Dodaj do ulubionych

przedziorki

28.10.03, 19:50
No wlasnie... przedziorki. Mam to tatalajstwo od czasu kiedy wyjechalam i
przez dwa tygodnie nikt nie podlewal kwiatow. A w mieszkaniu sucho jak pieprz,
bo zamknelam przed wyjazdem okna. I pewnie dlatego pojawily sie przedziorki.
Czytalam, ze daja sie w miare latwo "zalatwic", tylko trzeba podniesc
wilgotnosc w mieszkaniu, a jeszcze latwiej pryskajac rosliny woda i owijajac
je w folie. Pytanie: jak dlugo je trzymac w tej folii???
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • jerzy.wozniak Re: przedziorki 01.11.03, 08:37
      Witam na forum Gazety!
      To tylko środki zapobiegawcze, przedziorki bowiem jak każdy roztocz są w tej
      chwili wszędzie, na suficie w pościeli na meblach. Dlatego gdy wyjmie się
      roślinę z wilgotnego pomieszczenia ci wolni strzelcy dokonują ponownego
      najazdu. W suchych mieszkaniach należy często spryskiwać rośliny wodą co
      ogranicza ich rozmnażanie. Rośliny mają swoje systemy obronne przed owadami
      ssącymi, stąd jedne są częściej atakowane inne rzadziej lub tylko wtedy, gdy
      występuje duże zagęszczenie populacji. Przędziorki tak jak wszystkie szkodniki
      szybko przenoszą się na wszystkie rośliny w mieszkaniu. Toteż walkę z nimi
      należy przeprowadzić u wszystkich roślin. Nie polecam oczywiście pryskania na
      oślep, jeśli na pozostałych roślinach nie ma widocznych objawów żerowania tego
      pajęczaka to po prostu wetknąć w ziemię pałeczki Tarcznika, przeciwdziałając w
      ten sposób kolonizacji przez pajęczaki wędrowniczki. Na przysłowiowym
      zachodzie można kupić środki biologiczne w postaci drapieżnych roztoczy,
      takich szakali na przędziorka, niestety u nas ciągle takie środki stosowane są
      tylko w dużych szklarniach. Ponieważ przędziorki żerują prawie wyłącznie na
      dolnej stronie liści, oprysk należy wykonać od „dołu”, Popryskanie rośliny od
      góry niewiele daje. Przy znacznej ilości „draństwa” należy zabieg powtórzyć za
      dwa tygodnie. Opryskiwanie roślin z góry niewiele daje gdyż woda nie osiada na
      spodniej stronie liści. Para wodna osadzająca się na liściach powoduje
      zamieranie larw przędziorków i znacznie ogranicza ich liczebność. Rośliny
      należy również okresowo opryskiwać preparatami takimi jak Karate 025 EC lub
      Talstar. Inne preparaty owadobójcze nie niszczą przędziorków tak skutecznie
      jak te wyprodukowane wyłącznie do zwalczania tego szkodnika. Opryskujemy
      wyłącznie SPODNIĄ stronę liści oraz kąty liści i łodyg miejsca skąd wyrastają
      liście palm i tym podobne zakamarki. Przy inwazji opryskiwać należy co 5-6 dni
      co najmniej 3 razy.
      Powodzenia,
      Jerzy Woźniak
    • magdabi Re: przedziorki 09.11.03, 15:17
      Też zaciekle walczę od roku z przędziorkami. U mnie dopadły dracen. I fikusa.
      I to już prawie rok temu. Wszystkie liście z wierzchu i spodu przetarłam samą
      wodą. Codziennie zraszałam. Fikus sobie poradził, draceny nie. Na wiosnę gdy
      zrobiło się cieplej, wyniosłam wszystko na balkon i spryskałam towarzystwo
      przędziorkobójczym preparatem pt. Magnus. Chyba dwa razy. Pomogło. Tak mi się
      przynajmniej wydawało. Jakieś dwa miesiące temu jedna z dracen zaczęła żółknąć
      i masowo opadały liście. Chyba jednak za mało spryskałam. Myślałam, że je
      odpuszcza bo są już stare, no ale w końcu się dopatrzyłam nalotu na spodzie.
      Przędziorek jakoś ocalał i w postaci kolonii larw wysysał mi dracenę. Jest
      zima i Magnusem psikać w domu nie będę.

      Zresztą nienawidzę tych środków do rozrabiania, bo od samego czytania
      ostrzeżeń robi mi się niedobrze. Na jednym czymś pisało, że nie powinnam przez
      trzy dni przed ani po zastosowaniu pić alkoholu. Nie jestem alkoholiczką, ale
      piwo wypić lubię w upalne popołudnie i organicznie nienawidzę ograniczeń.
      Potem rozkłada mnie przygotowywanie specyfiku przez żmudne obliczanie ile
      potrzebuję środka na mój mały 0,5l rozpylacz. Potem wynika problem miarki bo
      najmniejsza podziałka na załączonej miarce to 1mm a ja potrzebuję np. 0,5 mm.
      Po wysileniu się wpadłam na pomysł zakupu najmniejszej z możliwych strzykawek
      (10 gr -jest coś co może tyle kosztować!). Możliwe, że kroplomierz z miarką
      też by pomógł, ale nie mieli. No i to opsikiwanie roślin zwykłym zraszaczem.
      Zawsze coś się "ulewa", skrapla, cieknie. Potem jeszcze muszę przetrzeć oczy,
      wypłukać zęby bo zawsze zawieje, a po tych ostrzeżeniach jestem przeczulona.
      Okropne. To wszystko są najczęściej środki do stosowania w ogrodnictwie na
      dużo większą skalę niż 4 kwiatki w domu. Zdecydowanie lepsze są areozole,
      tyle, że drogie. W sklepach ogrodniczych mają najczęściej takie tanie, na dużą
      skalę popularne specyfiki. I często się nie znają, nie umieją niestety
      doradzić, boją się nowości, boją się sprowadzania droższego towaru.

      Ale wróćmy do naszych baranów, jak mówią Francuzi. Przetarłam draceny mokrą
      szmatką z płynem do mycia naczyń. Pomogło, liście przestały opadać, ale nie
      jestem pewna tego płynu więc dopadłam w końcu pałeczki Bayera (24 zł) m.in.
      na przędziorki (taki Poznań, niby duże miasto ale nigdzie nie ma, jak już jest
      to ostatnie i z datą ważności upływającą za tydzień). Chyba coś w końcu
      działa, bo draceny jakby podniosły liście i jakoś tak mocniej wyglądają. Co
      prawda dopadło je chyba coś nowego, ale to inna historia.

      Ale, panie Jurku, nie polecam jednak Tarcznika. Nie jestem żadnym znawcą,
      wszystko to metody prób i błędów. Pierwszy raz zetknęłam się z przędziorkami
      na balkonie. Zjadły mi piękną minę lobatę. Nie wiedziałam co to jest, ale
      ponieważ wielbię właśnie Tarcznik za jego skuteczność i łatwość użycia to cały
      czas usiłowałam zwalczyć tego właśnie przędiorka wspomnianymi pałeczkami.
      Właściwie to uśpił moją czujność bo myślałam, że jest na wszystko. A potem
      roślina była już prawie biała i do niczego. I faktycznie w opisie nie jest
      podany przędziorek. To jest chyba tylko na owady ssące a tymczasem przędziorek
      jesr podobno pajęczakiem. Hmmm.
      Natomiast ze zraszaniem racja. Specjalnie nie zapobiega a już na pewno nie
      zwalcza przędziorka. Draceny od wiosny zraszałam codziennie, też od spodu. I
      nic. Na przędziorka musi być coś radykalnego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka