Dodaj do ulubionych

Witam mchomanów!

19.09.03, 19:59
Mszarnia
Ponieważ temat jest rzeczny i na dodatek pisany po raz pierwszy w tym kraju
(mam na myśli obszerność potraktowania tematu)podzieliłem go na kilka części
które będę zamieszczał co jakiś czas tak abyście dobrze przeżuli poprzedni.
Na początek nie czytacie tego wstępu! Jest on dla złodziei, którzy od dwóch
lat kopiują z niewielkimi zmianami moje teksty zamieszczone na tym forum, a
następnie się nich naśmiewają, że są bez sensu. Uprzedzam więc ich, że
wygrałem już dwa procesy o kradzież praw autorskich i nie waham się z
wystąpieniem z wnioskiem do prokuratury o popełnieniu przestępstwa nawet w
drobnych sprawach! Tekst ten jest pierwszy w Polsce i nich będzie jedyny.
Oparty jest o jedyne poważne źródło naukowe, do którego większość nie ma
dostępu, a ja mam zgodę nawet na cytaty. Czego nie zrobię bo jedynie
sprawdzam w nim czy moje wiadomości są słuszne.
Teraz już o mszarni.
Najpierw wypadało by napisać nieco o mchach a właściwie o mszakach bo nie są
to normalne rośliny. Mszaki nie mają liści i korzeni ich budowa jest
niezwykle prosta, a jednocześnie są perfekcyjnie przystosowane do życia, o
czym świadczy kilkusetmilionów lat ich obecności na ziemi. W naszej części
Europy występuje ponad 1000 gatunków mszaków zwanych pospolicie mchami.
Zasiedlają bardzo różne środowiska, choć głownie są kojarzone z wilgotnymi i
zacienionymi miejscami. Warto wiedzieć zakładając mszarnię że są też gatunki
żyjące jako epifity i takie które rosną na suchych nasłonecznianych
miejscach. Mchy mają też ciekawe zwyczaje do których należy anabioza. Po
wysuszeniu mogą w stanie pozornej martwoty przetrwać wiele lat, odżywając
nawet po kilkunastu latach przechowywania w zielnikach - wystarczy do tego
odrobina wody. Pamiętajcie że rośliny te nie mają liści, należycie
rozwiniętych systemów tkanek przewodzących. Zamiast korzeni mają delikatne
chwytniki, o których należy pamiętać przy ich przenoszeniu na nowe miejsce, a
zamiast liści listki poprawnie zwane fyloidami. Są roślinami zarodnikowymi u
których występuje regularna przemiana pokoleń. Stąd wniosek ze podobnie jak
paprocie, są trudne do rozmnożenia na drodze płciowej. Wiele gatunków jak
mech torfowiec wiąże wodę gromadząc ją w specjalnych komórkach znajdujących
się w fyloidach – listkach.
Stanowisko dla mszarni.
Mszarnia to specyficzny mini biotop składający się z roślin niższych i
wyższych które lubią cień i wilgoć. Powinna być zakładana w miejscach o
niewielkim przewiewie, chłodnych i wilgotnych. Słońce może tam zaglądać co da
nam możliwość posadzenia wielu ciekawych bylin, takich jak hosty czy
języczka, które dodadzą nastroju. Maszrnia bowiem, to nie tylko mchy ale
również porosty i paprocie plus oczywiście niewielki dodatek roślin
jednorocznych i bylin rosnących w otoczeniu dużych dających cień i
zatrzymujących ruchy powietrza drzew i krzewów. Można oczywiście założyć
mszarnię w miejscach bardziej widnych i suchszych, ale wówczas nie tylko
musimy dobrać tam inne gatunki mchów i paproci, ale przede wszystkim straci
ona na aurze tajemniczości i bajkowości. Uzupełnieniem kompozycji są
kamienie, ale nie polne otoczaczki tylko wielkie głazy. Doskonale je zastąpią
betonowe pokryte porostami stare kolumny, czy wykonane z cegieł „ruiny” .
Kiedyś nieodłącznym kompanem mszarni były nimfea czyli różnego rodzaju wnęki
skalne i małe jaskinie mające na celu jeszcze bardziej podnieść aurę
tajemniczości i wprowadzić nas truj przemijania. Służyły też do tego rzeźby w
lekkiej „ruinie”, omszone proste fontanny, cieki wodne porośnięte mchami i
paprociami pomiędzy którymi przemykała się woda skrząc się w niewielkich
plamach słońca przenikającego przez korony wiekowych drzew.
Wybieramy mszaczki i mszaki.
Wybór wbrew pozorom nie jest łatwy, a osiedlenie ich na nowym miejscu trudne.
Najpierw musimy zagospodarować dany zakątek, a dopiero po stworzeniu
odpowiedniego mikroklimatu przenosić rośliny z naturalnych stanowisk
zbliżonych warunkami do naszego zakątka.
Niestety w książkach ogrodniczych i tych pożal się Boże pisemkach nigdy nie
pisze się o mchach i ich gatunkach, więc muszę wam co nieco skrobnąć, ale
tylko o tych najczęściej spotykanych i łatwych do osiedlenia w ogrodzie. Tak
jak napisałem w Polsce rośnie około 800 gatunków mszaków w tym w naszej
Europejskiej okolicy ponad 1000 co stanowi poważny procent wszystkich roślin
zasiedlających te tereny! Tu dopiero możecie zaważyć jak ważna w biocenozie
jest ich rola nie tylko jako roślin zatrzymujących wodę, ale także jako
roślin pionierskich i ważnego składnika podszytu lasu i łaki. Dla waszej
nieposkromionej ciekawości wspomnę, że na świecie jest około 30000 gatunków
mszaków, co jak na rośliny daje czołowe miejsce. Rosną one właściwie
wszędzie, nawet na biegunach.
No dobra powiecie ale co z chabaziami do naszej mszarni! No tak
trochę mnie poniosło, ale jak na te ciekawe roślinki to i tak mało. Można o
nich bowiem pisać bez końca i szlak mnie trafia że w Polskie ogrodnictwo
traktuje je jakby ich nie było. A teraz zmrużyć oczka i spać w niedziele
następny odcinek serialu dla zwariowanych mcholóbów pod tytułem mchy do
wilgoci lasu i stepu – opis gatunków i zastosowania! – czytali wy to gdzieś??
Uwielbiam przełamywać stereotypy ogrodu i pisać o ekologii ale nie tej z
zielonych stron pełnych bzdur i zabobonu.
Juruś grafoman
Obserwuj wątek
    • kropka Re: Witam mchomanów! 20.09.03, 00:16
      O rany! Jak to ma być grafomania, to ja wysiadam. Nie mówię o stronie
      merytorycznej, bo się nie znam, ale przeciez to się czyta jednym tchem!
      No i teraz nie mamy wymówki. Mchomani - do roboty!
      • ptasik Re: Witam mchomanów! 20.09.03, 07:57
        Jakby Jurek nie mogl do zimy poczekac z serialem to by czlowiek jakas wymowke przynajmniej mial:-))))) a tak Kropka ma racje do roboty:-)))

        Katula - Mchomanka
      • jack9 Re: Witam mchomanów! 20.09.03, 08:05
        A propos pierwszeństwa - w 2000 w Ogrodach Siewniak pisał o mszarni o czym na
        pewno wiesz doskolane Jerzy - no ale mam wrażenie ze Twój opis mszarni będzie
        traktował temat z zupełnie innej strony...
    • jerzy.wozniak Re: Witam mchomanów! 22.09.03, 22:24
      Witam na forum Gazety!
      Artykułu Siewniaka nie czytałem z tego prostego powodu, że nie mam pism pod
      tytułem Ogrody gdyż uważam je za najgorsze na polskim rynku. Co do Siewniaka to
      nie potrafił on pisać i przekazywać wiedzy, a jego jakiś artykuł mam w domu
      bo zabrałem je redaktorkom jako swego rodzaju ciekawostkę. Artykuł o mszarni
      jeśli był, to tylko mógł być historyczny, bo tylko taki cykl firmował Siewniak.
      Natomiast artykuły na „kanwie” jego pisaniny sporządzały dwie najlepsze w
      Polsce redaktorki ogrodnicze Monika Głogowska i Ania Landowska. Siewniak jak
      większość autorów (podkreślam większość, bo byli tam tacy jak Pan Szydło którzy
      są świetnymi popularyzatorami pomijając to że również fachowcami. Bowiem
      wiedzieć i przekazać wiedzę to dwie różne rzeczy zwykle nie idące w parze.)
      pisali tylko dla nazwiska pod tekstem, bo paniusi się zdawało że jak podpisze
      prof. i dr. pod tekstem to żeby nie wiem jak był kiepski ludzie rzuca się i
      kupią, a tu ni cholery! Wot głupie ludzie nie chcieli tego straszydła kupować.
      Zresztą nie muszę być pierwszy mogę być nawet ostatni, nie zależy mi. Odwrotnie
      niż paniusie ważna dla mnie jest tylko prawda resztę czniam. A pod tekstem gdy
      jest dobry dla mnie autor może podpisać się nawet krzyżykiem.
      Pozdrowienia,
      Jerzy Woźniak
      • jottka ja w kwestii 22.09.03, 23:16
        odrębnej :)


        zaintrygował mnie fragment wstępu-którego-nie-wolno-czytać:

        '/tekst/ Oparty jest o jedyne poważne źródło naukowe, do którego większość nie
        ma dostępu, a ja mam zgodę nawet na cytaty'


        rozumiem niedostępność i wyjątkowość dzieła, ale po co komu 'zgoda na
        cytaty'??? cytat to króciutki fragment danego utworu i jeśli podany jest w
        naszym tekście z zachowaniem reguł (nazwisko autora, tytuł i miejsce
        publikacji), to ustawa o prawach autorskich nic do tego nie ma, a nawet
        wyraźnie podkreśla, że wolno

        to może tu o coś innego idzie?
        • kropka Re: ja w kwestii 23.09.03, 11:15
          chodzi o to, że "autorów" z różnych dziedzin namnożyło się jak mrówków. Nie ma
          nic łatwiejszego, niż wrzucić hasło w wyszukiwarkę, skopiować co wyskoczy i
          podpisać własnym nazwiskiem. Niestety, to częsta praktyka.
          Nikt nikomu nie broni cytowania, bo to nawet pochlebia autorowi, ale cytować a
          kopiować pod własnym nazwiskiem - to ogromna różnica. Poza tym dobre maniery
          nakazują skontaktować się z autorem cytatu i przynajmniej powiadomić o
          wykorzystaniu fragmentów jego dzieła (już nie wpomnę o zapytaniu o zgodę). Ja
          tak robię i jeszcze nigdy nie spotkałam się z odmową. A po ukazaniu się
          artykułu - wysyłam egzemplarz autorowi cytatów. Bo tak się robi, bo tak wypada,
          bo tak uczyła mnie babcia.
          I o to pewnie chodzi Jerzemu. Jerzy nieźle napracował się nad naszą mszarnią.
          Opublikował swą wiedzę w powszechnie dostępnym internecie i podpisał własnym
          nazwiskiem. I zgodnie z prawem autorskim - nie ma znaczenia, czy jest to
          artykuł w necie, czy w gazecie. Mozna korzystać, można cytować, ale TYLKO z
          podaniem autora i tylko we fragmentach. Jeśli ktos chce opublikować, musi
          skontaktować się z Jerzym, zapytać o zgodę i zapłacić.
          Inaczej, zgodnie z prawem autorskim i kodeksem karnym, jest to zwykła kradzież.
          • jottka Re: ja w kwestii 23.09.03, 22:27
            samo pojęcie 'cytat' wskazuje, o co chodzi (tj. np. wyklucza kradzież)

            w tekście p woźniaka padł zwrot o 'zgodzie na cytaty', którą on - wyjątkowo,
            jak nalezy rozumieć - posiada. a do cytowania niczyja zgoda nie jest potrzebna,
            raz - bo byśmy w paranoję popadli, dwa - bo zezwala na to wyraźnie ustawa,
            trzy - bo to komplement dla autora, że taki dobry i cztery - bo to podbija
            jego 'wartość rynkową'.

            pytanie autora o 'zgodę na wykorzystanie fragmentów' to jeszcze inna rzecz, bo
            raczej sugeruje oparcie sie na większej ilości materiału niż krótki - z
            definicji - cytat albo w ogóle wykorzystanie cudzych tez do własnych
            przemyśleń. ale wtedy nie mamy do czynienia z cytatem.


            no więc dalej nie rozumiem :(

            może to ma coś wspólnego z jakimiś nieopublikowanymi jeszcze wynikami badan/
            świeżą koncepcją? wtedy zgoda autora na cytowanie (upublicznianie) nowości
            byłaby zrozumiała
    • jerzy.wozniak Re: Witam mchomanów! 24.09.03, 16:22
      Witam na forum Gazety!
      Słuchajcie, jak chcecie coś ściągnąć to śmiało dajcie adwokatom zarobić, a nie
      czepiajcie się drobnostek – napisałem cytat, może powinienem napisać fragment
      nie wiem. Sprawa jest prosta W Niemczech jest przygotowywana książka o
      normalnym ogrodnictwie ja użyczam tam swoich zdjęć i mam dostęp do treści, gdyż
      być może będę ją tłumaczył. Od autorów dostałem pozwolenie, że mogę z niej
      korzystać i nawet zamieścić na forum co nieco, czego nigdy nie czynię bo
      nienawidzę kradzieży, ani użyczenia cudzej wiedzy z podpisem że to moja – tak
      powszechnej w Polsce. Kropeczkoko nie wypisuj tych rzeczy, naprawdę szkoda tu
      twego pisarskiego talentu i czasu, tego nikt nie przestrzega W POLSCE KRADNIE
      SIĘ PRAWA AUTORSKIE NIE NA STADIONIE DZIESIĘCIOLECIA, ALE W TAK ZWANYCH
      SZANOWANYCH WYDAWNICTWACH, A ONE Z KOLEI SKACZĄ Z PYSKIEM NA STADION BO TRACĄ
      KASĘ –SWOJA KASĘ NIE AUTORÓW, TYCH MAJA W D. NA NICH ŻĘRUJĄ I ROSNĄ W TŁUSZCZ–
      stąd zamieściłem ten wstęp jak widzę niepotrzebnie za co was przepraszam.
      Pozdrowienia,
      Jerzy Woźniak
      • jottka no to teraz 24.09.03, 20:47
        już nic nie łapie

        nie rozumiem skąd skojarzenie, że pytanie o 'zgodę na cytaty' sugeruje chęć
        kradzieży jakiejkolwiek??? przecież właśnie, żeby tejże zapobiec funkcjonuje
        pojęcie 'prawa cytatu' - przytaczanie krótkiego kawałka tekstu z podaniem
        stosownych danych jest powszechnie dozwolone.

        a z powyższego wnioskuję, ze zgoda na cytowanie/ przytaczanie szerszych treści
        związana jest z faktem, że dzieło jeszcze nieopublikowane w polsce. ale
        dlaczego w takim razie wiemy, że cytat, a nie wiemy skąd? tytuł warto by
        poznać, skoro ma być i na naszym rynku :)


      • ignorant11 Re: Witam mchomanów! Prawa autorskie na Forum 27.09.03, 18:55
        Sława!

        Nie jestem znawca prawa autorskiego, ale, ktoś kiedys podawał taka wiadomość iż
        wszystko co piszecie na forach gazeta.pl jest wyłączną własnościa Agory...

        Ciekawe czy np mój artykuł opublikowany np przeze mnie na forum mogę sobie
        potem opublikować gdzie indziej, czy też rzucą się na mnie adwokaci Agory?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka