Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Ile lat macie!!!!!!

    09.04.06, 17:17
    Może to nie poprawne pytanie, ale mnie to ciekawi. Ile lat mają wygi
    alpejskie, ile zwolennicy polskich gór, a ile ci co zaglądają to od czasu do
    czasu. Zobaczymu kogo jest więcej???

    Ja zacznę; Justyna lat 37, Chopok i polskie góry!!!
    A Wy?
    Obserwuj wątek
      • juta33 Od ilu tat jeździcie na nartach? 09.04.06, 17:29
        Tego zapomniałam dodać, ja od, niech policzę, ....,łapię się za głowę, od 17
        lat, z przerwami na dorobek, intensywnie 14 lat. a Wy??? Proszę piszcie, kto tu
        zagląda??? Hm, a ja się marwię,że moje dziecko nie jeździ o 4 roku życia z
        instruktorem, na co mój mąż odpowiada, dobrze!!! Nie zrobi sobie krzywdy! Ona
        zjeżdża od 4 roku, ale ja jestem jej instrulktorem! ha ha.
        Pozdrawiam
        Justyna

        P.S. Jestem uzależniona od tego forum!!!
          • juta33 Re: Od ilu tat jeździcie na nartach? 10.04.06, 08:13
            Tak masz racje od nart jestem uzależniona i nie zamierzam tego zmieniać, ani
            myślę. Masz rację wczoraj poszalałam sobie na tym furum, też mam do tego prawo
            i z niego też nie zamierzam rezygnować.

            Ale za to Ty możesz zacząć leczyć się z uzależnienie od komputera, skoro w nocy
            spać nie możesz.
            Re: Od ilu tat jeździcie na nartach? - Gość: Vivo 10.04.06, 02:12

            Pozdrawiam
            Pozdrawiam
          • juta33 Vivo więcej luzu!!!! 10.04.06, 09:41
            Świetnie się tu wczoraj bawiłam, radzę Ci zrób to samo, gwarantuję, od razu się
            lepiej poczujesz. To nie jest rozmowa kwalifikacyjna o pracę.

            Z uśmiechem pozdrawiam

        • Gość: observer Re: Od ilu tat jeździcie na nartach? IP: 212.51.202.* 11.04.06, 11:56
          Stuka 40-ka, a na nartach od 7-go roku życia...Ale tylko 1-2 tygodnie w roku.
          Stanowczo za mało. Poczatkowo przez lata w Zakopanem (rodzina, do której
          jeździło się na ferie)
          Teraz tylko Alpy i Dolomity - ale nie ze snobizmu, lecz z chęci wyjeżdżenia się
          maksymalnie 2 razy po tygodniu w sezonie...
          A zaczynałem na używanych Alu-Pu 3000 we wściekłym różowym kolorze...Kto takie
          jeszcze pamięta ???
          A w Pewexie w Zakopanem stały Fischer C4 za gigantyczne wtedy...79 dolarów (rok
          1972)
          Ech, łza się w oku kręci...
      • Gość: Jozzo Re: Ile lat macie!!!!!! IP: *.sympatico.ca 10.04.06, 00:40
        Paszport mi sie zatracil wiec trudno powiedziec,
        liczyc mi sie nie chce a zresza po co moze w wyniku
        obrachunku trzeba by narty odlozy albo przynajniej
        przejsc na bardziej relaksowe. Tak czy inaczej w moich
        20-kach czytalem Joberta po pollsku a wydania ukazaly
        sie w latach 70-tych. Z tego co wiesc rodzinna niesie na
        nartach postowiono mnie w wieku lat 4-ech i tak juz zostalo i
        niech zostanie po wsze czasy. Mam skromna niadzieje, ze uda mi
        sie jescze zajechac nie jednago topowego crossa no bo czemu by nie.
        A dal ciekawosci zaliczylem w tym toku porecze ot tak dal zabawy.

        Jozzo.

        • Gość: Skyddad Re: Ile lat macie!!!!!! IP: *.fornfyndet.se 10.04.06, 11:22
          Z Kasprowego z Ojcem zjechalem pierwszy raz majac lat 8.Pozniej jezdzilem po
          roznych sniegorkach.Pozniej startowalem.Pozniej byla przerwa.Pozniej zaczolem
          od nowa no i nie przestane predko a juz idzie 64-ty. Od 10 lat tylko
          Alpy,Dolomity i Gory Skaliste.
          Ot takie zycie narciaza.Niestety to jest uzaleznienie ale dobre za nim stoi
          tylko zdrowie.
          Pzdr.Sky
            • juta33 Wote 10.04.06, 14:28
              wote napisał:

              > Widzę że tu sami weterani... :)
              > NIe wiem czy mam się wychylać z moimi 26 :) na nartach od 20 lat :)
              >
              > Pozdrawiam
              >

              Wote nie przypuszczałam, że jesteś taki młody.
              Patrząc na ilość lat na nartach, można Cię po mału nazywać weteranem, ale to
              jest powód do dumy.

              Pozdrawiam
          • juta33 Dziękuję 10.04.06, 14:26
            Tak myślałam, że Andrzej, Skyddad i Jozzo, mają tyle lat. Po Waszych
            wypowiedziach widać Wasz szacunek do gór i nart. Czyli to prawda, że im więcej
            lat praktyki tym lepszy narciarz. Zazdroszczę Panowie!

            Justyna

      • Gość: jazzwoman Re: Ile lat macie!!!!!! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.04.06, 12:57
        Magda, 22lata.
        Na nartach regularnie od szóstego roku życia (więc to już 17lat).
        Początkowo szusowałam w Sudetach (w sezonie prawie każdy weekend) - przez
        11lat :)
        Po zmianie miejsca zamieszkania na bardziej oddalone od jakichkolwiek gór, czas
        ferii zimowych spędzałam początkowo na Słowacji (Chopok), od lat kilku
        natomiast odwiedzam Alpy austryjackie i włoskie.
        No i oczywiście kilka zimowych weekendów w każdym sezonie spędzam w polskich
        górach (zazwyczaj Szczyrk).

        Pozdrawiam!
        • juta33 Re: Ile lat macie!!!!!! 10.04.06, 14:31
          Gość portalu: jazzwoman napisał(a):

          > Magda, 22lata.
          > Na nartach regularnie od szóstego roku życia (więc to już 17lat).


          Nareszcie kobieta!

          Jesteś ode mnie młodsza, ale staż masz taki jak ja. Ja niestety zaczynałam
          późno, ale szybko załapałam bakcyla.
          Pozdrawiam
          • Gość: Skyddad Re: Ile lat macie!!!!!! IP: *.fornfyndet.se 10.04.06, 18:03
            Juta 33,
            najpiekniejsze lata Tobie nastaly
            korzystaj puki czas
            tak aby dechy
            nigdy nie staly.
            Wiesz szacunek do gor przychodzi sam.Sa pewne przezycia zwiazane z nimi pozniej
            wlasne przemyslenia i dochodzi sie do jednego wniosku, Stworca dal nam to
            abysmy uszanowli i sie ich bali.
            Wiesz moj ojciec zjezdzajac kiedys z do Goryczkowej nie wiem pamietam tylko
            jego opowiesc.Byl to rok 1948,po calym dniu szalenstw tam wysoko a polegalo to
            na ilus tamn godzinnym podchodzeniu i jednym zjezdzie.Postanowil ze jeszcze raz
            zjedzie .No i tak wyszlo ze jechal sam juz nikogo nie bylo,byl bardzo dobrym
            narciazem . Przed wojna mieszkal wiele lat w Zakopanem,skakal z duzej
            krokwi,zjazd itp.W pewnym momencie cos sie stalo i zjechal z toru i pojechal
            wdol i wpadl dziure sniezna.Najpierw probowal,sie wydostac zadnych szans za
            stromo i wysoko.Zaczelo sie sciemniac.Przygotowal sie ze rana nie doczeka.
            I nagle slyszy halo ho ho ,patrzy jakas twarz nad krawedzia sie wychyla i sie
            pyta co pan tu robi. Zwiazal swoje kijkii razem spuscil na dol ojciec dolaczyl
            swoje i tak powiazane sluzyly za line.Zeby nie gosciu to nie mialbym w mlodosci
            ojca.Zawsze wspominal o tej histori i nam tlumaczyl ze zawsze trzeba miec
            szacunek i do gor i wody.
            Gosciu pozniej opowiadal,zauwazyl dwa slady skrecajace z toru do lasu a znal
            ten teren i wiedzial ze mnoze byc tylko zle,dlatego posuniety ciekaowscia i
            nastawieniem ze juz znajdzie czlowieka niezywego,ucieszyl sie ze temn drugi
            zyje i ma sie dobrze.
            Pzdr.Sky.
      • sto19 Re: Ile lat macie!!!!!! 10.04.06, 18:22
        32, na nartach 29 lat
        ulubione: Tignes/Val d'Isere i 3 Valles!!!***. + Dolomity (mniej za
        narciarskośc bardziej za klimat)
        w Polsce Tatry - okolice Kasprowego W. .... szczególnie w marcu - raj na ziemi.
        pozdrawiam
        • kubagr sky' dad 10.04.06, 19:30
          takie "dziury" wokol drzewa tzw tree wells, sa dobrze znane jako pulapki
          czyhajace na heli skiing: zwykle sa glebsze wiec twoj tato mial szczescie: bo
          te wieksze to jak wpadniesz to od razu cie zasypuja: cos paskudnego: kazdy kto
          robil heli skiing ma wbite w lepetyne zeby ich unikac: czasami tylko widac
          wierzcholek....podjezdzasz i ...........walisz sie kilka pieter w dol
          twoj tato powinien dostac ladny opieprz za to ze to zrobil..... ale na
          szczescie wszystko sie tak skonczylo jak sie skonczylo.....
          mysle ze solidarnosc idbalosc o innych narciarzy jeszcze zupelnie nie
          zanikla...
          nmo to za tych co na trasie.............
      • bogdandzio Re: Ile lat macie!!!!!! 10.04.06, 23:24
        lat mam o 7 wiecej od ilosci lat jazdy na nartach, jeżeli mój debiut przemnoze
        przez liczbe lat kiedy już chodziłem ale jeszcze nie jeżdziłem i odejme tę
        liczbe lat chodzenia bez jezdżenia to wynikiem bedzie mój wiek, ilośc lat jazdy
        na nartach jest liczba nieparzystą, a kiedy jeszcze niechodziłem Gierek
        zapytal : Pomożecie?? ja wtedy w pieluchy robiłem, a mój najwyższy szczyt w
        alpach jak podziele przez 100 to bedzie tak liczba z niczym nie związana, ale
        podobna do wieku
        • siamlady Matematyczne zagadki 11.04.06, 01:06
          Super Boguś! to mi się naprawdę podobało.

          "... kiedy jeszcze niechodziłem Gierek
          > zapytal : Pomożecie??" -
          to mi już wystarczy - jestes rocznik 69 albo 70.
          czyli tak mniej wiecej mój rówieśnik.
          A ja zaczęłam jeżdzić od 12 roku życia, uczyłam się w austrii, gdzie
          mieszkałam jako dziecko, nigdy nie miałam szczęscia i przyjemności jeżdzić w
          polsce.
          ......JUTRO NA NARTKI!!!!!( samolotem ,tak tak, ortodo)

          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

          "...a kto z Państwa współżyje tylko raz w miesiącu? pyta profesor studentów.
          Ja, ja! - wyrywa się jeden ze studentów
          Tylko raz? ale dlaczego się pan tak raduje?
          Bo to już jutro,jutro!!!
          • bogdandzio Re: Matematyczne zagadki 12.04.06, 00:09
            jutro na narty?? ale to juz dziś jest jutro, nie zdąże na samolot, ..... co to
            taki dowcip ( fajny) o sexsie, to mój czuły punkt od strony wyzszości wartosci
            egzystencjalnej: narty czy sex, ostatnio dawno ani tego ani tego, na nic nie ma
            czasu... i snieg topnieje, ech życie
            • juta33 Re: Matematyczne zagadki 13.04.06, 15:37
              bogdandzio napisał:

              > jutro na narty?? ale to juz dziś jest jutro, nie zdąże na samolot, ..... co
              to
              > taki dowcip ( fajny) o sexsie, to mój czuły punkt od strony wyzszości
              wartosci
              > egzystencjalnej: narty czy sex, ostatnio dawno ani tego ani tego, na nic nie
              ma
              >
              > czasu... i snieg topnieje, ech życie


              Współczuję, ale jednocześnie coś mi się przypomniało z lat licealnych, tekst z
              pewnej piosenki, już nie pamiętam czy słowa oryginalne, czy wymyślone przez
              kogoś z moich znajomych, a dotyczyły pewnego naszego kolegi o imieniu Bogdan.

              "Bodzio Bodzio ma przecudne uda".

              A ten śnieg wcale nie chce topnieć i to jest największy ból. Śnieg jest a ja
              nie mogę jechać w góry.
              juta
              • bogdandzio Re: Matematyczne zagadki 14.04.06, 23:16

                > "Bodzio Bodzio ma przecudne uda".
                Hej, kpisz sobie z moich ud? i masz racje , są paskudne , jak zresztą każde
                męskie uda, owłosine i niekształtne, bleee, pocieszam się , że są twarde jak
                kamień i mogę na nie liczyć .... wracając do ud założe się , że Twoje są śliczne
            • Gość: Skyddad Re: Ile lat macie!!!!!! IP: *.fornfyndet.se 11.04.06, 11:10
              Witaj Siamlady,


              Super Boguś! to mi się naprawdę podobało.

              "... kiedy jeszcze niechodziłem Gierek
              > zapytal : Pomożecie??" -
              to mi już wystarczy - jestes rocznik 69 albo 70.
              czyli tak mniej wiecej mój rówieśnik.
              A ja zaczęłam jeżdzić od 12 roku życia, uczyłam się w austrii, gdzie
              mieszkałam jako dziecko, nigdy nie miałam szczęscia i przyjemności jeżdzić w
              polsce.
              ......JUTRO NA NARTKI!!!!!( samolotem ,tak tak, ortodo)

              W roku 1969 to Gierka jeszcze nikt nieznal.W tym czasie roslo niezadowolenie
              wkraju.Pamnietam z mojej geofizyki na jesieni stoimy Baza w Karlinie zebrali
              nas do kupy przyjechaly oficjele z W-wy z przedsiebiortswa i dawaj werbowac .
              taki jeden czerwony sukinsyn krzyczy no Sky czas na Was do parti ,partia Was
              potrzebuje.Cala firma stoi na placu ja wyszedlem z rzedu i odpowiedzialem
              krotko;
              Ja w gowno nie lize,wystarczy przy pomiarach na polu.Ludzie gruchneli smiechem,
              oficjele sie zawinely i pojechaly z powrotem. Pozniej rok 1970 moich ludzi
              przycisneli niechcieli im placic nadgodzin i zmuszano do pracy ciaglej,kurcze
              poparlem,Szef moj malo co nie oberwal gdyz chcieli wolac bezpieke,jedyny co
              mialem uprawnienia gornicze na prowadzenie prac w polu zreszta to ZMS-owcy z
              awansu po maturze.Nie wyrzucili ale mnie zdegradowali do dna. Wzimie to tego
              palanta od zwiazku zawodowych wynioslem na rekach i maloco nie natluklem w
              pokoju w czteru oczy.Tak sie przestraszyl ze cicho siedzial (czasem pomaga
              myslalem ze sie inaczej skonczy).Dopiero na 1971 na wiosne jak bylismy baza w
              Lodzi to sku..syny przyjechali ci sami ludzie i tak zebranie wywolali mnie i
              tak peronuje ta sama osoba no jedyny co stanal w obronie robotnika w calym
              przedsiebiorstrwie.Wrocili wszystko pieniadze stanowisko i przywileje z tej
              racji.W nagrode dostalem na mieszkanie pozyczke bezwrotna.To byl rok 1971.
              Dopiero jak kupili licencje na malego Fiuta i byl pokaz to Gierek wysiadajac z
              malego Fiuta krzyknal pomozecie Sala gruchnela pomozemy wysiasc z tej limuzyny.
              To byl chyba rok 1972-73.
              Kurcze a Mont Blanc ile ma wysokosci?
              sv.wikipedia.org/wiki/Mont_Blanc
              wyszlo 4810m : 100= okolo 48 lat
              Pzdr.Sky
        • juta33 Re: Ile lat macie!!!!!! Staruch 11.04.06, 22:26

          > P.S A ja mysle,ze Staruch to wcale taki stary nie jest.Beata.


          Myślę tak samo jak TY.
          Wydaje mi się, że nick jest z przekory. Ma około 45-50 lat i może jemu wydawało
          się, że na tym forum to większość 20 i 30-latkowie. I zobaczcie jak się mylił.

          Was pozdrawiam bardzo gorąco. Dobranoc

          P.S. Co niektórzy to dopiero zasiądą do komputera. Wam życzę miłej pracy lub
          zabawy.
      • volkl Re: Ile lat macie!!!!!! 11.04.06, 21:42
        Mam 50 na nartach 6 rok to b. krótko ale cieszę sie, że wogóle zacząłem. W
        Polsce niewiele Białka Tatrzańska, Szczyrk, Wisła. Głównie Słowacja Tatrzańska
        Łomnica, Szczyrbskie Pleso, i inne.

        Pozdrawiam wszystkich mniej lub bardziej wtajemniczonych
              • juta33 Colagen 12.04.06, 10:57
                Gość portalu: Colagen napisał(a):

                > Co was obchodzi ile mam lat. Co to jest? Spis powszechny?
                > Kto mnie zna , ten wie i wystarczy. Jakbym wam powiedzial prawde , to
                lalibysci
                > e
                > w gacie ze smiechu. Dlatego nie powiem wam moje laseczki a klamac nie lubie.
                > pozdrowko

                Wiedziałam, że Colagen napisze coś w tym stylu, ale nie wiem dlaczego "Jakbym
                wam powiedzial prawde , to lalibyscie w gacie ze smiechu"?

                Kobiet akurat jest tu jak na lekarstwo.

                poz

        • Gość: O.Andrzej Re: Ile lat macie!!!!!! IP: *.cern.ch 11.04.06, 23:14
          > Mam 50 na nartach 6 rok to b. krótko ale cieszę sie, że wogóle zacząłem. W
          > Polsce niewiele Białka Tatrzańska, Szczyrk, Wisła. Głównie Słowacja Tatrzańska
          > Łomnica, Szczyrbskie Pleso, i inne.

          Pelen szacunku pozostaje. Jestem starszy od Ciebie, ale na nartach jezdze od
          bardzo dawna, a w swoim czasie bylem takze instruktorem. Wiem wiec jak trudno
          zalapuja osobnicy nie pierwszej mlodosci - sam sie sporo kiedys nad nimi
          nameczylem - jak wiele czeka ich niepowodzen, przykrych, zniechecajacych
          upadkow. Mlodzi tez sie przewracaja, ale robia to na ogol miekko i... powiedzmy
          z gracja. Tym wiekszy wiec podziw dla Ciebie. Wiem, ze dzisiejsze narty nie te
          co kiedys, techniki karwingowe wchodza szybko, przynajmniej na poczatku, ale
          wiem rowniez, ze nauka narciarstwa jest wciaz trudna nauka.

          Dla pocieszenia podam Ci przyklad mojego instruktora, ktory uczyl mnie przed
          laty na kursie pomocnika instruktora, Turbacz, 1968 r. Czlowiek ten zaczal
          jezdzic na nartach w wieku 35 lat. Wczesniej byla bieda i brak mozliwosci. Gdy
          prowadzil nasz kurs mial ok. 45 lat. Jezdzil b. dobrze, ale przede wszystkim
          znakomicie demonstrowal i uczyl. Czyli w ciagu 10 lat, w trudnych
          komunistycznych czasach, przeszedl wszystkie szczeble "kariery" instruktorskiej
          dochodzac do najwyzszego tytulu w owym czasie: instruktora wykladowcy. Gdy
          skonczyl 70-lat wciaz byl czynnym instruktorem, bioracym udzial w corocznych
          zawodach instuktorskich, w ktorych bynajmniej nie zajmowal ostatnich miejsc.

          To tak na pocieszenie.

          PS. Tak sie zastanawiam, ile osob bioracych udzial w tym watku pisze szczerze, a
          ile (wlacznie z inicjatorka watku) robi sobie tzw. jaja. :) Internet wszystko
          przyjmie.
          • aater Re: Ile lat macie!!!!!! 12.04.06, 06:05
            > PS. Tak sie zastanawiam, ile osob bioracych udzial w tym watku pisze
            szczerze,
            > a
            > ile (wlacznie z inicjatorka watku) robi sobie tzw. jaja. :) Internet wszystko
            > przyjmie

            ten watek to tzw zabijacz czasu dla autorki;). ( a juz myslalam ze 2-letnim
            dzieciom to sie bajki czyta..)

            wiek nie jest wazny .. wazne od zawsze co w duszy gra.....
            pozdrawiam
            • juta33 Co mi w duszy gra! 12.04.06, 11:17
              aater napisała:

              > > PS. Tak sie zastanawiam, ile osob bioracych udzial w tym watku pisze
              > szczerze,
              > > a
              > > ile (wlacznie z inicjatorka watku) robi sobie tzw. jaja. :) Internet wszy
              > stko
              > > przyjmie
              >
              > ten watek to tzw zabijacz czasu dla autorki;). ( a juz myslalam ze 2-letnim
              > dzieciom to sie bajki czyta..)
              >
              > wiek nie jest wazny .. wazne od zawsze co w duszy gra.....
              > pozdrawiam

              O co Wy mnie posądzacie piszę prawdę i tylko prawdę, ale nie ręczę za innych.
              A prawda jest taka, że żal mi kończącego się sezonu, przynajmniej dla mnie. W
              zeszły weekend miałam pojechać na Chopok(wyjazd z piątku na sobotę i czwarty w
              tym sezonie) wszystko było załatwione, ale wszędzie trąbili, że powodzie i dwie
              godziny przed wyjazdem zrezygnowaliśmy. Wstaję rano w sobotę, a tu u mnie
              piękna pogoda, patrzę na kamerki, można jeździć. Ustaliliśmy,że wstajemy o
              piątej w niedzielę i jedziemy na Szrenicę. Mąż włacza meteo24 - informację dla
              narciarzy, mówią warunki trudne, mało śniegu, znów nie pojechaliśmy. A w
              niedzielę na Szrenicy piękna pogoda, jak to zobaczyłam to się popłakałam.
              Zadręczałam sie tak przez cały tydzień. Mąż nie chciał się zadręczać, nie
              patrzył na kamerki i nic nie mówił, więc ulżyłam sobie na tym forum, bo skoro
              nie moge pojeździć to chociaż pogadam o nartach i poczytam fajnych opowieści.
              Kiedyś dodam swoje. I dzięki Wam mi na tej duszy ulżyło.

              Ten wątek nie jest już moim zabijaczem czasu, zaczyna go pożerać.
              Pozdrawiam i proszę piszcie.
              juta
              • Gość: O.Andrzej Re: Co mi w duszy gra! IP: *.cern.ch 12.04.06, 11:35
                > O co Wy mnie posądzacie piszę prawdę i tylko prawdę, ale nie ręczę za innych.

                Ja recze tylko za siebie i to tez nie do konca. :) Stary lis ze mnie,
                internetowo rzecz biorac tez i rozne warianty dopuszczam. W koncu w Internecie
                mozna podac sie za mlodzienca bedac stara baba i na odwrot. Twoje posty sa dosc
                nietypowe, takie zbyt prywatne, zbyt szczere czy naiwne (w dobrym tego slowa
                znaczeniu), stad watpliwosci.

                Na Kasprowy blizej niz na Chopok. Spacer na Goryczkowa dobrze Wam zrobi, bo na
                kolejke linowa bym nie liczyl.
                • Gość: Jozzo Re: Co mi w duszy gra! IP: *.sympatico.ca 12.04.06, 14:19
                  Pogoda tez bym sienie przejmowal.
                  Bywa ze na dole pada a na gorze czyste niebo.
                  Kiedys mialem przypadek ze na dolnej Goryczkowej
                  zachmurzenie i siapi a na gorze piekne sloneczko.
                  Jedzies wyciagiem a tu nagle wielka jasnosc cie otacza
                  ni jak uciec z wzrokiem. Stoisz na szczycie widzisz
                  w czesc kotal a dol rozmyty w jasnosci.
                  Ot tak na margineise wieku, pogody i planow wyjazdowych.
                  No i nie ma to jak poranny spacer.
                  Zdrowka Jozzo
                • juta33 Andrzej i Jozzo 12.04.06, 14:31

                  >
                  > Na Kasprowy blizej niz na Chopok. Spacer na Goryczkowa dobrze Wam zrobi, bo na
                  > kolejke linowa bym nie liczyl.

                  Kiedyś,gdy nie było najświeższych wiadomości ze stoków wyjeżdżałam w marcu i
                  zawsze pojeździłam na nartach, a terzz człowiek słucha meteorologów i tak na
                  tym wychodzi. POwiedziałam pierwszy i ostatbi raz ich słucham. Zawsze
                  uwielbiałam jeździć w marcu, piękna pogoda, słońce, ciepełko.

                  A teraz powiem dlaczego Chopok a nie Kasprowy:

                  1. Na Chopok jadę nie wiele dłużej niż do Zakopanego, a kańcówka trasy dużo
                  piękniejsza, mam mnóstwo zdjęć z tej trasy, wracamy zawsze po zamknięciu
                  wyciągo około 16, i robię zdjęcia z samochodu.


                  2. Pojechałam w zeszłym roku w marcu do Zakopanego, podjeżdżamy pod Kasprowy,
                  piękna pogoda, śnieg i ... całuję klamkę, za duży wiatr i kolejka nie chodzi,
                  co mi pozostaje Nosal, Szymoszkowa, Gubałówka. Na szczęście po dwóch dniach
                  pojechaliśmy do Krynicy na Jaworzynę i było super.

                  Pozdrawiam

            • ortodox Re: Ile lat macie!!!!!! 12.04.06, 11:31
              Tak naprawdę, to w żadnym wątku nie mamy pewności, czy wypowiedzi są prawdziwe
              i szczere. Po stałych forumowiczach, których wypowiedzi czytało się setki razy i
              wszystkie wypowiedzi sa spójne, konsekwentne i nie przeczą sobie, można się
              spodziewać, że teraz też piszą prawdę. Jednak to, ile oni mają lat i jak długo
              jeżdżą, wiemy już dawno, bo nie raz przy okazji o tym wspominali, kiedy uznali
              to za istotne. Bo w końcu jakie ma to znaczenie, ile ma kto lat?
              Można dla zabicia czasu zapytać o to ile ważycie, macie wzrostu ... były tu już
              inne propozycje. Tylko po co?
              pozdrawiam
              • juta33 Ortodox - po co? 13.04.06, 16:10
                ortodox napisał:

                Bo w końcu jakie ma to znaczenie, ile ma kto lat?
                > Można dla zabicia czasu zapytać o to ile ważycie, macie wzrostu ... były tu
                już
                >
                > inne propozycje. Tylko po co?
                > pozdrawiam

                Witam Ortodox!

                A po co tu wszyscy zaglądamy, po co zakładamy wątki i po co inni się dopisują?
                Zajrzałeś tu i coś napisałeś, dlaczego?

                Od dawna tu zaglądałam, rzadko coś pisałam, natomiast wiele razy logowałam się
                zaczynałam coś pisać i pytałam sama siebie - po co? I nie wysyłałam. A teraz
                postanowiłam Was poznać, więc musiałam założyć wątek do którego mogą sią wpisać
                wszyscy, znający się mniej lub bardziej na nartach, ale wszyscy co ty zaglądają
                jeżdżą na nartach, więc każdy może tu się wpisać i tym wszystkim dziękuję.
                Zauważyłeś, że wielu ma przy okazji miłe wspomnienia z nart?
                Ja też.

                A znajomi postanowili mnie dobić, jedno powiedzieli, ze na weekend majowy jadą
                na Stubai, a dzisiaj drudzy, że na Wielkanoc jadą w góry i zabierają narty, bo
                ponoć jest dużo śniegu. A ja mam się czuć ta wredna, bo zamiast się cieszyć,
                zazdroszczę im!!!

                I to ma być sprawiedliwość?

                Juta



          • Gość: Skyddad Do Beabike IP: *.fornfyndet.se 12.04.06, 12:22
            Napisalas;
            Lat 41 ,pierwsze narty to byly takie drewniane(Bobo), ze skorzanymi paskami,a
            mialam wtedy 3 latka-Boze!Kiedy to bylo!A jezdze gdzie sie tylko da,obecnie to
            oprocz polskich gor-Austria,Dolomity i Niemcy.
            Babike az mnie sie lzy zakrecily jak opisywalas te narty,na takich sie
            jezdzilo w latach 48-53.Takie wlasnie dostalem na gwiazdke chba w 1948 roku z
            rzemiennymi paskami kawalek klamerki metalowej pasujace do wszystkich
            butow,deski drewniane bez kantow metalowych,
            tak mialem takie same a opiszcie gdziescie swoje pierwsze kroki stawiali.
            Osobiscie to pamietam stare glinianki pomiedzy Pruszkowem a Komorowem.Trzeba
            bylo czekac az woda zamarznie i potem hajda z gorki na pazurki.Tam sie
            siedzialo nawet przy .-20C. Pamietam moj ojciec kiedys wzial swoje narty i
            poszedl z nami jezdzic.Byly tak "strasznie wysokie gorki " oczywiscie dla nas
            maluchow.Pamietam Ojciec zaimpownowal nam z najwiekszej zjechal na wprot na
            tafle glinianki,dla nas to byl wyczymn osiagalny tylko na sankach.
            Ta gorka moze miala 20m wysokosci.Przezycia do konca zycia.
            Pzdr.Sky.

      • Gość: skibunny Re: Ile lat macie!!!!!! IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 12.04.06, 18:58
        Mam lat 38, na nartach zaczelam jezdzic w "starczym" wieku lat 28:) ale zawsze
        bralam i biore lekcje, wiec radze sobie calkiem dobrze:)
        uzaleznilam sie od pierwszego zjazdu:)
        zamierzam jezdzic do konca, moim idolem zostal pewien wspolpasazer, ktorego
        spotkalam w samolocie w tym roku, w drodze do Wloch na narty- 86 lat, oba
        kolana sztuczne... i aktywny instruktor:) uczy ludzi starszych, mowi ze juz
        mniej, ale i tak 47 dni na stoku spedzil w tym roku, nie liczac wyjazdu do
        Wloch:)
        • Gość: Jozzo Re: Ile lat macie!!!!!! IP: *.sympatico.ca 12.04.06, 19:04
          I o to chodzi, nie moge doczekac sie emerytury.
          Jak na razie 38 dni to rekord. Mysle, ze jak sie
          uwolnie od jzma koniecznosci codziennegj rurtyny
          wychodzenia z domu w celu utluczenia caogs na
          na codzienny posilek to bede mail szanse przekroczyc
          40 dni a moze wieciej w sezonie.

          Ot marzenie licealisty typu czym bys chial zostac
          - oczywiscie emerytem ;-)
          Jozzo
          • Gość: O.Andrzej Re: Ile lat macie!!!!!! IP: *.cern.ch 12.04.06, 20:29
            > I o to chodzi, nie moge doczekac sie emerytury.

            Ale w zdrowiu. Wyobraz sobie, ze doczekujesz, nawet masz pieniadze, ale zdrowie
            szwankuje. I nici z narciarstwa. No moze niezupelnie, ale w mocno ograniczony
            sposob. Pomimo dosc zaawansowanego wieku jezdze, tak mi sie przynajmniej wydaje,
            na poziomie 30-latka. Nie tyle chodzi o predkosc, nigdy nie lubilem szybkiej
            jazdy, no moze z wyjatkiem okresu, gdy mialem 16-18 lat, nawet nie o technike,
            te ma ugruntowana od wielu lat, ale sposob jazdy: dynamicznie, nisko,
            pracowicie. :) Na razie kolana wytrzymuja, serce tez (choc niekiedy w nocy
            miewam arytmie, ktorej przyczyny nikt nie jest w stanie pojac), ale kiedys sie
            to skonczy. I co mi wtedy po takiej emeryturze. :( To juz wole rzadziej, a pelniej.

            W sumie w roku spedzam nie wiecej niz 15-20 dni. Ale, jak pisalem, najcenniejsze
            sa te jednodniowe, bardzo intesywne wypady, po ktorych wracam skonany. Jest o
            czym myslec i o czym wspominac. Oczywiscie bardzo lubie dluzsze wyjazdy
            alpejskie, ale po 3-4 dniach zaczynam sie troche nudzic pewna monotonia, nawet
            jesli codziennie zmieniam trasy.

            Te 15-20 dni to i tak niezly rezultat. Ludzie pisza: mam tyle lat i jezdze od
            tylu lat na nartach. Ale jak intesywnie? W okresie mlodosci chmurnej i durnej
            jezdzilem b. duzo i czesto. Potem, gdy pojawily sie dzieci - duzo mniej, bywaly
            lata, ze na nartach spedzalem tylko kilka dni w roku, choc nie przypominam sobie
            roku z pelna abstynencja narciarska. A nowego kopa dostalem 3 lata temu, gdy po
            raz pierwszy wsiadlem na karwingi.

            I jeszcze jedno. Wlasnie sobie siedze w hotelu blisko Genewy i spogladam na
            pieknie osniezone szczyty Jury, ktore az sie prosza by do nich zawitac.

            Andrzej
            • Gość: Jozzo Re: Ile lat macie!!!!!! IP: *.sympatico.ca 13.04.06, 00:18
              Tak, znam ten bol i te rozterki. W koncu jestsmy mniej
              wiecej rowisnikami. U mnie doszlo wybycie z kraju z
              przyslowiowymi trzema skartpekami i caly complex zagadnien
              z tym zwiazany. Ale jakies 15 lat temu zona, moj towarzysz
              gorskich wypadow wpienila sie co nie miara kolejnymi pretekstami
              odpuszcania nart i zaproponowala wstapienie do CSPS.
              Ot tak dla zabawy i przymusu wybycia na narty bez wzgledu na
              okolicznosci pogodowe, rodzinne itp. Dzieki temu spedzamu 30+ dni
              w sezonie na nartach bawiac sie wysmienicie z grupa wspanialych
              tubylcow. Co do jazdy hmm!? ostatnio zauwazylem ze zaczynam szarzowac
              jak w moich niokielzanych 20-tych i mimo rozsadku po i przed nartami
              trudno mi sie powstrzymac momecie gdy czuje snieg pod narta
              zelaszcz jak jest to zmrozony (zwany lodem lub puchowaty).
              Rutyna, przesadna pewnosc siebie itp cos co nadchodzi niespodziewanie,
              nieunieknienie. Jest cos niokielzanego w naturze czego nie da sie
              zracjoalizowac. Wiem ze to brak rozsadku ale to jest silniejsze od niego.
              Nie robie to dla samosprawdzenie poprostu autentycznie mam
              niesamowia wewnetrzna radosc jak jakde na krawedzi mozliwosci
              technicznych i technicznych. Tego niegdy w zyciu w ten sposob nie
              odbieralem. Rozsadek nakazuje zmienic narty ( moje 9x oversize sa
              naprawde szybkie i jechanie na granicy ich mozliwosci nie jest
              najrozsadniesze. Majac molziwosci jazdy po trasach nie otwartych
              ponosi mnie cos nie do opanowania, potem przy barze mocno sie nad
              tym zastanawiam i obiecuje sobie wewnetrznie ze nastepne natry
              beda juz bardziej adekwatne do lat spedzonych na stoku.
              I co, obiecanki cacanki. Wszystko to wiem ale no wlasnie ale
              natura jest silniejsz od wiedzy i na nic tu gadanie.

              Co do zdrowa hmm!? taaak to moze byc problem ale to zostawiam na
              boku jak sie stanie to sie stanie nie czas teraz na tego typu troski.
              Sa juz pierwsz symptomy - trudno jest mi dotrzymac przyslowiowego
              kroku przy barze dudziestolatkom. Na stoku jak na razie jest OK.
              Czesto jezdzimy na tzw. backcoutry a tam wiadomo rozne roznosci
              moga sie przytrafic wiec lepiej nie popadac w przesadna troske
              o lata starcze. Wierze i to mocno ze doszlusuje do klubu 70+
              taki klub gosici po 70-tec co to na rowerkach i nartach sie udzilaja.
              Tak samo jak wierze ze wroce kazdego poranak wychodzac na backcoutry.
              Ponoc wiara czyni cuda.

              Jozzo.
              • Gość: O.Andrzej Re: Ile lat macie!!!!!! IP: *.cern.ch 13.04.06, 21:19
                Interesujace "zwierzenia". Co to jest CSPS? Pomimo tego, ze jestesmy
                rowiesnikami, inaczej reagujemy. Po pierwsze, to ja musze moja zone wyciagac na
                narty, a nie ona mnie. :) I tak najczesciej wyjezdzam samotnie (mam na mysli
                jednodniowe wypady). Po drugie, nie szarzuje. I ja dostaje wielkiego
                emocjonalnego kopa, gdy zaczynam zjazd, ale wciaz kontroluje jazde. Rzadko
                przekraczam predkosc, przy ktorej czuje, ze trace panowanie nad nartami. Zreszta
                nie lubie szybko jezdzic. Ale staram sie nie zwozic, stad niechec do dlugich
                skretow kawingowych, ktore kojarza mi sie z malo ambitnym zwozeniem sie wlasnie.
                Dla mnie musi byc dynamicznie. Stad upodobanie, od wielu lat to samo, do dosc
                stromych, czerwono-czarnych, niekoniecznie rownych tras. Na nartach, w miare
                starzenia sie, nie obserwuje wiec wielkiej zmiany ani w sposobie jazdy ani w
                predkosci. Na pewno duza zmiane wniosla przesiadka na dosc radykalne karwingi
                (Fischer Race SC, 12 m romien), ale, jak ustalislismy, karwing stanowi tylko
                pewien nowy element jazdy uzupelniajacy dotychczasowy zestaw technik skrecania.
                No moze nie daje sie tak jak kiedys prowokowac, nie chce nikomu dorownywac ani z
                nikim konkurowac. W zasadzie nie przewracam sie, w tym sezonie zdarzylo mi sie
                tylko jedno niewielkie "obsuniecie", stad moze oslabienie instynktu
                samozachowawczego i pewne nadwyrezanie mozliwosci organizmu.

                Druga moja pasja sportowa jest rower i to w wersji gorskiej. Uwielbiam wloczenie
                sie z nim po gorach. Tam gdzie moge, jade na nim, tam gdzie sie nie da, prowadze
                go lub wynosze. Jeszcze kilka lat temu zdarzalo mi sie zjezdzac w sposob nie
                licujacy z wiekiem. :) Po kamieniach, dziurach, szybko. I tu sie cos zmienilo.
                Od 2-3 lat stalem sie zdecydowanie ostrozniejszy, choc nie przezylem jakis
                groznych upadkow. Ale wiek, starzejaca sie wyobraznia robia swoje. Dalej
                wypuszczam sie na dzikie rowerowo-piesze wycieczki, ale zjezdzam juz duzo
                ostrozniej. Za zakretem zaczynam widziec wirtualne przeszkody, wyobrazam sobie
                powazna awarie hamulca czy opony mozliwe konsekwencje. I tu niestety widac
                nieublagany uplyw czasu. Pewnie tak jest bezpieczniej, ale i o wiele nudniej. :)
          • Gość: Jozzo Re: 35 lat, od 31 lat na deskach, czasami na para IP: *.sympatico.ca 13.04.06, 13:07

            > ale dzieki temu jest polozony duzy nacisk na bezpieczenstwo i szacunek do gor

            To raczej zalezy od tego czy jestes z grupy tych co
            na narty czy tych co w gory.

            Co do wegla to bym powiedzial rzczej ze nie nbieraja sie
            tak latwo na 'nove' np carving no nie zeby potepiali
            w czambu ale tez nai tal latwo daja sie omamic oszlomom.
            A ze wie sie cos zdecydowanie lepiej i ma sie tego swiadomosc
            to nic dziwnego ze czasami zabrzmi to metatorsko.
            Jozzo
          • Gość: O.Andrzej Re: 35 lat, od 31 lat na deskach, czasami na para IP: *.cern.ch 14.04.06, 12:08
            > widze ze wiekszosc starsza od wegla (bez urazy) ;)
            > to tlumaczy moralizatorski ton i chec ciaglego pouczania wszystkich w kazdej
            > materii

            Racja. "Wchodzac" tu przez ciekawosc (wszystko co traktuje o nartach jest dla
            mnie ciekawe) zostalem zaskoczny przez liczna reprezentacje "staruchow". W koncu
            sam sie do nich zaliczam, wiec nie ma w tym okresleniu niczego obrazliwego czy
            pejoratywnego - trudno obrazac samego siebie. :) Na innych forach dominuje
            mlodziez lub dolne stany wieku sredniego. Z poziomem wypowiedzi tez roznie tam
            bywa. W zimowej grupie dyskusyjnej towarzystwo jest bardziej pomieszane, ale tez
            dominuje wiek mlodo-sredni, tak ok. 35 lat.

            Do tego znalazlo tu swoje miejsce kilku emigrantow. Jako niedoszly emigrant
            troche rozumiem ich motywy i sposob myslenia.

            Ale przyznasz, ze takie pomieszanie mlodzienczej buty i starczego pierniczenia
            wszystkim wychodzi na dobre. To najlepsze wlasnie co oferuje Internet, mozliwosc
            spotkania ludzi z przekroczeniem granic wieku i geografii. Mozemy sobie nawzajem
            ponawrzucac, 18-latek - 70-latkowi i na odwrot, ale mozemy tez lepiej sie
            zrozumiec. Bez Internetu nie mielibysmy na to zadnej szansy.
            • aater Re: 35 lat, od 31 lat na deskach, czasami na para 14.04.06, 14:50
              no nie Andrzej;) a coz to jest "dolne stany wieku sredniego" ??? haa..
              masz racje: to forum mialo swoj klimat i wysoki poziom wypowiedzi. widac to w
              watkach ABC NARTY - chyba wiekszosc to z zimy 2004/2005. tej zimy to roznie
              bywalo. fajne bylo tez to ze nawet latem to forum jakos "zylo". to takie
              sympatyczne zrobic klik i spotkac starych znajomych.... niektorzy sa tutaj
              kilka zim...
              pozdrawiam
              • Gość: O.Andrzej Re: 35 lat, od 31 lat na deskach, czasami na para IP: *.pp.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.06, 22:50
                > no nie Andrzej;) a coz to jest "dolne stany wieku sredniego" ??? haa..

                niewiele >30 :)

                Niestety mnie tu wtedy nie bylo. W ogole jakos ignorowalem istnienie forum i
                pewnie dalej bym ignorowal, gdybym tu nie zaszedl. Kazda grupa internetowa, a w
                szerszym ujeciu - kazda grupa ludzka, ma w swoim zyciu momenty wysokich i
                niskich lotow. Ludzie tez sie rozni trafiaja. Jedni zacietrzewieni, inni
                wszystko wiedzacy, jeszcze inni ironiczni czy wrecz kawalarze. To co wyroznia
                wg. mnie te konkretna grupe to stosunkowo duza liczba ludzi "wiekowych".
                Rozpoznaje tez kilku grupowiczy z pl.rec.sport.zimowe. Co tez pasja robi z
                czlowieka. Nie wystarczy mu tylko ja realizowac w praktyce, ale musi sobie
                jeszcze o niej pogadac z podobnymi do siebie przypalonym. :)
        • aater Re: No nie!! srvus , 14.04.06, 15:00
          hej, zobacz jak zgrala sie data dnia z godzina wyslania twojej wiadomosci../
          niesamowite...
          szkoda ze nie zalozylas wielkanocnego watku...
          pozdrawiam
          ater
          • kubagr Re: No nie!! srvus , 14.04.06, 16:28
            myslisz ze wygadywania od rzeczy collagena byly dodana wartoscia do tych
            dyskusji???
            hej nnawet filomena obudzila sie ze snu gotowa do polykania jajek na
            wielkanoc........

            jednyne wielkienoce ktore wspominam milo to te ktore spedzilem na nartach albo
            w drodze z lub na narty
            innych nie lubie i juz....................
            • aater Re: No nie!! srvus , 14.04.06, 17:34
              > myslisz ze wygadywania od rzeczy collagena byly dodana wartoscia do tych
              > dyskusji???
              ale potrafil miec dobry dowcip i staram sie pamietac zwlaszcza to.
              • juta33 Aater 18.04.06, 22:32
                aater napisała:

                > > myslisz ze wygadywania od rzeczy collagena byly dodana wartoscia do tych
                > > dyskusji???
                > ale potrafil miec dobry dowcip i staram sie pamietac zwlaszcza to.

                Sorry, jak dla mnie ten jego dowcip nie zawsze był dobry. Jesteście młodzi
                wszystko przed wami.

                Pozdrawiam
                • aater Re: Juta 18.04.06, 22:51
                  hej: oczywiscie ze nie zawsze byl dobry jego dowcip.
                  wielokrotnie przesadzal (mowie o prawdziwym C.)
                  ale staram sie wlasnie tego nie pamietac...
                  dobrej nocy
                  pozdrawiam
                  • juta33 Re: Juta- aater 18.04.06, 22:59
                    aater napisała:

                    > hej: oczywiscie ze nie zawsze byl dobry jego dowcip.
                    > wielokrotnie przesadzal (mowie o prawdziwym C.)
                    > ale staram sie wlasnie tego nie pamietac...
                    > dobrej nocy
                    > pozdrawiam

                    Masz rację, ja nie zawsze wiedziałam, który był prawdziwy. Ale Ty go znasz.
                    Pozdrawiam i też życzę miłej nocy.
                    • aater Re: Juta- aater 18.04.06, 23:11
                      wiesz , w tej zimy to juz cyrk z tym podszywaniem sie pod C.
                      troche prywatnie;)
                      2tyg temu stracilam swojego pieska. Przyjaciel.
                      i stale nie potrafie do tego przywyknac.
                      i dzis mam taki wlasnie smutny dzien.
                      pozdrawiam
                      • juta33 Re: Juta- aater 18.04.06, 23:32
                        aater napisała:

                        > wiesz , w tej zimy to juz cyrk z tym podszywaniem sie pod C.



                        Dziwię się dlaczego on nie chce się zarejestrować, nikt by nie mógł się pod
                        niego podszyć i problem miał by z głowy. Chyba, że tak lubi, zawsze to atrakcja.



                        > troche prywatnie;)
                        > 2tyg temu stracilam swojego pieska. Przyjaciel.
                        > i stale nie potrafie do tego przywyknac.
                        > i dzis mam taki wlasnie smutny dzien.
                        > pozdrawiam


                        Wspólczuję Aater, miałam kiedyś psa i wiem co to pies przyjaciel.
                        Żałuję, bo nawet nie mam jego zdjęcia.
                        Spokojnych snów.
                        Justyna

                        P.S. Idę śnić.
                          • juta33 aater i inni - ile lat ma staruch? 20.04.06, 12:25


                            ater
                            rozweselę Cię i mam pytanie do Ciebie i do pozostałych czytających.
                            Ten wątek jest dla zabawy, więc bawny się.

                            Pytanie jak w tytule ILE STARUCH MA LAT??

                            Nie odwiedził nas tu, nawet nie napisał a co Cię to obchodzi, a może jest
                            ciekaw naszych opinii?
                            Proszę obstawiać!!!

                            Nadal pozostawiam otwarty temat wspomnień - prosimy o więcej.
                            Ja jeszcze napiszę.
                            juta
      • volkl Do Gościa O Andrzej 14.04.06, 18:37
        Jest mi niezmiernie miło że jak rozumię skierował Pan do mojej skromnej osoby
        słowa otuchy w jednym z postów. Pozwoli Pan, że tą drogą serdecznie Panu
        podziękuję. Ja na nartach spędzam b. dużo czasu, nie liczyłem ile dni akurat w
        tym roku ale myślę, że 50 napewno. Właśnie dziś wróciłem z nart a byłem w
        Tatrzańskiej Łomnicy na Łomnickim Sedlo i w Zubercu na Zwerowce. Bardzo udany
        wyjazd. Zaglądam tutaj czasami a niekiedy częściej ponieważ czytając niektóre
        posty można się naprawdę wiele nauczyć. Pozdrawiam wszystkich a tych
        nieprzekonanych zachęcam do uprawiania narciarstwa chociażby rekraacyjnego.
      • Gość: waldek Re: Ile lat macie!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.06, 22:43
        Jak czytam Wasze wspomnienia stwierdzilem ze o dziwo ja tez je mam:)))
        1-sze dostalem od sp. Taty 50 lat temu. Byly unikalne. Wykonane przez Wojka z
        drzewa jesionowego. Szpice mialy ledwo co zakrzywione a wiec czasem na malych
        muldach sie wbijalem w nie. Okucia (tak dawniej sie to nazywaleo) dostalem od
        sp. Mamy i byly to kandahary (nie wiem czy tak sie to pisze???). Na takim
        sprzecie jezdzilem chyna przez 2 lata po naszych malych gorkach i zrobionych ze
        sniegu specjalnie skoczniach. Potem bylo 30 lat przerwy bo nie bylo ani forsy
        ani checi. I niespodziewanie pozyczylem narty (wypozyczalnia w "dziale
        socjanlym" w pracy:)))
        I tak sie ponownie zaczelo. Udalo nam sie nauczyc jak sie jezdzi (zarowno Zona
        jak rowniez Dzieci). I chyba to jest najfajniejsze ze moglismy razem bawic sie w
        gorach. W ubieglym roku uruchomilsmy naszego 4-ro letniego Wnuka (na Kronplatzu
        sa swietne do tego warunki) a w nastepne lata mysle ze beda jezdzic nastepne
        Wnuki (mam taka nadzieje:)))
        Na szeczscie od kilku lat poznalismy rowniez szlaki alpejskie gdzie mozna
        znalezc wszystko co chcesz. Oj chcialbym zeby tak bylo naj najdluzej.
        Wlasnie na Kronplatzu widzialem piekny widok (dla mnie oczywiscie) Pan w wieku
        ok 80 lat jezdzil ze swoja Zona chyba tez w tym samym wieku. I ja tez bym tak
        chcial aby tego doczekac.
        • atka5 Re: Ile lat macie!!!!!! 18.04.06, 14:24
          A ja pamiętam polskie narty Epoxy, które potrafiły rozwarstwić się w czasie
          jazdy, pierwsze "porządne" buty na licencji San Marco, takie ładne niebiesko -
          pomarańczowe, klamrowe oczywiście, które każdy chciał mieć, chociaż można z
          nich było swobodnie wyskoczyć przy ostrzejszym hamowaniu i bezpiecznikowe
          wiązania Beta, które z bezpieczeństwem nic wspólnego nie miały. Pamiętam też
          autobus PKS, który dowoził narciarzy do Kuźnic pod kolejkę na Kasprowy, w
          której należało się znaleźć nie później niż o 6 rano, żeby była szansa przed 10
          zawitać na górze. No chyba, że ktoś miał znajomości u Kazka - czołowego konika
          z Kuźnic i wtedy mógł zamienić miejscówkę na godz. 1 na wcześniejszą, taką na
          9, bo te były najlepsze. Pamiętam też schronisko młodzieżowe Jaworzynka w
          Kuźnicach, gdzie dobrze było mieszkać, bo nie trzeba było korzystać z autobusu.
          I pamiętam też rzesze znajomych narciarzy z AKN i nie tylko, z różnych stron
          Polski, których spotykało się w czasie przerwy semestralnej w kolejce do
          kolejki. I że było naprawdę bardzo, bardzo wesoło w tej kolejce, bo potem
          jeżdżenia tak dużo nie było, bo w kolejce do wyciągu czekało się 45 minut albo
          dłużej. Teraz to dopiero można sobie pojeździć, ale gorzej ze znajomymi,
          których znaczna część ma albo kłopoty z kolanami, albo z kręgosłupem, albo zbyt
          wysokie ciśnienie. Szkoda, że tak szybko latka lecą.
          • juta33 Witam Wszystkich po świętach! 18.04.06, 15:31
            Miło mi, że nadal tu zaglądacie.

            Ja pamiętam mój pierwszy raz na nartach, wypożyczone narty wieźliśmy pociągiem
            z przesiadkami. Wyjazd był w marcu, a ponieważ nie było kiedyś kamerek na
            stokach ani informacji dla narciarzy w telewizji, na miejscu okazało się, że
            wyciągi nie chodzą, bo za mało śniegu.
            Szkoda nam było, więc koledzy znaleźli pole u jakiegoś górala, na którym był
            śnieg. Aby zjechać należało wejść na górkę, po pięciu wejściach i zjazdach
            byłam mokra i miałam dość. I tak zaliczyłam mój pierwsz sezon na nartach. Całe
            szczęście, że od tamtej pory nie spotkało mnie już coś takiego.
            pozdrawiam
            • Gość: Jozzo Re: Witam Wszystkich po świętach! IP: *.sympatico.ca 20.04.06, 17:07
              Nie pamietam pierwszych. widocznie ich nie bylo ;-)
              Ale jak niesie wiesc mialem 4 lata i postanowino za mnie,
              ze juz czas na mnie. Starano mi sie wpoic podstawy ale
              krnbrnemu dziecku trudno bylo wytlumaczyc teorie smarowania
              nart. Wiec postawino minie na gorce w parku
              ( jak niese wspomniana wiesc) i nic zadnego poslizgu.
              Zdziwony pytalem dalczego nie jade. Wytlumaczono mi, ze
              nie mam posmarowanych nart, zabrano do domu i przeprowadzono
              proces smaroania po czym wrocilismy do parku i narty sunley jak
              trzeba. Tyle rodzinna saga. Przez lata cale staralem dociec
              kto i czym potraktowal moje pierwsze narty na moim pirewszym
              kryterium sniego ale zmowa rodzinna byla silniejsza od wszystkiego.
              Tak czy inaczej od tego momentu zwasze mailem staraannie potraktowane
              slizgi nart.

              Zdrowka Jozzo.

          • Gość: O.Andrzej Re: Ile lat macie!!!!!! IP: *.cyf-kr.edu.pl 18.04.06, 17:01
            > A ja pamiętam polskie narty Epoxy, które potrafiły rozwarstwić się w czasie
            > jazdy, pierwsze "porządne" buty na licencji San Marco, takie ładne niebiesko -
            > pomarańczowe, klamrowe oczywiście, które każdy chciał mieć, chociaż można z
            > nich było swobodnie wyskoczyć przy ostrzejszym hamowaniu i bezpiecznikowe
            > wiązania Beta, które z bezpieczeństwem nic wspólnego nie miały.

            Czyli lata 80-te. Ja pamietam i te wczesniejsze. Epoxy to byl juz dalszy,
            powiedzailbym schylkowy, etap rozwoju slynnych Szaflar. Faktycznie sie
            rozklejaly, o czy sie przekonalem 2 lub 3-krotnie przy tej samej parze nart.
            Bylo kilka modeli butow na licencji San Marco. Lepsze i gorsze. Osobiscie ich
            nie uzywalem (moje nazywaly sie Dachstein), ale znam takich, ktorzy nie
            narzekali, przynajmniej na ich trzymanie nogi, bo peknac po kilku latach
            potrafily. Wiazanie Beta byly wierna kopia francuskich Lookow (z licencja lub
            bez, tego nie wiem). Samo rozwiazanie jest bardzo proste i skuteczne. Tez
            osobiscie ich nie uzywalem (mialem inne - japonskie Hope), ale kilku znajomych
            bardzo je sobie chwalilo. Marna byla jakosc sprezyn i nie nalezalo zawierzac
            ich wskazaniom, ale udawalo sie przy pewnej wprawie ustawic je prawidlowo.

            > Pamiętam też schronisko młodzieżowe Jaworzynka w
            > Kuźnicach, gdzie dobrze było mieszkać, bo nie trzeba było korzystać z
            autobusu.

            Ha, pamietam doskonalem, jeszcze z licealnych lat. Dosc prymitywne warunki, ale
            jakie to wtedy mialo znaczenie. Wyjezdzalem w sobote rano z Krakowa,
            pedzlowalem na Goryczkowej caly dzien, oczywiscie wczesniej podchodzac na
            piechotke, nocka w Jaworzynce, kolejny dzien na Goryczkowej (Gasienicowa
            uwazalismy za zbyt lagodna), autobusowy powrot do domu, obiadek i... do
            lekcji. :)

            > Teraz to dopiero można sobie pojeździć, ale gorzej ze znajomymi,
            > których znaczna część ma albo kłopoty z kolanami, albo z kręgosłupem, albo
            > zbyt wysokie ciśnienie.

            Wypisz, wymaluj, moj przypadek. :) Sam sie dziwie, ze jeszcze jezdze na nartach.
          • Gość: Jozzo Wyglada na poranek wspomnien, no OK! IP: *.sympatico.ca 19.04.06, 22:55
            Byly Hikory chyba tak to sie pisze ale to sporo przed matura
            potem nizapomniane Kf-(chyba) 72 (niektorzy dzisaj mowia o
            twardych nartach he he he !) buty Elbrusy i revealcyjna
            Kadra 3 - szczytem techniki byla wtedy jak sie nie myle
            austryjacka 4 czyli jazdza na wyimaginowanym krzesle.
            Potem no walsnie co potem a mini mailem 170 zona 140
            mnie sie rozwarstwila pod butem na Goryczkowej a i tak
            jezdzilem do konca dnia jak to sie mowi na jedna nozke.
            No szczyt technologi Epoxy 3100 mieksze i 3200 twardsze
            Ceny hmmm drogo 3200 - inzynierska pensja, Bety 1/3 takowej.
            Wybarc cos do jezdzenia to tez byl wyczyn. Trzeba bylo
            przerzucic wiele ale to naprawde wiele par zeby wybprac
            cos w miare sesownego.
            Beta - good stuff pekaly na tzw zakrecie wkrety trzymajace
            pietke, regulacja to raczej wyczny oparty o badania nie omal
            naukowe podparte doswiadczeniami ale to bylo osciagniecie
            po Kadra 3 na miare lotu w kosmos.
            Potem pokazaly sie towary swiatowe, zalew nart zachodnich
            mailem jakies Atomic i Tyrolia 270 ( diagonal ) no i Dachsteiny
            a potem to stalo sie normalka. A mialem jescze jakies kuriozalne
            Compacty no i Mediany i nawet jakis rodzime skrzynkowe wiazania z
            daleka robiace za Salomony. I tak to sie potoczylo.

            Potwierdzam byl PKS do Kuznic w kolejce nie salem ale widzialem
            Byly znizki o ile pamietam 80% w schoniskach PTTK np na ligitymacje
            przewodnicka. Pacilo sie naprawde smieszne pieniadze.
            Szkoda bylo zjezdzac z Gor.
            Jozzo
            • juta33 Re: Wyglada na poranek wspomnien, no OK! 20.04.06, 12:06
              Witam!

              Jozzo, u Ciebie nie poranek a wieczór. A ja nawet nie psamiętam na jakich
              nartach zaczynałam ani na jakich się wtedy jeździło.
              Męski punkt widzenia na narty jest jednak inny niz kobiet, tak jak na
              samochody.
              Małam teraz wspomnieć mój drugi sezon, ale może później.
              juta
              • Gość: Jozzo Re: Wyglada na poranek wspomnien, no OK! IP: *.sympatico.ca 20.04.06, 16:48
                Tak masz racje ale

                1. chialem byc na czasie forum (mniej/wiecej)
                jak dzwonie do kumpli o 9:00 EST (mojczas)
                to staram sie nie pytac gdzie idziesz na lunch
                tylko jakie masz plany na wieczor.
                2. z reuly sa wieczory wspomnien wiec dla rozluznienia
                uzylem sforumowania poranek ot tak zeby nie popasc w
                zbytnia powage i zewnosc.
                3, Tak masz zupelna racje: dziewczyna pyta chlopaka:
                Powiedz mi o swojej pierwszej milosci
                ON; niemoge ONA dlaczego: ON bo ja mialem odrazu druga
                i to wlasnie ty.

                Inna konstukcja inna percepcja ( nie leprza nie gorasza poprostu inna.
                Ot koloryt tego swiata nie zawsze akceptowany przez feministki.
                (przyslowiowy sukces Tani traktorzystki , itp ... No i po co ? )

                Jozzo
            • Gość: O.Andrzej Re: Wyglada na poranek wspomnien, no OK! IP: *.cyf-kr.edu.pl 20.04.06, 18:07
              > Byly Hikory chyba tak to sie pisze ale to sporo przed matura
              > potem nizapomniane Kf-(chyba) 72 (niektorzy dzisaj mowia o
              > twardych nartach he he he !) buty Elbrusy i revealcyjna
              > Kadra 3 - szczytem techniki byla wtedy jak sie nie myle

              Wszystko to bylo, fakt. Hikory, jako nazwa, placze mi sie po glowie, ale mnie
              zostaly w pamieci, moje pierwsze powazne narty, Rysy z przykrecanymi
              krawedziami. Male srubki nagminnie sie odkrecaly i powodowaly ladne opory w
              czasie jazdy. Czasem tez konczylo sie utrata kawalka krawedzi. Jakos nie
              pamietam by sie takie krawedzie ostrzylo. Moje pierwsze powazane buty pochodzily
              z Krosna i byly sznurowane. I Kadra 3, a jakze, z zupelnie niebezpiecznikowym
              tylem. Potem przesiadlem sie na Kf-y ze skrzynkowymi japonskimi Hope-ami.
              Zartowano, ze to od nadziei, ze wypna, gdy trzeba. Faktycznie twarde. Co prawda
              mozna bylo wybierac miedzy bardzo twardymi i twardymi. Prawdziwa szkola jazdy.
              :) Zwlaszcza przy dlugosci 210 cm.

              > szczytem techniki byla wtedy jak sie nie myle
              > austryjacka 4 czyli jazdza na wyimaginowanym krzesle.

              Raczej francuska. Idiotyzm i pomylka, ale szal trwal kilka lat, podobnie jak
              obecnie wychodzacy z mody fun carving.

              > Potem no walsnie co potem a mini mailem 170 zona 140

              Tzw. compakty. Krotkie i szerokie nartki. Niektorzy sadza, ze byly to
              protoplasty dzisiejszych karwingow, ale roznice sa znaczne. Przede wszystkim nie
              byly mocno taliowane i sztywne poprzecznie, na krawedzi sie na tym jechac nie
              dalo, ale przez swoja krotkosc latwo skrecaly. Moda na nie trwala 3-4 lata. Mnie
              to szczescie ominelo, choc je poprobowalem.

              A potem juz Epoxy 3200 z bardzo dorymi Markerami M15. Do dzisiaj leza w piwnicy,
              bo zal je wyrzucac dla ich technicznego piekna.

              A potem nadeszly czasy nowozytne. :)
              • Gość: Jozzo Mowiac o czasach nowozytnych warto ... IP: *.sympatico.ca 20.04.06, 19:47
                wspomniec o czasach dervna struganego.

                Tak pamietam i nawet jezdzilem na takich bez metalowych krawdzi.
                Potem te przykrecane o masz racje to bylo to wiazania typu kandachar
                zapasowe linki dzioby itp ale to poczatek ery metalu.

                Mini - mielsmy jako drugie pary nart - nezle do wedrowek po Gorach
                jak mini przycichly to ruszyla kampania z compactami - dzioby
                bardziej zaookraglone. Mialem na nich markera przod chyba wczesny M4
                a tyl Rotomat TR z mozliwosca setupu na turing - mozna bylo
                podnosci pietke buta na jakies 10cm albo normalnej
                pozycji zjadowej, to cudo bylo na licencji austyjackiej
                od braci z drugiej strony Tatr.

                Co do szkoly - hmm kolacze mi sie ze to austryjacka 4 byla
                przeciwstawieniem sie francuskiej krysiani lekkiej no ale moze
                sie myle. Jak bede mail czas to sprawdze.

                Dlugi KF-y to byla szkola o Yaa !

                Kto pamieta jak sie nazywaly buty narciarski skorzane dosc wysoki
                z podwujnymi sznurowadlami tzn czesc wewnetrzna i zewnatrzna.
                Rodzima produkcjia - mailem to w wczesnym okresie uczelnianym.

                Jozzo
                • Gość: O.Andrzej Re: Mowiac o czasach nowozytnych warto ... IP: *.cyf-kr.edu.pl 21.04.06, 09:35
                  > Mini - mielsmy jako drugie pary nart - nezle do wedrowek po Gorach
                  > jak mini przycichly to ruszyla kampania z compactami

                  Masz racje, te mini to bylo co innego. Moj ojciec na takich turowal. Wytwarzal
                  je slynny Dziubek (?) z Zakopanego, zapewne z drzewa hikorowego. Zapinalo sie do
                  tego foki i juz mozna bylo rajdowac. Wiazania: kandahary ze slynna linka, ktora
                  mozna bylo ustawiac w roznej pozycji, m.in. i takiej, w ktorej pietka mogla sie
                  podnosic.

                  > Co do szkoly - hmm kolacze mi sie ze to austryjacka 4 byla
                  > przeciwstawieniem sie francuskiej krysiani lekkiej no ale moze
                  > sie myle.

                  To pamietam b. dobrze, jako ze wtedy konczylem kurs instruktorski i szkole
                  odchyleniowa wlacznie z idiotyczna "4-ka" zaliczylem doglebnie. Moda przyszla z
                  Francji po sukcesach Killy-ego i Francuzow w Cortina bodajze, gdzie dzieki nowej
                  szkole zdobyli prawie wszystkie medale. Przeciwnicy, w tym Austriacy,
                  potrzebowali 2-3 sezony by zrozumiec o co chodzi. Tyle ze owa "4-ka" to bylo
                  nieporozumienie i opaczne zrozumienie nowej techniki.

                  > Kto pamieta jak sie nazywaly buty narciarski skorzane dosc wysoki
                  > z podwojnymi sznurowadlami tzn czesc wewnetrzna i zewnatrzna.

                  Wlasnie takie mialem. Fobos to byla nazwa fabryki w Krosnie, ale nazwy modelu
                  buta nie pamietam.
              • Gość: Jozzo Hikory legend continue IP: *.sympatico.ca 20.04.06, 22:13
                Utkwily mi w pamieci dzieki sadze rodzinnej mowiacej jak
                za niemca rodzien rabala hikorowe nart i palila nimi w
                piecu co by w rece wroga sie nie dostaly.
                Mialy jakas niesamowita wlasnosc i mona bylo ie klamroaec
                w miejscach pekniecia. Potem w okresie szkoly sredniej
                widzialem takowe czerwone s Skadnicy Harcerskiej i nawet
                zostaly zakupinie Ile to mialo wspolnego z orginalnymi
                hikorami nikt juz nie pamieta. No ale to opowiesc z czasoe
                kiedy moi telemarkiem jezdzili.

                Jozzo
            • Gość: O.Andrzej Narciarski zyciorys, IP: *.cyf-kr.edu.pl 21.04.06, 17:41
              Pewnie juz o tym bylo, ale skoro jestesmy przy wspomnieniach. Jak to sie u Was
              zaczelo i dzialo?

              W prawdziwe narciarstwo wprowadzil mnie ojciec. W wieku 15 lat (bodajze) zabral
              mnie ze soba na Kasprowy i kazal zjezdzac w kotle Gasienicowym. W przedwojennych
              butach z prawdziwej skory, pozyczonych napredce od mamy kolegi, o ktorych w
              zadnym wypadku nie mozna bylo powiedziec, ze trzymaja stopy, w za dlugich
              nartach siostry i z niewielkimi umiejetnosciami. Oczywiscie na trzesacych sie
              nogach, usztywniony i przerazony. Przy drugim lub trzecim zjezdzie byl wielki
              bum i spektakularny obsuw z samej gory kotla z niewypietymi nartami (kandahary).
              Ktores sciegno chrupnelo, ale przezylem. I zalapalem.

              Ojciec jezdzil wylacznie technika oporowa i taka tez mnie nauczyl. Niepiekna i
              nieskuteczna. Podpatrywalem innych i zaczalem eksperymentowac. W czasie
              tygodniowego pobytu na Gubalowce, nawet nie wiem w ktorym momencie, zaczalem
              skrecac technika rownolegla, a scisle mowiac - od razu smigiem. Do dzisiaj nie
              wiem jak sie tego nauczylem. Jakos tak samo przyszlo.

              Potem byl moj pierwszy i jedyny kurs narciarski na Hali Gasienicowej, i dalej
              duzo jezdzenia, na Kasprowym, na Gubalowce i w Szczyrku. Niedlugo potem kurs
              pomocnika instruktora na Turbaczu, a dwa lata pozniej - instruktora w Suchej
              Dolinie niedaleko Piwnicznej. Byl pozny marzec albo poczatek kwietnia, malo
              sniegu i ambitne proby skrecania technika odchyleniowa w butach, ktore z racji
              braku podparcia od tylu do tego zupelnie sie nie nadawaly.

              Prowadzilem rozne kursy tu i tam z roznym skutkiem. Pamietam jeden z nich w
              Krynicy, sniegu brak (armatki sniezne pojawily sie wiele lat pozniej), a zatem
              uczylem swoich kursantow jazdy... na lyzwach. :) Uczylem tez jezdzic dzieci i
              zone. Obserwujac dzis ich jazde, nie mam powodow do wstydu.

              Rodzina, dzieci, "socjalizm", nie dalo sie wiele jezdzic. Z narciarskiego punktu
              widzenia - zastoj. Wreszcie wyjazd do Francji na wiele lat, w czasie ktorego
              poczulem co znaczy jazda po szerokich dobrze utrzymanych stokach bez
              koniecznosci stania w kolejkach.

              I ostatni etap, 3 lata wstecz: karwing, a scisle krotkie narty karwingowe.
              Poczucie nowych mozliwosci, powracajaca pasja, ktora kaze myslec o nartach w
              srodku upalnego lata.





      • mamax4 Re: Ile lat macie!!!!!! 18.04.06, 21:38
        pamiętam za PRLu w sklepie sportowym leżały takie drewniane sztachetki, a my
        dzieciaki śmieliśmy się po co to komu, potem przed blokiem usypali nam górke, a
        my dzieciaki smieliśmy się po co nam górka, potem spadł śnieg,.... skojażyliśmy
        fakty i pokupowaliśmy sobie te drewienka z linkami w sportowym sklepie.... tak
        się zaczęło, pokochałem narty, to było jak Rodowiczka miała porszaka.
        pozdrowionka
        • juta33 Mamax4 18.04.06, 22:33
          mamax4 napisała:

          > pamiętam za PRLu w sklepie sportowym leżały takie drewniane sztachetki, a my
          > dzieciaki śmieliśmy się po co to komu, potem przed blokiem usypali nam górke,
          a
          >
          > my dzieciaki smieliśmy się po co nam górka, potem spadł śnieg,....
          skojażyliśmy
          >
          > fakty i pokupowaliśmy sobie te drewienka z linkami w sportowym sklepie....
          tak
          > się zaczęło, pokochałem narty, to było jak Rodowiczka miała porszaka.
          > pozdrowionka


          SUPER DZIĘKI
          • wrb1 Jak kompletować sprzet! 21.04.06, 15:51
            Już to kiedyś umieściłem, ale tu będzie chyba bardziej na miejscu:

            Narty:
            1. Długość nart dostosować do wzrostu. Narta ustawiona pionowo powinna sięgać
            nadgarstka wyciągniętego wzwyż ramienia (nizinne mogą być dłuższe, górskie
            krótsze).
            2. Narta nie powinna mieć na powierzchni ślizgów sęków, które wolniej się
            wycierając powodują nierówności lub często osłabiają deskę. Słoje na desce
            dobierać należy albo szerokie (lepszy poślizg, lecz narta prędzej się ściera),
            albo wąskie, najlepiej pionowe (gorszy poślizg, lecz narta jest trwalsza). Nie
            brać nart ze słojami zbiegającemi z narty, lub ze słojami (gdy się patrzy z
            boku), biegnącemi w kierunku dzioba; w pierwszym przypadku sprzyja to
            odłupewaniu się drewna, w drugim powstawaniu zadziorow.
            3. Narty złożyć do siebie powierzchniami ślizgowemi i zbadać, czy nie są
            zwichrowane. Tyły i dzioby nart powinny bez ugniatania do siebie przylegać.
            4. Zbadać symetrię wygięć.
            5. Sprawdzić elastyczność nart. Dognieść złożone narty do siebie. Jeżeli są za
            miękkie, będą wygodne do ewolucji lecz zle do biegów.
            6. Przy terenach pagórkowatych żądać nart o typie pośrednim między
            turystecznemi, a biegowemi.
            7. Zbadać, czy drzewo nie jest przesuszone i kruche.

            Wiązania:
            Najprostsze to wiązanie skladajace sie z rzemienia napalcowego uzupełnione
            rzemieniem okólnym. Z wiązan wyższej klasy na specjalna uwage zasługuja krajowe
            wiazania "slalom" i "tatra". Przez wprawnych narciarzy bardzo lubiane są
            ściągacze sprężynowe (a`la Bildstein)

            Buty:
            Dobierać o jeden numer wieksze, niż buciki zwykle. Dokładnie zmierzyć. Kupować w
            lepszym gatunku, ze skóry odpornej na przemakanie. Nie brać butów szpilkowych.

            Ubranie:
            Spodnie uszyć tak, by mozna je było nosić, jako długie i jako krótkie. Przy
            spodniach rozpinanych z przodu, wszyć trójkąt flanelowy, chroniący od
            zawiewania. Kurtkę uszyć luźno w plecach i piersiach, obciśle w biodrach. Poza
            tem zaopatrzyc się należy w bieliznę wełnianą, bluzkę welnianą lub flanelowa,
            dwie pary skarpetek welnianych (jedną cienka, którą wklada się na stopę
            przykrywając spodnie), w czapkę z osłoną na uszy (pożądany daszek), w rękawice z
            jednym palcem. Używanie pończoch i swetrów na wierzch początkującym się nie
            zaleca (przy upadkach śnieg wbija się w wełnę, szybko topnieje i przechodzi
            głębiej, powodując namakanie bielizny).
            ;-)))
            • mamax4 re: sprawdzic drzewo 21.04.06, 22:01
              odnośnie tego drzewa, to owszem piękne przykazania z dawnej epoki, szkoda
              tylko, że wchodząc do sklepu sportowego dzieckiem bedąc mówiłem poprosze narty
              a ekspedientka z PeeReLowską kulturą rzucała na lade i trzeba było brac to co
              rzucili....... ale dobrze mi sie trafiły, do dziś je pamiętam te piękne
              drewienka z linkami
              • Gość: Jozzo Re: re: sprawdzic drzewo IP: *.sympatico.ca 21.04.06, 23:08
                To byly wspaniale czasy.
                Potem wychodzilo sie na miasto zalpac wiesc gdzie i kedy dowiaza.
                U mnie zawsze staly zapasowe tzn jak na jednych sie jezdzilo to za
                drugimi sie czlowiek rogladal gdzie by to po nie w kolejce sie zalapac.
                No ale to juz z innej bajki.

                Mailem szczescie zadna poza jedna mnini mi sie ne rozwastwila ale za to
                krawdze zostrzaly sie szybko i po 2-max3 sezonach kumple brali jak leci -
                ci malo jezdzacy, cieszc sie ze maja stuff na pare lat.

                Jozzo


                Cheers Jozzo
            • juta33 Re: Jak kompletować sprzet! 24.04.06, 09:59
              wrb1 napisał:

              > Już to kiedyś umieściłem, ale tu będzie chyba bardziej na miejscu:

              Dlacezgo chyba jest super i jak najbardziej na miejscu.

              Mnie osobiście bardzo podobało się zdanie:


              > 2. Narta nie powinna mieć na powierzchni ślizgów sęków, które wolniej się
              > wycierając powodują nierówności lub często osłabiają deskę.

              No i jeszcze ta długość nart, już nie wyobrażam sobie jak można jeździć na
              tak długich nartach.

              pozdrawiam
              juta

    Inne wątki na temat:

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka