Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Jakie zmiany w Lakers? Webber - no, thanks!

    IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 22.06.01, 11:38
    Piszcie, jacy gracze najbardziej wzmocniliby Lakers i czy zgadzacie się ze mną,
    że dodanie Webbera, nawet gdyby zgodził się grać za mniejsze pieniądze,
    przyniosłoby więcej kłopotów niz pożytku.
    Obserwuj wątek
    • Gość: LB Re: Raczej żadnych nowych gwiazdorów. IP: 212.244.249.* 22.06.01, 00:00
      Uwielbiam Eddiego Jonesa.
      Szkoda, że Lakersi go oddali do Charlotte. Chciałbym, jednak nie sądzę, żeby
      wrócił do LA. Raczej był rozczarowany, że po sezonie w którym musiał trzymać
      ofensywę Lakersów został sprzedany. Stąd raczej nie sądzę, by zgodził się na
      powrót do LA.
      A poza tym, stylem gry jest bardzo przypomina KB. Jackson raczej nie będzie
      chciał mieć dwóch takich samych graczy.

      LB
    • Gość: LB Re: Raczej żadnych nowych gwiazdorów. IP: 212.244.249.* 22.06.01, 00:00
      Jeśli miałby przyjść EJ, to aby pierwsza piątka nie była niższa, to KB musiałby
      rozgrywać. W innym przypadku (np. z Fisherem jako rozgrywającym, Bryantem, EJ)
      Lakersi straciliby trochę centymetrów i mięśni.

      A co do drużyny z 3 gwiazdami. Myślę, że obecnie młodzi zawodnicy, i nie tylko,
      są bardziej zorientowani na siebie i na swoje ego. Każdy chce zarabiać i rzucać
      najwięcej (zob. Portland). W starych Lakersach było troszkę inaczej. I Magic
      nie grał tak egoistycznie jak czasami robi to KB (pół minionego sezonu).
      Jeśli zawodnicy, którzy przyjdą nie zaakceptują swojej roli jako pomocników
      Shaqa i KB, to nie wróży LA nic dobrego.

      LB
      • Gość: tommasi Re: Raczej żadnych nowych gwiazdorów. IP: 1.1.2.* 22.06.01, 00:00
        a jak Ci sie podoba wariant z Marionem zamiast Granta?
        • Gość: LB Re: Raczej żadnych nowych gwiazdorów. IP: 212.244.249.* 25.06.01, 00:00
          Marion jest zajebisty, ale zamiast Foxa, na small-forwarda.
          Na power-forwarda jest troszkę za słaby fizycznie, mimo, że bardzo dobrze
          zbiera.
          Jego szybkość i skoczność - idealna na SF. Taki drugi Pippen.
          To byłby dobry ruch Lakersów.
          Takie jest moje zdanie.
          LB
    • Gość: LB Re: Jakie zmiany w Lakers? Webber - no, thanks! IP: 212.244.249.* 22.06.01, 00:00
      Webber, jeśli nie zostanie w Sacto, to przejdzie do drużyny ze Wschodu.
      Detroit - bo stamtąd pochodzi.
      Lub NY - bo tam gra Spree, jego kumpel z GSW.

      LB
      • Gość: BL Re: LB ??? IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.01, 00:00
        Skad wziales skrot Sacto ??? Sactomento Kings ???
        Pozdrawiam
        • Gość: tomeq Re: Lakers! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.06.01, 00:00
          Lakersom teraz nie jest nikt potrzebny. Po każdym zwycięskim sezonie dokonuje
          się pewnych roszad w składzie w związku z tym, że nowi gracze będą czuli
          możliwość wywalczenia tytułu i bardziej będą się przykładać do gry. Gwiazdy na
          pewno nie przyjdą. Ciekawym pomysłem jest Marion. Trzeba by wywalić Ridera i
          pozyskać jakiegoś rzucającego obrońcę do wchodzenia z ławki, który by robił
          swoje i nie wchodził w paradę Shaqowi czy Kobemu. Moim zdaniem raczej nie
          Jonesa, bo to raczej pierwsza piątka. Jeśli by ktoś taki się znalazł to Lakers
          ponownie na 100% będą mistrzami, choćw finale kibicowałem Philadelphii.
        • Gość: LB Re: SACTO - SACramenTO IP: 212.244.249.* 25.06.01, 00:00
          Wyczytałem w SLAM-ie.
          Oni często posługują się czymś w rodzaju slangu.
          Sacto - skrót od SACramenTO.
          LB
      • Gość: tommasi Re: Jakie zmiany w Lakers? Webber - no, thanks! IP: 1.1.2.* 22.06.01, 12:19
        z tych b. realnych : eddie jones, shawn marion.
        z tych mniej: t-mac, penny.
        tommasi
      • Gość: LB Re: Raczej żadnych nowych gwiazdorów. IP: 212.244.249.* 22.06.01, 13:18
        Moim zdaniem Lakersom nie potrzeba kolejnych gwiazd.
        Mało to mięli problemów z Bryantem czy Riderem (którym nie odpowiadało to, że
        to team Shaqa). Więc raczej nie nie sądzę by do LA trafił Webber czy EJ, czy
        ktoś tego formatu.
        Bardzo dobrzy zawodnicy (czy gwiazdy) raczej nie trafią do LA także z innego
        powodu. Bo sami wolą odgrywać znaczące role w swoich drużynach, utrzymać swój
        status gwiazd, a nie robić za pomagierów Shaqa i KB. (No chyba, że któraś z
        gwiazd będzie tak zdesperowana, żeby zdobyć mistrzostwo - no to wtedy tak.)

        Wg mnie Lakersom najbardziej przydadzą się przeciętni i solidni gracze. Tacy
        jak np. H. Grant, którego ściągnięcie było bardzo udane. A nie gwiazdy.

        LB
        • Gość: tommasi Re: Raczej żadnych nowych gwiazdorów. IP: 1.1.2.* 22.06.01, 13:47
          w takim razie, byc moze korzystne byloby wykopanie granta i angaz barkleya
          (podobny kaliber sadze). Natomiast co do nadmiaru gwiazd, tutaj sie nie zgadzam.
          Wystarczy przypomniec mega team: magic, kareem, worthy + silna reka rileya(
          wedlug mnie to najlepszy trener wszechczasow w nba).
          Stad wniosek, ze znalazloby sie miejsce dla jeszcze jednej znaczacej postaci.
          EJ bylby odpowiedni, ze wzgledu na swietna gre w obronie, predyspozycje do gry
          show-time, dobra penetracje, jak rowniez gre nieegoistyczna (np. w Miami
          wykonuje kolo 15 prob w meczu - mniej wiecej tyle co p. Fisher)
          Z kolei Marion wzmocnilby deske, a swoja droga jest i duzo wydajniejszy w
          ofensywie niz p. Grant. Poza tym ma 22 lata, co ma swoje znaczenie.
        • Gość: LakerFan Re: Raczej żadnych nowych gwiazdorów. IP: *.chello.pl 22.06.01, 14:01
          Całkowicie zgadzam się z LB. Nikt z wielkich nie będzie chciał robić
          za 'Murzyna' Kobego i Shaqa :))))
          A szkoda, bo chętnie zobaczyłbym ponownie w stroju Lakers Eddie Jonesa, którego
          bardzo lubię i ostro się wkuriwłem, kiedy oddano go wraz z Campbellem za tego
          barana Rice'a, JR Reida i BJ Armstronga.
        • Gość: oregon Re: Raczej żadnych nowych gwiazdorów. IP: 9.67.96.* 25.06.01, 00:00
          moja propozycja dla Lakersów i Jaxa:
          Steve Kerr, Jud Buechler, Randy Brown, może Scottie Pippen, Toni Kukoc....
          A gwiazdy w NBA to były 10 lat temu - Bird, Magic, MJ, Clyde "The Glide", Barkley, Ewing, Hakeem -
          na nich skończyły sie prawdziwe gwiazdy... dzis gra banda wytatuowanych rapujących głupków, którzy
          chcą w pojedynke wygrac mecz, a w obronie są gorsi od Bobrów Bytom. Jedyny gosciu z charakterem
          (chociaż też rapuje i ma tatuaże) to Rasheed Wallace - to bardzo skuteczna i widowiskowa BESTIA!!!.
          Rasheed w Lakersach na power forwardzie i ewentualnie na centrze gdy Shak odpoczywa - to
          mistrzostwo NBA na 10 lat z góry. Ale na szczęscie Wallace gra w lepszej drużynie...
          Rada dla wszystkich drużyn: pozycja nr.1 lub 2: - Alvin Williams (Raptors - chyba jeszcze) - swietny
          rozgrywający, spokojny chłopak bez tatuaży!!!
          • Gość: LB Re: Raczej żadnych nowych gwiazdorów. IP: 212.244.249.* 25.06.01, 00:00
            Widzę, że kolega kibicuje Blazersom. W końcu "nick" też jakby z tych okolic.
            Blazers rzeczywiście zrobili duży błąd, że pare lat temu pozbyli się Alvina
            Williamsa.
            Koleś rzeczywiście gra całkiem, całkiem...
            LB
          • Gość: Wilt Re: Raczej żadnych nowych gwiazdorów. IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 26.06.01, 00:00
            Gość portalu: oregon napisał(a):

            > moja propozycja dla Lakersów i Jaxa:
            > Steve Kerr, Jud Buechler, Randy Brown, może Scottie Pippen, Toni Kukoc....
            > A gwiazdy w NBA to były 10 lat temu - Bird, Magic, MJ, Clyde "The Glide", Barkl
            > ey, Ewing, Hakeem -
            > na nich skończyły sie prawdziwe gwiazdy... dzis gra banda wytatuowanych rapując
            > ych głupków, którzy
            > chcą w pojedynke wygrac mecz, a w obronie są gorsi od Bobrów Bytom. Jedyny gosc
            > iu z charakterem
            > (chociaż też rapuje i ma tatuaże) to Rasheed Wallace - to bardzo skuteczna i wi
            > dowiskowa BESTIA!!!.
            > Rasheed w Lakersach na power forwardzie i ewentualnie na centrze gdy Shak odpoc
            > zywa - to
            > mistrzostwo NBA na 10 lat z góry. Ale na szczęscie Wallace gra w lepszej drużyn
            > ie...
            > Rada dla wszystkich drużyn: pozycja nr.1 lub 2: - Alvin Williams (Raptors - chy
            > ba jeszcze) - swietny
            > rozgrywający, spokojny chłopak bez tatuaży!!!

            Co do tekstów typu "dziś nie ma prawdziwych gwiazdorów, a 10 lat temu byli", to
            mógłbyś się bardziej wysilić, bo słychać je od kiedy tylko minęło pierwsze 10 lat
            istnienia NBA (jest tym podobnie jak z narzekaniem na każdą kolejną "dzisiejszą
            młodzież"; znam nawet zabawny film, w którym cofając się w czasie można było
            usłyszeć to samo w każdej epoce aż po starożytną Mezopotamię). Jeżeli myślisz, że
            MJ czy Barkley za młodu nie byli oskarżani o to samo, o co ty teraz oskarżasz
            współczesnych młodych zawodników - że grają egoistycznie i chcą sami wygrać mecz -
            to się bardzo mylisz, ale jest na to sposób; wystarczy sięgnąć do wydawnictw z
            tamtego okresu.
            Jeżeli chodzi o rap i tatuaże - osobiście nie słucham i nigdy nie będę słuchał
            rapu i nie mam tatuaży, ale jest to jedna z tych spraw, które mi zwisają i
            powiewają, jeśli chodzi o ocenę gracza na boisku. Obecnie prawie każdy czarny
            koszykarz NBA słucha rapu i wielu samodzielnie (z kiepskim skutkiem, jak twierdzą
            fachowcy) próbuje rapować; jeśli zamierzałbyś ich nie lubić tylko na tej
            podstawie, to musiałbyś znielubić co najmniej 90% NBA. Tatuaże są zdecydowanie
            mniej rozpowszechnione - Garnett czy Duncan mają jakieś tam pojedyncze, ale
            naprawdę widocznie wytatuowani są ze znanych graczy chyba tylko Iverson i Wallace.
            Tylko że z tych 2 zawodników, których - jako jednocześnie raperów i miłośników
            tatuażu - powinieneś teoretycznie najbardziej nie lubić, jednego - ''Sheeda -
            wychwalasz. Nie jest to takie do końca logiczne; są w końcu do siebie dość
            podobni, oprócz tego, że Iverson - chociaż samemu mu jeszcze trochę brakuje -
            jest w kwestii dojrzałości psychicznej jakieś 8 lat przed Wallace''em. No ale
            uczucia niekoniecznie kierują się logiką; sam, mimo wspomnianego podobieństwa
            tych dwóch, mam do nich różny stosunek, tylko w odwrotnym porządku - nie lubię
            Rasheeda, a bardzo lubię Iversona. Jeśli chodzi o merytoryczną polemikę z
            pozostałymi twoimi tezami, to:
            - po tym sezonie (a szczególnie play offs) narzekania na dzisiejszą młodzież,
            częste nawet jeszcze rok temu wśród fachowców z NBA, ucichły ostatecznie; nikt
            już nie kwestionuje dojrzałości i poziomu gry Shaqa, Kobego, Iversona, w nieco
            mniejszym stopniu Cartera i McGrady''ego, a w kolejce do sławy czekają już
            następni: Steve Francis, Baron Davis, Nowitzki, Stojakovic...W sumie panuje
            zgoda, że obecny wysyp młodych talentów jest największy od lat 84-85, czyli
            właśnie czasu, kiedy rozpoczynali kariery MJ, Olajuwon, Barkley i inni, których
            wychwalasz. Tego nie zmieni nazywanie współczesnych graczy głupkami - chociaż
            bardzo chciałbym wiedzieć, z jakich wyżyn intelektualnych to czynisz (np. Kobe
            uzyskał na odpowiedniku matury - egaminie SAT - 1080 pkt, co gdyby zechciał
            dałoby mu wstęp na najlepsze amerykańskie uniwersytety).
            - co do wzmocnień w Lakers i ich rzekomym ustępowaniu Blazers; chyba żartujesz
            albo po prostu dajesz rady w złej wierze. Steve Kerr miał właśnie w Spurs
            najsłabszy sezon w karierze; nie liczył się tak bardzo, że nawet wzrost
            roli "trójek" od przyszłego sezonu nie pomoże w ocenie jego przydatności
            (zresztą, jeśli jesteś fanem graczy Portland, to można by się spodziewać, że z
            weteranów polecisz raczej Portera, wciąż lepszego od Kerra. który w Lakers mógłby
            wreszcie zdobyć upragnione mistrzostwo). Tak samo nie wchodzą w grę Brown i
            Buechler (osobiście nie potrafiłbym nawet z pamięci powiedzieć, co się z nimi
            teraz dzieje - tak stali się anonimowi). Co do Pippena i Kukoca - Jackson nawet
            chciał ich pozyskać,tak jak innych eks - graczy Bulls; pierwszego od razu po
            przyjściu, wymieniając za Rice''a, a drugiego przed ostatnim sezonem, kiedy
            kończył mu się kontrakt. Bardzo dobrze, że nie wyszło z wrednym i
            przereklamowanym Pipem; Kukoca może trochę żal, ale i tak nie jest już
            zawodnikiem przyszłościowym, a w Hawks będzie miał okazję być po raz pierwszy w
            życiu być liderem drużyny NBA i razem z Ratliffem i Terrym budować coś nowego.
            Alvin Williams - obiecujący, ale wszyscy wiedzą, że na 99% zostanie w Raptors, bo
            ma dług wdzięczności wobec Wilkensa, który go wypromował, odsyłając w tym celu do
            Knicks renomowanego Jacksona.
            No i wreszcie Wallace. Rozumiem, że w parze na boisku z Riderem? To byłoby jak
            sequel "Głupiego i głupszego". Wallace to gość, który zniszczyłby całą chemię
            nawet najbardziej zgranego w świecie zespołu, a cóż dopiero wciąż jeszcze
            delikatnego układu, jakim są obecnie Lakers. Skoro jest taki świetny, niech
            zostanie w Blazers i doprowadzi ich przynajmniej do finału konferencji - ale i to
            nie jest wcale zapewnione, nawet z dobrym trenerem. Tak czy inaczej, Blazers na
            pokonanie Lakers szanse mieli w 2000 r. - od tego czasu ich szanse maleją i wciąż
            będą maleć, Tym razem nie wyszła recepta z lat 60., którą Allen chciał powtórzyć
            za swoje miliardy - z okresu, kiedy Celtics pokonywali Lakers nie mając dwóch
            takich asów jak West i Baylor (czyli jak mniej więcej obecnie Kobe i Shaq),
            posługując się gwiazdami mniejszego kalibru, ale w ilości 6 - 10. Tyle że Celtics
            przez cały okres swojej dynastii mieli też własną supergwiazdę, na innej pozycji -
            Russella, prawdziwego lidera zespołu. Jego roli nie są w stanie spełniać w
            najmniejszym stopniu ani wredny, nielubiany i wciąż obrażony na cały świat
            Pippen, ani Wallace, który nie może liderować nikomu i niczemu, samemu musząc być
            prowadzony za rączkę. No i dla zagrożenia Lakers jeszcze Blazers musieliby mieć
            trenera chociaż w 20% tak dobrego jak Red Auerbach...
            • Gość: oregon Re: Raczej żadnych nowych gwiazdorów. IP: 9.67.96.* 26.06.01, 00:00
              Dzięki za wszystkie wyjasnienia. Co do młodych graczy: Nowitzki, Davis, Peja czy T-Mac wg.
              mnie własnie dlatego stają się doceniani bo grają "z głową"...
              Jeżeli Phil Jackson jest takim 20% - Auerbachem, to nie masz sie o co oburzac, wzmocnienia w
              postaci kilku eks-Byków na pewno wystarczą do utrzymania hegemoni LA jeszcze przez wiele lat.
              Jud Buechler był ostatnio "gwiazdą" Pistons. Czy Terry Porter nie zrobił czasem mistrza w SA Spurs
              (na prawde nie wiem)?
              Co do oceny Rasheeda, tak to już jest, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia....dla mnie jest
              wielkim graczem, dla Ciebie szmaciarzem godnym gry z Riderem, ale tak samo jak dla Ciebie Kobe
              jest "super wielki inteligetny", tak dla mnie jest egoistycznym młokosem który za mało pilnuje zespołu
              i wyniku, a za dużo po Jordanowsku żuje gumy i wyciąga język, a histerykiem jest nie mniejszym niż
              Sheed. Prawda zagrał w wielu meczach swietnie, ale te ciągłe obrażanie sie na Shaka i Jaxa,
              brednie o odejsciu do Wizzards, pokazowy slub z 18 letnia siksą to na pewno nie swiadczy dobrze o
              jego dojrzałosci i inteligencji...ale ciągle ma czas...

              pozdrawiam.
      • Gość: Pit Re: Jakie zmiany w Lakers? Webber - no, thanks! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.01, 13:38
        Weber nie do LA tylko do Houston.Razem z Francis'em stworzą zespół,który
        zdobędzie tytuł nie oglądając się na Lejkersów(ja w to wierzę...)
        • Gość: GoLakers Re: Jakie zmiany w Lakers? Webber - no, thanks! IP: 192.168.1.* / *.net 22.06.01, 13:55
          jedynym nowym graczem jakiego chcialbym zobaczyc w przyszlym roku w druzynie
          Lakers to Eddie Jones - super zawodnik - najwieksza porazka to wlasnie oddanie
          go charlotte.... Ogolnie zwyciesiego teamu sie nie zmienia - webber to nie jest
          dobre rozwiazanie - na poczatku moze i bedzie gral w cieniu #34 i #8 ale w
          koncu i on bedzie chcial zablysnac i ... beda problemy -moze nawet wieksze niz
          w tym sezonie. Takze Eddie Jones do Lakers i jest Super !!!!!!
          Go Lakers !
          Back 2 Back
          • Gość: LakerFan Re: Jakie zmiany w Lakers? Webber - no, thanks! IP: *.chello.pl 22.06.01, 14:03
            widzę, że w obozie fanów Lakers całkowita zgoda co do oceny sytuacji :)))))
      • Gość: Wilt Re: Jakie zmiany w Lakers? Webber - no, thanks! IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 23.06.01, 00:00
        Trochę mnie zaskoczyło, jak wielu fanów LA myśli podobnie - no ale i ja w
        końcu się do nich zaliczam, bo również żałuję odejścia Eddiego Jonesa. Ale jego
        powrót do Lakers jest z różnych względów (nie tylko ambicjonalnych) bardzo mało
        prawdopodobny, Trzeba przypomnieć powody, dla których odszedł i które się nie
        zmieniły; nie było wątpliwości, że Kobe jest gotowy zająć jego miejsce w
        pierwszej piątce, a że Lakers potrzebowali przy okazji dobrej trójki i
        jednocześnie snajpera za trzy, to nic dziwnego, że wymienili się na Rice''a,
        mimo pewnych jego wad (osłabienie w obronie spowodowane tym transferem zostało
        zniwelowane dopiero po przyjściu ekipy Jacksona). Możliwości zmieszczenia i
        Kobego i EJ w drużynie odrzucono: Jones, mimo że raczej skromny, czuje się za
        dobry na przejście na rezerwowego, Kobe jest lepszy na dwójce niż na trójce, a
        to samo - i nawet bardziej - dotyczy ważącego poniżej 90 kg Jonesa; więc w
        pierwszej piątce raczej nie mogą występować. Z tą nieprzydatnością EJ na 3.
        mozna by jeszcze polemizować, bo całkiem nieźle jako niski skrzydłowy radzi
        sobie podobnie drobny Sprewell; ale zmiany przepisów w przyszłym sezonie chyba
        to zmienią - najwięksi znawcy nie są do końca pewni, co one przyniosą, ale
        zgadzają się w tym, że obok zdolności rzucania trójek coraz bardziej liczyć się
        będzie wzrost.
        Ale jest i ważniejszy powód, dlaczego Eddie nie wróci do Lakers;wszyscy jakby
        zapominają, że zakończył dopiero pierwszy sezon maksymalnego (7 lat, 91 mln $)
        kontraktu z Heat. Przecież Kobego ani Shaqa Lakers za niego nie oddadzą, a
        pozostali szczerze mówiąc przedstawiają za małą wartość - chyba żeby rozważać
        wariant Fisher + ktoś jeszcze, ale to wcale nie byłoby korzystne dla drużyny.
        Mnie w tym wątku chodziło raczej nie o Drużynę Marzeń w LA (inaczej pierwszy
        wpisąłbym Garnetta), ale o graczy możliwych do pozyskania - przy obecnym stanie
        ławki Lakers możliwych do pozyskania niestety głównie jako free agents.
        Wprawdzie, jak zaznaczyłem, dostępny jest też Webber - ale to możliwość raczej
        teoretyczna; nie zgodzi się na tak mało kasy, a gdyby nawet - Phil nie będzie
        taki głupi, żeby po świeżo zaleczonym sporze Shaq - Kobe pakować się w znacznie
        bardziej wybuchowy układ. Nigdy w historii nie było tak, żeby w zespole grały
        jednocześnie trzy grające na poziomie króla strzelców lub zbliżonym
        supergwiazdy; to po prostu nie ma prawa wypalić, co słusznie zauważyli już inni
        ludzie na tym poście. Nawet z dwiema udało się to praktycznie tylko raz: w
        Lakers lat 60. z Jerrym Westem i Elginem Baylorem (1961/62: Baylor 38,3 pkt i
        West 30,3 pkt!); i nieprzypadkowo właśnie rady Westa pomogły Kobemu ułożyć
        sobie stosunki z Shaqiem.Zresztą z punktu widzenia potrzeb zespołu znacznie
        korzystniejszy od C-Webba byłby KG, zdolny bez problemu ograniczyć się w ataku,
        bardziej uniwersalny i o niebo lepszy w obronie. Ale miałem skupić się na
        ewentualnych transferach dostępnych graczy, a nie gościa z aktualnym
        kontraktem na 126 mln - najwyższym w historii basketu.
        W składzie Lakers - choć dwukrotnych mistrzów - sporo jest znaków zapytania.
        Jak dla mnie pewne punkty to:
        - Shaq i Kobe; uzasadnienia chyba niepotrzebne,
        - Fisher, wyrastający na tak kluczowego gracza, jakim dla Sixers lat. 80 był
        Maurice Cheeks,
        - Horry; obecnie najlepszy rezerwowy no i ta zdolność do trafiania w
        najważniejszych momentach!
        - Fox (chociaż trzeba już myśleć o jego następcy).
        Dobrze byłoby jeszcze zatrzymać Penberthyego jako speca od trójek. Z weteranów -
        Shawa. Harper - jako gracz na emeryturę, ale może zostać asystentem
        Jacksona.Lue - mimo dobrego krycia Iversona niekoniecznie; może zostać, ale za
        małe pieniądze i z braku kogoś lepszego. Ridera bym jednak za jego świrowanie
        skasował, co mu zresztą tylko dobrze zrobi, kiedy zrozumie, że nikt mu już nie
        da nic na kredyt. Zgadzam się z głosem, że przydałby się zamiast niego jakiś
        obliczalny shooting guard; i propozycja już jest, w postaci Mitcha Richmonda, o
        ile nie będzie wolał Miami - ale nie powinien. Grant, jeśli go zechcą, chyba
        wybierze emeryturę w Orlando (wszyscy chcą tam grać, bo mają lub budują domy -
        jak A. Davis; całkiem niezła metoda kompletowania składu! Zupełnie przypadkowa
        zbieżność - na Florydzie koszykarze nie płacą podatku...). Od nieobecności
        Horace''a dziura się w niebie nie zrobi, ale będzie problem, kto ma wyjść na
        czwórce w podstawowym składzie (lżej zbudowany Horry lepiej się sprawdza na
        ławce). Ja osobiście na dalszą przyszłość obstawiam Stanisława Medwedenkę; grał
        tylko w paru meczach, ale nie wiem czemu, bo wyniki miał o klasę lepsze od
        Madsena (trudności z angielskim? Z koszykarskim slangiem, jak ostatnio
        słyszałem, ma wciąż zresztą - po 6 latach gry w NBA - kłopoty nawet Sabonis!).
        No i miło byłoby zobaczyć Słowianina w pierwszej piątce mistrza NBA (jako
        Polacy możemy jeszcze czekać na Myrdę - żeby tylko nie skończyło się a la
        Gołota). Ukrainiec to jednak nie rozwiązanie na przyszły sezon; i nie są nim
        także Madsen, który nigdy nie będzie kluczowym zawodnikiem ani tym bardziej nie
        najmłodszy i podatny na kontuzje Foster - kolejny wyraz ciążącej na Shaqu po
        oddaniu E. Campbella w ramach transakcji Jones - Rice staroegipskiej klątwy:
        Nigdy Nie Będziesz Miał Dobrego Zmiennika. I tu widzę najważniejszy problem,
        jaki stoi przed Kupchakiem i resztą zarządu; jak pozyskać dobrego wysokiego
        gracza, bo to będzie klucz do zagwarantowania sobie three-peat. Co do wymian -
        możliwa jest astronomiczna liczba różnych kombinacji, mniej lub bardziej
        możliwych, ograniczę się więc do podania dwóch wolnych agentów, nie
        najdroższych i dobrych. Pierwszy to Maurice Taylor - wprawdzie dobrze się czuje
        w Rockets, ale można by próbować go skusić - a na pewno będzie dostępny, gdyby
        do Houston przeszedł Webber, co jest całkiem prawdopodobne. Chyba jeszcze
        lepszym kandydatem jest Nazr Mohammed; fantastyczna końcówka sezonu i chyba nie
        tak trudno go przekonać, że lepiej być silnym skrzydłowym w mistrzowskich
        Lakers niż centrem w dobijających się do play off Hawks.
        Uważam, że Jackson, którego poważnym minusem jest to, że nigdy nie pozyskał
        żadnego młodego talentu, woląc za wszelką cenę pozyskiwać weteranów (dochodząc
        do takiej przesady, jak 44- letni Parish w sezonie 96/97, który grał 2 minuty w
        meczu) powinien po prostu zrozumieć, że czas pogrobowców Bulls już się skończył
        i podstarzali Harper czy Grant nie są niezbędni zespołowi, który sam zdążył
        nabrać sporo doświadczenia i hartu podczas dwóch kampanii mistrzowskich. Można
        i trzeba zatrzymać niektórych weteranów (Shaw, Fox), ale potrzebne są nowe
        twarze - a istnieje ryzyko, że zamiast budować perspektywiczny skład, Phil
        będzie wolał pozyskiwać takich graczy jak Laettner (kolejna opcja na czwórkę).
        Nie znaczy to, że Lakers w takim układzie nie obronią mistrzostwa, ale moim
        zdaniem trzeba by raczej pomyśleć o stałym poszukiwaniu obiecującej młodzieży,
        jak to robili West czy Red Auerbach.
        Jednak na zakończenie muszę przyznać, że jest coś, co przełamałoby moje opory
        przed preferowaniem weteranów; gdyby Lakers zatrudnili kogoś z moich ulubionych
        graczy, którzy - choć na to w pełni zasługiwali - nie zdobyli mistrzostwa -
        Barkleya czy Stocktona. Niestety, to nierealne; Stockton (podobnie jak Malone)
        jest dożywotnio wierny Jazz (chyba żeby zaczęli go tam lekceważyć, ale na to
        się nie zanosi), a Sir Charles, jeśli wróci, to z Wizards; swoją drogą, jeśli
        myśli, że zdobędzie mistrzostwo tylko dzięki graniu z MJ, to w życiu się tak
        nie pomylił. Zresztą Jackson wyraził się, że nie uważa, żeby Barkley w obecnym
        stanie był zdatny do gry w NBA - a więc kicha...
        Lakers nawet bez szczególnych wzmocnień i tak znów zdobędą mistrzostwo, ale
        osobiście chciałbym, żeby byli porównywani do najmocniejszych drużyn w
        historii; Bulls''96, a nawet do lepszych od Bulls; Lakers''72 i ''87 czy
        Celtics''86. Aby zbliżyć się do tego celu,
        • Gość: Wilt Re: Jakie zmiany w Lakers? Webber - no, thanks! IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 23.06.01, 00:00
          Końcówka postu mi się nie zmieściła (przy okazji
          ustaliłem jego maksymalne rozmiary). Miał się kończyć,
          że optymalnym z możliwych zakupów mających wzmocnić
          Lakers byłoby pozyskanie Richmonda i kogoś z dwójki
          Mohammed/Taylor.
          I jeszcze co do Shawna Mariona; zdaje się, że ma
          jeszcze rok kontraktu. Jeśliby po jego upływie był
          dostępny, to czemu nie; ale i tak grałby na trójce, bo
          na czwórkę, mimo świetnych statystyk zbiórek jest
          zdecydowanie za mały (i nie argumentujcie mi tu o
          Barkleyu - w szczytowej formie ważył 114 kg, czyli o
          20 więcej od Mariona!). W idealnym świecie możliwe
          byłoby więc pomieszczenie w drużynie i Mariona i
          Mohammeda/Taylora. Niestety, nie żyjemy w idealnym
          świecie; i tu trzeba się zgodzić z uwagami, że
          wspólczesne gwiazdy i gwiazdki mają zbyt wysokie
          mniemanie o sobie; gdzie są współcześni
          Worthy,Goodrich, McHale, Havlicek, którzy dla dobra
          drużyny gotowiliby usunąć się w cień na rzecz bardziej
          utalentowanych kolegów? (nieprzypadkowo ostatnio
          Havlicek na pytanie, jakiego współczesnego gracza
          uważa za podobnego do siebie, nie wymienił żadnego
          nazwiska). O takich coraz trudniej.
          Ale i tak - GO LAKERS!
        • digan Re: Jakie zmiany w Lakers? Webber - no, thanks! 23.06.01, 00:00
          Gdyby udało się ściągnąć m. Finley`a z dallas. Ale niestety to tylko marzenia...
          To samo dotyczy J.Wiliamsa z sacramento który napewno by dobrze podawał do
          shaqa czy kobasa. Gdyby on wszedł napewno udało by się złożyć drużenę dość
          bliską showtime`owi. O Webberze pora zapomnieć, ponieważ 3 gwiazdy, ba nawet
          bardzo dobre gwiazdy, pogryzłyby się jak dzieci. EJ nie ma nic do roboty!
          Za kilka lat charlotte będzie bardzo dobrą drużyną a EJ napewno w tym pomoże
          Napewno dobry byłby G.Hill z orlando, który ,gdyby nie żyłował, mógłby doś
          dobrze uzupełnić resztę. Jeśłi udało by się ściągnąć jeszcze kilka gwiazd....
          oto skład naprawdę dobry dla Lakers (według mnie) :
          Shaq- nawet nie ma co mówić
          kobe- patrz wyrzej, a jeśłi będzie grał tak jak w mistrostwach....
          • digan Re: Jakie zmiany w Lakers? Webber - no, thanks! 23.06.01, 00:00
            Gdyby udało się ściągnąć m. Finley`a z dallas. Ale niestety to tylko
            marzenia...
            To samo dotyczy J.Wiliamsa z sacramento który napewno by dobrze podawał do
            shaqa czy kobasa. Gdyby on wszedł napewno udało by się złożyć drużenę dość
            bliską showtime`owi. O Webberze pora zapomnieć, ponieważ 3 gwiazdy, ba nawet
            bardzo dobre gwiazdy, pogryzłyby się jak dzieci. EJ nie ma nic do roboty!
            Za kilka lat charlotte będzie bardzo dobrą drużyną a EJ napewno w tym pomoże
            Napewno dobry byłby G.Hill z orlando, który ,gdyby nie żyłował, mógłby doś
            dobrze uzupełnić resztę. Jeśłi udało by się ściągnąć jeszcze kilka gwiazd....
            oto skład naprawdę dobry dla Lakers (według mnie) :
            Shaq- nawet nie ma co mówić
            kobe- patrz wyrzej, a jeśłi będzie grał tak jak w mistrostwach....
            G.Hill- no cóż t-mac przygasił go: gdyby przeszedł do Lakers dobrze by
            uzupełnił resztę
            R.Horry- patrz co przy shaqu i kobem
            J.Williams- Sac bez webber`a to kicha. Prawdopodobne jest że williams też
            zrezygnuje
            Rezerwowi

            M.Finley- napewno dobrze by zagrał, bo już dallas dobrze prowadzi a w Lakers
            też by dobrze zagrał
            R.Fox- stale to samo ( oczywiście z pozytywnym wydźwiękiem)
            D.Fischer_ to samo co w przypadku jego kolegi z góry
            Gracze którzy NIE powinni się znaleźć
            Vince Carter - Napewno pogryzł by się z resztą a pozatym MJ na nigo poluje
            Chris webber- Jezu!! Gdyby chociaż z kobem zaczął się gryżć to Lakers nie
            weszliby do finałów!!
            EJ - patrzcie na inne posty wyżej a napewno się dowiecie czemu!
            DIG
            P.S. Niestety większości z tych zawodników nie kończą się kontrakty
            P.S.2 Nie wiem czy wszyscy by się gryżli
            p.S.3 Sorry jeśłi pieprze trzy-po-trzy
            • Gość: tommasi Re: Jakie zmiany w Lakers? Webber - no, thanks! IP: 1.1.2.* 25.06.01, 00:00
              nie wydaje mi sie, zeby p. williams byl cennym nabytkiem. Efekciarstwo to nie
              wszystko. Co do Hilla ; owszem, byloby megacool, ale to jest zbyt dobry gosc na
              granie 3-cich skrzypiec. Looknij sobie powyzej.
              Wychodzi na to, ze milym skladem bylby: Shaq, Kobas, Fisher, Marion i jakis
              byczek. A z lawy: horry, shaw, penberthy, rider???
              tommasi
        • Gość: Lechita Re: Jakie zmiany w Lakers? Webber - no, thanks! IP: *.icom.ca 23.06.01, 00:00
          A ja wam powiem ze niespodzianka bedzie dobra gra dla LA J.R. Ridera. Gosciu
          posiedzial sobie na lawce i ogladal jak grali jego koledzy, i mysle ze
          wreszczie zrozumial iz trzeba grac zespolowo i poswiecic sie druzynie. Jesli
          naprawde to zrozumial to LA beda mieli z niego naprawde same korzysci.
          • Gość: GoLakers Re: Jakie zmiany w Lakers? Webber - no, thanks! IP: 192.168.1.* / *.net 23.06.01, 00:00
            Tez mi sie tak wydaje - Rider widzial w jakim stylu Lakers ogrywli kolejnych
            rywali, jaka atmosfera byla wsrod walczacych. Byl na pardzie w LA i swietnie
            sie bawil mimo ze nie mial swojego udzialu w playoff. Wierze ze w przyszlym
            sezonie na ktory chce zostac w Lakers skupi sie przede wszystkim na grze i
            bedzie wartosciowym zawodnikiem.

            Go Lakers !
            Back 2 Back
          • Gość: LB Re: Zgadzam się co do J.R. IP: 212.244.249.* 25.06.01, 00:00
            I tu się Lechita po raz pierwszy na tej liście dyskusyjnej zgodzę.
            W końcu Rider to jeden z najlepiej grających 1-on-1 zawodników w NBA. Tylko z
            różnych względów, o których wszyscy wiecie, nie mógł tego pokazywać (no bo albo
            nie grał, albo grzał ławę). Jeśli coś do jego głowy po tych finałach trafiło,
            to ma ogromną szansę, żeby znów zacząć coś grać.
            A że ma wyrozumiałego trenera, to tylko zwiększa jego szanse. W końcu to Phil
            wziął z San Antonio Rodmana. Chyba wszyscy pamiętacie jak się tamtym zespole
            Denis zachowywał.
            Powodzenia J.R.!

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka