Dodaj do ulubionych

RATUNKU! wełnowce!!! :(

17.07.03, 08:34
Poradźcie jak walczyć z tym paskudztwem - na razie mam na koncie same
porażki...

Pojawiły się jakis czas temu (ok. 3 m-ce) na moim największym kwiatku, który
zresztą wcale się nie przejmuje ich atakiem i nadal pięknie rośnie (kurcze,
nijak nie moge sobie przypomniec nazwy tego kwiatka, coś w stylu Calathei,
ale bardziej ostre liście i bardziej wydłuzone - wybaczcie i ratujcie
anyway :))

Zastosowalam nastepujace środki zaradcze:
zmyłam wszystkie liście roztworem wody i szarego mydła,
wyniosłam go na balkon na okres "karencji"
wsadziłam w ziemie preparat przeciwko szkodnikom w tabletkach (3 tabl.)
Substral "zwalczający trudne szkodniki" - w tym (zgodnie z opisem na
opakowaniu) te obleśne wełnowce.

Po jakimś czasie kwiatek przestał wykazywać oznaki szkodników, wiec wykąpałam
go i przeniosłam do domu.
Niestety te ohydne szkodniki wróciły!!! Co wiecej - przeniosly się na
bluszcz, który rośnie sobie na balkonie :((((

Poradźcie jak sie pozbyć tego paskudztwa????
Będę baaaardzo wdzięczna za wszelkie rady. Gdyby to nie był mój kwiat-chluba,
to pewnie już dawno bym go wyrzuciła...
Obserwuj wątek
    • jerzy.wozniak Re: RATUNKU! wełnowce!!! :( 19.07.03, 22:22
      Witam na forum Gazety!
      Brak sukcesów to normalne przy wełnowcach! Otóż takie one są wredne ale jakie
      wytrzymałe! Aby je wykończyć w kolekcji sukulentów – tak ze 2 tysiące roślin
      straciłem parę lat! Na ale wracajmy do wełnowców. Te kłaczki, to pokryte
      woskowym oprzędem samice i jaja tego szkodnika. Rozmnaża się on bardzo szybko i
      jest niestety trudny do wytępienia. Poniżej podaje kilka metod jego usunięcia.
      *Pierwszy to włożenie do ziemi specjalnych pałeczek owadobójczych
      np. „Tarcznik” czy „Bayer”. Za ich pomocą można wytępić początkowe stadia tych
      szkodników, ale przy ich masowym występowaniu musisz sięgnąć po silniejsze
      środki.
      * Drugą metodą jest opryskanie i podlewanie roślin preparatami takim jak:
      Fastac 10 WD oraz Basudin. Można je kupić również w małych opakowaniach.
      Roztwór przygotowujemy zgodnie z instrukcją na ulotce, po czym dodajemy do
      niego 1-2 krople płynu do mycia naczyń, który sprawia, że woskowa osłonka
      zostaje częściowo rozpuszczona i trucizna lepiej działa na owady. Roztworem
      opryskujemy całe rośliny (również przy szyjce korzeniowej), 2-3-krotnie z
      tygodniowymi przerwami. Doskonałym preparatem jest również Mospilan mniej znany
      ale równie dobry.
      *Trzecią, skuteczną, ale bardzo kłopotliwą, i do zastosowania tylko przy
      sukulentach które są odporne na temperaturę jest wykąpanie roślin w wodzie o
      temperaturze 52°C (należy ją zmierzyć za pomocą dokładnego termometru). Rosliny
      najpierw wyjmujemy z ziemi, opłukujemy ich korzenie, a następnie całe zanurzamy
      w wodzie na 3-10 minut. Niestety inne rośliny niż kaktusy raczej nie przeżywają
      tej próby ognia.
      W ten sposób niszczymy larwy, postacie dorosłe oraz jaja pasożytów.
      Najlepiej jednak zapobiegać. Przynoszone do domu rośliny należy wyjąc z ziemi,
      dokładnie umyć pod bieżącą wodą i sprawdzić czy nie ma na nich szkodników
      (najczęściej gromadzą się na szyjce korzeniowej i na samym wierzchołku rośliny.
      Jeśli je tam znajdziesz, należy zastosować jeden z wymienionych wyżej środków,
      a świeżo posadzoną roślinę odizolować od innych. Larwy wełnowca pędowego są
      bardzo ruchliwe i w krótkim czasie szkodnik ten opanowuje większość domowych
      roślin.
      Pozdrowienia,
      Jerzy Woźniak

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka