Dodaj do ulubionych

Znowu robale

28.06.09, 22:12
Wyżalę się Wam,
dziś, po powrocie z urlopu, dokonałam obejścia ogrodu ozdobnego i -
jest piękny, super rośnie, mimo ogromnej przeciwności losu
(częściowo pokonannej) w postaci gliny, ale ... mam w ogrodzie chyba
wszystkie znane polskie robale. Grzybów jeszcze nie widzę, ale
niedługo pewnie je zobaczę.
Staram się zwalczać je dopiero jak je zauważę, a nie programowo, ale
chyba od teraz zacznę pryskać co tydzień normalnie. Może popełniłam
błąd wsadzając zbyt wiele różnych gatunków roślin...
Taka mszyca, np, porządna jest - widać ją. Ale jak w lato ubiegłego
roku odkryłam przędziorki na świerku Acrocona, to już było za późno.
Albo takie żerujące nocą... A teraz właśnie odkryłam, że jakiś
ogromny robal ryje korytarze o średnicy prawie centymetra w konarach
i pniu dędu czerwonego. Nie widać go przecież, a swoje robi - ryje i
wprowadza choroby grzybowe. Odkryłam go, kiedy odcinałam ułamaną
sporą gałąź dębu, myśląc, że musiała przejść jakaś gwałtowna burza
podczas mojej nieobecności. A to nie burza - gałąź była tak
osłabiona korytarzem , że się złamała. Potem zobaczyłam jeszcze
kilka gałęzi ze śladami jego bytowania w ubiegłych latach . Włazi
skubany do grubych konarów zaraz przy pniu, potem wylatuje, a w
dziurce panoszą się grzyby i włażą do drzewa. Wycięłam te gałęzie z
bólem serca, ale wiem ,że tak trzeba. Zacznę zaraz szukać, co to za
jeden...Ale naprawdę wychodzi na to, że trzeba pryskać i to
solidnie. Bo inaczej zeżrą. Nie wiem jeszcze co żre moją jodłę
koreańską. Mam sporą - z 4 metry i nic nie przyrasta. Daje tylko
corocznie ogromne ilości szyszek. Nie namierzyłam jeszcze żyjątka,
nie zobaczyłam też objawów grzyba (książkowych) na igłach. Mam tylko
podejrzenia, że coś zżera jej kwiaty, czy to możliwe? Wydaje mi się,
że w tych kwiatach są takie kanaliki wyjedzone o szerokości może 2-3
mm, ale w pędach tego nie ma, no i samego sprawcy też nigdy nie
złapałam...
Masz ci babo ogród...
Obserwuj wątek
    • deerzet Znowu na nas narzekają... 28.06.09, 23:06
      W kompoście nas tolerują.
      Wszędzie indziej ścigają, wyłapują, pułapki serwują oszukańczo piwem
      pachące czy samiczką - a potem nas trują!!!

      A jak mamy pracować dla dobra ogółu, jak nie żerując na dolnych, już
      osłabionych gałęziach drzew?!
      Przecież my wyczuwamy już pierwsze zapachy ich śmierci, ich
      osłabienia.
      Nas, z pomocnymi nam mszycami, nawet na tych podstarzałych
      gałęziach już drzewa nie zalewają gumami, żywicami.
      Nie alarmują sąsiadów wysyłaniem zapacho-alarmów.
      Wiedzą, że daninę czas zacząć spłacać.

      My nawet potrafimy zjeść obumierający pniak, latami żerując w
      postaci pędraka. A potem się naszą dorosłą postać na broszki
      przerabia... Zgroza!

      Miękkotkankowcy nie umieją rozpoznać naszej podpowiedzi, gdzie
      żerujemy podkorowo, kiedy nas wydłubują spod kory nasi wrogowie -
      dzięcioły.
      I jeszcze zimą taki, za przeproszeniem, Deerzet dzięcioły słoniną
      pasie!

      Ten Deerzet obcina gałęzie z nami na śródogrodowej śliwie, wycina -
      wyszukuje gałęzie z wyciekami gum, z wypadającymi z naszych ubikacji
      na korze [z otworków] trocinkami.
      I co, nie widział Deerzet, tak circa 10 lat temu, jak mu dzięcioł
      stukaniem podpowiadał, że warto wymienić śliwę na nową, bo stara
      śliwa się starzeje?
      Nie widział?
      To teraz niech śliwie te kolejne grube konary rżnie, niech ma
      nadzieję, że śliwę odratuje tak.
      Naiwniak.
      A nie pomyśli ten miękkotkankowy Deerzet, że jego miękkie tkanki
      kciuka, w czas wyrzynania pierwszego konara, sobie uszkodził nie bez
      celu, że tylko ta rękawica powstrzymała ostrze, że kiedyś tylko
      twardy kawałek zegarka powstrzymał cięcie na jego przegubie?
      Nie dość tych ostrzeżeń od losu?
      A rżnij se, Deerzecie, rżnij se...

      Czas pokaże, kiedy nadejdzie nasza kolej.
      A wtedy omarlice nas pomszczą.
      Może sobie Deerzet ekologistę rżnąć, orzekać, że nas, chitynowców
      już nie będzie, w imago-postaci, kolekcjonować.
      Ale gablotkę z motylkmi ma!?
      Ma.
      Oooo, pomsta to rzecz słodka, Deerzecie...

      ---

      Jodła nie ma kwiatów. Ma szyszki.
    • dar61 Re: nic nie przyrasta 28.06.09, 23:45
      Coś o bojaźni o żaby, z Inguszetii, donoszą - to chyba blisko Korei:

      forum.gazeta.pl/forum/w,309,97061671,97117527,Re_jodla_koreanska.html
    • magnolia_liliflora Re: Znowu robale 29.06.09, 07:27
      Moja ciotuchna walczyła tak na gliniastej glebie o każdą roślinkę. Do czasu, gdy
      odkryła, że pewne gatunki u niej nigdy nie chorują, np. hortensje wszelkiej
      maści i kalibru, budleje, wierzby, róże, trawy i jałowce. Teraz jej ogród nie
      wymaga tyle pielęgnacji (tylko mszyce na różach od czasu do czasu) i jest czas
      żeby wypić piwko :)
      To, co u niej zdychało albo leżało na ziemi mam ja (piach), to co u mnie rosło
      "dwa do przodu trzy do tyłu" - dostała ona.
    • anials Re: Znowu robale 29.06.09, 14:39
      Mam podobny problem w tym roku z ogródkiem ziołowym - czego
      zupełnie bym sie nie spodziewała! Pieszczę moje ziółka od kilku lat,
      żeby mieć swoje własne, czyste, na świeżo i na zimę suszone i co z
      tego? Na bazylię napadły ślimaki i jakiś brązowy plamiasty grzyb,
      mietę zżerają zielone gąsieniczki, a szałwię jakieś białe muszki.
      Ograniczam wroga obrywając napoczęte liście, pachnie mi przy tym
      szelenie, bogaty zbiór do dołu, a do spiżarki nic! Cholera mnie
      trafia!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka