przystojny_bystry_skromny
08.02.02, 08:38
Ostatnio mieszkańcy stolicy mają przyjemność oglądania żałosnej akcji
przyprawiania Legii chlubnych tradycji. W autobusach, tramwajach, metrze
sympatycy klubu z Lazienkowskiej naklejają "vlepki" z podobizną Deyny i nie
martwiąc się szarganiem godności tego skąd inąd wielkigo piłkarza próbują
załatwić swoje sprawy. Dla wolniej kumających tłumaczę, że umiejscawianie
wizerunku zmarłego w miejscach publicznych bez zgody rodziny nie jest rzeczą
chwalebną. Poza tym, vlepki są nielegalne i wizerunek pana Deyny jest
zazwyczaj na wpół obdarty, bo MZA nie może sobie pozwalać na wvlepkowy
wandalizm. Tak więc twarz Deyny, często niekompletna, spoziera na nas spod
warstwy brudu. Odczucia estetyczne - mniej niż zero. Czym tłumaczą sobie "fani"
Legii swą działalność. Przyprawienie Legii historii klubu z tradycjami poprzez
odwoływanie się do lat zamierzchłych. Niekoniecznie uważam by było się do czego
odwoływać. I po co? By przypomnieć, że Legia to były pupilek komunistów. Bez
sensu. Tradycje Legii są takie, że lepiej o nich zapomnieć, więc ciszej nad tą
trumną. Legia nigdy nie będzie Polonią. Tradycji nie stworzy jeden zawodnik,
ani wspaniałe wyniki. Tradycja to ludzie kierujący klubem i atmosfera, która w
okół niego panuje. Za opór i próby walki o "wolność ideologiczną" wiele klubów
zapłaciło sporą cenę. Mają jednak satysfakcję, że się nigdy nie ugieły. Mają
piękną tradycję. Legia nigdy nie będzie Polonią, tak jak Kraków (stolica
Generalnej Gubernii) nigdy nie będzie Warszawą (zburzona, ale niepodległa do
końca).
pozdrawiam