Dodaj do ulubionych

Dzięciołowy (dzięcielny) problem:-)

07.11.08, 19:48
Dzisiaj dał mi się wyspać-przyleciał dopiero o 6 rano i jak codzien-już szósty dzień pod rząd dziurkuje mi dom. Zima nastała-kulki styropianu fruwaja wszędzie-przykryły już częśc trawnika. Huk w domu jest nieziemski-dzięcioła słyszą nawet sąsiedzi mieszkający w domu obok.
Echo okrywy styropianowej niesie sie po całym domu-opatulenie uszu poducha i kołdrą nie pomaga..Trzeba się wybudzić-(okropieństwo w środku nocy) lekko chwiejnym krokiem pokonac schody w dół i ochłodzić swój umysł otwierając balkon z cichym wrzaskiem-co by okolicy nie obudzić..
Jak się go humanitarnie pozbyć? Musi byc humanitarnie, bo nie lubię marznąc w porannych ciemnościach z wiatrówką w ręce-:)
Obserwuj wątek
    • dar61 Re: problem dzięciela. I szczęk szczęk spuszczela 07.11.08, 21:51
      Udomowiona łasiczka, no - tchórzofretka, o ostrych pazurkach
      naścianoczepnych, to nie taka głupia rzecz...
      Dzięcioły, choć twardogłowe - nie są głupie.
      Coś je zwabia.

      Na miejscu {BeBki} bym od znajomego lekarza stetoskop pożyczył i
      drewnianą konstrukcję ścian [?] podsłuchał w czas snu ptasiego.

      Pewnie chrobot spuszczela czy kołatków też sąsiedzi mogą usłyszeć.
      Sąsiedzi dzięcioła, oczywista.
      W mej garażoaltanie szczęk[anie] szczęk spuszczela słychać i bez
      stetoskopu.
      • dar61 Humanitarne przepisy ... 07.11.08, 21:59
        ... chronią u nas w Polsce 100% gatunków ptaków.

        Można na smakosza styropianu zastosować [prócz okresu lęgowego]
        wzbudzane fotokomórkową czujką ruchu nagrania kwilenia ptaka
        drapieżnego i kniazienie atakowanych przezeń ptaków.
        Z głośników naparapetnych.

        Albo płoszacz hukowy [150 dB].

        Zatyczki do uszu nie lepsze?
        • mjot1 (Nie)Humanitarne przepisy ... 07.11.08, 22:32
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=309&w=6249105&a=6297457
        • b-b1 Re: Humanitarne przepisy ... 08.11.08, 10:17
          Chronic to ja swa psychikę zamierzam, bo do ataku histerii pomieszanej ze
          złościa i wybuchem niepohamowanych uczuć już mi niedaleko..
          ..skąd ja w centrum miasta głos kwilenia ptaka zdobede:-)-chyba że sama zaczne
          kwilic, a niedaleko mi do tego..
          Na fotokomórkę-to mu sie lampka zapala, co by wiedział, jak trafić w tę swą
          dziurę,w która niedługo całe stado dzięciole zmiesci..
          Stopery nijak ulgi nie przyniosą, bo dom drżąco-wibrujący, trzeba by w ten
          stoper całe ciało rodzinne zapakowac..
          Dom by trzeba przemalować-bo zielony-ale kolor do butów mię pasuje, więc może
          jednak inwestycje w lesniczego o którym pisze Mjot..
          Dziś mozna było pospać.....marzenie...nic z tego-wredota ranny ptaszek nie
          zapomniał o swej dziurce..
    • mirzan Re: Dzięciołowy (dzięcielny) problem:-) 08.11.08, 12:28
      Zawieś mu płytę styropianową na drucie na wysokosci dziury i niech
      sobie dziobie.
      • b-b1 Re: Dzięciołowy (dzięcielny) problem:-) 08.11.08, 12:34
        mirzan napisał:

        > Zawieś mu płytę styropianową na drucie na wysokosci dziury i niech
        > sobie dziobie.

        Obawiam się, że nie w tę stronę trzeba iść-chyba, że płyta styropianowa jako
        odstraszacz ma wisieć. Przeglądnąwszy wiadomosci o moim paskudniku dowiedziałam
        się, że one lubia głuchy dźwięk podczas wbijania dzioba-to im chyba drżenia
        piórek z ekstazy dostarcza ,więc boje się, że taka płyta przynęta nie
        bedzie-ukochanego odgłosu nie dostarczy i wredota miejsce kucia zmieni.
        • mirzan Re: Dzięciołowy (dzięcielny) problem:-) 08.11.08, 15:08
          Płyta styropianu,na pudle rezonansowym? To prawie perkusja.
          • anna.2007 Re: Dzięciołowy (dzięcielny) problem:-) 08.11.08, 18:05
            Nie wiem jak się pozbyć dzięcioła, może pomogą psychicznie
            przynajniej słowa otuchy i współczucia. Ja mam problem z osami,
            które oskrobują mi dom obłożony deską szalunkową i okresowo z
            myszami goniącymi się z piskiem na strychu od 4 rano.
            • b-b1 Re: Dzięciołowy (dzięcielny) problem:-) 08.11.08, 21:14
              To się chyba pocieszona czuję:-)
              Myszy i krety poszły sobie-bo moich domowych zwierzaków nie lubią, szerszenie straż pożarna wytruła, kuna przechodzi o północy przez mój ogród, ale sypia w silniku samochodu sąsiada-więc niegroźna-tylko ten dzięcioli stukot nerwy mi szarpie i zycie erotyczne zakłoca:-)
              • deerzet Re: tępogłowego dzięcioła wyczucie 08.11.08, 23:21
                Nie żartuję pisząc o dzięcioła wyczuciu.
                Na naszej ogrodowej gruszy, lat temu z dziesięć, siadał sobie
                dzięcioł i łupał w zdrowe drewno pnia.
                Tak nam się z sąsiadem wtedy zdawało, że zdrowe.
                Taraz patrzę na obumierające konary tej gruszy i podziwiam
                dzięciołów intuicję i nie myślę nadal, że one są tak tępogłowe, bo
                walą łbem w pień...

                TRZEBA zbadać konstrukcje ścian - co w nich dzięcioła zwabia...

                A walenie w pnie [typowe "trrrrrrttt!] dzięcioły stosują od stycznia
                właśnie - pokazując samiczkom "TUM JA - komm, liebe zu mir", a
                samcom z sąsiedztwa: "JAM TU, A WAM - WARA".
                Potem w styczniu są lęgi, jedne z najwcześniejszych ... ale to już
                inna para gumowców.

                • b-b1 Re: tępogłowego dzięcioła wyczucie 09.11.08, 00:11
                  Hm...znaczy mam lat dziesięć na rozpustne życie, teraz trzeba by tylko w totka
                  szóstke ustrzelić:-)
                  ...a może obumarcie gruszy było wynikiem tego wstecznego walenia dzięcioła?
                  Ja wszystko sprawdzę, nawet fundamenta-niech on tylko sobie pójdzie i wyspac sie
                  pozwoli...
                  ..a może jakies wstążeczki na wietrze powiesić trzeba?
                  • deerzet Re: co było a nie jest 09.11.08, 13:20

                    Na miejscu {B-b_Pierwszej} to ja bym pod rynnami jaki parawan z
                    siatki [w kolorze tynku] na czas jaki podwiesił.
                    Dla dezaktywacji pretensji ekologów o ptaki w siatkę się wkręcające -
                    powiesiłbym na siatce ostrzegawczy napis na tabliczce.
                    A że dzięcioł niepiśmienny - jego strata...

                    Opisane nagrania z kwileniem ostrzegawczym i przedśmiertnym są
                    wyposażeniem specjalnych płoszaczy na np. miejskie natrętne [pono]
                    gołębie. Do zakupienia - bez problemu.

                    Wariantem ekologicznym jest zwabienie do swego obejścia jastrzębi
                    czy innych orłanów poprzez wkopanie centralnie, gdzieś na podwórcu,
                    wysokiego słupa z POPRZECZKĄ na szczycie - dla zwabiania na tę
                    CZATOWNIĘ właśnie latających drapieżników. Tak się czyni dziś np. na
                    polach natrętnie ogałacanych przez nornice i myszy.
                    Mam niepło(d)nną nadzieję, że Szanowni {B-b'ostwo} drobiu, luzem
                    furgającego po gumnie, nie hodują?
                    Jastrząb by ich stan nieco wtedy zdołował...
                    Można by na owym słupie jakąsik atrapę też przydrutować. Poruszaną
                    wiatrem.

                    A grusza?
                    Myśwa z sąsiadem wtedy zrezygnowali z podlewania owego drzewa - na
                    jałowych piaskach posadzonego, 30 lat z kranu ogrodowego przez mego
                    sąsiada podlewanego.
                    Bośwa liczniki osobne na wodę pozakładali.

                    A drzewo miało zaatakowane konary przez szkodniki podkorowe. Ślady
                    ich żerów pięknie na drewnie konarów tej gruszy - po odpadnięciu
                    kory dziś - widać. Głównie żery ogłodków.

                    Niechże się {Beb'ka} przyzna, czy ów obdziobywany dom ma jakąś
                    podstyropianową konstrukcję z drewna, bom ciekaw. Bo jeśli nie -
                    cały mój wywód o szkodnikach o kant domu...

                    Co do wysypiania się - czy zawsze trzeba ...[biiip!] się tam i wtedy?
                    Jest tyle pięknych miejsc i pór.
                    A ów "trrrrt!" taki inspirujący, instruktażowy, Panie {Beb'kowy}...

                    * * *

                    Na drągu, w przeciągu...
                    • b-b1 Re: co było a nie jest 09.11.08, 16:16
                      Dezeert-jesteś nieoceniony:-)

                      Od jutra ekipe wolam, co by siatkę zawiesili. W ramach napisu-przyklejonym będzie wielki czarny ptak na siatce.Ekologicznie i humanitarnie. Dziurę zaklajstrują..-dwie mniejsze równiez.
                      Wabików jastrzębi nie poustawiam, bo choć ptactwa chodzącego u mnie brak-to po ogrodzie pałęta sie szczenie o wygladzie króliczka.

                      Hm..konstrukcyi z drewna dom nie ma, znaczy co? Mam więcej niż 10 lat życia? Ja myslałam, że zmyślny dziobak i pustaki filtruje :-)
                      On już znany w okolicy i nad wyraz upierdliwy. Zanim nas nawiedził-na talerzu satelitarnym sąsiadów czas spedzał waląc dziobem w sam środek:-)
                      Dziś był tylko chwilkę i godzine spóźniony-hm...moze zmysły mu podpowiadają, że jak człek niewyżyty to mordercze instynka w nim narastają:-)

                      • mjot1 No cóż... 09.11.08, 18:30
                        Wpajano nam onegdaj na lekcjach fizyki pojęcia przeróżne. Niechybnie
                        było też o „właściwości fizycznej ciał polegającej na zwiększaniu
                        się ich długości (rozszerzalność liniowa) lub objętości
                        (rozszerzalność objętościowa) w miarę wzrostu temperatury”
                        zwanej „rozszerzalnością cieplną” lub „rozszerzalnością termiczną”.
                        Styropian jako materiał zgoła różny od cegły ceramicznej czy innych
                        pustaków pracuje „sobie a muzom” nie zważając na właściwą ścianę
                        konstrukcyjną.
                        Znając jego (styropianu) możliwości akustyczne (cała gama szelestów
                        i szmerów aż po skrzypienie po szkle) można założyć, że występują
                        tam też dźwięki miłe dzięciolemu uchu.
                        A jeżeli jeszcze tynk cienkowarstwowy zakończono popularną
                        fakturą „kornik” to...
                        Nie dziwi nic.

                        Najniższe ukłony!
                        Przyziemny M.J.
                      • deerzet A może żywa siatka? Zielona? 09.11.08, 20:33
                        Na owym [wyremontowanym] tynku puszczamy "na żywioł" bluszcz - ten
                        po kilku latach zazielenia elewację, upiększa - i drogę wszelkiej
                        żywinie skraca do słoików z miodem w kuchennej szafce.
                        No, nawet wino/bluszcz. Albo wino/gron...

                        Taka jest moja koncepcja, panie Bareja.
                        Koncepcja na czas po oczekiwanym u nas dociepleniu ścian
                        [styropianem/ włókniną/ "sajdingiem"].
                        Na razie bluszcz czatuje na schodowych barierkach, tworząc tam
                        forpocztę na 2. kondygnację.

                        A z tego u {B-b1'ki} dzięcioła to po prostu MELOMAN, taki w stylu
                        forte. I blaszako-telewizjo-satelitarno-man, jak czytamy...

                        P.S. Kiedy zachodzę do sąsiada (i sąsiadki), co ma już ów styropian
                        na/pod tynkiem - to sam się nie mogę powstrzymać i weń [nie w
                        sąsiada a w tynk nadstyropianowy] bębnię...
                        Fajny odgłos daje to bębnienie.
                        Choć lubię pianissimo - nie fortissimo, jak dzięcioły.

                        ***

                        A ta ściana tak cienka
                        za nią śliczna panienka
                        właśnie kładzie się spać
                        Więc leciutko
                        jak puszkiem
                        musnę młotka
                        obuszkiem ...

                        W styropian?!
                        Panie sąsiedzie ...
                        • b-b1 Re: A może żywa siatka? Zielona? 09.11.08, 20:52
                          Bluszcz wbrew zasadzie co i jak robić, aby się nie narobić:-)
                          Mam tego zielonego nadmiar w moim obejściu-latem trzeba lać, jesienią liście zbierać-brr....Byc może rodzaj niedopasowany do moich zasad-ale cóż-jam człek betonowy-korzystać z natury sie uczę, tylko tej wolnej chwili brak na zaprzyjaźnienie.
                          • deerzet Kto podlewa, ten liście zbiera 09.11.08, 23:29
                            Są na [... latem trzeba lać, jesienią liście zbierać ...] sposoby.

                            Sadzić gruboszowate i rojniki, z chmurki podlewane.
                            I iglaki - liści pozbawione.
                            Albo zaprzyjaźnić się z kozą...
                            Potrafi taka z głodu liść ostatni z drzewa zjeść, na nie
                            wskoczywszy - jeśli pochyłe.

                            Poza tym, na przednówku zielone_z_magnezem awitaminozę odratuje,
                            zdrowia doda, życie Dodze przedłuży,poprawijej IQ [intelidżens
                            kłolity, żtp.]

                            Na betonie też czasem konkret - mech.
                            Natura
                            zwycięży
                            nas.
                            • lellapolella Re: Kto podlewa, ten liście zbiera 11.11.08, 15:08
                              Gdzieś czytałam kiedyś(ale gdzie? ach, ta skleroza!), że dzięcioły płci męskiej
                              lubią sobie wyszukać w okolicy konkretne drzewo, które służy głównie do
                              dudnienia, to taki ichni tam-tam, za pomocą którego wysyłają zaproszenia
                              dzięcielnym samiczkom i obelgi skierowane do męskiej konkurencji. Widać, twój
                              dom najmilszy wydaje dźwięk:)Jeśli przyjmiemy tę opcję, siatka z namalowaną
                              sylwetą drapieżnego ptaka wydaje się dobrym rozwiązaniem.Pzdr.
                              • b-b1 Re: Kto podlewa, ten liście zbiera 11.11.08, 22:16
                                Nie strasz-chłopaki jutro maja się wspinać i porządki robić:-) Zamówiłam z czarnej folii coś a'la jastrząb w locie , ale rozmiarowo mniejszy-może się nabierze i odpuści..
                                Wredota jakoś cieniutko ostatnimi dniami dziecioli-chyba się juz do pustaka dostał, więc dom przestał akustycznie drżeć, choć i tak go słychac wczesnym świtem(czy jak kto woli późną nocą).
    • b-b1 Re: Dzięciołowy (dzięcielny) problem:-) 16.11.08, 23:10
      I zatkała ekipa dziurę dzięcielą:(
      Paskudnik musi był mało artakcyjny, jeśli przywoływanie płci odmiennej spowodowało wykucie taaaakiego otworu. Fachury wtarabanili tam prawie 3kg kleju atlasowego.
      Teraz czas na spokojny sen..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka