grochalcia
21.09.10, 12:04
miala byc cudna..miała...
projekt znalazlam w gazecie, cale wakacje szukalam roslin. czesc kupilam bedac u rodzicow, czesc zamowilam przez Internet w ogrody babuni czy jakos tak...i co? i wracajac od rodzicow zepsul nam sie samochod 300 km od domu. nie ebde opowiadac jak reklama towarzystwa ubezpieczeniowego ma sie do rzeczywistosci....bo dlugo by pisac. suma sumarum zostawilismy auto na parkingu w auto naprawie a szwagier przyjechal po nas. ma male autko i moje rosliny musialy zostac na parkingu. przez 3 dni. po tylu dniach wrocilismy po nasze auto. Rosliny uwiedly. przetrwaly tylko posłonki, trawy wygladaly koszmarnie. ale nic, czekalam na rosliny ze sklepu internetowego. czealam, czekalam, ponaglalam, minal miesiac-przyszly....o matko....słoneczniki miniaturowe-jeden lisc i tyle-ledwo widac go w doniczce. Nachylki-powiedniete i z golymi korzeniami, ziemia wyparowala gdzies po drodze...polowa roslin nie podpisana i zanim rozszyfrowalam co jest co juz mialam dosc mojej zoltej rabaty..
posadzilam.
bylam wczoraj...
wyglada to tak-na sporym kawalku rabaty uschniete albo oklapniete roślinki-wyglad opłakany.
i juz wiem, ze na wiosne i tak bede musiala sadzic cos innego, zeby wogole cos rosło....
i nauczka na przyszlosc-chce sie zoltej rabaty-sadzi sie dostepne rudbekie, nachylki, sloneczniczki a nie takie, ktore tzreba bylo z Holandii sprowadzac. niby tez nachylki i rudbekie, ale takie nazwy, że wszyscy producenci bylin rece rozkladali.
i teraz mam za swoje
a sklepu ogrody babuni z Lublina nie polecam. tak przy okazji:(