mihal_04
03.08.04, 21:34
Bill Gates, jako gość o dużych wpływach, dostał kontrakt na wyposażenie
amerykańskiej armii do Iraku. W miesiąc jego firma skleciła super lekki
karabin, który w ciągu minuty miał skosić ponad dwa tuziny wojaków, a do tego
zero odrzutu, sam się przeładowywał itp. itd.
Nastał więc dzień próby. Na poligon zajechał sam Bill. Wziął do ręki karabin,
rozłożył trójnóg, ustalił ilość pocisków na 5, sprawdził cel na ekranie
komputerka i delikatnie nacisnął spust. Pięć pocisków śmignęło w stronę
celu... Po chwili przychodzi wiadomość, że wszystkie chybiły. Niezrażony
Bill, przeładował karabin i odpalił kolejne pięć kul. I znowu wiadomość, że
nie trafił. Bill zajrzał do lufy, przeczyścił ją, sprawdził komputerek,
ustawił karabin i nacisnął spust drugą ręką. I znowu pudło!
Zdenerwowany Bill bierze do ręki krótkofalówkę i mówi:
- Nic z tego nie kumam... U mnie wszystko gra – problem jest po stronie celu!