16.05.03, 19:24
i jeszcze jukka doniczkowa. Była długa, łysa łodyga i parę liści na górze,
więc niewiele myśląc ciachnęłam ją w końcu marca, żeby sobie odbiła z boku w
nowy pęd. Zostawiłam jakieś 30 cm nad ziemią tej starej łodygi. No ale ona
tak stoi i stoi i nic nie puszcza. Coś zrobiłam nie tak? :)
Obserwuj wątek
    • ptasik Re: jukka 16.05.03, 22:01
      Pewnie nic takiego złego jej nie zrobiłaś. Skoro wyglądała przed tym zabiegiem tak jak napisałaś to znaczy, że już wtedy z jej pniem mogło byc coś nie tak.
      Mam nadzieję, że pozwolisz na osobiste opowieści w zakresie moich doświadczeń z jukką.
      Z resztą nie musisz czytać, Ekspert - Jurek jak zawsze, na pewno Ci odpowie jak trzeba :-)
      Ja swoją dostałam od teściowej. W tym samym czasie, w zasadzie z tego samgeo miotu wzięła jeden egzeplarz dla siebie. Moja, odpukać w niemalowane, splunąć do tyłu przez lewe ramię :-) jest piękna, teściowej od lat jest na kwiatowym cmentarzu, a rękę do kwiatów teściowa ma dobrą, naprawdę.
      Nie napisałaś jaka stara jest, no może była Twoja jukka :-) ale jeżeli masz ją w domu od niedawna , to może trafił Ci się wadliwy egzemplarz.
      Poza tym gdzieś czytałam, że te rośliny odrastające z pni są jakoś specjalnie preparowane. Poza tym może potrzebuje jednak więcej czasu?
      A co zrobiłam z pióropuszem? Te ukorzeniają się naprawdę łatwo.
      Przeczekaj mnie jak masz dosyć mojego ględzenia, bo na punkcie kwiatów domowych też mam fioła i mam w domu trooooooochę róznych egzemplarzy róznych gatunków

      Pozdrawiam serdecznie
      Katula
      • all2 Re: jukka 17.05.03, 14:10
        Katula, szkoda że mieszkasz tak daleko (ja po drugiej stronie Wisły), bo byśmy
        się umówiły na pogadanie o kwiatkach i ogródkach, patrząc na mlecze i popijając
        napoje zrobione z roślin :)
        W ogóle zazdroszczę wszystkim z Dolnego Sląska, macie większe możliwości
        ogrodnicze. U nas na wschodzie to pierwsze pytanie zawsze brzmi: a czy to
        przetrzyma zimę? Nawet gdy chodzi o siatkę :)

        > Mam nadzieję, że pozwolisz na osobiste opowieści w zakresie moich doświadczeń
        z
        > jukką.

        Osobiste opowieści to sól ziemi, nie tylko w ogrodnictwie :)

        > Nie napisałaś jaka stara jest, no może była Twoja jukka :-) ale jeżeli masz

        > w domu od niedawna , to może trafił Ci się wadliwy egzemplarz.

        Nie wiem ile moja jukka miała lat, bo była przygarniętą sierotką - mój mąż,
        Znany Ratownik Wyrzuconych Roślin, przyniósł ją do domu bodajże spod
        śmietnika :) Już wtedy była długa, chuda i pień miała mocno wygięty na skos,
        widocznie wcześniej stała z dala od światła. Była u nas ze dwa lata, w lecie
        puszczała trochę więcej liści, w zimie te dolne opadały i znów zostawało tylko
        kilka na górze. W końcu nie wytrzymałam, ręka mnie zaświerzbiała :) A teraz
        rdzeń tego uciętego pnia jakoś tak wysechł i się rozwarstwił. No cóż, daję jej
        czas do końca lata, powinna się już wtedy na coś chyba zdecydować.
        Może miała za suche powietrze w zimie. Ale z drugiej strony nie stała przy
        kaloryferze, a moja teściowa ma jukkę z trzema odgałęzieniami, piękne
        ciemnozielone liście, a trzyma ją przy kaloryferze i wcale nie nawilża.
        Widocznie z roślinami to jest tak samo jak z komputerami - mają w sobie
        zagadki, o których się nawet filozofom nie śniło.

        Aha, moja jukka była już kiedyś raz obcinana i to obcięte miejsce zasmarowane
        jest czymś czarnym co wygląda jak warstwa smoły albo gęstej farby olejnej. Ja
        po ucięciu niczym nie smarowałam, bo nie wiedziałam czy trzeba i czym.

        > A co zrobiłam z pióropuszem? Te ukorzeniają się naprawdę łatwo.
        Niestety, wyrzuciłam :(((

        > Przeczekaj mnie jak masz dosyć mojego ględzenia, bo na punkcie kwiatów
        domowych
        > też mam fioła i mam w domu trooooooochę róznych egzemplarzy róznych gatunków

        Ja mam jeszcze parę problematycznych egzemplarzy. Ale chyba będę dawkować opisy
        po trochu :)
        Ogólnie niestety u mnie w mieszkaniu kwiaty mają nie za wiele światła i muszą
        być przy oknach, co bardzo mnie ogranicza jeśli chodzi o ilość. Ale dlatego też
        interesują mnie wszystkie gatunki cieniolubne.
        Dzięki Ci za wszystkie odpowiedzi!
        Serdecznie pozdrawiam
        A.
        • ptasik Re: jukka 25.05.03, 09:10
          all2 napisał:

          > Katula, szkoda że mieszkasz tak daleko (ja po drugiej stronie Wisły), bo byśmy
          > się umówiły na pogadanie o kwiatkach i ogródkach, patrząc na mlecze i popijając
          >
          > napoje zrobione z roślin :)
          Ano tak to włąśnie dokłądnie bywa, na szczeście jest ten wynalzek przełomu XX i XXI wieku w postaci internetu, który bardzo ułatwia kontakty i prowadzenia rozmów, gorzej z popoijaniem napoji zrobionych z roslin ;-) No chyba, żeby się umówić, że oto takiego, a takiego dnia o tej i otej godzinie będziemy piły to i to :-)

          > W ogóle zazdroszczę wszystkim z Dolnego Sląska, macie większe możliwości
          > ogrodnicze. U nas na wschodzie to pierwsze pytanie zawsze brzmi: a czy to
          > przetrzyma zimę? Nawet gdy chodzi o siatkę :)

          No pomijając mozliwości ogrodnicze ja z mężem od lat marze o starym drewnianym domu na wschód od Wisły właśnie.
          I na tym polega tzw.ironia losu :-) Ale wierzę w to, że przyjdzie taki czas, że nasze marzenia się ziszczą.

          > > Przeczekaj mnie jak masz dosyć mojego ględzenia, bo na punkcie kwiatów
          > domowych
          > > też mam fioła i mam w domu trooooooochę róznych egzemplarzy róznych gatun
          > ków
          >
          > Ja mam jeszcze parę problematycznych egzemplarzy. Ale chyba będę dawkować opisy po trochu :)

          Pisz smiało i nic nie dawkuj, bardzo Cię proszę , oj bardzo

          > Ogólnie niestety u mnie w mieszkaniu kwiaty mają nie za wiele światła i muszą
          > być przy oknach, co bardzo mnie ogranicza jeśli chodzi o ilość. Ale dlatego też interesują mnie wszystkie gatunki cieniolubne.
          No to mamy dokłądnie taki sam problem pod tytułem "moje domowe kwiaty maja zamało światła"
          W związku z tym ja także poszukuję zawsze sprawdzonych roslin cieniolubnych i kombinuję na przeróżne sposoby, aby choć troszkę matkę naturę oszukać :-) Czasem troszeczke się udaje.
          Bardzo dobrze w takim ciemnym kącie rośnie kliwia (ale nie kwitnie)i sanseweria
          (mam nadzieję, że nieprzekręciłam nazwy, a nawet jeżeli to wiesz o co chodzi)
          Na północnym oknie bardzo dobrze mają się fiołki afrykańskie i hoja, a na ścianie w bardzo ciemnym pokoju całkiem nieźle rośnie scindapsus (znowu piszę tak jak się wymawia) i filodendron pnący.
          Gdybyś mogła to podaj Twoje sprawdzone rośliny w ciemne kąty.


          Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie
          Katula
          • all2 rośliny do ciemnego mieszkania 30.05.03, 00:42
            Witaj Katula,

            ptasik napisała:

            > No pomijając mozliwości ogrodnicze ja z mężem od lat marze o starym
            drewnianym
            > domu na wschód od Wisły właśnie.
            > I na tym polega tzw.ironia losu :-) Ale wierzę w to, że przyjdzie taki czas,
            że
            > nasze marzenia się ziszczą.

            Nie ma inaczej :) Już Ci chciałam zaproponować zamiankę (całoroczny na
            letni ;))), ale niestety mój dom nie jest drewniany, tylko wapienny. Dwie
            warstwy wapiennego muru, a między nimi gruz wymieszany z gliną i wszelkim
            śmieciem jakie zbywało panom budowniczym tuż po I wojnie światowej. Razem
            tworzy to świetny mikroklimat - jak tam chłodno w upały!!!

            > No to mamy dokłądnie taki sam problem pod tytułem "moje domowe kwiaty maja
            zama
            > ło światła"
            > W związku z tym ja także poszukuję zawsze sprawdzonych roslin cieniolubnych i
            k
            > ombinuję na przeróżne sposoby, aby choć troszkę matkę naturę oszukać :-)
            Czasem
            > troszeczke się udaje.
            > Bardzo dobrze w takim ciemnym kącie rośnie kliwia (ale nie kwitnie)i
            sanseweria
            > (mam nadzieję, że nieprzekręciłam nazwy, a nawet jeżeli to wiesz o co chodzi)

            Wiem, ale za tymi akurat jakoś nie przepadam. Wolę miększe kształty liści.

            > Na północnym oknie bardzo dobrze mają się fiołki afrykańskie i hoja, a na
            ścian
            > ie w bardzo ciemnym pokoju całkiem nieźle rośnie scindapsus (znowu piszę tak
            ja
            > k się wymawia) i filodendron pnący.
            > Gdybyś mogła to podaj Twoje sprawdzone rośliny w ciemne kąty.

            Ha, wychodzi na to że mamy prawie te same rośliny :)))
            Fiołki tak - chociaż moja kuchnia służy im średnio.
            Hoję mieliśmy kiedyś, ale padła po przeprowadzce. Podobno nie cierpi tego?
            Trzeba będzie chyba pomyśleć o nowej, bo to bardzo sympatyczna roślinka.
            Scindapsus rośnie wszędzie i zawsze! To pewniak na wszelkie okoliczności. Mam
            go po obu stronach domu, i po północnej i po południowej. Obydwa mają się
            dobrze. Filodendron pnący - czy to to, co się inaczej nazywa strzałka? Jeśli
            tak, to też rośnie dobrze.

            Do tego: cissus rombolistny, dębowce czyli fikusy dębolistne, skrzydłokwiaty
            (wiele zniosą byle miały dużo wody), paproć - kupiłam jedną bardzo ładną od
            Tomaszewskiego, nie wiem jak się nazywa, ale ma bardzo misternie wycinane
            ciemnozielone liście i takie kosmate jasnobrązowe odrosty od korzeni, wyglądają
            jak wygięte kocie ogony ;), skrętnik - pięknie kwitnie po północnej stronie!
            I nawet udało mi się wyhodować z liścia ładną szeflerę, tylko się trochę wygina
            do światła.
            Egzystuje sobie też peperomia odnawiana każdej wiosny, bo zimą łysieje od dołu.
            Ukorzenia się bez problemu z odłamanych czubków pędów.

            A teraz problemy :)

            Coś mi nie idzie z koroną cierniową (nie pamiętam jak to się porządnie nazywa,
            ale może wiesz o co chodzi). Wolno rośnie, trochę gubi liście. Za ciemno?

            Coś mi zżera krotona, ale to już kwestia akcji NAZI. O dziwo stojąc w
            rozproszonym świetle (duże okna ale od północy i w odległości 2 m) dotychczas
            miał się dobrze i nie tracił przebarwień. Jest zielony w żółte kropki.

            Padł mi - błyskawicznie usechł - zwyczajny bluszcz. A uczynił to, gdy
            przestawiłam go w towarzystwo fikusów. Nie lubi?

            I jeszcze roślinka o nazwie rademacheria albo coś podobnego. Gdy ją kupiłam,
            miała raczej niski, rozkrzewiony pokrój i ciemnozielone liście (w kształcie
            trochę podobne do cisusa rombolistnego, ale nie jest pnąca). Potrzebuje
            makabrycznych ilości wody, ziemia nie może przeschnąć ani trochę. W zimie
            prawie wszystkie liście straciła, za to pędy wybujały do góry i zdrewniały.
            Wiosną zrobiłam eksperyment i postanowiłam poprowadzić ją w drzewko :) -
            splotłam ze sobą pędy. Teraz ma mnóstwo nowych listków ale bardzo drobnych.
            Wygląda to nawet fajnie, więc na razie tak ją zostawiłam. Przypuszczam, że
            można ją ciachnąć, bo wypuszcza nowe liście od samego dołu na tych zdrewniałych
            łodygach. Ale chcę zobaczyć co będzie.
            Najgorsze, że gdy nie jest podlewana nawet 1 dzień to od razu zaczyna obsychać.

            Kalanchoe - z uporem godnym lepszej sprawy ukorzeniam od nowa każdej wiosny z
            nadzieją, że na jesień zakwitnie, a ona nic... rosnąć rośnie, ale o kwitnieniu
            nawet nie marzy. Tymczasem u mojej mamy, też w bloku, osiągnęła ok. metra przez
            1 sezon i kwitła aż miło. Fakt że tam miała o wiele jaśniej (południowe okno).

            Więcej grzechów w tej chwili nie pamiętam :)

            Właściwie należałoby z tego zrobić osobny wątek, ale nie chciałam rwać
            ciągłości.

            Wielkie pozdrowienia
            a.
    • jerzy.wozniak Re: jukka 24.05.03, 16:56

      Witam na forum Gazety!
      Może zacznijmy od tego ze odrost taki pojawia się tylko na zdrowym pniu i na
      dodatek dostatecznie wysokim. - 30cm to trochę krotko. Na dodatek wymaga to
      cierpliwości gdyż odrost tworzy się po kilku tygodniach a czasem i miesiącach.
      W tym czasie opiekujemy się juka nieco mniej dokładnie i uważamy aby podlewać
      ją tylko wtedy gdy ziemia na wierzchu jest całkowicie sucha.
      Juki należą do roślin zwanych kserofitami, czyli tych, które rosną na suchych,
      półpustynnych terenach. Ich liście pokryte grubą skórką chroni warstwa
      woskowego nalotu, która zabezpiecza je przed słońcem i parowaniem. Korzenie
      tych roślin mają ogromną siłę ssącą - tak zwane ciśnienie osmotyczne wynosi u
      niektórych gatunków juk prawie 90 atmosfer! Jak potężna "pompa" odsysają one z
      podłoża nawet śladowe ilości wody. Umożliwia im to wzrost na terenach właściwie
      pozbawionych wody. Jeśli ktoś myśli, że to takie karły jak w kwiaciarniach to
      się myli, największa juka krótkolistna zwana w USA „Drzewem Josuego” miała
      obwód pnia wynoszący 14 metrów i ponad 20 metrów wysokości. W swej ojczyźnie
      USA i Meksyku juki musza znosić oświetlenie 100 razy silniejsze niż w naszych
      mieszkaniach! Niestety jak wszystkie wolno rosnące rośliny pustynne tak i juki
      są na wyginięciu. Nie znoszą one bowiem, nawet niewielkiego zanieczyszczenia
      środowiska, a tam gdzie rośnie większość gatunków juk rząd USA odpalił kilka
      tysięcy atomowych bombek, robił doświadczenia z gazem PX, oraz innym świństwami
      bojowymi.

      W naszych kwiaciarniach spotykamy zaledwie kilka spośród 40 gatunków juk.
      Podobnie jak draceny są najczęściej sprzedawane w postaci ukorzenionych
      krótszych lub dłuższych fragmentów łodyg, z których wyrastają rozety liści.

      Jak więc odróżnić juki od draceny?

      Bardzo prosto - draceny, ponieważ rosną w bardziej wilgotnym klimacie, mają
      liście miękkie i gładkie po bokach. Liście juki natomiast są sztywne, z
      szorstkimi jak papier ścierny brzegami (u niektórych gatunków pokryte licznymi
      kolcami) i zwykle zakończone ostrym cierniem. Juki są bardziej od dracen
      odporne na suszę, intensywne nasłonecznienie i zimno. Odporność juki
      krótkolistnej na suszę szybko doceniono nie tylko w USA. Obecnie można ją
      spotkać w ogrodach i parkach Afryki, Azji, a nawet Australii. Dodatkową ozdobę
      rośliny stanowi gruba łodyga z dekoracyjnym wzorem po starych liściach. Ze
      względu na krótkie, sztywne, zakończone ostrym cierniem liście nie jest ona
      często spotykaną rośliną doniczkową; większe powodzenie mają jej kuzynki: juka
      gwatemalska (Yucca elephantipes), juka aloesowa (Yucca aloifolia) i juka
      wyniosła (Yucca elata), zwana też juką mydlaną.

      Jak wszystkie rośliny pochodzące z silnie nasłonecznionych terenów juki
      potrzebują w mieszkaniu przede wszystkim bardzo słonecznych miejsc. Tolerują
      również światło rozproszone, ale przebywanie z daleka od okna wyraźnie odbija
      się na ich zdrowiu. Jeśli więc nie możemy zapewnić im słonecznego stanowiska,
      kupmy lepiej dracenę, która zadowoli się mniejszą ilością światła.

      Juki lubią ciepło, które dodatnio wpływa na ich wzrost, ale znoszą także bez
      szkody temperaturę 5°C. Z tego powodu nadają się idealnie do dekoracji dużych
      balkonów, tarasów oraz ogrodu. Możemy je tam przenieść już w końcu kwietnia i
      pozostawić do pierwszych jesiennych przymrozków.

      To bardzo ważne!

      Jak wszystkie rośliny występujące na suchych, półpustynnych terenach, juki
      dobrze znoszą brak wody i szybko gniją od jej nadmiaru. Dlatego należy je
      podlewać oszczędnie i zawsze pozwolić ziemi przeschnąć przed kolejnym
      podlaniem.

      W naszych warunkach klimatycznych rośliny te przechodzą okres spoczynkowy
      trwający od listopada do końca lutego. W tym czasie ograniczamy podlewanie i
      stawiamy je jak najbliżej okna. Górna warstwa ziemi w doniczce powinna być
      sucha. Przesuszenie podłoża ma na celu zahamowanie wzrostu roślin w okresie,
      gdy ilość światła jest zbyt mała, aby mogły się one prawidłowo rozwijać. Jak u
      wszystkich roślin rosnących okresowo spoczynek ten jest niezbędny do
      prawidłowego rozwoju wiosna i latem.

      Juki w naturze rosną w nieurodzajnej ziemi o odczynie lekko zasadowym, dlatego
      mieszanki do ich uprawy nie powinny zawierać torfu i innych dodatków
      wpływających na kwaśny odczyn pH. Pamiętajmy też, że rośliny te nie lubią
      nawozów zawierających dużo azotu; najlepiej stosować mineralne nawozy do
      sukulentów. Jeśli chcemy użyć innych nawozów, zwróćmy uwagę, aby ilość azotu
      nie była wyższa niż 180 mg/l (ta informacja jest zwykle podana na opakowaniu).
      Rośliny zasilamy tylko w okresie wegetacji, tj. od marca do września, stosując
      polowe dawki zalecanej przez producenta nawozu. Ilość nawozu powinna być
      dobrana do wielkości doniczki i rośliny. Nie zaleca się nawożenia dolistnego
      ani nabłyszczania liści. Pamiętajmy, że obficie podlewane podłoże po kilku
      latach staje się kwaśne i uniemożliwia pobieranie wody przez korzenie – Tu się
      założę, że nikt mi nie napisze dlaczego – w skrócie - po prostu roślina nie
      ssie wody jak my Pepsi przez rurkę, ale robi to całkowicie inaczej, a jak
      wiadomo dopiero od kilkunastu lat. Prawidłowo pielęgnowane i rosnące w
      słonecznych miejscach juki to długowieczne i odporne na infekcje rośliny.



      Teraz o liściach
      Jeśli roślinie żółkną a następnie opadają liście to w roślinnym języku znaczy (
      w wolnym tłumaczeniu) - CO DO CHOLERY CHCESZ ZE MNĄ ZROBIĆ! – i jest pierwszą
      oznaką że w jej środowisku nastąpiła poważna zmiana (My możemy jej nawet nie
      zauważyć!) która mocno zaszkodziła na zdrowiu.
      U juk zwykle jest to pierwszy objaw, że z korzeniami dzieje się coś niedobrego.
      Chociaż ziemia w doniczce jest wilgotna, jednak uszkodzony system korzeniowy,
      nie pobiera wody. Roślinę należy przesadzić wtedy do nowej, suchej ziemi i
      zacząć podlewanie dopiero po tygodniu lub więcej. Tu uwaga juki nie lubią
      przesadzania i grzebania paluchami w korzeniach.
      Żółknięcie i opadanie liści często wiąże się z chorobą fizjologiczną juki,
      która objawia się zimą. Powietrze w mieszkaniu jest wtedy ciepłe i suche, a
      roślina odczuwa przy tym niedostatek światła - stąd zaburzenia w jej rozwoju.
      Patrz powyżej o prawidłowym zimowaniu roślin. Żółkniecie liści wywołane
      zaburzeniami fizjologicznymi z reguły mija po kilku tygodniach i nasza pupilka
      rozwija się dalej prawidłowo.
      Niestety żółkniecie liści jest również objawem ich najpoważniejszej choroby
      zgnilizny twardzikowej, którą powodują grzyby rozwijające się w zdrewniałej
      łodydze. Grzyb uszkadza wiązki przewodzące wodę, łodyga staje się miękka,
      liście żółkną i odpadają i końcu roślina zamiera. Infekcja pojawia się głównie
      w zimie u roślin stojących w chłodnych pomieszczeniach i obficie podlewanych.
      Pamiętajmy, że juki otrzymane z ukorzenionych łodyg mogą ulec infekcjom
      grzybowym w mokrej ziemi, gdyż w dolnej części łodygi (tak jak i w górnej)
      znajduje się pozostała po jej odcięciu ogromna rana. W to właśnie miejsce
      wnikają zarodniki grzybów, dlatego otrzymane w ten sposób rośliny należy
      oszczędniej podlewać niż te pochodzące z nasion.
      Jest jeszcze jedna przyczyna żółknięcia liści, o której wspomnę na
      końcu gdyż wiąże się z nawożeniem roślin. Otóż podobnie jak o podlewaniu tak i
      o nawożeniu w pismach ogrodniczych spotykamy nierzetelne informacje. Są pełne
      wspaniałych opisów jak to świetnie twoje rośliny będą rosły gdy podlejesz
      je... – tu nazwa nawozu. Szkoda że czytelnicy nie zauważają, że na stronie obok
      jest zwykle reklama firmy produkującej ten cudowny specyfik.
      Teraz to, czego zwykle się nie pisze. Przenawożenie, czyli regularne
      dostarczanie roślinie nawozu, którego nie jest w stanie spożytkować jest
      znacznie bardziej szkodliwe niż wyjałowienie podloża!!! Powyżej napisałem jakie
      nawozy mogą być stosowane w wypadku juki. Dotyczy to większości roślin
      rosnących na nieurodzajnych glebach, które właśnie, dlatego zost
      • all2 Re: jukka 30.05.03, 00:08
        jerzy.wozniak napisał:

        > Jak więc odróżnić juki od draceny?
        >
        > Bardzo prosto - draceny, ponieważ rosną w bardziej wilgotnym klimacie, mają
        > liście miękkie i gładkie po bokach. Liście juki natomiast są sztywne, z
        > szorstkimi jak papier ścierny brzegami (u niektórych gatunków pokryte
        licznymi
        > kolcami) i zwykle zakończone ostrym cierniem. Juki są bardziej od dracen
        > odporne na suszę, intensywne nasłonecznienie i zimno. Odporność juki
        > krótkolistnej na suszę szybko doceniono nie tylko w USA. Obecnie można ją
        > spotkać w ogrodach i parkach Afryki, Azji, a nawet Australii. Dodatkową
        ozdobę
        > rośliny stanowi gruba łodyga z dekoracyjnym wzorem po starych liściach. Ze
        > względu na krótkie, sztywne, zakończone ostrym cierniem liście nie jest ona
        > często spotykaną rośliną doniczkową; większe powodzenie mają jej kuzynki:
        juka
        > gwatemalska (Yucca elephantipes), juka aloesowa (Yucca aloifolia) i juka
        > wyniosła (Yucca elata), zwana też juką mydlaną.

        Przyznam, że w tej chwili zupełnie już nie wiem, co mam. Mam to, co w Polsce
        wszyscy nazywają juką i co pod tą nazwą sprzedawane jest w kwiaciarniach. To na
        co się mówi dracena jest zdecydowanie mniejsze, przynajmniej te które
        widziałam, ma węższe liście i cieńszy pień. Ale moja roślina miała gładkie,
        miękkie liście bez ostrych krawędzi ani żadnych kolców. Czy to jednak dracena,
        czy też któraś z odmian juki?
        Zagubiona
        a.
    • jerzy.wozniak Re: jukka 24.05.03, 16:57
      Teraz to, czego zwykle się nie pisze. Przenawożenie, czyli regularne
      dostarczanie roślinie nawozu, którego nie jest w stanie spożytkować jest
      znacznie bardziej szkodliwe niż wyjałowienie podloża!!! Powyżej napisałem jakie
      nawozy mogą być stosowane w wypadku juki. Dotyczy to większości roślin
      rosnących na nieurodzajnych glebach, które właśnie, dlatego zostały wybrane do
      sprzedaży jako rośliny doniczkowe gdyż nie wymagają regularnej opieki!
      Podlewane bez względu na to co się dzieje w doniczce i zasilanie co tydzień
      nawozami trzeba czy nie trzeba powoduje zagłaskanie tych roślin na śmierć.
      Najlepiej o nich zapomnijmy, od czasu do czasu zafundujmy prysznic, jak się nam
      przypomni to podlejmy, a na co dzień cieszmy się ich widokiem. Jeśli chcemy
      mieć roślinę, dookoła której trzeba chodzić i zraszać ją co pięć minut, to
      kupmy widliczki te nam dadzą popalić!
      Powodzenia i przepraszam za może zbyt długą odpowiedź!
      Pozdrowienia,
      Jerzy Woźniak
      • all2 Re: jukka 30.05.03, 00:01
        Panie Jerzy, dziękuję za tak obszerną odpowiedź. Mój pieniek stoi, dalej nic,
        ale zgodnie z radą czekam cierpliwie, może się zdecyduje. Jest go więcej niż 30
        cm, bliżej chyba do 40 więc może coś z tego będzie. Serdecznie pozdrawiam, a.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka