taka jak w Wiedźminie, która wciągnęła mnie na tyle, że potrafiłem pominąć techniczne niedoskonałości, ani jak w obu częściach Knights of the Old Republic, czy nawet jak w Mass Effect. Ale też nie jest taka nudna jak quest główny w Oblivionie. Mamy więc wyspę na której zaczynają się dziać dziwne rzeczy. A mianowicie z ziemi wychodzą tajemnicze świątynie. 3 frakcje postanawiają zająć się zawartością świątyń i oczywiście skorzystać na tym co znajdą. Mamy więc Ludzi Dona, Inkwizycję i Magów. Dwie ostatnie współpracują ze sobą, chociaż Magowie starają się być bardziej neutralni. Od początku dostajemy informacje, które raczej zaciemniają obraz każdej z frakcji. Jest to interesujące. Ponadto nie tak jak to miało miejsce w Gothicu 3, wybór jednej z frakcji blokuje linię fabularną związaną z drugą. Na dodatek czeka nas tam jeden zwrot akcji, nie będę jednak psuć odkrywania fabuły i nie powiem jaki. Jeżeli chodzi o questy poboczne są one umiarkowanie ciekawe. Znajdą się nam takie w stylu przynieś 10 wilczych skór, ale i takie które wymagają rozmowy i zacięcia detektywistycznego. Były takie, który przypomniały mi produkcje Bioware. Niewątpliwym plusem głównego wątku jest fakt, że nie jest on za długi. Przez co gra nas nie wynudzi. Mnie osobiście nuda dorwała dopiero w ostatnim czwartym rozdziale. Ale ten był już stosunkowo krótki, a za sobą miałem ciekawe questy poboczne.

        O ile poprzednie wymienione elementy były przynajmniej poprawne, to gorzej przyjdzie mi ocenić gameplay. Rozumiem, że może być on zaliczony na plus dla fanów serii Gothic, ale mnie po prostu irytował. System rozwoju postaci jest już chyba lekko archaiczny. Aby podnieść jakąś umiejętność trzeba wcześniej znaleźć nauczyciela, który wykorzysta nasze punkty umiejętności (na każdy poziom dostajemy 10) zapłacić mu określoną sumę pieniędzy i wysłuchać krótkiego wykładu. W ten sposób podniesiemy nasze umiejętności walki, a także wszystkie statystyki z wyjątkiem punktów życia, które jako jedyne przyrastają wraz z kolejnymi poziomami. Wybór sposobu walki zostaje ograniczony wraz z wyborem frakcji. Kiedy dołączymy do Dona, będziemy mogli szkolić się w zakresie używania łuku oraz mieczy. Gdy wybierzemy przeciwną opcję staniemy się magiem albo wojownikiem Inkwizycji i zostaniemy wyszkoleni w arkanach magii oraz walce kijem. Czarów jest nie wiele, co więcej możemy albo używać jej albo broni, więc o dynamicznej walce przy użycie obu można zapomnieć. Ja jako mag, po prostu biegałem tyłem i młóciłem kulami ognia w przeciwników. Jednym słowem nuda. Walka bronią z kolei może i jest wymagająca do końca gry, ale także mnie osobiście nudziła. Nie jest tak źle jak w przypadku Gothic 3 i kolejne poziomy sztuki władania bronią odblokowują nowe ciosy i umożliwiają dłuższe serie, ale to i tak bardzo często sprowadzać się będzie do słynnego blok, atak, blok, atak... Ten element nie porwał mnie zbytnio. Także kwestie ekwipunku nie powalają. Możemy ubrać bohatera w jakiś strój, założyć mu coś do ochrony głowy oraz założyć naszyjnik i dwa pierścionki. Do tego dochodzi broń i ewentualnie tarcza. Co gorsze jednak ekwipunku dużo w grze nie znajdziemy. Nie pomaga za bardzo możliwość tworzenia własnej biżuterii i kowalstwo. Generalnie tutaj brak rewelacji.
        Kolejną rzeczą, która mnie osobiście w Risen denerwowała to przeciwnicy. Praktycznie nie wiele razy spotkamy się z przeciwnikami rodzaju ludzkiego. Będziemy tłuc przerośnięte jeże, głodne wilki, zmutowane skorpiony i ważki po siłowni, ale i tak najlepsze są gnomy, które zachowują się jak ożywione pluszaki. Nawet głosiki pasują. Risen w warstwie językowej i kreacji świata próbował być dorosły (przekleństwa i prostytucja), ale przeciwnicy powodują, że grą zachwycą się chyba przeważnie młodsi.

        Podsumowując, gra nie jest zła. Fani poprzednich części serii (bo to tylko z nazwy nie jest Gothic) będą zachwyceni, szczególnie po nieudanym Gothicu 3. Reszta jak nie ma w co innego grać to także może po ten tytuł sięgnąć. Jest to solidny RPG z niezła dawką grywalności. Jeżeli przymkniemy oko na średnią kreacje bohatera i archaiczną walkę to spędzimy miłe kilkadziesiąt godzin rozgrywki.


        Grę określam jako solidnego średniaka. Daje jej 75% wyjściowo.
        Plusy:
        +niezła fabuła
        +dobre questy poboczne
        +ładna, zróżnicowana i ciekawa wyspa jako teren gry
        +Gimli (Rhys-Meyers) jako Don
        +porządna grafika
        +brak większych błędów w questach
        +dość trudna
        Minusy:
        -archaiczny system rozwoju bohatera
        -nudna walka
        -mordercza fauna jako główni przeciwnicy
        -mało ekscytująca magia
        -mało możliwości personalizacji bohatera
        Wynik Ostateczny: 75% + 7% - 5%= 77%

        • Gość: A Re: Krótka recenzja RISEN IP: *.adsl.inetia.pl 26.10.09, 12:25
          do skasowania nie ten reply
    • Gość: A RISEN - recenzja IP: *.adsl.inetia.pl 26.10.09, 12:25
      Pamiętam będąc trochę młodszym jak w pewnej świętej pamięci gazecie Click przeczytałem recenzję Gothica. Wyłaniał się z niej obraz bardzo dobrej gry, aczkolwiek z potencjałem nie do końca wykorzystanym. Jakoś jednak tak wyszło, że nigdy w nią nie zagrałem. Nie zagrałem także w Gothica 2, ani w dodatek do niego. Dużo natomiast słyszałem o tej grze. Spora społeczność graczy i popularność serii dawała do myślenia. Kiedy w końcu udało się zakupić nowe PC na dysk twardy dość szybko trafiła trzecia odsłona serii. Było to stosunkowo krótko po styczności z Oblivionem, który po wielu godzinach świetnego grania nagle się znudził i poszukiwałem RPG z podobnym stylem rozgrywki. Oczywiście odbiłem się od ściany błędów i szybko zakończyłem przygodę z grą. Właściwie nie wiem czemu postanowiłem dać szansę kolejnej grze twórców Gothica. Tym razem Pirate Bytes stworzyło grę o tytule Risen. Nie owijając w bawełnę: klona poprzednich swoich gier.

      Cóż na ryzykowny wybór Risen wpłynęła chęć pogrania w coś, a wszystkie tytuły na które czekałem miały mieć swoje premiery dużo, dużo później (tzw. choroba Filipińska nowecallofduty). Recenzja więc od razu ostrzegam będzie pisana przez osobę sceptycznie nastawioną do całej serii.

      Podobnie jak w poprzednich grach zostajemy bezimiennym typem bez przeszłości i wspomnień. Dość słaby i bezpłciowy filmik wprowadzający ukazuje nam statek naszego bohatera stający się ofiarą sztormu. Szczęśliwie budzimy się na plaży. Oczywiście bez broni i nawet porządnych spodni. Średni początek jak na przyszłego kiziora. Od razu powiem, że wygląda to wszystko "gothicowato". Znany fanom system rozwoju postaci i walki oraz brak wyboru charakterystyki bohatera na samym początku. Dla mnie osobiście system ten jest słaby i zdobywane poziomy nie dawały mi satysfakcji. Ale o tym później. Na pierwszy rzut warto oczywiście przyjrzeć się światu jaki przyjdzie nam oglądać podczas grania.

      Grafika w grze prezentuje się poprawnie. Wyspa jest ładna, a HDR nadaje bajkowości całej oprawie. Roślinność jest bujna i przy wysokich detalach czuje się jakby dżungla żyła. Modele postaci nie powalają, od razu widać małą liczbę różnych modeli. Szczególnie napotkane kobiety są praktycznie takie same. Animacje postaci w sumie też są dość poprawne. Oprócz animacji skakania, która przypomina raczej krótkodystansowe latanie. Niestety duża ilość detali skutkuje dość nierównym działaniem gry. U mnie poprawiło się sporo po wyłączeniu PsyX w ustawieniach karty graficznej. Niemniej jak na mój leciwy już sprzęt gra chodziła dość płynnie przy zachowaniu sensownej liczby detali. Jak już jesteśmy przy sprawach technicznych to trzeba przyznać, że tym razem gra pod tym względem prezentuje się co najmniej poprawnie. Żadnych błędów poza kilkoma wpadkami graficznymi nie uświadczyłem. To miła odmiana po poprzedniej grze tego studia.

      Kolejną sprawą, a być może najważniejszą jest fabuła. To ona stanowi podstawę wszelkich gier RPG i innych gier fabularnych. Tu jest co najmniej nieźle. Nie jest to fabuła taka jak w Wiedźminie, która wciągnęła mnie na tyle, że potrafiłem pominąć techniczne niedoskonałości, ani jak w obu częściach Knights of the Old Republic, czy nawet jak w Mass Effect. Ale też nie jest taka nudna jak quest główny w Oblivionie. Mamy więc wyspę na której zaczynają się dziać dziwne rzeczy. A mianowicie z ziemi wychodzą tajemnicze świątynie. 3 frakcje postanawiają zająć się zawartością świątyń i oczywiście skorzystać na tym co znajdą. Mamy więc Ludzi Dona, Inkwizycję i Magów. Dwie ostatnie współpracują ze sobą, chociaż Magowie starają się być bardziej neutralni. Od początku dostajemy informacje, które raczej zaciemniają obraz każdej z frakcji. Jest to interesujące. Ponadto nie tak jak to miało miejsce w Gothicu 3, wybór jednej z frakcji blokuje linię fabularną związaną z drugą. Na dodatek czeka nas tam jeden zwrot akcji, nie będę jednak psuć odkrywania fabuły i nie powiem jaki. Jeżeli chodzi o questy poboczne są one umiarkowanie ciekawe. Znajdą się nam takie w stylu przynieś 10 wilczych skór, ale i takie które wymagają rozmowy i zacięcia detektywistycznego. Były takie, który przypomniały mi produkcje Bioware. Niewątpliwym plusem głównego wątku jest fakt, że nie jest on za długi. Przez co gra nas nie wynudzi. Mnie osobiście nuda dorwała dopiero w ostatnim czwartym rozdziale. Ale ten był już stosunkowo krótki, a za sobą miałem ciekawe questy poboczne.

      O ile poprzednie wymienione elementy były przynajmniej poprawne, to gorzej przyjdzie mi ocenić gameplay. Rozumiem, że może być on zaliczony na plus dla fanów serii Gothic, ale mnie po prostu irytował. System rozwoju postaci jest już chyba lekko archaiczny. Aby podnieść jakąś umiejętność trzeba wcześniej znaleźć nauczyciela, który wykorzysta nasze punkty umiejętności (na każdy poziom dostajemy 10) zapłacić mu określoną sumę pieniędzy i wysłuchać krótkiego wykładu. W ten sposób podniesiemy nasze umiejętności walki, a także wszystkie statystyki z wyjątkiem punktów życia, które jako jedyne przyrastają wraz z kolejnymi poziomami. Wybór sposobu walki zostaje ograniczony wraz z wyborem frakcji. Kiedy dołączymy do Dona, będziemy mogli szkolić się w zakresie używania łuku oraz mieczy. Gdy wybierzemy przeciwną opcję staniemy się magiem albo wojownikiem Inkwizycji i zostaniemy wyszkoleni w arkanach magii oraz walce kijem. Czarów jest nie wiele, co więcej możemy albo używać jej albo broni, więc o dynamicznej walce przy użycie obu można zapomnieć. Ja jako mag, po prostu biegałem tyłem i młóciłem kulami ognia w przeciwników. Jednym słowem nuda. Walka bronią z kolei może i jest wymagająca do końca gry, ale także mnie osobiście nudziła. Nie jest tak źle jak w przypadku Gothic 3 i kolejne poziomy sztuki władania bronią odblokowują nowe ciosy i umożliwiają dłuższe serie, ale to i tak bardzo często sprowadzać się będzie do słynnego blok, atak, blok, atak... Ten element nie porwał mnie zbytnio. Także kwestie ekwipunku nie powalają. Możemy ubrać bohatera w jakiś strój, założyć mu coś do ochrony głowy oraz założyć naszyjnik i dwa pierścionki. Do tego dochodzi broń i ewentualnie tarcza. Co gorsze jednak ekwipunku dużo w grze nie znajdziemy. Nie pomaga za bardzo możliwość tworzenia własnej biżuterii i kowalstwo. Generalnie tutaj brak rewelacji.
      Kolejną rzeczą, która mnie osobiście w Risen denerwowała to przeciwnicy. Praktycznie nie wiele razy spotkamy się z przeciwnikami rodzaju ludzkiego. Będziemy tłuc przerośnięte jeże, głodne wilki, zmutowane skorpiony i ważki po siłowni, ale i tak najlepsze są gnomy, które zachowują się jak ożywione pluszaki. Nawet głosiki pasują. Risen w warstwie językowej i kreacji świata próbował być dorosły (przekleństwa i prostytucja), ale przeciwnicy powodują, że grą zachwycą się chyba przeważnie młodsi.

      Podsumowując, gra nie jest zła. Fani poprzednich części serii (bo to tylko z nazwy nie jest Gothic) będą zachwyceni, szczególnie po nieudanym Gothicu 3. Reszta jak nie ma w co innego grać to także może po ten tytuł sięgnąć. Jest to solidny RPG z niezła dawką grywalności. Jeżeli przymkniemy oko na średnią kreacje bohatera i archaiczną walkę to spędzimy miłe kilkadziesiąt godzin rozgrywki.


      Grę określam jako solidnego średniaka. Daje jej 75% wyjściowo.
      Plusy:
      +niezła fabuła
      +dobre questy poboczne
      +ładna, zróżnicowana i ciekawa wyspa jako teren gry
      +Gimli (Rhys-Meyers) jako Don
      +porządna grafika
      +brak większych błędów w questach
      +dość trudna
      Minusy:
      -archaiczny system rozwoju bohatera
      -nudna walka
      -mordercza fauna jako główni przeciwnicy
      -mało ekscytująca magia
      -mało możliwości personalizacji bohatera
      Wynik Ostateczny: 75% + 7% - 5%= 77%

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka