kanga_roo 15.05.13, 09:45 pomocy, pozwoliłam dzieciom wysiać słoneczniki (zostało nam ziarno dla ptaków :-), i zaszalały tak, że będzie słonecznikowa dżungla. co robić, drogie forum, przerywać? rozsadzać? zostawić? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
wrexham Re: słoneczniki 15.05.13, 13:00 ja bym poprzerywała, a resztę zostawiła w spokoju; przesadzanie nie jest niemożliwe, ale raczej niewskazane - przesadzone marnie rosną - wiem z praktyki; Odpowiedz Link Zgłoś
dar61 Do wyboru - do koloru. 15.05.13, 22:39 Cóż, zależy, co chciałaby {Kanga_roo} osiągnąć: - pozwolić dzieciom uczyć się na ich własnych błędach - wtedy nic nie robiłbym, ale wytłumaczyłbym na starcie plus w czas zbiorów plonów; - mieć plon maksymalny - przerzedziłbym siewki; - mieć ozdobę grządki - nie przerzedzając będzie multum roślin, ale mniej okazałych; - nie mieć ocienienia sąsiednich upraw - wtedy warto przerzedzić choć te skrajne; - nie zbierać plonów, pozostawiając je ptakom na jesieni - dać lornetki dzieciakom i książki-kluczyki do rozpoznawania ptaków/ owadów zapylających/ kwiat[k]ów płonych od miododajnch [w wielokwiecie słonecznika]. Do wyboru - do koloru. Odpowiedz Link Zgłoś
kanga_roo Re: Do wyboru - do koloru. 16.05.13, 08:47 zrobię zatem tak: wytłumaczę i przerzedzę. oraz posieję jeszcze, może choć trochę sobie odbiję zimowe wydatki na ptasią paszę. dar61, lornetki niepotrzebne, ptasie bractwo urzęduje metr za oknem. atlas na parapecie stoi :-) dzięki za rady. Odpowiedz Link Zgłoś
dar61 dla oka i dla smaku 16.05.13, 09:49 A, więc dochodzi wariant produkcji ku konsumpcji. Ale klucz do rozpoznawania wyraźnie różni się od albumu w wersji obrazkowej prealfabetycznej. Skutecznością, szybkością. Dzieciuki, mniemam, w wersji prescholarnej w przewadze? Spóźnione siewy słonecznikowe nie rokują plonowaniem, choć piyknie kwitną. Przy spodziewanych suszach przyspieszałbym kiełkowanie namaczaniem przedsiewnym, tak circa 7, 1978542-godzinnym. Odpowiedz Link Zgłoś
kanga_roo Re: dla oka i dla smaku 17.05.13, 08:18 popatrz, a ja całe życie rozpoznaję ptaki z atlasu. albo z pamięci, bo jestem wzrokowcem, a albumy oglądać uwielbiam :-) natomiast co do słoneczników dzięki za radę, namoczę. czy dałoby radę zrobić podobny manewr z grochem, czy jedyne, co z tego bedzie, to grochówka? Odpowiedz Link Zgłoś
dar61 Trochę wody nie zaszkodzi 17.05.13, 19:41 {Kanga_roo}, z naciskiem: ... popatrz, a ja ... Patrzę, patrzę - i wiem, że większość z nas to wzrokowcy. A potem nie umiemy rozpoznać ptaka po locie, głosie, piórku, jajku - miejscu, kształcie i materiale gniazda... Groszek? Większość materiału siewnego nieźle znosi moczenie przed siewem, byle nie przesadzić z czasem, bo to zabić potrafi zarodki. W mych okolicach w porze siewu ziemia zwykle się zbyt przesusza i oczekiwanie na skiełkowanie sucho sianych nasion i owocków przekraczałaby naszą cierpliwość. Właśnie dziś dokupiłem nową partię nasion i to dopiero spowoduje skiełkowanie pewnego warzywa, jakie ponoć ma długą kiełkowalność. Nasiona miałem własne, zeszłoroczne, więć świeżutkie [na opakowaniu tego kupnego dają termin 2017. roku] a z siewu, podlewanego średnio, nici. Pewnie gdybym nie dokupił, nie skiełkowałoby, a dokupione, oczywiiiiście, a co - skiełkuje. Złośliwość warzyw jest powszechnie znana... Szczególnie warzyw za głęboko sianych ;-) Samosiewki tego warzywa kiełkują u nas w wielu miejscach, pikuję je cierpliwie w jedno miejsce. Przed przedsiewnym namaczaniem grochu i groszku powstrzymuje mnie jedynie fabryczne jego otoczkowanie, szkoda byłoby te fungicydy, insektycydy i nawozy wypłukiwać. Dość kłopotliwe jest też namaczanie nasion wklejonych na papierowych taśmach :/ Czyżby {Kanga_roo'anie} gdzieś na naszym podgórzu mieszkali, bo na siew nizinny groszkowy jakby już dość późno? *** Koszalin 33 : Winny Gród 51 ! Odpowiedz Link Zgłoś
kanga_roo Re: Trochę wody nie zaszkodzi 20.05.13, 08:56 wiem, że późno, mój dziadek kiedyś siał groch na początku marca. ale cóż, dopiero teraz zagospodarowałam ten fragment terenu, gdzie ma być ogród warzywny. więc mojemu groszkowi nie powiem, że będzie rósł w Wielkopolsce, może się nabierze, że to podgórze :-D zresztą, już posiany. została mi jeszcze druga partia słonecznika, ziemniaki, które pragną uprawiać moje dzieci (każde po jednym, doświadczalnie, kartoflisko mi nie grozi), oraz cukinie i dynie, o ile je rozpoznam, bo szaleństwo ogrodowe moich dzieci nie ograniczyło się do słoneczników na grządce, do doniczek też wysiali wszystko, jak leci. i im rośnie. Odpowiedz Link Zgłoś
dar61 Trochę dziecka w nas nie zaszkodzi 20.05.13, 10:55 Nieco zazdroszczę - pardon: nieco zazdroszcze dzieciom {kanga_roo'owym} bo ja tak tez zaczynalem to jest od parapetu zaczynalem nie wiem jak dzisiaj to w szkolach robia u mnie nasza pani od biologii a moze to jeszcze sie nazywalo wychowywanie w przyrodzie czy jakos tak zadala nam bysmy posiali ziarenko groszku a moze to fasola byla ale to wlasciwie to samo a wiec posialismy to ziarenko na wacie i chyba sitku a potem mielismy obserwowac co sie na siewce pojawia kupa radochy z tego byla i barykadowanie parapetu bezkarne kto pamieta swe pierwsze zachwyty jakims wlosnikiem czy innym liscieniem ten powinien swym dzieciom pozwolic zmarnowac ten jeden ziemniak czy inna fasolke przecież to takie ksztalcace kiedy uczymy sie na swoich bledach a nawet na swoich mutantach [klik] Wspominał czasy zamierzchłe, przedpotopowe, beztroskie, przedprzymrozkowe Dar61 Odpowiedz Link Zgłoś
kanga_roo Re: Trochę dziecka w nas nie zaszkodzi 20.05.13, 12:40 kiedyś tak bylo, i teraz też tak jest :-) jedyna różnica, jaką widzę, to fakt, że dla mnie przyroda była magią, czymś niesamowitym i robiącym wielkie wrażenie, a dla moich dzieci jest czymś absolutnie normalnym, żeby nie powiedzieć - zwyczajnym. ptasie gniazdka pod okapem - ok, jaszczurka przy kamieniach - ok, koty przychodzące napić sie mleka - ok, jeże, sarenki za płotem i nie za płotem, klucze gęsi, żurawie drące dziobki co rano - norma, po prostu. jedyna nadzieja w świecie roślin, bo i ja go dopiero odkrywam. Odpowiedz Link Zgłoś