pinkink3
09.04.10, 20:02
bo chyba za duzo sypnelam zelazem, [Ironite, taki w granulkach, jak
ziarenka] po roslinach; jakos rozmach wzielam i sypalam bez pamieci.
Siewnym ruchem. Bardzo mi sie to spodobalo zreszta.
Docelowo chcialam cytrynie zadac, bo kwitnie teraz, a liscie ma
zoltawe no i pomyslalam, ze trzeba ja odzywic. I tak poszlo.
Po wsiem.
Pomyslalam, ze na wiosne to dobrze wziac troche zelaza. Tylko ze ja
szczodrze im posypalam...(
Martwic, ze cos popsulam? Czego moge sie spodziewac?
Bo naszly mnie watpliwosci.
I jeszcze sie martwie, czy te glupie ptaszki nie polkna tego
ziarenkopodobnego zelastwa, bo chyba dobrze im to nie zrobiloby.
Zaraz obok karmniki i moga im sie te ziarenka pomieszac.
I co wtedy?
Orany, co ja narobilam?
Zadaje pytanie tu, bo na forum Ogrod grasuja chemicy-zamordysci i
ja sie ich boje.