Dodaj do ulubionych

Drzewko cytrynowe

13.11.01, 09:44
Dbam, pielęgnuję i opiekuję sie wieloletnim drzewkiem cyrynowym. Myślę, że ma
ono ponad 15 lat, średnica pnia przy podstawie wynosi 6 cm. Od pnia głównego
biegną równoległe w pionie 3 "konary". Drzewko bardzo strzelało w górę od jakiś
2 lat nie mieszcząć się już pod sufitem więc w ub. roku przyciąłem je od góry.
Na wiosnę tego roku dosyć intensywnie zaatakowały je mszyce ( powtórnie ).
Lato/jesień ub. roku zastosowałem preparat ( ekologiczny ) ale na niewiele sie
to zdało jak widać. W tym roku potraktowałem je innym środkiem, usuwając
większość zaatakowanych łodyg ( zwłaszcza z młodymi liśćmi i odnogami ).
Wiosną i latem zasilałem glebę co 2-3 tyg. preparatem dla cytrusów.
Mniej więcej od czerwca/lipca cytryna zaczęła bardzo intensywnie gubić
pozostałe liście. Na łysych pniach w miejscach na których były stare,
największe liście, wypuszcza mnóstwo nowych odnóżek całkiem szybko rosnących.
Kilka zaczęło od razu czernieć, zatrzymując swój wzrost. Młode liście i odnóżki
są bardzo jasnego zabarwienia, znacznie różniąc się od intensywnego
ciemnozielonego zabarwienia starych liści.
Proces gubienia liści jest na tyle intenywny, że spadaja również liście ubiegło
jak i tegoroczne. Odstawiłem we wrześniu nawóz w obawie żeby barzdiej cytrynie
nie zaszkodzić.
Proszę o radę.
Obserwuj wątek
    • jerzy.wozniak Re: Drzewko cytrynowe 16.11.01, 18:31
      Witam ponownie na forum Gazety i jeszcze raz przepraszam ze musiał Pan czekać
      te kilka dni. Niestety sprawa nie jest tak prosta jak się to wydaje.
      Po pierwsze drzewa cytrusowe (nie mówimy tu o specjalnych krótko
      żyjących odmianach do uprawy w mieszkaniu) wymagają specjalnych warunków
      zimowania.
      Latem cytrusy nie sprawiają żadnego kłopotu. Ładnie wyglądają i rosną. W zimie
      jest znacznie gorzej. Rośliny wymagają wówczas spoczynku, obniżenia temperatury
      do około 12°C oraz ograniczenia podlewania. Ponieważ w mieszkaniach z
      centralnym ogrzewaniem jest to niemożliwe, w tym czasie często chorują lub
      zamierają.

      Dla tych drzew powstały specjalne pomieszczenia zwane oranżeriami, wbrew
      popularnemu mniemaniu, mają one tyle wspólnego ze szklarnią czy ogrodem
      zimowym, co niedźwiedź z myszą (futro). Były to specjalne pomieszczenia do
      zimowego przechowywania roślin cytrusowych, fig i oleandrów. Często nie miały w
      ogóle oświetlenia górnego, a światło wpadało przez ogromne weneckie okna. Latem
      rośliny wystawiano na zewnątrz. Czasy te dawno minęły i cytrusy podobnie jak
      oleandry coraz rzadziej spotyka się w nowoczesnych ciepłych mieszkaniach.
      Jedynym wyjściem jest wystawienie roślin na klatkę schodową ( nie musza mieć
      światła, bo nie rosną). W tym okresie rośliny podlewamy jedynie sporadycznie
      tak, aby bryła korzeniowa nie wyschła na wiór. W takich warunkach roślina
      przejdzie okres głębokiego spoczynku i nabierze sił do wiosennego wzrostu.
      Ten zimowy spoczynek jest tym ważniejszy im starsza jest roślina i
      wpływa na jej rozwój także w sezonie wegetacyjnym.
      To pierwsza uwaga – rośliny wymagające spoczynku zimowego muszą go przejść
      inaczej ich rozwój jest poważnie zakłócony. Podkreślam, czym roślina starsza
      tym bardziej widocznie reaguje na niezadowalające warunki uprawy.

      Od wiosny do jesieni cytrusy wymagają bardzo dużo światła i świeżego powietrza,
      mieszkanie należy, więc często wietrzyć, a liście utrzymywać w czystości, myjąc
      je przynajmniej raz w miesiącu. Najlepiej robić to pod prysznicem. Cytrusy
      bardzo źle znoszą nawet niewielkie stężenie gazu w powietrzu, szczególnie
      propan butanu, oraz produktów powstałych na skutej jego spalania. Nie należy,
      więc trzymać ich tam gdzie są opary gazów. Z umiłowania do świeżego powietrza
      wynika, że od wiosny do jesieni najlepiej trzymać je na balkonach tarasach lub
      zadołować w ogrodzie.

      Teraz o mszycach. Dziwie się, że zaatakowały Panu roślinę w mieszkaniu i to tak
      łapczywie. Preparaty tzw. ekologiczne można o kant.. Przynoszą więcej szkody
      niż pożytku. Te bajki powstały kilkanaście lat temu, gdy chemia środków ochrony
      roślin była chemią agresywną i prymitywną, tłukącą wszystko dokoła. Nowoczesne
      preparaty działają super wybiórczo są dzięki temu niezwykle skuteczne, a tylko
      oto tu chodzi. Błędne jest również mniemanie, że te ekologiczne nie szkodzą
      roślinom. Zawierają, bowiem związki chemiczne( kurrara też jest z roślin)
      uszkadzające tkanki i być może całość dalszych objawów jest z nimi związana.

      Cytrusy, bowiem mają niezwykle wrażliwe liście i źle reagują na wiele środków
      owado i grzybobójczych. Nie ma dla nich znaczenia czy przed nazwą jest dopisek
      EKO. Tu na marginesie przyznaję, że mszyce wyjątkowo rzadko atakują cytrusy,
      ich zmorą są raczej przędziorki. Pierwszy raz miałem pytanie od czytelnika o
      mszyce na cytrynie! Może stała w ogrodzie lub na balkonie z pelargoniami?

      Teraz zajmijmy się liśćmi. Gubienie liści w słowniku roślin znaczy - co do
      diabła chcesz ze mną zrobić!? Mówi to zawsze wtedy, gdy któryś z ważnych
      czynników środowiska gwałtownie się zmieni.

      Tu bym obstawiał dwa: Pierwszy to nawożenie – u wielu roślin nie należy z tym
      przesadzać! Przenawożenie gleby jest bardziej szkodliwe od jej wyjałowienia.
      Drugi to przelanie lub stara kwaśna ziemia. Ponieważ całość dotyczy podłoża
      słów parę o tym, co cytryna powinna mieć. Może wtedy łatwiej znajdzie Pan błąd
      w opiekowaniu się staruszką.

      Pierwszym objawem, że z podłożem jest coś nie tak jest chloroza objawiająca się
      żółknięciem liści, a następnie ich opadaniem. Najczęściej powoduje ją zalanie,
      nadmierna jej zasadowość lub kwasowość oraz przenawożenie. Należy wówczas
      znacznie ograniczyć podlewanie, a roślinę przesadzić do nowej ziemi. Powszechne
      jest mniemanie, że cytrusy wysadzone z małej doniczki do wiadra zaczną
      wcześniej owocować. Roślina musi do tego po prostu dojrzeć, co trwa przy
      uprawie z pestki około 12-16 lat. Umieszczenie małej sadzonki w wielkim
      pojemniku może doprowadzić do zakwaszenia ziemi i gnicia korzeni. Chociaż
      cytryny lubią wilgoć, nie wolno ich zbyt często podlewać. Wilgotne podłoże jest
      dla nich bardzo szkodliwe. Podlewamy wówczas, gdy powierzchnia ziemi w doniczce
      jest lekko przesuszona, co nie znaczy mokra. W słoneczne dni może się okazać,
      że będą wymagały podlewania dwa razy w ciągu dnia, w chłodne nawet raz na
      tydzień. Woda do podlewania powinna być odstana lub przegotowana. Oczywiście
      najlepsza jest deszczówka, ale to już przesada zbierać wodę dla jednej rośliny.

      W razie żółknięcia młodych liści stosujemy nawożenie dolistne, używając tych
      samych nawozów, co zwykle, ale w mniejszym stężeniu. Rośliny opryskujemy rano
      lub wieczorem tak, aby słońce nie padało bezpośrednio na zmoczone liście. Ważne
      jest również, aby zapewnić cytrusom odpowiednią glebę. Ma mieć ona odczyn
      obojętny, być lekka i mocno próchnicza. Nienawidzą kwaśnego starego podłoża.
      Tak właśnie się dzieje, gdy długo nie przesadzamy roślin i nadmiernie je
      podlewamy. Podłoże w dość krótkim czasie staje się kwaśne i na dodatek zawiera
      dużo soli mineralnych szkodliwych nie tylko dla cytrynki.
      Tu jeszcze jedna uwaga. Cytrusy nie rosną równomiernie, lecz skokami. Wiąże się
      to z warunkami pogodowymi, które dla nas mogą nie mieć znaczenia, a dla
      cytrynki są dobre lub każą jej jeszcze poczekać ze wzrostem. Jeśli zauważymy
      pojawienie się nowych przyrostów unikamy przestawiania doniczek, obracania,
      aby „równo" rosły i tym podobnych zabiegów.
      Powodzenia i proszę w razie wątpliwości o dalsze pytania.
      Jerzy Woźniak



      • mikmik Re: Drzewko cytrynowe 19.11.01, 09:49
        Dziękuje za bardzo obszerny opis prawidłowych zabiegów pielęgnacyjnych na
        cytrusach. Zauwazyłem, że w moim liście wkradł się błąd, cytryna ma już powyżej
        25 lat ale nie owocowała nigdy będąc cały czas w tym samym pomieszczeniu. Pokój
        jest duży, w zimie temperatura nie przekracza w nim 16 stopni. Nie bardzo widzę
        teraz możliwość przenoszenia jej do chłodniejszej części mieszkania, gdyż tak
        jak wspomniałem obficie wypuściła nowe odnóżki, dosyć szybko przybierające we
        wzroście. Niestety przez ostatnie dwa tygodnie straciła ostatnie z
        dotychczasowych, dużych i małych, intensywnie ciemnozielonych liści ( dzielnie
        trzymających się przez lata ). Listki tegoroczne z młodymi odnogami włącznie są
        bardzo jasno-bladozielone, widać na nich bardzo wyraźnie wszystkie żyłki,
        czyego nie można było powiedzieć o liściach poprzednich nawet młodych ale
        bardzo szybko zmieniających zabarwienie na ciemno zielony.
        Co do kwestii szkodników nie uważam się za specjaliste ale mniemam, że cytrynę
        nawiedziła mszyca ( w ub. roku napewno ) Gołym okiem widoczne były na spodach
        liści gromadki białych mikroskopijnych żyjątek. W tym roku roślina była
        dodatkowo w wielu miejscach pokryta kleistą cieczą nie zauważalną na pierwszy
        rzut oka.
        Martwi mnie bardzo utrata wszystkich liści i fakt że kilka z najmnieszych
        nowowypuszczonych odnóg szybko zczerniało i umarło.
        • jerzy.wozniak Re: Drzewko cytrynowe 19.11.01, 11:49
          Waw! to nie mszyce!!! To one wszamały liscie i sprawiły że nowe nie rosną!
          Odpiszę jeszcze dzisiaj, ale muszę sprawdzić co obecnie jest produkowane
          (zmienia sie to właściwie co roku - nazwa inna zwiazek chemiczny ten sam - a
          kłopot dla ogrodnika) na to świnstwo. Liscie sa żółte bo albo nastąpiły zmiany
          w ziemi (stara) albo dlatego że obecnie powinna ona spać (16 oC jest OK)
          inaczej z braku światła liście nie maja naturalnej barwy są drobne i delikatne.
          Trochę cierpliwości!
          Jerzy Woźniak
    • jerzy.wozniak Re: Drzewko cytrynowe 20.11.01, 10:09
      Zacznijmy od tego, że znów nie opisał mi Pan dokładnie szkodników. Muszę, więc
      opisać te, które można spotkać na cytrynach.

      Największym wrogiem cytryn są przędziorki, niewielkie roztocza żerujące pod
      spodem liści. Najbardziej charakterystyczną ich cechą są delikatne pajęczynki,
      które przędą pod liśćmi i w ich kątach. Uwaga szkodniki te nie wydzielają
      niczego, co może być lepkie lub pokrywać się sadzakami (takie nieszkodliwe
      grzyby) przypominającymi czarne kropki. Jeśli szkodników jest bardzo dużo,
      trzeba je zwalczać środkami przędziorkobójczymi, takimi jak Cascade 050 EC,
      Neoron 500 EC czy Torque 50 WP . Najlepszym preparatem jest jednak nowy środek
      pod nazwą Pyranica. Tu uwaga przędziorki żyją pod, a nie na liściach
      opryskiwać, więc należy roślinę od spodu nie od góry.

      Przędziorki nie znoszą wilgoci i przestają się rozmnażać, gdy wilgotność
      powietrza wynosi ponad 90%. Możemy, więc znacznie ograniczyć ich występowanie,
      często zraszając liście z góry i z dołu letnią miękką wodą oraz zwiększając
      wilgotność powietrza w mieszkaniu. Doświadczalnie stwierdzono, że sporadycznie
      występują na roślinach opryskiwanych 2 razy dziennie. Dla nas ciekawostka na
      zachodzie normalka najskuteczniejszym sprzymierzeńcen w walce z przedziorkami,
      które obecnie uodporniły się na wiele trucizn (oczywiście jeśli ktoś ma dużo
      roślin) jest paskudne stworzonko o wdzięcznej nazwie dobroczynek szklarniowy
      (Phytoseilus persimilis). Pod mikroskopem wygląda tak paskudnie, że jak by było
      wielkości kota to ludzie uciekaliby przed nim szybciej niż bohaterowie Jurassik
      Parku przed dinozaurami. Napada on na przędziorki i wysysa je w mgnieniu oka.
      Taki balade runner przędziorkowy.

      Jeśli owady przypominają mikro ćmy w kolorze białym to są to mączliki
      szklarniowe (Trialeurodes vaporariorum) krewni mszyc i czerwców. Pasożytują one
      na roślinach w szklarniach i mieszkaniach. Żerują na spodniej stronie blaszek
      liściowych wysysając z nich soki, co jest powodem powstawania żółtawych plam na
      liściach, które później całe się odbarwiają, zasychają i opadają. Na obecność
      mączlików wskazują również odchody szkodników tzw. rosa miodowa, na której
      często rozwijają się dodatkowo czarne grzyby - sadzaki. Aparaty szparkowe
      liścia są nimi zalepiane, co skutecznie utrudnia roślinom proces fotosyntezy.
      Można je zwalczyć środkiem Applaud.

      Jeśli młode liście są zdeformowane i powyginane, a na ich powierzchni widnieją
      srebrzyste plamy, na spodzie zaś - czarne punkciki. Przebarwienia stopniowo się
      rozszerzają, a liście zaczynają schnąć to mamy do czynienia z wciornastkami. Są
      na tyle małe, że podobnie jak wypadku przędziorków trzeba mieć silną lupę, żeby
      można się było przyjrzeć ich mordkom.
      Wykończymy je stosując FASTAC 10, ECTALSTAR 10 EC i MARSHAL 250EC. Roślinę
      opryskujemy dwukrotnie, co 7-10 dni. Podobnie jak w wypadku przędziorków na
      zachodzie stosuje się niewielkie torebeczki zawierające roje niewielkich
      pajęczaków zwanych po łacinie. Te żarłoczne kreatury błyskawicznie wykańczają
      wciornastki podążając ich tropem po wszystkich roślinach w mieszkaniu. Czynią
      tak bestie aż wykończą je do ostatniego! Niestety w Polsce biologiczne
      zwalczanie szkodników jest stosowane tylko w szklarniach. Wiec proszę nie pytać
      o Amblyseius w kwiaciarni, bo Pani sprzedawczyni może się poczuć obrażona lub
      coś w tym rodzaju.

      Powodzenie i oglądajcie rośliny, chociaż raz na tydzień, czy nie ma na nich
      czegoś, co je żre. Wiele szkodników przynosimy z kwiaciarni lub z kwiatami
      ciętymi. W domu rozmnażają się błyskawicznie, a w warunkach domowych walka z
      nimi jest niezwykle trudna. Niestety pałeczki doglebowe nie zawsze są skuteczne
      i czasem trzeba zrobić opryski, co niestety jest szkodliwe dla zdrowia.

      Szczególnie uważnie należy oglądać rośliny takie jak np. palmy, gdzie szkodniki
      mają wiele miejsc do ukrycia i wyłażą na „światło dzienne” dopiero wtedy gdy
      już się strasznie namnożą.
      Powodzenia,
      Jerzy Woźniak


      • mikmik Re: Drzewko cytrynowe 20.11.01, 11:43
        Sprawdzam co jakiś czas czy zamieścił Pan już kolejną odpowiedź :)))
        Hym, muszę przyznać, że jestem teraz całkowicie zdezorientowany.
        Nie sposób dokładnie opisac teraz wyglądu szkodników gdyż od kilku miesięcy ich
        nie ma. Ostatnia akcja, wówczas przeciwmszycowa przeprowadzana była w lipcu.
        Owady były mikroskopijnej wielkości, białe i owalne. Występowały w mniejszych
        lub większych skupiskach na spodzie liści. Roślina, jak wcześniej wspomniałem,
        pokryta była w kilku miejscach lepką cieczą, najczęściej na stwardziałych
        częściach młodych odnóg i częściowo na listkach. Szkodniki żerowały najczęściej
        na wówczas młodych, jaśniejszych liściach. Zaatakowane odnóżki z tymi młodymi
        liścmi usunąłem w całości przed spryskaniem roślin preparatem przeciwko mszycom
        ( nie pamiętam nazwy ).Dojrzałe, duże i ciemnozielone liście nie miały, żadnych
        przebarwień ani oznak jakiejkolwiek choroby bądź obecności szkodników. Niestety
        mniej więcej od września zaczęły masowo opadać nie marszcząc , nie żółknąc ani
        usychając.
        Sądziłem, że jest to efekt uboczny zastosowanego środka lub preparatu do
        nawożenia cytrusów, ewentualnie obu czynników jednocześnie.
        Obecnie na łysym zupełnie drzewku jest kilka bardzo młodych liści i sporo
        świeżych odnóżek wyrastających masowo z miejsc gdzie zaczepione były stare,
        największe liście. Niestety część tych odnóżek zczerniała bardzo szybko i
        obumarła. Zaznaczam, że wszystkie młode liście i odrosty są bardzo jasno
        zielone ( żadnej żółci ), delikatne z widocznymi żyłkami. Wcześniej nawet
        bardzo młode liście nabierały intensywnego ciemnozielonego koloru.
        To cała moja znajomość tematu, wszystko co pamiętam, czyli widziałem i stan
        obecny. Prosze o jakąś sugestię.
        • mikmik Re: Drzewko cytrynowe 22.11.01, 08:57
          aha i jeszcze jedno, młode liście faktycznie są trochę pofalowane, poskręcane
          ale bez przebarwień na jednej czy drugiej stronie i bez oznak obecności
          szkodników
          • jerzy.wozniak Re: Drzewko cytrynowe 29.11.01, 10:33

            Witam ponownie.
            Tak jak pisałem te owady to na pewno nie mszyce, przypuszczam, że wciornastki.
            Chociaż najczęściej plagą cytryn są przędziorki, Naprawdę można to stwierdzić
            tylko z pomocą silnego (co najmniej 5x) szkła powiększającego. Na wciornastki
            wskazuje również lepka wydzielina (odchody) czego nie ma przy przędziorkach.
            Prawdopodobnie oprysk spowodował opadniecie reszty zdrowych liści gdyż często
            środki ekologiczne bardzo szkodzą roślinom. Sam zniszczyłem w ten sposób kilka
            kaktusów którym nie szkodzi oprysk nawet mocno stężonymi środkami II klasy
            toksyczności. Natomiast wystarczył jeden oprysk ekologicznym preparatem (w
            spryskiwaczu), aby poparzeniu i obumarcie uległa cala epiderma rośliny!!
            Sprawa wygląda tak:
            Oprysk szkodzi roślinie i powoduje opadanie liści, dokłada się do tego sezon
            grzewczy, który roślina gorzej zanosi- jest osłabiona. Później wypuszcza młode
            liście, ale późną jesienią nigdy nie będą miały takiej wielkości i wybarwienia
            jak te, które wyrosły wiosną i latem. Czernienie jest również spowodowane
            suchym powietrzem, ponieważ roślina jest duża nic nie da zamgławianie itp.
            Zresztą obecnie nie jest pora na wzrost, jakichkolwiek roślin doniczkowych.
            Proponuję dać jej na razie spokój, ograniczyć podlewanie i ustawić w jak
            najchłodniejszym miejscu. Przejdzie ona wówczas okres spoczynkowy, a wiosną
            rozpocznie normalną wegetację rozwijając się prawidłowo. W tym okresie może
            stać nawet w prawie ciemnym miejscu, ważne aby temperatura nie była wyższa niż
            12oC. Inaczej będzie rosła, marnując siły i denerwując Pana marnymi listkami
            (tak zwane zimowe przyrosty). Proponuję pod koniec lutego wymienić górną
            warstwę ziemi (ostrożnie, aby nie uszkodzić korzeni!) i w
            Marcu rozpocząć normalne podlewanie.
            Powodzenia,
            Jerzy Woźniak
            • mikmik Re: Drzewko cytrynowe 04.12.01, 12:55
              bardzo dziękuje, sądzę że przy obecnym stanie drzewka jestem zupełnie bezradny
              nie pozostaje mi nic innego tylko przeczekać do wiosny .
              • jerzy.wozniak Re: Drzewko cytrynowe 04.12.01, 19:29
                Tak będzie najlepiej ale proszę obserwować i wrazie czego wysłać wiadomość.
                Trzymam kciuki.
                Jerzy Woźniak

                P.S.
                I prosze uzbroic się w cierpliwość, rosliny zyja w wolniejszym tempie niż my.
                Czasm na zmiane na dobre trzeba czekać miesiącami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka