09.10.10, 10:13
W swoim czasie posadziłam 10 sztuk tej rośliny wzdłuż ogrodzenia z siatki. I martwiłam się, że mam tak mało tego.
Teraz bluszcz wlazł mi na działkę (w tym miejscu zalesioną) całymi metrami. Wszędzie go pełno.
Tylko nie na siatce :-(.
Upinam go pracowicie, upinam. A ten wrażliwy uparciuch na siatce - zasycha. Zaś pod nią, z obu stron ogrodzenia śmiga wszędzie, Też na pnie drzew wysoko włazi.
Co zrobić?
Mam wrażenie, że chodzi o to, że siatka (z natury siatki) ma oczka. I tam wieje. Gdyby to był płot pełny - może byłoby inaczej.
Co Wy na to?
Żymel
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Hedera 09.10.10, 10:33
      Może na siatce ma za dużo słońca?
      • zyrafa46 Re: Hedera 09.10.10, 12:45
        Nie.
        Zresztą te zarośnięte (oplecione) drzewa są OBOK.
        • horpyna4 Re: Hedera 09.10.10, 14:00
          No nie wiem. Wprawdzie istnieją odmiany bluszczu pospolitego, które nie lubią się wspinać, ale ten wspina się na drzewo. Po siatce bluszcz sam z siebie nie bardzo się wspina, bo on ma korzonki czepne, czyli potrzebuje szorstkiej i nierównej powierzchni, a nie drutu do owijania się.
          A jak naprowadzasz go na tę siatkę? Jeżeli go podwiązujesz, to może mu się to nie podobać. Ja robiłam kiedyś ogrodzenie z bluszczu i początkowo przeplatałam go przez oczka siatki, żeby szedł pionowo w górę. Potem to, co szło na boki, częściowo też przeplatałam, a częściowo popinałam kawałkami drutu. I zachowywał się bardzo dobrze.
          • pierwsze-wolne Re: Hedera 09.10.10, 15:48
            Robię identycznie, do tego jak znajdę gdzies w trawie zapomnianą odnogę z małymi korzonkami to bezlitośnie ucinam i wsadzam tam, gdzie JA chcę ;) - obsadzone tym mam 60m siatki...
            • zyrafa46 Re: Hedera 10.10.10, 23:22
              Przeplatam, przeplatam. Żyje tylko w dwu miejscach. Zobaczymy po zimie...
              Może go postraszyć, że powyrywam?
              Niektóre rośliny to strachliwe są.
              O!
              Przyznajcie się jak swoje postraszyłyście? :-)
              • dar61 Re: Hedera 11.10.10, 13:38
                {Żyrafa}:

                ...jak swoje postraszy[li]ście?...

                Sekatorujemy nasze 23-latki. Z dwa razy w sezonie. Trzeci wiosną pozimowo [tam w tle].
                Mężnieją [butki mają jak mały cygan nogę], grubieją, wrastają już dziś niewplatane, choć za ich młodu tam w balustradę ażurową wplatane były.

                Każde rośliny coś u nas zimą tracą.
                Bluszcz - liście i dostojność.
                Ale, cięty, szybko się regeneruje.
                I mężnieje.

                ---

                - Fortissimo w nokturnie!? Uuuu...
                - Cicho tam!! Tu się śpi!
                • bakali Re: Hedera 26.10.10, 11:10
                  Zgadza się - sama znam osobiście bluszcz posadzony przy siatce (z założenia miał się na nią wspiąć) - na siatce mimo przypinania i przeplatania wisi smętnie i zasycha, tymczasem pełnia życia jest na ziemi pod siatką. Myślę, ze bluszcz lubi solidne podpory (jak drzewo), targany wiatrem, nie czując gruntu pod nogami nie rosnie dobrze.
                  • dar61 Wygwizdowisko - ale zakwitł[by] 26.10.10, 11:57
                    Każdy potrzebuje podpory, by się namnożyć. Bluszcz też.
                    On może nawet wspinać się po byle zimnej skale, byle w górę.
                    Tam - kwitnie.

                    Mój podopieczny wspiął się był nawet po naszej przybudynkowej kratce pod balustradą schodową, potem na kratkę bardzo przewiewną spionowaną na krańcu ganku, osiągnął był tam wysokość nadgruntową ca 3 metry, długość balustradową ca 10 metrów i - zakwitł.
                    Przycinając dorocznie jego nadwyżki zostałem raz z uciętym końcowym tam, na 10. metrze, pędem bluszczu, na którego końcu dostrzegłem ze zgrozą zawiązek kwatostanu.
                    Zmartwiałem, pożałowałem faktu kastracji, zaniosłem do dom i we flakonik wetknąłem.
                    Protokwiat był ozdobą chyba ze dwa miesiące, ale zakwitnąć nie zakwitł...

                    Pewnie skastrowany nasz nabalustradny będzie nowe ćwierć wieku się przygotowywał, by zakwitnąć uprzedzając jakiegoś Dara61 cięcia.
                    I żadne wygwizdowisko mu nie będzie straszne, byle miał te z 10 metrów na rozpęd...
                    • zyrafa46 Re: Wygwizdowisko - ale zakwitł[by] 06.11.10, 09:50
                      A gdyby tak WSZYSTKO wyrrrwać brutalnie z ziemi i tylko przerzucić przez ogrodzenie (siatka) sprytnie zaczepiając, by się nie zsunęło? Roślina wtedy sama dla siebie stanowiłaby zaporę przed wiatrem...
                      Co Wy na taki pomysł?
                      A swoją drogą dywanik pod stopami i tak pewnie ponownie urośnie.
                      Żyra

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka