Dodaj do ulubionych

nie zgadzam się z naszym ekspertem

07.10.03, 13:12
Oboje z mężem jesteśmy miłośnikami ginących dzikich roślin Mamy pół hektara
łąki i zarośli 100 km od domu, ale nawet gdyby było bliżej ,jako laicy, nie
mamy pojęcia ,jak to miejsce wykorzystać dla dobra ginących gatunków
Natomiast - ogrodki i działki ma tysiące osob i stare odmiany roslin
ogrodowych mozemy ratować przed wyginięciem
Obserwuj wątek
    • ptasik Re: nie zgadzam się z naszym ekspertem 07.10.03, 13:38
      Musze odnalezc watek, na ktory sie powolujesz, zeby stwierdzic, czy ja sie
      zgadzam z ekspertem....
      Co do laki to z mojej skromnej wiedzy wynika, ze laka, aby zachowala swoje
      walory musi byc po prostu koszona, przynajmniej dwa razy do roku, wtedy bedzie
      nadal naturalnym biotopem dla roslin lakowych....
      Czestokroc tez, coraz czesciej czytam i z zaciekawieniem slucham o wypalaniu
      tego typu srodowisk jak bardzo drogocennej metodzie dla zachowania ich
      walorow...
      Zaraz podniesie sie krzyk :-))))
      Powtorze - kontrolowane wypalanie!
      • kropka Re: ja pierwsza: AAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!! 07.10.03, 14:39
        wypalanie łąk ma czemuś służyć???? Niby komu? Tym spalonym robalom, spalonym
        nasionom czy ugotowanym na twardo korzeniom?
        AAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!
        • ptasik Re: ja pierwsza: AAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!! 07.10.03, 15:22
          kropka napisała:

          > wypalanie łąk ma czemuś służyć???? Niby komu? Tym spalonym robalom, spalonym
          > nasionom czy ugotowanym na twardo korzeniom?
          > AAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!

          Hihihihi jak sie ciesze, ze to Ciebie pierwsza udalo mi sie sprowokowac:-))))
          A lasy eukaliptusowe znasz? W "Prywatnym zyciu roslin" David Attenborough jest
          mowa o tym jak sie odradzaja....

          Wracajac jednak do nas, na nasza pokule - przeca zaznaczylam o kontrolowanym
          wypalaniu o odpowiedniej porze roku
          Robale powinny wtedy smacznie spac zagrzebane na bezpieczna glebokosc w ziemi,
          nasionkom powinno ulatwic kielkowanie, a korzenie - mowie o wypalaniu na
          przyklad koncem zimy, a nie o regularnym porzaze wiosna, latem czy jesienia...
          Naprawde madrzy ludzie mowili o testowaniu tej metody w Anglii jako ratunku dla
          stepowiejacych i zarastajacych np. brzoza lak i gatunkow, ktore w tym procesie
          zanikaja, czestokroc bezpowrotnie.
          O metodzie alternatywnie tanszej od wykaszania, bardziej dostepnej, mniej
          czasochlonnej.
          Procesy te sa niezbedne dla prawidlowego rozwoju fauny i flory srodowiska
          lakowego.
          W Biebrzanskim Parku Narodowym zacheca sie roznymi sposobami rolnikow do
          wykaszania, nawet jakis ogolnokrajowy konkurs jest tam od kilku lat prowadzony
          w sierpniu bodajze. Musze dodac, ze oczywiscie recznego wykaszania, bo
          mechaniczne powoduje bezpowrotne straty gatunkow m.in ptakow wystepujacych na
          tamtym terenie, ba nie wszedzie da sie wjechac.
          Ale rowniez tam w Biebrzanskim Parku Narodowym metoda wypalania jest
          rozwazana.

          Chodzi o to, aby robic to z odpowiednia wiedza i przygotowaniem, z pozytkiem a
          nie ze szkoda.
          Ja wierze, ze to jest mozliwe.
          Podrawiam serdecznie
          Katula Podzegaczka
          • palo_ma1 Re: ja pierwsza: AAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!! 07.10.03, 16:19
            Tak, tak, nie ma co robić AAAAAAAAAAAA,
            bo naprawdę do końca jeszcze pewnych praw przyrody
            po prostu nie rozumiemy.
            Mnie jakiś miesiąc temu też zdumiała informacja z
            witryny pewnego naukowca specjalizującego się w
            biologii strefy granicznej lasu i łąki (to moje
            laickie sformułowanie), gdzie można przeczytać, iż
            właśnie wypalanie stanowiło naturalną metodę zachowania
            unikalnego środowiska łąk np. w Polsce, zapobiegając
            zarastaniu ich przez siewki i odrośla drzew.
            No i co? Nie wszystko dookoła nas jest czarne i białe
            (na szczęście):))

            Pozdrawiam pm
          • kropka Re: powinno być: Katula Podpalaczka :) 07.10.03, 16:28
            o lasach eukaliptusowych słyszałam, czytałam i widziałam bardzo piękny film.
            Ale jakoś nie było tam komentarzy nt spalonych pijanych misiów koala i innych
            trzeźwych zwierzaków.
            Być może pożary pod kontrolą są przydatne. Ale u nas jest za dużo debili. Jak
            wytłumaczysz chłopu, że nie może palić traw? Natychmiast Ci odpowie, że
            przecież byli zimą z powiatu i palili. To dlaczego on nie może wiosną?
            Czarno widzę. Będzie więcej szkód niż pożytku
            • piasia Re: powinno być: Katula Podpalaczka :) 07.10.03, 19:06
              Mnie każdy pożar łąki, pola czy innego nieużytku napawa smutkiem. Czy istotnie
              musimy za wszelką cenę przenosić na nasz grunt to co jest dobre dla innych
              biotopów na innej półkuli?
              Nie raz i nie dwa przechodziłam przez takie wypalenisko. Robale może i spały
              głęboko zagrzebane w ziemi, ale w popiele leżały setki tysięcy pustych,
              wypalonych muszelek po ślimakach. Żal mi też drzewek, co roku okrutnie przez
              ogień pozbawianych kory i co roku mozolonie odbijających od korzenia. Mam takie
              nieużytki niedaleko domu.
              Do tego dochodzą argumenty Kropki - że u nas, niestety za dużo debili.
              Wspomniana łąka jest tuż obok przepompowni gazu... Że jeszcze nic się nie
              stało, to cud prawdziwy i poświęcenie strażaków. A za każdą akcję straży
              płacimy z własnej kieszeni...
          • pauli7 Re: ja pierwsza: AAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!! 07.10.03, 19:34
            jeszcze ja wtrace swoje trzy grosze a'propos pozarow - jest pewna sosna
            (niestety nijak teraz nie pamietam ktora to), chyba w Ameryce rosnaca, ktorej
            szyszki otwieraja sie dopiero pod wplywem bardzo wysokoiej temperaturze, czyli
            pozaru; sprawdzalam to nawet osobiscie, szyszka otwierala sie po przypalaniu
            zapalniczka:) inaczej sie nie dalo:).
            Aha i jeszcze cos bardziej na temat, czyli o lace. Zalezy, jaka ma by, sa tzw
            laki jednokosne (jak sama nazwa wskazuje, koszone raz do roku), dwukosne
            (oczywiscie roznic sie beda skladem gatunkowym), mozecie sobie wybrac i wlasnie
            czasem skosic; jak zostawicie na pastwe losu, to zaraz sie wrosza brzozy,
            topole i inne drzewiaste "chwatsy" az w koncu wyrosnie las. I starajcie sie nie
            zmieniac warunkow wodnych w okolicy(zadne rowy osuszajace, glebokie wykopy itp,
            zmiana poziomu wody gruntowej=zanik niektorych gatunkow)
            pozdrawiam
            • mjot1 Re: i ja: AAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!! 07.10.03, 22:37
              A czemuż to u licha w większości koniecznie chcecie walczyć z brzozą? I to
              ogniem i mieczem? I dlaczego nazywacie ją chwastem?
              A cóż złego Wam ona uczyniła?
              Że piękna? Że stara się przetrwać? Że pomimo trudów potrafi opanować ugory? Że
              w stosunkowo krótkim czasie tworzy cudowny zagajnik?
              Chyba dlatego, że zagajnik ten jest tak gęsty, że wleźć trudno? A po co tam
              leziesz? Mało to deptaków, alejek, szos, chodników, parkingów i licho wie
              jakich jeszcze wynalazków równych i wygodnych? Tam przecie można połazić!
              A ten zagajnik brzózek pozostaw i obserwuj. Patrz jak rośnie „na twych oczach”.
              Patrz ile zwierząt wszelakich ma tam schronienie!
              Obserwuj jak Matka Natura odbiera co jej prawnie należy!
              A brzezina odwdzięczy ci się w szybkim czasie wysypem koźlarzy, cieniem,
              subtelnym szumem listków i pięknem...
              Nie będę się powtarzał by udowodnić Wam piękno brzozy bo jeśli ktoś tej
              niezwykłej urody nie widzi to ja już nic nie jestem w stanie wskórać niestety...

              Najniższe ukłony!
              Wołający gromko: zostawcie brzozę w spokoju! Ona nic złego Wam nie
              uczyniła! M.J.
              • palo_ma1 Re: i ja: AAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!! 08.10.03, 09:05
                Może jednak pozostawiłbyś MJocie troszkę miejsca
                dla na przykład dropia? Kiedyś będąc małym chłopcem
                marzyłem, żeby każdy skrawek wolnego terenu,
                każda miedza, skwerek - był porośnięty gęstym lasem.
                Dzisiaj takie jednostronne spojrzenie to dla mnie
                za mało. Owszem, sam uwielbiam brzozy, ze swojego
                1,5 ha część przeznaczyłem dla nich - ale nie cały areał!
                Zrozum: naturalna łąka ma wartość nie mniejszą,
                a może nawet znacznie większą niż las -
                różnorodność gatunków jest tu zdecydowanie większa
                niż w najwspanialszej Silva Mater.

                Pozdrawiam różnorodnie pm
    • goc.jola Re: nie zgadzam się z naszym ekspertem 08.10.03, 08:44
      Jestem głucha na argumenty za wypalaniem traw. W dzieciństwie widziałam
      pozostałość po czymś takim - spalonego żywcem jeża. Nigdy nie zapomnę tego
      widoku - miał spalony cały bok i szeroko otwarty z bólu pyszczek.
      ----
      Jola
      • palo_ma1 Re: nie zgadzam się z naszym ekspertem 08.10.03, 09:14
        Żeby nie było nieporozumienia:
        ani ja, ani podejrzewam nikt z uczestników
        tego wątku nie toleruje wypalania - w naszych
        polskich warunkach.
        (No to o co Ci chodzi - spytasz?) - o nic
        w zasadzie. O popatrzenie przez chwilę
        na tę sprawę z innego punktu widzenia - taka wycieczka.

        Pozdrawiam pm
        • ptasik Re: nie zgadzam się z naszym ekspertem 08.10.03, 09:36
          No to teraz ja:-)
          Po pierwsze PM bardziej mi sie podobalo jak napisales, ze nie wszystko jest
          czarne i biale, niz teraz ze to taka wycieczka. Ja nie foruje metody wypalania
          jako jedynie slusznej tylko jako alternatywy dla ginacych obszarow lakowych
          tylko podaje ja jako jedna z mozliwych.
          Po drugie Kropko - juz dawien dawno wielu madrych ludzi stwierdzilo, ze
          gdybysmy sie nie wtracali to przyroda bez nas dalaby sobie doskonale rade.
          Lasow eukaliptusowych nikt nie podpala, z tego co pamietam tam nastepuje
          samozaplon, pewnie, ze gina przy tym zwierzeta, ale to tez jest metoda
          samoregulacji, tyle, ze kiedys lasow eukaliptusowych bylo pewnie wiecej i
          zwierzat, ktore teraz przy okazji sa zagrozone bylo wiecej.
          Po trzecie spalone zwierzeta, cierpiacy jez, wypalone muszelki po slimakach -
          na sama mysl wyc z rozpaczy mi sie chce.
          Po czwarte - piszecie, ze za duzo u nas debili - trudno sie nie zgodzic, ale
          argument, ze chlop wladzy przylapany wiosna po ogloszeniu zakazu powie powiat
          mogl a ja nie nie trafia do mnie bo jesli jest zakaz i zostal zlamany to chlopa
          trzeba ukarac, powiat mogl i zrobil, ale teren byl na obrzezach przeorany a w
          pogotowiu na obaszarze byli strazacy i pilnowali....
          Po piate M.Jocie drogi brzozy tez uwielbiam, swoje brzozowe zagajniki jak
          najbardziej, ale jak tu ktos slusznie zauwazyl - co zrobimy jak obaszary lakowe
          beda sie kurczyc w zastraszajacym tempie, a w raz z nimi znikana wlasnie m.in
          dropie, derkacze, kuropatwy i inne, dla ktorych najlepszych srodowiskiem do
          zycia i rozrodu jest laka?
          Tez nienawidze widoku opalonej kory na drzewach, wypalonych nizszych wartsw lasu
          lak spalonych w okresie, kiedy gniazda z mlodymi w trawie maja skowronki...
          Uwazam po prostu, ze nie mozna od sciany do sciany, czego przykladow w naszej
          kochanej rzeczywistosci moznaby mnozyc.
          No bo chocby problem tegorocznej suszy, czy wzrocilisie uwage kiedy panie i
          panowie od prognozy pogody przestali sie zachwycac, ze jutro bedzie kolejny
          piekny sloneczny cieply bezdeszczowy dzien i zaczeli mowic o klesce suszy?
          Teraz, jak nareszcie matka Natura sie zlitowala i daje upragnionom wiekszosci
          roslin wilgoc to te same panie mowia, ze niestety bedziemy mieli kolejny
          pochmurny desczowy dzien
          Istna paranoja
          • ptasik Re: nie zgadzam się z naszym ekspertem 08.10.03, 09:39
            No i jeszcze dodam, konsekwentnie dodam, ze ja nie jestm przeciwniekiem metody
            wypalania. Podkresle tylko, ze trzeba wiedziec kiedy i jak.
            • palo_ma1 Re: nie zgadzam się z naszym ekspertem 08.10.03, 10:39
              Jeszcze co do chłopa:
              Uważam, że obecnie - i jeszcze przez jakieś 20 lat
              - nie będziemy mogli sobie pozwolić na eksperymenty
              rozmydlające prosty i jednoznaczny przekaz:
              NIE WOLNO WYPALAĆ - nie u nas na razie.
              Do pewnych rzeczy dochodzi się powoli.
              Powoli kierowcy przestają wyrzucać papiery i niedopałki
              z okna samochodu, powoli i ta akcja uświadamiania
              da efekty.
              Dlatego jestem przeciwnikiem wypalania.

              I jeszcze dla MJota dykteryjka:
              Swego czasu dla ochrony stanowiska dziewięćsiła stworzono
              w pewnym miejscu rezerwat. Po jakimś czasie okazało się,
              że dziewięćsiły występują owszem wszędzie w okolicy, tylko
              nie w rezerwacie - wskutek zakazu koszenia, wypasu, i t. p.
              biedaczysko zagłuszyły inne dzielne roślinki...

              Tak, tak, nie wszystko jest czarne i białe!

              Pozdrawiam pm
              • puma002 Re: nie zgadzam się z naszym ekspertem 08.10.03, 13:29
                W naszym klimacie - gdyby nie gospodarka człowieka - poza naturalnymi łąkami w
                dolinach rzek rosłyby lasy różniste. To się nazywa w ekologii klimaks czyli
                końcowe stadium następujących po sobie biocenoz. Tak więc człowiek przez całe
                wieki w zasadzie przyczyniał się do wzbogacania miejscowej flory i fauny w
                nowe gatunki (przez wypas, koszenie, wypalanie, wyrzynanie lasów). Dopiero w
                ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat Homo sapiens(?) dał przyrodzie ostro
                popalić, a to głównie przez chemizację i mechanizację rolnictwa.

                Ja jestem za koszeniem i wypasem , a z wyżej podanych przyczyn przeciw
                wypalaniu. Szkoda, że owiec już u nas nie opłaca się hodować (ach te statki z
                Australii:( Bo rzeczywiście cenne przyrodniczo tereny zarastają w
                błyskawicznym tempie pospolitymi chabaziami.

                Pozdrawiam
                • ptasik Re: nie zgadzam się z naszym ekspertem 08.10.03, 14:49
                  Oj tak pomysl z owcami, a moze i kozami, moga byc szczesliwe krowy bardzo mi
                  sie podoba, bardzo.....
    • mjot1 Ojjj dostało mi się troszeczkę... 08.10.03, 20:00
      Faktycznie zareagowałem chyba zbyt histerycznie? Przepraszam!
      Oczywiście nie każę komukolwiek nasadzać czy chronić już rosnących brzóz.
      Ja już tak mam skoro usłyszę, że ktoś o brzozie wyraża się niechętnie to
      natychmiast odruchowo, emocjonalnie, więc chyba i bezmyślnie staję w jej
      obronie.
      Ot słabostka taka... Przepraszam raz jeszcze!

      Ale poprzekomarzam się jednak!
      Z wypowiedzi miłośników łąk wynika, że to dzięki człowiekowi właśnie one w
      ogóle istnieją.
      Czyli co? Mam rozumieć, że te dropie, derkacze i inne zwierzęta terenów
      odkrytych powstały dzięki człowiekowi? Mam jednak pewne wątpliwości...
      Ja nie wierzę w dodatnie oddziaływanie człowieka na rzecz natury. W tę jego
      cudowną moc sprawczą na plus!
      Na jakiej podstawie możecie stwierdzić, że te ugory nie koszone czy nie
      wypalane ulegną jakiejś degradacji?
      Co to jest degradacja wg nas ludzi? Czym pojęcie to jest dla Matki Natury? Czy
      ktokolwiek z Was odważy się postawić tu znak równości?
      Jam laik, niewiele wiem i dlatego nigdy nie postawie człowieka ponad naturę!
      Wasze argumenty przypominają mi troszkę rozumowanie leśników.
      Starego dęba wyciąć należy, ponieważ słaby już, chorowity i zaatakowany być
      może przez robactwo, które z kolei rozlazłwszy się na pozostałe dorodne sztuki
      szkód ogrom uczyni. Na argument, że tym robactwem może a nóż będzie np. jelonek
      ponoć chronion wielce usłyszymy: aaaa od tego to już jest inny profesor!
      Dziwne, że gdy człowiek nie mając swej obecnej genialnej wiedzy nie pomagał
      naturze ona jakoś jakby w lepszej była kondycji niż obecnie!
      Czy przykład z dziewięćsiłem świadczyć ma o głupocie czy mądrości Matki Natury?
      Czy przyroda otwarte przestrzenie prerii i stepów poznała dzięki sprawczej
      działalności człowieka?
      Czy las pierwotny naprawdę nie ma racji bytu, bo przecie natychmiast zniszczą
      go wszelakie szkodniki?
      A co to jest szkodnik? Nie macie wrażenia, że bardziej pasuje tu: „kto” to jest?
      Czy poważnie mam Wam uwierzyć, że musimy chronić przyrodę przed nią samą, bo
      inaczej zginie śmiercią samobójczą?
      Naprawdę nie macie żadnych wątpliwości wydając jednoznaczny werdykt: „kosić!”

      Do Giwii
      Przepraszam, że przyczyniam się do sprowadzania Twego wątku na manowce.

      Najniższe ukłony!
      Mający jak zwykle mnóstwo wątpliwości M.J.
      • palo_ma1 Re: Ojjj dostało mi się troszeczkę... 08.10.03, 20:38
        Dodając do tego co napisałeś MJocie,
        twarde naukowe ustalenie (to pamiętam z lektury
        wspominanego przeze mnie naukowca), że kiedyś tereny Polski
        porastały nieprzemierzone bory, które na skutek działalności
        człowieka stopniowo i bardzo łagodnie, w ciągu tysiącleci
        zamienione zostały w niezmiernie cenne biotopy łąk, stepów
        czy jak to zwał, klaruje mi się pewna konstatacja,
        że człowiek z tym swoim wypalaniem, karczowaniem, koszeniem
        stanowił integralną i dość dobrze pasującą do całości
        cząstkę przyrody - dopóki nie zaczął przesadzać (trzeba
        tu napisać przeginać, żeby nie pomyliło się z ogródkowymi
        ceremoniałami). Dropie przywędrowały sobie po prostu
        zaproszone przez człowieka - skądś (nie mam pojęcia)
        - tak samo jak w Afryce wędruje sobie piasek wraz
        z rozszerzającą się Sacharą (przykład może nieładny).
        No a dzisiaj cywilizacja paradoksalnie wywraca
        wszystko do góry nogami. Sam kiedyś pisałeś, że
        cieszysz się, że coraz więcej ugorów - niestety
        za jakiś czas tereny te mogą okazać się niewiele
        warte pod względem biologicznym. Parę pokoleń grzybiarzy
        będzie się cieszyć z dorodnych kozaków pod brzózkami,
        ot i wszystko.

        Pozdrawiam pm
        • ptasik Re: Ojjj dostało mi się troszeczkę... 09.10.03, 12:38
          To lubie:-)
          P.M. odwalil za mnie kawal dobrej roboty i pozostalo mi tylko dodac co nie co
          co wiem od czlowieka, ktorego podziwiam za jego jakzez naturalne podejscie do
          natury poprate wyksztalceniem wyzszym bardzo pozytecznie wykorzystywanym. Otoz
          ten czlowiek uswiadomil mi, ze ugory wtorne to jest nieszczescie, polegajace na
          tym, ze z czasem sa one zdominowane przez jeden najbardziej wytrwaly gatunek
          roslin, np. szczaw.... Pozytku zaiste jeszcze mniej nizli z kozakow rosnacych w
          brzozkach... M.Jocie chyba sie zgodzisz z P.M. i ze mna, ze zbyt wielkiej
          atrakcyjnosci biologicznej taki teren nie przedstawia....
          Piszac ugory wtorne mam na mysli dawne, opuszczone i calkiem zaniedbane pola
          uprawne... Jest to efekt nieprzemyslanej, inetsywnej przemyslowej gospodarki
          rolnej i tego wszystkiego co bylo potem, czyli ewidentna wina czlowieka....
          I teraz, uwazam tenze sam czlowiek, ktory zawinil powinien pomoc wrocic takim
          ugorom do natury, gdzie znalazloby sie miejsce i na wiele roslin i zwierzatek w
          postaci ssakow, ptakow i tych najmniejszych, ze szkodnikami na czele:-))))

          P.M. czy dobrze Cie uzupelnilam? :-)
          • palo_ma1 Re: Ojjj dostało mi się troszeczkę... 09.10.03, 13:01
            O tak :)))

            Pozdrawiam pm
        • puma002 Re: Ojjj dostało mi się troszeczkę... 09.10.03, 13:00
          Przypominam, że od wschodu sąsiadujemy z naturalną formacją roślinną zwaną
          stepem - szerokim, odwiecznym i bezdrzewnym.
          W takim stepowym klimacie lasy źle się czują i zamiast nich rosną głównie
          trawy. A oprócz traw mnóstwo roślin cebulowych i innych interesujących
          gatunków, które po wykarczowaniu lasów przez człowieka stopniowo znajdowały
          dla siebie dogodne siedliska i się zadomowiły.

          Pozdrawiam
          • ptasik Re: Ojjj dostało mi się troszeczkę... 09.10.03, 13:58
            Droga Pumo, ja Ci wierze, niejednokrotnie wykazalas sie ogromna wiedza i wielu
            z nas pomoglas i zawsze bardzo chetnie i z przyjemnoscia czytuje Twoje posty.

            Czemu to pisze?
            Bo zaczynam sie troszke obawiac, zebysmy sie ze soba nie zaczeli klocic, a
            chyba wszystkim chodzi nam mniej wiecej o to samo - zeby bylo pieknie,
            rozmaicie, naturalnie i zdrowo..... No mnie o to chodzi:-)
            A na dodatek chodzi mi o to, aby Nikogo z Was nie urazic...
            No bo przeciez dobrze mi tu z Wami, bardzo dobrze....

            Co do tych ugorow pisze o tym co mam za domem - smutne byle pole w calosci
            niemalze pokryte szczawiem, nic wiecej prawie nie chce tam rosnac....
            A obok, na ugorze, ktory od niedawna jest nieuprawiany gatunkow roslin jest juz
            zdecydowanie wiecej i jest duzo ciekawiej, kolorowiej pod kazdym wzgledem -
            wiecej kolorowych kwiatow, wiecej motyli, wiecej owadow, ba tygrzykow wiecej....
            Jest zakatek z innej strony porosniety klasycznymi sucholubnymi - mchami,
            szczotlichami, kocankami innymi trawami i to tam najczesciej mozna spotkac
            sarny badz ich slady w postaci legowisk, a dalej sa M.Jota ukochane brzozy,
            geste zagajniki, w ktore spotkane sarny uciekaja... a z boku jest trawa, wsrod
            ktorej wyrastaja kepy nawloci krolujace jesienia, zlotych nawloci......
            A przed domem jest byly ugor, ktory ktos od wiosny uprawia...
            Na poczatku bylo mi smutno, ze pod plugiem zginelo mnostwo brzozek, nawloci i
            innych roslinek, ale szybko sie okazalo, ze na tym uprawnym polu zwierzeta i
            ptaki, przede wszystkim ptaki maja sie duzo lepiej, dalej trelowaly nad nim
            skowronki, a na klosach przysiadalo mnostwo innego ptasiego drobiazgu, a po
            zniwach pole stanowilo stolowke saren, myszolowow, krukow, to tam spotkalam
            rodzine bocianow z mewa siwa, to tam ma mozliwosc ogladac swoje kruki, to tam
            mysle zima, na oziminie beda sarny bede sie pozywialy....
            a za polem jest miedza, z jakzez teraz kolorowymi krzewami i drzewami,
            drzewami, wsrod ktorych jest jablonka, do ktorej chodze po jablka...
            Oj odbiegam coraz dalej od domu i moglabym sie nie zatrzymac....
            Skoncze wiec pod jablonka:-)

            No i znowu moze sie pojawic pytanie po co to wszystko napisalam?
            Bo po pierwsze ten ugor szczawiowy jest smutny, po drugie bardzo lubie te
            roznorodnosc, bo podziwiam te okolice kazdej pory roku, bo chcialabym sie jakos
            Matce Naturze odwdzieczyc.....
            Stad m.in sama czesto mysle i szukam najlepszych do tego odwdzieczenia
            sposobow...
            Ale obiecuje, ze wypalac nie bede, przynajmniej narazie!
            • puma002 Re: Ojjj dostało mi się troszeczkę... 09.10.03, 16:46
              Ojojoj, nie wiem czy dobrze mnie zrozumiałaś Katulko, pewnie się niejasno
              wyraziłam. Ja tylko chciałam M.Jotowi ukazać, że na przykład te dropie i miłki
              wiosenne nie wzięły się znikąd, jeno przywędrowały ze stepów. Że niektórym
              roślinkom (i zwierzątkom też) działalność człowieka umożliwiła zadomowienie
              się na naszych onegdaj puszczą porośniętych terenach (co pięknie opisał PM). O
              to mi tylko chodziło. Jeśli komuś się naraziłam to proszę o wybaczenie:)

              A jeśli chodzi o te wtórne ugory to mam nawet blisko domu takowe, porośnięte
              przybyszami z Ameryki: nawłocią kanadyjską i topinamburem. I bardzo mnie
              martwi, że z roku na rok jest ich coraz więcej, że one wypierają nawet
              ekspansywne rodzime roślinki, jak ostrożenie, łopiany, pokrzywy.

              Pozdrawiam
              • mjot1 Drążyć, drążyć... 09.10.03, 19:34
                No i na pewno wszyscy macie rację.
                Ale jam przecie zodiakalny baran! Więc w myśl zasady „swoje zdanie mam, ale
                oczywiście z góry się z nim nie zgadzam” uparcie wyciągał będę z Was argumenta
                aż do dna!

                W swojej poprzedniej wypowiedzi pokrętnie troszkę, lecz dałem jednak do
                zrozumienia, że otwarte przestrzenie stepów, prerii, sawann czy jak to tam
                jeszcze zwał nie jest wynalazkiem ludzkim, lecz Matki Natury tak jak i
                symboliczny drop zresztą.
                Piszecie, że na naszym terenie była puszcza, którą to człowiek trzebiąc
                dzielnie tworzył namiastki stepu. Oczywiście. To nawet ja wiem!
                A czy jesteście w stanie mi udowodnić, że właśnie to na pewno było naturze
                potrzebne? Że tego właśnie oczekiwała z utęsknieniem? Czy te wszystkie
                wypowiedzi czy opracowania to nie jest próba zalegalizowania faktów dokonanych?
                Takie malusieńkie samousprawiedliwienie się?
                A czemuż do licha skoro był tu drzewiej las to obecnie las miałby być jakimś
                nieszczęściem?

                Katulo piszesz o bagnach. Tam lasu nie będzie! Tam ewentualnie brakuje mi
                jedynie bobra, jeśli go tam jeszcze nie ma.
                Co do istniejących już łąk czy odkrytych przestrzeni o znacznym areale to
                pomyślimy nie o koszeniu, wypalaniu, lecz jak piszesz Ty i inni o wypasie a
                uzyskamy cudowną krainę! I nie muszą to być jedynie owce czy krowy. A niech to
                będą choćby konie! Te same konie o które było takie larum niedawno. Niech i idą
                biedaki na rzeź, lecz czy nie byłoby cudownie dać im pożyć jak na rumaka
                przystało na wolności, w galopie z grzywą rozwianą? Koń, krowa, czy inny baran
                nawet i najdziksze ominą ptasie gniazdo. Jeśli chodzi o człowieka nie dałbym za
                to złamanego szeląga.
                Zaś, co do ugorów takich małych śródpolnych czy niedaleko lasów to twierdzić
                będę, że te brzózki czy topole drżące mają sens! Mówicie, że to ulegnie
                degradacji? Popałętajcie się czasami po efektach akcji „Wisła” tam jeszcze
                można spotkać miejsca z drzewami owocowymi, z śladami dawnych osad ludzkich,
                resztkami fundamentów, piwnic, studni... Tereny te przejął na własność las. I
                nie zawsze jest to wynikiem nasadzeń. Często widać gołym okiem, że są to
                zalesienia naturalne. Gdy znajdziesz się w takim miejscu to szarpią cię
                przeróżne uczucia... smutek i jakaś bezsilna wściekłość na głupotę ludzką, ale
                i zadziwienie przechodzące w radość, gdy dostrzeżesz zaradność przyrody. Tam
                widać, że odwieczny sposób Matki Natury działa i dziś!
                Z waszych wypowiedzi wychodzi mi, że chcielibyście mieć i żubra i dropia
                jednocześnie. Owszem jest to możliwe, lecz to nazywa się ZOO lub cyrk!
                Powtarzam się, lecz zapytam raz jeszcze.
                Czy poważnie sądzicie, że Matka Natura jest w stanie popełnić samobójstwo?

                Najniższe ukłony!
                Przekomarzający się M.J.
                • kropka Re: Drążyć, drążyć... i pogodzić :) 09.10.03, 21:56
                  bo ja jestem waga, więc lubię równowagę :)
                  Pamietacie piosenkę:
                  Do serca przytul psa,
                  weź na kolana kota,
                  tam popatrz, skacze pchła,
                  ta pchła to też przyroda
                  I w tym cała rzecz. Człowiek to tez przyroda, choć patrząc na niektórych,
                  trudno w to uwierzyć.
                  Czy jest coś piękniejszego, niż falujące hektary zboża?
                  Albo zapach siana na świeżo skoszonej łące?
                  Albo widok saren przy paśniku w głębi lasu?
                  A to przecież wszystko dzięki czlowiekowi.
                  Ale tylko dziki matecznik wzbudza swą tajemniczością tak silny dreszcz emocji.
                  Czy jest coś bardziej romantycznego, niż brzozowy zagajnik podświetlony
                  zachodzącym słońcem? Czy nie uśmiechacie się, gdy młody dąb obrzuci Was swoimi
                  pierwszymi żołędziami? Boli? Jasne. Ale takie jego zbójeckie prawo.
                  Żyjmy i dajmy żyć innym. Nikt jeszcze nie wymyslił nic lepszego, niż symbioza :)

                  P.S. Będąc na Ukrainie odwiedziłam zamek Sobieskich w Olesku. Piękny, dostojny,
                  jak Pan Bóg przykazał - na wzgórzu. A z tego wzgórza widok niesłychany: stepy
                  po horyzont. Bez drzew, bez pól, bez domów.
                  Puste. Wymarłe. Straszne...
                  • mjot1 I coś Ty Kropko najlepszego narobiła?! 10.10.03, 20:13
                    Tak świetnie a i obiecująco dyskusyja się rozwijała...
                    A Ty rzuciłaś hasło o zgodzie, hasło tak przecie obce naszej tradycji
                    pieniaczej.
                    No i popatrz, co się stało! Zamarło! Ech...

                    A tak na marginesie.
                    Wszyscy jakby jakoś byli przeciwko mnie...
                    Czy aż tak bezsensowne herezje wygłaszam?

                    Do Giwii
                    Przepraszam, że już nawet nie przepraszam! :-)
                    Ale jak się raz zeszło w manowce...

                    Najniższe ukłony!
                    Troszkę zaniepokojony M.J.
                    • g.i.jane Re: brzozy 10.10.03, 21:42
                      Witaj Mjocie. To ja, Rambo z forum zwierzęta. Żeby móc się zalogować
                      przemieniłam się w g.i.jane :)hihihi:)
                      Ja też jestem za brzozami. To przepiękne drzewa. Szczególny urok mają
                      zagajniki brzozowe, przez które prześwieca słońce albo mgła ściele się wśród
                      drzew. Moje wsiowe hektary powoli się zabrzoziają i nie mam nic przeciwko
                      temu.
                      Pozdrowienia
                      • mjot1 Re: brzozy 11.10.03, 08:23
                        Oooo Dzięki Ci G.i.jane!
                        Jednak nie pozostałem sam na tym padole.
                        Przecie gdzieś musi się znaleźć dusza bratnia! I proszę jest!
                        Jakoś człekowi od razu raźniej w tej cudownej zielonozłotej subtelnej smudze
                        brzozowego zagajnika...
                        Ja na pewno „będę stał twardo i do końca na gruncie” obrony samowoli brzozowej!
                        Dla mnie większą wartość ma samosiejka brzozy czy niedostępny i zbędny ponoć
                        krzak tarniny niż ślicznie skoszona łąka...

                        Rambo ukłony pełne szacunku i podziękowań za wsparcie

                        Najniższe ukłony!
                        Uparty (chyba z zodiakalnych powodów?) M.J.
    • giwia Re: nie zgadzam się z naszym ekspertem 10.10.03, 09:54
      Czy ktoś zauważył , że nie o to mi chodziło?
      • ptasik Re: nie zgadzam się z naszym ekspertem 10.10.03, 10:03
        Giwia, M.Jot przeprosil, ze sprowadzilismy Twoj watek na manowce, a czy tobie
        bardzo przeszkadza, ze sobie tu prowadzimy nasza dyskusje?
        Bo nie ma problemu, mozemy sie wyniesc do swojego watku.
      • kropka Re: nie zgadzam się z naszym ekspertem 10.10.03, 10:28
        a zauważył :-)
        Giwio, tzw skręcanie wątków to znana i wielokrotnie opisywana choroba.
        Pocieszające jest to, że dotyczy głównie forów inteligentnych :-)
        • ptasik Re: nie zgadzam się z naszym ekspertem 10.10.03, 11:01
          kropka napisała:

          > a zauważył :-)
          > Giwio, tzw skręcanie wątków to znana i wielokrotnie opisywana choroba.
          > Pocieszające jest to, że dotyczy głównie forów inteligentnych :-)

          Kropka :-)))))
          Dostapilismy zaszczytu mianowania naszego forum inteligentnym :-))))
          • kropka Re: nie zgadzam się z naszym ekspertem 10.10.03, 11:10
            hm... może lekko przesadziłam, ale takie głupie znów nie jest :)))))))))
            • giwia Re: nie zgadzam się z naszym ekspertem 11.10.03, 09:42
              no, czuję się pocieszona .
              Serdeczne pozdrowienia dla wszystkich a zawłaszcza Katuli. Piasi i Kropki.
              szkoda że się nie znamy Byłoby o czym pogadać
            • giwia Re: nie zgadzam się z naszym ekspertem 11.10.03, 09:43
              no i dla Ptasika też!
    • jerzy.wozniak Re: nie zgadzam się z naszym ekspertem 11.10.03, 18:22
      Witam na forum Gazety!
      Po pierwsze to w swym wątku nikogo nie namawiałem do palenia łąk, a jedynie
      tłumaczyłem że jest to proceder głupi, ale o wiele mniej szkodliwy niż się
      powszechnie sądzi. Nie należy tez mylić tego ze świadomym paleniem niektórych
      biotopów – takich w Polsce nie ma. Palenie łąk zasługuje na potępienie jak
      każda głupota jednak jeśli się coś czyta to należy czytać to dokładnie, aby
      przynajmniej częściowo zrozumieć intencje autora. Palenie łąk są nagłaśnianie
      dlatego że podobno niszczą ptaki i pisklęta, a to nie prawda, palenie łąk jest
      szkodliwe ze względów choćby społecznych takich jak opłacanie z naszych
      podatków ich gaszenia. Ale jak się to ma do karania idiotów co je podpalają -
      nijak – są uniewinnieni z powodu znikomej szkodliwości społecznej,.. gdyby choć
      raz zapłacili za koszt gaszenia lub pożegnali się z chałupką którą w poczet
      kosztów zajął by komornik nikt we wsi więcej by nie palił. Jolu oczywiście ze
      podczas palenia łąk giną na przykład jeże, które akurat zbyt wcześnie się
      obudziły, ginie również wiele pożytecznych stworzeń takich jak pająki. Ale w
      kretyńskich artykułach na temat palenia łąk nikt nie napisał że na jednym ha
      łąki żyje milion lub więcej pająków i to właśnie one pierwsze giną podczas
      palenia. A pajaki zjadaja całe miliony wczesnych form szkodnikow ktore dopiero
      budza się po zimie lub świerzo wyłaża z poczwarek. pajaki te to w wiekszości
      gatunki polujące aktywnie i nie budujące sieci, stąd gazetowcy nic o nich ie
      wiedzą. Tam piszą o płazach lub ptakach, a to znaczy że nauki pobierali chyba w
      nocniku. Całość mojej wypowiedzi z wątku była nie za paleniem łąk tylko przeciw
      głupocie i nierzetelności, bowiem gdy chcemy czegoś kogoś nauczyć nie uczmy go
      na złych przykładach tylko dobrych.
      Pozdrowienia,
      Jerzy Woźniak
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka