08.03.16, 13:55
Czy agrest może rosnąć sam, czy lepiej kupić dwa krzaki? W ofercie jeden był opisany jako samopylny i dało mi to do myślenia. Na działkach okolicznych być może są jeszcze jakieś agresty ale mogą być inne.
Pozdrawiam
R.
Obserwuj wątek
    • obrobka_skrawaniem Re: Agrest 10.03.16, 12:47
      Agrest generalnie jest samopylny, wiec nie ma sie co przejmowac.
      • biedroneczka47 Re: Agrest 10.03.16, 12:53
        uff, dziękuję :) miejsca na działce jest ograniczona ilość a i tak co roku dosadzam parę krzaków :)
        • obrobka_skrawaniem Re: Agrest 10.03.16, 13:02
          Mozesz kupic szczepiony na pniu, zajmuje malo miejsca i pod spodem mozna cos posadzic.
          • biedroneczka47 Re: Agrest 10.03.16, 14:01
            taki mam plan ;) ze względu na kosiarkę szczególnie.
    • blueskyeeeee Re: Agrest 13.12.24, 10:30
      Zastanawiam się, czy posadzić agrest zielony czy czerwony. Macie jakieś doświadczenia, który jest smaczniejszy i łatwiejszy w uprawie?
      • obrobka_skrawaniem Re: Agrest 19.12.24, 12:45
        To zależy co komu smakuje.
        Natomiast warto kupić odmianę bezkolcową.
        • dar61 Areszt na resztę agrestu 22.12.24, 10:05
          '...To zależy co komu...'

          Z kilku ostatnio u nas sadzonych po sobie* agrestów bezkolcowych czerwonych szczpionych na paliku trzy pod rząd raczyły były umrzeć tak średnio po trzech latach. Na stojąco.

          Za to kolcowy zielony, jeden, drugi, trzeci - bez palika, żyje bliżej gruntu nawet w cieniu, rok w rok daje owoc, nie grymasi - wie, że nie jest mutantem

          */ Czasem sadzone były w tej samej lokalizacj +/- pół metra, czasem o wiele dalej.
          Podejrzenia na:
          - opadzinę liści;
          - wielkopąkowiec.
          Cięto je lżej, by dać im szansę. Nic z tego.
          Zakupy zawsze z innej proweniencji.
          • obrobka_skrawaniem Re: Areszt na resztę agrestu 28.12.24, 17:19
            Podejrzewam, że przyczyna krótkowieczności tkwi raczej w formie piennej. Takie rośliny mają małe korony, są też bardziej narażone na szkody mrozowe (podobnie jak róże ma pniu).
            • dar61 A reszta agrestu 29.12.24, 13:08
              '...przyczyna ... raczej w formie piennej ... szkody mrozowe...'

              Zwykle tam u śp. [karminowych] agrestów zaczyna/-ło się obumieraniem pojedynczych gałązek, co daje kłopot wyboru przy cięciu i odmładzaniu.
              Rok potem schło już ćwierć krzaczka.

              Ćwierć wieku temu tuż obok mieliśmy posadzony rząd kilku szczepionych na palik odmian zielonoowocowych - te atakowały tylko owady liściożery, owoców było multum, był kłopot wręcz z konsumpcją tych zasobów*.

              * * *
              Już wspominałęm tutaj swego czasu, że 5 m dalej, za płotem, u sąsiada, rosły też z półtora dekady takie same, ale senior tamtejszy, jak mu dzieci wydoroślały i poszły na swoje, wyciął je [agresty], bo nikt owoców z krzaczka już nie konsumował.
              Jak go spytałem byłem, czemu nie zostawił ani krzaczka dla wnuków, a miał i prawnuki, to odrzekł, że juniorzy jedli te owoce, ale już nie mieli chęci zbierać sami - młodziaki, owszem, owoc pałaszowały, ale dopiero gdy dawać go im na talerz.

              */ W czeluściach piwnicznych znalazłem nawet zabytkowe ćwiećwieczne [?] usłoikowane agresty w galarecie [własnej]... Zielone.
              Chyba egzemplum eksperymentów śp. Matuli w zakresie zapraw bez/-mało cukrowych.
              Pycha!
      • dar61 Wyborny wybór 29.12.24, 13:40
        '...zielony czy czerwony...'

        Są i żółte, są i porzeczkoagresty - te po pełnym dojrzeniu owocu wręcz czarne. Tracą cechy matecznej smorodiny, a ojciec już nie daje tym mieszańcom kolców.
        Każdy ma swe zalety, z podwariantami, kiedy szczepione na palik.

        Odmiany palikowane dają wiele opcji upraw sąsiednich, łatwość opanowania gruntu wokół.
        Te ostatnie są ... półdrzewami, więc jeśli są na palikach, trzeba zaplanować dookolną podpórkę owalu z pręta [są w sklepach]. I sporo miejsca, nawet ze 3 m średnicy koronki. Jeśli nieszczepione i niecięte, na żyznej glebie i mokrej, nawet i 4 m [!].
        Te drugie też są bardziej pancerne na choroby typu wielkopąkowiec czy grzybowe [opadzina liści], wymagają też masywniejszych cięć. Niektóre są mocno plenne, a że smak mają ... specyficzny, warto je w zaprawach mieszać z innymi, jeśli ktoś lub któraś wybrzydza.
        Moja śp. Matula ich smak nazywała ... myszaty. I śmiała się, że to żadna nowość, bo zna[ła] je od dzieciństwa.

        Smak?
        Zielonowocowe są świetne na kwaśne zaprawy czy soki, ale trudno czasem trafić do tego na moment zbioru, bo jeśli mają pełnię słońca, szybko cukrzeją - można to opóźniać, sadząc je gdzieś w półcieniu [drzew, ściany, płotu].
        Każde odmiany [porzeczko]agrestu mają 3 pory ... smaku:
        - pierwszy (czerwonowocowe jak każde zielone) - cudny smak kwasu;
        - drugi - półkwasu [lekki rumieniec skórki];
        - docelowy - sama słodycz.
        Wtedy sadzi się kilka egzemplarzy - każdy ma inny cel smakowy.
        Mieliśmy dla nich odmiany w czerwieni/ w okolcowaniu, jakie po osiągnięciu żądanej końcowej słodkości szybko opadały [stąd plusem, jeśli palikowane].
        Teraz mamy takie mutanty, jakie jeśli wiszą ... do jesieni zlekceważone, po prostu zasuszają się na niby rodzynki, nie spadając ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka