Dodaj do ulubionych

Małe zachwyty

03.03.04, 08:08
Tak mnie od rana naszło:)
Dzień zaczął się niezwyczajnie, bo Wirus, który robi za budzik w domu (jak
sie obudzi i uzna, że czas wstawać gryzie) dziś doszedł do wniosku, że warto
byłoby wstać wcześniej niż zazwyczaj i zaczął gryżć około 5,15....
Najpierw wstałam z zamiarem eksmitowania go tylko do łazienki, no ale jak
zobaczyłam te zorze na wschodzie pomyślałam, że żal będzie się kłaść.
Potem w zachwytach (nie licząc wątku o dzikim zwierzu w domu:) była przerwa,
tak jakby te zorze były przygrywką do głównego przedstawienia dnia...
No bo o to wyglądam sobie około 7 za okno a tam cała moja ptasia banda siedzi
na wierzbach i czeka:))))
Załadowałam więc ptasią miskę i poszłam do nich....
Oczywiście sikorki nawet nie czekały aż odejdę na jakotaką odległość:)
Towarzyszyły mi wiosenne zalotne ptasie trele ze szczególnie mocno
wybijającymi się bogatkowymi dzwoneczkami....
I starczyłoby tego przedstawienia na cztery akty porządnej sztuki, ale to nie
był koniec zachwytów bo trzeba wspomnieć o scenerii, prawdziwie wiosennej
scenerii...
Niebo błękitne poprzetykane gdzieniegdzie kremowymi chmurkami , a na
wschodzie nad horyzontem reżyser tego przedstawienia wystepujący jednocześnie
w roli głównej - słońce....
Jakże cudownie malowało okolice
I choć od wczoraj pewnie niezmieniło to dziś po raz pierwszy prawdziwie
poczułam, że lada moment będzie miała miejsce ostateczna rozgrywka pani
wiosny z zimą....

Jak po tym wzdychaniu weszłam do domu i stałam sobie w oknie gapiać się
zachwycona z radia usłyszałam komunikat meteorologiczny - na terenie całego
kraju niebo spowite ciężkimi chmurami, mroźno i nieprzyjemnie, a za oknem
biało.....
Słowem byłam w raju?:)
Chop się uśmiechnął, spojrzał i zapytał - to na pewno dla nas jest prognoza
pogody?
Po chwili , dłuższej pani chrząknęła bezgłośnie i drżącym głosem powiedziała -
silny wiatr wiejący od zachodu sprawił, że niebo na Dolnym Śląsku się
wypogadza....

No i na koniec, już przy wyjeździe z domu na żywopłocie niczym straż przednia
żegnali nas panowie wróblowie siedzący na samych czubkach gałęzi...

No i tak jadąc myślałam sobie jak niewiele człowiekowi trzeba, żeby dzień
zaczął się dobrze.... Pod jednym jednakże warunkiem - trzeba mieć ten dar,
który ja mialam szczęście dostać - dar widzenia i dostrzegania tych
malusieńkich zachwytów.......
Zachwytów, które widzę codziennie, nie tylko rano....


Tak mnie naszło i musialam się z Wami podzielić:)
Obserwuj wątek
    • wkrasnicki Re: Małe zachwyty 03.03.04, 09:05
      Dobrze, ze masz taki dar i dobrze, ze sie nim dzielisz. Pozdrowienia.
      • wini3 Re: Małe zachwyty 03.03.04, 09:08
        To nadzieja dla nas, których dotyczy prognoza pogody. A w wiosnę i tak wierzę!
        Będzie wiosna!
    • grau Re: Małe zachwyty 03.03.04, 09:21
      a mnie naszedl usmiech
      pogodny

      sz. :)))
      • ptasik Re: Małe zachwyty 03.03.04, 09:33
        Wkrasnicki - my wszyscy tu mamy ten dar:)Dlatego tak bardzo chcialam sie tymi
        zachwytami z Wami podzielic:)

        Wini - zycze Wam z calego serca, zeby ta moja wiosna czym predzej do Was
        doszla, choc Dana mi doniosla, ze u Niej znowu sypie snieg i juz jest dobrze
        ponad pół metra... Aż trudno uwierzyc

        Grau - ciesze sie i tez bardzo pogodnie usmiecham
        Zwlaszcza, ze Reżyser zaglada mi ciagle przez okno, a na dodatek za oknem, na
        drzewie, na wyciagniecie reki jest gniazdko!!!!! Jeszcze puste, no ale!!!!
        • malinarak Re: Małe zachwyty 03.03.04, 09:51
          A u mnie teraz sypie śniegiem i to sypie tak,że świata nie widać.
          Wierzę jednak ,że to już resztki tego białego puchu się wysypują.
          Puch to on dzisiaj nie jest.
          Myślę,że wisna blisko.
          Pozdrawiam z uśmiechem.Malina
        • grau Re: Małe zachwyty 03.03.04, 09:53
          a ja od tygodnia widuje w karmniku pare
          przylatuje z dzwoncami
          drobna, ruchliwa,
          oba ptaszki szarawe, w kruczoczarnych malutkich czapeczkach na czubku glowy;
          na skrzydelkach strzalka bialawa, wyraznie odcinajaca sie od niewielkiej
          czarnej plamy zawartej w ramionach strzalki
          calosc ogladana w porannej szarosci i w emocjach
          stad opis dosc powierzchowny
          Pomozcie. Kto to ?

          sz. :))
          • piasia Re: Małe zachwyty 03.03.04, 11:27
            A u mnie było najpierw tak jak u Ptasika. A potem tak jak u Dany i Mjota -
            zadymka taka, że świata nie widać.

            A propos Dany i Mjota - jakiś czas temu pisali o piasku z Sahary, ktory do nich
            zawędrował. Donoszę, że artykuł na ten temat znalazłam w Angorze!!!! o, tu:
            www.angora.pl/index.phtml?main=1&iArticleId=4590&iArticleChapter=22&PHPSESSID=d2cd10e4f6d58a08a9bd510a4f84
            eb63
          • ptasik Re: Małe zachwyty 03.03.04, 11:46
            Ja spróbuje Ci pomóc, mogę?
            Przyszły mi do głowy dwie odmiany sikorek - uboga i sosnówka, ale wykluczylam z
            racji troszke jednakinnego upierzenia niz to, które opisujesz
            Po analizie wiedzy w swoim łbie wpadłam na to, ze może to być pokrzewka
            czarnołbista zwana też kapturka.
            I miejsce i czas wystepowania by sie zgadzały, bo niektóre osobniki zimują u
            nas, a sądzę, że Twoja para po prostu mogła już wrócić z zimowiska.
            Wyglada to to tak:

            pdubois.free.fr/oiseaux/images/SylviaAtricapilla.jpg
            i???? pomogłam czy ma szukać dalej?
            • grau Re: Małe zachwyty 03.03.04, 12:02
              czapeczka czarna, blyszczaca, ale waziutka, od dziobu po tyl glowki
              poza tym nasiona zjada na miejscu - nie odlatuje
              i ta strzalka na skrzydelkach, a wlasciwie jej ostrze skierowane do przodu -
              wyrazny rysunek
              kontrastowy
              nie pamietam koloru brzuszka, chyba nieco jasniejszy, ale szarawy ( ? )

              Katula, musisz !!! :)))
              prosze

              sz. :)
              • ptasik Re: Małe zachwyty 03.03.04, 12:10
                grau napisał:

                > Katula, musisz !!! :)))
                wiem:)

                > prosze
                nie musisz:)))

                wieczorem z Wirusem na kolanach przegladne swoje madre księgi i rozwiązę tę
                zagadke:)))
                Chyba strzeliłam ortografa, przepraszam:)
                >
                • ptasik Re: Małe zachwyty 04.03.04, 08:56
                  Buuuuuuu
                  Poddaje sie i jest mi wstyd
                  Buuuuuuu
                  o wybaczenie prosze....
                  • grau Re: Małe zachwyty 04.03.04, 09:03
                    piorka do gory :))
                    znaczy - nie martw sie
                    ja walcze dalej
                    znaczy - szukam
                    i tak dziekuje

                    pozdrawiam :)

                    sz.
                    • ptasik Re: Małe zachwyty 04.03.04, 12:04
                      grau napisał:

                      > piorka do gory :))
                      :)
                      > znaczy - nie martw sie
                      > ja walcze dalej
                      > znaczy - szukam
                      > i tak dziekuje

                      Nie ma za co, póki co nie pomogłam, ale i ja w bojach nie ustaję i przez
                      Ciebie nie wiele robię dziś w pracy tylko myślę i strasznie mnie korci, żeby
                      napisać, ze to szczygły
                      Co Ty na to?
                      www.mto.most.org.pl/galeria/16530.html
                      • grau Re: Małe zachwyty 04.03.04, 12:41
                        Katula, zblizamy sie, ale to niestety nie szczygly
                        moje nie maja kolnierzyka, poza tym czapeczka nie nachodzi z boku na oczy
                        dolny pasek jest nieco krotszy, a drugi uklada sie skosnie do tylu tworzac
                        jakby grot strzaly. W srodku tej strzalki jest czarna plama, a za nia, jezeli
                        nie fantazjuje, znowu bialawa plamka. Natomiast sama sylwetka jest
                        szczyglowata, czyli drobniejsza i delikatniejsza od dzwoncowej.

                        Ja tez walcze i obawiam sie, ze jak nie znajdziemy co to, to skoncze marnie :)))
                        pozdrawiam
                        obsesyjnie usposobiony
                        sz. :))
                        • ptasik Re: Małe zachwyty 04.03.04, 13:50
                          Tez dostałam obsesji, może to ten gość?
                          biotop.umcs.lublin.pl/users/marskow/czyzyk.htm
                          Zwany czyżykiem?
                          A może szczygły, ale to już raczej trąci fantazjowaniem, w zimie mają trochę
                          inne upierzenie niż w okresie lęgowym...

                          Wracając do czyża wycztalam, ze panie i młode moga miec ubarwienie podobne do
                          tego, ktore opisujesz...
                          Gdyby nie to, ze piszesz o obsesji to pomysłałabym, że jak na porządnego
                          czarodzieja przystało coś sobie wyczarowałeś:))))

                          Gdyby to był czyż, tudzież czyżyk to szepnij mu słówko...
                          Jak nie to też szepnij:))))
                          • ptasik Re: Małe zachwyty 04.03.04, 14:09
                            Jeszcze dwa linki do czyża
                            yhdistykset.etela-karjala.fi/ekly/kuvat/carspi.jpg
                            www.bostream.nu/andersmelinshemsida/bilder/matbord/34-gronsiska.jpg
                            i jeden do wiekszej ilosci czapeczkowcow przeroznych:)
                            alpha.luc.ac.be/~jlindsey/commanster/wbirds.html
                            i???:)))))
                            zaraz mnie wywiozą do Lubiąża - najbliższy szpital dla oszalałych:) dobrze, że
                            to nad Odrą i lasy dookoła to mi tam będzie dobrze:))))
                            • grau Re: Mamy Go 04.03.04, 14:46
                              Mamy, mamy :)))))))))
                              to ten posrod czapeczkowcow - Fringilla coelobs !!!!
                              Moje maja nieco ciemniejsze brzuszki. Reszta jak z obrazka. Teraz sobie
                              przypomnialem, ze w pierwszej chwili myslalem, ze to jakis pommniejszony
                              dzwoniec, tylko ta strzalka i czapeczka

                              A co mi tam - wycaluje Cie Katula na forum :)))
                              wielkie podziekowania
                              Jestes Wielka !!!
                              sciskam cale Katulowisko, zeby Im smutno nie bylo.:))

                              Byla chwila, ze juz myslalem wszystko to sobie wymyslilem.

                              sz.
                              • grau Re: Mamy Go ??? 04.03.04, 15:03
                                a moze to mieszaniec czyzyka i zieby ??
                                cichoo juz !!!
                                wazne ze sa :)))
                                sz.
                                • ptasik Re: Mamy Go ??? 04.03.04, 15:30
                                  Mateczko kochana, zwykła zięba nas prawie do szaleństwa doprowadziła:)))))
                                  Spojrzyj jeszcze tutaj:
                                  Te maja ciemniejsze brzuszki

                                  grzesiak.kei.pl/jurek/lista100.html
                                  Jeeeeeej, jak ja się cieszę, nie masz pojęcia:)
                                  HURAAAAAAAA

                                  I nie dziękuj mi tak bardzo, bo to była czysta przyjemność:)
                                  a że obłęd był blisko?:)))))

                                  Katulowisko dziekuje wysciskane:)
                                  A co do mojej wielkosci - powiem - gdziez tam, jestem calkiem zwyczajna....
                                  • grau Re: Oswiadczenie 05.03.04, 06:34
                                    Mamy tutaj przypadek gdzie pani czyzykowa
                                    pokochala ptasiego don juana pana ziebe
                                    skutkiem czego ich potomstwo, czyli czyzozieby wprowadzily ogromne zamieszanie.
                                    I prosze sie temu jednak nie dziwic,
                                    poniewaz milosc wsrod ptakow tez bywa slepa i szalona.
                                    O czym ewentualnym niedowiarkom z usmiechem donosze
                                    pozdrawiajac serdecznie
                                    sz.
    • mjot1 Puk? 06.03.04, 22:03
      „Je tam kto?”
      Jeśli jest i masz pogodę taką jak tu wyjdź na chwilkę z ciepłego domku na
      zewnątrz. Tylko ubierz się ciepło, bo słupek mija właśnie –9st.
      Oj chyba za dużo tych, jeśli...
      Ależ piękna noc. Już druga z rzędu. Księżyc w pełni, światło spotęgowane przez
      nieskazitelną biel śniegu. Cudownie!
      Podwórze przykryte warstwą ok. 50 cm śniegu dodatkowo hałdy powstałe przy
      okazji odśnieżania ścieżynek to powoduje wspaniałą grę cieni.
      W ogóle panuje biel i czerń. Jaskrawa zimna biel zaśnieżonego podwórka otoczona
      czarną grafiką lasu... Ba! One (barwy) niejako walczą ze sobą o przywództwo! W
      miarę przesuwania się księżyca po nieboskłonie zaobserwować można tę
      niesamowitą walkę. Wspaniały spektakl.
      Ale ja już to przecie pisałem... rok temu chyba?
      Nic to, jeśli jesteś tam wyjdź i zobacz to wszystko sam. I posłuchaj...
      zatrzymaj się bez ruchu i koniecznie posłuchaj! Tylko w taką noc można usłyszeć
      ciszę. Słyszysz? A teraz zrób krok... jak donośne jest to skrzypienie śniegu.
      Jeszcze kilka stopni poniżej i śnieg zamiast skrzypieć zacznie chrzęścić niczym
      drobno potłuczone szkło, wręcz jęczeć.
      I tylko gwiazdek jakoś mało. Tłumi je stalowe światło księżyca...
      Piękna noc...

      Najniższe ukłony!
      Zachęcający do wyjścia na chwileczkę M.J.
      • mjot1 I co? 07.03.04, 11:18
        Spaliście... Albo siedzieliście przed szklanym ekranem jak na porządnego
        człowieka przystało...
        No tak... Mogłem się tego po Was spodziewać.
        W porządku siedźcie sobie dalej i czekajcie na wiosnę...
        Tylko żeby nie okazało się, że w chwili gdy Wy podziwiacie ją (wiosnę) na
        ekranie ona właśnie przechodzi obok Was...

        A dziś świt przywitał mnie błękitnym niebem i słoneczkiem a teraz już niebo
        zrobiło się szare i pewnie za chwilę dosypie nową warstwę białego puchu.

        Najniższe ukłony!
        Z pretensjami M.J.
        • ptasik Re: I co? 09.03.04, 09:03
          Nie spaliśmy, nie spali...
          Z zachwytem przeczytalismy Twoją zimowa opowieść, a w miarę czytania szczeka
          spadała niżej i niżej i niżej....
          Ale zebrałam kończyny, włozyłam czapę i kurtkę i wylazłam przed chałupkę
          obejrzeć swój nocny spektakl.....
          No ale u mnie sniegu nawet na lekarstwo nie uświadczy.... Świat więc miał
          odcienie szarości i czerni, skąpany był w poświacie księżyca, a na niebie
          gdzienigdzie migały gwiazdy, te, które mają tyle mocy, że byly w stanie prze tę
          księżycową poświatę się przebić....

          Ale to Twój zachwyt pamiętałam cały czas....

          A wczoraj pamiętając cały czas o Twej opowieści, tęskniąc już za wieczornym
          wyprawami do słowikowego lasku, za siedzeniem ogrodzie spowitym w ciemnościach,
          w którym grają świerszcze, a z oddali słychać szczekanie koziołków, wylazłam
          przed dom z psem i usłyszałam rozmowy gęsi lecących własnie nad moją głową na
          wschód..... Wrażenie było niesamowite i cudowne.... Łysy świecił na wschodzie i
          miałam nadzieję, ze poszczęści mi sie jeszcze bardziej i n atle jego gęby
          zobaczę ten klucz....
          Niestety nie udało się, ale i tak moje akumulatory dobrego nastroju podładowały
          się bardzo....
          Jak niewiele potrzeba do szczęścia....
          Sikorka na wyciągnięcie dłoni gdy czlek rankiem przysiądzie w ogrodzie, na
          trwaniku zanim człek nie ruszy do miasta, za chlebem...
          Albo pan kos, który przysiądzie na gałązce vis a vis mojego okna dokładnie w
          tej chwili, kiedy ja do niego podchodzę, aby się napatrzeć...
          No albo wróble kłócące się niemilosiernie o coś...
          Albo mazurki siedzace na najwyższych gałązkach żywopłotu, żegnające mnie w
          drodze do miasta i życzące dnia dobrego...

          Wiem, że się powtarzam jak zacięta płyta, wiem, ale to naprawdę każdego dnia
          zachwyca mnie tak jakby dzialo się poraz pierwszy i wiem, że jutro będzie
          dokładnie tak samo.....
          • ptasik Najświeższe zachwyty poranne:) 10.03.04, 08:49
            Stoje sobie rano i odkopuje samochod podpatrujac ptaki w stołówce i nagle
            słyszę, jak ktoś się ze mnie smieje chichotliwie:)))
            No i zachichotalo raz jeszcze, po czym, po chwili z pobliskiego lasu slychac
            werblowanie, a potem z drugiego konca lasu odpowiedz:)
            No i po takim poranku teraz sama sie chichocze:)
            • mjot1 Re: Najświeższe zachwyty poranne:) 11.03.04, 19:12
              Jak zwykle skoro świt człapałem sobie chrzęszcząc niemiłosiernie i wykręcając
              nogi w koleinach utworzonych w rozjeżdżonej wczoraj a dziś zmrożonej skorupie
              śniegu. Człapałem ciesząc się myślą, że już za chwil kilka będę mógł oddać się
              rozkoszom które dać może jedynie „największe dobro człowieka”, jakim jest praca
              zarobkowa. Lazłem więc z każdym krokiem większą przepełnion radością… Gdym
              wszedł w tereny zabudowane owa radość niemalże mnie nie rozerwała gdym
              pomyślał, że tam oto w tych domkach śpią nieświadomi obywatele pozbawieni
              szczęścia, szczęścia dostępnego jedynie mnie; wybrańcowi losu! I właśnie
              wówczas gdym z bruzd i kolein wczłapał na pasy odkrytego asfaltu i gdym
              przeraźliwie skrzypieć przestał usłyszałem śpiew.
              To nie były dzikie wrzaski sójek, to nie było gardłowe krakanie kruków, to nie
              był chichot dzięcioła, to nie były też dzwonki sikor perfekcyjne w wykonaniu,
              lecz jakby zbyt mechaniczne...
              To, co słyszałem było prawdziwą muzyką. Tu wiele rozbudowanych tonów układało
              się zgrabnie w dźwięczną melodię...
              Instrument może i nie miał tak szlachetnie czystego brzmienia jak flet kosa
              brzmiał raczej jakoś matowo jakby mgliście czasem nawet lekko chrypliwie... jak
              coś pośredniego pomiędzy okaryną a fletnią pana. Jednak czuło się wyraźnie, że
              wykonawca jest artystą nie lada.
              Gdym go w końcu dostrzegł nie miałem wątpliwości, że jest to Ktoś! Siedział na
              gałązce sam samiusieńki i śpiewał. Pomimo tego, że nie miał słuchaczy to
              (tkwiącą w tym maluteńkim ciałku) całą swą wielką duszę artysty włożył w to
              dzieło i w jego perfekcyjne wykonanie. Artystą tym był zwykły szpak. Lecz pieśń
              jego w ten mroźny poranek była niezwykłą.
              Jakby tęskna a jednak radosna niosła się wśród ciszy białego poranka...
              To naprawdę pierwszy prawdziwy akcent wiosny w tej nadal spowitej bielą okolicy.

              Najniższe ukłony!
              Zachwycony szpakiem zwykłym M.J.
              • ptasik Re: Najświeższe zachwyty poranne:) 11.03.04, 19:40
                M.Jocie :)
                Mnie prawie zawsze sie zdarza tak, ze te najzwyklejsze najniezwyklejsze zachwyty wywoluja:)

                No bo ostatnio zachwyca mnie fakt, ze dzien w dzien, w miescie, po poludniu jak szczesliwa z racji pracow zakonczenia ide na punkt zborny z Chopem, na tym samym zywoplocie, w tym samym miejscu siedzi pan wrobelw stalowej czapeczce i mowi mi dzien dobry:)
                • piasia szpaki, zachwyty i inne takie 12.03.04, 14:17
                  Wrzucam worek ze śmieciami do kontenera w śmietniku, a tu ze środka FRRRRRRRR -
                  sześć szpaków!
                  Można zejść śmiertelnie na nagły zawał serca, słowo daję.

                  Nocne wyprawy po chrzęszczącym śniegu - wychodzimy na takie spacery - ja i mój
                  pies. Na drzewach po drugiej stronie rzeczki układa się do snu stado gawronów -
                  na oko co najmniej kilkanaście tysięcy sztuk. Drzewa nie mają jeszcze liści,
                  ale mają solidne, czarne korony.

                  Mjocie, wspomniałeś, że juz rok temu pisałeś o podobnych zachwytach. Wiesz, że
                  ja zachwycając się jakimś wyjątkowo cudnym widokiem mówię "Ależ jest pięknie!
                  (to tytuł Twojego wątku) i dodaję w duchu "Mjot". Tak więc mój okrzyk zachwytu
                  brzmi - "Ależ jest pięknie - Mjot!"
                  Cos w tym jest, bo Mjot to prawie jak Miód. A slowem "miodzio" tez się określa
                  coś wspaniałego.

                  pozdrawiam tych, którzy wciąz wyświetlają mi się na zielono. Więcej
                  do "ulubionych" nie dopisałam, bo musiałabym dopisać wszystkich a to nie ma
                  sensu - za dużo roboty a efekt ten sam ;)))

                  • mjot1 Re: szpaki, zachwyty i inne takie 12.03.04, 20:42
                    Ekhm hmmm...
                    Piasiu nie żartuj toż lico me całe pąsem spłonęło... :-)
                    Lazłem i dziś dzielnie, raźnie i radośnie wykręcając niemiłosiernie kończyny
                    kroczne w koleinach. Lecz dziś szybciej dotarłem do pasów odkrytego asfaltu
                    jednak wyraźnie śniegi ulęgają potędze słoneczka i wiatru. Człapiąc już
                    cichutko nasłuchiwałem czy i dziś będzie mi śpiewał szpak. Niestety dziś
                    milczał. Siedział w tym samym miejscu, lecz milczał. Pozdrowiłem go w duchu
                    serdecznie i poczłapałem na przystanek. Tam oddałem się przyjemnościom
                    oczekiwania na autobus nasłuchując i gapiąc się w niebo z nadzieją, że a nuż?
                    I zobaczyłem go a jednocześnie i usłyszałem. Leciał bidulek jakby ostatkiem
                    sił. Był miotany podmuchami ostrego przenikliwego wiatru i jakby brakiem
                    zdecydowania. Tor jego lotu stanowiła linia łamana w ostre zygzaki, lecz
                    zmierzał z uporem w kierunku NE. Leciał wolniutko, co chwilka zawisając i
                    zmieniając kierunki i popiskiwał a wokół rozciągała się biel... to jego
                    cichutkie smutne i żałośnie brzmiące świergotanie...
                    To jest właśnie taka chwila, że zmysły wszystkie nastrajają się na odbiór tego
                    jednego jedynego zjawiska. Bezwolna szczęka powoli i bezwiednie opuszcza się,
                    opuszcza i... zwisa bezwładnie. I trwa człek tak w tej dziwnej pozie i
                    drętwocie. Mija czas jakiś nim zaskoczymy, że z boku dla ewentualnego
                    przygodnego obserwatora musimy jawić się istotą niezbyt przystającą do ogólnie
                    przyjętych zasad i norm. Z trudem naciskamy klawisz na wirtualnej klawiaturze
                    mózgu i rozpoczyna się żmudny proces zamykania gęby. Wydany przez mózg rozkaz
                    poprzez skomplikowane łącza pędzi do mięśni żuchwy owej siły roboczej, która z
                    mozołem dźwiga ją w górę i zatrzaskuje sprawiając, że oblicze nasze powraca (w
                    miarę) do normalności.
                    A takich chwil, w których samorzutnie wyrywa się nam z gardzieli okrzyk: „Ależ
                    jest pięknie!” można mieć wiele. To zależy jedynie od nas. Właśnie zaczyna się
                    spektakl niezwykły tajemniczy fantastyczny znany powszechnie pod
                    pojęciem „Wiosna”. Już za chwilę możemy całymi dniami łazić z szczęką opadniętą
                    bez przerwy! Szpak skorwonek czy wróbelek niby zwykły i szary... Niby! Te
                    wszystkie pączki i listki i kwiatki. Wszystkie niezliczone odcienie zieleni. I
                    zapachy. I muzyka...
                    Tylko chcieć! Tylko odrobinka dobrej woli.

                    Najniższe ukłony!
                    Czujący nie tylko w kościach wiosnę M.J.
    • janeta5 Re: szpaki, zachwyty i inne takie 12.03.04, 23:20
      Oj Mjocie,Mjocie !Kiedy czytam co napląkasz ,to aż chce się żyć.Myślę,że uczę
      się również od Ciebie zauważać małe ,na pozór nieważne zdarzenia ,które czynią
      ten świat piękniejszym.Wczoraj czekałam na przystanku razem z gawronem ,który
      przyszedł prawie pod moje nogi i łypał na mnie to jednym ślipkiem ,to drugim .
      Zjedliśmy razem po połowie moje śniadanie ,pogapił się na mnie jeszcze chwilę
      /teraz już wiem,że pewnie z powodu mojej rozdziawionej gęby/ i poszedł sobie.
      Nie odfrunął,ale poszedł środkiem chodnika ,zabawnie kręcąc "tyłkiem".
      Aż serce rosło.Małe zachwyty , zwykły gawron .....
      Janeta
      • piasia Re: szpaki, zachwyty i inne takie 15.03.04, 17:41
        Wpadła w me ręce książka "Róg Ligonia i Królowej Jadwigi" - o historii Rakia
        Katowice. Czytam ją sobie, czytam i znajduję fragment artykułu z
        miesięcznika "RADJO" z roku 1931-go. Nie przepiszę go tu w całości, bo za dużo
        roboty, ale streszczę.

        Otóż 8-go maja tamtego roku jeden ze słuchaczy "doniósł" rozgłośni, że w parku
        hutniczym w Siemianowicach darmowe koncert daje co wieczór słowiczek.
        Kilkudniowa obserwacja pozwoliła stwierdzić, że ptaszek śpiewa zawsze w tym
        samym miejscu i zaczyna równo o 19.30. Decyzja zapadła.
        Grono techników udało się pod wskazane drzewo, na wskazanej gałęzi umieściło
        mikrofon, podłączyła go pod miniamplifikator (po współczesnemu - wzmacniacz)
        potem połączyło to przez linię telefoniczną z Radjem. Dodam, że ówczesne
        mikrofony to były raczej makrofony - pudeło wielkości paczki papierosów
        zawieszone na czterech sprężynka w centrum metalowej obręczy.
        O 19-ej slowik usadził się na gałęzi, półtora metra od mikrofonu, i dał próbę
        głosu. Potem zamilkł i milczał d 21-ej, o której rozpoczął popisowy koncert
        trwający az do północy. A Radjo Katowice transmitowało jego śpiew na żywo w
        przerwach między audycjami.
        Ptaszkowi nie przeszkadzał nie tylko potężny mikrofon, ale także tłumnie
        zgromadzona pod drzewem publiczność.

        Zachwyciła mnie ta relacja. Gdzież dzisiaj szukac takiej romantyczności?...
        • ptasik Re: szpaki, zachwyty i inne takie 15.03.04, 22:21

          Rzeczywiscie cudowna opowiesc.
          Dzisiaqj np. przeczytalam w necie opowiesc o walce dwoch samczykow pustulki, ktore wrocily z cieplych krajow i w miescie bodajze Poznaniu boj o dame toczyly i budke legowa.... Z opisu wynikalo, ze walka byla popisowa, bo samczyki w locie na wysokosci 11 pietra zlaczyly sie nogami i w takiej pozie i tancu wojennym opadly na sama ziemie i tam jeszcze sie poszamotaly i dopiero sie rozdzielily i kazdy w swoja strone odlecial....
          A ludzie wokol szli, pedzili, gnali przed siebie......

          Ale tak sobie mysle, ze jak ide przez swoje miasteczko i zagladam pod kazdy krzaczek, spod ktorego cos sie odzywa, w kazdy zywoplot, na kazde drzewo i kazda dziure w gzymsie na kazdym domu to ludziska tego nie zauwazaja i nikt sobie nie mysli, ze ta to ma nie pokolei w glowie....
          I wcale nie o to idzie, ze sobie nie mysli, bo niech by sobie myslal, ale jakby zauwazyl to moze przynajmniej jednemu na 50, no na 100 tez by sie w glowie pomieszalo i zagladalby pod kazdy krzaczek, w drzewo......
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka