klara551 05.02.12, 02:31 Macie dużo skrzydlatych gości w te mrozy? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
przemoaj5 Re: Ptaszyńce zimą 05.02.12, 09:48 Mam 3 koty, które mi się przybłakały. Ptaszki też dokarmiam. Słoninka, chleb, ziarno. Pozdrawiam Przemo Jakubowski Odpowiedz Link Zgłoś
dar61 Ptaszarnia zimą 05.02.12, 14:05 Jestem zwolennikiem niekarmienia [wędrówki, zimowa naturalna redukcja] - ale zwabiam jednak drobne kląskacze, by wiązać je ku ich pomocy w trzebieniu szkodników w sadzie, warzywniku, ozdobniku. Choć nad naszym lokalnym śródmiejskim niedużym stawem [zliczyłem tam tydzień temu 530+4+3+1 wodolotów] też z paszą treściwą się pojawiam, choć ptaków tam żal [Odra blisko!]. Tu pomocą nie tylko karmienie zimowe. Pojniki, budki, platformy i kosze lęgowe, nasadzenia owocodajne, spadziodajne, nektarodajne. Nieco brak witamin w ofercie u {Przemoaja} [ma w okolicy owoc na krzu?] - warto i o jabłko na kół gwoździa [w deseczce] nadziać, przekrojone - kos się nawet zimą odwdzięczy! Z kotami pod karmnikiem radzę uważać. Życzę sukcesów [w budowie budek i w sadzeniu]. P.S. Ktoś jeszcze liczył ptaszęta w zeszłoniedzielne Ptakoliczenie '2012? Odpowiedz Link Zgłoś
dagusia333 Re: Ptaszarnia zimą 05.02.12, 15:02 Jestem zwolenniczką niedokarmiania ptaków tym bardziej, jeżeli tak jak obecnie nie ma śniegu.Jednak w te okropne mrozy powiesiłam zakupione, gotowe kule i słoninę coby chociaż energetycznie wspomóc. Odpowiedz Link Zgłoś
klara551 Re: Ptaszarnia zimą 06.02.12, 03:49 Nie ma śniegu,nie ma krzewów i roślin z owocami ,bo wszędzie iglaki i równiutkie trawniczki. Od lat dokarmiam balkonowo i to frajda widzieć stado sikorek,dzwońców,wróbli,grubodzioby,a na przedwiośniu przelotnie chyba czyżyki. Choć tyle mogę zrobić dla tzw braci mniejszych za to,że zabieramy im ich habitaty. Odpowiedz Link Zgłoś
dar61 Nie ma miejsca? 07.02.12, 12:40 {Kklara551}, czarno widząc: ...Nie ma śniegu, nie ma krzewów i roślin z owocami, bo wszędzie... Naprawdę? Nie ma? A kto Wam/ nam/ im zakaże w miejscu publicznym, przychodnikowym, na skwerku niedalekim, przy drodze publicznej w pasie pozadrogowych przeciwśnieżnych nasadzeń, na niedalekiej miedzy śródpolnej i-tak-dalej samowładnie posadzić cały zestaw owocodajnych krzewów, kilku drzewek jarzębinopochodnych [zalecane dla miast z zanieczyszczonym powietrzem, bo dość odporne]? Wpłynąć na miejskie służby, by to uczyniły? Wpłynąć na miejskie służby, by to wspomogły: - nie protestując na takie mieszkańców samodzielne roboty, - dostarczając sadzonek, - organizującdziciakom i komu się da z sąsiadów tradycję dorocznego sadzenia czegoś więcej, niż tzw. papieskich dębów, - wykorzystując naturalne i doroczne tradycje darmowego dostarczania do nasadzeń sadzonek popularniejszych gatunków roślin przez szkółki Lasów Państwowych, specjalizujących się w takich akcjach, - podlewając w susze, -grodząc posadzone drzewka w miejscach obfitych w antyzielonych wandali, wizygotów i hunów, - ... - ... ? Nie pisałbym tego, gdybym w takie miejsca nie wtykał sam i wespół zespół: pestek, sadzonek, drzewek. Gdybym nie miał kumpla w wydziale „zieleni miejskiej" i leśników, którzy wręcz wyczekują takich inicjatyw - i gdybym nie był entuzjastą śródmiejskiej partyzantki zazieleniającej i jej ... współwykonawcą. www.google.pl/search?q=green+guerilla&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=Palemoon:en-US:unofficial&client=firefox-a www.google.pl/search?q=zielona+partyzantka&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=Palemoon:en-US:unofficial&client=firefox-a P.S. 1. Już dla trawnika przyulicznego koło rodziców posesji rośnie u mnie bateria doniczek z krzewami, jakie tę pustynię trawną i miejsce składania psich resztówek zastąpią. Za rok, za dwa. Na pewno za trzy. Tam, gdzie kilka drzwek, tą ręką sadzonych, już oko cieszy i zimą szpaki i (...) oraz jemiołuszki też. PS.2. Już od lat nastu cieszy oko przy rowie toru PKP gniazdo tarnin, dla ... ochrony Babci truskawek przed zzarowowym amatorom. W porywie serca raptem w 3 sadzonki chyba posadzonych z ciachniętych gdzieś daleko kilku z tarki odjętych sekatorem gałązek. Taż tam, panie ja kogo, dziś puszcza nie do przejścia, owocami nabrzmiała, gniazdami obfita... Odpowiedz Link Zgłoś
rzecznik33 Re: Ptaszyńce zimą 05.02.12, 15:40 W mojej ptasiej stołówce jest ptasi ruch od rana do wieczora. Skrzydlate łakomczuszki do tej pory zjadły ~35 kg słonecznika (3 karmniki). 20 kg mieszanek różnych nasion, ponad 2 kg słoniny, 1,5 kg smalcu z wiszącej tacy, 6trochę jabłek, chleba. Nie liczę smakołyków z krzewów i drzew. Z przyjemnością obserwuję jak jedzą i zachowują się różne gatunki ptaków. Jestem za dokarmianiem zimą ptaków. Odpowiedz Link Zgłoś
margot50 Re: Ptaszyńce zimą 07.02.12, 00:12 Jestem jak najbardziej za dokarmianiem:))) Odpowiedz Link Zgłoś
dar61 dokarmiać młódź rzeczywistością 07.02.12, 11:56 Kto tu mówi, że nie powinno się karmić dzieci widokiem karmionych ptaków? Toż to największa radocha widzieć, jak chłoną świat wzrokiem, węchem, dotykiem! Każde dziecko tego potrzebuje, każdemu taki jeden naparapetny przyokieny karmniczek jest niezbędny!!! Do czasu. Ale nadchodzi taki czas, kiedy muszą się dowiedzieć, że mięsny kotlecik, jaki pałaszują, z czegoś powstał, że sikorka nie jest wieczna, że któraś z sikor i srok musi wygrać, że zimą taka sikora bogatka z apetytem pałaszuje we mrozy padlinkę swej swej koleżanki - ba! półżywą tę koleżankę - że nie wolno tego normalnego dla natury procesu wspomaganiem i deformowaniem zakłócać. Wtedy karmnik trzeba oddać sąsiadce, tej przy nadziei. Bo potem ciężką, lodowatą zimą taki niedoinformowany nasz berbeć jedzie na tydzień do Babci z całą rodzinką, w jego karmniku na pół dnia zabraknie kąska dla sikorki i wtedy ten piękny ptaszek znika na zawsze, padając z głodu, zimna, z dzioba jakiejś sroki. Lub kotka podwórzowego powietrzem karmionego. Bo rodzinka berbecia nie ma w sąsiedztwie zasiedziałego i rozumnego sąsiada, który zadanie karmienia pociągnie w czas ferii berbecia u Babci, na przykład. Bo nie wytłumaczysz potem takiej dziecince, że nie wolno dotykać sarniątka w trawie, zajączka, pisklęcia już w dużych lotkach, że nie wolno wyrywać takich znalezisk z paszczy lisa. Że nie wolno pozwalać na hasanie domowym kotom po łące, psom bez smyczy po lesie i zaroślach, człowiekowi samopas po zamkniętym dla zwiedzania nielegalnego rezerwacie... O fundowaniu za młodemu berbeciowi zwierzaka domowego już nie piszę, bo to nie to forum i nie czuję sie do końca tu znawcą... ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
klara551 Re: dokarmiać młódź rzeczywistością 07.02.12, 13:08 Rzeczywiście nie do końca jesteś znawcą. O tej porze roku nie uświadczysz owoców jarzębiny czy tarniny. Jest za to o ile ptaki go jeszcze nie zjadły głóg,dzika róża i parę innych. Zakładasz,że po za tobą reszta jest niedouczona,nieodpowiedzialna i zamiast pomagać niszczy. A w naturze to sroki nie wyciągają młodych z gniazd? Nie polują na ptasią drobnicę?Czekają aż my głupki zaczniemy i potem zapomnimy o dokarmianiu ? A wyobraź sobie prawie znawco,że odkarmiłam młodego gołębia grzywacza,rudzika jeże/ razem z wnukami/.Wyobraź sobie prawie znawco,że co roku mamy motylownik ,że mamy domki dla trzmieli, jeża,budki dla ptaków. I kota co dostaje lanie od srok. I nawet trawnik zaczynamy kosić od środka co by żaby trawne zdążyły się pochować. Odpowiedz Link Zgłoś
bakali Re: dokarmiać młódź rzeczywistością 07.02.12, 13:31 Ja dokarmiam dopiero kiedy chwyci ostry mróz i śnieg. W tym roku uruchomiłam stołówkę dopiero ok. 2 tygodni temu, kiedy przyszła zima i ptaki zaczęły zaglądać w miejsce gdzie rok temu też był karmnik. Mam stałych gości: kosy, rudzika, 2 gołębie. Na przychodne wróble i sikorki, czasem sójka. W karmniku m.in.: słonina, pszenica, kukurydza, słonecznik, jabłka, żołędzie,jarzębina. Myślę, że w dokarmianiu ptaków jak we wszystkim trzeba mieć umiar. Ja nie uruchamiam karmnika z rozpoczęciem kalendarzowej zimy, ale dopiero wtedy gdy wszystko zamarznięte i pod śniegiem. Jeśli jest ciepło, ptaki muszą radzić sobie same. Odpowiedz Link Zgłoś