Gość: Kiwi
IP: *.akl.callplus.net.nz
06.05.05, 02:15
Mieszkam a Auckland, NZ. Jeszcze jako nastolatek bedac w Polsce trenowalem
kajakarstwo. Jak mysmy wszyscy z chlopakami roznilismy sie na tle
rowiesnikow, ho ho! Biegalismy, 'pakowalismy', nie palilismy i za czesto sie
nie pilo. Dumny bylem ze swoich sportowych aspiracji i osiagniec. Osobiscie
bylem czlonkiem klubu przez 7 lat. W NZ zapisalem sie na gym, bo znajomi
ciagneli, dziwili sie "To co Ty stary nie chodzisz na gym??". Zapisac sie nie
chcialem, ale ostatecznie zdecydowalem sie. I tu szok (eye - opener) wszycsy
zasowaja ciezej niz ja w moim klubie a do tego nikt sie nie przechwala
swoimi "soprtowymi" osiagnieciami. Rzecz normalna. You've got to be fit - jak
tu sie mawia. Kolejna sprawa, ze do mojej dyspozycji sa "trenerzy", ktorzy
nie tylko pomoga napisac plan treningowy, ale rowniez doradza odpowiednia
diete (!! - a ja nawet nie jestem sportowcem), ktora jest b istotnym
czynnikiem zdrowego trybu zycia. Mentalnie Polska zmienia sie bardzo opornie.
Jednym z powodow tego powodow sa lata izolacji. Kochani, powiedzmy sobie
uczciwie: zdziczelismy. Nie mowimy po ang (na poczatek ten jeden ang starczy)
i to nie pomaga scalac sie z Europa i swiatem. Bardzo dobrze autor tekstu
zauwaza potrzeba poslugiwania sie obcymi jezykami. Aby odniesc sukces
sportowy trzeba zdrowo i madrze zyc. Rozwijac sie - jak to mawial moj dawny
trener- nie w jednym kierunku, ale byc wszechstronnym. Bo coz z tego, ze taki
Kosowski ma talent pilkarski, skoro nie potrafil sie komunikowac po
przyjezdzie do Niemiec. Jak zrozumiesz trenera, chlopakow, jak sie
zaprzyjaznisz z kimkolwiek? Bez jezyka , jak bez nog. Wiem sam cos o tym:)
Narasta tylko wyobcowanie, traci sie czas. Trzeba sie mentalnie reformowac,
jesli chce sie rozwijac pilkarsko. Zmieniac te bzdurne nawyki i podpatrywac
co sie robi na swiecie (do tego bez jezyka nie da rady).