Dodaj do ulubionych

czy okrywać

20.11.08, 10:46
na zimę wrzosy,wrzoścce,rododendron? Jestem zupełnie
początkująca /nowy dom,ogódek załozony w tym roku/ Mam tez młode
drzewka porzeczkowe,wierzbke japońska i mandżurską-czy je czymś
owinąć? Proszę o rady!
Obserwuj wątek
    • przemoaj5 Re: czy okrywać 20.11.08, 11:07
      Przy takiej pogodzie jak jest teraz nie należy niczego zabezpieczać.
      Jeśli przyjdą mrozy (poniżej 10 stopni i nie będzie śniegu) pod
      wrzosy, rododendrony wysyp torf. Rododendrony zawiń białą
      agrowłokniną. Pozostałe drzewa możesz też podsypać torfem i
      zabezpieczyć włókniną ale jest to bardziej profilaktyczne działania
      aniżeli konieczność. Jeśli natomiast spadnie śnieg wtedy nie
      trzeba zabezpieczać roślin. W jakim rejonie Polski mieszkasz ?


      Z wyrazami szacunku

      Przemysław Jakubowski

      Gg: 7721862
      • dolmadakia dziękuję 20.11.08, 12:03
        za radę.Mieszkam na G.Śląsku. Widzę,że sąsiedzi poowijali swoje
        drzewka jakimis materiałami /pewnie tą włókniną/ Mają tez drzewka
        owocowe i wierzbki,ale własnie miałam wątpliwości,czy
        słusznie.Natomiast nikt nie ma wrzosów i wrzośców-są takie ładne i
        nie chcę ich stracić,a nie mam się kogo poradzić.W necie są
        porady,żeby przykrywac świerkiem,ale przecież "na dziko' nikt ich
        nie przykrywa...
        • przemoaj5 Re: dziękuję 20.11.08, 15:08
          Możesz okryć świerkiem, ale wrzosowisko doskonale znośi chłody.
          Pozdrawiam

          Przemysław Jakubowski
          gg:7721862
          • gabula777 Re: dziękuję 20.11.08, 17:28
            Na razie niczego nie trzeba okrywać i w najbliższym czasie się nie
            zanosi.Właściwie to u nas dopiero w styczniu bywają takie dni kiedy okrycie może
            być potrzebne i powiem otwarcie, że śmieszą mnie teraz te białe płachty na
            krzewach, a szczególnie takich jak wierzby, które u nas w zupełności mrozy
            wytrzymują.Okrywanie na zapas jest szkodliwe.Wrzosy, wrzośce, rododendrony
            najbardziej cierpią od wysuszających, mroźnych wiatrów.Takich dni kiedy nie ma
            śniegu, jest mróz -10 i wieje mroźny wiatr jest naprawdę niewiele w ciągu
            zimy.Często wtedy jest też jest śnieg i załatwia sprawę.Ja czasami po świeżych
            opadach kiedy śnieg jest jeszcze sypki narzucam go więcej na bardziej wrażliwe
            krzewinki np.lawendę, posłonki, wrzośce, róże.To lepsze niż jakakolwiek
            włóknina, ale trzeba jednak o tym pamiętać, bo jak śnieg choć trochę
            zlodowacieje to już swojego zadania nie spełnia.Często jest tak, kaprysy aury to
            sprawiają, że okrycie trzeba zdjąć po tych kilku mroźnych dniach, a przynajmniej
            częściowo.Do ogrodu zaglądam całą zimę, to nie jest tak, że teraz coś się okryje
            i zapomni do marca.Można sobie teraz przygotować trochę gałązek z jakiejś
            podcinki. Nie rozumiem ludzi( mam takich sąsiadów), którzy latem obcinają,
            wycinają iglaki, palą gałęzie, a potem wycinają w lesie do stroików i okrywania.
            • gabula777 Re: dziękuję 20.11.08, 17:50
              Aby się nie stresować :-) to najlepiej zakładając ogród 'na pustyni' sadzić
              rośliny w naszym klimacie odporne na przemarzanie, tak iglaste jak i
              liściaste.Te wrażliwsze i bardziej wymagające rośliny jak np. różaneczniki
              zostawić sobie na później, kiedy polepszy się mikroklimat.Te odporne szybciej
              zapełnią przestrzeń, zrobią trochę cienia i będą stanowiły w zimie osłonę.Można
              nawet co nieco potem wyciąć, żeby zrobić miejsce dla tych drugich.
              • przemoaj5 Re: dziękuję 20.11.08, 18:27
                Dodam tylko że doskonale mi zimuje laurowiśnia i acuba bez zbędnych
                zabezpieczeń. Laurowiśnia padła mi podczas zimy stulecia ale odbiła
                z "korzenia". Jednak podsypanie torfem, korą na pewno nie zaszkodzi
                rośliną.

                Pozdrawiam
                Przemysław Jakubowski
        • gabula777 Re: dziękuję 20.11.08, 18:40
          Dziko rosnących wrzosów nikt nie przykrywa, ale te są nieco inne niż te
          'hodowlane'.Ponadto w lesie jest inny mikroklimat, a często na krzewinki sypią
          się liście, albo igły sosnowe.Te drugie są znakomitym okryciem, kiedy opadną
          niejako krzyżując się tworzą 'siatkę' na której zatrzymuje się już nawet
          niewielka ilość śniegu chroniąc przed mrozem.To powód dla którego nie powinno
          się zbyt gorliwie jesienią sprzątać.
          • horpyna4 Re: dziękuję 20.11.08, 18:51
            No właśnie, teraz już robi się łysy cypryśnik błotny. Jak spadnie
            wszystko, to wygrabię tylko to, co na trawniku i delikatnie rozsypię
            na rabacie. I chwatit - przewiewne to, nic się pod tym nie zaparzy,
            a na wiosnę przykopię między roślinami. Zawszeć to trochę rozluźni
            cholerną glinę.
            A co spadnie na skalniak (jest w zasięgu gałęzi), niech sobie poleży
            na nim do wiosny. To jest naprawdę świetne okrycie i powstaje samo.
            Nic więcej nie trzeba.
            • zastepowa Re:Horpyno, 20.11.08, 21:49
              horpyna4 napisała:

              > No właśnie, teraz już robi się łysy cypryśnik błotny. Jak spadnie
              > wszystko, to wygrabię tylko.

              uspokoiłaś mnie tą informacją. Byłam w Ogrodzie Botanicznym UJ w
              Krakowie i na środku stawu rosło coś podobnego do tuji ale
              ogromniaste drzewo. Wszystko co na drzewie było już brązowe, a duża
              część lezała w wodzie. I w nazwie też coś było z błotem.
              Już pomyślałam sobie, że im uschło. Ale w ogrodzie botanicznym ?
              • horpyna4 Re:Horpyno, 21.11.08, 09:45
                To właśnie jest cypryśnik błotny. On jest najpiękniejszy, jak dopiero
                zaczyna rudzieć. Robi się wtedy rudy w środku, a na końcach gałązek
                ma igły jeszcze zielone. Teraz już za późno, ale w przyszłym roku
                obejrzyj go w październiku.
                Czy ja dobrze pamiętam, że na obrzeżu tego stawu były jeszcze inne
                cypryśniki, czy coś mi się pomerdało?
                Aha, obejrzyj go też wiosną. Rusza bardzo późno, czasem nawet dopiero
                w maju. Nejpierw gałązki są pokryte jakby gruczołkami, potem wychodzą
                z nich delikatne, jasnozielone pędzelki. Z pewnej odległości wygląda
                wtedy, jak pokryty zielonkawą mgiełką.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka