ptasik 31.03.04, 09:32 Bo po pierwsze ciagle te herbicydy tu serwuje a po drugie mowi o tych no najpiekniejszych, niepożądanych - chwasty i to je chce tymi herbicydami:))) M.Jocie - zrob z Nią porządek co?:))) Mnie i Graua sie Łajza nie boi:))))) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mjot1 Re: Joooj... 31.03.04, 20:50 „M.Jocie - zrób z Nią porządek co?:)))” Joooj... Łatwo powiedzieć... Nie jest to takie proste. Sprawa nazewnictwa. Tu faktycznie proponowałbym daleko idącą ostrożność w używaniu niektórych określeń. Wiemy przecie, że słowem można zadać rany potworne, ba! zranić nim można śmiertelnie! Przecie to, co dla jednego jest chwastem niegodnym istnienia choćby i przez chwil parę dla kogoś innego może być przecie ziołem a więc rośliną szlachetną, której należny jest szacunek. Nie wolno nam też pominąć tu faktu, że przecie każda roślina żyje i ma do tego życia niezbywalne prawo! Argumenty typu: „ależ to mój ogród!” spróbuję zbyć tak oto: Tak to jest Twój ogród, więc naprawdę sądzisz, że możesz w jego granicach uśmiercać wszystko to, co Tobie akurat nie pasuje? Dziś mniszek, jutro kret, pojutrze gówniarz zrywający jabłka... Oj chyba się zagalopowałem? Więc szybko wycofując się na z góry upatrzone pozycje dobiegam właśnie do sposobów zwalczania roślinek niepożądanych. Sam nie jestem bez grzechu, więc trudno mi ciskać tu kamieniami. Kilka lat temu pisałem już o walce, jaką sam stoczyć musiałem. Przyznaję się bez bicia sięgnąłem i ja kiedyś po ów „roundup”. Uczyniłem to raz. Był to raz pierwszy i ostatni! Sposób z „roundupem” uważam za niegodny ogrodnika a już ogrodnika z Tego Forum w szczególności! Toż to przecie tak jakby samuraj stanął do pojedynku z napalmem! A gdzie honor? Gdzież szacunek przeciwnikowi należny?! Toż to tak jakbyśmy sami do siebie szacunku nie mieli! Jedynym godnym sposobem walki jest walka wręcz a bronią; broń biała! Lecz to com napisał powyżej dotyczyć może jedynie mnie i mnie podobnych nie Piasi jednak! Boć Piasia białogłową jest. A białogłowy przecie od zawsze stosowały szeroki asortyment broni skrytobójczych, wśród których trucizna zajmowała miejsce poczesne. Więc wysnuć można wniosek, że oto ów „roundup” tradycyjnie pasuje do delikatnej rączki niewieściej. No wiję się tu jak piskorz by jakoś wybrnąć z tej odpowiedzialnej roli sędziego i kata... Jak mawiali starożytni: „na pochyłe drzewo to i Salomon nie naleje” (to taki wtręt do pomysłu Natki) Qrcze wiecie co? Ja chyba rozumiem już, dlaczego ta nasza sprawiedliwość jest aż tak niewydolna? Było już parę wypowiedzi mówiących, że powstaje tu swoista społeczność. Teraz już wiem, że ona ta społeczność już powstała. Już jest! Spójrzcie powstają różne towarzystwa, koterie, sympatie i „antypatie” :-) pojawiają się nawet życzliwi, którzy natychmiast próbują donieść! No wszystko tak jak na prawdziwą społeczność przystało! To forum żyje! I to żyje życiem prawdziwym! Jednak jednej, jedynej a podstawowej sprawy nie załatwiliśmy. Trudno a wręcz niemożliwym jest zarzucić komukolwiek złamanie zasad skoro zasad tych brak! Otóż brakuje tu „Kodeksu Ogrodnika”! Najniższe ukłony! Zaplątany zupełnie w gmatwaninie myśli własnych M.J. Odpowiedz Link Zgłoś
g.i.jane Re: Chwasty i herbicydy. 31.03.04, 21:20 Oj Ptasiku, oj Mjocie, widzę, że mi z nieba spadacie. Właśnie dostałam polecony list takiej treści: "W związku z niedotrzymaniem przez Panią zapewnienia wycięcia pozostałych zadrzewień na rowie melioracyjnym przebiegającym przez Pani działkę Gminna Spółka Wodna zawiadamia Panią, iż w przypadku nie usunięcia pozostałych zadrzewień do 30.04.2004 Spółka Wodna usunie zadrzewienia we własnym zakresie. Zadrzewienia te przeszkadzają w dokonaniu prawidłowo oprysku środkiem chwastobójczym rowu melioracyjnego." Nie dość, że chcą dokonać rozboju na mojej własności czyli siłą wkraczać na mój teren (gdybym mieszkała w USA to bym ich mogła przywitać dwururką) to jeszcze siłą chcą na moim terenie rozsiewać herbicydy, pewnie sto razy gorsze od roundupa. Co ja mam zrobić? Odpowiedz Link Zgłoś
venus22 Re: Chwasty i herbicydy. 01.04.04, 06:46 O tempora!!! o mores!!!! ludzie przeciez Roundup jest szkodliwy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! (tu wyrzucam rece do gory z wyrazem przerazenia na twarzy) Piasiu, jak mozesz!?!?!?!?!? (tu oczy jak u spaniela lub basseta) a w ogole to BARDZO POLECAM ksiazke Barbary Kingsolver pt PRODIGAL SUMMER. Nie wiem jaki jest tytul po polsku ale tak tlumaczyc to by bylo genialne lato, Cudowne lato, Niezwykle lato.. najlepiej zobaczyc tutul oryginalu w srodku. ksiazka ktora powinien przeczytac kazdy ogrodnik, kazdy milosnik natury!!! Tam jest pieknie wytlumaczone dlaczego stosujac no srodki owadobijcze powodujemy jeszcze wieksza ilosc szkodliwych owadow.. i wcale nie nudnie napisane. czytalam po nocach, bo nie moglam odlozyc! Bylby to swietny temat do rozmow na spotkaniu w Piasiowym ogrodzie w czerwcu :DDDD Venus ps a takie prochniejace drzewa??? ba! ile zyjatek z tego korzysta zanim calkiem sprochnieja, poczawszy od robaczkow, jaszczurek, skonczywszy na raccoonach... Odpowiedz Link Zgłoś
grau Re: Chwasty i herbicydy. 01.04.04, 07:09 g.i.jane, walcz !!! sercem bede przy Tobie :)) niestety dwururki u mnie brak pozdr. sz. Odpowiedz Link Zgłoś
mjot1 Do G.i.jane 01.04.04, 11:08 Jakże łatwo jest pleść banialuki wirtualnie ot tak sobie a muzom…, gdy jednak przyjdzie zmierzyć się z problemem rzeczywistym takim, jaki ma G.i.jane jakoś człek tak kurczy się w sobie, bierze ogon pod siebie, rozgląda się na boki nerwowo i najzwyczajniej w świecie znika… A jednak zawziąłem się w sobie i postanowiłem rzucić okiem na Prawo Wodne. Boć przecie u nas wszystko ujęte jest w jakieś tam karby. Oto kilka (tak na gorąco wybranych) prawideł nas obowiązujących. Art. 12. Wody stojące oraz wody w rowach znajdujące się w granicach nieruchomości gruntowej stanowią własność właściciela tej nieruchomości. I potem artykuły, artykuły, artykuły… Nakładające na właściciela wiele obowiązków a nawet odpowiedzialności karną straszące! Skoro walczysz to sądzę, że ustawa ta jest Ci znaną. Cóż żyjemy w społeczności a to wymaga ciągłych kompromisów. Zakładam, że rów istniejący na Twej nieruchomości jest potrzebny. Mniemam również, że nie jest Twym zamiarem np. podtapianie sąsiadów i wyrządzenie im przez to jak najbardziej wymiernej szkody. Rów skoro jest musi spełniać swą rolę. By móc ją spełniać musi mieć odpowiednie parametry (głębokość, przekrój, spadki). To wcale nie znaczy, że musi biec w linii prostej „od sznurka”. Może przecie meandrować wśród drzew. Wg mnie to powinno być wręcz zalecane, bo wówczas dopiero staje się prawdziwym życiodajnym ciekiem a nie kanałem. Wszak ogólnie to wody u nas jest niedosyt. Podsumowując przynudziaste me wymądrzania Można nająć jakiegoś gościa który wykosi i poprawi skarpy, wyrówna dno i spowoduje, że stanie się on (rów) drożnym spełniając tym samym swą rolę. Wykaszać niestety trzeba będzie dość często, bo roślinność potrafi przyrastać w niesamowitym tempie. Spółka, co prawda nie będzie się mogła wykazać jakąś tam pozycją w tabelkach, ale to ich problem Ty natomiast poniesiesz koszta, ale jak coś się ma to niestety ma się i koszta :-) Uwaga! Art. 13. 1. Ryby oraz inne organizmy żyjące w wodzie stanowią jej pożytki, do pobierania których jest uprawniony właściciel wody. Więc taki chabaź rosnący w wodzie a będący ziołem jest chyba także pożytkiem i nie można go ot tak wytruć? Jestem oczywiście z Tobą w tej walce! Powodzenia! I pamiętaj że życzliwością i uśmiechem można wiele osiągnąć. Najniższe ukłony! Wspierający całym swym jestestwem M.J. Odpowiedz Link Zgłoś
grau Re: Biedulka. 01.04.04, 07:02 Schowala sie teraz i szlocha zawstydzona Pi.Asiu, juz dobrze, juz dobrze ... nie placz :))) pozdrawiam sz. Zyczliwa tez ucichla :)), ale pamietaj bedziemy Cie obserwowac ))) Odpowiedz Link Zgłoś
grau Re: Kodeks 01.04.04, 07:05 Pomysl z kodeksem znakomity. Brawo Mjocie :)) pozdr. sz. Odpowiedz Link Zgłoś
ptasik Do G.I.Jane, ale chyba nie tylko:) 01.04.04, 09:19 Szlag mnie trafia jak czytuje takie rzeczy, takie urzędnicze bzdury bez pomślynku i szacunku chocby dla własności prywatnej. G.I.Jane - do głowy przychodza mi rozne pomysly - np. taki zeby im odpisac, ze te rosliny z rowu to Wy sami bedziecie wykaszac i pilnowac tego, zeby nie zarastaly rowu melioracyjnego, jesli jego obecnosc w tym miejscu rzezcywiscie jest taka neizbedna dla prawidlowej gospodarki wodnej.... Nie wiem czy na wlasnym terenie nie masz po prostu prawa zaprotestowac przeciwko uzywaniu srodkow chemicznych (tylko nie piszcie mi znowu o selektywnym dzialaniu takich srodkow, o ich rozkladaniu, itp. itd. ja to czytalam, zrozumialam, ale dalej jestem zdecydowanie przeciwna, ZDECYDOWANIE!) Moze zgloszenie do jakiegos wydzialu ochrony srodowiska taki protestu z jednoczesna deklaracja cos by dalo? Dwururki niestety nie posiadam tak wiec ten pomysl jako trzecie rozwiazanie tez nie wchodzi w rachube:))) Ale jestem i ja z Tobą a Ty walcz, ja trzymam kciuki) A najbardziej mnie wlasnie bulwersuje to, ze pojecie wlasnosci w naszym kraju jest pojeciem takim selektywnym, bo sprowadza sie do placenia podatkow i wykonywania polecen roznych urzedasow..... Odpowiedz Link Zgłoś
g.i.jane Re: Do G.I.Jane, ale chyba nie tylko:) 01.04.04, 19:58 Dzięki Ptasiku, dzięki Mjocie za odzew. Oczywiście przeczytałam Prawo Wodne i, jak Mjot słusznie zauważył, na początku to nawet tchnie optymizmem, że niby krzaczory i zwierzaki z rowu to oczywiście należą do właściciela gruntu ale jak przychodzi co do czego to się okazuje, że muszę udostępnić rów dla przeprowadzenia niezbędnych czynności. Płacę też składkę na tę spółkę wodną. Ja już ich nawet w zeszłym roku wpuściłam i na jakieś 200 metrów rowu, które przebiega przez moje gospodarstwo, wytrzebili z drzew i krzaczorów ze 180 metrów ale jak zobaczyłam jak oni to robią to mnie złość wzięła. Wycinają drzewa i zabierają na opał (pozwoliłam) tylko pnie i grube konary a gałęzie palą, polewając benzyną. A później obok rowu przejechał traktor i wszystko spryskał jakimś paskudztwem, które mi wyjadło z metr trawnika wzdłuż rowu. Oczywiście mam świadomość, że rów trzeba czyścić bo w końcu powstał on w jakimś celu. A że nikt się nim nie interesował przez 20 lat (za poprzedniego właściciela gospodarstwa) to już inna sprawa. Niestety, świadmość ekologiczna w naszym społeczeństwie jest tragiczna. Ostatnio czytałam artykuł jak to w południowej Polsce reguluje się rzeki pod linijkę. Włos się jeży na głowie i pytanie się ciśnie: gdzie są służby ochrony środowiska? W ogóle to prawdziwy temat-rzeka. A te wszystkie nieszczelne szamba? A działkowicze nagminnie palący liście? A ludzie na wsi palący kto wie jakie świństwa? Że o braku selekcji śmieci nie wspomnę, bo w mojej wsi żadna firma nie wywozi śmieci. Nie opłaca się bo za daleko (wieś leży na skraju dwóch gmin) a chłopi twierdzą, że śmieci nie mają (ja swoje wożę do W-wy). Więc myślę, że jak ktoś sobie raz na rok spryska roundupem kawałeczek ogródka to jeszcze nie jest taki wielki grzech. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
elaos Re: Protestuję 01.04.04, 09:12 Składam protest. Stworzymy Kodeks Ogrodnika, ten pociągnie za sobą stworzenie komisji , następna będzie policja do przestrzegania, sąd do karania, trybunał do odwoływania i ani się spostrzeżemy będą rozpisane wybory, a my rozsypiemy się na partie. Partia Ptakolubów w koalicji z Towarzystwem Obrony Dmuchawca przeciw Partii Żywopłotów Niestrzyżonych. Kategoryczne nie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
ptasik Re: Protestuję 01.04.04, 09:21 Ela Ty sie jeszcze zastanow:))) Pomysl naprawde nie jest zły, bylebyśmy wiedzieli kiedy skończyć:)))) Odpowiedz Link Zgłoś
grau Re: Kodeks ogrodnika 01.04.04, 10:29 pkt X. Wichrzycielom, Kategorycznym i Protestujacym - stanowcze - NIE !!! X.a. Elaos opracuje statut Partii Partii Ptakolubow :) sz. Odpowiedz Link Zgłoś
elaos Re: Kodeks ogrodnika 01.04.04, 10:48 grau napisał: X.a. Elaos opracuje statut Partii Partii Ptakolubow W takim razie potrzebne jest stworzenie aparatu przymusu bezpośredniego, bo dobrowolnie tego nie zrobię. Wszelakim statutom kategoryczne NIE!!! :))))) Odpowiedz Link Zgłoś
mjot1 Re: Kodeks ogrodnika 01.04.04, 11:12 Elaos ja myślałem o Kodeksie Honorowym. i tylko taki poparłbym. Najniższe ukłony! Honorowo starajacy się wybrnąć M.J. Odpowiedz Link Zgłoś
elaos Re: M.Jocie - bede skarzyc na Pi.Aśkę:))) 01.04.04, 11:35 Kochany Mjocie. Już myślałam, iż zmuszona będę, miast podziwiać rozmaitość roślinną i słuchać świergotu ptasząt wszelakich, do ślęczenia nad brulionem i wymyślania ustaw i rozporządzeń. Za Kodeksem Honorowym jestem jak najbardziej, zresztą odnoszę wrażenie, że takowy już istnieje. Uradowana - Elaos Odpowiedz Link Zgłoś
piasia melduje się oskarżona 01.04.04, 20:12 Wysoki Sądzie! Przepraszam, że wcześniej się nie stawiłam na rozprawę, ale zostałam o niej powiadomiona dopiero dzisiaj w godzinach południowych i wcześniej po prostu nie mogłam być, bo na działce WYRYWAŁAM chwasty. Wysoki Sądzie! Grau trafił w dziesiątkę. Schowałam się w kącie i płakałam. Dlaczego? bo zanim powstał ten watek, był inny - w którym polecił do przeczytania artykuł Jurka o cudownym ogrodzie, w którym wszytsko żyje w harmonii i co robić, by nasz ogród był pełen życia. Czytałam ten artykuł z odczuciem, że Jurek pisze o moim ogrodzie. Mam i żaby, i ropuchy, i jeże, i łasiczkę, a ptaków to nawet Ptasik mógłby mi pozazdrościć. Zresztą napisałm to w tamtym watku. I co - reakcja była krótka - "to teraz Piasiu roundupem to wszystko i skosić". Wysoki Sądzie, Sąd nawet nie wie jak cholernie przykro mi się zrobiło. Wygląda na to, że cała moja obecność na tym forum poniekąd została oceniona i podsumowana słowami "ta co propaguje Roundup i chemię". Z taką opinią nie sposób walczyć. Nawet Mjot jako jedyne usprawiedliwienie dla stosowania przeze mnie środka chwastobójczego znalazł nie to, żem kobieta słaba, i przekopywanie 200 metrów kwadratowych kamienistej gliny przerosnietej perzem, podagrycznikiem, powojem i mniszkiem jest ponad moje siły, lecz to, że stosowanie trucizn leży w naturze kobiecej... Cóż mogę dodać? Może powiem tylko, że nawet najzagorzalsi przeciwnicy chemii tez ją stosują - proszek do prania zamiast ługu z popiołu, mydło zamiast sproszkowanego korzenia mydlnicy, Cif zamiast drobnego piasku, pasta do zębów zamiast np. węgla drzewnego czy soli. Zapraszam tez na wizję lokalną. W Markowicach mogę pokazać Sądowi kolekcję połamanych i pogiętych wideł amerykańskich, które przegrały w walce. Mogę tez zrobić krótki a konkretny test - Prokurator i Oskarżyciele posiłkowi dostaną widły, szpadle i rękawice tudziez po dwa metry kwadratowe terenu. Jesli zdołają w ciągu godziny przekopać i oczyścić te dwa metry, a nawet jeden metr, to mogą mi przywalić każdym wykopanym kamieniem. W ostatnim słowie nie proszę o łagodny wymiar kary, bo w żaden sposób nie zawiniłam. Chyba że za winę uznać moją odpowiedź na pytanie jednej z forumowiczek, która chciała wiedzieć jak walczyć z chwastami. Byłoby to jednak swoiste curiosum - karać kogoś za to, że udzielił komuś innemu informacji, o którą tamten prosił. Wysoki Sądzie! To wszystko co mam do powiedzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
ptasik Wycofam się rakiem:) 02.04.04, 12:26 Pi.Asiu - nie bucz już, nie bucz Wszak masz rację - naczynia płynem do naczyć myję, piorę w proszku, do zębów pasty używam.... Tak więc wychodzi na to, że i ja bez winy nie jestem... Zatem nic innego mi nie pozostało jak wnieść o uniewinnienie:)))) M.Jocie - już na Nią nie donoszę:))))) Odpowiedz Link Zgłoś
mjot1 Do Piasi 02.04.04, 20:21 Zapoznałem się oto z mową obrończą i… Tak mi się jakoś głupio zrobiło. Pisząc o przewrotnej naturze niewieściej ja tęgoskór pospolity zapomniałem zupełnie o tejże natury wrażliwości! Pisząc o tym, że słowem zranić można strasznie, sam pewniem zranił... Czytając słowa Piasi mam odczucie (a czemu, jak czemu ale własnym odczuciom wierzę bezgranicznie), że Ona będąc osóbką niezwykle wrażliwą wszystko przyjęła dosłownie i wprost. Wpakowałem się w kabałę i teraz nie wiem co by tu powiedzieć żeby nie skłamać, „im głębiej w las…”. Cóż więc mogę? Zrzekam się oto roli arbitra! Bowiem odczuwając spory ładunek sympatii do Oskarżonej nie byłbym bezstronnym w sprawie. A i tak przecie peruczkę należną wysokiemu trybunałowi nałożyłem niejako samozwańczo. Mniemam również, że sprawę należałoby przekazać do ponownego rozpatrzenia przez organa śledcze, ponieważ materiał dowodowy jest zbyt ogólnikowy i opierając się wyłącznie na poszlakach ma luk wiele. A jako osoba już prywatna posypawszy prochem czochradło, w wór pokutny przyodzian i wygły w postawie pokornej wyciągając dłoń w geście pojednania przekazuję z prośbą o przyjęcie ten oto wyimaginowany zagon zawilców z jedną przylaszczką w środku... A swoją drogą popatrzcie, czegóż to dokonać można celną mową? Toż w mgnieniu oka oskarżyciele z gębami otwartemi bez skrupułów sami zasiedli na ławie oskarżonych... Ot sprawiedliwość! A co do używania „roundupu” to nadal uważam to za rzecz niegodną ogrodnika a już ogrodnika z Tego Forum w szczególności! Mało tego wszak to on właśnie ów „roundup” winien jest przecie całego tego zamieszania! A gdzie jest Kropka? „rzucił Stasiek” Najniższe ukłony! Dziwnie wyglądający we włosiennicy z prochem na czochradle i tak potwornie wygięty M.J. Odpowiedz Link Zgłoś
danam Ja z konsensusem! 01.04.04, 20:47 A fe donosiciele! Wszyscy zrobili rzut na biedną Piasię, która nie może sobie poradzić z zbędnymi roślinkami i postraszyła je Randapem. Sądzę, że moja propozycja zadowoli obie strony i roślinki też. Piasiu na czerwcowe spotkanie podziel ogród na sektory i każdemu z uczestników przydziel jeden z nich. Wszyscy deklarują, że chętni do pomocy, to usuną zbędne roślinki, a po dobrze wykonanej pracy chętnie zasiądą do kufla złocistego napoju, Tym sposobem spotkanie będzie nie tylko miłe, ale i pożyteczne. Co Wy na to?? Serdecznie pozdrawiam. Ugodowo nastrojona Danuta. Odpowiedz Link Zgłoś
janeta5 Re: M.Jocie - bede skarzyc na Pi.Aśkę:))) 01.04.04, 21:31 Zdecydowanie staję w obronie oskarżonej P.Wyjątkowo niesprzyjajace okoliczności spowodowały tak gwałtowną i rozpaczliwą reakcję.Proszę Wysoki Sąd o wzięcie pod uwagę powyższego. Uważam że oskarżona P. jest niewinna .Podejrzewam również,że Wysoki Sąd cichcem użył zakazanego środka chociaż raz.Zatem wnoszę o uniewinnienie i zdośćuczynienie stratom moralnym poniesionym przez niesłusznie oskarżoną P. Janeta Odpowiedz Link Zgłoś
grau Re: Kodeks ogrodnika 02.04.04, 06:24 pkt Y Kazdy ogrodnik lubi Pi.Asie Y.a i ja tez :)) sz. Odpowiedz Link Zgłoś
ptasik W sprawie rowu G.I.Jane 02.04.04, 12:22 i mojego, przydrożnego, melioracyjnego też.... Ja doskonale rozumiem, a przynajmniej sie staram rozumieć wiele z tego co się dzieje i dziać w przyrodzie musi z racji zapobiegania różnym zdarzeniom, jak chocby podtapianie sąsiadów, tudzież ludzi mieszkających przy takim rowie z racji tego, że jest niewłaściwie konserwowany... Ale, podobnie jak u G.I.Jane - od 10 lat nikomu nie przeszkadzało, że mój rów zarastał, że drzewa osiągnęły wysokość po 3 i więcej metrów.... Z tego co czytam dokładnie tak samo było w przypadku rowu G.I.Jane... Poza tym w przypadku moejgo rowu położonyjest na terenie czynnym górniczo, co spowodowało, że wody gruntowe uciekły bardzo głęboko, studnie stare puste do dna, choćby były najgłębsze, a paradoksalnie powódź ubiegłego stulecia dla tego regiony była dobrodziejstwem bo rośliny żyły pełnią życia. Paradokslanie z innej strony miasta, w tej samej gminie jest rzeczka, malusieńki ciek, który z racji położenia sprawia, że każda większa ulewa sprawia iż zalewa gospodarstwa i posesje położone tuż przy nim i z tym ciekiem od wieeeeeelu lat nikt nic nie robi, tylko wszyscy ciagle mówią, że trzeba..... No i metody, o których pisze G.I.Jane też mnie do szału doprowadzają, bo uważam, że naprawdę dokładnie ten sam efekt można uzyskać inaczej, bez takich wielkich szkód jakie się przy okazji robi (patrz trawnik G.I.Jane) Wiem, że to wyrzucanie żalu przez mnie nic nie zmieni, no ale gdzie mam się wygadać jak nie tu? Co do rowu G.I.Jane - będę mysleć i dopytywać tu i ówdzie - jeśli tylko na coś wpadnę lub ktoś coś mądrego podpowie dam znać. Odpowiedz Link Zgłoś
piasia W sprawie rozprawy 07.04.04, 11:29 Uffff..... Ulżyło mi, że nie tylko wniesiono o uniewinnienie (głęboko kłaniam się Janecie, kóra przyjęła rolę adwokata - a nawet advocatus diaboli - i Danie, która wystąpiła z konsensusem) ale nawet - że wycofano pozew. Przyznam się cichcem, że swojej cicho liczyłam na takie zakończenie całej sprawy ;))) Stąd moja mowa obrończa, która jakoś tak niechcący stała się mową oskarżycielską - co zauważył Mjot. Cóż, najlepszą obroną podobno jest atak, aczkolwiek pisząc tę mowę nie miałam zamiaru atakować. Ja się tylko broniłam, i najwyraźniej skutecznie ;)))) Mjocie, możesz się już odgiąć! Nie możesz zostać na Święta taki wygły, z czochradłem posypanym popiołem ;))) Pozdrawiam Już-nie-podsądna-Pi Odpowiedz Link Zgłoś
mjot1 Re: W sprawie rozprawy 07.04.04, 16:50 Uffff... No! Nareszcie! Ale jednak chyba mi trochę zostało... Piasiu gdzieś Ty u licha była tyle dni? Toż już prawiem stracił nadzieję. Czy Ty wiesz, jakich męczarni człek doznaje w takich pokracznych pozycjach pozostając? I nie myślę tu jedynie o mękach fizycznych wręcz nie do zniesienia. Pomyśl tylko o tych spojrzeniach, uwagach, docinkach gdym wygły taki wędrował dzielnie do pracy i nadal w wygłości pozostając wypełniał swe obowiązki. Toż z tego wszystkiego wychodzi, że tu jedynie jam ucierpiał! Ot sprawiedliwość... Obwieszczam więc wszem i wobec że: Na własnych kościach doświadczywszy, że styczność z nią boli od tej chwili nie chcę mieć ze sprawiedliwością nic wspólnego! Najniższe ukłony! Z trudem próbujący powrócić do swej formy naturalnej M.J. Odpowiedz Link Zgłoś
piasia Re: W sprawie rozprawy 14.04.04, 17:53 Mjocie! Za moją długą nieobecność przepraszam, i jako swego rodzaju zadośćuczynienie proponuję masaż podczas spotkania w ogrodzie. Aczkolwiek może się okazać, że nie jest to żadne zadośćuczynienie a jeno kara ukryta pod pozorami słabych dłoni niewieścich ;))) Odpowiedz Link Zgłoś