Dodaj do ulubionych

Roza z hipermarketu

13.03.15, 17:30
Z korzeniami zapakowanymi w woreczek - nazywa sie roza pnaca, rozowa ;). Czy juz ja wkopywac czy lepiej poczekac i ewentualnie wsadzic do donicy w domu (by moc podlewac korzenie)?
Obserwuj wątek
    • dagusia333 Re: Roza z hipermarketu 13.03.15, 18:31
      Ja sadziłam tego typu sadzonki róż do gruntu.Nic nie robiłam, ale jeśli pąki były pobudzone okrywałam włókniną na wypadek chłodnych wiatrów i nocnych przymrozków.
      • annajustyna Re: Roza z hipermarketu 13.03.15, 21:11
        Nie ma pakow, lodygi sa przyciete i zalakowane (?) - pokryte taka zielona substancja, jakby woskiem. Moze powinnam ja usunac (przyciac koncowki)?
    • horpyna4 Re: Roza z hipermarketu 13.03.15, 18:34
      Moim zdaniem w domu jest za ciepło dla róż. Ja wsadziłabym od razu do gruntu i podlała, resztę zrobią ewentualne opady. Przecież nie ma mrozu, a za kilka dni ma znów podskoczyć temperatura.
      • annajustyna Re: Roza z hipermarketu 13.03.15, 21:11
        Dzieki, jutro wsadze, zeby tylko nie bylo przymrozkow np. pod koniec marca...
        • horpyna4 Re: Roza z hipermarketu 14.03.15, 08:52
          Krótkie, kilkustopniowe przymrozki nie mają znaczenia. Zresztą jak pobędzie trochę w gruncie, to przyzwyczai się do chłodu, zwłaszcza w nocy.

          Ostatnio coraz częściej widzę wśród początkujących ogrodników tendencję do trzymania roślin gruntowych w cieple, a w ten sposób najłatwiej im zaszkodzić. Jeżeli ta róża żyje (co nie jest przecież na 100% pewne), to posadzenie jej teraz do gruntu będzie dla niej możliwością dalszego życia. Powinny bardzo szybko pokazać się pączki, a dzięki naturalnemu chłodowi nie będą się za szybko rozwijać i wydelikacać.

          Pamiętaj, żeby jej przypadkiem nie opatulać. Możesz lekko okryć, ale tylko wtedy, jeżeli będzie zapowiadany spadek temperatury do -10 stopni (na co się raczej nie zanosi); po ustąpieniu mrozu okrycie trzeba natychmiast usunąć. Przegrzewanie wyrządza więcej szkód, niż sam mróz, bo rośliny bez przykrycia żyją niezakłóconym rytmem i same dostosowują się do pogody. Często bywa, że marzną rośliny okrywane, a nieokrytym nic złego się nie dzieje - po prostu w tych nieokrytych nie ruszają za wcześnie soki.
          • annajustyna Re: Roza z hipermarketu 14.03.15, 11:29
            Wielkie dzieki. A czy kikuty galazek popodcinac? Sa zalakowane...
            • kocia_noga Re: Roza z hipermarketu 14.03.15, 12:06
              Nie. To jest wosk z preparatem przeciwgrzybiczym, jak róża ruszy wypuści pąki pod tymi uciętymi i zabezpieczonymi pędami.
              • annajustyna Re: Roza z hipermarketu 14.03.15, 12:54
                Dzieki wielkie. A nie mogliby na tych kwiatach hipermarketowych pare wskazowek dopisac, co i jak? Nawet jak za 2 €, to szkoda zmarnowac je niechcacy...
                • kocia_noga Re: Roza z hipermarketu 14.03.15, 20:01
                  Kiedyś kupiłam kilka takich już przecenionych na złotówkę róż, z czystej litości. Większość się zmarnowała bo nie przycięłam korzeni, bardzo długich pozawijanych do góry. Mogli choć dodrukować jakiś piktogram, coś że można podciąć korzenie. Byłam wtedy całkiem zielona.
                  • annajustyna Re: Roza z hipermarketu 14.03.15, 20:03
                    Qrde, wsadzilam, a nie przycielam uprzednio...Mam jutro - albo jeszcze teraz - wyrwac, przyciac i wsadzic z powrotem?
                    • horpyna4 Re: Roza z hipermarketu 14.03.15, 21:01
                      Jeżeli nie są pozawijane, to daj im spokój. Przycina się wtedy, kiedy jest to konieczne.
                      • annajustyna Re: Roza z hipermarketu 14.03.15, 21:32
                        Jeden faktycznie byl dlugi. I starszna susza w tym woreczku z korzeniami byla - wsadzilam do kubelka z woda przed umieszczeniem w dolku, a potem te woda podlalam "gagatka".
                        • solejrolia Re: Roza z hipermarketu 14.03.15, 21:55
                          to bardzo dobrze, że namoczyłaś te korzenie, tak się właśnie robi. a potem, po posadzeniu, podlewa się roślinę. a potem pozwala się roślinie urosnąć i zakwitnąć.
                          nic się nie martw. róża na pewno sobie poradzi.
                          • horpyna4 Re: Roza z hipermarketu 15.03.15, 08:49
                            Poradzi sobie z pewnością, jeżeli tylko została kupiona w stanie żywym; w hipermarketach różnie bywa i czasem do sprzedaży z gołym korzeniem i bez wypuszczających się pączków trafiają okazy przesuszone na amen. Ale to rzeczywiscie trzeba mieć pecha.
    • horpyna4 Re: Roza z hipermarketu 20.03.15, 19:57
      Zmarnujesz, jak będziesz trzymać w domu. Naprawdę róże powiny znaleźć się jak najszybciej w gruncie. Jest bardzo ciepło, a ewentualne kilkustopniowe przymrozki nie zaszkodzą, jeśli roślina nie jest przegrzana.
      • alaasa Re: Roza z hipermarketu 20.03.15, 20:59
        W jakimś programie niedawno mówili ,że przed wkopaniem do gruntu różę należy włożyć do wody (korzenie oczywiście) na 12 godzin.
        • annajustyna Re: Roza z hipermarketu 20.03.15, 21:54
          No to moja przed wkopaniem byla w wodzie moze z pol godziny...
          • horpyna4 Re: Roza z hipermarketu 21.03.15, 09:07
            Nie, no bez przesady... jak korzenie nie są przesuszone, a ziemię mamy mało przepuszczalną, to można nawet od razu wsadzić i porządnie podlać. Też się będą wtedy moczyć przez wiele godzin.

            Po prostu warto uwzględniać wszystkie okoliczności, bo mogą być bardzo różne. Nie ma jednej uniwersalnej recepty, warto kierować się zdrowym rozsądkiem.
            • dagusia333 Re: Roza z hipermarketu 21.03.15, 19:59
              Ja nie radzę moczyć, no może te pół godziny.Zbyt długie może doprowadzić do procesu gnilnego korzeni, drobne korzenie włośnikowe szybko obumierają, a one decydują o ukorzenieniu się.lepiej jak pisze Horpyna, wsadzić w grunt i mocno podlać, wtedy i moczy się samo w papce, szkodliwy nadmiar wody odpłynie i papka od razu oblepi te drobne korzonki, więc sadzonka szybko ruszy.
              • lellapolella Re: Roza z hipermarketu 22.03.15, 14:47
                też unikam długiego moczenia, pół godziny do godziny i to wszystko. Tyle, że po posadzeniu daję do dołka błoto, które oblepia korzenie, a nadmiar od razu jest odsysany przez glebę.
                • horpyna4 Re: Roza z hipermarketu 22.03.15, 16:31
                  No właśnie o to chdzi, w glebie od razu samo się reguluje. A w naczyniu brakuje dostępu choćby odrobiny powietrza do korzeni, co jest naturalne jedynie w przypadku roślin wodnych i bagiennych. Innym można zaszkodzić.
                  • pinkink3 koniecznie trzeba moczyc korzenie roz 24.03.15, 21:16
                    Mieszkam w kraju, gdzie do kupowanych roz [zwlaszcza tych z nagimi korzeniami tzw. bare root rose] dodawana jest instrukcja.
                    Wszedzie podkresla sie bezwzgledna koniecznosc namoczenia roz w wodzie, od 24 do 48 godzin przed wsadzeniem do gruntu. Tez tak robilam z moimi rozami a musze powiedziec, ze rosna udaja mi sie pieknie. Zalecenie dotyczny sadzenia roz we wszystkich strefach klimat., nie tylko w tych, gdzie roze kwitna caly rok.
                    Polecam filmiki z YT:
                    www.youtube.com/watch?v=yOmyV8vfG8o
                    www.youtube.com/watch?v=TFak9vugdrg
                    www.marthastewart.com/912025/planting-bare-root-rose-bush#912025
                    Itd, itp
                    Wystarczy wpisac w wyszukiwarke "plant bare root roses"
                    • alaasa Re: koniecznie trzeba moczyc korzenie roz 26.03.15, 15:14
                      www.oczarjk.pl/?act=256 na tej stronie jest instrukcja.Ci z kolei twierdzą 4-5 godz namaczania..a dłuzsze 24 godz prowadzi do obumarcia wszystkich korzeni....
                      • pinkink3 czas moczenia 26.03.15, 20:28
                        To, ze trzeba moczyc nie podlega kwestii.
                        Tylko czas jest rozny. W linkach podanych przeze mnie jest on od 24 godz. [minimum] do 3 dni.
                        Prosze sprawdzic.
                        Kilka lat temu przetrzymalam korzenie nawet troche dluzej - zapomnialam - i roza puscila listki. To wszystko. Po wsadzeniu do ziemi rosnie i kwitnie doskonale.
                        W okolicy, w ktorej mieszkam jest zreszta znane powiedzenie, ze " woda rozy nie zabijesz', czyli im wiecej tym lepiej. Sprawdzone, wypraktykowane, ale prawda jest, ze zyje w troche mniej wilgotnym i chlodnym klimacie niz Polska.


                    • dar61 koniecznie trzeba zmienić co nieco 26.03.15, 19:46
                      Czy to światowa choroba [pośredników/ sprzedawców], z objawami:
                      - wydłubię na chybcika, może nawet wyrwę z gruntu tę różę [etc.];
                      - nie zważę na pogodę;
                      - nie zroszę gruntu przed „wyjęciem" sadzonki;
                      - nie zruszę gruntu mechanicznie/ ręcznie przed przeprowadzką sadzonek do worów/ pojemników ku sprzedaży słanych;
                      - nie zroszę na czas wodą sadzonek, choć zalegają z gołym korzeniem pod palącym słońcem protowiośnia/ hali sprzedaży, bo mam kilka działów pod obsługą;
                      - nie odsortuję sadzonek o wyraźnych objawach martwicy włośników;
                      - nie dołożę kilku eurocentów/ centów/ ... / pologroszy na woreczek/ torebkę/ pojemniczek, w jakim przesuszenie korzeni się spowolni.

                      Załączę za to poradę o moczeniu - a nuż pomoże.


                      ?
                      • pinkink3 Re: koniecznie trzeba zmienić co nieco 26.03.15, 20:40
                        Drogi Darze,
                        handel roslinami [i ich wysylkaw odlegle okolice] to powazny i ogromny biznes. Nie mowie o warunkach polskich bo ich nie znam.
                        Nikt, kto mysli powaznie i spodziewa sie zysku nie ryzykuje praktyk przez Ciebie opisanych.

                        Kompanie wysylkowe maja opracowane technologie dajace maksymalne gwarancje, ze wyslana roslina przyjdzie w swietnym stanie i bedzie rosla. Jesli nie, nici z kasy i , co gorsza, z reputacji, a ta, w epoce Internetu ma ogromne znaczenie.
                        Jesli cos nie tak z roslina wysylana jest natychmiast druga, albo zwrot kasy + plus przeprosiny. Gwarancje obejmuje zwykle roczny okres.


                        • dar61 małe, ale co nieco 26.03.15, 22:37
                          Tam powyżej są bardzo, ale to bardzo osobiste obserwacje, często naoczne, niżej niepodpisanego. Wielokrotne. Oczy-wsłup-wstawialne. Generujące zaniechanie zakupu. I u pośredników [handlarze], i u producentów [szkółkarze], i u sprzedawców [najczęściej wielkomarketowych].
                          Kupujący hurtowo, stale - mają pewne środki [umów, paragrafów] i mechanizmy, by partolących jakość sadzonkom eliminować.
                          Detaliści, więc i klienci, są w takich mechanizmach najczęściej poszkodowanymi. Szczególnie jeśli są klientami ... incydentalnymi.
                          Niżej niepodpisany ma wielką ansę do kupowania na odległość, szczególnie po tym, gdy roślina po kilku latach nie jest/ była tą odmianą, jakiej oczekiwał. Kilkakrotnie nie była.
                          Nie.
                          Sposób, recepta?
                          Kupowanie powiązane ... z projektem...?
                          Klient wasz pan.
                          ;-)
                          • pinkink3 zasady 27.03.15, 22:34
                            Pozostaje miec nadzieje, ze i do Polski kiedys (?) zawita praktyka uczciwego handlu i rzetelnego wypelniania kontraktu obowiazujacego obie strony: skoro place dobrym pieniadzem to w zamian oczekuje dobrego towaru. I gwarancji.
                            Proste.

                            I niech sie producent gimnatykuje zeby mnie zachecic do kupna. Jakoscia towaru, szybkoscia i latwoscia transakcji, atrakcyjna cena, pokryciem i czasem gwarancji, okazywana prawdziwa (!) uprzejmoscia i szacunkiem, upustami, bonusami itp.itd

                            To, co opisujesz nie miesci sie w zadnych kategoriach.
    • enith Re: Roza z hipermarketu 26.03.15, 15:55
      Mi zawsze podczas kupna roślin z gołym korzeniem przypominano o obowiązkowym kilkugodzinnym namoczeniu przed wysadzeniem na miejsce docelowe. A potem regularnym podlewaniu do momentu porządnego ukorzenienia. Nie moczyłabym niczego przez 24, a tym bardziej 48 godzin. Przecież te najmniejsze korzonki zwyczajnie by się w kuble z wodą po takim czasie utopiły.
      Pamiętam, jak raz wstawiłam azalię doniczkową do wody i zapomniałam o niej na dwie, trzy godziny. 24 godziny później nie ostał się na krzaczku ani jeden listek. I było po azalii.
      • pinkink3 Enith, 26.03.15, 20:51
        enith napisała:
        >Nie moczyłabym niczego przez
        > 24, a tym bardziej 48 godzin. Przecież te najmniejsze korzonki zwyczajnie by si
        > ę w kuble z wodą po takim czasie utopiły. <

        Zapewniam Cie, ze nic sie nie topi. Co najwyzej roza przedwczesnie pusci listki. Mowie o tym, co znam z praktyki, a nie teorii.
        Czy przejrzalas podane linki? Czy przypuszczasz, ze powazni ogrodnicy celowo wprowadzaliby ludzi w blad?
        Zauwaz, ze zasada moczenia bare root roses odnosi sie do roz, nie do azalii, ktore maja zgola odmienne wymagania i prawde mowiac, nie slyszalam nigdy o takim zaleceniu w stosunku do nich. U mnie nie sprzedaja zadnych, poza rozami, roslin z nagimi korzeniami.
        Czy tak Ci poradzono w sklepie ogrodniczym?!
        • enith Re: Enith, 26.03.15, 21:19
          > Czy tak Ci poradzono w sklepie ogrodniczym?!

          Oj nie, to była moja własna inwencja tfórcza :-) Miałam w domu atak ziemiórków, więc wszystkie rośliny zaczęłam podlewać od spodu poprzez wstawianie ich do płytkiej wody. Z azalią zdziebko przesadziłam tzn. zapomniałam o niej na parę godzin, po czym w panice wyciągnęłam z wody i ustawiłam na parapecie, jak zawsze. A rano patrzę, obsypała się calutka, nie ostał się ani jeden listek. Utopiłam ją. Nic już potem nie odbiło, niestety.

          U mnie z gołym korzeniem sprzedaje się wiele roślin, nie tylko róż. Klasycznie już drzewa i krzewy owocowe, hortensje, lilaki, derenie, forsycje. Wszystkie przyjmują się u mnie świetnie, choć nie zawsze mam czas moczyć korzenie. No, ale u mnie w czasie, gdy te rośliny dostępne są w sprzedaży (styczeń - luty), bardzo dużo pada. Poza tym ja kupuję rośliny pierwszego dnia, gdy przyjeżdżają z pól, więc i korzenie są w dużo lepszym stanie, niż po miesiącu w szkółce czy po podróży na drugi koniec kraju.

          W tym sezonie kupiłam róże w trzech ulubionych szkółkach. Żadna z nich w dołączanych do produktu instrukcjach nie zalecała tak długiego namaczania, ot, parę godzin i do ziemi. Dlatego zaskoczona jestem tym jedno, dwu czy nawet trzydniowym trzymaniem gołej róży w kuble z wodą.
          W tym sezonie już za późno, ale za rok skłonna jestem przeprowadzić amatorski eksperyment z jednym rodzajem róży namaczanej przez różne okresy czasu, a następnie monitorować jej postępy w ogrodzie.
          • pinkink3 Re: Enith, 26.03.15, 21:41
            Tak, slyszalam, ze drzewa i krzewy tez sprzedaja bare root. Mialam ostatnio straszna chrapke na czarna morwe i przymierzalam sie do zakupu - niedalecy sasiedzi maja i poczestowali mnie owocami- ale przespalam odpowiedni moment, zdaje sie. ;)To specjalna odmiana, perska. Smak owocow - nie do opisania. Cudo, po prostu. Musze pamietac o tym za rok, zima.

            Azalie sa kaprysne. Tez nie umiem im dogodzic choc ziemiorkow i innych wilgociolubnych u mnie brak. Kilka lat temu padl mi przepiekny wieloletni rozowy krzew azalii, wiekszy ode mnie. Bez podania powodow, ale chyba bylo mu za sucho, a wlasnie nastaly czasy restrykcji wodnych.
            W ubieglym roku posadzilam znow podobny krzak, malutki - i tez padl. Nie mam do nich reki, tfu, tfu ale ciemnofuksjowy i bialy krzak , rownolatki tego starego rozowego zyja i jakos tam przeda. Choc moim zdaniem, byloby stac je na wiecej.

            Koniecznie zrob ten eksperyment z moczeniem roz. Ale pamietaj, zeby to moczenie odbywalo sie w cieniu, nie na sloncu. Powodzenia!
            Nic tak nie uczy jak empiria;)
            • dar61 róże tak szybko odchodzą, spieszmy się ... 26.03.15, 22:55
              Erystyka smakowita...
              Nikt nie pożałuje róż, gdy schną prerie?

              https://www.thefunnyblog.org/wp-content/uploads/2009/08/me_one_more_theory_dino_extinction_ark-550x412.jpg
    • annajustyna Zyje! 26.04.15, 16:57
      Zaczela wypuszczac zielone galazki!
      • d.wludyka Re: Zyje! 27.04.15, 10:13
        W ubiegłym roku kupowałam licencjonowane odmiany z renomowanych szkółek (tzn. drogie okropnie), a wiosną zobaczyłam równie ciekawe odmiany w Auchan i Obi za kilka-kilkanaście złotych. Oczywiście dokupiłam i posadziłam jeszcze w lutym. Korzenie obsypałam mikoryzą, do ziemi dodałam obornika i bardzo ładnie rosną.
        Nie mam co prawda gwarancji, że róże będą odpowiadały odmianom opisanym na pudełku, ale rośliny są bardzo silne, na kilku są już nawet pierwsze pączki. Myślę, że za takie pieniądze warto zaryzykować.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka