Gość: pegaz
IP: *.simtel.pl
17.07.06, 11:09
Temat się oczywiście już przewijał, ale po pobieżnym przejrzeniu forum nie widziałem wątku tylko temu poświęconemu (jeżeli przegapiłem, to przepraszam).
Kto z Was dojeżdża do pracy bicyklem i jak sobie radzicie z widocznymi skutkami wysiłku fizycznego tudzież warunków atmosferycznych? Mam na myśli spływanie potem albo w pewnych okolicznościach błotem. Jak możecie podajcie szczegóły:
- dystans
- okres używania roweru w przeciągu roku
- czas dojazdu w stosunku do alternatywnych metod poruszania się (samochód, kom. miejska)
- w/w problem ubioru i oznak wysiłku fizycznego
Ja mam raczej mały dystans (<5km) i w kierunku do pracy z górki - pierwsze 1,5km mknę 60-65km/h potem spokojnie chodnikami ok 25 (jeżeli są piesi to zwalniam rzecz jasna). Ciuszki rowerowe, przebieram w pracy na cywilne. W razie potrzeby prysznic - przyznam bez bicia, że nie zawsze, bo krótki dystans i ukształtowanie terenu nie wyciska ze mnie ostatnich potów. Czasami wystarczy się wytrzeć i potraktować rzecz 'po męsku', tylko dezodorantem ;). Zresztą współtowarzysze niedoli niechybnie dali by mi znać, gdybym był uciążliwy dla otoczenia...
Czasami jest drobny problem, jak muszę się przemieścić do klienta, ale wtedy jadę po prostu w długich spodniach i przebieram koszulkę rowerową na normalną przy parkowaniu roweru, i oczywiście nie eksploatuję się po drodze :) Całe szczęście wyjazdy do klienta mam sporadyczne.
Jeżdżę od wiosny do jesieni, zimą na przemian samochodem lub na nogach dla zdrowia.
No i czas dojazdu - cóż, wczoraj rozsypała mi się piasta z tyłu i musiałem użyć mój czerwony, dwuśladowy bolid spalinowy. W efekcie zamiast niecałe 10min jechałem 25min. Mam nadzieję, że dzisiaj doprowadzę rower z powrotem do używalności :) Zresztą w mieście (Gdańsk) w godzinach szczytu spokojnie jestem gotów rywalizować z samochodami na dowolnej trasie. Zwłaszcza teraz, gdy do ruchu turystycznego dołożyły się fantastycznie przemyślane remonty dróg :p Poza godzinami szczytu mimo wszystko na niektórych trasach również wygrywam.