Dodaj do ulubionych

Pozimowe straty:

29.04.12, 11:41
Wymarzły mi: polne stokrotki na trawniku; część trawy, takiej chyba samosiejki bo miała szerokie, ciemno zielone liście; pierwiosnki- te, których rok temu nie wyżarły nornice; rozchodniki- niektóre, ale cały kawałek skarpy jest goły;barwinek- miejscami całkowicie, miejscami po obcięciu odbija nieśmiało;kilka krzaków róż choć były obkopczykowane; niektóre tulipany botaniczne; budleja; szczypiorek zimowy; dąbrówka rozłogowa; dzwonki karpackie; niektóre chryzantemy. Daję jeszcze trochę czasu co niektórym roślinom, może odbiją z korzenia ale coś mi się zdaje, że "marneszanse". Nie kwitły hiacynty aczkolwiek coś się pojawia, może chociaż cebulki przeżyją; zakwitło tylko kilka krokusów, 2 żonkile, 3 szafirki. Za to lilie i to takie wydawałoby się delikatne całkiem ładnie wschodzą. Obcięte 5 cm nad ziemią lawendy też puszczają masę nowych pędów. Smutno mi trochę, bo tak lubię tą pierwszą wiosenną żółtość żonkili, kolorowe plamy krokusów. Ale może za rok? A jak u Was to wygląda?
Obserwuj wątek
    • jolunia01 Re: Pozimowe straty: 30.04.12, 01:48
      Praktycznie nie mam hiacyntów, zakwitło ledwie kilka, pozostałe, nawet jeśli wyszły z ziemi, to zbrązowiałe kikuciki , niekiedy kwiatów, niekiedy listków. Poza tym brakuje wielu tulipanów - wielo i jednokolorowych, głównie białych i fioletowych, przewaznie z odmian papuzich. Zmarzła, na takim samym etapie jak hiacynty, ponad połowa żonkili róznych odmian. Znikneła bez śladu szachownica kostkowana. Bardzo słabo kwitła cebulica, nędzne są szafirki, ale one dopiero zaczynają kwitnienie, może się rozpędzą. Zdechła jedna przylaszczka i 5 sasanek.
      No i - bardzo mi szkoda - dwie posadzone jesienia pięknotki nie maja pączków, gałązki niby elastyczne, ale jak ucięłam końcówki, to nie wygladaja na żywe. Mam nadzieję, że jeszcze odbija od korzeni.
      Dobrze lub bardzo dobrze mają się pierwiosnki, orliki, bergenie, maki, kosaćce, konwalie, tawułki, żurawka, floksy, oczywiscie niezapominajki, dąbrówka i fiołki. Wychodza ładnie hosty.
      Nieźle przetrwały róże (tylko jedna zmarzła), barwinek i lilie, chociaż kilku mi brakuje w rządku. O dziwo zmarzły niektóre zimowity.
      Nie kwitła w ogóle forsycja, bo trudno kilka kwiatków nazwać kwitnieniem.
      • dar61 Pozimowe pytania 30.04.12, 14:19
        Proste pytanko:
        Czy poszkodowane nasadzenia są na zimę lub stale czymkolwiek ściółkowane?
        • irenazu Re: Pozimowe pytania 30.04.12, 16:33
          Trudno ściółkować krokusy na trawniku, budleja była obsypana ziemią, róże także, a pozostałe rośliny rosły nieściółkowane od wielu lat. Po prostu mróz bez śniegu dał im porządnie w kość.
          • dar61 Pozimowe i wczesnowiosenne dociekania 30.04.12, 17:13
            Sasanki kupne znikły/ -ęły mi wiele lat temu - zdominowały mi je inne skalniakowce, z którymi dzielnie ze 7 lat walczyły.
            Krokusiki mutanty, iryski holenderki, takież hiacynty też dawno się mi nie pokazują - zmarły po 2 latach, w zimy śnieżne, więc pono bezpieczne.
            Wnioskuję z tego, że opowieści o zainstalowaniu w genach takich mutantów genu letalnego jest intencjonalne [o skubańcu Holendrze jeden z drugim] - nawet przy zaimitowaniu roślinom tym warunków z natury, tj. posadzeniu ich pod darnią czy zaściółkowaniu na stałe.

            Sądzić można więc, że {Joluni} niusy i {Irenazu} z uwagą podawane nam obserwacje należy ostrzem żalu ukierunkować ku Niderlandom.
            Żal do kogoś, kto zwodniczo wymyślił nazwę 'botaniczne odmiany' umierunkuję ja już sam.

            Rosę canina nic nam nie zmorze, w przeciwieństwie do omżyna.

            ... pozostałe rośliny rosły nieściółkowane od wielu lat. Po prostu mróz bez śniegu dał im porządnie w kość ...

            Chyba nie tylko mróz.
            Nasz Szwedzki jarząb rósł w mym zmrozowisku ze 3 dekady, a zabiła go kombinacja wiosennych pogód.
            Sąsiadowi mego rodziciela już, już rozwinęła jeden pąk kwiatowy kilkuletnia magnolia, ale tegoroczne kwietniowe chłody i przymrozki mu ją tam zwarzyły. Nie dziwota, że niektórzy hodowcy róż szczepionych na kiju od szczotki chochoły im demontowali rok temu dopiero w kwietniu.

            Dar61 ze zmrozowiska
            • kreska7211 Re: Pozimowe i wczesnowiosenne dociekania 30.04.12, 23:04
              krokusy kwitły pięknie, szafirki i hiacynty też, ale brakuje kilku -nastu? tulipanów, zonkili, narcyzów,
              przemarzły gałęzie borówek, migdałka, śliwowiśni, żadna forsycja nie zakwitła, od razu liście :( ,
              ale większość rośnie i kwitnie migdał, wiśnia amonogawa, świdośliwa :)
              a i sasanki pieknie kwitną
              klimat nadmorski, rośliny nie były okryte
              • robitussin Re: Pozimowe i wczesnowiosenne dociekania 02.05.12, 11:24
                Klimat nadmorski takoż i kompletnie nic mi nie wymarzło.
                Forsycja zakwitła imponująco już 2 tygodnie temu, teraz zrzuca kwiaty.
                • lustroo Re: Pozimowe i wczesnowiosenne dociekania 02.05.12, 21:46
                  Hortensje puszczają pączki na razie słabo ale zobaczymy, gailardie miałam dwie i z jednego patyczka wypuszcza, a z drugiego nie i dwóch lilii nie widzę posadzonych na jesieni, róża miniaturowa jest minimalna chociaż była okryta. Najgorzej mi szkoda dwóch krzaków lawendy tej z grubymi kwiatkami, zmarzły i uschły :( obcięłam i zobaczymy ale raczej nic z tego bo ta drobnokwiatowa, którą mam od lat żyje i ma się dobrze.
        • jolunia01 Re: Pozimowe pytania 09.05.12, 15:17
          Generalnie cebulowe nakryłam na zimę jedliną, jak zwykle. Normalnie przykryta śniegiem jedlina wysatrczała. Przylaszczki i sasanki oraz cebulica nie były przykryte. Róze obsypane ziemią (kopczyk jakieś 15 cm). Pięknotki lekko obsypane ziemią i igliwiem. Wczoraj odkopałam jeden krzaczek, żeby zobaczyć, czy może się zastanowił i będzie odbijał od korzenia, ale niestety nic z tego.
          Dodatkowo odkryłam, że są martwe całe pędy na kerii i żylistku.
          Pociesza mnie trochę fakt, że spisane na straty, bo posadzone w zeszłym roku z braku miejsca w domu maleńkie rózyczki z doniczek, niczym nie okryte z powodu zapomnienia, przeżyły wszystkie i pięknie się zielenią. No i odbiły zadeptane przez jakiegoś uciekajacego przez dachy i płoty przed policją złodzieja złocienie.
          • horpyna4 Re: Pozimowe pytania 09.05.12, 16:12
            Kerria, czyli złotlin, tak ma. Starsze pędy mu usychają, również rozgałęzione końcowe fragmenty, na których w poprzednim roku były kwiaty. Trzeba po prostu wiosną powycinać wszystko, co suche. I jest to o tyle łatwe, że żywe pędy są zielone nawet w stanie bezlistnym; nie ma więc problemu z odróżnieniem, a najłatwiej wycina się, jak jeszcze nie ma liści na krzaku. Zwłaszcza mocno rozrosniętym.
    • chynia Re: Pozimowe straty: 03.05.12, 21:32
      Oj u mnie tez spore straty, kalina różowa w styczniu pięknie zaczynała kwitnąć przyszły mrozy i padła.Wszystkie pąki suche, gdzieniegdzie listeczek,ale przy tej suszy nie przeżyje.Wszystkie róże pnące i miniaturki obcięte prawie przy ziemi niektóre odbijaja,ale kwiatów w tym roku nie będzie.Nie kwitły też forsycje ,dwa rododendrony ledwo zipią,przemarzł milin i wiciokrzew.Tulipany i narcyzy kwitną ,ale tylko te zwyczajne (tych co płaciłam po 7 zł za cebulkę to nie ma)Lilak palibin został tylko o jednej gałązce,reszta krzewu nie daje oznak życia,podobnie robinia różowa i złotokap.Poleciałam do ogrodu sprawdzić sasankę,bo piszecie ,że też wymarzła i rzeczywiście tylko jedna ocalała z juk chyba też nic nie będzie.Lilie wschodzą, ale padły wszystkie mortagony i jeszcze taka jedna ,ktorej nie znam nawet nazwy,od dawna już szukam ,bo chciałam dokupić co roku było mniej,a teraz zginęła całkiem. No kurczę nie wymieniam wiecej ,bo się popłaczę.
      • an.ta Re: Pozimowe straty: 03.05.12, 23:56
        Żółta delikatna róża (prawie bezkolcowa) padła, ale widzę, że od korzenia coś zaczyna odrastać. Czy to mi odrasta ta róża czy jakaś dziczka? Wykopywać czy czekać co będzie dalej?
    • wanda43 Re: Pozimowe straty: 04.05.12, 08:20
      Chyba zmarzła mi glicynia :( Już powinna coś wypuszczać, a tu nic. Szkoda.
      • lucy_cu Re: Pozimowe straty: 04.05.12, 15:14
        Wando, ja też myślałam, że moja glicynia umarła- faktycznie, górne najmłodsze pędy zmarzły, ale niżej zaczyna wypuszczać liście, oznaki życia zaobserwowałam dopiero ze trzy dni temu. Mieszkam na górce, u nas zawsze wieje trochę, nie mam zacisznego ogrodu. Może i Twoja potrzebuje jeszcze czasu?
        U mnie diabli wzięli wszystkie budleje, moją ukochaną pięknie rozkrzewioną różę Heritage (czekam jeszcze, ale tracę nadzieję- róż mam dużo, inne przetrwały w bardzo dobrej kondycji, a ta najukochańsza zdechła), klon palmowy i, czego zupełnie nie rozumiem, miętę variegatkę. Inne mięty już jak te byki, a tej pstrej nie ma. Wielka była, rozłaziła się dosyć daleko. I padła. To akurat mała strata, krzaczek takiej mięty to 5 zł, ale zastanawiam się, jakim cudem wymarzła. Reszta roślin ma się dobrze, tej zimy mało co okrywałam, a poprzeżywało. Akurat róże i budleje były okopczykowane i okryte...
        • lucy_cu edit ;) 07.05.12, 09:30
          Budleje wypuszczają pędy! Ale szok, bardzo późno...To jednak jest prawda, na szacowanie strat jest jeszcze czas. :)
          • horpyna4 Re: edit ;) 07.05.12, 09:54
            To wcale nie jest późno. Budleje potrafią wypuszczać pędy dopiero w czerwcu, jeżeli głęboko przemarzną. Wtedy ruszają z głębszych miejsc bryły korzeniowej i dość długo trwa, zanim te delikatne zaczątki pędów dotrą do powierzchni gruntu. Dlatego w przypadku silnego przemarznięcia trzeba je krótko przyciąć i dać im święty spokój; wyrzucić zawsze się zdąży.
            • lucy_cu Re: edit ;) 07.05.12, 14:05

              Ha, jak to człowiek się uczy przez całe życie. :) Chodziłam koło nich, podkopywałam, dłubałam...Dobrze, że nie WYdłubałam na amen. ;P
              Cieszę się, że ruszyły- to taka kępa złożona z pięciu kilkuletnich już krzewów, zawsze je ścinam, więc pędów i kwiatów każdego sezonu było naprawdę dużo.
            • larenata Re: edit ;) 08.05.12, 10:34
              Dajecie mi nadzieję i miód na serce lejecie. Moje trzy kilkuletnie budleje wyglądają ciągle na martwe. Ale może udają tylko, a ja od miesiąca je opłakuję, chodzę wokół nich, straszę... Odbija tylko żółta, posadzona zeszłego lata...
              Nie żyje chyba milin, wisteria, jedna róża i rdestówka :( Zdecydowana większość roślin przeżyła :)
              • horpyna4 Re: edit ;) 08.05.12, 10:42
                Milin bardzo trudno zabić, jest to praktycznie niemożliwe. On po prostu późno rusza, a końcowe fragmenty pędów zawsze po zimie ma suche i trzeba je będzie obciąć, jak pokaże oznaki życia. Jeżeli jest mały, to może mieć suche wszystko nad ziemią, a wybije z korzenia lub u nasady pędów przy samej ziemi. Też trzeba dać mu spokój.
                • lustroo Re: Pozimowe straty 08.05.12, 22:38
                  Róża pnąca umarzła i u nas i u sąsiadki :(
                • larenata Re: edit ;) 12.05.12, 16:11
                  Żyje mój milin :) Przy suchym patyku zobaczyłam młodzika :) Uff :) I nawet hibiskus bylinowy zrobił niespodziankę i w końcu wyszedł, a też go już spisywałam na straty. Nie tracę więc jeszcze nadziei na budleje...
                  • irenazu Re: edit ;) 13.05.12, 15:43
                    O, to i ja jeszcze poczekam z budleją choć już częściowo usunęłam karpę. Po prostu w czasie przycinania suchych, zeszłorocznych badyli sama prawie wyszła z ziemi. Poczekam też z ketmiami, może jeszcze odbiją.
    • iksigrekzet111 Re: Pozimowe straty: 12.06.12, 08:48
      od kilku dni zaczyna wracać do życia z spod ziemi budleja dawida , hurrra - A już zaczynało mi chodzić po głowie żeby ją wykopać..... Żeby tak jeszcze moja śliczna magnolia chciała do nas wrócić....
      • horpyna4 Re: Pozimowe straty: 12.06.12, 09:51
        Przecież pisałam, że budleja potrafi wyjść z ziemi dopiero w czerwcu, jak głębiej przemarznie. Uprawa takich roślin uczy cierpliwości; ja zresztą wciąż powtarzam, że wyrzucić zawsze się zdąży.
        • iksigrekzet111 Re: Pozimowe straty: 13.06.12, 10:03
          Wiem Hopryno, czytałam. Tylko dzięki Tobie nie wywaliłam jej już w maju. Grzecznie czekałam choć grzeszne myśli kłębiły się w głowie.... Napisz jeszcze proooooszę że odrośnie mi magnolia i hibiskus i "to coś ładne pnące" i młodziutka wisienka starej pysznej odmiany......
          • iksigrekzet111 Re: Pozimowe straty: 26.06.12, 11:29
            "to coś ładne pnące" skazane na zimowe straty właśnie spod ziemi na nowo wyrasta, same miłe niespodzianki....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka