Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Nowy wątek o Lakers (do calagana i nie tylko)

    IP: 62.29.137.* 22.12.04, 12:50
    Wprawdzie nie mam na nic czasu (nawet prognoz przedsezonowych nie
    zamieściłem, a teraz już trochę za późno), ale jednak przynajmniej do swojego
    ulubionego zespołu muszę się raz na jakiś czas odnieść. Jak sobie radzą
    Lakers? Raz w górę, raz w dół, raz zmiażdżenie Kings, raz klęska z Grizzlies,
    z aktualnym bilansem 13-11 i 7. miejscem na Zachodzie. Grają nierówno i z
    masą strat, jak należało się spodziewać po zespole młodym, o zupełnie
    zmienionym składzie, nowym trenerze i nowej strategii, ale widać już oznaki
    zgrywania się. Utrudnia je smutny fakt, że OBAJ nasi przewidywani podkoszowi
    starterzy – B. Grant i Divac – wkład w grę wnoszą zerowy. W rezultacie
    kontuzji ich i innych zawodników gramy rotacją Atkins – Kobe – Butler – Odom –
    Mihm, z Tierrem,. J. Jonesem i Cookiem na rezerwie. Tylko jeden prawdziwy
    (ale też nie klasyczny) PF i tylko jeden center! Jest to zaiste ekstremalna
    small ball, bardziej nawet niż u dawnych Mavericks (którzy w dodatku mogli to
    częściowo rekompensować wielką siłą ognia z dystansu) i w obliczu ostrej
    konkurencji na Zachodzie należy uznać nasze samo kwalifikowanie się do
    playoffs za cud, który zawdzięczamy głównie klasie Kobego, pozwalającej
    przezwyciężać słabość składu, na papierze gorszego od WSZYSTKICH rywali z
    Zachodu oprócz grających bez Barona Hornets i może jeszcze Warriors… Za nami
    są takie oceniane przed sezonem przez wielu wyżej zespoły jak Blazers,
    Nuggets, Grizzlies i Rockets (teraz sytuacja się odwróciła i to McGrady ma do
    dyspozycji dominującego gracza pod koszem, a Kobe nie; jakie teraz macie z
    kolei usprawiedliwienie dla przegrywania, fani T – Maca? ;-)). Oceny po kolei:

    Atkins: robi mniej więcej to, czego się spodziewaliśmy. Trochę asyst, trochę
    trójek i niestety absolutne dno w defensywie.

    Kobe: my już to wiedzieliśmy, ale zawsze miło przy okazji udowodnić haters,
    jakimi bzdurami były teksty, że jego numery bez Shaqa spadną. Na razie
    prowadzi w lidze triple doubles i do ostatniego meczu prowadził w punktach;
    jeśli zakończyłby sezon liderując w obu kategoriach, będzie to chyba pierwsza
    taka odnotowana kombinacja w historii! W defensywie też potrafi wiele
    pokazać, jak choćby w obu mecze przeciw Bucks, gdzie świetnie zdusił Redda.
    Minusy: spadła mu skuteczność teraz, gdy skupia na sobie obronę rywali
    (wzrosła za to dzięki temu skuteczność Butlera czy Odoma), do czego też
    przyczyniło się mające zwykle taki efekt zwiększenie masy mięśniowej przed
    sezonem. Ma bardzo dużo strat, w dodatku ostatnio pogorszył się w wolnych. Te
    elementy są do poprawy. Ciekawostka: spadły mu przechwyty, ale równolegle
    nieoczekiwanie wzrosły bloki. Przede wszystkim jednak KB powinien scedować
    część obowiązków playmakera na Odoma – sam nie może robić wszystkiego i bywa
    przez to zbyt zmęczony w 4. kwarcie. Oczywiście nie znaczy to, że żałujemy
    oddania GP – ładnie byśmy wyglądali, gdybyśmy zamiast 3 eks - Celtów z tej
    naszej 8 - osobowej rotacji mieli jego samego, tym bardziej, że nawet
    uwolniony od trójkątów w Bostonie nie wrócił do dawnej formy, jak zapowiadał;
    i już nie wróci, bo to kwestia wieku.
    Bryant ponadto powinien starać się bardziej harmonijnie łączyć rozgrywanie z
    atakiem, bo na razie przeplata w czasie meczu okresy, gdy prawie wyłącznie
    podaje albo prawie wyłącznie rzuca.

    Butler: bardzo dobrze wpasował się w zespół. Klasyczny SF grający na swojej
    pozycji, gdy uwaga obrony skupia się w pierwszym rzędzie na Bryancie, a w
    drugiej na LO, korzysta z tego w pełni, odbudowując się po kontuzjach z
    zeszłego sezonu. Świetnie dogaduje się z Kobem.

    Odom: granie na PF na Zachodzie to niestety nie to samo, co na Wschodzie –
    widać wyraźnie, że jego naturalna pozycja to jednak niski skrzydłowy. Pod
    koszem gorzej się sprawdza niż na półdystansie (choć dzięki atletyczności
    notuje dużo zbiórek – niestety stosunkowo mało ofensywnych), a do rywalizacji
    z zachodnimi „czwórkami” brakuje mu masy. Powinien pełnić większą rolę w
    zespole – kosztem głównie Kobego jako playmaker i Carona jako strzelec – i
    to Tomjanovich musi wyegzekwować; ale fakt, że tak nie jest, wynika w dużej
    mierze po prostu z jego męczenia się grą „out of position”.

    Mihm: duże zaskoczenie na plus. Obdarzony po raz pierwszy pozycją startera i
    zagrzewany do gry przez Bryanta (to typ gracza, który potrzebuje nad sobą
    takiego silnego lidera) jest w tej chwili efektywniejszy od takich bardziej
    markowych i znacznie droższych rywali, jak Nesterovic i Dampier! Bez niego
    pod koszem bylibyśmy może przedostatni na Zachodzie.

    Tierre: trochę podać i czasem nawet rzucić potrafi. Niezbyt to wiele, ale w
    NBA powinien się utrzymać. Na początku miałem do niego nawet pretensje, że
    jest relatywnie za dobry ;-), bo Rudy T. przez to uważał, że innego zmiennika
    na jedynce nie potrzebuje, ale na szczęście zmienił już zdanie.

    J. Jones: kolejny „steal” wymiany z Celtics. Broni (jest w tym lepszy i od
    Butlera, i Lamara), zbiera (w przeliczeniu na czas gry lepiej od Butlera), co
    jakiś czas trafia z dystansu/półdystansu. Z nim nie potrzebujemy droższego,
    mniej efektywnego i nierównego George’a.

    Cook: gdy minął jego wypełniony kontuzjami rookie season, okazało się, że
    słuszne były nadzieje, że może przejąć rolę Horry’ego (możemy pomarzyć, że
    również co do clutchness). Z uwagi na to, że nie jest prawdziwym graczem
    podkoszowym, nie będzie nigdy w Lakers starterem (jak nie był nim i sam
    Horry, choć w 2000 r. spodziewałem się, że przejmie tę rolę po A.C. Greenie),
    ale w swojej roli jump shooting big man powinien się sprawdzić.

    Reszta zawodników nie odnotowała znaczącego czasu gry, albo z powodu kontuzji
    (szczególnie wkurzające jest zdrowie Divaca: czy wróci do formy choćby na
    tyle, żeby wymusić kilka fauli? Może jego przyjście to spisek Kings, żeby nas
    osłabić), albo dlatego, że nie ma dla nich miejsca w obecnym zespole. Tu
    należy wyróżnić Waltona; fajny i dość wartościowy zawodnik, ale z Butlerem,
    LO i Jonesem nie ma dla niego czasu na parkiecie i powinien być jak
    najprędzej oddany, póki nie zatrze się pamięć o tym jego świetnym meczu w
    Finałach i wartość handlowa nie spadnie mu do zera.

    Tomjanovich: Jerry Sloanem to on nie jest w sensie wpływu na grę zespołu;
    dysponując odpowiednim składem może zdobyć nawet mistrzostwo, którego z kolei
    nie ma Sloan, ale za to nie potrafi tak jak on zmaksymalizować talenty nawet
    przeciętnych graczy i ustawić ich w obronie. Na razie jego ocena też zatem
    będzie przeciętna. Uwaga: już zapoznał się z zespołem, czas więc chyba, by
    zaprowadził w nim większą dyscyplinę taktyczną.

    Co można zrobić, żeby poprawić grę zespołu, mając na uwadze również
    offseason? Mały kroczek został już zrobiony; słuszna była wymiana z Bobcats,
    sprowadzająca się w rezultacie do zastąpienia Rusha Bobbittem i uzyskania 2
    wysokich 2. round picks (choć z pewnego punktu widzenia zmartwiła mnie, bo
    potwierdziła, że Rusha nie udało się wmontować jako fragment większej całości
    w wymianie np. z Nuggets). Priorytetem wydaje się przesunięcie Lamara na SF,
    gdzie w pełni mógłby się realizować i tworzyć w parze z Kobem te matchup
    problems dla przeciwników, o których marzyliśmy przed sezonem (podobne do
    tych, jakie tworzą Allen i Lewis w Seattle; i nieprzypadkowo Sonics odnoszą
    sukcesy). Malone niestety nie wraca (co kroiło się już od dłuższego czasu,
    gdy odwlekał decyzję o powrocie mimo wyzdrowienia; czuć było, że wolałby
    dołączyć do zespołu z większymi szansami na mistrza, i szkoda tylko, że – jak
    ostatnio tradycyjnie u nas – musiało się to odbyć w kiepskiej atmosferze i
    przy wrzawie mediów). Jedyną szansą w ramach istniejącego składu na w/w
    ustawienie jest powrót do formy BG. Wraz z również powracającymi do zdrowia
    Divacem i Miedwiedenką nasza gra podkoszowa m
    Obserwuj wątek
      • Gość: Wilt C.d. IP: 62.29.137.* 22.12.04, 12:53
        Wraz z również powracającymi do zdrowia Divacem i Miedwiedenką nasza gra
        podkoszowa ma szanse wtedy stać się jeśli nie dobra, to przynajmniej
        zadowalająca. Butler przeszedłby na szóstego człowieka, co niestety
        ograniczyłoby czas Jumaine’a (chyba żeby jednak spróbować Carona na PG; mniej
        to w końcu egzotyczne niż Odom na tej pozycji). Z tego, że mamy jeszcze rezerwy
        pod koszem wynika, że w drodze wymiany powinniśmy teraz przede wszystkim
        celować w drugi w kolejności priorytet – defensywnego PG – i słychać, że
        Kupchak właśnie o tym myśli. Oprócz ponownie Banksa (którego niestety chwilowo
        blokuje kontuzja Delonte Westa) wymienia się tu Mike Jamesa z Celtics i Harta z
        Bobcats (obaj z doświadczeniem mistrzowskim; choć gdybyśmy chcieli Harta,
        mieliśmy już po temu okazję handlując z Charlotte). Mój faworyt Duhon
        wymieniany nie jest (pewnie z powodu trudności ze stworzeniem uczciwej wymiany;
        jest wart tyle, co 1. round pick, a zarabia jako drugorundowiec, więc musiałby
        pójść w większej transakcji). A propos, musisz przyznać, że obaj gracze,
        których niewybrania przez nas żałowałem – D. Harrison i właśnie Duhon –
        naprawdę przydają się na parkiecie, na razie w przeciwieństwie do naszego
        Vujacica (pozostając przy picks z tego zakresu lepiej od niego radzi sobie
        również Udrih, którego w przeciwieństwie do Duhona nie można zbyć argumentem,
        że ma potencjał mniejszy niż Sasha; kolejny dowód na wyższość managementu Spurs
        nad naszym). Inna możliwość, o której pomyślałem, to Dixon, najlepiej w
        pakiecie z Peelerem, który właśnie wykończył nas w meczu z Wizards. Defensor i
        snajper – to jest to! Problem w tym, że Wizards pewnie chcieliby Cooka. Zresztą
        nie tylko oni; chyba, żebyśmy poświęcili wartościowe picks. Ale defensywny PG
        (najlepiej oczywiście potrafiący i rozgrywać, dlatego marzę o Duhonie; ale
        jednak koniecznie potrafiący bronić – dlatego chyba dobrze, że podobno
        odrzuciliśmy wymianę Rush – Frank Williams. Na przyszłego playmakera i tak
        szykujemy Sashę) to priorytet tak ważny, że w przypadku dojścia do zdrowia
        naszej kontuzjowanej podkoszowej trójcy (do trade deadline powinno się to
        wyklarować) poświęciłbym i Cooka, a tym bardziej mniej wartościowych graczy.
        Picks – zależy, które i za jakiego PG (z w/w najbardziej chciałbym Duhona,
        najmniej Harta). Trzeba co prawda mieć jeszcze na uwadze, że w offseason
        (generalnie bardzo słabym pod względem FA) za nasze MLE można będzie swobodnie
        dostać takiego PG jak najlepsi z wymienionych (pewnie jeszcze Earla Watsona,
        Bobby Jacksona, może McInnisa, tylko Jarica i L. Hughesa już pewnie nie :-( ),
        a takiego Harta pewnie i za minimum, natomiast z wartościowym big man będzie
        już bardzo ciężko (wartościowym i młodym, bo nie mam tu na myśli jakichś D.
        Davisów czy nawet Fatoine’ów). Przychodzi tu na myśl głównie Swift, bo więcej
        niż MLE zaoferuje mu chyba tylko Atlanta; gorzej, że IMO na 90% tak zrobią.
        Griffin to zawsze psychiczne ryzyko (choć żałuję, że teraz do nas nie dołączył
        i wolał Wolves; może wpływ na to miała niepewność co do powrotu Mailmana?). A
        Abdur – Rahim dostępny byłby tylko, gdyby Blazers oddaliby go do jakiegoś
        dennego klubu, gdzie nie chciałby zostać – na to się jednak nie zanosi.
        Z tego punktu widzenia bardziej celowe byłoby więc pozyskanie teraz w wymianie
        klasycznego zawodnika podkoszowego. Ale tu już nie ma siły; za kogoś cennego
        musielibyśmy oddać co najmniej Butlera, jeśli nie Odoma. Na to chyba jeszcze za
        wcześnie, nie mówiąc już o tym, że przed podjęciem decyzji, którego z nich
        oddać, warto by przetestować LO jako SF w parze z Kobem. Choć i tak generalnie
        wiadomo; Odom jest więcej wart, więc bardziej szkoda go oddawać, ale i bardziej
        wartościowego zawodnika przyniesie w zamian (tym bardziej, że nie jest, jak
        Caron, na rookie contract, powodującym trudności w skonstruowaniu wymiany o
        właściwych relacjach cena – jakość). Ale z tym wszystkim poczekajmy, nie ma się
        co spieszyć (tym bardziej, że co do Kidda, o którym mówiliśmy, to nawet
        gdybyśmy zdecydowali się finansowo, to oddałbym za niego najwyżej Carona i BG,
        których nie wiem, czy by chcieli – a zresztą w ogóle Nets pozyskując Cartera
        zdają się wskazywać, że chcą zatrzymać Jasona). Swoją drogą naprawdę ciekawe,
        że VC nie poszedł do Knicks, którzy bez trudu mogli skonstruować wyraźnie
        lepszy pakiet niż Nets (powiedzmy K. Thomas na centra Raptors zamiast Zo,
        szybko wygasający kontrakt Penny’ego, młody talent Ariza, picks i kasa). A
        nawet ten faktycznie przez nich proponowany zestaw T. Thomas – Penny wyglądał
        trochę lepiej niż oferta New Jersey.
        My w każdym razie z naszymi młodymi gwiazdami poczekajmy do końca sezonu. W
        razie kiepskich wyników wtedy będzie okazja, by zastanowić się nawet nad tak
        radykalnymi ideami jak Odom za Chandlera lub Curry’ego oraz Gordona.
        Co do mniej perspektywicznych opcji; słychać, że Hornets chcieliby pozbyć się
        PJ Browna (jeżeli z Magloirem, to bierzemy ;-)). To z ich strony ruch
        oszczędnościowy, więc Browna można by mieć za słabszych graczy, ale nie wiem,
        jak wielki ma sens takie dublowanie BG. Gdybyśmy jednak wciąż mieli kłopoty ze
        zdrowiem wysokich, warto by się zastanowić (choć jeszcze jedna rzecz; Buss
        podobno chce, byśmy za parę lat stali się graczem na rynku FA, dlatego mógłby
        nie chcieć długiego kontraktu PJ. Dla mnie to bez sensu; chyba trzeba by pozbyć
        się wszystkich innych (Odoma za wygasające kontrakty na pewno) oprócz
        zarabiającego teraz krocie Kobego, żebyśmy mogli komuś zaoferować maksimum, a i
        tak wtedy Yao czy Stoudemire wciąż mogliby zarobić więcej w macierzystych
        zespołach i wątpliwe, czy przyszliby do nas. Nie ma co czekać na zbawiciela -
        FA; przyszłość zaczyna się dzisiaj i już dzisiaj musimy zbudować jak
        najmocniejszy zespół; a co pozyskania kolejnej gwiazdy, i tak większe szanse na
        to mamy w wymianie, najpewniej z udziałem właśnie Odoma, jeśli ostatecznie sam
        nie sprawdzi się w tej roli). Muszę przyznać, że bardziej od Browna przemawia
        do mnie Mourning jako prawdziwy C (wiem, że to może mało konsekwentne z uwagi
        na jego ryzykowne zdrowie, ale możliwe, że Raptors przyjęliby w zamian krótszy
        kontrakt Divaca i pick, więc zyskalibyśmy i pod względem zdrowotnym). Zo wciąż
        jest w stanie dać 20 min. wartościowej, twardej gry na C i PF – więcej, niż
        obecnie którykolwiek z naszych graczy. Tu trzeba się śpieszyć, bo Zo może nie
        zostać długo w Toronto. Aby zachęcić Raptors do takiej wymiany, moglibyśmy
        wziąć dodatkowo kontrakt A. Williamsa (choć wiem, że jest monstrualny) i przy
        okazji załatwili temat defensywnego rozgrywającego.

        Coś w każdym razie zrobić trzeba i nasi o tym wiedzą. Zobaczymy, co to
        konkretnie będzie. Pzdr
        • Gość: calagan Odpowiedz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.04, 16:23
          Wilt, a jednak żyjesz ;-). Długo się nie odzywałeś, a mi nie bardzo chciało się
          wrzucać jakiegokolwiek tematu tylko po to, aby stać się celem wyzwisk dla
          pseudo-znawców NBA. Poza Tobą, Sugarem i rzadko piszącym LB mało kto jest
          wstanie wypowiadać się sensownie - niestety.

          Co do samych Lakers to, hmmm – tragedia. Nie, żebym się spodziewał cudów po tym
          zespole. Uderza mnie coś zupełnie innego – ich gra. Jest beznadziejna –
          fatalnie skonstruowana. Ale o tym później.

          Atkins to niestety największy ból LAL. Większy niż brak typowych graczy
          podkoszowych. Kupchak siedzi i myśli, ale nie mając dobrych kart w ręku niczego
          nie wymyśli. Za darmo nikt nas nie wzmocni.

          Bryant – tutaj mam najwięcej zastrzeżeń. Widziałeś zapewne Christmas Game – to
          była tragedia. W tym sezonie widziałem 2 mecze Lakers – oba transmitowane przez
          C+. Niestety w oby widziałem to samo – mimo że odstęp czasowy był bardzo duży –
          Kobe i tylko Kobe. Zgadzam się co do tego, że statystycznie Kobe wygląda zaj...
          Ale do cholery tu nie o to chodzi. Co mi po jego 7 asystach w meczu, jak
          faktycznie gra cholernie egoistycznie. Nie ma czegoś takiego jak współpraca
          Kobe-reszta zespołu. Nie wiem, czy tak jest w każdym meczu, ale z Heat 90%
          akcji to był Kobe z piłką po przekroczeniu linii rzutów za 3 podwajany lub
          potrajany i wymuszone oddanie na obwód, gdzie Atkins lub ktokolwiek inny albo
          rzucał, albo odgrywał dalej. Może ja się słabo znam jeszcze na koszykówce, ale
          IMO to najgłupszy sposób rozgrywania. Zero pomysłu na akcję, zero zaangażowania
          (realnego, a nie wymuszonego) reszty zespołu. Gdy zaczynał grać jak prawdziwy
          playmaker do aż miło było na nich popatrzeć i więcej z tego pożytku było.
          Liczyłem przed sezonem na taki fajny, szybki duet Kobe-Odom. Teraz zastanawiam
          się, kiedy wybuchnie ten drugi i będziemy mieli kolejną jazdę z naszymi
          gwiazdkami. Pozostanie Paytona byłoby wielkim nieszczęściem, bo taki Atkins
          przy tak grającym Bryancie nie pyskuje przynajmniej – wie, że lepiej nie
          potrafi, a swoje i tak robi – póki co jeszcze w miarę skutecznie. Jego (Koba)
          skuteczność rzutowa woła o pomstę do nieba. Sorry Wilt, ale głupoty piszesz o
          tym, iż jest to spowodowane skupianiem na sobie obrony. To jest jego cholerne
          shot selection w połączeniu z nadmierną chęcią kontrolowania wszystkiego na
          parkiecie – od zbiórek, poprzez asysty, a na rzutach i punktach kończąc.
          Oczywiście w pojedynczych meczach bywa, że rywale autentycznie wyłączą go z gry
          (tak chyba było z Memphis i jego 2-16), ale rzecz w tym, aby w porę to zauważyć
          i z rzucania przejść na rozgrywanie. On tego wyczucia nie ma i to powoduje, że
          w 70% akcji sam stara się coś zdziałać, a podanie jest tam ostatecznością, a w
          pozostałych wypadkach albo autentycznie rozgrywa, albo idzie akcja indywidualna
          kogoś innego (jak np.: Odom). Liderem nie jest tak fatalnym jak wielu
          twierdziło, ale powiedzieć, że jest bardzo dobrym byłoby grubą przesadą. Jak
          dla mnie jest na razie takim sobie liderem, ale ze sporym potencjałem aby stać
          się naprawdę dobrym w tej kwestii. Musi się tylko pewnych rzeczy nauczyć – tak
          jak Jordan, który w pierwszych latach ciskał ile wlezie, ale efekty tego były
          żadne.

          Butler to jeden z jaśniejszych punktów tego zespołu. Cichy, robi swoje –
          dokładnie to czego się od niego oczekuje. Oby tak dalej się rozwijał.

          Odom jest dla mnie wręcz boski w tej konstelacji jaką obecnie mamy. Gra na nie
          swojej pozycji w zdecydowanie silniejszej konferencji, a mimo to ma ponad 10
          zbiórek (one nas w dużym stopniu ratują) i do tego koło 14 punktów. Było
          oczywistym, że nie utrzyma swoich statystyk z Miami, choćby z tak oczywistych
          powodów, że gra u boku Koba (zdobywającego sporo więcej punktów niż Wade), a
          także jak już wspomniałem w mocniejszej połówce NBA. Męczy się na pewno, ale
          nie tylko dlatego, że gra jako silny skrzydłowy. Także z powodu braku
          porozumienia z Bryantem. Nie potrafią ze sobą współpracować, a to powoduje, że
          nie jest odpowiednio wykorzystywany w ataku. On to wie i to go wnerwia – i
          wcale mu się nie dziwie. Pokazał co potrafi choćby w weekend przeciwko Miami –
          pomyśleć co mógłby zdziałać z Kobe przy zgodnej współpracy? Ma też jeden bardzo
          fajny atut – rzut za 3 (kto go w obecnych Lakers nie ma ;-)). Dzięki temu
          wyciąga często z pod kosza rywali i ułatwia robotę Mihmowi. A że Lakers są
          ekipą biegającą, to i o zbiórki wtedy łatwiej.

          Mihm – jestem jego fanem. Facet wymiata nieziemsko. Dobra, spoko – przesadzam,
          ale fakt jest taki, że jego kilkanaście punktów i kilka zbiórek bardzo nam
          pomaga. Dobra defensywa podkoszowa też jest nie do przecenienia. Najbardziej
          podoba mi się w nim walka o każdą piłkę – nawet z pozoru straconą. Chwała
          Kupowi, że zapolował na niego – szkoda, że przy okazji nie udało się z
          Banskem ;-(.

          Brown – ja mam odmienne o nim zdanie. IMO jest straszny. Rzutowo słabiutki.
          Bodaj w 2, czy 3 meczach coś pokazał z tej strony, a tak to regularnie 1-3, 1-
          4. Lepiej z asystami, ale jak przypomnę sobie mecz z Rockets, to aż mnie
          skręca – jeden wielki chaos na parkiecie przy Brownie w roli PG. Liczę, że
          Mitch znajdzie kogoś lepszego, bo obecnie wygląda jakbysmy bez PG`s grali.

          Jumaine Jones – kolejny olśniony. Świetnie się odnalazł w LA i pokazuje, że
          warto go było zostawić (a mówiło się, że on i/lub Cook wylecą jeszcze przed
          sezonem za cokolwiek). Świetna defensywa, groźny w ataku i do tego zbiera. Może
          grać zarówno jako niski skrzydłowy jak i silny. Bardzo cenny gracz – Horry z
          młodości.

          Cook – fajny, ale nierówny jak cały zespół. Dobre mecze przeplata słabymi.
          Fajnie, że rzuca, jeszcze lepiej, że celnie, tyle że tych do rzucania u nas
          dostatek, a z tym czego nam brak u niego najgorzej. Brak obrony, gra na
          dystansie powoduje też brak zbiórek.

          Fakt, reszta pozostaje milczeniem. Walton nie był i nie będzie wielka kartą
          przetargową z prostego powodu – po tym sezonie jego kontrakt kończy się, a
          zarabia i tak grosze. Co można dostać za 800tys.$? Nic. On może być wisienką w
          jakiejś większej wymianie, ale nie jej istotą.
          • Gość: calagan Re: Odpowiedz - c.d. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.04, 16:24
            Tomjanovich to dla mnie jeden wielki zawód. Ceniłem go jako trenera, ale
            obecnie zmieniłem zdanie. Facet zupełnie nie jest wstanie zapanować nad tym co
            się dzieje na parkiecie w czasie meczu. Nie wiem czy takie są założenia jeśli
            chodzi o grę (piłkę ma Kobe i tylko Kobe – reszta wara od niej), ale wygląda to
            fatalnie. Ani ładu, ani składu. Mam wrażenie, że LAL wygrywają mecze talentem,
            a nie pomysłem i taktyką. A że talent jest mniejszy niż w połowie lat 90 (Kobe,
            Eddie Jones, Shaq, Van Exel, Campbell), to i wyniki gorsze.
            Nie do końca rozumiem pozbycia się Rusha. O tym, że to nastąpi wiadomo było od
            października, gdy nie skorzystano z opcji na przedłużenie kontraktu (co
            uczyniono w przypadku Butlera). Kwestia czasu było kiedy i za kogo. Nie wiem
            jaka była próba z Nuggets, wiem natomiast, że Denver proponowało to samo co
            Bobcats – 2 picki w II rundzie – więc wybór był w takim układzie oczywisty.
            Dopóki nie pozyskają wysokiego nie liczyłbym na powrót Lamara na pozycje SF.
            Grant do formy raczej nie wróci, a Divac nawet jeśli to na silnego skrzydłowego
            się nie nadaje. Kluczową sprawą pozostaje defensywny PG.
            Mam niejakie wrażenie, że Rudy zawęził rotację. Slava jest aktywowany już chyba
            z miesiąc, a rozegrał ledwie kilka meczów i to w wymiarze symbolicznym. Jeśli
            jest kontuzjowany, to po co go trzymać w czynnym rosterze?
            Faktycznie Duhon okazał się być znakomitym rozgrywającym. Wprawdzie nie potrafi
            rzucać, ale tego nam obecnie najmniej potrzeba. Co do Udriha się nie wypowiem –
            nie znam jego obecnych statystyk. Inna sprawa, że obaj wspomniani zawodnicy
            dostają regularnie szanse gry, czego o Vujacicu powiedzieć nie można. My nie
            tyle mamy gorszy managment, co kiepskich wyszukiwaczy talentów – i to
            potwierdził już Kupchak – być może nastąpią tu zmiany. Szafujesz pickiem
            zapominając chyba, że go sprzedaliśmy – do Bostonu. Mamy za to 2 w 2006 roku
            (swój i Miami). Harta Lakers nie wezmą – jest do wzięcia i jakoś nie słychać o
            zainteresowaniu nim. Najwyraźniej uważają, że nie jest wart lub mają cos
            ciekawszego na oku. O off-seasson pomyślimy jak się skończy sezon. Obecnie, aby
            zagrać w p-o przydałoby się bardzo wzmocnienie jakimś defensywnym PG.
            Z pozyskiwaniem graczy wysokich możemy się spokojnie wstrzymać do lata i
            zobaczyć co będzie z PG. Jeśli już jakiegoś złapiemy, a będzie jeszcze MLE do
            wydania to proszę bardzo – czemu nie. Ale wiesz jaki jest nasz największy
            problem – Jerry Buss. Czytałeś Pincusa – polowanie na kogoś z duetu Amare-Yao
            jest rozpoczęte. To oznacza brak polityki długofalowej i ograniczanie się do
            najbliższych 2 lat. W ten sposób to my się szybko nie odbudujemy, bo szanse na
            któregoś z tej dwójki są niemal równe zero. Ja tam bym wolał dobrze obudować
            Koba i poszukać lepszego trenera. Poziom obecnej NBA IMO poszedł w dół i do
            zdobycia tytułu wystarczy zespół z jedną gwiazdą i kilkoma dobrymi role
            players, wsparty odpowiednim trenerem. Myślę, że do pozyskania Chandlera (nie
            chcę Curry`go – z jego lenistwem i tendencjami do nadmiernego rzucania) Butler
            może nie byłby potrzebny, a nawet jeśli to przy okazji może udałoby się
            pozyskać Duhona, a spuścić jakiegoś George`a. Pamiętaj, że obu kończą się za 2
            lata kontrakty, a Bulls niechętnie patrzą na wysokie żądania obu panów.
            Zo raczej odpada z prostego powodu – on chce cos jeszcze wygrać, a u nas ma
            jakby małe szanse na to. Z Raptors ma ochotę uciec, ale do Miami, gdzie byłby
            dla nich realnym wzmocnieniem i dawałby im sporą szansę na co najmniej finał
            konferencji wschodniej.
            Generalnie wszystkie rozważania odnośnie wzmacniania zespołu rozbijają się o
            politykę Bussa, który myśli o polowaniu w 2006 roku. Nie chce brać żadnych
            dłuższych kontraktów. Jeśli nie zmieni zdania, to realne szanse na cos więcej
            niż tylko pierwszą rundę p-o pojawią się cos koło 2009 roku.

            Ps: I na koniec jedna prośba – może rozważysz przeniesienie naszych dyskusji o
            Lakers i ogólnie o NBA na moje podwórko – na forum Lakers na e-baskecie? Wiem,
            że logowanie się jest kłopotliwe i często w czasie pisania automatycznie
            wylogowuje (lepiej wrzucać gotowy tekst), ale dyskutantów jakby więcej.
            Niestety Twój obecny nick tez jest zajęty ;-). Rozważ tą kwestię.
            • Gość: Wilt Odpowiedź-na 03.01. IP: 62.29.137.* 04.01.05, 18:23
              No i emocje gwiazdkowego meczu za nami; myślałem, że dostanę zawału przed
              TV ;-). Ale gdy nie mieliśmy już sił, by przycisnąć w końcówce, nie wierzyłem
              w końcowy rzut Kobego.
              Nic to, to i tak spisek NBA; z Butlerem w składzie byśmy wygrali! ;-)

              Opieram się na własnych oczach, ale i opiniach fanów z USA, którzy widzieli
              wszystkie mecze, co do kwestii, że selekcja rzutowa KB – co by o niej nie
              mówić – jest podobna jak zawsze. Jest więc jedynie logiczne, że gdzie indziej
              należy szukać głównej przyczyny obecnego obniżenia jego skuteczności, którą
              widzę w większej presji obrony. Jest to przyczyna główna, ale nie jedyna. Ja
              też już wspomniałem, że Bryant powinien np. scedować więcej obowiązków
              playmakera na innych. Ale nie wiem do końca, co Ty o tym myślisz, bo w jednym
              miejscu piszesz podobnie, a w drugim – że podobał Ci się właśnie bardziej jako
              playmaker. Moje ostateczne stanowisko, o którym zadecydowała nie teoria, ale
              wyniki Lakers przy różnych strategiach, jest tu takie, jak w cytowanych obok
              poście i artykule.

              Czyli niech Kobe będzie tym, kim jest - SG, a nie PG - i rzuca, nie słuchając
              paranoicznych opinii, że im częściej to robi, tym dla zespołu gorzej – wyniki
              mówią odwrotnie. Natomiast jeśli będzie bardziej agresywny rzutowo, nie oznacza
              to, że inni będą mieli mniej okazji do rzutu; cała nasza gra przyspieszy i
              będziemy w sumie zdobywać więcej punktów a la Phoenix. I o to chodziło w tym
              cytacie, że KB powinien więcej rzucać; no chyba, że ktoś – jak Rutkowski i
              Wujec – jest za ciemny i ignorancki, żeby to zrozumieć. Obowiązki playmakera
              Bryant winien natomiast mniej więcej po równo dzielić z Atkinsem i Lamarem, co
              wyjdzie na dobre wszystkim, a szczególnie kosmicznej liczbie strat KB. I zespół
              zdaje się powoli ewoluować w opisanym przeze mnie kierunku, jak było w meczach
              z Raptors i Nuggets. Czyli może jednak Rudy T., choć miękki wobec graczy, jest
              w stanie nakłonić ich do pożądanych zmian. Co do jego ustawiania Odoma na PF,
              jest to dodatkowo zrozumiałe biorąc pod uwagę, że kiedyś to samo robił z
              Horrym; drobna różnica jest taka, że my nie mamy jako kotwicy pod koszem
              Hakeema, a zaledwie – z całym szacunkiem – Mihma… A to, że z Tomjanovichem mamy
              klasyczną rotację, to dobrze – w przeciwieństwie do maniery Jacksona
              wpuszczania każdego przynajmniej na minutę, niezależnie od zasług. Teraz od
              razu widać, kto jest potrzebny, a kogo można oddać.

              Cytowany również obok tekst Kupchaka potwierdza tezę, że w LAL na razie nie
              będzie zasadniczych zmian, ale mam nadzieję, że tak naprawdę nie wyklucza
              drobniejszych nie chodzi przecież o to, by za wszelką cenę znaleźć jak
              najszybciej znaleźć kogoś lepszego od Big Three, a nawet Atkinsa (trzeba trochę
              cierpliwości, i nie wolno wyzbywać się zbyt wielu picks), ale jednak
              wzmocnienia by się przydały. A propos mojego wcześniejszego postu, biorąc pod
              uwagę też, jak wielu ze wspomnianych PG kończą się kontrakty i ilu z nich
              wymagałoby do zatrzymania więcej niż LLE, co zrujnowałoby szanse na poważne
              wzmocnienia pod koszem, widziałbym teraz dla Lakers taki realistyczny plan:
              a) Pozyskać dobrze radzącego sobie w Bobcats Harta jako defensywnego PG
              (tu właśnie w zamian powinny starczyć takie elementy jak Walton, 2nd round
              pick, może i Tierre), którego latem można będzie zatrzymać za LLE (mamy je
              teraz, prawda?);
              b) Ewentualnie pozyskać też z wyprzedających się Hornets PJ Browna jako
              defensywnego PF (szkoda, że po wymianie z Houston mniej potrzebują naszych
              skrzydłowych), oddając w razie potrzeby, oprócz kasy i 2nd round pick,
              wszystkich oprócz starterów i Vujacica (Jonesa nie potrzebują), i może Cooka.
              Tu właśnie się waham, bo ten ostatni mógłby być deal – breakerem; nie wiem, czy
              poświęcać młody talent za wzmocnienie pod koszem pozwalające na moje wymarzone
              przesunięcie Odoma na SF. W każdym razie warto zauważyć, że kontrakt Browna
              kończy się wtedy, co BG; i w 2006 moglibyśmy za obu uzyskać naprawdę niezłych
              zawodników! PJ jest przy tym wyższy od Granta i w razie czego łatwiej mógłby
              przejść na centra; bo na razie 1 kontuzja Mima i jesteśmy załatwieni.
              c) O drafcie jeszcze za wcześnie szczegółowo mówić, ale trzeba w nim
              celować w klasycznego podkoszowego C, C/PF, albo nawet czystego PF
              (nieoczekiwanie znów potrzebujemy co najmniej tak samo PF jak C ; prawie jak za
              Shaqa ;-)). Dobrego PF łatwiej przy tym nisko znaleźć. W 2. rundzie można
              próbować wyłowić jakiegoś obiecującego młodziaka spoza USA i czekać z jego
              przyjściem do ligi, aż dojrzeje.
              d) Latem należy się z kolei nie rozdrabniać i za całe MLE (nie licząc
              scenariuszy typu sign and trade z Butlerem, co też może okazać się pożądane)
              zdobyć jak najlepszego gracza analogicznego typu jak w drafcie. Na środku za
              MLE się nie wzmocnimy, ale może przynajmniej dostaniemy Swifta (na szczęście
              chyba tylko Atlanta może go przepłacić), w ostateczności zaryzykowałbym też
              Eddie Griffina, tylko raczej nie za całą exception.
              e) Jeśli coś nie wyjdzie z Hartem czy innym graczem jego typu, można by
              też pomyśleć o obrońcy – weteranie w rodzaju Van Exela (jeśli nie odejdzie na
              emeryturę, jak się odgraża), który w obronie już wiele nie zdziała, ale
              przynajmniej wnosi doświadczenie i siłę ognia z dystansu (tu właśnie uważam, że
              obecny skład potrzebuje wzmocnień, choć np. Odom na szczęście się bardzo
              poprawił). W przeciwnym przypadku mogłoby i tak nie starczyć dla niego playing
              time (aczkolwiek i tak może służyłby raczej jako zmiennik na dwójce, nie
              jedynce).

              I to byłyby właściwe elementy do uzupełnienia Big Three i pójścia drużyny w
              górę. Ale przynajmniej na razie przyświeca nam ta dewiza; najmniej zmian.
              Wkurzała mnie już za czasów walki o mistrzostwo, wiec oczywiście teraz – gdy o
              nie nie walczymy - wkurza mnie jeszcze bardziej; co mamy do stracenia, nawet
              jeśli nie wyjdzie jakaś wymiana? Jedno z dwojga; albo łudzimy się, że w tym
              sezonie o coś powalczymy, i wtedy bez wahania bierzemy np. kontrakt PJ Browna,
              albo budujemy na przyszłość i raczej odpuszczamy sezon i wtedy byłbym otwarty
              np. na wymianę Butlera i fillers za Artesta. Możliwe są też różne tych
              kombinacje tych scenariuszy - jak moja, w istocie kompromisowa – ale w każdym
              razie COŚ trzeba robić, bo jak na obecny skład i tak mamy dobre – może nawet za
              dobre – rezultaty. Nawet w pasywnym wariancie typu „poczekajmy sezon, niech się
              zgrają” można dokonywać ruchów typu Rockets. Oni powinni być dla nas dobrym
              przykładem; niby transakcje małe, pozornie horyzontalne, ale już przynoszą
              zauważalne skutki i zespół gra lepiej (a to nasi bezpośredni rywale!). Czekanie
              na nie wiadomo co przynosi negatywne skutki; opóźniamy zgranie z nowymi
              nabytkami, a do ich pozyskania potrzeba coraz więcej. O ile Duhona można było
              mieć tanio przed sezonem (Bulls zastanawiali się, czy go w ogóle podpisać!), to
              teraz, gdy został starterem, a Chicago zaczęło czasem wygrywać, wymiana za
              niego pewnie by się nam w ogóle nie opłacała. Nawet wartość Harta wzrosła.
              Powtarzam; jeśli czegoś przed trade deadline nie przeprowadzimy, będę BARDZO
              zawiedziony.

              Pomyślę o e-baskecie – fajnie tam jest? – ale teraz moja aktywność w sieci i
              tak będzie znikoma.

              Pzdr
              • Gość: Wilt Odpowiedź-na 03.01.-cytaty IP: 62.29.137.* 04.01.05, 18:25
                dingclancy
                Coach



                Joined: 28 Feb 2004
                Posts: 382 Posted: Thu Dec 30, 2004 7:46 am Post subject: Which Kobe
                do you prefer?


                The 28/7/7 Kobe or the 40+/4/4 Kobe?

                The Kobe that showed up in the Raptor's game was the real Kobe. The guy that
                shoots first before passing. It's ironic but he is at best when he looks for
                his shots in an aggressive mode and does not settle on looking to get teammates
                involved early only for him to struggle in the clutch. He takes the drive, gets
                the ball on the move.. and just creates for himself. Also that same old Kobe
                allowed Lamar to handle the ball most of the time in the third quarter and
                trusted him to make plays from the post. And although it did not reflect in his
                stats, he had a better passing game because he was doing it in the flow of the
                game. He was actually standing in some of the plays just watching his 4
                teammates create on offense.

                The 28/7/7 Kobe is the hesitant Kobe.... The Kobe that pass up shots and then
                takes a bunch in the 4th quarter in an effort to involve his teammates, then
                forces the issue in the 4th quarter by taking tired, poorly selected shots.


                This 40/4/4 Kobe is a rough draft of the 2003 Kobe where he got 10+ straight
                40+ games and the lakers went 9-3.

                Mark it.. Kobe is better off when he takes 25-30 attemtps as long as he finds
                his shots early,cruise in the 3rd then bunch up again in the 4th

                Last edited by dingclancy on Thu Dec 30, 2004 7:49 am; edited 1 time in total



                www.dailynews.com/Stories/0,1413,200%257E25388%257E2630230,00.html
                Article Published: Saturday, January 01, 2005 - 6:17:12 PM PST

                Challenge answered by Bryant
                By Ross Siler , Staff Writer
                The topic for discussion Saturday morning at the Lakers' first practice of 2005
                was Kobe Bryant and his still-evolving role, the same thing that could be
                talked about every New Year's Day from now through 2011.
                Sparked by the half-question/half-challenge offered by Chucky Atkins during
                warm-ups on Dec. 22 "When am I going to get a 40- or 50-point game from you?'
                Atkins asked Bryant has scored 90 points in the Lakers' past two games.
                Atkins said Saturday he has gotten exactly what he wanted from Bryant, who
                Atkins believed wasn't playing aggressively enough in the first half of games
                as he tried to get his new teammates involved early.
                "A lot of times with Kobe, when he gets in that mode, we tend to sit around and
                wait for him to deliver us a pass,' Atkins said. "If he's aggressive out there
                like that, we're going to be even that much more wide open because teams know
                now that he ain't just looking to pass the ball every time.'
                Bryant scored 42 points in an overtime loss to the Miami Heat on Christmas Day
                and a season-high 48 points Tuesday against the Toronto Raptors. He benefited
                in both games from not being double-teamed on defense as Miami stuck with Eddie
                Jones and Toronto turned to Eric Williams.
                Lakers coach Rudy Tomjanovich said Bryant will continue to read defenses and
                react, which could lead to him being a facilitator on some nights and a scoring
                machine others.
                "First quarter, third quarter, seventh quarter, whatever it is,' Tomjanovich
                said, "if he has one- on-one coverage, he should take it and be aggressive. If
                that situation is there, exploit it.'
                Tomjanovich later added, "We've had great games where he's scored a lot, we've
                had great games when he didn't, when he was passing to other guys. It's
                generating offense, and he's going to generate offense for us.'
                Bryant has taken 56 shots the past two games, more than twice that of any
                teammate. The Lakers are 1-3 when Bryant scores 40 or more points and 4-3 when
                he scores between 30 and 39 points.
                Atkins smiled when reminded Bryant only has fulfilled half of his request and
                hasn't scored 50 points yet this season.
                "He still owes me a 50, exactly,' Atkins said. "So hopefully we can get that
                soon.'

                fokker
                Real GM



                Joined: 14 Jul 2003
                Posts: 3043
                Location: Merry fokken holiday Posted: Wed Dec 29, 2004 10:32 pm Post
                subject:



                DON'T get too worked over trades...

                www.sbsun.com/Stories/0,1413,208~28777~2623915,00.html
                Quote:

                ``I think overall, we're not that far off from where we thought we'd be,''
                Kupchak said in a Tuesday interview. ``We do think we're going to improve as
                the players learn to play with each other and we continue to get healthy.

                ``I'm disappointed that we've lost probably four or five close games that, at
                the end, if we could have got a little something, we could have won those
                games.''

                Above all, Kupchak said that the Lakers probably would finish the season with
                the same roster they have at present. The NBA trading deadline is Feb. 24 and
                the Lakers already have made one deal, sending Kareem Rush to Charlotte for two
                future second-round picks.

                ``If you look at our team, and you go player to player, are we going to find a
                better center available than Chris Mihm? Probably not,'' Kupchak said. ``Are we
                going to find a better player than Lamar Odom? Probably not. Someone better
                than Caron Butler? Probably not. Kobe? No.
              • Gość: calagan Re: Odpowiedź-na 03.01. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.05, 22:25

                W ostatni rzut też nie wierzyłem. Ba, od początku ostatniej kwarty byłem
                pewien, że nie wygramy. Nie z takim Kobem. Butler? Nie wiem, czy z nim nie
                przegralibyśmy wyżej. Jones okazał się znakomitym defensorem na Wade`a. Niby
                koleś w końcówce wymiatał, ale skuteczność miał bardzo mierną. Spisek NBA –
                oczywiście ;-).

                Ja też opieram się na wypowiedziach fachowców (sam widziałem 2-3 mecze). Moje
                zdanie na temat shot selection nie stoi w sprzeczności z opiniami fachowców.
                Rzuca tak jak zawsze, ale on zawsze rzucał za dużo – czyli źle. Można popatrzeć
                na Wade`a. Koleś przy Shaqu ma ponad 50% skuteczności. Kobe nigdy tego poziomu
                nie miał. Więc zawsze rzucał nie najlepiej. Brak O`Neal`a (który jak wiemy mimo
                wszystko ułatwiał życie Bryantowi) w połączeniu z mocniejszą obrona na niego
                skierowana daje taki, a nie inny efekt. Pogłębiony dodatkowo Iversonizacją
                naszego gwiazdora. Bo co byśmy nie mówili rzuca za dużo – nie zawsze, ale
                często (co w połączeniu z nie oddawaniem piłki partnerom staje się dla nas
                zabójcze).
                Moje zdanie na temat pozycji na której powinien grać Kobe jest taki: albo niech
                się skupi tylko na rzucaniu – co będzie ciężkie, bo nie mamy dobrego
                rozgrywającego, czyli kogoś kto te piłki powinien mu dostarczać (a także
                pozostałym partnerom – w odpowiednich proporcjach), albo niech przejdzie
                definitywnie na PG (czy raczej coś w stylu Wade`a, który niby jako SG de facto
                rozgrywa). Obecnie Kobe chce być SG, ale nie potrafi rozstać się z piłką. To
                powoduje, że faktycznie jest rozgrywającym, który nie podaje (lub są to asysty
                wymuszone – jak kilka z Heat, gdy podwojony i potrojony musiał oddać piłkę do
                Atkinsa, a ten siekał za 3). Ja wiem, że ma średnią asyst imponującą, ale obaj
                wiemy, że statystyka ma się nijak do rzeczywistości. Kobe za mało współpracuje
                z resztą zespołu. W akcji ofensywnej musi brać udział co najmniej 3 partnerów,
                a nie jeden (czyli izolacje z wymuszonym odegraniem). Bycie PG nie oznacza
                wyłączności na prowadzenie gry, ale on chyba tego nie rozumie i za cholerę nie
                daje poprowadzić gry Odom`owi.
                Dla mnie może rzucać, nawet dużo – byle celnie i byle nie oznaczało to, że z
                każdej pozycji i na siłę. Cholernie podobał mi się pod względem statystycznym z
                Rockets (ten w LAL). Wysoka skuteczność, sporo asyst i gra zespołowa (26 asyst
                zespołu). Kobe na wysokim procencie i ze wsparcie partnerów. Jako ciekawostkę
                dodam (o czym Ty na pewno wiesz, ale czytają te teksty także inni), że zagrali
                systemem Jakcosnowskim – triangle ofense.
                Co do Rudego to facet mnie zadziwia. Z jednej strony jest maksymalnie bierny. W
                czasie meczów bardziej nawet niż Jax (co wydawało się niemożliwe). Taktyka
                zespołu w niektórych meczach woła o pomstę do nieba. Ale wszystko jakoś się
                kręci. A Tomjanovich od czasu do czasu zabija wszystkich swoimi tekstami: a to
                mówi o ograniczeniu trójek, a to o przemyśleniu taktyki (jakiej taktyki – oni
                nie mają żadnej taktyki), a ostatnio ogłosił, że jest otwarty na propozycje
                zawodników co do nowej taktyki!! Co do rotacji – ostatnie mecze pokazały, że
                nie do końca tak jest. Bo ci z głębokich rezerw czasem okazują się być dobrzy.
                Przykład Slavy ze Spurs jest bardzo wymowny. Ja wiem, że to była luźna końcówka
                itp., ale mimo wszystko – sypnął zdrowo. IMO nie wykorzystujemy go, a szkoda.
                Rozumiem brak Vujacica i Waltona, ale Medved jest przydatny.
                Brak zmian przyjmuje ze zmartwieniem. Zwłaszcza w kontekście Divaca i nadal PG.
                Ja też nie oczekuje jakiś gwałtownych i rewolucyjnych ruchów. Miałem jednak
                nadzieje na drobne wzmocnienia, a teraz wręcz wydają się one niezbędne. Picków
                nie mamy w ogóle do wyzbycia się. Po prostu ich nie mamy. Tegoroczny
                prawdopodobnie oddamy Celtom. Jest niby przyszłoroczny nasz i Heat, ale z ich
                oddawaniem ja bym poczekał. LLE chyba mamy – pytanie, czy będzie jeszcze
                funkcjonowało? Pamiętaj, że ważność CBA się kończy i obecnie odbywają się
                negocjacje w tej kwestii. O ile nie spodziewam się likwidacji MLE, o tyle LLE
                może zniknąć. Hart to ciekawa opcja, ale obawiam się, czy będzie dostępny. W
                Bobkach radzi sobie naprawdę dobrze. PJ Brown? Nie, tym razem nie. Nie chce
                kolejnego emeryta. W tym wypadku uważam, że Grant w zupełności nam wystarczy.
                PJ nie jest wart poświęcenia wszystkich młodziaków.
                Nim skończyłem pisać ten tekst zdarzyło się nasze nieszczęście – Kobe i jego
                kontuzja. Nie wiem jeszcze na ile poważna, ale faktem jest, że mamy problem. Z
                naszego super 6 miejsca możemy wypaść nawet poza p-o. Teraz tym bardziej można
                żałować, że trade z Magic nie doszedł do skutku. Mielibyśmy chociaż dobrego
                zastępcę dla niego. Czy dojdzie jednak do jakiejś wymiany? Wszystko wskazuje na
                to, że chyba nie. I do końca będziemy się bujać na poziomie słabo-mocnych.
                Dobrzy na słabych, za słabi na dobrych. Acz nie wyklucza to możliwości
                pokonania w p-o takich Suns, czy Seattle. Zwłaszcza ci pierwsi zaczynają
                odczuwać skutki grania krótkim składem. Zmęczenie daje znać o sobie.
                Ostatnio mówi się o Arroyo w kontekście Lakers. Tyle, że jego obrona nie jest
                lepsza niż Atkinsa. Cała przewaga Carlosa to pojęcie o rozgrywaniu.

                A co do e-basketu. Na pewno poziom dyskusji jest tam wysoki (powinienem zacząć
                od tego, że tam cały czas jest dyskusja, a nie doraźne pisanie jak my tutaj).
                Pisują tam o całej NBA, ale jest też coś dla fanów Lakers – strona lakers.e-
                basket i tamtejsze forum (które jest jedną z części forum e-basketu).
                Generalnie jest fajnie i czasem złośliwie. Lakers-haters nie zabraknie ;-).
      • greg86 Re: Nowy wątek o Lakers (do calagana i nie tylko 22.12.04, 18:16
        Sorry, że się wtrące ni z gruszki, ni z pietruszki ale mam pytanie - Wilt czy
        miałbyś ochotę kontynuować dyskusję o koszykarzu wszechczasów? Ja musiałem ją
        przerwać z powodu niereguralnego dostępu do netu w ostatnich tygodniach ale
        akurat mam chwile wolnego czasu więc chętnie wróciłbym do tematu (tym bardziej
        że mam praktycznie gotową odpowiedź na twoje ostatnie posty - czyli te sprzed
        dwóch miesiecy ;-]).


        • Gość: Wilt Re: Nowy wątek o Lakers (do calagana i nie tylko IP: 62.29.137.* 04.01.05, 18:27
          Odpowiedź po paru miechach? Rzeczywiście musi być starannie przemyślana ;-).
          Ale i ja nie mogę obiecać szybkiej riposty. W ogóle nie mam czasu, dodatkowo
          zniechęca mnie ta strona, gdzie królują idiotyzmy Wujca/Rutkowskiego i
          reszty „GW” (ostatni kwiatek „Eddie Lewis” zamiast Jonesa) tudzież komentarze
          do nich na jeszcze niższym poziomie (jak ten obok autorstwa niejakiego Q); może
          rzeczywiście przeniosę się na e-basket?

          Pzdr
          • Gość: Lukasz23w-wa Re: Nowy wątek o Lakers (do calagana i nie tylko IP: *.acn.waw.pl 05.01.05, 03:46
            Nie wahaj się Wilt, klimat tam jest świetny a i fanów Lakierków nie brakuje...
          • greg86 Re: Nowy wątek o Lakers (do calagana i nie tylko 05.01.05, 22:26
            > Ale i ja nie mogę obiecać szybkiej riposty.

            Ok, ale mam nadzieje, że wyrobisz się z odpowiedzią do rozpoczęcia finału Cavs - Spurs. ;-)
      • Gość: Q Kobe Bryant to ciota! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.04, 21:08
      • Gość: Sugar :-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.12.04, 11:25
        Nie chcę się chwalić, ale to ja w przedsezonowych rozważaniach nt. Lakers,
        wbrew waszej opinii typowałem 5 z Odomem na PF :-) I muszę przyznać że gra dużo
        lepiej niz sie spodziewałem, ponieważ nie sądziłem że Levar przekroczy na
        zachodzie granicę 12 PPG. A tu nawet w zbiórkach jest mocny (10,5 RBG).

        Rację miałem również w ocenie Divaca, który wrócił do LA wyłacznie po to by w
        spokoju doczekać emerytury. Nieoczekiwana "eksplozja talentu" Mihma, jest dla
        niego zbawieniem, ponieważ nikt nie będzie oczekiwał teraz od niego więcej jak
        1 kwarty gry. Trochę postoi pod koszem, trochę rozegra, a kto wie, może rzuci
        nawet jakąś trójkę...?

        Również B. Grant gra zgodnie z moimi oczekiwaniami, czyli beznadziejnie.

        Do niespodzianek należy zaliczyć grę Butlera, Mihma i mimo wszystko Odoma.
        Zaskakuje również Atkins, ponieważ sporo rzuca przy fantastycznej jak dla niego
        skuteczności. W przyszłości więcej minut powinien dostać J. Jones. ponieważ nie
        licząc smutnego epizodu w BOS, udowodnił klikakrotnie że warto na niego stawiać.

        Nt. papieża koszykówki - Kobe Bryanta - nie będę nic pisać, ponieważ wy -
        Kobelovers - każdą krytykę jego osoby i tak zamienicie w cnotę.


        Podsumowując: za nic w świecie LAL nie wygrają w tym sezonie 50 meczy (o czym
        przebąkiwaliście w off season).

        BTW: co myślicie o tej wieśniackiej reklamie McDonaldsa na oficjalnej stronie?
        • Gość: Wilt Re: :-) IP: 62.29.137.* 04.01.05, 18:26
          Sugar, z pochwałami nt. LO i Mihma się oczywiście zgadzam, ale z 1 wyjątkiem:
          trójek od Mihma to się osobiście nie spodziewam. Divac rzeczywiście wygląda na
          wypalonego, natomiast nie wiem, czemu rozciągasz to na Granta, a szczególnie
          Miedwiedenkę (BG już wraca do formy i bardzo się przydał z Nuggets). Dlatego,
          mimo że wbrew moim przewidywaniom Lamar zostanie na PF, obstaję przy prognozie
          50 zwycięstw. Tym bardziej, że w tym sezonie small ball święci triumfy (Suns,
          Sonics), a my obecnie jesteśmy na drodze do…47 (0.571). Duża różnica?
          Przypomnij swoją prognozę, jeśli jest znacząco niższa (i przy okazji tę co do
          Sixers ;-)).
          J. Jones dostaje tyle minut, ile tylko może przy Kobem, Caronie i LO; Waltona
          już wygryzł, a najpewniej i wygryzie Deveana po powrocie tamtego.
          Bóg zapłać za niekrytykowanie Kobego, ale myślę, że powstrzymujesz się tu z
          innego powodu, niż podajesz. KB krytykowany jest teraz powszechnie (odruch
          stadny mediów, zasadność tej krytyki to inny temat) za niemożność pogodzenia
          się z innymi gwiazdami, niską skuteczność, wiele strat, egoizm; ogólnie wyrasta
          na niemal główny czarny charakter NBA. Brzmi znajomo dla fana Iversona, prawda?
          Cieszę się, że sam to dostrzegasz i poprzestajesz na konstruktywnej krytyce
          reklamy McDonaldsa ;-)

          Pzdr
      • Gość: Yoł Re: Nowy wątek o Lakers (do calagana i nie tylko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 01:31
        www.nba.com
        • Gość: Doł Re: Nowy wątek o Lakers (do calagana i nie tylko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 01:32
          <url>www.nba.com</url>

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka