Dodaj do ulubionych

EKOLOGIA NAIWNA

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.02.02, 17:21
Nasz wspaniały moderator naszego wspaniałego forum nazwał mnie, w wątku o
grzybach, ekologiem...
Przyznam sie, że przyjąłęm to wyróznienie z mieszanymi uczuciami...
Bo w moim pojeciu: ekolog moze być również obelgą, jak też komlementem...
Przede wszystkim jestem wrogiem i nie chcę być z nią łączony, EKOLOGII NAIWNEJ.
Która nie waha sie i nie brzydzi w swoich ostrzejszych odmianach przed
wrzaskiem zadymą, a nawet terrorem...
Powstał nawet termin ekotage, co ma określać sabotaże dokonywane
przez "ekologów" i z pobudek pseudo-ekologicznych...
Bo dla mnie ekologia to przedewszystkiem dążenie do naturalności, zachowania
różnorodności, przyjazności, harmonii, tradycji srodowiska w jakim żyjemy...
Które to srodowisko nie ogranicza sie do, szeroko nawet pojmowanego, środowiska
naturalnego...
Czym się charakteryzują tacy ekolodzy-poprańcy?
Wystarczy, że ich posłuchasz, to zaczniesz odczuwać zdumienie, może potem
niechęć, a w ostrzejszych przypadkach pukniesz sie w czoło... lub nawet ogarnie
Cie przerażenie narastające w miarę słuchania ich wywodów...
Przykłady?
Proszę bardzo: jakis "ekolog" proponuje wyrżnąć wszystkie zwierzęta, bo te...
puszczają bąki przez, co przyczyniają się do efektu cieplarnianego ( wiadomo
metan...
Inni urzadzają blokady tartaków i polewają futra farbą...
W łagodnej odmianie nie jedzą mięsa i skórę noszą wyłącznie "ekologiczną"...
Nie wiedza przytem naiwniacy, że właśnie naturalna skóra jest ekologiczna, bo
pochodzi ze śródeł odnawialnych...
I jej pozyskiwanie jest najmniej szkodliwe dla środowiska.
Np lisy...
Zawsze bedą amatorzy futer szczególnie w ostrzejszym klimacie, jak również
eleganci...
Okazuje sie jednak, że hodowlane lisy maja futra dużo cenniejsze od dzikich i
jednocześnie modne barwy...
Wszystko to sprawia, że lis dziki staje sie mniej cenionym trofeum mysliwskim i
może sobie żyć spokojnie w naszych lasach...
Śmiem nawet twierdzić, że przetrwał on w lasach właśnie dzięki lisom
hodowlanym...
Podobny przykład mamy ze... słoniem ( słoń a sprawa polska hehe)
Gina słonie afrykańskie.., a indyjskie mają się w najlepsze!
Nie wiem, czy od słoni indyjskich pozyskuje ciosy, ale wygląda na to, że tak...
Bo czy ktos widział "hindusa" z długim kłem?
Może właśnie zakaz handlu kością słoniową przyczynia sie do tego, że hodowla
słoni jest mniej opłacalna..?
A zwierzyńce i... cyrki?
Ilez to gatunków przetrwało dzięki takim kolekcjom?
Czyż nie taka była historia żubra?
A gdyby wprowadzić mode na rysie..?
Oprócz psów?
Żbiki oprócz kotów?
Czy pomogłoby to opanować plagę nornic, szczurów i myszy?
Jak zaprosic łasice by zamieszkała w ogrodzie?
Takie miłe zwierzę...
Czy znacie damę z łasiczką?
Świsatki i kozice w każdej góralskiej zagrodzie?
W wiejskich sadzawkach bobry i wydry..?
W większych lasach misie?
Moja ekologia to nie przeciwstawienie natury człowiekowi, nie ujarzmianie natury
ale znalezienie sposobu by harmonijnie z nią współżyć...
Wracając do myślistwa...
Zakazane są polowania z chartami...
A czyż chart z braku wilka i rysia nie jest lepszym selekcjonerem niż facowiec
z dwururką?
A sokolnictwo..?
Ratujmy nasza polską tradycję, naszą kulturę, naszą rodzima rasę charta
polskiego, który jako piesek pokojowy zdegeneruje sie jak to dzieje sie ze
spanielem i jeszcze drastyczniej z pudlem...
Kto dzisiaj w ufryzowanym pudlu podejrzewa myśliwego?
Intensywnie rozwija sie teraz hodola koni, modna staje sie hippika.., powstaja
fermy strusi ( www.strusie.pl), może przy większych stadninach oswojone żubry?
Do tego psiarnia z chartem i ogarem polskim, a przy okazji wilkli, rysie,
żbiki...
Inny drastyczny przykład ogłupiającj pseudo-eklogicznej propagandy mamy na
przykładzie choinek....
Bo ile drzew musi zginąć by wyprodukać jedna sztuczna choinkę, która by powstać
potrzebuje fabryki z dymiacym kominem, magazynu...
A żywa?
I jeśli jedna zadzonka Picea Excelsa (trzylatek) kosztuje 50gr a choinka 50 zł,
to za jedna choinkę mamy aż 100 nowych swierków na zalesienia...
A co sie dzieje ze sztuczna choinką po świetach..?
Będzie pokrywać sie kurzem, zajmując niepotrzebnie miejsce...
A naturalna?
Igliwie rozsypałem pod rododendronami i wrzosami, a resztę spaliłem i popiół
dałem pod cisy...
Innym przykładem naiwności jest stosowanie choinek z korzeniami, by po świetach
posadzić je pod blokiem...
Wiekszość oczywiście zginie wysuszona przy kaloryferze...
I jeśli nawet przetrwa, to później rośnie taki drapak ledwo egzystując w
miejskich warukach stając sie hodowlą wszystkich patogenów...
Niech rosną drzewa w miastach, ale dostosowane do miejskich warunków...
Więc kłaniają sie tu egzoty: sosna czarna zamiast pospolitej, swierk kłujący
zamiast wyniosłego, jodła japońska zamiast białej...
Dalej zalesienia zdegradowanych terenów poprzemysłowych, piasków... itp
Gdzie zaden z krajowych gatunków nie ma żadnych szans na adaptację, a robinia
daje cenne odporne na gnicie drewno i jeszcze swoim nektarem karmi tak wiele
owadów...
Oczywiscie wstrzymywałbym sie przed egzotami w Parkach Narodowych i
rezerwatach.., ale czym innym sa tereny rekreacyjne i lasy hodowlane, gdzie
poszukujemy drzew szybko-rosnacych, malowniczych i wysokogatunkowych
tartacznych...
Więc może jednak cyprysik i Thuia Plicata oprócz olchy..,
dąb czerwony i modrzew polski o prócz sosny pospolitej równie nieodpornej na
zanieczyszczone powietrze jak brzoza...
Cis pospolity zamiast ligustru, a ostzrejszym klimacie japoński...
Obserwuj wątek
    • jerzy.wozniak Re: EKOLOGIA NAIWNA 02.02.02, 19:19
      Szanowny Panie!
      Nie wiem czy Pan czyta to, co pan pisze, bo Pana teksty raczej nie pomagają
      innym uczestnikom forum, a jedynie służą Panu do zadawania sobie samemu pytań,
      na które Pan nie odpowiada. Dla mnie może Pan tu napisać nawet książkę pytania
      bez odpowiedzi. Tak właśnie wygląda PISANINA NAIWNA.

      Z pana tekstu widać wyraźnie że o ekologii ma pan gazetowe pojecie i powinien
      pan w dobrej książce doczytać co ono oznacza. Brak, jakichkolwiek szczegółów, a
      jedynie zarzuty i forowanie swego punktu widzenia świata i przyrody. Z tego, co
      pan tu pisze widać również wyraźnie, że mało pan czyta szczególnie o przyrodzie
      innej niż gazetowa. Ale to pana sprawa i nie mam tu prawa pana krytykować.
      Życzę więc powodzenia w płodzeniu nowych tekstów, a czytelników proszę o
      wypowiedź, czy mają z nich jakikolwiek pożytek. Jeśli tak to zachęcam do
      zdwojenia wysiłków. Zresztą niech pan popatrzy na głosy, które zbierają pana
      wypowiedzi życzę ich jak najwięcej!

      Jeśli natomiast chce Pan ode mnie uzyskać rzetelną odpowiedź ( w co szczerze
      wątpię gdyż z psychologicznego punktu widzenia interesują Pana tylko własne
      odpowiedzi)to proszę zamieścić w oddzielnym wątku kilka, a nie kilkanaście
      pytań i to tylko tych na które odpowiedzi naprawdę Panu zależy. Tracę bowiem
      czas, na to co i tak pan nie czyta bo tak naprawdę rajcuje pana pisanie, a nie
      zdobywanie wiadomości. TRACĄ NA TYM INNI UCZESTNICY FORUM KTORYM PRZEZ PANA
      GRAFOMANIĘ NIE MOGE NAPISAC WIĘCEJ. O Pana zainteresowaniu odpowiedziami widać
      wyraźnie w wątku o mrówkach, w którym bezczelnie zarzuca mi Pan niewiedzę o
      tych błonkówkach, a sam nie odróżnia kilku gatunków mrówek pospolicie
      występujących na tereni Polski. Jeśli zaś wiedze o mrówkach chce Pan zdobywać u
      Mickiewicza to jest chyba forum literackie. Zresztą może Pan tam napisać o
      wiele więcej! I nie trzeba się tam trzymać tematu!

      Życzę powodzenia i proszę o nie zabieranie mi czasu bez potrzeby. WOLĘ
      POSWIĘCIC GO INNYM UCZESTNIKOM FORUM, BARDZIEJ NIZ PAN ZAINTERESOWANYCH
      ODPOWIEDZIAMI.
      Pewna firma, w której pracowałem przy Internecie zatrudniała takiego jak pan
      tekstowca do robienia zamieszania na stronie rec. Ogrody, i ubliżania innym
      uczestnikom forum. Mam nadzieję, że nie jest Pan ich nowym nabytkiem. Nieźle mu
      płacili – 1500 złotych miesięcznie, za poniżanie np. Pana który założył jedną z
      pierwszych stron internetowych „Kochajmy ogrody”, nie musze dodawać ze na temat
      ogrodów nie miał wiele do powiedzenia, a działalność miała służyć do napędzania
      klientów na strony wydawnictwa. Skończyło się to fatalnie – dla wydawnictwa.
      • maciekwiercinski Re: EKOLOGIA NAIWNA 02.02.02, 20:26
        No coz uznał mnie Pan za grafomana...
        Trudno, bo istnieje taka kategoria w przyrodzie...
        Ktos do niej należy, może ja...
        Rozumiem tez, że uważa mnie Pan za ignoranta, bo jestem ignorantem nie
        posiadajacym wykształcenia w biologi...
        Ale nie tylko biolodzy sa przyrodnikami...
        I nie tylko oni kochaja przyrodę.
        I nie tylko oni o niej decydują...
        Najczęściej decydują ludzie o gazetowych wiadomościach, którzy wiedza tylko to,
        co zapamietaja z gazet...
        I tu właśnie jest wielkie pole dla popularyzatorów takich właśnie jak Pan.
        I własnie od Pana chcę sie dowiedzieć o pewnych, może nie tyle faktach, co
        zjawiskach, procesach...
        Dlatego moje pytania maja charakter obszerniejszego przedstawienia mojego
        problemu...
        Natomiast zupełnie nie rozumiem w jaki sposób poczuł się urażony...
        wręcz obrażony moim watkiem o mrówkach..?
        Przeciez odpowiedział mi Pan...
        Wzmianka o Mickiewiczu?
        Żarty z uczestniczką forum?
        Tez żartowała o mrówkojadzie...
        To wszystko robi sie jakieś niepotrzebnie polemiczne?
        Moge zrozumieć, że moje wypowiedzi nie podobają się Panu...
        Ale zapewniam, że nie jest moja intencją obrażać kogokolwiek i gdyby ktoś sie
        poczuł urażony moimi wypowiedziami, to góry przepraszam, prosząc jedynie o
        jedno: by mi powiedział czym go uraziłem?
        Bo wolę przepraszać za konkrety...
        A już nie zupełnie nie przyjmuje oskarzenia, że ja Pana nie szanuje, czy wręcz,
        że nie czytam...
        Przeciwnie ja Pana chłonę...
        Wszystkimi wątkami!
        Maciek
        • maciekwiercinski Re: EKOLOGIA NAIWNA 03.02.02, 01:50
          Zastawiam się, co zrobi naiwna ekologia, gdy śliczny wilczek z lasu zagryzie
          ukochochanego pudelka albo kotka...
          Co wtedy będzie pisała i mówiła?
          Bo posłuchajcie, co mówi juz teraz gdy niekologiczne robaczki zjadają jej
          ekologicznego kwiatka...
          A gdy nieekologiczne osy albo szerszenie urządlą w ekologiczną buźkę albo
          pupcię jej maleńkie 6 miesięczne dziecko.
          Albo gdy te wpadnie w nieekologiczne pokrzywy?
          Gdy nieekologiczny perz zarośnie jej ekologiczne kwiatki...
          • mjot1 Re: EKOLOGIA NAIWNA plusy? 04.02.02, 16:49
            W nie tak odległym czasie słowo „EKOLOGIA” nie istniało! O tym się nie mówiło,
            tego się nie uczyło.
            Pojęcie to mało, kto znał a co dopiero mówić o jego rozumieniu.
            Nagle, w bardzo krótkim czasie stało się (to słowo) powszechne, ba zawędrowało
            nawet „pod strzechy”.
            Pojęcie ekologii w rozumieniu potocznym ciągle ewoluuje, często przybiera
            naiwne, dziwaczne czy wręcz karykaturalne formy. Zgoda! Ale najważniejsze
            przecież, że istnieje i ciągle się rozwija! Jeżeli o czymś się mówi dobrze czy
            źle to znaczy, że problem istnieje i że jest zauważalny!

            Kilka przykładów naiwnej ekologii:
            Wolę by ludność okoliczna miała w chałupach choinki sztuczne niźli czuby
            pozyskane z doborowych jodeł. Dlatego w okresie „Wszystkich Świętych” i „Bożego
            Narodzenia” pałętam się po lesie i ścigam nie tylko wyrostków. Dręczę
            dobrodzieja by zwracał uwagę na nietakt niesienia łupu złodziejskiego na grób
            bliskich, czy też umieszczania takiego trofeum na honorowym miejscu w
            postaci „choinki”.

            Gdy lis urwał łeb naszemu karmazynowi „Etosowi” nie mogąc go przewlec przez
            płot, to moja zdecydowanie lepsza połowa wyniosła mu tuszkę za ogrodzenie. Nie
            zwołaliśmy (w porywie słusznego gniewu i w ramach należnego nam odwetu)
            pospolitego ruszenia braci myśliwskiej.

            Naiwnie również wierzę i nic nie jest w stanie tej wiary zachwiać, że nasza
            wiedza w porównaniu z mądrością Matki Natury jest niczym! Że uczone sposoby
            naprawy tego przecież pięknego świata kończą się klęską dotykającą szczególnie
            (na szczęście) dla nas ludzi!
            Tragiczne jest to, że nasze postępowanie przynosi skutki odwrotnie
            proporcjonalne w odniesieniu do naszej wiedzy! Toż my z naszą nauką do pięt nie
            dorastamy nieokrzesanym dzikim!
            A starczy...

            Najniższe ukłony!
            Naiwny i coraz bardziej dziczejący M.J.
            • maciekwiercinski Re: EKOLOGIA NAIWNA plusy? 04.02.02, 17:21
              Jasne!
              Zgadzam sie z Tobą!
              Możesz karmić karmazynami lisy, rysie, koty i zbiki, swoimi kurami łasice...
              To Ci wolno!
              Bo to jest Twoje!
              Ale zmuszaj do tego innych, by karmili swoimi owcami wilki...
              Natomiast w Polsce nie mamy dzikiej przyrodzy w takim sensie jak na Syberii,
              nawet w rezerwatach...
              Wszystkie lasy sa lasami sztucznymi, posadzonymi ręką człowieka, co nie znaczy,
              że nie mogą być ekologiczne: pełne różnorodności florystycznej i
              fałnistycznej...
              Pozostającej we wzglednej równowadze...
              Dalej...
              Ostatnio w naszych lasach pojawiły się rosomaki, które przywędrowały ze wschodu.
              Nie wiem jaka jest przycyna ich migracji?
              Może naturalna: szusza, pożar, powódź...
              Czy wtedy są one ekologiczne?
              I możemy je zaakceptować?
              A jeśli przyczynił sie do tego człowiek: uciekły z hodowli, albo wskutek wyrębu
              lasów, rozrostu miast, budowy fabryk, albo też ktoś je celowo wypuścił 100 km
              od naszych granic...
              Czy wtedy będą one niebezpicznymi egzotami, które należy wybić, w trosce o
              równowagę "ekologiczna"???

              Pozdrawiam!
              Maciek
              • mjot1 Re: EKOLOGIA NAIWNA plusy? 04.02.02, 19:50
                Z wypowiedzi Pana wynika (tak przynajmniej ja je rozumiem), że uważa Pan
                człowieka za twórcę, za Wielkiego Kreatora! Że człowiek ma prawo modelować,
                poprawiać, eksperymentować nawet!
                Ja natomiast uważam, że człowiekowi wara od natury! Wszak to my (dumny
                cywilizowany gatunek) jesteśmy w środowisku intruzami i zachowujemy się jak na
                intruzów przystało! Nie wolno jednemu elementowi skomplikowanego systemu
                decydować o całej reszcie, bo efekty takiej działalności mogą być jedynie
                tragiczne! Przykładów aż nadto! To my przecież wtargnęliśmy do lasu
                z „kartoflami” z baranami i licho wie, z czym jeszcze i mamy pretensje do lasu,
                dzików, wilków, lisów, ... jak do garbatego, że ma proste dzieci!!!
                Natura to nie piaskownica do zabaw dla dużych dzieci! Natura to życie także
                nasze ludzkie! (Przepraszam, że piszę slogany ale jeszcze mało kto je pojął)
                Nigdy nie zgodzę się na to, że jeśli kiedyś w wyniku dziejów w sposób naturalny
                czy sztuczny coś gdzieś przywleczono to znaczy że i my mamy wolną rękę do
                naszych eksperymentów.

                Gatunki egzotyczne. Słowo to i znaczenie mu przypisane wymyślili ludzie. Czy
                zawsze nasze twierdzenia jednoznaczne są z zawiłymi prawami natury? Co do
                rosomaka. A może to sama natura zapełnia lukę, jaką pozostawił człowiek
                likwidując swych odwiecznych konkurentów -innych drapieżców? Dajmy mu spokój a
                czas pokaże. (co prawda może dopiero innym pokoleniom) A swoją drogą chciałbym
                mieć gościa w pobliżu. Niestety koło mnie zdarzają się jedynie jenoty.

                Na jakiej podstawie twierdzi Pan, że gatunek jakiś (pomijam tu oczywiście
                człowieka) jest w stanie „zeżreć” doszczętnie inny? Proszę o przykłady. Tylko
                przykłady takie, w których człowiek nie brał udziału!

                Na jakiej podstawie twierdzi Pan, że nie jest możliwe naturalne zalesienie? A
                odnowy naturalne?
                Mieszkam w terenie gdzie w zamierzchłych czasach były wydmy! Jeśli zrobić
                odwiert i na okoliczny teren rzucić okiem z góry to rysują się rasowe „rogale”
                usypane z piachu. Nie dotarłem w żadnych opracowaniach by przodkowie nasi te
                zwały piachu żmudnie zalesiali natomiast o działalności odwrotnej i owszem!
                Oczywiście, że las ten nie jest już lasem pierwotnym (cóż, tyle razy cięty i
                odnawiany), ale jest! I powstał bez pomocy geniuszu ludzkiego! I twierdzić
                śmiem że gdyby nas wszystkich jakaś zaraza wydusiła to las na tym by nie
                ucierpiał, wręcz odżyłby jak po uleczeniu długiej choroby!
                Znów się zagalopowałem...

                Najniższe ukłony!
                Otwarty wróg ludzkości? M.J.
                • Gość: maciekwiercinski Re: EKOLOGIA NAIWNA plusy? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.02.02, 21:23
                  mjot1 napisał(a):

                  > Z wypowiedzi Pana wynika (tak przynajmniej ja je rozumiem), że uważa Pan
                  > człowieka za twórcę, za Wielkiego Kreatora! Że człowiek ma prawo modelować,
                  > poprawiać, eksperymentować nawet!
                  > Ja natomiast uważam, że człowiekowi wara od natury! Wszak to my (dumny
                  > cywilizowany gatunek) jesteśmy w środowisku intruzami i zachowujemy się jak na
                  > intruzów przystało! Nie wolno jednemu elementowi skomplikowanego systemu
                  > decydować o całej reszcie, bo efekty takiej działalności mogą być jedynie
                  > tragiczne! Przykładów aż nadto! To my przecież wtargnęliśmy do lasu
                  > z „kartoflami” z baranami i licho wie, z czym jeszcze i mamy preten
                  > sje do lasu,
                  > dzików, wilków, lisów, ... jak do garbatego, że ma proste dzieci!!!
                  > Natura to nie piaskownica do zabaw dla dużych dzieci! Natura to życie także
                  > nasze ludzkie! (Przepraszam, że piszę slogany ale jeszcze mało kto je pojął)
                  > Nigdy nie zgodzę się na to, że jeśli kiedyś w wyniku dziejów w sposób naturalny
                  >
                  > czy sztuczny coś gdzieś przywleczono to znaczy że i my mamy wolną rękę do
                  > naszych eksperymentów.
                  >
                  > Gatunki egzotyczne. Słowo to i znaczenie mu przypisane wymyślili ludzie. Czy
                  > zawsze nasze twierdzenia jednoznaczne są z zawiłymi prawami natury? Co do
                  > rosomaka. A może to sama natura zapełnia lukę, jaką pozostawił człowiek
                  > likwidując swych odwiecznych konkurentów -innych drapieżców? Dajmy mu spokój a
                  > czas pokaże. (co prawda może dopiero innym pokoleniom) A swoją drogą chciałbym
                  > mieć gościa w pobliżu. Niestety koło mnie zdarzają się jedynie jenoty.
                  >
                  > Na jakiej podstawie twierdzi Pan, że gatunek jakiś (pomijam tu oczywiście
                  > człowieka) jest w stanie „zeżreć” doszczętnie inny? Proszę o przykł
                  > ady. Tylko
                  > przykłady takie, w których człowiek nie brał udziału!
                  >
                  > Na jakiej podstawie twierdzi Pan, że nie jest możliwe naturalne zalesienie? A
                  > odnowy naturalne?
                  > Mieszkam w terenie gdzie w zamierzchłych czasach były wydmy! Jeśli zrobić
                  > odwiert i na okoliczny teren rzucić okiem z góry to rysują się rasowe „ro
                  > gale”
                  > usypane z piachu. Nie dotarłem w żadnych opracowaniach by przodkowie nasi te
                  > zwały piachu żmudnie zalesiali natomiast o działalności odwrotnej i owszem!
                  > Oczywiście, że las ten nie jest już lasem pierwotnym (cóż, tyle razy cięty i
                  > odnawiany), ale jest! I powstał bez pomocy geniuszu ludzkiego! I twierdzić
                  > śmiem że gdyby nas wszystkich jakaś zaraza wydusiła to las na tym by nie
                  > ucierpiał, wręcz odżyłby jak po uleczeniu długiej choroby!
                  > Znów się zagalopowałem...
                  >
                  > Najniższe ukłony!
                  > Otwarty wróg ludzkości? M.J.



                  Drogi mjot1 !

                  Oczywiscie nie zacząłem Ci mówić per Ty, bo Cie nie znam ani z imienia ani z
                  nazwiska, ani osobiście, ale z nickiem, chyba wolno sie spoufalać?
                  Jeśli uważasz inaczej to będę pisał per: szanowny panie mjot1, choć ja lubię inną
                  manierę...
                  Ale wersaliki pozostawmy jako dygresję. KONIEC DYGRESJI

                  Wracajac ad rem, to z ręka na sercu przyznaję się, że może pomyliłem rosomaka z
                  jenotem, ale i u Ciebie zauważam pewną groźną i niebezpieczną tendecję...
                  Bo masz wyraźnie zaburzoną równowagę w swoim myśłeniu o przyrodzie.
                  Przykro mi o tym mówić ale to jest fundamentalne prawo przyrody, mówiące o tym,
                  że już sam sposób myślenia o przyrodzie zmienia przyrodę, nie podam tu nazwiska
                  tego wybitnego filozofa przyrody, bo o hitlerowcach należy zapomnieć, i nie chce
                  aby podejrzewano mnie o wskrzeszanie tej ideologii...
                  Otóż zauważyłem, że w sympatiach swoich preferujesz psowate, woląc jenota od
                  łaszowatego(?) rosomaka...
                  Co więcej dokarmiasz go swoimi karmazynami...
                  I jeszcze pomagasz przeżucając mu tuszkę za płot... ZGROZA!!!!!!!!!
                  Zatem nie tylko uważasz, że są gatunki bardziej pożądane od innych i jeszcze
                  pomagasz osobnikowi słabemu i tak niedołężnemu, co rybki nie mógł przeżucić przez
                  płot.
                  Czy zdajesz sobie sprawę jak bardzo zakłuciłeś równowagę biologiczną!!!!!!!
                  Jakie to może mieć katastrofalne konsekwencję???????????
                  A jeśli te rybkę zeżarł wałesający kocur domowy ( chyba Felis Felis), który przez
                  to nabrał sił by jeszcze bardziej zaburzać równowage biologiczną przez
                  dziesiątkowanie stad karczownika ziemnowodnego ( nazwy łacńskiej nie pmiętam, ale
                  ignorantom wolno).
                  A jeśli ten las ( nie przesądzaj, że naturalny, bo naukowcy zrobili po kilka
                  doktoratów o tym czy modrzew polski w Łysogórach jest naturalny czy nie, może
                  jakaś... habilitacja to rozstrzygnie?), spłonie, to czy należy go odnawiać , czy
                  nie?
                  Może Twoja odpowiedź zależy od tego czy spłonie od pioruna, samozapłonu ściółki,
                  celowe podpalenie ( bo opócz grafomanów sa i piromani), przypadkowe zaprószenie?
                  A jeśli ruszą się wydmy i zasypią Twój ogród, to zginie ekologiczne stanowisko
                  karmazyna?
                  I dalej...
                  Może od tego wyginą i lisy i jenoty?
                  Bo skąd wezmą karmazyny?
                  W tym skrzywionym, przez Twoją miłość do psowatych, obrazie przyrody,
                  podejrzewam, że masz psa lub mógłbys go mieć?
                  Odrobaczasz go?
                  A obróżka przeciwpchelna?
                  Pomijając, to już tak strasznie zaburzyłeś przyrodę tymi karmazynami i nie
                  przestajesz dalej zaburzać ekologii psowatych, to jeszcze niszczysz tak ciekawy
                  biotop jakim jest organizm psa...
                  Ileż to wyginęło przez Ciebie pcheł, wszołow, robaków obłych i płaskich...
                  Czy zainteresowałeś się fascynującą biologią tasiemca?
                  Zamiast go tak brutalnie niszczyć!

                  Na koniec zadaję pytanie wszystkim Uczestnikom Forum: czy wolno było Naszemu
                  Drogiemu i Szanownemu mjotowi1 tak brutalnie ingerować w naturę?

                  Bo przez tolerancję i litość ( już mu sie dostało) nie wspomnę o innych jego
                  domniemanych zbrodniach: wapnowania, przekopywania ogródka, niszczenia oprzędów
                  namiotnic...

                  Maciek

                  Wasz grafoman i wróg natury
                  Nie kłaniam się, bo z lenistwa nie lubie sie schylać, ale o szacunku zapewniam!
                  • mjot1 Re: EKOLOGIA NAIWNA plusy? 04.02.02, 22:41
                    A waćpan dalej jedną grasz nutą.
                    - Skąd karmazyny w liczbie mnogiej? Był jeden o imieniu „Etos”. Czyż nie
                    zauważył Pan, że od pewnego momentu etosu u nas już nie ma? Stało się to z
                    chwilą wyniesienia tuszy (tegoż karmazyna właśnie) psowatemu chytrusowi. Na
                    marginesie słowo tusza odnoszę także do ryby, drobiu jak i wołu!
                    - Jenot... Wszak nadmieniłem wyraźnie (chyba?), że chciałbym by w pobliżu
                    przewinął się i rosomak?!
                    - Psa oczywiście, że mam jak również i kota. I to chyba nawet na kilku
                    punktach...

                    A tak szczerze. Czy raczyłby Pan przeczytać moją wypowiedź i
                    przynajmniej postarać się ją zrozumieć? Watki zbyt zawiłe gotów jestem
                    rozjaśnić. Piszę to bez złośliwości, bo może i brniemy w tym samym kierunku,
                    ale zdecydowanie obok siebie. Tak jakby jakoś równolegle? Ja strasznie lubię
                    śliwowicę, ale wtedy nie siadam do klawiszy...
                    No i może jakaś odpowiedź na zadane pytanka?

                    Najniższe ukłony!
                    Przyznam szczerze, że troszkę skołowany M.J.
                    • maciekwiercinski Re: EKOLOGIA NAIWNA plusy? 04.02.02, 23:11
                      mjot1 napisał(a):

                      > A waćpan dalej jedną grasz nutą.
                      > - Skąd karmazyny w liczbie mnogiej? Był jeden o imieniu „Etos”. Czy
                      > ż nie
                      > zauważył Pan, że od pewnego momentu etosu u nas już nie ma? Stało się to z
                      > chwilą wyniesienia tuszy (tegoż karmazyna właśnie) psowatemu chytrusowi. Na
                      > marginesie słowo tusza odnoszę także do ryby, drobiu jak i wołu!
                      > - Jenot... Wszak nadmieniłem wyraźnie (chyba?), że chciałbym by w pobliżu
                      > przewinął się i rosomak?!
                      > - Psa oczywiście, że mam jak również i kota. I to chyba nawet na kilku
                      > punktach...
                      >
                      > A tak szczerze. Czy raczyłby Pan przeczytać moją wypowiedź i
                      > przynajmniej postarać się ją zrozumieć? Watki zbyt zawiłe gotów jestem
                      > rozjaśnić. Piszę to bez złośliwości, bo może i brniemy w tym samym kierunku,
                      > ale zdecydowanie obok siebie. Tak jakby jakoś równolegle? Ja strasznie lubię
                      > śliwowicę, ale wtedy nie siadam do klawiszy...
                      > No i może jakaś odpowiedź na zadane pytanka?
                      >
                      > Najniższe ukłony!
                      > Przyznam szczerze, że troszkę skołowany M.J.

                      I nastepna preferencja botaniczna?
                      Zaburzenie w przyrodzie?
                      I jeszcze jeden niebezpieczny EGZOT, jakby nasza tarnina nie wystarczyła.
                      Czy wolno człowiekowi męczyc ten biedny rodzaj Prunus?
                      Zrywac te śliwki?
                      Zamiast zostawić nature taką jak ona jest, a sliwki na żer owocówki
                      sliwkóweczki...
                      A potem dodając drożdży i cukru...
                      A potem... AKCYZA!!!!!!!!!!
                      Właśnie akcyzową znakomitą robia u nas na Śląsku w Bielsku, 12 letnią, ta z
                      pieczatka sie nie umywa, bo tylko 2letnia...
                      70% pyszna!
                      Ale wychodzi ze mnie antysemita?
                      Okazuje sie, że kazdy temat jest niebezpieczny...
                      Przedtem moglismy sie pokłucić, a teraz pewnie się... USTAWA O WYCHOWANIU W...

                      Pozdrawiam!
                      Znowu bez ukłonów, bo po śliwowicy mógłbym sie nie podnieść...
                      Maciek
                      • maciekwiercinski Re: EKOLOGIA NAIWNA plusy? 04.02.02, 23:17
                        maciekwiercinski napisał(a):

                        > mjot1 napisał(a):
                        >
                        > > A waćpan dalej jedną grasz nutą.
                        > > - Skąd karmazyny w liczbie mnogiej? Był jeden o imieniu „Etos”
                        > . Czy
                        > > ż nie
                        > > zauważył Pan, że od pewnego momentu etosu u nas już nie ma? Stało się to z
                        >
                        > > chwilą wyniesienia tuszy (tegoż karmazyna właśnie) psowatemu chytrusowi. N
                        > a
                        > > marginesie słowo tusza odnoszę także do ryby, drobiu jak i wołu!
                        > > - Jenot... Wszak nadmieniłem wyraźnie (chyba?), że chciałbym by w pobliżu
                        > > przewinął się i rosomak?!
                        > > - Psa oczywiście, że mam jak również i kota. I to chyba nawet na kilku
                        > > punktach...
                        > >
                        > > A tak szczerze. Czy raczyłby Pan przeczytać moją wypowiedź i
                        > > przynajmniej postarać się ją zrozumieć? Watki zbyt zawiłe gotów jestem
                        > > rozjaśnić. Piszę to bez złośliwości, bo może i brniemy w tym samym kierunk
                        > u,
                        > > ale zdecydowanie obok siebie. Tak jakby jakoś równolegle? Ja strasznie lub
                        > ię
                        > > śliwowicę, ale wtedy nie siadam do klawiszy...
                        > > No i może jakaś odpowiedź na zadane pytanka?
                        > >
                        > > Najniższe ukłony!
                        > > Przyznam szczerze, że troszkę skołowany M.J.
                        >
                        > I nastepna preferencja botaniczna?
                        > Zaburzenie w przyrodzie?
                        > I jeszcze jeden niebezpieczny EGZOT, jakby nasza tarnina nie wystarczyła.
                        > Czy wolno człowiekowi męczyc ten biedny rodzaj Prunus?
                        > Zrywac te śliwki?
                        > Zamiast zostawić nature taką jak ona jest, a sliwki na żer owocówki
                        > sliwkóweczki...
                        > A potem dodając drożdży i cukru...
                        > A potem... AKCYZA!!!!!!!!!!
                        > Właśnie akcyzową znakomitą robia u nas na Śląsku w Bielsku, 12 letnią, ta z
                        > pieczatka sie nie umywa, bo tylko 2letnia...
                        > 70% pyszna!
                        > Ale wychodzi ze mnie antysemita?
                        > Okazuje sie, że kazdy temat jest niebezpieczny...
                        > Przedtem moglismy sie pokłucić, a teraz pewnie się... USTAWA O WYCHOWANIU W...
                        >
                        > Pozdrawiam!
                        > Znowu bez ukłonów, bo po śliwowicy mógłbym sie nie podnieść...
                        > Maciek

                        A etosu nie ma.., bo go zeżarły jenoty...
                        Hehehehehehehehe.........
                        Trzeba uważać na te obce gatunki.
                        Alkoholu rownież...
                        Ale my mamy nasza śląską 12 letnią...
                        Maciek
                        Wróg natury, grafoman i... alkoholik
                        • ptasiara_katula Re: EKOLOGIA NAIWNA plusy? 05.02.02, 14:24
                          Do P.Maćka
                          Właściwie to ostatnią wypowiedzią sam sobie wystawiłeś świadectwo.
                          Osobiście czuję się zażenowana.

                          Pewnie, że każdy ma prawo do swoich poglądów i wypowiedzi
                          Boli mnie natomiast to, że do czasu Twojego pojawienia się na forum dyskutowaliśmy tu na rózne tematy, ale nie obrażaliśmy sie nawzajem, wręcz przeciwnie dażymy się wzajemnym szacunkiem, ba w moim odczuciu nawet zaprzyjaźnilismy się.

                          Nie podważam twojej wiedzy, ale mam prawo stwierdzić, że nie podoba mi sie ton Twoich wypowiedzi.
                          Nie zgadzam sie także z Twoimi zapatrywaniami na niektóre tematy.
                          Nie jestesmy naiwnymi ekologami

                          M.J. i Jego "Zdecydowanie Leszą Połowę" bardzo szanuję i podobają mi sie ICH zapatrywania i podejście do przyrody, w czasie krótkiej znajomości wiele z ich cennych wypowiedzi staram się stosowac na codzień.

                          Sama tez bardzo kocham przyrodę , nie boję się tego sformułowania choć może brzmi infaltylnie.

                          Mam ogród rzeczywiście i staram się go prowadzić "ekologicznie" Staram się nie uzywać chemii, w każdym przypadku, w którym jest to mozliwe, choc nie twierdzę, że są sytuację, w których się nia ratuję.
                          W ogrodzie staram się zachowywać naturalną równowagę i prowadzić go w zgodzie z otoczeniem. Pisałam o tym nieraz, teraz tylko przypomnę - wprowadzam do niego tylko rodzime gatunki roślinne lub jak się od Ciebie dowiedziałam, takie które zasymilowały się z otoczeniem tak dobrze, że po prostu niewiedziałam, że to tzw. "egzoty".
                          W moim ogrodzie rosną forsycje, derenie, sosna pospolita, wierzby płaczące, brzozy, lipa, leszczyny, stare poniemieckie sliwki, jabłonie (które daja najzdrowsze owoce) i morwy, trochę bardzo starannie dobranych innych drzew owocowych, troche iglaków, magnolia, bluszcz pospolity, winobluszcz trójklapkowy (bardziej naturalny) i pięcioklapkowy, nawłocie, macierzanka, krwawnik, przerózne byliny i trawy.
                          Jako nawozu, o ile pamietasz uzywam kompostu własnej produkcji lub kurzeńca.
                          Do niszczenia chorób i owadów staram się uzywać roślinnych wywarów własnej produkcji.
                          cieszę się , bo w mojej ziemi mieszkają dzdzownice.
                          Chronię jak moge każdego mieszkańca ogrodu, od rzadko spotykanych owadów, pająków, po żaby, ropuchy i zaskrońce.
                          Aby przyciągnąc ptaki porozwieszałam budkilęgowe i dbam o nie przez cały rok. W zimie dokarmiam, w lecie pilnuję aby miały co pić
                          Szerszeniom pasącym się na kompoście ustepuje pola, aczkolwiek ich gniazdo na strychu zlikwidowałam. Osy mieszkają w szczelinach domu, przy czym te bliżej wejście (szczeliny) pozaklejalismy. Myszy, nornice i krety - zyją sobie w miarę bezpiecznie, chyba, że założą gniazdo lub podgryzają korzenie drzewek.
                          Kopce kretów na trwanikach - to widok naturany.
                          Jak raz jeden kret zapędził się pod drzwi domu, to wynieśliśmy go w bezpieczne miejsce.
                          Równie dobrze mają się mrówki.
                          Roslin, które dla zdrowego życa potrzebują ochrony chemicznej z zasady nie sadzę.
                          W moim ogrodzie, na trwanikach rosna sobie rózne grzyby, mech, koniczyna i rosną choć pozakładanie tych trwaników w moich warunkach naturalnych wymagało duzo pracy (bardzo mizerna, sucha ziemia)

                          Choinki na święta mimo wszystko kupuję w doniczkach, choć wiem, że 90 % z nich ze względu na posadzenie do tychże doniczek parę dni wczesniej i pociete korzenie nie przetrwa do wiosny i wcale nie z powodu wysuszenia przy kaloryferze.
                          Cietej, pomimo tego, że częśc pochodzi z plantacji hodowlanych nie kupuję i nigdy nie kupię, co nie oznacza, że postawię sobie w domu sztuczną chociaż zgadzam się M.J., że wolałabym porozdawać sztuczne za darmo tym, którzy dla tradycji potrafią zniszczyć przepiekne drzewo.
                          Podobnie jak moi Przyjaciele z forum, nie blokuję tartaków ( w centralnym palę także drewnem) , nie urządzam pikiet, blokad i innych zadym, choć czasem bardzo mnie ponosi i wiem ,że najskuteczniejszym rozwiązaniem byłaby rozruba.

                          Jak kupuję buty czy torbę to skórzane, naturalne.

                          Jak lis przychodzi po kury sąsiada -ja jako dzikus nie hoduję, to nie rozpaczam. W pewnym momencie, zaraz na początku naszego mieszkania tutaj hodowłam i jak pewnego razu jastrząb zabrał jedną jak swoją też nie podniosłam larum. Nigdy nie zjadłam nawet rosołu znich, choć nie jestem wegetarianką.
                          Podobnie było z kotami, które ginęły nocą bez śladu, jak sądzę jako pozywienie lisów. Akceptowałam to, choć koty są jedna z moich pasji.
                          Psa chronie na swój sposób, a gdyby jakiś wilk pojawił się w moim ogrodzie to tylko bym się cieszyła. Podkreslam, jeżeli mojemu pupilowi, z racji bliskiego sąsiedztwa dzikiej zwierzyny miałaby stać się krzywda, to byłaby tylko i wyłacznie moja wina.
                          Przeczytałam twoje dyskusje z róznymi uczestnikami forum w róznych wątkach i we wszystkich tych sprawach staję po ich stronie.
                          Przykro mi, ale uważam, że rzeczywiście zbyt często swoimi wypowiedziami po prostu nas obrażasz.

                          Reasumując wolę być dzika, naiwna i pozostaję przy swoim podejściu do przyrody, do mojego ogrodu (nigdy nie nazwałam go ekologicznym)do jego mieszkańców.
                          Pozostaję także niezmiennie w swoim szacunku dla Przyjaciół, których tu znalazłam.

                          Zasmucona i zatrwozona
                          Katula



                          • maciekwiercinski Re: EKOLOGIA NAIWNA minusy? 05.02.02, 14:58
                            Katulo!

                            Ja tak samo jak Ty kocham przyrodę, choć sam czasownik wydał Ci sie naiwny...
                            Co więcej wcale nie napisałem, że którykolwiek z Sznownych i Szanowanych
                            Uczestników forum jest dzikusem, naiwniakiem... Pisałem natomiast na temat
                            pewnego sposoby traktowania ochrony przyrody, przeciwko urządzaniu blokad,
                            pikiet i podonych awanturniczych metod, które wcale nie służą ochronie
                            przyrody...
                            Więcej kompromitują cała ideę ochrony.

                            Powiedz mi Katulo!

                            W jaki sposób Ciebie obraziłem jezeli wcale nie urządzasz pikiet i innych
                            wygłupów?
                            A czy tak czyni którykolwiek, z uczestniow forum?
                            Wieć kogo obraziłem?

                            Z Twojego postu wnoszę, że zauważasz jednak, że pewne gatunki mogą być dla
                            Ciebie uciążliwe: te nornice, co są dobre, dopóki nie podgryzają drzewek..?
                            A inne, które niszczysz ekologinymi wywarami?

                            Dobrze przysłużysz się wilkom, gdy zrozumiesz, że dla innych ludzi wilk może
                            być tak samo lub jeszcze bardziej uciązliwy niz dla Ciebie Twoje nornice
                            mszcie, pędzik przedzimek...

                            Z Wielce Szanownym mjotem pierwszym sobie bardzo ineteresująco pogawedziliśmy i
                            doszliśmy do wniosku, że myslimy tak samo i jeszcze mamy podobne upodobania....

                            Cieszę, że i moim myśleniu znalazłaś naiwności, bo naiwność nikomu jeszce
                            pożytku nie przyniosła, jak wiele szkód narobiła...

                            Przykładem tego, chocby ochrona Nornicy Rudej w wałach przeciwpowodziowych,
                            natomiast w swoim ogrodzie możesz mieć tysiące nornic, gdy nie żerują na
                            drzewkach sąsiada, możesz mieć klika lisów, bo Twój kot i pies nie duszą kur
                            sąsiadów...
                            I wiem, że Ty nie będziesz uważała sasiada za prymitywnego dzikusa, gdy mu sie
                            nie spodoba, że Twój pies, lis, czy wilk zagryzie jego kurę, owcę, czy nie daj
                            Boże...

                            A tym chyba rzecywiście trzeba sie zająć?

                            Pozdrawiam!

                            Maciek

                            Wróg przyrody.
                            • maciekwiercinski Re: EKOLOGIA NAIWNA/ EGZOTY. 05.02.02, 15:46
                              Katulo!

                              Piszesz, że nie masz egzotów w swoim ogrodzie...
                              A dereń, co rośnie na Wołyniu, ale na Dolnym Śląskum jest egzotem.., może
                              bardziej obcym niż daglezja, czy rododendron, które się tu zdomowiły już...
                              I gdy na Ślęży rośnie daglezja lepiej niż jodła, czy pożywka opieńki: swierk,
                              który jest zastepowany innymi gatunkami...
                              To ktory gatunek jest tutaj bardziej na miejscu?
                              A cały masyw jest sztucznie zalesiony, podobnie jak całe Pieniny...


                              A sprawie zwierząt, czy jesteś konsekwentana?
                              Masz kota, co pochodzi z Afryki, psa, co jest udomowionym szakalem, zamiast
                              naszej swojskiej łasiczki, czy wilka...

                              A co do choinek, to podrost jest często przez samych leśników częściowo
                              usuwany, ze względów sanitarnych, przeciw-pożarowych..
                              Pozatem choinka z podrostu jako cienista jest znacznie mniej wartośiowa od
                              plantacyjnej...

                              Pozdrawiam jeszcze raz Uczestniów forum i zapraszam do dyskusji, nawet
                              szczególnie gorącej!

                              Wróg przyrody
                              Maciek
                        • mjot1 Re: EKOLOGIA NAIWNA + 05.02.02, 17:18
                          Cóż... Nadajemy jednak na zupełnie innych częstotliwościach. I stąd (mniemam)
                          na hasło brak odzewu.
                          Dysputy, w której uczestnicy nie słyszą się wzajemnie doprawdy nie należy
                          przeciągać.
                          Dlatego też pozostając w szacunku wycofuję się cichutko.

                          Tak na stronie. Śliwowica moja jest z gatunku „ w gazetę pakowanych”.
                          Śliwy są „kiszone” bez dodatku (Boże broń!) jakichś preparowanych drożdży.
                          Zawsze ma tylko 56% (dłużej można się nią delektować). Bukiecik ma wspaniały,
                          nie wspominając o tej specyficznej „lepkości” pozwalającej wspiąć się ciepełku
                          z trzewi do gardzieli. Zresztą, co się będę rozpisywał! Jeśli ktoś zna
                          smak „Łąckiej” lub „Bieszczadzkiej” (mam na myśli prawdziwe) to wie. Moja ze
                          względu na ilość „logarytmów” jest zdecydowanie bardziej „towarzyska”!

                          Kłaniam się nisko!
                          Uciszający się M.J.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka