Dodaj do ulubionych

M.Jocie - bede skarzyc na Pi.Aśkę:)))

31.03.04, 09:32
Bo po pierwsze ciagle te herbicydy tu serwuje
a po drugie mowi o tych no najpiekniejszych, niepożądanych - chwasty i to je
chce tymi herbicydami:)))
M.Jocie - zrob z Nią porządek co?:)))
Mnie i Graua sie Łajza nie boi:)))))
Obserwuj wątek
    • grau Re: Pi.Asia 31.03.04, 10:18
      Ty sie boj - Nadchodze !!!
      :)))
      sz.
    • mjot1 Re: Joooj... 31.03.04, 20:50
      „M.Jocie - zrób z Nią porządek co?:)))”
      Joooj... Łatwo powiedzieć... Nie jest to takie proste.
      Sprawa nazewnictwa.
      Tu faktycznie proponowałbym daleko idącą ostrożność w używaniu niektórych
      określeń.
      Wiemy przecie, że słowem można zadać rany potworne, ba! zranić nim można
      śmiertelnie!
      Przecie to, co dla jednego jest chwastem niegodnym istnienia choćby i przez
      chwil parę dla kogoś innego może być przecie ziołem a więc rośliną szlachetną,
      której należny jest szacunek.
      Nie wolno nam też pominąć tu faktu, że przecie każda roślina żyje i ma do tego
      życia niezbywalne prawo!
      Argumenty typu: „ależ to mój ogród!” spróbuję zbyć tak oto:
      Tak to jest Twój ogród, więc naprawdę sądzisz, że możesz w jego granicach
      uśmiercać wszystko to, co Tobie akurat nie pasuje? Dziś mniszek, jutro kret,
      pojutrze gówniarz zrywający jabłka... Oj chyba się zagalopowałem? Więc szybko
      wycofując się na z góry upatrzone pozycje dobiegam właśnie do sposobów
      zwalczania roślinek niepożądanych.
      Sam nie jestem bez grzechu, więc trudno mi ciskać tu kamieniami. Kilka lat temu
      pisałem już o walce, jaką sam stoczyć musiałem. Przyznaję się bez bicia
      sięgnąłem i ja kiedyś po ów „roundup”. Uczyniłem to raz. Był to raz pierwszy i
      ostatni! Sposób z „roundupem” uważam za niegodny ogrodnika a już ogrodnika z
      Tego Forum w szczególności! Toż to przecie tak jakby samuraj stanął do
      pojedynku z napalmem! A gdzie honor? Gdzież szacunek przeciwnikowi należny?!
      Toż to tak jakbyśmy sami do siebie szacunku nie mieli! Jedynym godnym sposobem
      walki jest walka wręcz a bronią; broń biała!
      Lecz to com napisał powyżej dotyczyć może jedynie mnie i mnie podobnych nie
      Piasi jednak! Boć Piasia białogłową jest. A białogłowy przecie od zawsze
      stosowały szeroki asortyment broni skrytobójczych, wśród których trucizna
      zajmowała miejsce poczesne. Więc wysnuć można wniosek, że oto ów „roundup”
      tradycyjnie pasuje do delikatnej rączki niewieściej.
      No wiję się tu jak piskorz by jakoś wybrnąć z tej odpowiedzialnej roli sędziego
      i kata...
      Jak mawiali starożytni: „na pochyłe drzewo to i Salomon nie naleje” (to taki
      wtręt do pomysłu Natki)
      Qrcze wiecie co? Ja chyba rozumiem już, dlaczego ta nasza sprawiedliwość jest
      aż tak niewydolna?

      Było już parę wypowiedzi mówiących, że powstaje tu swoista społeczność. Teraz
      już wiem, że ona ta społeczność już powstała. Już jest!
      Spójrzcie powstają różne towarzystwa, koterie, sympatie i „antypatie” :-)
      pojawiają się nawet życzliwi, którzy natychmiast próbują donieść! No wszystko
      tak jak na prawdziwą społeczność przystało! To forum żyje! I to żyje życiem
      prawdziwym!
      Jednak jednej, jedynej a podstawowej sprawy nie załatwiliśmy. Trudno a wręcz
      niemożliwym jest zarzucić komukolwiek złamanie zasad skoro zasad tych brak!
      Otóż brakuje tu „Kodeksu Ogrodnika”!

      Najniższe ukłony!
      Zaplątany zupełnie w gmatwaninie myśli własnych M.J.
      • g.i.jane Re: Chwasty i herbicydy. 31.03.04, 21:20
        Oj Ptasiku, oj Mjocie, widzę, że mi z nieba spadacie. Właśnie dostałam polecony
        list takiej treści:
        "W związku z niedotrzymaniem przez Panią zapewnienia wycięcia pozostałych
        zadrzewień na rowie melioracyjnym przebiegającym przez Pani działkę Gminna
        Spółka Wodna zawiadamia Panią, iż w przypadku nie usunięcia pozostałych
        zadrzewień do 30.04.2004 Spółka Wodna usunie zadrzewienia we własnym zakresie.
        Zadrzewienia te przeszkadzają w dokonaniu prawidłowo oprysku środkiem
        chwastobójczym rowu melioracyjnego."
        Nie dość, że chcą dokonać rozboju na mojej własności czyli siłą wkraczać na mój
        teren (gdybym mieszkała w USA to bym ich mogła przywitać dwururką) to jeszcze
        siłą chcą na moim terenie rozsiewać herbicydy, pewnie sto razy gorsze od
        roundupa. Co ja mam zrobić?
        • venus22 Re: Chwasty i herbicydy. 01.04.04, 06:46
          O tempora!!! o mores!!!!

          ludzie przeciez Roundup jest szkodliwy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          (tu wyrzucam rece do gory z wyrazem przerazenia na twarzy)

          Piasiu, jak mozesz!?!?!?!?!?
          (tu oczy jak u spaniela lub basseta)

          a w ogole to BARDZO POLECAM ksiazke Barbary Kingsolver pt PRODIGAL SUMMER.
          Nie wiem jaki jest tytul po polsku ale tak tlumaczyc to by bylo genialne lato,
          Cudowne lato, Niezwykle lato.. najlepiej zobaczyc tutul oryginalu w srodku.
          ksiazka ktora powinien przeczytac kazdy ogrodnik, kazdy milosnik natury!!!
          Tam jest pieknie wytlumaczone dlaczego stosujac no srodki owadobijcze
          powodujemy jeszcze wieksza ilosc szkodliwych owadow..
          i wcale nie nudnie napisane.
          czytalam po nocach, bo nie moglam odlozyc!

          Bylby to swietny temat do rozmow na spotkaniu w Piasiowym ogrodzie w
          czerwcu :DDDD
          Venus

          ps a takie prochniejace drzewa??? ba! ile zyjatek z tego korzysta zanim calkiem
          sprochnieja, poczawszy od robaczkow, jaszczurek, skonczywszy na raccoonach...
        • grau Re: Chwasty i herbicydy. 01.04.04, 07:09
          g.i.jane, walcz !!!
          sercem bede przy Tobie :))
          niestety dwururki u mnie brak

          pozdr.
          sz.
        • mjot1 Do G.i.jane 01.04.04, 11:08
          Jakże łatwo jest pleść banialuki wirtualnie ot tak sobie a muzom…, gdy jednak
          przyjdzie zmierzyć się z problemem rzeczywistym takim, jaki ma G.i.jane jakoś
          człek tak kurczy się w sobie, bierze ogon pod siebie, rozgląda się na boki
          nerwowo i najzwyczajniej w świecie znika… A jednak zawziąłem się w sobie i
          postanowiłem rzucić okiem na Prawo Wodne. Boć przecie u nas wszystko ujęte jest
          w jakieś tam karby.
          Oto kilka (tak na gorąco wybranych) prawideł nas obowiązujących.
          Art. 12. Wody stojące oraz wody w rowach znajdujące się w granicach
          nieruchomości gruntowej stanowią własność właściciela tej nieruchomości.
          I potem artykuły, artykuły, artykuły… Nakładające na właściciela wiele
          obowiązków a nawet odpowiedzialności karną straszące! Skoro walczysz to sądzę,
          że ustawa ta jest Ci znaną.

          Cóż żyjemy w społeczności a to wymaga ciągłych kompromisów.
          Zakładam, że rów istniejący na Twej nieruchomości jest potrzebny.
          Mniemam również, że nie jest Twym zamiarem np. podtapianie sąsiadów i
          wyrządzenie im przez to jak najbardziej wymiernej szkody.
          Rów skoro jest musi spełniać swą rolę. By móc ją spełniać musi mieć odpowiednie
          parametry (głębokość, przekrój, spadki). To wcale nie znaczy, że musi biec w
          linii prostej „od sznurka”. Może przecie meandrować wśród drzew. Wg mnie to
          powinno być wręcz zalecane, bo wówczas dopiero staje się prawdziwym życiodajnym
          ciekiem a nie kanałem. Wszak ogólnie to wody u nas jest niedosyt.
          Podsumowując przynudziaste me wymądrzania
          Można nająć jakiegoś gościa który wykosi i poprawi skarpy, wyrówna dno i
          spowoduje, że stanie się on (rów) drożnym spełniając tym samym swą rolę.
          Wykaszać niestety trzeba będzie dość często, bo roślinność potrafi przyrastać w
          niesamowitym tempie. Spółka, co prawda nie będzie się mogła wykazać jakąś tam
          pozycją w tabelkach, ale to ich problem Ty natomiast poniesiesz koszta, ale jak
          coś się ma to niestety ma się i koszta :-)
          Uwaga!
          Art. 13. 1. Ryby oraz inne organizmy żyjące w wodzie stanowią jej pożytki, do
          pobierania których jest uprawniony właściciel wody.
          Więc taki chabaź rosnący w wodzie a będący ziołem jest chyba także pożytkiem i
          nie można go ot tak wytruć?
          Jestem oczywiście z Tobą w tej walce! Powodzenia! I pamiętaj że życzliwością i
          uśmiechem można wiele osiągnąć.

          Najniższe ukłony!
          Wspierający całym swym jestestwem M.J.
      • grau Re: Biedulka. 01.04.04, 07:02
        Schowala sie teraz i szlocha
        zawstydzona
        Pi.Asiu, juz dobrze, juz dobrze ...
        nie placz :)))

        pozdrawiam
        sz.

        Zyczliwa tez ucichla :)), ale pamietaj
        bedziemy Cie obserwowac )))
        • grau Re: Kodeks 01.04.04, 07:05
          Pomysl z kodeksem
          znakomity.
          Brawo Mjocie :))

          pozdr.
          sz.
          • ptasik Do G.I.Jane, ale chyba nie tylko:) 01.04.04, 09:19
            Szlag mnie trafia jak czytuje takie rzeczy, takie urzędnicze bzdury bez
            pomślynku i szacunku chocby dla własności prywatnej.

            G.I.Jane - do głowy przychodza mi rozne pomysly - np. taki zeby im odpisac, ze
            te rosliny z rowu to Wy sami bedziecie wykaszac i pilnowac tego, zeby nie
            zarastaly rowu melioracyjnego, jesli jego obecnosc w tym miejscu rzezcywiscie
            jest taka neizbedna dla prawidlowej gospodarki wodnej....
            Nie wiem czy na wlasnym terenie nie masz po prostu prawa zaprotestowac
            przeciwko uzywaniu srodkow chemicznych (tylko nie piszcie mi znowu o
            selektywnym dzialaniu takich srodkow, o ich rozkladaniu, itp. itd. ja to
            czytalam, zrozumialam, ale dalej jestem zdecydowanie przeciwna, ZDECYDOWANIE!)
            Moze zgloszenie do jakiegos wydzialu ochrony srodowiska taki protestu z
            jednoczesna deklaracja cos by dalo?
            Dwururki niestety nie posiadam tak wiec ten pomysl jako trzecie rozwiazanie tez
            nie wchodzi w rachube:)))
            Ale jestem i ja z Tobą a Ty walcz, ja trzymam kciuki)

            A najbardziej mnie wlasnie bulwersuje to, ze pojecie wlasnosci w naszym kraju
            jest pojeciem takim selektywnym, bo sprowadza sie do placenia podatkow i
            wykonywania polecen roznych urzedasow.....
            • g.i.jane Re: Do G.I.Jane, ale chyba nie tylko:) 01.04.04, 19:58
              Dzięki Ptasiku, dzięki Mjocie za odzew.
              Oczywiście przeczytałam Prawo Wodne i, jak Mjot słusznie zauważył, na początku
              to nawet tchnie optymizmem, że niby krzaczory i zwierzaki z rowu to oczywiście
              należą do właściciela gruntu ale jak przychodzi co do czego to się okazuje, że
              muszę udostępnić rów dla przeprowadzenia niezbędnych czynności. Płacę też
              składkę na tę spółkę wodną. Ja już ich nawet w zeszłym roku wpuściłam i na
              jakieś 200 metrów rowu, które przebiega przez moje gospodarstwo, wytrzebili z
              drzew i krzaczorów ze 180 metrów ale jak zobaczyłam jak oni to robią to mnie
              złość wzięła. Wycinają drzewa i zabierają na opał (pozwoliłam) tylko pnie i
              grube konary a gałęzie palą, polewając benzyną. A później obok rowu przejechał
              traktor i wszystko spryskał jakimś paskudztwem, które mi wyjadło z metr
              trawnika wzdłuż rowu. Oczywiście mam świadomość, że rów trzeba czyścić bo w
              końcu powstał on w jakimś celu. A że nikt się nim nie interesował przez 20 lat
              (za poprzedniego właściciela gospodarstwa) to już inna sprawa. Niestety,
              świadmość ekologiczna w naszym społeczeństwie jest tragiczna. Ostatnio czytałam
              artykuł jak to w południowej Polsce reguluje się rzeki pod linijkę. Włos się
              jeży na głowie i pytanie się ciśnie: gdzie są służby ochrony środowiska?
              W ogóle to prawdziwy temat-rzeka. A te wszystkie nieszczelne szamba? A
              działkowicze nagminnie palący liście? A ludzie na wsi palący kto wie jakie
              świństwa? Że o braku selekcji śmieci nie wspomnę, bo w mojej wsi żadna firma
              nie wywozi śmieci. Nie opłaca się bo za daleko (wieś leży na skraju dwóch gmin)
              a chłopi twierdzą, że śmieci nie mają (ja swoje wożę do W-wy).
              Więc myślę, że jak ktoś sobie raz na rok spryska roundupem kawałeczek ogródka
              to jeszcze nie jest taki wielki grzech.
              Pozdrowienia
    • elaos Re: Protestuję 01.04.04, 09:12
      Składam protest.
      Stworzymy Kodeks Ogrodnika, ten pociągnie za sobą stworzenie komisji , następna
      będzie policja do przestrzegania, sąd do karania, trybunał do odwoływania i ani
      się spostrzeżemy będą rozpisane wybory, a my rozsypiemy się na partie. Partia
      Ptakolubów w koalicji z Towarzystwem Obrony Dmuchawca przeciw Partii Żywopłotów
      Niestrzyżonych.
      Kategoryczne nie!!!
      • ptasik Re: Protestuję 01.04.04, 09:21
        Ela
        Ty sie jeszcze zastanow:)))
        Pomysl naprawde nie jest zły, bylebyśmy wiedzieli kiedy skończyć:))))
      • grau Re: Kodeks ogrodnika 01.04.04, 10:29

        pkt X. Wichrzycielom, Kategorycznym i Protestujacym - stanowcze - NIE !!!
        X.a. Elaos opracuje statut Partii Partii Ptakolubow

        :)
        sz.
        • elaos Re: Kodeks ogrodnika 01.04.04, 10:48
          grau napisał:
          X.a. Elaos opracuje statut Partii Partii Ptakolubow

          W takim razie potrzebne jest stworzenie aparatu przymusu bezpośredniego, bo
          dobrowolnie tego nie zrobię.
          Wszelakim statutom kategoryczne NIE!!!
          :)))))
          • mjot1 Re: Kodeks ogrodnika 01.04.04, 11:12
            Elaos ja myślałem o Kodeksie Honorowym.
            i tylko taki poparłbym.
            Najniższe ukłony!
            Honorowo starajacy się wybrnąć M.J.
    • elaos Re: M.Jocie - bede skarzyc na Pi.Aśkę:))) 01.04.04, 11:35
      Kochany Mjocie. Już myślałam, iż zmuszona będę, miast podziwiać rozmaitość
      roślinną i słuchać świergotu ptasząt wszelakich, do ślęczenia nad brulionem i
      wymyślania ustaw i rozporządzeń. Za Kodeksem Honorowym jestem jak najbardziej,
      zresztą odnoszę wrażenie, że takowy już istnieje.
      Uradowana - Elaos
      • piasia melduje się oskarżona 01.04.04, 20:12
        Wysoki Sądzie!

        Przepraszam, że wcześniej się nie stawiłam na rozprawę, ale zostałam o niej
        powiadomiona dopiero dzisiaj w godzinach południowych i wcześniej po prostu nie
        mogłam być, bo na działce WYRYWAŁAM chwasty.

        Wysoki Sądzie!

        Grau trafił w dziesiątkę. Schowałam się w kącie i płakałam. Dlaczego? bo zanim
        powstał ten watek, był inny - w którym polecił do przeczytania artykuł Jurka o
        cudownym ogrodzie, w którym wszytsko żyje w harmonii i co robić, by nasz ogród
        był pełen życia. Czytałam ten artykuł z odczuciem, że Jurek pisze o moim
        ogrodzie. Mam i żaby, i ropuchy, i jeże, i łasiczkę, a ptaków to nawet Ptasik
        mógłby mi pozazdrościć. Zresztą napisałm to w tamtym watku. I co - reakcja była
        krótka - "to teraz Piasiu roundupem to wszystko i skosić".

        Wysoki Sądzie, Sąd nawet nie wie jak cholernie przykro mi się zrobiło.

        Wygląda na to, że cała moja obecność na tym forum poniekąd została oceniona i
        podsumowana słowami "ta co propaguje Roundup i chemię".

        Z taką opinią nie sposób walczyć.
        Nawet Mjot jako jedyne usprawiedliwienie dla stosowania przeze mnie środka
        chwastobójczego znalazł nie to, żem kobieta słaba, i przekopywanie 200 metrów
        kwadratowych kamienistej gliny przerosnietej perzem, podagrycznikiem, powojem i
        mniszkiem jest ponad moje siły, lecz to, że stosowanie trucizn leży w naturze
        kobiecej...

        Cóż mogę dodać?

        Może powiem tylko, że nawet najzagorzalsi przeciwnicy chemii tez ją stosują -
        proszek do prania zamiast ługu z popiołu, mydło zamiast sproszkowanego korzenia
        mydlnicy, Cif zamiast drobnego piasku, pasta do zębów zamiast np. węgla
        drzewnego czy soli.

        Zapraszam tez na wizję lokalną. W Markowicach mogę pokazać Sądowi kolekcję
        połamanych i pogiętych wideł amerykańskich, które przegrały w walce.
        Mogę tez zrobić krótki a konkretny test - Prokurator i Oskarżyciele posiłkowi
        dostaną widły, szpadle i rękawice tudziez po dwa metry kwadratowe terenu. Jesli
        zdołają w ciągu godziny przekopać i oczyścić te dwa metry, a nawet jeden metr,
        to mogą mi przywalić każdym wykopanym kamieniem.

        W ostatnim słowie nie proszę o łagodny wymiar kary, bo w żaden sposób nie
        zawiniłam. Chyba że za winę uznać moją odpowiedź na pytanie jednej z
        forumowiczek, która chciała wiedzieć jak walczyć z chwastami. Byłoby to jednak
        swoiste curiosum - karać kogoś za to, że udzielił komuś innemu informacji, o
        którą tamten prosił.

        Wysoki Sądzie!
        To wszystko co mam do powiedzenia.


        • ptasik Wycofam się rakiem:) 02.04.04, 12:26
          Pi.Asiu -
          nie bucz już, nie bucz
          Wszak masz rację - naczynia płynem do naczyć myję, piorę w proszku, do zębów
          pasty używam....
          Tak więc wychodzi na to, że i ja bez winy nie jestem...
          Zatem nic innego mi nie pozostało jak wnieść o uniewinnienie:))))

          M.Jocie - już na Nią nie donoszę:)))))
        • mjot1 Do Piasi 02.04.04, 20:21
          Zapoznałem się oto z mową obrończą i…
          Tak mi się jakoś głupio zrobiło.
          Pisząc o przewrotnej naturze niewieściej ja tęgoskór pospolity zapomniałem
          zupełnie o tejże natury wrażliwości!
          Pisząc o tym, że słowem zranić można strasznie, sam pewniem zranił...
          Czytając słowa Piasi mam odczucie (a czemu, jak czemu ale własnym odczuciom
          wierzę bezgranicznie), że Ona będąc osóbką niezwykle wrażliwą wszystko przyjęła
          dosłownie i wprost.
          Wpakowałem się w kabałę i teraz nie wiem co by tu powiedzieć żeby nie
          skłamać, „im głębiej w las…”.
          Cóż więc mogę?
          Zrzekam się oto roli arbitra! Bowiem odczuwając spory ładunek sympatii do
          Oskarżonej nie byłbym bezstronnym w sprawie. A i tak przecie peruczkę należną
          wysokiemu trybunałowi nałożyłem niejako samozwańczo. Mniemam również, że sprawę
          należałoby przekazać do ponownego rozpatrzenia przez organa śledcze, ponieważ
          materiał dowodowy jest zbyt ogólnikowy i opierając się wyłącznie na poszlakach
          ma luk wiele.
          A jako osoba już prywatna posypawszy prochem czochradło, w wór pokutny
          przyodzian i wygły w postawie pokornej wyciągając dłoń w geście pojednania
          przekazuję z prośbą o przyjęcie ten oto wyimaginowany zagon zawilców z jedną
          przylaszczką w środku...

          A swoją drogą popatrzcie, czegóż to dokonać można celną mową?
          Toż w mgnieniu oka oskarżyciele z gębami otwartemi bez skrupułów sami zasiedli
          na ławie oskarżonych... Ot sprawiedliwość!
          A co do używania „roundupu” to nadal uważam to za rzecz niegodną ogrodnika a
          już ogrodnika z Tego Forum w szczególności!
          Mało tego wszak to on właśnie ów „roundup” winien jest przecie całego tego
          zamieszania!

          A gdzie jest Kropka? „rzucił Stasiek”

          Najniższe ukłony!
          Dziwnie wyglądający we włosiennicy z prochem na czochradle i tak
          potwornie wygięty M.J.
          • janeta5 Re: Do Piasi 02.04.04, 22:03
            Właśnie,słuchajcie GDZIE JEST KROPKA ???
    • danam Ja z konsensusem! 01.04.04, 20:47
      A fe donosiciele!
      Wszyscy zrobili rzut na biedną Piasię, która nie może sobie poradzić z zbędnymi
      roślinkami i postraszyła je Randapem.
      Sądzę, że moja propozycja zadowoli obie strony i roślinki też.
      Piasiu na czerwcowe spotkanie podziel ogród na sektory i każdemu z uczestników
      przydziel jeden z nich.
      Wszyscy deklarują, że chętni do pomocy, to usuną zbędne roślinki, a po dobrze
      wykonanej pracy chętnie zasiądą do kufla złocistego napoju,
      Tym sposobem spotkanie będzie nie tylko miłe, ale i pożyteczne.
      Co Wy na to??

      Serdecznie pozdrawiam.
      Ugodowo nastrojona Danuta.
    • janeta5 Re: M.Jocie - bede skarzyc na Pi.Aśkę:))) 01.04.04, 21:31
      Zdecydowanie staję w obronie oskarżonej P.Wyjątkowo niesprzyjajace okoliczności
      spowodowały tak gwałtowną i rozpaczliwą reakcję.Proszę Wysoki Sąd o wzięcie pod
      uwagę powyższego. Uważam że oskarżona P. jest niewinna .Podejrzewam również,że
      Wysoki Sąd cichcem użył zakazanego środka chociaż raz.Zatem wnoszę o
      uniewinnienie i zdośćuczynienie stratom moralnym poniesionym przez niesłusznie
      oskarżoną P.
      Janeta
      • grau Re: Kodeks ogrodnika 02.04.04, 06:24
        pkt Y Kazdy ogrodnik lubi Pi.Asie
        Y.a i ja tez :))

        sz.
        • ptasik W sprawie rowu G.I.Jane 02.04.04, 12:22
          i mojego, przydrożnego, melioracyjnego też....
          Ja doskonale rozumiem, a przynajmniej sie staram rozumieć wiele z tego co się
          dzieje i dziać w przyrodzie musi z racji zapobiegania różnym zdarzeniom, jak
          chocby podtapianie sąsiadów, tudzież ludzi mieszkających przy takim rowie z
          racji tego, że jest niewłaściwie konserwowany...
          Ale, podobnie jak u G.I.Jane - od 10 lat nikomu nie przeszkadzało, że mój rów
          zarastał, że drzewa osiągnęły wysokość po 3 i więcej metrów....
          Z tego co czytam dokładnie tak samo było w przypadku rowu G.I.Jane...

          Poza tym w przypadku moejgo rowu położonyjest na terenie czynnym górniczo, co
          spowodowało, że wody gruntowe uciekły bardzo głęboko, studnie stare puste do
          dna, choćby były najgłębsze, a paradoksalnie powódź ubiegłego stulecia dla tego
          regiony była dobrodziejstwem bo rośliny żyły pełnią życia. Paradokslanie z
          innej strony miasta, w tej samej gminie jest rzeczka, malusieńki ciek, który z
          racji położenia sprawia, że każda większa ulewa sprawia iż zalewa gospodarstwa
          i posesje położone tuż przy nim i z tym ciekiem od wieeeeeelu lat nikt nic nie
          robi, tylko wszyscy ciagle mówią, że trzeba.....

          No i metody, o których pisze G.I.Jane też mnie do szału doprowadzają, bo
          uważam, że naprawdę dokładnie ten sam efekt można uzyskać inaczej, bez takich
          wielkich szkód jakie się przy okazji robi (patrz trawnik G.I.Jane)

          Wiem, że to wyrzucanie żalu przez mnie nic nie zmieni, no ale gdzie mam się
          wygadać jak nie tu?

          Co do rowu G.I.Jane - będę mysleć i dopytywać tu i ówdzie - jeśli tylko na coś
          wpadnę lub ktoś coś mądrego podpowie dam znać.
        • piasia W sprawie rozprawy 07.04.04, 11:29
          Uffff.....

          Ulżyło mi, że nie tylko wniesiono o uniewinnienie (głęboko kłaniam się Janecie,
          kóra przyjęła rolę adwokata - a nawet advocatus diaboli - i Danie, która
          wystąpiła z konsensusem) ale nawet - że wycofano pozew.

          Przyznam się cichcem, że swojej cicho liczyłam na takie zakończenie całej
          sprawy ;))) Stąd moja mowa obrończa, która jakoś tak niechcący stała się mową
          oskarżycielską - co zauważył Mjot. Cóż, najlepszą obroną podobno jest atak,
          aczkolwiek pisząc tę mowę nie miałam zamiaru atakować. Ja się tylko broniłam, i
          najwyraźniej skutecznie ;))))

          Mjocie, możesz się już odgiąć! Nie możesz zostać na Święta taki wygły, z
          czochradłem posypanym popiołem ;)))

          Pozdrawiam
          Już-nie-podsądna-Pi
          • mjot1 Re: W sprawie rozprawy 07.04.04, 16:50
            Uffff...
            No! Nareszcie! Ale jednak chyba mi trochę zostało...
            Piasiu gdzieś Ty u licha była tyle dni? Toż już prawiem stracił nadzieję.
            Czy Ty wiesz, jakich męczarni człek doznaje w takich pokracznych pozycjach
            pozostając? I nie myślę tu jedynie o mękach fizycznych wręcz nie do zniesienia.
            Pomyśl tylko o tych spojrzeniach, uwagach, docinkach gdym wygły taki wędrował
            dzielnie do pracy i nadal w wygłości pozostając wypełniał swe obowiązki.
            Toż z tego wszystkiego wychodzi, że tu jedynie jam ucierpiał! Ot
            sprawiedliwość...
            Obwieszczam więc wszem i wobec że:
            Na własnych kościach doświadczywszy, że styczność z nią boli od tej chwili nie
            chcę mieć ze sprawiedliwością nic wspólnego!

            Najniższe ukłony!
            Z trudem próbujący powrócić do swej formy naturalnej M.J.
            • piasia Re: W sprawie rozprawy 14.04.04, 17:53
              Mjocie!

              Za moją długą nieobecność przepraszam, i jako swego rodzaju zadośćuczynienie
              proponuję masaż podczas spotkania w ogrodzie. Aczkolwiek może się okazać, że
              nie jest to żadne zadośćuczynienie a jeno kara ukryta pod pozorami słabych
              dłoni niewieścich ;)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka