Dodaj do ulubionych

grzyb na wiśni

19.08.09, 09:24
Proszę o pomoc i poradę:
Mam problem z grzybem, który zaatakował młodą wiśnię. 6 lat temu posadziłem
sadzonkę wiśni łutówki w miejscu po starej, wykarczowanej rok wcześniej
jabłoni, po której w ziemi pozostały dość grube korzenie. Wisienkę posadziłem
ok.1m od miejsca, gdzie był pień jabłoni. Wiśnia przez te 6 lat nie rodzi
owoców; kwitnie obficie a owoców znajduję ok.10 do 15 sztuk w każdym roku. W
tym roku w lipcu zauważyłem, że przy ziemi z pnia dookoła wyrastają jakieś
białe grzyby, dość sztywne. Z trudem odrywałem je od pnia. Grzyby te mają
nieregularne kształty, od spodu zamiast blaszek mają jakby sitko.
Odkopałem więc pień na głębokość 20cm, usunąłem wszystkie grzyby i co drugi
dzień spryskiwałem pień i zagłębienie "Miedzianem" przez 2 tygodnie. Po
upływie następnych 2 tygodni pień drzewka znów obrósł tymi grzybami. Dodam
jeszcze, że na trawniku ok.1m od drzewka, ale w przeciwną stronę niż był pień
starej jabłoni, również znalazłem te same grzyby silnie i gęsto przerastające
trawę. Czy jest jakiś ratunek dla tej wiśni i jak pozbyć się tego grzyba z
trawnika, oraz czy można w tym właśnie miejscu posadzić nową wiśnię ?
Bardzo proszę o poradę, gdyż sytuacja ta przerosła moją wiedzę i
doświadczenie.
Za pomoc z góry serdecznie dziękuję.
Ponieważ piszę pierwszy raz na tym forum mam obrazki tej wiśni ale nie wiem
jak je dołączyć.



Obserwuj wątek
    • dar61 Re: walka na śmierć/ życie. I na kompot 19.08.09, 10:21
      Preparaty miedzianopodobne są przeznaczony do profilaktyki, nie
      zwalczania "grzyboz". Są za słabe i nie są dobrane do gatunku grzyba.
      Te - dobiera się po hodowlach laboratoryjnych kultur grzybów, po
      rozpoznaniu gatunku - i to tylko w przypadku zwalczania grzybów na
      drewnie zabytków, tylko w polskiej szkole odnowy zabytków - świat
      bazuje na japońskiej szkole wymiany co kilka-kilkanaście lat
      butwiejącego drewna ["zabytek" staje się nowopobudowany po 100
      latach :-)) ]

      ---

      Jeśli to są zwykłe czarcie kręgi grzyba saprofita, który nie wrósł w
      tkanki drzewne tej wiśni - nie ma jeszcze alarmu.
      Należałoby tylko unikać pozostawiania na wiele godzin jakichkolwiek
      ran i cięć tej wiśni bez zasmarowywania cięć pastą typu 'funaben'*
      [niedajbóg maścią woskową do szczepien!].

      Jeśli rzeczywiście są to już wrosty w tkankę drzewną - to dziś,
      prócz radykalnego wycięcia zaatakowanych tkanek i DUŻEJ
      porcji "zdrowych", na oko, tkanek dalszych - nie ma skutecznych, np.
      chemicznych, sposobów na ozdrowienie drzew.
      Grzyb wrasta swymi miniplechami wzdłuż naczyń - stąd wycinanie
      [dłutowanie mechaniczne] tkanek jest czasem nieskuteczne.

      Jeśli to jest młodziutka wiśnia, to nie ma jeszcze u nasady pnia,
      cienkiego pnia, z czego wycinać. Bo nie ma grubego drewna.
      Cięcie radykalne mogłoby tak zwęzić średnicę pieńka w miejscu
      cięcia, że nie wytrzymałoby [bez podpór] naporu wiatru czy ciężaru
      czap śniegu...

      Nie opisała nam {Nulka}, czy w ogóle pojaw tych grzybów, prócz
      domniemanego, słabego [?] owocowania, dał jakieś martwice,
      zasychanie gałązek, wypływy gum [typowe przy zwalczaniu przez
      żywotne, zdrowe wiśnie i czereśnie ataku owadów i grzybów].
      Jeśli oznak osłabienia nie ma - to wiśnia powinna sobie poradzić.
      Może to grzyb saprofityczny, nie pasożytniczy?
      Owocnik warto pokazać jakiemukolwiek leśnikowi czy doświadczonemu
      sadownikowi - bo z opisu oderwanego owocnika grzyba [jego zdrewniała
      postać, sucha = hubopodobna] sądzić można by, że to rzeczywiście
      postać pasożytnicza, zabójcza dla drzewa.

      Dziwne, że tak młode drzewko już jest atakowane przez hubę.
      Tego typu grzyby żerują na drewnie, a jak znam łutówki, to tak
      młode są jeszcze niemasywne - mają mało tkanki podatnej na żer.
      Ale może?..

      Może proces rozkładu na nadal [?] pod ziemią ukrytej reszcie grubych
      korzeni po jabłoni trwa - tam jest główny sprawca.

      Nie przywiązywałym się do tej wisienki.
      W wersji radykalnej można by:

      1. wyciąć=wykarczować wiśnię;
      2. usunąć wszystkie grube korzenie [wykop!] starej jabłonki;
      3. usunąć wierzchnią warstwę ziemi z przerostami grzybni - z dużym
      zapasem na około, ziemię wywieźć;
      4. de novo posadzonym sadzonkom bardzo szybko zasmarowywać wszelkie
      średniogrube i grube cięcia - to chyba była droga wniknięcia
      domniemanych hub w zdrowe tkanki.

      Zdrowe, mocnej rasy, dobrane do warunków glebowo-wodnych i
      mikroklimatu lokalnego drzewa powinny sobie poradzić bez problemu z
      atakiem grzybów.
      Wszak huba atakuje tylko osłabione staruszki.
      Oraz te, które im sami podajemy jak "na talerzu" pozostawiając
      cięcia ran niezasmarowane *pastami z dodatkiem preparatów
      przeciwgrzybowych
      .


      A dar61 sam nie jest bez grzechu.
      Przegapił on atak huby na smakowitą węgierkę w sadzie u swych
      rodziców.
      Cóż - jeden zarodnik w powietrzu przegapił.
      Widać, dla tej 50-60 letniej węgierki, czas nastał...

      Miłych wykopek, {Nulko}!

      D61
      • nulka53 Re: walka na śmierć/ życie. I na kompot 20.08.09, 09:07
        Dziękuję bardzo za poradę. Mam zdjęcia tego grzyba ale nie wiem jak go umieścić na forum. Jak zauważyłem mimo,że dokładnie wyczyściłem wiśnię i trawnik znów pojawił się (narasta) ten grzyb. Chyba masz rację {Dar61}, że będę musiał się rozstać z tą wisienką. Pozdrawiam
        • dar61 Re: walka płci 20.08.09, 15:02
          MImo wszystko...

          wyborcza.pl/1,75248,6945811,Berlin_2009__Plciowy_skandal_na_mistrzostwach_swiata.html

          ...warto uważać, jak się do {Nulki} miałbym zwracać...
          ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka