Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Rutkowski, Wujec: Najlepsi z najlepszych

    IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 12.04.04, 18:51
    3000 asyst i dołączenie do grona najlepszych.Wiecie oczywiście kto.A ciekawym
    kandydatem do MIP jest Bob Sura.Ostatnio 3D.Kupchak za co?Dla mnie ważniejszy
    jest Reggie.Cały czas z 1 drużyną.Malone i Payton się sprzedali.Ewing i
    Barkley nie mają pierścieni i żyją.Mecze Deportivo i Monaco wskazują na to,że
    nie najważniejsza jest drużyna z nazwiskami,ale drużyna dla której się
    poświęca siebie.Dowód:Utah z szansami na awans a Bucks już wyżej.Zamienił
    stryjek siekierkę na playoff-Bonzi z Blazers do Memphis.
    Obserwuj wątek
      • Gość: hejira Re: Rutkowski, Wujec: Najlepsi z najlepszych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.04, 19:05
        chcialem rowniez zauwazyc ze jeden z komentatorow lubi mowic "konkurs wsadek do
        kosza" - no i inny pan lubi używac ang terminologii w sytuacjach kiedy nie
        trzeba - ball kicking lub tez podanie behind the back . I love this Guy hehe
      • saper Re: Rutkowski, Wujec: Najlepsi z najlepszych 12.04.04, 19:18
        spoko komentarze, a ta dodatkowa kategoria nagród i komentarz do niej.. pogratulować. w tym tygodniu na +
        • Gość: k.garnet czołówka "wkładaczy" :)) IP: *.podkowa-lesna.sdi.tpnet.pl 12.04.04, 20:04
          Czemu nie ma Garnetta. Na oficjalnej stronce Minnesoty, w Statystykach. Kevin
          granice 100 pak w tym sezonie przekroczył już z miesiąc temu. Napewno ma wiec
          wiecej niż 98.
      • Gość: ronin Jermaine ma słabą pamięć .... IP: *.zychlin.sdi.tpnet.pl 12.04.04, 20:36
        ... dwa lata temu podczas p-o Reggie całkiem przyzwoitą paczką w ostatniej
        sekundzie wygrał mecz Pacers (po dogrywce). Wtedy też wszyscy myśleli, ze będzie
        rzucał. W przeciwnieśtwie do Reggiego, Jeramiane w ubiegłym seoznie został w
        ostatniej sekundzie, przy próbie podobnej paczki (wsadu, wkładu, wsadki,
        przyłożenia :D :D ) zablokowany przez Theo Ratlifa. Ucz sie młody :D :D :D
        • Gość: Luc Re: Jermaine ma słabą pamięć .... IP: 134.93.62.* 12.04.04, 20:49
          ronin- znasz Jackosia z zychlina?
        • Gość: avatar Re: Jermaine ma słabą pamięć .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.04, 17:47
          Ronin z UT? ;P
      • Gość: Budolf Re: Rutkowski, Wujec: Najlepsi z najlepszych IP: 193.16.255.* 12.04.04, 22:32
        Dodał bym do kandydatów na Sixth Man Award Manu Ginobili z SA Spurs, mimo, ze
        nie lubie tego klubu obserwuje argentynskiego obronce i musze stwierdzic, że
        gra znakomicie!! Inna sprawa ze wszystkie te konkursy sa strasznie subiektywne
        ( statystyki plus to co dany gracz wniósł do wyniku drużyny, pominięcie
        McGrady'ego, NBA to swietny biznes i naprawde mnóstwo ludzi na tym niezle
        zarabia i bardzo sie emocjonuje.)
      • Gość: reaf85 Re: Rutkowski, Wujec: Najlepsi z najlepszych IP: *.pradniki.sdi.tpnet.pl 12.04.04, 22:45
        Kevin Garnett ma w tym sezonie 109 wsadów, więc chyba powinien być uwzględniony
      • Gość: naz Rasheed nie poszedł wcale za bezcen... IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 13.04.04, 00:13
        o ile dobrze pamiętam to za Rasheeda Hawks dostali już wyżej wspomnianego Surę,
        a chyba z nim nie jest tak źle, skoro stuka sobie triple-double dzień po dniu
        (rasheed w karierze ma choć z jedno TD?).
        • Gość: SHANE.XXX@WP.PL Re: Rasheed nie poszedł wcale za bezcen... IP: *.wloclawek.cvx.ppp.tpnet.pl 13.04.04, 00:53
          POROWNUJESZ SURE DO SHEEDA?
          OSZALALES?
          A KTO MA ZBIERAC W HAWKS?
          • Gość: WALKER O komentatorach słów kilka... IP: 5.2.* / *.chello.pl 13.04.04, 01:50
            Największym mistrzostwem i absolutnym MVK(k jak komentator)wszechczasów było
            jak Michałowicz z Noculakiem tak się zagadali w końcówce że nie wiedzieli kto
            wygrał (twierdzili uparcie że jest dogrywka)i że statystycy NBA się napewno
            pomylili. To było w meczu Minesoty z kimś tam (nie pamiętam). ps.wasze
            felietony są najlepsze ze wszystkich sportowych i porównywalne chyba tylko do
            felietonów Kazika w Telewizyjnej - pozdrawiam .
        • lukasz22w-wa Re: Rasheed nie poszedł wcale za bezcen... 13.04.04, 02:25
          A z CBA wzięli Colliera, który dostał kilkanaście minut gry w meczu i spisuje
          się znkomicie. Tak jest jest w NBA (niegdyś zachwycano się miernotą Maloneyem),
          że jeśli dostaniesz więcej minut, to zwykle je wykorzystujesz. A moim zdanie
          Sura jest gorszym graczem niż typowy przeciętniak z ligi NBA na pozycji numer2
          (ot choćby K.Kittles).

          PS. W jakiej innej drużynie taki dziad jak S.Jackson, który nie jest przecież
          tytanem ofensywy mógłby oddawać tyle rzutów??? Specyfika drużyny Hawks jest
          doprawdy porażająca i wszystko jest w niej nielogiczne....ale to już temat na
          inny wątek, choć cały czas mnie gryzie czemu center z CBA, odrzucony przez
          wszystkich, radzi sobie lepiej niż były all-star(aczkolwiek gdy był wybrany,
          nie mógł zagrać) Theo Rattliff i czemu drużyna po pozbyciu się całego swojego
          utalentowanego składu gra lepiej bez nich....Doprawdy ewenement.
          Pozdro
        • Gość: Kobe Bryant Bład IP: *.laczpol.net.pl 14.04.04, 14:37
          Władze NBA uznaly , ze przepis wyraznie mowi , ze "oddanie rzutu" to proba
          trafienia pilka w w srodek obreczy , czego bie robil Bobby Sura , rzucajacy w
          koncowce meczu specjalnie niecelnie - w celu uzyskania tripple double .Nie bylo
          oddanego rzutu , wiec nie bylo dziesiatej zbiorki. Z powyzszego widac , ze nie
          notuje chlopak tripple double codziennie.
      • Gość: KibicP. I wszystko jasne! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.04.04, 08:49
        Znowu autorzy artykułu chcą być kontrowersyjni i oryginalni. Tracy McGrady nie
        znalazł się nawet w 3 piątce!!! Jak to autorzy piszą "najlepszy gracz
        najgorszego zespołunie zasłużył" - a przecież nie problem być właśnie
        najlepszym zawodnikiem w hajlepszym zespole, w którym ma się super wsparcie, a
        problem jest właśnie wtedy, gdy jest wirtuoz i nie ma z kim grać, nikt go nie
        wspiera... musi sobie radzić sam! Taki jest właśnie McGrady!!!
        • Gość: johnny rep Re: I wszystko jasne! IP: *.me.emse.fr / *.rain.fr 13.04.04, 11:01
          Albo odwrotnie - nie problem rzucac 40 pkt na mecz jesli dookola same baranki
          bo ktos sie w koncu za to rzucanie musi wziac ;)
          pozdro
        • lukasz22w-wa Czy T-Mac rzeczywiście nie ma z kim grac? 13.04.04, 14:18
          Postanowiłem się uczepić tego wątku i przy okazji zasygnalizować, że jest w NBA
          drużyna, która nie ma w swoim skałdzie żadnego gracza pokroju T-Maca, ba nawet
          J.Howarda, a radzi sobie lepiej niż "Magicy". Tą drużyną jest oczywiście
          wspomniana przeze mnie wcześniej Atlanta Hawks, najbardziej irracjonalna
          drużyna w NBA. "Jastrzebie" postanowiły oczyścić swój budżet w tym roku i
          oddali wszystko, co mieli. Kto został w drużynie? tu postatram sie o krótki
          komentarz....
          1)Jason Terry- solidny, rzec można niezły guard, który jednak nigdy nie będzie
          graczem formatu All-Star, co ciekawe zamiast grać lepiej po odejściu gwiazd,
          jego statsy są gorsze...
          2)Bob Sura- chyba w ostatnich dniach największe objawienie w lidze. Tym
          niemniej jest to typowy przeciętniak, który podczas swej długiej już kariery
          niczym specjalnym się nie wyróżnił. Teraz dostał miejsce w "5" i mnóstwo minut
          gry i doskonale to wykorzystał.
          3)Stephen Jackson- w San Antonio był niezły, wydawało się że tam zostanie, ale
          poleciał na "kasę" i wyszedł na tym jak Zabłocki na mydle. Obecnie, co byłoby
          zupełnie nie do pomyślenia przed sezonem jest największą gwiazdą Atlanty.
          (Jak przy nim wygląda super-star Orlando T-Mac...śmieszne porównanie)
          4)Chris Crawford- wyciągnięty z rezerw, zupełnie zakurzony gracz, który okazał
          się bardzo przydatną "czwórką", a i punktów rzuca niemało..kolejny, który
          wykorzystał swoją szansę.
          5)Jason Collier- o nim już pisałem....dla mnie rewelacja. znależć taiego centra
          za minimalną "kaskę", to ewenement. Czy GMowie innych drużyn, które też nie
          maja centrów znaja sie na swojej robocie?
          6)Boris Riffod-Diaw- a to przykład, że nie wszystko zloto, co się świeci.
          jest to kolejny ewenement w drużyne, ale tym razem już na minus. Facet gra
          ponad 25 minut w meczu, a nie ma średniej punktowej nawet 5. Co dziwniejsze,
          wszyscy uważaja go za wielką nadzieję. Tym bardziej to zastanawia, gdyż pan
          Borys chyba boi się oddawać rzuty. W drużynie gdzie nie mógłby sobie robić co
          chce on oddaje rzut średnio co 6 minut. W takim razie i ja chętnie zgłaszam
          swój akces do Hawks...skoro taki gość jest największą perspektywą, to i ja na
          pewno zostalbym doceniony.
          To na tyle o Hawks (zastanawia mnie to, że tak mało wykorzystują W.Persona).

          Z tego co widać, to w Orlando talent jest na pewno większy, ale ja nie moge
          oprzeć się wrażeniu, że postać T-Maca wielu w drużynie paraliżuje. Taki
          indywidualista moim zdaniem nie zasługuje na trzecią piątkę NBA, ani na występ
          w All-Star. (a co jest godne zauważenia, Orlando bez niego nie gra wcale
          gorzej, choć czy jest to w ogóle możliwe?). Moim zdaniem ktoś taki jak McGrady
          zabija piękno basketu...
          Pozdro
          • Gość: spabloo Re: Czy T-Mac rzeczywiście nie ma z kim grac? IP: *.it / 62.233.189.* 13.04.04, 16:25
            lukasz podam ci 2 fakty:
            1. Orlando wygrało dzisiaj pierwszy mecz bez T-Maca. Dopiero. Więc jak możesz
            mówić, że bez niego grają lepiej? Miałem okazję oglądać ich zarówno z McGradym
            jak i bez niego. Bez Tracy'ego to jest totalna nędza. Ale tak to jest jak się
            nie ma porządnego rozgrywającego (centra się nie będę czepiał, ale nikt mi nie
            znajdzie gorszego startera niż DeClercq).
            2. T-Mac ma 5,5 asysty w meczu. Nie najgorzej jak na indywidualistę, prawda?
            • lukasz22w-wa Re: Czy T-Mac rzeczywiście nie ma z kim grac? 13.04.04, 17:01
              A czemu skończył sezon, mimo iż nie miał kontuzji? Odpowiedź jest oczywista,
              gdy spojrzymy na tabelę strzelców i kontuzję pewnego gracza z Philly.
              • Gość: spabloo Re: Czy T-Mac rzeczywiście nie ma z kim grac? IP: *.it / 62.233.189.* 13.04.04, 17:45
                A jesteś pewien, że nie miał żadnej kontuzji? Pół sezonu grał z bólem pleców,
                więc czemu teraz sądzisz, że miałby udawać z kolanem? Żeby być królem
                strzelców, albo dlatego, że sobie już ten tytuł zapewnił? E tam - bez przesady.
                Jeździ z drużyną na mecze wyjazdowe, siedzi na ławce. Gdyby drużyna grała o
                coś, to możliwe że bez względu na jakikolwiek uraz występowałby na parkiecie,
                ale w tej sytuacji po co się narażać? Nie doszukiwałbym się w tym jakichś
                teorii spiskowych.
                • lukasz22w-wa Re: Czy T-Mac rzeczywiście nie ma z kim grac? 13.04.04, 17:57
                  Moim zdaniem nie jest to żadna spiskowa teoria. Jeżeli jest się członkiem
                  drużyny, to gra się dla niej cały czas. Moim zdaniem są 2 powody
                  rezygnacji/odesłania T-Maca:
                  1)Właśnie tytuł króla strzelców (przecież McGrady nic nie osiągnął w swojej
                  karierze)
                  2)Najniższa pozycja w celu zdobycia Uche Okafora
                  Pozdro
                  • lukasz22w-wa Re: Czy T-Mac rzeczywiście nie ma z kim grac? 13.04.04, 18:27
                    Oczywiście nie Uche, tylko Emeka Okafor...Sorki :)
                    • Gość: spabloo Re: Czy T-Mac rzeczywiście nie ma z kim grac? IP: *.it / 62.233.189.* 13.04.04, 20:20
                      Ad 1. Nie jest jedynym graczem w NBA, który do tej pory nic nie osiągnął. Kevin
                      Garnett do tej pory również nie przeszedł I rundy PO. W tym roku to się pewnie
                      zmieni, ale należy wziąść poprawkę na to, że skład Minnesoty został solidnie
                      wzmocniony. Orlando tymczasem pozyskało Howarda, który dubluje się z Goodenem,
                      pozyskało Lue, który nie umie rozgrywać o czym zresztą sam powiedział niedawno
                      w wywiadzie. A polityka klubu to nie wina T-Maca.
                      Ad. 2. Po pierwsze: każdy chce Okafora, ale szansa wylosowania nr 1 w przypadku
                      ostatniej drużyny w NBA to 25%, predostatniej 20%. Przegrywanie daje tylko 5%
                      większe szanse. Ma to sens? Dla kibiców na pewno nie.
                      Po drugie: to, że klub jak mówisz odesłał T-Maca, bo chce Okafora, to już nie
                      leży w gestii T-Maca, więc dlaczego go za to obwiniać?
                      • lukasz22w-wa Re: Czy T-Mac rzeczywiście nie ma z kim grac? 13.04.04, 20:42
                        Ad2. Dlatego też napisałem "rezygnacji/odesłania T-Maca". Ja za to go nie
                        obwiniam...

                        PS. Czy K.G. nic nie osiągnął? Nie zgodzę się...W porównaniu z T-Makiem
                        osiągnał niedostępne dla niego wyżyny, a do tego grając na o wiele silniejszym
                        zachodzie. Gra na Olimpiadzie, MVP meczu Gwiazd i w tym sezonie MVp już
                        podzielę skórę na niedźwiedziu)...drobniejsze sukcesy też mógłbym wymieniać, a
                        już kolejny sezon ze statsami 20-10-5 to ewenement...A co do sukcesów
                        zespołowych, oby nadeszły w tym sezonie.
                        Pzdr
                        • Gość: spabloo Re: Czy T-Mac rzeczywiście nie ma z kim grac? IP: *.it / 62.233.189.* 13.04.04, 21:12
                          Z tymi wyżynami to mocno przesadziłeś ;). Do tej pory (no bo faktycznie KG
                          będzie MVP w tym sezonie). Obaj byli już wybierani do All-NBA First Team, w tym
                          meczu gwiazd o którym mówisz, gdyby nie głupawy faul Jermaina O'Neala na
                          Bryancie, to wygrałby Wschód i MVP tego meczu zostałby prawdopodobnie T-Mac. Na
                          pewno nie odstawał od niego w tym meczu. Oczywiście KG ma więcej wyróżnień na
                          koncie, wybory do All-Defensive, o których McGrady może tylko pomarzyć. Ale czy
                          osiągnął coś tak przekonująco wielkiego, aby powiedzieć, że są to niedostępne
                          dla Tracy'ego wyżyny? Jeśli oprócz MVP dojdzie w tym sezonie do wielkiego
                          Finału to przyznam ci rację - to będzie coś wyjątkowego, co postawi McGrady'ego
                          na straconej pozycji.
                          PS. Silny zachód, ale i silna drużyna :).
                          PS2. Żeby nie było niedomówień. Sam uważam KG za lepszego gracza niż T-Mac. Ale
                          porównując sukcesy obydwu nie widzę ogromnej różnicy.
                          • lukasz22w-wa Re: Czy T-Mac rzeczywiście nie ma z kim grac? 13.04.04, 21:44
                            Co do tamtego meczu gwiazd- nie chodzi tu o sam faul O'Neala, gdyby East był
                            skuteczniejszy, gdyby załózmy Duncan pomylił sie w jednym z rzutów, wygrałby
                            East, ale MVP moim zdaniem dostałby Jordan. Takie gdybania do niczego nie
                            prowadzą (aczkolwiek czasem miło się rozmarzyc...mnie osobiście zastanawia co
                            by było gdyby Paxson nie trafił trójki w 6 meczu finałowym z Phoenix w 1993
                            roku). Tym niemniej niezaprzeczalnym faktem jest, że Garnett ma MVP, nikt mu go
                            nie odbierze, a o tym, że T-Mac rozegrał dobry mecz nikt już nie pamięta...
                            Zresztą o wielkości Garnetta mógłbym pisać tu wypracowania, podobnie pewnie jak
                            Ty o T-Macu, ale chyba nie o to tu chodzi. Porównywanie tych graczy jest trudne
                            z tego względu, iz grają na innych pozycjach.

                            PS. Fajnie, że wreszcie ktoś zawitał na forum...mam nadzieję, że będziesz
                            częściej coś pisał, bo ostatnio jest z tym problem i na forum licze tylko na
                            artykuł Rutkowskiego i Wujca (w poniedziałek) i komentarze Wilta (zwykle w
                            środę). Może założysz jakiś wątek...wreszcie coś by ruszyło.

                            Pozdro
                            • Gość: booyaa Re: Czy T-Mac rzeczywiście nie ma z kim grac? IP: *.toya.net.pl 13.04.04, 23:33
                              hmmm...da Kid po raz pierwszy ma w swojej druzynie zawodników,którzy coś
                              potrafia!Ale zwróćmy uwage,że KG i bez nich zawsze ciągnał Minesote do play
                              Off,a T-Mac bez wsparcia partnerów nie osiagnął nic...jego druzyna jest
                              najgorsza!!!I to jest wyzszość KG nad T-Mac'iem...garnett ma zdecydowanie
                              wieksze zdolności przywódcze i jest chyba bardziej głody sukcesów!!!
                              Pozdrawiam :-)
                            • Gość: Kobe Bryant Dziennik Koby'ego IP: *.laczpol.net.pl 14.04.04, 15:03
                              No coz , a zatem play off .Zastanawia mnie tylko jedna rzecz - czy uda sie
                              pobic nasz rekord jednej porazki w play off....
                              Niepokoi mnie tez jedno - kolano Shaqa , jesli znowu bedzie niepelnosprawny(jak
                              w zeszlym roku) to moga byc wieksze problemy.
                              Niestety , na Minnesote bym nie liczyl - w momencie kiedy trafia na nas ,
                              Sacramento , San Antonio to leza .Leza i kwicza.
                              Jesli moge sie odniesc do powyzszego - KG faktycznie nic nie osiagnal , i byc
                              moze nawt nie osiagnie , ale juz zasluzyl sobie na pozycje taka jak Barkley ,
                              czy Malone - jest grajacym czlonkiem Hall of Fame .T-Mac musi sobie zasluzyc ,
                              na razie jest na drodze do wyrobienia sobie takiej pozycji jak AI , czyli
                              supersamolubnego supersnajpera ktory nigdy nic nie osiagnie , bo go nie
                              nauczono ze to gra zespolowa.
                              • lukasz22w-wa Kevin Garnett- dominator.... 14.04.04, 15:48
                                No coż...i tym razem szanowny Kobe nie wykazał się zdolnością racjonalnego
                                myślenia. W głowie pewnie mu wciąż dziewczynki, rabowanie, gwałcenie i
                                odurzanie się. Tym tylko jestem w stanie wytłumaczyć tego posta. Bardzo chętnie
                                wyprowadzę kolegę z meczu Gwiazd (och...chyba nie będzie cię w pierwszej piątce
                                sezonu...bardzo mi przykro) z błędnych przekonań.
                                Bardzo mnie zaciekawiło to, że Wilki leżą i kwiczą i konfrontacji z:
                                1)KornFlakers- jak dobrze pamiętam wynik sezonu zasadniczego to 3:1 dla
                                Minnesoty. Tak, tak, widzę oburzenie na twarzy niewiernego Kobe'go...przecież
                                wtedy nie grała nasz doskonały kwartet. Ciekawe czy podobne tłumaczenia bedą po
                                przegranej w PO? Tam nikt nie zagwarantuje ci, że podtatusiali gwiazdorzy będą
                                grać...
                                Ostatnie spotkania Wilków dowodzą, że cała układanka w końcu została chyba
                                idealnie skompletowana. A tak w ogóle w tej konfrontacji najbardziej obawiam
                                się Shaqa...
                                nie K.B. sobie rzuca- całkiem nieźle mu to wychodzi i w ten sposób zapewni
                                druzynie z Minneapolis wygraną...
                                2)Sacramento- ostatnie ich mecze dowodzą, że chyba nawet Atlanta by nie musiała
                                się ich obawiać.
                                3)San Antonio- tu jest jedyny gracz w lidze, który może się przeciwstawić
                                dominacji Garnetta, jednakże analiza pozostałych zawodników każe upartywać
                                faworyta w ekipie "Big Ticketa"
                                Podsumowanie...Kobasku, dobra rada...zajmij się najpierw swoją drużyną, swoimi
                                problemami i nie gwałć więcej (podobno młodzi rookies boją się iść pod
                                prysznic, gdy ty tam jesteś)

                                No i głos w sprawie Iversona...Jak wielu z forumowiczów zauważyło, jestem
                                zdecydowanym przeciwnikiem nazbyt indywidualnych popisów zawodnikow. Jednakże
                                do pewnego czasu A.I. doprawdy mi imponował. Wiadomo, że cel uświęca środki i w
                                tym przypadku miało to potwierdzenie- taktyka ofensywna Philly była ustawiona
                                wybitnie pod jednego gracza i dopóki przynosilo to efekt było OK...teraz już OK
                                nie jest, więc Allen powinien przemyśleć to, co robi.
                                PS. Pamiętam jak Stackhouse ( w czasie fatalnego sezonu, gdy grał w Philly
                                razem z A.I. i Colemanem ) po odejściu do Detroit powiedział, że jeśli musiałby
                                zagrać jeszcze jeden mecz z Iversonem, pewnie by go udusił
                                • Gość: Wilt Re: Kevin Garnett- dominator.... IP: 62.29.137.* 14.04.04, 16:19
                                  Łukasz, czy Ty nieco nie przesadzasz z tymi atakami na Kobego? Rozumiem - trash
                                  talking przed playoffs, nie do końca serio, ale wszystko ma swoje granice
                                  (których kolega podpisujący się jako Kobe nie przekracza, pisze tylko, że jego
                                  zdaniem Wolves przegrają). Bryant rabuje i odurza się: czy zaraz przeczytamy,
                                  że jest neonazistą i oddaje cześć Szatanowi? Nie mówiąc, że jeśli chodzi o
                                  oskarżenie o gwałt, trzeba poczekać na werdykt sądu. Natomiast w przypadku KG
                                  nie trzeba czekać: jako młodocianemu udowodniono mu pobicie ze swoim "gangiem"
                                  białego nastolatka na tle rasowym. I dlatego, choć nie tylko, lepiej
                                  powstrzymałbyś się od ataków z tej strony, koncentrując się na koszykówce:
                                  nawet tak absurdalne twierdzenia, jak że Kobego nie wybiorą do All - NBA First
                                  Team ;-), będą bardziej na miejscu niż tamto.
                                  • Gość: Kobe Bryant Re: Kevin Garnett- dominator.... IP: *.laczpol.net.pl 14.04.04, 16:56
                                    Wilt jak zawsze wie , co mowi , jednak co old school to old school..by the
                                    way , Wilt , wiesz , ze pobilem rekord sezonu wczoraj - to tylko prawie polowa
                                    stowki , ale zawsze cos
                                  • lukasz22w-wa Re: Kevin Garnett- dominator.... 14.04.04, 18:31
                                    Z tym trash-talk trafiłeś w samo sedno. Jest dziś piękny dzionek, a ja właśnie
                                    parę godzin temu wróciłem z gry w basket i musiałem odreagować ciągłe
                                    zrzędzenie jednego gościa...aż łeb mi pękał. Przyznaje, że za ostro
                                    potraktowałem Kobe'go, a na komentarze o ewentualnych potyczkach MIN-LAL
                                    poczekajmy do PO.
                                    Pzdr
                                • Gość: Kobe Bryant Re: Kevin Garnett- dominator.... IP: *.laczpol.net.pl 14.04.04, 16:49
                                  ad1.Sezon zasadniczy sezonem zasadniczym , a PO PO i wiadomo nie od dzis ze
                                  KG , chociaz cienki nie jest , to na zwyciestwa w najwazniejszych momentach go
                                  nie stac.Natomiast my mamy sklad lepszy niz wtedy , kiedy przegralismy jeden
                                  mecz PO , czy ktos w ogole postawi kase na kogos innego?
                                  ad2.Sacramento - to zespol bardziej kompletny , grozniejszy z dystansu , i
                                  Miller z Divacem nie lapia fauli z predkoscia swiatla , jak robi to
                                  Olawokandi , jak Banda KG trafi na Bande C-Webba , to gora beda ci drudzy.
                                  ad3.Dominator w lidze jest tylko jeden , i kazdy wie kto nim jest , oprocz
                                  niejakiego Lukasza (bez urazy , bo twoja wiedza jest rzetelna , tylko wnioski
                                  bledne), ktoremu sie zdaje ze jest nim KG , nie nie jest , Timmy tez nie jest ,
                                  jest nim Shaq-Diesel ,moi drodzy.
                                  Natomiast a'propos SA powtarzam- jak nam sie powinie noga , to wlasnie oni maja
                                  najblizej do mistrzostwa , chociaz wtedy moze wygraloby lige.......Detroit.
                                  pozdro
                                  • lukasz22w-wa Re: Kevin Garnett- dominator.... 14.04.04, 18:36
                                    Chyba znów się trochę zagalopowałeś. To, że Shaq w sferze 2 metrów od kosza
                                    dominuje, wie każdy kto widział choćby jeden jego mecz....Pisałem o dominacji
                                    na całym parkiecie, wszechstronności, wpływie na grę drużyny...tutaj K.G. bije
                                    Shaqa na głowę i chyba sie z tym zgodzisz...
                                    • Gość: Kobe Bryant Re: Kevin Garnett- dominator.... IP: *.laczpol.net.pl 15.04.04, 19:25
                                      Chyba zartujesz. Shaq nie jest najbardziej dominujacym graczem 2 metry od
                                      kosza , tylko w NBA>
                                      • lukasz22w-wa Re: Kevin Garnett- dominator.... 16.04.04, 00:20
                                        Nie żartuję (a od kiedy to KB broni Shaqa???). Widziałeś kiedyś może ranking
                                        efficiency? Jeśli nie, zajrzyj na podstawową stronę o NBA (nba.com.,
                                        ale zakładam, że ją widziałeś). Nie jest to może idealnie odzwierciedlenie
                                        wkładu zawodnikaw grę drużyny,a le pokazuje, jak daleko za KG jest cała reszta
                                        ligi. krótko mówiąc, moga za nim torby nosić....a KB dopiero dziewiąty- smutne,
                                        lecz prawdziwe...
                                        • Gość: LB Re: Kevin Garnett- dominator.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.04, 00:36
                                          Czyli jednak statystyki do czegoś się przydają... ;)

                                          Pzdr,
                                          LB
                                          • lukasz22w-wa Re: Kevin Garnett- dominator.... 19.04.04, 23:41
                                            Jasne, że się przydają i to bardzo, ale i tak uparcie twierdzę, że całej gry
                                            danego zawodnika nie odzwieciedlają, np. rozgrywający dostaje piłkę, świetnie
                                            podaje po kolegi pod koszem, który oddaje piłkę centrowi, kończącemu akcję
                                            dunkiem- w tym przypadku ów guard w statystykach nie ma nic (chyba, że zebrał
                                            piłkę)...

                                            PS. Co do KG, mam nadzieję potwierdzi sie Twój typ, iż jest to oczywisty
                                            kandydat do MVP...oby nie wydarzyło się nic niespodziewanego...

                                            Pierwszy mecz PO za Wilkami- Cassell i KG rozegrali fenomanalny meczy- tak
                                            trzymać, a jeśli tak dalej pójdzie, to i "Kałużowcy" nam nie straszni

                                            Pzdr
                                            • Gość: LB Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.04, 01:13
                                              Akurat w tym przypadku nie widzę żadnej zasługi rozgrywającego, bo to że center
                                              dostał piłkę zależy od tego kolegi pod koszem. Gdyby on "dał ciała", to z całej
                                              akcji byłyby nici, nawet jeśli rozgrywający miałby super podanie.

                                              Natomiast zgodzę się z tobą, że statystyki nie oddają wszystkiego np. tego, że
                                              ktoś potrafi stawiać dobre zasłony, co wbrew pozorom jest bardzo ważne.
                                              Jest jeszcze jeden, bardzo poważny mankament "tradycyjnych" statystyk. Otóż nie
                                              pokazują one jak presja obrońcy przekłada się na niecelne rzuty gracza ataku
                                              (oczywiście zakładam, że nie było bloku). Wielu zawodników typu: Artest, Bowen
                                              czy Hassell "przykleja" się do przeciwników i powoduje, że nie oddają oni
                                              rzutów z czystych pozycji. Jest to ogromna umiejętność, ale niestety nie jest
                                              oficjalnie mierzona przez NBA.
                                              Aczkolwiek np. trenerzy Pacers mówili, że prowadzą takie statystyki (gdzie
                                              uwzględnia się czy przeciwnicy rzucali z obrońcą na karku czy nie) i że wynika
                                              z nich, że zawodnicy kryci przez Artesta rzucają średnio o 8 pkt mniej i na
                                              skuteczności ok. 40%.
                                              No dobra, to tyle o statystykach.

                                              KG będzie miał MVP na 100%. Zero wątpliwości. Nie dość że miał super rok,
                                              Wolves mieli super bilans, to jeszcze nie miał w ogóle konkurencji. Sprawa jest
                                              przesądzona. Dawno nie było tak prostego, oczywistego wyboru...

                                              A pierwszy mecz rzeczywiście był super. Cassell z tą swoją "cockiness" i
                                              perfekcyjnym "mid-range jumperem" okazał się być idealnym liderem i
                                              rozgrywającym dla Minnesoty. Gość ma jaja jak arbuzy i może pociągnąć Minnesotę
                                              bardzo wysoko. Myślę, że stać ich na finał konferencji, ale nie zaryzykowałbym
                                              stwierdzenia, że go wygrają.

                                              Tak czy siak, druga runda na Zachodzie zapowiada się rewelacyjnie: Lakers vs.
                                              Spurs i Wolves vs. Kings/Mavs. Oj będzie sie czym emocjonować!

                                              Pzdr,
                                              LB
          • Gość: Wilt Re: Czy T-Mac rzeczywiście nie ma z kim grac? IP: 62.29.137.* 14.04.04, 15:30
            Co do T – Maca, nie będę się powtarzał, tylko najpierw skopiuję wcześniejszy
            post:

            Nie tak całkiem, alex: jeśli ktoś się uprze, to może nie pójść w takiej
            sytuacji na IL nawet będąc marnym role player (niedawno podobna sytuacja była z
            Fortem). A co dopiero supergwiazdą, i to taką jak T – Mac, dla którego jego
            kiepski klub stara się robić wszystko, żeby został. Gdyby chciał grać, to by
            grał, ale nie chce. Można tu usprawiedliwić walką o draft picks, ale nie ma to,
            jak wspomniałem, wiele wspólnego ze sportem i przyznasz, że może mi się nie
            podobać. Zresztą taka polityka wcale nie gwarantuje sukcesu większego niż w
            drużynach walczących bardziej uczciwie: jakoś lepiej sobie radzą walczący
            zawsze do końca Utah i Denver niż regularnie uciekający się w końcu sezonu
            do „tanking” Bulls czy Clippers. OK, Cleveland jednak wygrało dzięki temu i
            dostało LeBrona – ale chciałem powiedzieć, że po prostu bywa różnie. W każdym
            razie pewne jest, że takie postępowanie demoralizuje zespół; szczególnie
            typowany przed sezonem na bardzo silny i prowadzony przez gracza wymienianego
            jako potencjalnego MVP; gracza, który jednak już dawno wymiękł i zajął się
            głównie zrzucaniem odpowiedzialności za porażki na innnych. Straciłem bardzo
            wiele szacunku dla T – Maca w tym sezonie i zacząłem myśleć, że może – tak jak
            VC – nigdy nie zrealizuje w pełni swego potencjału (w tej sytuacji głównym
            rywalem na obwodzie dla Kobego będzie teraz LeBron – ale to już młodsze
            pokolenie). A oto tekst, który dobrze oddaje moje myślenie o nim, i przypomina
            różne jego pożałowania godne zachowania:

            I've hammered Steve Francis in this space, and I'll probably do it again, but
            for all of you who felt like I was being too hard on him, I give you this.
            There is one NBA superstar for whom I would not trade Steve Francis.

            Tracy McGrady.

            In terms of raw talent and scoring ability, McGrady belongs in a class with
            Kobe, T-Mac, and Tim Duncan. In terms of team leadership, Tracy McGrady makes
            Eddy Curry look like Mark Messier.

            After a recent game in which the Magic were romped (shocking, I know), McGrady
            said that the team needed to "get guys in here with a winning mentality and
            guys who don't take days off."

            You know, I think that's a great idea. So if there's anyone on the Magic roster
            who's done any of the following things, they should be gone immediately:

            - Talked openly about quitting during a 17-game losing streak

            - Wondered aloud "what we're playing for" when the team was out of the playoff
            race

            - Shut his season down early because of knee tendonitis, because his agent
            wants him to rest it for the Olympics

            Was it Drew Gooden who did those things? No, it wasn't Drew Gooden. Tyronn Lue?
            No, not Tyronn. Juwan Howard? No... So who was it?

            Oh yeah, it was team leader Tracy McGrady.

            Some guys just aren't born to be leaders, and that's fine. Not everyone has to
            be. And McGrady may one day become a great leader, but right now, he's not. I
            guess it's good that he's unhappy with the way things went down this season,
            but McGrady calling out the attitude of his teammates is a little like Gary
            Busey telling Vin Baker he shouldn't drink so much. Before you criticize
            others, you've got to make sure you're in a position to do so. Trying to lead
            is pointless if you haven't given anyone a reason to follow you.

            Say, for example, Kobe and T-Mac switched places. Could you imagine Kobe
            letting a team lose 17 in a row? I can't. In at least one of those 17, Kobe
            would've found a way to get a W if it cost him his life. I can't envision Kobe
            talking about quitting because his team was in last place. I can't imagine Kobe
            wondering if there was a point to competing night-in, night-out, no matter
            where his team was in the standings.

            People can talk about McGrady's lack of a supporting cast, and maybe there's
            something to that, but is it worse than the supporting cast Paul Pierce has in
            Boston? How much worse is it than Stephon Marbury's in New York? Iverson's in
            Philly? And all those teams have gotten themselves into playoff races while
            McGrady has allowed the Magic to occupy the cellar all-season long. Teams led
            by Jason Terry and Jamal Crawford are even ahead of the T-Mac-led Magic.
            Inexcusable.

            I co do wartości statystyk Me – Maca, drugiego najmniej wartościowego dla
            zespołu króla strzelców w historii:

            Should Tracy McGrady indeed finish as NBA scoring leader — he's shut it down
            for the rest of the season and it would take a remarkable scoring binge by Peja
            Stojakovic the rest of the way to overtake him — he will become the first
            scoring champion to play on a team that missed the playoffs since Bernard King
            did so with the New York Knicks in 1984-85.
            Also, McGrady's Magic will finish with the second-worst record in NBA history
            for a team with the scoring champion. Only Neil Johnston (22.3 ppg. in 1952-53)
            played on a worse team (Philadelphia Warriors, 12-57) and won the scoring title.

            Dlatego nie dziw się, że wątpię, czy - przynajmniej biorąc pod uwagę tak
            bardzo jak zwykle się to robi czynik sukcesu drużyny – McGrady znajdzie miejsce
            choćby w drugiej piątce ligi.

            Aha, i jeszcze co do GM i „tanking”: Ainge też nie robi tajemnicy, że sądzi, iż
            dla Celtów teraz najlepsza byłaby loteria. Ale Pierce jakoś gra mimo to i
            porwany jego przykładem gra twardo caly zespół; tym właśnie jest „leadership’ i
            dlatego wolałbym mieć w zespole Pierce’a niż T – Maca, mimo mniejszego talentu.

            *
            I dodam, że argument co do kiepskości składu jest słaby: z analogicznym Magic
            byli ostatnio pewnym playoff team, który omal nie wyeliminował Pistons. Czy
            oddanie Armstronga ma usprawiedliwiać spadek do pozycji najsłabszej drużyny
            ligi? W takim razie to on był MVP zespołu i powinien być w czołówce na MVP
            sezonu zamiast T – Maca ;-). Skład Orlando nie jest też znacząco słabszy od
            tych, z jakimi KG regularnie dochodził – na Zachodzie! – do ok. 50 zwycięstw.
            Podsumowując: McGrady po tym sezonie zasłużenie stracił wiele szacunku u
            wszystkich: fanów, innych zawodników, trenerów, dziennikarzy. Podobny proces
            zaszedł kiedyś u Cartera, któremu jednak zaszkodziły głównie kontuzje. VC w tym
            sezonie odbudował się, ale tylko częściowo – mało kto będzie go już
            kiedykolwiek poważnie nazywał „Air Canada”. Zobaczymy, jak będzie z McGradym, i
            czy dla odzyskania swojej pozycji nie będzie musiał zmienić zespołu. Na razie
            módlcie się, fani Magic, o nr 1 i Okafora ;-).
            Natomiast co do KG: nie ma wątpliwości, że i indywidualnie, i drużynowo
            osiągnął więcej niż McGrady, ale fakt, że problem 2. rundy i jego dotyczy.
            Kiedy powalczy o mistrzostwo, dopiero wtedy będzie można go w pełni porównywać
            z Duncanem. A propos, Łukasz, zagadka: nie było wielkiego gracza który by przez
            całą karierę nie wyszedł poza 1. rundę; ale czy wiesz, który nigdy nie wyszedł
            poza 2.?

            Pzdr

            P.S. Gdyby Wschód wygrał ASG w 2003, MVP ZOSTAŁBY Jordan, choć ZASŁUGIWAŁBY
            zdecydowanie najlepszy gracz Wschodu – Iverson. W każdym razie na pewno nie
            byłby to McGrady.

            P.P.S. Moje komentarze ukazują się w środe, Łukasz? Jak widać, masz rację ;-) –
            nieświadomie przeszedłem z cyklu piątkowego na środowy… Żeby tylko w ogóle
            znajdować na nie czas, bo najbliższy okres będę miał *&656%@#, a tu trzeba
            przede wszystkim OGLĄDAĆ playoffy…
            • Gość: spabloo Re: Czy T-Mac rzeczywiście nie ma z kim grac? IP: *.it / 62.233.189.* 14.04.04, 20:49
              Najpierw mecz gwiazd. Nie wiem za co miałby Jordan dostać to MVP. Dostał już
              kiedyś jedno, kiedy na nie nie zasłużył (rok 1996). Kibice gwizdali a on się
              musiał tłumaczyć. Miło mu nie było. Dla mnie paranoja, nie wiem jak dla
              Sterna...
              No i zdanie Iverson ZDECYDOWANIE najleszy. Ej sorry, ale gdzie jakikolwiek
              obiektywizm? Może nie widziałeś 3 kwarty?

              Ostatnio na forum RealGM ktoś założył temat odnośnie trasferu na lini Houston-
              Orlando i proponował zawodników za T-Maca. Nie było wśród nich Yao. Ktoś
              pięknie odpowiedział: "Jakim ignorantem trzeba być, żeby proponować wymianę za
              T-Maca nie oferując wzamian Yao". Tyle mogę powiedzieć na temat Steve'a
              Francisa.

              Jak sądze nie jesteś kibicem Orlando. Dlatego nie dostrzegasz pewnych rzeczy
              dobrych dla klubu. Pewnie T-Mac może dalej grać, trenować, narażać kolano,
              plecy, biodro i Bóg wie co go jeszcze w tym sezonie trapiło. Dla mnie nie musi.
              Orlando nie gra o nic. I tyle. Niech wydobrzeje na przyszły sezon. W razie
              czego łatwiej go będzie sprzedać.

              A czy argument o słabości zespołu jest nietrafiony? Jak się patrzy na taktykę
              zespołu to aż żal d... ściska. Nie wiem co sobie wyobrażał Rivers. Że Lue
              poprowadzi drużynę, że Howard będzie grał na centrze? Litości. A teraz Davis.
              Totalna pomyłka. A co do składu. Gdzie jest Gooden z zeszłego sezonu? Gdzie był
              Giricek? Czemu każdy PF w lidze wykręcał świetne numerki przeciwko Orlando (47
              pkt Duncana). Może dlatego, że Howard jest słaby, za słaby. Drużyna nie gra z
              kontry, nie ma podań, rzutów z czystych pozycji. Innymi słowy: zostawić T-Maca,
              wybrać w drafcie Okafora, albo sprzedać pick niżej za Gordona, resztę podpalić
              i zbudować od nowa.
              • Gość: Wilt Re: Czy T-Mac rzeczywiście nie ma z kim grac? IP: 62.29.137.* 15.04.04, 16:05
                Przecież zgadzam się w pełni, że Jordan nie zasłużyłby na MVP w 2003 (jak i nie
                zasłużył w 1996 :-)) – tylko po prostu, w obliczu zmasowanej histerii na swój
                temat, by je dostał. Natomiast zasługiwał na Wschodzie bez wątpienia AI;
                JEDNOCZEŚNIE zdziałał od McGrady’ego więcej i w ataku, i w kreowaniu gry dla
                innych. Co do Magic, wszyscy widzą, że grali dennie, tylko wciąż pozostaje
                pytanie: DLACZEGO? Mimo analogicznego składu, taktyki i tego samego z początku
                trenera co sezon wcześniej… I to obciąża wszystkich, ale, czego by nie
                powiedzieli jego fani, głównie T – Maca jako bezapelacyjnego lidera. Są zespoły
                (Utah, Phila), którym znacznie bardziej życzę powodzenia w loterii niż Orlando,
                ale dla jednego względu gotów byłbym życzyć Wam jak najlepiej - Okafora z nr
                1, „steala” na PG w 2. rundzie, dodatkowo dobrych FA - żeby McGrady w końcu nie
                miał wykrętu, że nie ma supporting cast i żeby wszyscy definitywnie zobaczyli,
                że czy ma ją czy nie, wciąż ustępował, ustępuje i będzie ustępował Kobemu. ;-)

                Pzdr
            • lukasz22w-wa Do Wilta: Mój strzał... 18.04.04, 01:57
              "Łukasz, zagadka: nie było wielkiego gracza który by przez
              całą karierę nie wyszedł poza 1. rundę; ale czy wiesz, który nigdy nie wyszedł
              poza 2.?"

              Przyznam,iz nie wiem na 100 % o kogo chodzi i spróbuję odpowiedzieć z marszu
              bez głębszych rozmyślań (zapewne nie chodzi ci o G.Rice'a :) ). Na myśl mi
              przychodzi dwóch graczy: Bernard King i Elgin Baylor, ale moga być to strzały
              chybione. Z niuecierpliwością czekam na odpowiedź, no i może kolejną zagadkę...
              Pzdr
      • Gość: KaeLeN Moje typy :P IP: 82.177.70.* 16.04.04, 12:59
        MVP : Kevin Garnett Rookie : Carmelo Anthony Coach : Hubie Brown MIP : Carlos
        Boozer 6th Man : Antwan Jamison Defensive player : Andtij Kirilenko

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka