24.09.10, 23:41
Witam serdecznie, jestem TU nowa.
Dwa dni temu dostałam krotona. (Proszę poprawić pisownię). To moja pierwsza taka roślina. Ofiarodawcy się znudziła, bo zbyt duża jest...
Roślina jest dorodna, ok 80cm wysokości, jedno pędowa. Ma wiele liści a na szczycie zawiązuje się chyba kwiat.
Teraz o kolorze: Jest zielona w jasne (jasno żółte) ciapki. Nie przebarwienia wzdłuż żyłek tylko ciapki "jak popadnie" różnego kształtu i wielkości. Liście na dole te jasne przebarwienia mają w kolorze jasno żółtym o LEKKIM zabarwieniu brązowym... I plamki wyglądają jak nacieki. Całość delikatna jest - myślę o barwach.
Wyczytałam w internecie, że to może wróżyć chorobę grzybową.

Moje pytanie:
Czy to faktycznie choroba grzybowa?
Czy i jak mogę uratować roślinę ("wypędzoną" z dotychczasowego domu)?

W tej chwili kroton wygląda pięknie i dorodnie mimo swojej (tak mi się wydaje) nietypowej barwy.
Pozdrawiam, dziękuję za odp.
Obserwuj wątek
      • melolonta.melolonta Re: kroton 27.09.10, 23:40
        Dziękuję za odpowiedzi, pocieszenie i fotkę. Moja roślinka wygląda podobnie do tych nakrapianych, tylko plamy na dole wyraźnie są brązowawe.
        Podlewam ją przegotowaną wodą i widzę, że znikają bardzo brzydkie białe nacieki (czy jak to inaczej nazwać) na doniczce i ziemi. Robię tak, by kamień został w czajniku
        a nie odłożył się, nie "naciekł". Czy takie działanie jest właściwe?

        Wyczytałam, że krotony bardzo trudno jest rozmnożyć. Mój ma tylko jedną gałązkę ("pień").
        Czy można odciąć go przykładowo w połowie, górę ukorzenić (jak się da...) i liczyć, że część dolna się rozkrzewi?

        Ile lat mogą żyć krotony?

        • obrobka_skrawaniem Re: kroton 28.09.10, 11:50
          Bialy nalot mozna zebrac razem z wierzchnia warstwa ziemi. Podlewanie przegotowana woda jest OK, jak masz dostep do deszcowki to tez mozesz jej uzywac (przynajmniej co jakis czas).
          Rozmnozyc najlepiej przez odklady powietrzne albo przez sadzonki pobrane z wierzcholka pedu (nie moga byc zbyt dlugie, co najwyzej kilkuwezlowe), ale robi sie to wiosna. Znajdziesz gdzies w sieci instrukcje. To co pozostanie rozkrzewi sie.
        • dar61 Re: kroton 28.09.10, 17:22
          Jeśli dwa dni temu dostała {M.m.} ten kroton [cały, nie krotona kawałek do ukorzenienia], to jeszcze zdąży zmyć ten osad szmatką z liści, kroton nie jest łatwo zakazić.
          Nie warto eksperymentować z przestawianiem na różne wystawy {kierunki} parapetowe, niech się do jednej przyzwyczai. Nie warto też dożywiać go często jakimiś nawozami, bo właśnie będzie pędził w górę, "łysiejąc" i nadmiar nawozu napędzi różne mchy w doniczce.

          Żyć może wiele lat, jeśli będziemy mu zmieniać doniczki na większe.
          Z czasem dość łysieje od dołu, zrzuca liście - szczególnie w za suchych pomieszczeniach.
          Nasz żył długo, chyba z 10 lat - do samej przeprowadzki. Jak się rozłysiał za bardzo, tośmy go namnażali z jego wierzchołka.

          Podlewanie wodą destylowaną gotowaniem nie zawsze jest najlepsze, to jałowa, odmineralizowana woda - niewielka domieszka składników w niej nie zabije żadnej rośliny.
          Wystarczy odstawić "kranówkę" w naczyniu na jedną dobę, by zgubiła, zwietrzała swe odkażające dodatki.
          Ułożenie na powierzchni ziemi w doniczce warstewki różnych kamyków może zapobiec ujawnianiu się tam osadów.
          Mnie komponowały się do doniczek jasnych kamienne nakładki kontrastowo ciemne - i odwrotnie. [byle otoczakowe, nie łamane grysy]
          Szczególnie ładnie prezentuje się takie gołoborze u "żywych kamieni", kaktusów i innych sukulentów.

          A ciapki krotonowe piękne...
          • obrobka_skrawaniem Re: kroton 28.09.10, 18:04
            > Podlewanie wodą destylowaną gotowaniem nie zawsze jest najlepsze, to jałowa, od
            > mineralizowana woda - niewielka domieszka składników w niej nie zabije żadnej r
            > ośliny.
            > Wystarczy odstawić "kranówkę" w naczyniu na jedną dobę, by zgubiła, zwietrzała swe odkażające dodatki.

            Gotowanie to nie destylacja. Woda odstana straci chlor i nieco wapnia (ale b. niewiele). Woda kranowa zawiera duze ilosci zwiazkow wapnia, ktore powoduja zasolenie i alkalizacje podloza (bo wapn jest w niewielkich ilosciach pobierany przez rosliny). Dlatego warto sie tych zwiazkow Ca pozbyc, a najprostsza metoda jest przegotowanie wody. Ten sam kamien, ktory osadza sie w czajniku tworzy te nieladne wykwity na ziemi i doniczkach.
            • dar61 Niewiele krotonów 28.09.10, 19:29
              {Obrobka_s.} uzupełnia niełając:

              ...Gotowanie to nie destylacja...

              Kranówka u Dara61 smaczna na surowo.
              Nie zawsze się Dar61 postara napisać w poradzie o wyjątkach i kapryśnikach wśród roślin.
              I wśród ogrodników.
              ;-)

              Niewiele jest w naturze roślin, co piją tylko wodę deszczową.
              Większość zużywa wodę "glebową", a ta nie jest ani przegotowana, ani odkażana.
              ---
              Niewiele jest w naturze roślin, co piją kranową wodę.
              Większość zużywa wodę "glebową", a ta nie jest ani destylowana, ani strącana.
              ---
              Niewielu jest w domach ogrodników, dla których nie zaciek, nie doniczka, a roślina...

              ***

              Niewielu jest w forum, którym {Obróbka_s.} nie podoła...
                • dar61 Epi... 01.10.10, 16:00
                  ...stemologii wątek poboczny:

                  Epifity też wody potrzebują, ale gleby - niekoniecznie.

                  {O._skrawaniem} próbowała spuentować:

                  ...Z jakiej wody korzysta ro[ś]lina[,] zale[ż]y jak g[łę]boko si[ę] korzeni. Woda gruntowa te[ż] pochodzi z opad[ó]w...

                  Ba!
                  Z nieba woda
                  Nie,
                  Bo niebieskie
                  Sięgajmy do nieba bram
                  Absolutu
                  Szukając
    • przemoaj5 Pisownia 28.09.10, 10:31
      Jest
      Dwa dni temu dostałam krotona.
      a wg mnie powinno być:
      Dwa dni temu dostałam kroton.

      Pozdrawiam
      Przemysław Jakubowski
      • yoma Re: Pisownia 28.09.10, 11:45
        Powiem tak: zależy, czy mamy do swoich roślin stosunek emocjonalny, osobowy. Jeśli tak, to mam krotona (tak jak męża, chłopaka, psa), a jeśli nie, to mam kroton (tak jak stół, nóż, ołówek).

        :)
        • bakali Re: Pisownia 28.09.10, 13:12
          A ja powiem tak: nie uzywamy tutaj języka literackiego, ale język potoczny, możemy więc i dostać krotona i przemrozić oleandra. I już.
          • obrobka_skrawaniem Re: Pisownia 28.09.10, 14:29
            Niezaleznie czy uzywamy jezyka literackiego czy potocznego to zasady jezyka polskiego obowiazuja.
            Uprawiasz ogrod czy ogroda?
            Jest taka piosenka "A jak bedzie slonce i pogoda pojdziemy se razem do ogroda", ale to raczej wiesniackie, nie sadzisz?
            • bakali Re: Pisownia 28.09.10, 14:33
              Nie bulgocz, obrobko, bo wiem co piszę. Uzywanie języka potocznego na forum nie jest błedem, a namawianie do niepoprawnego używania języka i używanie w nieoficjalnych sytuacjach języka potocznego to dwie rózne sprawy. W wolnej chwili poczytaj o czymś takim co nazywa się "uzus".
                    • dar61 Pannom z Cicibora opowieść 01.10.10, 15:48
                      {Bakali} o papirusie_z_bakaliami:

                      ...Mój też ma nogi w wodzie, miałam na myśli, ze podlewam go do dużej podstawki. Dziennie wypija co najmniej litr wody...

                      Miałem wam opisać swój papirus już dwa dni temu, ale poczekałem aż tu szlam osiądzie ;-)

                      Od lat miałem ciborę, czyli papirus, hodowany w doniczce i podlewany jak każde inne.
                      Rósł ... tak sobie.

                      Przesadziłem go do donicy w postaci kuli, gdzie dolna część tej donicy była swoistą misą, skąd przerośniętymi korzeniami sam sobie ten papirus wodę pił. Rósł tam lepiej.
                      Potem wstawiłem tej ciborze "pod nogi" rożkowe gliniane nawilżacze, z rurkami podłączonymi do zbiorników z wodą, skąd nie piła, a wręcz żłopała ona wodę i urosła jeszcze większa.
                      Potem olśniło mnie, by wręcz całą doniczkę tej cibory zatopić ["nacią" ponad wodą] w ogrodowym pojniku dla ptaków, na całe lato.
                      Wyrosła tam w rok dwa razy wyższa, w sumie trzy razy do swej pierwotnej postaci, z 1. doniczki, tej podlewanej koneweczką.

                      Od tych pór co rok zatapiałem ten papirus z dociążaniem kamieniami do wody w ogródku na całe lato, prawie do przymrozków jesiennych.
                      Na zimę wstawiałem jego, już nie doniczkę a 20-litrowe wiadro, (zalane wodą) do przedsionka, gdzie nieco bidował, ale wiosną regenerował się i strzelał nowymi przyrostami.

                      To jest rzeczywiście roślina bagienna, nie doniczkowa.

                      ***

                      - Zjadłeś obiada?
                      - Nie, tylko desera.
                      - Całego?
                      - Nie, cały.
                • obrobka_skrawaniem Re: Pisownia 28.09.10, 15:00
                  Mozesz sobie nawet zbierac agresta i kupowac dlugopisa, tylko sie juz ze mna nie wdawaj w dyskusje. Jesli nie ma sie nic madrego do powiedzenia to najlepszym rozwiazaniem jest milczenie.
                    • obrobka_skrawaniem Re: Pisownia 28.09.10, 16:36
                      Ty tez rodem ze slumsow? Juz ci kiedys dalam do zrozumienia zebys za mna nie lazila, nie pojelas? Jestes masochistka?
                      __
                      Gdyby nie internet nie wiedziałbym, że na świecie jest tylu idiotów. Stanisław Lem
                      • yoma Re: Pisownia 28.09.10, 20:58
                        Oczywiście, ze Wsi :)

                        Co do łażenia, jakieś projekcje tu widzę, weź się może do PiS-u zapisz. I nie gadaj do mnie, jak nie masz przyjemności :)

                        Przepraszam całą resztę szan. koleżeństwa. Klawiatura swędzi :)
                        • obrobka_skrawaniem Re: Pisownia 28.09.10, 21:26
                          Doskonale wszyscy widza kto tu po co wlazl (jak to ujelas). Napluc zza krzaka i uciec, to sa swietne metody. Chyba masz za duzo czasu wolnego, ze latasz po forach i wypisujesz swoje "madrosci" raczac wszystkich swoim "poczuciem humoru". Jestes rencistka czy pracujesz nocami?
              • obrobka_skrawaniem Re: Pisownia 28.09.10, 14:58
                Mozesz mi wskazac slownik jezyka polskiego dopuszcajacy taki jezyk potoczny?
                Poza tym jesli sie do mnie zwracasz to rob to kulturalnie. To nie slumsy i tu obowiazuje netykieta.
        • bakali Re: Widzi... 29.09.10, 09:05
          obrobko, czy jesteś językoznawcą? Jesli tak, to niestety bardzo kiepskim. Wyobraź sobie, że ja jestem. I dlatego wiem, że nauka o języku to nie tylko słowniki. Poczytałaś już o uzusie językowym? Nie? To nadrób to zanim znów zaczniesz rzucać jadem.
          Wylecz tez swoje frustracje, bo jak na razie to Ty od dawna atakujesz innych na forach i wylewasz na nich swój wredny charakter. Może zacznij hodowac bonsai? To podobno uspokaja i kształtuje charakter, przydałoby Ci się. I nie zachowuj sie histerycznie, bo to forum dla dorosłych ludzi, a nie dzieciaków z piaskownicy. Pozdrawiam.



          • obrobka_skrawaniem Re: Widzi... 29.09.10, 15:34
            Nie zamierzam wdawac sie w dyskusje z osobnikami ponizej pewnego poziomu.
            Frustracja? Rzucanie jadem? O czym swiadczy taki wpis?
            forum.gazeta.pl/forum/w,309,116862333,116978511,Re_Pisownia.html
            Zebys nie byla goloslowna to powinnas podac przyklady tego atakowania innych przeze mnie (w dodatku na wielu forach). Czy w tym watku wypowiedzialas sie merytorycznie?
            Jakos nie kojarze twoich wpisow, ktore moglyby komukolwiek pomoc. Moze podasz linki do nich? Przychodzisz razem z osobami pokroju yomy, zeby sie do mnie przyczepic?
          • obrobka_skrawaniem Re: Widzi... 29.09.10, 15:46
            > obrobko, czy jesteś językoznawcą? [...] Wyobraź sobie, że ja jestem.

            Wyobrazam sobie. Maciej Giertych jest biologiem (i to nawet profesorem), zas znany jest z nastepujacego stwierdzenia:
            "A dinozaury żyły w tych samych czasach co ludzie - przecież Polacy zapamiętali smoka wawelskiego."
            • melolonta.melolonta ale się porobiło... 30.09.10, 23:42
              To teraz ja się wypowiem: Owszem, zależy mi na tym, aby wyrażać się właściwie i poprawnie
              w moim ojczystym języku. Nie twierdze jednak, że te starania zawsze uwieńczone są pełnym sukcesem :-(.
              Co do krotona: wywody wasze doprowadziły do tego, że .... że jednak mam wątpliwości.
              A gdybym dostała roślinę o nazwie gatunkowej świerk?
              To jak - świerka dostałam, czy świerk?

              Ponieważ to nie jest forum językowe dodam coś o rzeczonej roślinie: mój kroton ma już 8 cm "zapowiedź kwiatostanu". I dobrze. Jeszcze jedno: te kamyczki w doniczce to dobry pomysł: dobrze utrzymują wilgoć. Gdy chcę zmusić roślinkę do wypuszczenia korzonków przybyszowych - zamiast kulkowania "kamyczkuję" ją. Łatwiej i ta wilgoć...
              Pozdrawiam,

              W sumie miło TU u Was :-), he he.
              Melo.
              • melolonta.melolonta Re: ale się porobiło... 01.10.10, 01:21
                ...zaczynam być coraz lepszej myśli (choć nie do końca), ponieważ moja roślina żadnego nalotu nie posiada. Owszem, był okropny kurz. Poprzedni właściciele mają remont za to czasu na odkurzanie starego krotona - nie. Zrozumiałe. Teraz, po odkurzeniu kroton ma piękne, błyszczące liście.
                Jednak grzyb nie musi siedzieć na powierzchni. Może być wewnątrz rośliny.
                A od czego chorowały wiązy i chorują brzozy? Chcą "pić". A jak pić, gdy "dziobki" (naczynia) zatkane właśnie grzybem?

                I jeszcze jedno pytanie: ...powietrzne odkłady. Pamiętam, że na wiosnę. Tylko co jest najlepsze? Co mam włożyć pod folię? Piasek (chyba nie...), torf, ziemię, ligninę? Nigdy nie robiłam takich odkładów.

                M.m.
              • obrobka_skrawaniem Re: ale się porobiło... 01.10.10, 13:35
                > A gdybym dostała roślinę o nazwie gatunkowej świerk?
                > To jak - świerka dostałam, czy świerk?

                Ja bym dostala swierk.
                W jezyku polskim rosliny sa rzeczownikami niezywotnymi, ale jezyk sie zmienia i coraz wiecej rzeczownikow dawniej niezywotnych odmienia sie jak zywotne. Jak podaje poradnia jezykowa PWN jest teraz okolo 1000 takich rzeczownikow.
                Moim zdaniem takie zmiany nie sa dobre, bo powinny byc stale reguly ale z faktami sie nie dykutuje. Pewne formy niepoprawne staja sie tak popularne, ze jezykoznawcy w koncu uznaja je za prawidlowe.
                Co do atmosfery na forum to co jakis czas ktos musi wywolac awanture, w koncu frustracje gdzies trzeba wyladowywac. Jest i tak lepiej niz na Onecie.
                • zyrafa46 Re: ale się porobiło... 01.10.10, 20:13
                  Drążę dalej... bo temat stał się ciekawy (językowo) :-)).
                  A gdyby ktoś sprezentował Ci jodłę?
                  Hm, przepraszam. Dostałaś jodła???
                  Albo najlepiej całe "stadko" iglaków:
                  Czy dostałabyś świerk, jodła i cis?
                  No bo ja jednak dostałabym świerka, jodłę oraz cisa. Ale głowy bym nie dała za te dary. Dokładnie - za moją polszczyznę.

                  Gdy pisałam to: "Sprzątam po swoim psie." też zastanawiałam się czy sprzątam po moim czy swoim. Wybrałam jak widać. Sprzątam niezależnie ;-)).

                  Polska język, trudna język - jak mawia mój ślubny.
                  • obrobka_skrawaniem Re: ale się porobiło... 01.10.10, 20:46
                    Problem dotyczy rzeczownikow rodz. meskiego. Inne nie dziela sie na zywotne i niezywotne, wiec wszystkie rodz. zenskiego i nijakiego odmieniaja sie tak samo. Dostalas wiec jodle, tak jak miotle.
                    Na pewno z roslin zywotne staly sie grzyby, a wiec znalazlas prawdziwka, kozaka. Co do innych to nalezaloby zajrzec do aktualnego slownika.
                    • dar61 Tradycja i uzusu cenzus 02.10.10, 00:10
                      To nie tylko kwestia żywotnych i nieżywotnych męskoosobowych rzeczowników. Są wśród takich te, co są "porcjowalne".
                      Narodził się dla nich ten właśnie zwyczaj, już wieki temu, kiedy ktoś potrzebował chleba, [i wody], węgla - prócz zapotrzebowania na chleb i wegiel.
                      Dziś to zwą nowym przypadkiem gramatycznym, zwanym cząstkownikiem, [genetivus partitivus] w miejscu biernika wstawianym w postaci właśnie dopełniacza.

                      Historycznie i językowo kiedyś był okres rozwoju polszczyzny, gdy się widziało i "koń" i "pies" ["widzę koń, pies i człowiek"/ "wsiadając na koń zerkał na pies i gnat dla pies"], ale potem rozdzieliły się owe męskoosobowe i żywotne od nieżywotnych męskoosobowych i we fleksji w bierniku zróżnicowały.

                      Pan Ząb miał bolący ząb.
                      Pana Zęba lecząc wyrwano mu ząb

                      Pozwalały wtedy - i nadal pozwalają - w bierniku odróżnić panów o nazwisku 'Dąb' od dęba, pana 'Gnat' od gnata.

                      Formy "dostałam kwiatk-A, oleandr-A/ znalazłam grzyb-A, prawdziw[e]k-A/ nadmuchał balon-A/ esemes-A/ laptop-A" czy innego "pilot-A" do odbiornika uznawane są za pośledniejsze, niezalecane przez słowniki.
                      Temat Amazonka, więc tu zmilczę, bo już jutro nastało...

                      Dobrej nocy i miejcie miłego łykend-A/ zapiątek.
                        • melolonta.melolonta Re: Tradycja i uzusu cenzus 04.10.10, 18:59
                          Łojej,
                          Te teorie, te regułki. To już nie dla mnie.
                          Chętnie coś przyswoję ale na zasadzie "ze słuchu". Tak jak nuty. Praktycznie nie umiem czytać z nut. Ale melodię ze słuchu powtórzę. W nutach tylko widzę "na oko" gdzie wyżej lub niżej (i mniej więcej o ile), gdzie dłużej lub krócej i t p. Czy jakieś tam inne "robaczki".
                          M/Ż
                          • obrobka_skrawaniem Re: Tradycja i uzusu cenzus 04.10.10, 19:09
                            Teorie i reguly sa potrzebne. Jezyka ojczystego uczymy sie wlasnie ze sluchu i dobrze jesli w domu mowi sie prawidlowo, ale nie wszyscy maja tyle szczescia. Wtedy pomagaja wlasnie reguly, ktorych powinna nauczyc nas szkola.
                            Niestety, to co slyszymy (nie tylko na ulicy, w pracy itd ale tez w radiu i telewizji) odbiega od jezyka literackiego i "ze sluchu" mozna nauczyc sie bledow jezykowych.
                              • zyrafa46 Re: Tradycja i uzusu cenzus 05.10.10, 00:16
                                * rodzaj męskożywotny (niekiedy zwany męskozwierzęcym); wyrazy tego rodzaju mają w liczbie pojedynczej biernik taki sam jak dopełniacz, a w liczbie mnogiej taki sam jak mianownik: ten młody słoń – nie ma młodego słonia – widzę młodego słonia; te młode słonie – widzę młode słonie;

                                To jednak z tego wynika, że świerk jest męskożywotny i biernik- widzę świerka - by pasowało. A już się przyzwyczaiłam do "widzę świerk"...
                                i widzę kroton. Widzę kroton. Ale (przepraszam) widzę kretyna.

                                ...autor słownika (i nie tylko on), być może nie domyśla się, że rośliny TEŻ ŻYJĄ :-).

                                A mój kroton ładny jest. Lubię te moje podrzucone bidule.
                                • dar61 Pluskwą z perfektem doprawiając 05.10.10, 15:06
                                  Namawiałbym jednak na spojrzenie od tyłu, od czystości przekazu w języku - bo jeśli ktoś rzeknie: "Widzę pilot", to od razu wiem, że znalazł go wreszcie pod kanapą.
                                  I nie muszę się dopytywać, czy pan Oleander jeszcze żyje. ;-)

                                  Podobnie z kwietnymi czy żywymi nazwiskami.
                                  Widzieć [pana] Żołądzia a widzieć ten/ tę żołądź to jednak różnica.

                                  Staram się też nie spoufalać ze słowem rak - miałem kilka zgonów w najbliższej i bliskiej rodzinie - usilnie namawiam, by korzystać z co najmniej równoprawności językowej, jak na razie - i chorować na rak.
                                  A jak wszyscy mnie przekonują, że mówić wolno tylko "chorować na raka", to wtedy zostaje mi cytować owe "Dęba widząc sadził dąb", co zwykle przekonuje oponentów, choć mówią, że się przyzwyczaili...

                                  Jeśli przemawia nam do językowego wyczucia żywotność/ nieżywotność rzeczownika, to przypominam, że wirus jako taki jest martwy, a ożywia się tylko poprzez namnażanie w żywych organizmach - poza nim widzę wirus tylko martwy.
                                  Podobnie jest z "żywością" krwiaka. Albo ma się cały krwiak, albo nie ma. Kawałka krwiaka mieć nie można.

                                  Otrzymując [kawałek] kwiatka na miejscu pań bym się obraził za co najmniej minimalizm.
                                  ;-)

                                  Psy nasze na widok kapcia/papcia/papucia też twierdzą, że jest on [męsko]żywotny, choć ja widzę w nim tylko kapeć.
                                  I jeszcze na deser - moja sąsiadeczka młodociana też mnie przekonywała [że jej palec jest żywy] że ona przytrzasnęła palca w drzwiach. Przekomarzałem się z nią dopytując, czy kawałka palca, czy bez mała cały palec uraziła była* ta mała?

                                  Pozdrawiam czujące się [językowo] jak dzieci i im zazdroszczę.

                                  ***

                                  */ O pluskwie w perfektum to ja się też dowiadywałem u swej mamy.
                                  I pamiętam ją i Ją do dziś.
                            • zyrafa46 Re: Tradycja i uzusu cenzus 05.10.10, 00:03
                              Tak, oczywiście przyznaję Ci i tym razem rację.
                              Przykład: Większość z nas (też osób "madialnych", niestety) bywa na dworzu.
                              Też tam bywałam... Z 10, czy więcej lat domu dowiedziałam się, że bywa się na dworze. Akurat z TYM, powyższym błędem nie miałam problemu, by go natychmiast wyrugować ze swojego słownictwa.
                              Jednak świerk i kroton... Ha, nauczę się.
                              Ale już (przyznaję Ci) - gdybym miała potrzebę, to kupiłabym kocioł wielki a nie kotła.
                                    • zyrafa46 Re: Tradycja i uzusu cenzus 08.10.10, 22:11
                                      A ja mam psa. Żywego.
                                      I "nadzieja na kwiatek" mojego krotona rośnie aż miło.
                                      DLACZEGO "krotona" (patrz wyżej) się zaczerwieniło? (Wężykiem, wężykiem)
                                      Znowu źle napisałam? Czy mam napisać "Liście mojego kroton też ładnie się trzymają."? I nie ma wężyka.

                                      Zależy mi na tym, by pisać po polsku, nie polskiemu. Głupikomputer kołymi podnogi rzuca! Wężykiem.

                                      Żymelo
                                      • yoma Re: Tradycja i uzusu cenzus 09.10.10, 09:34
                                        A dlaczego teraz wszyscy piszą nie z rzeczownikami oddzielnie? Nie podlewanie, nie przesadzanie, nie manie? :) Bo jak napiszą niepodlewanie, to im gupi Word podkreśla. Precz z dyktatem maszyn! Wężykiem.
                                        • zyrafa46 Re: Tradycja i uzusu cenzus 09.10.10, 10:03
                                          No to uff.

                                          Chyba jednak gupi Word się uczy.
                                          Sprawdzam:
                                          Nieposiadanie papieru nie upoważnia do pisania scyzorykiem po korze dębu w parku.
                                          Nie podkreśliło :-).
                                          Sprawdzam dalej:
                                          Niepodlewanie dawno "zdechłej" rośliny przyczynia się jedynie do oszczędności cennej wody.
                                          Nie podkreśliło :-).

                                          Oj, albo Word nie jest głupi albo Koleżanka lekko ściemnia :-).
                                        • zyrafa46 Re: Tradycja i uzusu cenzus 10.10.10, 23:10
                                          No tak, jeszcze trochę pamiętam.
                                          Spróbuję z pamięci:
                                          mianownik kto, co
                                          dopełniacz - kogo czego,
                                          celownik komu czemu
                                          biernik? kogo co
                                          pamiętnik - kto co - kto zapomniał co dalej? Ja, żymelo.
                                          Juz nie pamiętam ile lat temu tego sie uczyłam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka