Gość: salog
IP: 62.233.246.*
11.09.02, 10:58
Pozwoliłem sobie założyć nowy wątek, co nie jest efektem megalomanii, ale
tego że chcę poruszyć ważną sprawę.
Chcę pożegnać trenera Baniaka. Wczorajszy mecz był dla Pana tym samym, czym
dla Engela USA. Dublerzy, jawnie i niesprawiedliwie rugowani z pierwszego
składu, pokazali na boisku, że się Pan myli. Zajechamy fzycznie, psychicznie
(co tam jeszcze Pan wymyślił?) Piotr Jacek jest najlepszy na boisku gdze był
kryty rzez niego Woś?!!!!!!!!!) i to od niego należy rozpoczynać ustalanie
składu! Ślusarski walczy, biega jest realnym zagrożeniem dla obrońców - choć
popełnia sporo błędów wynikających z braku ogrania (CZY NAPRAWDĘ MOŻE PAN
PODPISAĆ SIĘ POD STWIERDZENIEM ŻE JEST ON TOTALNIE ZAGUBIONY???). Wójcik
grający na swojej pozycji był profesorem, biorąc pod uwagę spore umiejętności
indywidualne takich graczy jak Gorawski, Śrutwa, Woś to cały blok prezentował
się bardzo pewnie - żaden Jeleń nam nie hasał...
Z trybun wydaje mi się, że ta drużyna ma kłopoty kondycyjne - choc ocenianie
tego z trybun jest nie fair, to chciałbym zapytać się Pana dlaczego po
dwudziestu minutach gaśniemy w oczach? Dlaczego mówi Pan o ofensywnym
ustawieniu (trzech nominalnych napastników...), kiedy bronimy sie w
jedenastu?
Lech nie zagrał wielkiego spotkania, to raczej Ruch - przechodząc obok meczu -
je przegrał. Nowi gracze nie zawojują od razu ligi, jednak ich skreślanie i
oczernianie (tak, tak) sprawia, że straciłem do Pana zaufanie.
Wiem, że to nie ja będę Pana zwalniał. Prosze też nie traktować tego posta
jako podważania całego Pana drobku. WIELKI SZACUNEK ZA TO CO ZROBIŁ PAN DLA
LECHA. Teraz jednak czas się rozstać.