Gość: Porter
IP: *.orion.pl
11.07.05, 10:18
Jak słowo daje, nie mam pojęcia, ale nie przypuszczam, żeby składając
zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w prokuraturze, Polski
Związek Piłki Nożnej popełniał zwykłe bałwaństwo. Po prostu tego rodzaju
decyzje są zwykle wynikiem bardzo dokładnych kalkulacji. Weźmy na ten
przykład Komisję Etyki: jak zrobić tak, żeby była głośna, ale nikt jej nie
praktował serio? To proste: postawmy na jej czele Jana Tomaszewskiego. On
jest, pardon le mot, medialny (dopóki u boku Niny Terientiew nie zastąpił go
inny duży grubas - Rudi Schubert - Jan w ogóle nie wychodził ze studia II
programu TVP, a teraz mamy wysyp piosenek biesiadnych). Dużo gada. A
jednocześnie jego nie da się traktować serio i - co najważniejsze - sam nie
zrezygnuje, bo nie widzi własnej śmieszności i idzie zawsze do końca w
zaparte.
Teraz PZPN jest w pozycji zagrożonej, bo prokuratura rzeczywiście dobrała mu
się do d... Jak tak dalej pójdzie, wyjdą na jaw wybitnie niewygodne rzeczy.
Współpraca, jaką zaproponowała Komisją Estetyki została przez prokuraturę
wyśmiana. W związku z tym, najpierw p. Kolator poinformował prokuraturę o
kantach Arki (piekąc dwie pieczenie przy jednym ogniu, bo jednocześnie
wspiera Bońka, którego Widzew może awansować do ekstraklasy), a teraz PZPN
poinformował o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez - no właśnie przez
kogo? Wisłę? Sędziego Werdera? Sprawa jest o tyle oczywista, że jak to
pokazały następne występy Wisły w Pucharze, nikt w Krakowie nie wyłożyłby
nawet centa, żeby ułatwić sobie zdobycie PP, bo im na tym trofeum zwyczajnie
nie zależało. Dziunia oczywiście przekręcił Pogoń, ale raczej z powodu
sympatii, jaką żywi do Leszka Saksa, a nie za kasę, bo tej kasy nikt by mu
nie dał. No i teraz, nie odsuwając Werdera od sędziowania, nie wyrzucając na
zbitą mordę obserwatora, który nie dał Werderowi noty dyskwalifikującej za
beznadziejny występ, nie degradując Wisły do drugiej ligi, PZPN zgłasza do
prokuratury zawiadomieniu o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Zwracam
uwagę, że nieuczciwe, stronnicze sędziowanie nie jest przestępstwem, jeśli
nie wynika z przekupstwa, na które w tej sytuacji nie ma cienia dowodu. Po co
PZPN wykonał taki zwód uszami? Otóz moim zdaniem, PZPN chce wpuścić
prokuraturę w maliny. Chce doprowadzić do sytuacji, w której każdy mecz z
niepodyktowanym ewidentnym karnym będzie przedmiotem studiów prokuratury, co
zabierze jej cenny czas i ogólnie zniechęci ją do zajmowania się piłką.
Myślę, że PZPN nie ma szans na skuteczne działąnie w tej kwestii, ale tonący,
jak mówią, brzydko się chwyta.