Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    A może by tak ranking graczy NBA?

    IP: *.waw.cdp.pl 11.09.02, 14:14
    Mistrzostwa się skończyły i nikt już nie chce nawet na ich temat
    polemizować; jednym słowem, nuda. Może więc przynajmniej ktoś wypowie się nt.
    rankingu graczy NBA na poszczególnych pozycjach, który stworzyłem mimochodem
    podczas niedawnej narady w pracy ;-)? Ranking: obrazuje hierarchię graczy,
    jaką przewiduję na przyszły i tylko przyszły sezon; przedstawia ich na
    pozycjach, na jakich będzie najprawdopodobniej w tym sezonie występowali; w
    sposób nieunikniony, choć starałem się ocenić koszykarzy niezależnie od
    wszelkich zewnętrznych okoliczności, częściowo odbija jego rolę w danej
    drużynie; gdyby regularnym starterem był np. Turkoglu, mógłby znaleźć się na
    liście – ale że nie jest i nigdy nie był, trudno mi go na niej umieścić.
    Zapraszam więc… może nie do jakiejś obszernej dyskusji (na to jestem zbyt
    wielkim realistą :-)), ale do przynajmniej prezentowania poprawek do mojego
    rankingu.

    Pzdr
    Obserwuj wątek
      • Gość: Wilt Ranking - PG IP: *.waw.cdp.pl 11.09.02, 14:15
        I. Rozgrywający:
        1. G. Payton (Sonics) i J. Kidd (Nets)
        3. S. Nash (Mavericks)
        4. A. Miller (Clippers)
        5. B. Davis (Hornets)
        6. S. Francis (Rockets)
        7. S. Cassell (Bucks)
        8. M. Bibby (Kings)
        9. J. Stockton (Jazz)
        10. N. Van Exel (Mavericks)
        • Gość: Wilt Re: Ranking - PG IP: *.waw.cdp.pl 11.09.02, 15:06
          Errata: na 9. miejscu razem ze Stocktonem znajduje się S. Marbury (Suns -
          zupełnie o biedaku zapomniałem), w związku z czym z rankingu wypada Van Exel.
          Sorry, Nick the Quick...
      • Gość: Wilt Ranking - SG IP: *.waw.cdp.pl 11.09.02, 14:16
        II. Rzucający obrońcy (najbardziej obecnie zatłoczona pozycja, na której gra
        wielu zawodników, którzy mogliby być też SF – stąd najtrudniej dokonać wyboru):
        1. K. Bryant (Lakers)
        2. T. McGrady (Magic)
        3. A. Iverson (Sixers)
        4. P. Pierce (Celtics)
        5. V. Carter (Raptors)
        6. R. Allen (Bucks)
        7. M. Finley (Mavericks)
        8. B. Wells (Blazers)
        9. W. Szczerbiak (Timberwolves)
        10. E. Ginobili (Spurs), J. Rose (Bulls) i R. Miller (Pacers)
        • Gość: toms Re: Ranking - SG IP: 217.153.60.* 11.09.02, 15:43
          a gdzie Majkel ???
          • Gość: LakerFan Re: Ranking - SG IP: *.chello.pl 12.09.02, 12:22
            Gość portalu: toms napisał(a):

            > a gdzie Majkel ???

            nie bądź śmieszny
      • Gość: Wilt Ranking - SF IP: *.waw.cdp.pl 11.09.02, 14:29
        III. Niscy skrzydłowi (tu słabsza obsada; powód – patrz wyżej):
        1. K. Garnett (Timberwolves)
        2. P. Stojakovic (Kings)
        3. L. Odom (Clippers)
        4. S. Marion (Suns)
        5. A. Harrington (Pacers)
        6. D. Marshall (Bulls)
        7. A. Kirilenko (Jazz)
        8. R. Jefferson (Nets)
        9. C. Williamson (Pistons)
        10. K. Van Horn (Sixers)
      • Gość: Wilt Ranking - PF IP: *.waw.cdp.pl 11.09.02, 14:30
        IV. Silni skrzydłowi (druga najsilniej obsadzona pozycja, na którą z kolei
        przechodzą zawodnicy mogący spokojnie grać na centrze):
        1. T. Duncan (Spurs)
        2. D. Nowitzki (Mavericks)
        3. C. Webber (Kings)
        4. J. O’Neal (Pacers)
        5. K. Malone (Jazz)
        6. B. Wallace (Pistons) i A. Walker (Celtics)
        8. P. Gasol (Grizzlies)
        9. E. Brand (Clippers)
        10. A. McDyess (Knicks)
        • Gość: jawa a gdzie Rasheed? IP: *.wroc.gazeta.pl 11.09.02, 21:12
          Gość portalu: Wilt napisał(a):

          > IV. Silni skrzydłowi (druga najsilniej obsadzona pozycja, na którą z kolei
          > przechodzą zawodnicy mogący spokojnie grać na centrze):
          > 1. T. Duncan (Spurs)
          > 2. D. Nowitzki (Mavericks)
          > 3. C. Webber (Kings)
          > 4. J. O’Neal (Pacers)
          > 5. K. Malone (Jazz)
          > 6. B. Wallace (Pistons) i A. Walker (Celtics)
          > 8. P. Gasol (Grizzlies)
          > 9. E. Brand (Clippers)
          > 10. A. McDyess (Knicks)


          A gdzie Rasheed Wallace????????? Mam nadzieję, że to pomyłka i po prostu
          zapomniałeś, bo to, że ma nie ma może modelowo poukładane w głowie i gra w
          klubie, który nie na wszystkich graczy dobrze wpływa, chyba nie były
          decydującymi argumentami?
          Obiektywnie (staram się, bo jestem fanem Blazers i może być mi trudno) dałbym
          go na 4. miejscu (subiektywnie nawet na 2, choć po finałach konferencji w 1999
          roku uważałem go nawet za najlepszego PF w lidze. Później tak jak cały klub)
      • Gość: Wilt Ranking - C IP: *.waw.cdp.pl 11.09.02, 14:31
        V. Środkowi (tu z kolei rekordowa mizeria; poprzestałbym na ich Top 5, ale
        zburzyłoby to spoistość rankingu):
        1. S. O’Neal (Lakers)
        2. A. Mourning (Heat)
        3. D. Mutombo (Nets)
        4. M. Olowokandi (Clippers)
        5. V. Divac (Kings) i Z. Ilgauskas (Cavaliers)
        7. B. Miller (Pacers)
        8. Z. Rebraca (Pistons)
        9. D. Robinson (Spurs)
        10. Y. Ming (Rockets)
        • Gość: toms Re: Ranking - C IP: 217.153.60.* 11.09.02, 15:41
          Gość portalu: Wilt napisał(a):

          > V. Środkowi (tu z kolei rekordowa mizeria; poprzestałbym na ich Top 5, ale
          > zburzyłoby to spoistość rankingu):
          > 1. S. O'Neal (Lakers)
          > 2. A. Mourning (Heat)
          > 3. D. Mutombo (Nets)
          > 4. M. Olowokandi (Clippers)
          > 5. V. Divac (Kings) i Z. Ilgauskas (Cavaliers)
          > 7. B. Miller (Pacers)
          > 8. Z. Rebraca (Pistons)
          > 9. D. Robinson (Spurs)
          > 10. Y. Ming (Rockets)

          Przepraszam bardzo ale czy ja dobrze widze ??? tutaj nie ma Trybańskiego !!!!
          :-)))
          • Gość: Wally#10 Oczywiście, że mam uwagi!!!!!!!!!!!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.09.02, 19:45
            Witam!

            Większość tych uwag jest bardzo subiektywna i nie przewiduję większej dyskusji,
            bo nie ma o czym dyskutować. Trudno obiektywnie tych wszystkich gamoni
            pogrupować. Każdy ma swoje sympatie i antypatie, można patrzec na potencjał
            lub osiągnięcia. Moje 3 grosze:

            a) PG

            Jednak Gary przed Kiddem, przynajmniej przez kolejne 2 lata.
            Francis przed Millerem i Davisem - jego wolałbym mieć w swoim zespole.
            Jeśli Bibby będzie grał tak jak w play-off to ma spokojnie 3 miejsce.
            Marbury (mimo wszystko) przed Casselem i Stocktonem.

            1.GP
            2.Kidd
            3.Bibby
            4.Nash
            5.Francis
            6.Davis
            7.Miller
            8.Marbury
            9.Cassell
            10.Stockton

            zdrowy Brandon, Stoudmire walczą o 9 i 10 miejsce

            b) SG

            1.Bryant
            2.T-Mac
            3.Pierce
            4.AI
            5.Allen
            6.Stack (zdziwiony jestem, że nie ma go wogóle w twojej klasyfikacji)
            7.Rose
            8.Szczerbiak
            9.Finley
            10.Bonzi

            Uważam, że dla Vinca nie ma na razie miejsca w pierwszej 10. Jest
            przereklamowanym dunkerem, bez rzutu, bez obrony, podatny na kontuzje i
            attitude problem. Chcę, żeby mnie przekonał do siebie w nadchodzącym sezonie.

            Gdybym nie był fanem Wolves, to może Finley byłby na 9. Zresztą do niego i
            Pierca mam żal za mistrzostwa, bo chyba jako jeden z niewielu kibicowałem
            Amerykanom :)))

            Ginobili? Please, niech zagra chociaż 1 raz w Lidze.
            Jordan? On jeszcze gra?

            c) SF

            1.KG
            2.Peja
            3.Mashburn
            4.Pippen
            5.Robinson
            6.Marion
            7.Jefferson
            8.Odom
            9.Kirilenko (wykazuję tu sporo dobrej woli)
            10.Van Horn

            Lista troche inna od twojej, ale ja jeszcze stawiam częściowo na starą gwardię
            z nazwiskami: Mashburn, Pippen, Robinson wydają mi się lepsi od Mariona, Odoma,
            Marshalla. Szczególnie jeśli chodzi o Odoma robi on wszystko, by jego wartość
            spadała coraz bardziej. Pippen i Robinson nie pograją długo, ale cały czas
            jeszcze grają na b.dobrym poziomie. Al Harrington? To raczej PF, ale,
            oczywiście, cieżko przypisać kogoś na stałe do pozycji.

            d) PF

            Nie mam większych uwag. Jakbym chciał się czepiać to wyrzuciłbym Gasola i
            McDyssa na rzecz Martina i S.A.R.

            e) C

            1.O'Neal
            2.Divac
            3.Mutombo
            4.Olowokandi
            5.Mourning
            6.Robinson
            7.Campbell
            8.Ratliff
            9.LaFrentz
            10.Ilgauskas

            Znowu wydaje mi się, że stawiam bardziej na starą gwardię (wyjątek LaFrentz -
            troche niedoceniany). Nie ma to większego znaczenia, bo tak naprawdę to
            wystarczyłoby Top 3.





            • Gość: Wilt Odpowiedź na uwagi IP: *.waw.cdp.pl 12.09.02, 15:13
              Witam i cieszę się z odzewu: jawa wspomniał o R. Wallace’u, Wally z grubsza o
              wszystkich, a toms… nie muszę chyba kończyć, o kim :-). Jak wspomniałem,
              ranking mój był tworzony praktycznie na kolanie, stąd konieczność jeszcze paru
              poprawek (dzięki za uwagi, choć oczywiście nie wszystkie uwzględniam ;-)).
              Przypominam, że nie chodziło mi o potencjał ani osiągnięcia koszykarzy, ale
              raczej rolę, jaką będą grać w lidze w nadchodzącym sezonie.

              Najpierw same korekty:
              SF: 6. ex aequo z D. Marshallem J. Mashburn (Hornets); nie wiadomo za bardzo,
              jak z jego zdrowiem i formą, ale masz rację, Wally – powinienem go uwzględnić,
              tak jak G. Robinsona (Hawks) – na 8. W efekcie następni gracze przesuwają się
              o jedno miejsce w dół i z rankingu wypadają Williamson i Van Horn.

              PF: OK., jawa, niesłusznie zapomniałem o Sheedzie: ale u mnie ląduje on na 8.
              miejscu razem z Pau; znów reszta przesuwa się w dół i z rankingu wypada
              McDyess, co zresztą dodatkowo uzasadnione jest tym, że jego forma stanowi jeden
              wielki znak zapytania.

              C: tu nikt nie wypada z rankingu, ale do Yao Minga na 10. miejscu dopisuję R.
              LaFrentza (Mavericks). Z punktu widzenia talentu można by jeszcze rozważać T.
              Ratliffa (Hawks), ale gość zapewne kolejny raz rozegra najwyżej 50 meczów w
              sezonie, tak jak i M. Camby (Nuggets).

              I mój komentarz:
              Toms: przykro mi, ale – jak sam chyba wiesz – jeśli MJ w ogóle wróci na
              przyszły sezon, to jako REZERWOWY SG. W połączeniu z gwałtownym spadkiem jego
              formy i problemami zdrowotnymi z minionego sezonu, nie pozwala to na
              umieszczenie go w rankingu. Co do Czarka; z czasem tego nie wykluczam, pomarzyć
              zawsze można… :-)

              Wally: Zacznijmy od tego, że podoba mi się określenie „gamonie” :-).
              Generalna uwaga; ja bynajmniej nie dyskryminuję doświadczonych zawodników (a
              tacy Mourning czy D. Marshall, których umieszczam wyżej niż Ty, też przecież
              zaliczają się do tej kategorii – nb. Marshall jest tylko rok młodszy od
              Mashburna i jest równolatkiem Big Doga, więc to raczej to samo pokolenie); ale
              tak się już w obecnej NBA porobiło, że młodość rządzi, czego efektem jest m.
              in. to, że na obecnych Top 5 wszystkich graczy (nietrudno zgadnąć, którzy to ;-
              )) tylko jeden przekroczył trzydziestkę, a i to niedawno.
              Na temat GP mam opinię częściowo zbieżną do Twojej: jeśli chodzi o umiejętności
              bardziej zmierzalne – atak, obronę, playmaking – wciąż ma łącznie przewagę nad
              Kiddem i powinien zachować ją jeszcze w przyszłym sezonie (choć nie wiem,
              czy „przez przynajmniej 2 lata” …). Natomiast Kidd przoduje obecnie w lidze pod
              względem trudno mierzalnym, ale dla PG kluczowym – „making teammates better”,
              czego dowodem np. fakt, że z nim Netsi jak na komendę zwiększyli swoje średnie
              asyst w porównaniu z erą Marbury’ego – pod wpływem JK wszyscy zaczęli grać
              mniej egoistycznie i bardziej zespołowo, zresztą w obronie również. Poza tym w
              ostatnich play offs pokazał, że – jeśli w zespole nie ma nikogo innego do tej
              roli – potrafi być również „go - to - guy” w decydujących momentach. Wszystko
              to, w połączeniu z faktem, że Payton jednak nie robi się coraz młodszy, a Kidd
              wchodzi w wiek optymalny dla koszykarza, wpłynęło na fakt, że umieściłem ich
              razem na pierwszym miejscu – na przyszły sezon, bo w minionym wolałbym jednak
              minimalnie The Glove.
              Francis: wiem, jest piekielnie dobry, jedyny ostatnio gracz 20/6/6 itd., ale
              dla mnie ma jeden minus w odniesieniu do rankingu rozgrywających; to właściwie
              SG i gdyby Rockets podłapali jakiegoś dobrego, klasycznego PG, na tę właśnie
              pierwszą pozycję powinien przejść. Ale i tak, nawet jako hybryda pół –
              jedynka/pół – dwójka, jest dla mnie lepszy od Bibby’ego, którego nieco zbyt
              wysoko wywindowały w opinii jedne, ostatnie playoffs (niektórzy zaczęli już
              mówić, że ustępuje tylko Kiddowi i Paytonowi).
              Bibby z uwagi na model gry Kings, oparty na częstych podaniach od graczy
              podkoszowych, generalnie nie odgrywa aż takiej roli w swoim zespole, co
              pozostali czołowi PG – w swoich. Jednak w czasie serii z Lakers odegrał większą
              rolę z uwagi na: a) plan gry Kings – to Adelman ustawił ich grę tak, żeby
              Lakersi musieli walczyć z pick’n’rollem, z którym zawsze mieli kłopoty, a wielu
              odnotowało to jako zasługę wyłącznie Bibby’ego; b) przez większość czasu był
              jedynym koszykarzem Królów, który nie bał się oddać decydującego rzutu. Nie
              znaczy to, że nie oceniam Mike’a wysoko, postawiłem go przecież przed mającym
              wyraźną przewagę w statystykach Marburym oraz jednym z moich ulubieńców, wciąż
              żywą i świetnie grającą legendą – Stocktonem; ale 8. miejsce to dla Bibby’ego w
              sam raz.
              Cassell: chyba najbardziej niedoceniany (i przy okazj niedopłacany) PG ligi.
              Razem z R. Allenem utrzymuje Bucks na powierzchni. Robinson mógł sobie pójść,
              zastąpią go na spółkę T. Thomas z Kukocem i większej różnicy to nie zrobi –
              odejście Cassella zrobiłoby.
              Stockton: wciąż, mimo 40. na karku, więcej asyst od Marbury’ego i 2 razy
              więcej przechwytów, tyle samo zbiórek i pod każdym względem lepsza celność,
              choć oczywiście mniej punktów – to wszystko w mniej minut! Nie mówiąc o jego
              dobroczynnym wpływie na pozostałych graczy… W dodatku jest tak niezniszczalny
              (w 2001 osiągnął najlepszą celność trójek w karierze, a w 2002 najwyższą
              średnią punktową od 5 lat!), że i w przyszłym sezonie, chyba definitywnie już
              jego ostatnim, powinien osiągnąć porównywalne wyniki. Dziękuję, więcej pytań
              nie mam.
              „Zdrowy Brandon, Stoudamire” : Zdrowy Brandon na pewno walczyłby o miejsce na
              liście, ale zdrowy nie jest, a kłopoty ze zdrowiem chyba mu pozostaną.
              Stoudamire, nawet najzdrowszy pod słońcem – wątpię.
              Carter: zaskakuje mnie, że znalazłem surowszego krytyka tego generalnie
              ulubieńca publiczności niż ja sam ;-). Vinsanity za Stackiem i B. Wellsem (o
              Szczerbiaku przez ostrożność nie wspominam…)? Przesada, jest lepszy od nich:
              bardziej atletyczny i uniwersalny w ataku (od Wellsa zdecydowanie lepszy), a od
              Stacka również wyraźnie na tablicach. Co do wartości tego ostatniego; jest
              ogólnie dobry (choć niekoniecznie w play offs), ale o jego szansach na
              prawdziwą wielkość świadczy chyba fakt, że Pistons oddali go nawet nie za
              Bonziego, o czym była mowa, ale za.. Hamiltona! (swoja drogą, wymiana wyraźnie
              na korzyść Wizards).
              Ginobili: w lidze jeszcze nie grał, ale przeciw paru lepszym jej graczom (w
              tym bezpośrednio przeciw Pierce’owi i Finleyowi) - owszem, i to z niezłym
              skutkiem :-). Dla mnie to obecnie faworyt na Rookie of the Year, mogący z
              miejsca osiągać 20 ppg plus sporo asyst i przechwytów - chyba że Bulls w nowym
              składzie gwałtownie poprawią statystykę zwycięstw, a wtedy cały splendor za to
              spadnie na Jaya Williamsa.
              Finleya przecież umieściłeś na 9. miejscu; rozumiem, że miał być na 8., za
              Wallym ;-)? (On zresztą chyba był jednym z lepszych graczy USA na MŚ, a Pierce –
              w ogóle najlepszym. Co do Twojego kibicowania Stanom; sądząc choćby po tym
              forum, na pewno nie byłeś w tym osamotniony)
              Pippen – nie, nie, nie, szczególnie tak wysoko. Ataku już nie ma w ogóle, a
              nawet w swojej specjalności – defensywie - wolny i schorowany, się nie
              sprawdza; obecnie najlepszym perimeter defender Blazers jest Patterson, a kto
              wie, czy lepszy nie jest i Wells.
              Kirilenko: jeśli wciąż cenisz Pippena, to powinieneś docenić i jego – bo pod
              względem defensywy (jak i ataku, o playmakingu się nie wypowiadam) może być
              jego następcą, tyle że jeszcze lepszym i bardziej uniwersalnym (bloki!).
              Harrington: owszem, zbudowany jak PF, ale w każdym razie będzie grał na SF,
              bo na PF występuje Jermaine. Gasol; on także udowodnił na MŚ,
              • Gość: Wilt Odpowiedź na uwagi - c.d. IP: *.waw.cdp.pl 12.09.02, 15:15
                Gasol; on także udowodnił na MŚ, że będzie supergwiazdą. W przyszłym sezonie,
                nawet zakładając, że zdrowy Lorenzen Wright i Gooden ograniczą trochę jego
                statystyki, powninien osiągać przynajmniej 20 pkt., 10 zb. i 2,5 bloku,
                przewyższając Abdur – Rahima (teraz wymiana Gasola, Wrighta i B. Knighta za
                Abdur – Rahima wygląda na podobnie nieoczekiwany steal dla Grizzlies, co dla
                Pistons – pozyskanie B. Wallace’a i Atkinsa za Granta Hilla, prawda?) oraz K.
                Martina, którzy są zresztą na granicy SF i PF.
                Campbell: czy ja umieściłem go na swojej liście najbardziej przepłacanych
                graczy, czy przegapiłem? I pomyśleć, że on jeszcze domaga się 4 – letniej
                extension… A propos tamtej listy; niech Ci będzie, przesuwam J. Smitha do
                kategorii zaledwie trochę przepłaconych ;-).

                Jawa: R. Wallace’a dałem na 8. miejsce, bo nie może się poszczycić fenomenalną
                defensywą i grą zespołową Bena, a swoją, choć sporą, uniwersalnością jednak
                ustępuje A. Walkerowi. Talent ma bardzo duży i gdyby okoliczności zarówno
                osobiste, jak i związane z zespołem, pozwoliły mu go w pełni wykorzystać,
                owszem, mógłby teraz, wchodząc w najlepszy wiek, znaleźć się nawet na 4.
                miejscu - jedynie za Duncanem, Nowitzkim i Webberem – ale że tak się nie stało…
                Nb. ciekawe, że doceniłeś go tak bardzo akurat po sezonie 98/99, stawiając
                nawet na 1. miejscu wśród PF w lidze (w takim razie musiał być dla Ciebie
                lepszy od Malone’a i Duncana!), kiedy był tylko cennym rezerwowym, a
                startującą „czwórką” Blazers był Grant…

                Pzdr
                • Gość: Wilt Jeszcze poprawka na SF! IP: *.waw.cdp.pl 13.09.02, 14:03
                  A wiecie, o kim jeszcze wszyscy zapomnieliśmy?! Był sobie taki gracz, jeszcze
                  przed 2 laty najlepszy na swojej pozycji w lidze; podpowiem, o inicjałach GH.
                  Jak prawie 2 - letnia przerwa potrafi wypchnąć zawodnika ze świadomości nawet
                  tak uświadomionych fanów jak my... ;-) Biorąc pod uwagę osobę wzmiankowanego,
                  jak i poziom jego gry po powrocie, który powinien być podobny do tego z
                  nielicznych występów w sezonie minionym, oto zrewidowany ranking "trójek":

                  1. Garnett (Wolves)
                  2. Stojakovic (Kings)
                  3. Odom (Clippers - umieszczając go tu wierzę, że jego ogromny talent
                  przezwycięży skłonność do wpadania w kłopoty, Wally; oczywiście jeśli tak się
                  nie stanie, może w ogóle wypasć z rankingu)
                  4. Marion (Suns)
                  5. Harrington (Pacers - uważam, że będzie występował w pierwszej "5" i odnotuje
                  breakout year)
                  6. Marshall (Bulls), Mashburn (Hornets), Hill (Magic)
                  9. Kirilenko (Jazz - motywacja podobna, co u Harringtona)i Robinson (Hawks)

                  Z rankingu wypada z kolei R. Jefferson. Trochę dużo w nim graczy na tych samych
                  miejscach, ale dokładniejszą hierarchizację Hilla czy Mashburna utrudnia fakt,
                  że nie grali ostatnio na miarę swoich możliwości i nie można być pewnym, w
                  jakim stopniu jeszcze tak kiedyś zagrają.

                  Pzdr
                • Gość: jawa Re: Odpowiedź na uwagi - c.d. IP: *.wroc.gazeta.pl 16.09.02, 10:36
                  Gość portalu: Wilt napisał(a):

                  > Gasol; on także udowodnił na MŚ, że będzie supergwiazdą. W przyszłym
                  sezonie,
                  > nawet zakładając, że zdrowy Lorenzen Wright i Gooden ograniczą trochę jego
                  > statystyki, powninien osiągać przynajmniej 20 pkt., 10 zb. i 2,5 bloku,
                  > przewyższając Abdur – Rahima (teraz wymiana Gasola, Wrighta i B. Knighta
                  > za
                  > Abdur – Rahima wygląda na podobnie nieoczekiwany steal dla Grizzlies, co
                  > dla
                  > Pistons – pozyskanie B. Wallace’a i Atkinsa za Granta Hilla, prawda
                  > ?) oraz K.
                  > Martina, którzy są zresztą na granicy SF i PF.
                  > Campbell: czy ja umieściłem go na swojej liście najbardziej przepłacanych
                  > graczy, czy przegapiłem? I pomyśleć, że on jeszcze domaga się 4 – letniej
                  >
                  > extension… A propos tamtej listy; niech Ci będzie, przesuwam J. Smitha do
                  >
                  > kategorii zaledwie trochę przepłaconych ;-).
                  >
                  > Jawa: R. Wallace’a dałem na 8. miejsce, bo nie może się poszczycić fenome
                  > nalną
                  > defensywą i grą zespołową Bena, a swoją, choć sporą, uniwersalnością jednak
                  > ustępuje A. Walkerowi. Talent ma bardzo duży i gdyby okoliczności zarówno
                  > osobiste, jak i związane z zespołem, pozwoliły mu go w pełni wykorzystać,
                  > owszem, mógłby teraz, wchodząc w najlepszy wiek, znaleźć się nawet na 4.
                  > miejscu - jedynie za Duncanem, Nowitzkim i Webberem – ale że tak się nie
                  > stało…
                  > Nb. ciekawe, że doceniłeś go tak bardzo akurat po sezonie 98/99, stawiając
                  > nawet na 1. miejscu wśród PF w lidze (w takim razie musiał być dla Ciebie
                  > lepszy od Malone’a i Duncana!), kiedy był tylko cennym rezerwowym, a
                  > startującą „czwórką” Blazers był Grant…
                  >
                  > Pzdr



                  Sory, pomyliłem sezony, chodzi mi o finały Zachodu w sezonie 1999/2000
                  przegrane na własne życzenie w Lakersami. Z tego co pamiętam to Duncan miał
                  wówczas kontuzję, a Mallone? jeżeli dobrze pamietam to w I runzie play off
                  rywalizowali wówczas przeciwko sobie, no i Rasheed wypadł lepiej.
                  ps. z poza tym pisałem, że nie jestem obiektywny
              • Gość: MM wszystko mogloby byc ok, ale naprawde uwazacie IP: *.ny5030.east.verizon.net 13.09.02, 17:29
                fani lekars, ze KB jest lepszy od T-Maca???????
      • Gość: Wally#10 Kilka spraw IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.02, 20:23



        1. Fakt, ja również zapomniałem o Rasheedzie i zgadzam się z Jawą, że powinien
        znaleźć się zaraz za Duncanem, Nowitzkim i Webberem.
        2. Stockton: szacunek dla niego, ale jego czasy już minęły. Z Pippenem może
        przesadziłem, ale miejsce na liście nadal mu się należy.
        3. Odejście Robinsona nie sprawi różnicy? Czyli znowu loteria? :)))
        4. Podobno Stoudmire zniszczył Millera w sparingu przed mistrzostwami (inna
        sprawa, że okazało się, iż to żaden problem dla wielu graczy). Dajcie mu inny
        klub a jeszcze was zadziwi.
        5. Vince’a potraktowałem, oczywiście, trochę za ostro. Ale wymieniałbym go
        raczej wśród Stacka, Allena, Finley’a, Szczerbiaka niż wśród Bryanta, T-Maca,
        Pierca, jak to czyni wiele osób.
        6. Rookie of the Year: mój wczesny typ Caron Butler (zastrzegam sobie prawo do
        zmiany typu w trakcie sezonu :))
        7. Lorenzen Wright. Bardzo go lubię (czynił kiedyś dla mnie cuda w fantasty) i
        wściekałem się, gdy w Polsce pisano jakoby Grizzlies nie mieli środkowego.
        Otóż mają i to całkiem porządnego. Mam nadzieję, że będzie grał w swoim stylu
        (16 pkt, 16 zb, 4 blk) i nie wypuści Czarka z ławki :)))
        8. Odom. Mnóstwo talentu, ale lubi popalać. Not that there’s anything wrong
        with that :))) Niektórzy nie prezentują jednak tak liberalnego stanowiska.
        Jeszcze jedna wpadka z trawką i Odom żegna się z Ligą. Zresztą teraz ma kolejną
        już kontuzję kostki i prędko nie zagra.
        9. do MM: nie jestem fanem Lakers (jeśli już to antyfanem…), ale w swoim
        zespole wolałbym Kobe’go. Myślę, że jest bardziej dojrzały i jest koszykarzem
        kompletnym. Nie pomniejszam umiejętności T-Maca, bo cały czas jest w moim Top
        4: Shaq, Kobe, KG, T-Mac. Dla pocieszenia (być może wątpliwego) dodam, że
        Shaq i T-Mac też zdobyliby 3 tytuły.
        • Gość: Jiwol Moje uwagi IP: 64.107.0.* 17.09.02, 21:09
          A ja sie nie zgadzam z twierdzeniem, ze Sheed to czwarty PF Ligi. Moj prywatny
          ranking bylby nastepujacy:
          1. Duncan
          2. Webber
          3. Nowitzki
          4. O'Neal
          5. Wallace (ale Ben!)
          6. Brand
          7. McDyess
          8. Walker
          9. Gasol
          10.Rahim
          11.Wallace (dopiero teraz)
          12.Malone

          Co do Granta Hilla, to gdy bedzie w pelni zdrowy, nalezaloby go umiejscowic na
          drugim miejscu w rankingu niskich skrzydlowych (juz w zeszlym sezonie z
          niesprawna kostka [!] mial 17 punktow, 9 zbiorek i 4,5 asysty). Kto bylby
          lepszy? Oczywiscie KG, moze Marion (zdecydowanie zanizacie jego wartosc),
          Stojakovic juz raczej nie (nie jest tak wszechstronny).

          Debiutant roku? Zgadzam sie, ze Butler to jeden z faworytow. Inni to Manu
          Ginobili, Dajuan Wagner, Jay Williams, Nikoloz Tskitishvili, Mike Dunleavy, Yao
          Ming.

          A moze pobawimy sie w typowanie MVP? Moj typ to T-Mac.

          Pozdro!
          • Gość: Wilt I jeszcze trochę na różne tematy... IP: *.waw.cdp.pl 19.09.02, 12:35
            Jeszcze kilka uwag w odpowiedzi na posty uczestników wątku:

            Carter: na bazie ostatniego sezonu ja równiez umieszcząłem go bliżej Finleya i
            R. Allena niż Kobego, T – Maca, Pierce’a. Talentem jednak bliżej mu do tej
            drugiej grupy i w przyszłym sezonie bez większych trudności może do niej wrócić.

            Temat Kobego: naprawdę sądzisz, Wally, że w 2000 r., (przypomnę, że był wtedy
            zaledwie zmiennikiem Vince’a i bez żadnego doświadczenia w play offs) T – Mac
            byłby w stanie zastąpić Kobego w mistrzowskich Lakers? No way ;-) – i to
            również, gdybyś rozpatrywał wariant, w którym zamiast Kobego w 1996 do LAL
            przyszedłby Tracy w 1997; po prostu miałby o ten jeden rok na zebranie
            doświadczenia i rozwój talentu za mało. A czy gdyby Lakersi – wciąż w swojej
            hipotetycznej wersji z T – Macem – nie mieli mistrzowskich pierścieni w 2000
            r. , to czy starczyłoby im tego „championship poise” na mistrzostwo w 2001 r. i
            pokonanie faworyzowanych Spurs bez przewagi własnego parkietu? Znów wątpię; a
            analogiczny argument można odnieść i do 2002 r. W istocie więc mogłoby się
            okazać, że z T – Macem zamiast KB, choć to niby gracze podobni i podobnej
            klasy, Lakersi zamiast 3 mistrzowskich pierścieni nie zdobyliby żadnego!
            Szczególnie że, jak sam przyznajesz, McGrady jest jednak trochę słabszy – a
            pamiętając, jak bardzo blisko LAL byli porażki w 2000 r. z Portland i ostatnio
            z Kings, nietrudno przypuścić, że owo „trochę” zaważyłoby na ostatecznych
            wynikach serii.
            Zakładając jednak nawet, że Shaq z Tracym zamiast Kobego zdobyłby mistrzowskie
            pierścienie (w końcu ten pierwszy młody gwiazdor jest drugiemu w lidze
            najbliższy), to i tak – jestem tego pewien – najwyżej 2 zamiast 3; w 2001 i
            2002. To chyba dobry moment, żeby rozprawić się z często powtarzanym mitem, że
            każdy z czołówki perimeter players zastępując Bryanta zdobyłby mistrzostwa u
            boku Shaqa, więc prześledźmy teraz warianty z udziałem tych innych zawodników,
            bagatelizując nawet fakt, że i tak Kobemu generalnie ustępują oraz ww. kwestię
            wagi wcześniejszych mistrzowskich doświadczeń dla obrony tytułu.
            - Carter; w 2000 r. niknie w playoffs zrobiony na szaro przez Sprewella
            (podczas gdy Kobe radzi sobie ze znacznie lepszymi od Spree w defensywie
            Pippenem i Kiddem) – bez szans. W 2001 r. gra znacznie lepiej – dobrze,
            kwalifikuje się jako kandydat, ale w obecnym roku znowu fatalnie, nawet
            abstrahując od kontuzji. Najwyżej 1 mistrzostwo – w 2001.
            - Pierce; w 2000 i 2001 r. daleki jeszcze od statusu supergwiazdy, który osiąga
            dopiero w ostatnim sezonie (jakkolwiek znacznie ustępuje KB w defensywie – choć
            mniej od Cartera – a także w playmakingu). Najwyżej 1 mistrzostwo – w 2002.
            - Iverson; jedyny spośród tych potencjalnych zmienników KB zdolny do gry na
            najwyższym poziomie (choć oczywiście nie w obronie) we wszystkich
            rozpatrywanych sezonach. Jednak kwestię załatwia odmownie jeden prosty fakt;
            Allen nigdy nie byłby w stanie pozostawać zaledwie drugą opcją w ataku, po
            Shaqu czy kimkolwiek innym. Jeśli ktoś twierdzi inaczej; poczekajmy aż AI
            będzie w stanie zaakceptować choćby fakt, że ktoś inny w jego zespole będzie
            drugą opcją, wyciągając ok. 20 pkt. – wtedy dopiero będzie można rozpatrywać, a
            i tak jako odległą możliwość, że zaakceptuje kogoś stanowiącego PIERWSZĄ opcję,
            osiągającego jakieś 30 pkt. Iverson w Lakers; rozpad zespołu i 0 mistrzostw.

            Widzimy więc, że na rozpatrywanych 12 wariantów z udziałem czterech innych
            młodych strzelb wymienianych jako alternatywa dla KB, Lakers mogliby zdobyć
            mistrzostwo zaledwie najwyżej w 4 wariantach; przy czym żaden z nich nie
            obejmuje mistrzostwa w 2000 r. , a jedynie warianty z udziałem T – Maca
            obejmują 2 mistrzostwa; w 2001 i 2002. I tyle właśnie są warte obiegowe sądy,
            że niemal każdy dobry gracz byłby w stanie zastąpić Kobego u boku Shaqa, kiedy
            tylko skonfrontować je z rzeczywistością. Nie prościej więc w końcu przyznać,
            że o ile – oczywiście – Kobe z punktu widzenia swoich mistrzowskich aspiracji
            był szczęściarzem trafiając na Shaqa, to Shaq był podobnym szczęściarzem
            trafiając na Kobego? Z żadnym innym perimeter player nie osiągnąłby w tych
            samych warunkach tak wiele.

            Tu jednak, gwoli uczciwości ;-), muszę dodać jedną wątpliwość; istnieje inny
            gracz mogący być rozpatrywany jako alternatywa dla KB; zdolny do świetnej gry
            we wszystkich 3 sezonach mistrzowskich Lakers i posiadajacy właściwą mieszankę
            ofensywy, defensywy i playmakingu, tyle że nie mieszczący się w rozpatrywanej
            kategorii młodych strzelb; Gary Payton. Uważam go za najpoważniejszego
            kandydata na zmiennika KB w całym okresie 2000 – 02; ale po zastanowieniu
            możliwość zastąpienia i przez niego w pełni Bryanta odrzucam. Rękawicy trochę
            jednak za bardzo brakuje możliwości w ataku. Nie byłby jednak w stanie doręczać
            takich zdobyczy punktowych jak Kobe w decydujących momentach serii z Blazers i
            Pacers w 2000 czy z Kings w 2001 – choć jakieś mistrzostwo z nim Shaq powinien
            by zdobyć. Tylko że z o 10 lat starszym GP w składzie zamiast Bryanta Lakersi
            byliby zespołem patrzącym w przeszłość, a nie w przyszłość – a tak na szczęście
            nie jest :-).

            MVP sezonu: jeśli Shaq opuści dużo spotkań (więcej niż zwykłe kilkanaście,
            które obniżyło jego własne szanse na MVP w 2 ostatnich sezonach), to może
            wreszcie zmieni się ogólna percepcja Lakers i nadejdzie czas Kobego. Jeśli nie;
            McGrady jest bardzo poważnym kandydatem, ale tylko jeśli Magic zanotują
            znaczące postępy – co z kolei zależy od wielkich znaków zapytania w osobach G.
            Hilla i Kempa. Nb.; czy zauważyliście, że od 1989 – 90 (Magic) i 1991-92
            (Jordan) żaden gracz nie obronił tytułu MVP? Tymczasem Duncan, którego Spurs z
            Ginobilim powinni być jeszcze lepsi, ma na to teraz duże szanse.

            Rookie of the Year: przed pozyskaniem przez Clippers A. Millera przewidywałem
            Marko Jarica. Teraz nie ma na to szans, za to – szczególnie po występach na MŚ –
            na faworyta wyrasta Ginobili. Zagrozić mu może przede wszystkim J. Williams,
            jeśli Bulls odnotują znaczący postęp. Yao Ming, Tshikitiszwili, Hilario, A.
            Stoudamire – wszyscy są jeszcze chyba zbyt niedojrzali na ROY i potrzebują paru
            lat na odegranie znaczącej roli w lidze (co prawda o Gasolu też tak mówiono…).
            Nachbar i Butler są dojrzalsi, ale z kolei chyba nie aż tak utalentowani jak
            Manu (choć Butlerowi będzie teraz łatwiej odegrać dużą role przez odejście
            Zo). Co do Drew Goodena mam wątpliwości; kimże ja jestem, żeby podważać wybory
            Jerry Westa – ale z drugiej strony, jakoś nie widzę go gładko wpasowującego się
            między Gasola i Battiera. I to chyba już wszyscy poważni kandydaci na ROY,
            którzy powinni zarazem obsadzić All – Rookie Teams (do Dajuana Wagnera, a
            szczególnie Dixona, mam mniejsze przekonanie).

            Pzdr
            • Gość: calagan Re: I jeszcze trochę na różne tematy... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 19.09.02, 13:20
              Gość portalu: Wilt napisał(a):

              > Jeszcze kilka uwag w odpowiedzi na posty uczestników wątku:

              Chociaz jestem kibicem LAL nie mam sily polemizowac z toba i z innymi
              uczestnikami tej dyskusji w kwestii zastepstwa Bryanta przez inna gwiazde w
              minionych sezonach. Wielkosc waszych postow mnie przytlacza. A poniewaz nie
              siedze w domu wygodnie przed compem, wiec odpuszczam.


              > MVP sezonu: jeśli Shaq opuści dużo spotkań (więcej niż zwykłe kilkanaście,
              > które obniżyło jego własne szanse na MVP w 2 ostatnich sezonach), to może
              > wreszcie zmieni się ogólna percepcja Lakers i nadejdzie czas Kobego. Jeśli
              nie;
              >

              Wyczytalem w kilku publikacjach amerykanskich, ze Shaqu wlasnie teraz chce
              wprowadzic w zycie plan pod tytulem Bryant`s team. czyli, wypchnac Kobego przed
              szereg jako najjasniejsza gwiazde zespolu. Ma to byc poczatek przejmowania
              druzyny, a co sie z tym wiarze w przypadku LA, ciezaru gry na siebie. Mam
              nadzieje, ze mimo szumnych zapowiedzi Shaqa o motywacji do super gry po
              kontuzji (ktore w tym wypadku kloca sie z idea oddania wladzy w zespole), plan
              ten powiedzeie sie. Powod jest prosty - czas na extention Kobasa. Jego kontrakt
              wygasa w 2005 czyli calkiem niedlugo. Wart by bylo przedluzyc go nieco
              wczesniej. Zanim Jax oglosi swe odejscie.


              > McGrady jest bardzo poważnym kandydatem, ale tylko jeśli Magic zanotują
              > znaczące postępy - co z kolei zależy od wielkich znaków zapytania w osoba
              > ch G.
              > Hilla i Kempa. Nb.; czy zauważyliście, że od 1989 - 90 (Magic) i 1991-92
              > (Jordan) żaden gracz nie obronił tytułu MVP?

              Nie wierze w lepsza gre Magic. kemp raczej nagle nie zacznie grac jak w
              Seattle, a Hill nie ozdrowieje. Przewiduje pewnego rodzaju stabilizacje,
              zaburzona nieco zmianami kadrowymi (sprzedadza wkoncu Millera). I
              prawdopodobnie tylko to spowoduje ze T`Mac nie dostanie MVP.


              Tymczasem Duncan, którego Spurs z
              > Ginobilim powinni być jeszcze lepsi, ma na to teraz duże szanse.

              Rowniez w to nie wierze. Nie ufam w przeciwienstwie do ciebie w blyskawiczne
              przystosowanie sie Ginobila do realiow NBA. A i wsparcie dla Dunca coraz
              mniejsze (a jest on do niego bardzo przyzwyczajony).


              >
              > Rookie of the Year: przed pozyskaniem przez Clippers A. Millera przewidywałem
              > Marko Jarica. Teraz nie ma na to szans, za to - szczególnie po występach
              > na MŚ -
              > na faworyta wyrasta Ginobili. Zagrozić mu może przede wszystkim J. Williams,
              > jeśli Bulls odnotują znaczący postęp. Yao Ming, Tshikitiszwili, Hilario, A.
              > Stoudamire - wszyscy są jeszcze chyba zbyt niedojrzali na ROY i potrzebuj
              > ą paru
              > lat na odegranie znaczącej roli w lidze (co prawda o Gasolu też tak mówionoR
              > 30;).
              > Nachbar i Butler są dojrzalsi, ale z kolei chyba nie aż tak utalentowani jak
              > Manu (choć Butlerowi będzie teraz łatwiej odegrać dużą role przez odejście
              > Zo). Co do Drew Goodena mam wątpliwości; kimże ja jestem, żeby podważać
              wybory
              >
              > Jerry Westa - ale z drugiej strony, jakoś nie widzę go gładko wpasowujące
              > go się
              > między Gasola i Battiera. I to chyba już wszyscy poważni kandydaci na ROY,
              > którzy powinni zarazem obsadzić All - Rookie Teams (do Dajuana Wagnera, a
              >
              > szczególnie Dixona, mam mniejsze przekonanie).
              >

              Taaa, tutaj z grubsza sie zgadzam. Chociaz wlasnie ze wzgledu na sytuacje
              kadrowa najwieksze szanse daje Butlerowi. Brak Zo i generalnie zapowiadany
              poczatek przebudowy zespolu moze spowodowac, ze dostanie olbrzymia sznase gry
              dlugie minuty, a co za tym idzie pokazania sie na parkiecie z jak najlepszej
              strony. Gooden jest zapewne dobry, ale to nie typ gwiazdora, a i konkurencja
              mocna (Swift w ostatnim sezonie poczynil spore postepy). Jaric moze zginac za
              plecami Millera. Najpowqzniejszym kontrkandydatem jest moim zdaniem Williams.
              kadra Bulls sie troche ustabilizowala i maja szanse zrobic spore (jak na nich)
              postepy. O Yao sie nie wypowiadam, bo on chyba jeszcze nie podpisal kontraktu.

              > Pzdr
              • Gość: Wilt Re: I jeszcze trochę na różne tematy... IP: *.waw.cdp.pl 19.09.02, 16:08
                Chciałem dodać tylko parę słów do Wally’ego, a tu już odpowiedział mi kolega
                calagan. I fajnie – chyba forum zaczyna się znów rozkręcać! A więc po kolei:

                Wally, jeszcze jedno; z tym Twoim Top 4 to ja się do końca nie mogę zgodzić.
                Kobe, Shaq, T – Mac – OK, ale jeśli to ma być Top 4, to jak dla mnie Garnetta
                wypycha z niej Duncan (KG za to mieści się w mojej Top 5, minimalnie
                wyprzedzając Iversona). Ja też bardziej lubię Garnetta (choć swoją drogą to
                niesprawiedliwość, że aż tylu więcej ma fanów od mniej ekspresyjnego TD), ale
                o ile w sezonach 99/2000 i 2000/01 szli generalnie łeb w łeb, to ostatni sezon
                rozwiał wątpliwości: Duncan, wydajniejszy w ataku (gdyby KG miał taką odwagę
                przejmowania odpowiedzialnosci w końcówkach…) i bardziej uniwersalny niż
                kiedykolwiek, jest obecnie jeszcze lepszy.

                Calagan: drobiazgi – Yao praktycznie na pewno podpisze kontrakt; jeśli Magic
                poprawią się choćby nieznacznie, T – Mac będzie jednak jednym z głównych
                kandydatów na MVP (sporo głosów dostał przecież już w tym roku); jakiekolwiek
                zastrzeżenia mógłbym mieć do Goodena (i to raczej do jego miejsca w Grizzlies
                niż do jego samego), na pewno o dobrych parę długości wyprzedza leniwego i
                bojaźliwego Swifta.
                Ważniejsza sprawa; zupełnie nie zgadzam się z Twoją oceną nt. Ginobilego. Jeśli
                on nie jest gotowy na grę w NBA, to który rookie jest?!!! Chłopak ma
                doświadczenie z gry w Eurolidze i status najlepszego gracza w Europie – które
                znaczą na pewno więcej niż doświadczenie z NCAA i status najlepszego tam gracza
                w przypadku Willliamsa, nie mówiąc już o podobnych walorach Yao Minga
                odnoszących się do ligi chińskiej. Manu ma przy tym 25 lat, znajdując się
                znacznie bliżej punktu szczytowego swoich możliwości niż Williams, nie mówiąc
                już o Yao. Ming – wielka na 226 cm niewiadoma – za parę lat może być większa
                gwiazdą niż Yao, ale na czas obecny trudno jego, jak i wszystkich innym
                rookies, uznać za lepszych od Manu. Jedyna nadzieja „Jaya” na ROY w tym, że
                dzięki w mniejszym stopniu jemu samemu, a więcej poprawie gry Curry’ego i
                Chandlera oraz przybyciu D. Marshalla, Byki odnotują wielki skok, a wszystko
                pójdzie na jego konto (przy tym jurorzy mogą być niechętni mianowaniu rok po
                roku zawodnika spoza USA – chyba że podzielą ROY).
                Ostatecznym dowodem na możliwości Ginobilego są jego wyczyny na MŚ (gdyby nie
                jego kontuzja, Argentyna zapewne zdobyłaby nawet złoto). Chcesz wiedzieć, jak
                poradzi sobie przeciw rywalom z NBA? Zapytaj Pierce’a czy Finleya :-).
                Oczywiście, trochę będzie musiał przestawić styl gry – ale mimo to osiąganie
                przezeń jakichś 20 ppg i bycie drugą opcją Spurs już w pierwszym roku gry jest
                więcej niż prawdopodobne. Popatrz, o ile większe ma szanse na mocne wejście do
                ligi niż ostatnio Gasol i Tony Parker, mniej przecież dojrzali i doświadczeni;
                a jeżeli im się udało, to czemu miałoby się nie udać jemu?
                I najważniejsza sprawa; Lakers. Shaq już przed minionym sezonem obiecywał, że
                pomoże Kobemu zostać królem strzelców i MVP, co – jak wiadomo – się nie stało.
                Nie chcę prorokować jak będzie w tym roku, bo te zamiary i tym razem mogą być
                złudne; choć oczywiście znów, w miare postępów talentu Kobego i kłopotów
                zdrowotnych, Shaqa trochę rosną szanse na odegranie większej roli przez tego
                pierwszego. Wydaje się jednak, że do tak radykalnej zmiany całej gry Lakersów,
                jaką byłoby uczynienie KB nie tylko głównym defensorem i głównym playmakerem,
                ale i pierwszą opcją w ataku w sytuacji, gdy Shaq również jest na parkiecie i
                nie jest to końcówka meczu, potrzeba byłoby wymuszającej to porażki w play offs
                (podobnie było w 1986, gdy klęska z Rockets ataku opartego na Kareemie wymusiła
                uczynienie pierwszą opcją Magica) - a tego przecież, mimo całej sympatii dla
                Kobego, nigdy byśmy sobie nie życzyli…. Co do extension Bryanta; zamierza
                zwlekać z jej podpisaniem w nadziei, że nowe Collective Bargaining Agreement
                będzie korzystniejsze dla zawodników. Tak w ogóle, niektórzy fani Grizzlies
                wyrażają nadzieję, że West ściągnie KB do ich klubu, żeby z Gasolem stworzyli
                duet inside – outside przyszłosci ;-) – ale jedynym argumentem mogącym
                przesądzić sprawę w tym kierunku mogłoby być zmęczenie ustępowaniem Shaqowi, co
                w 2005 będzie już nieaktualne; wtedy Kobe już na pewno będzie w Lakers numerem
                1.
                Jestem natomiast rozczarowany dotychczasową, mizerną aktywnością managementu
                LAL – ale o tym muszę wreszcie napisać na osobnym wątku.

                Pzdr
                • Gość: Wally#10 Re: I jeszcze trochę na różne tematy... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.09.02, 16:54
                  Calagan: dla pocieszenia dodam, że mnie posty Wilta też przytłaczają. Moja
                  luźna uwaga staje się powodem do napisania wielokilowego wywodu  A ja,
                  oczywiście, muszę coś odpisać 

                  Wilt: Pełna zgoda na twoje Top 5.

                  Trochę gdybania: Ok., mogę się zgodzić, że T-Mac z 2000 roku z Raptors mógłby
                  nie być w stanie pomóc Shaq’owi w osiągnięciu tytułu. Ale czy gdyby T-Mac
                  grałby w Lakersach w 2000 roku to byłby takim samym graczem jak T-Mac z
                  Raptors, czy może osiągnąłby nowy poziom umiejętności sezon wcześniej? 

                  Może tak: T-Mac za Kobe’go (ceteris paribus) w 2001 i 2002 (+kolejne lata) i
                  Lakersi mają taką samą szansę na wywalczenie tytułów. Zauważ, że cały czas
                  musimy zobaczyć grę T-Maca ze wsparciem dużej gwiazdy. Wiesz, że nie mam nic
                  przeciwko Kobe, ale odpowiedzi pytanie, jakim graczem jest NAPRAWDE, doczekamy
                  się dopiero gdy przestanie grać z jedynym centerem (i co za tym idzie –
                  najbardziej dominującym graczem) w Lidze. Swoją drogą jestem przekonany, że
                  Shaq pogra jeszcze max 2-3 lata. Co o tym sądzisz?

                  Kwesti – co by było gdyby Shaq grał z ... – nie rozstrzygniemy. Jest
                  oczywiste, że Kobe jest wyraźnie lepszy od Cartera. Mogę się zgodzić, że Shaq
                  i AI nie pasowaliby do siebie. Chwała Kobe, że potrafi się dostosować i
                  poskromić swoje ambicje, ale dopóki on sam (a w każdym razie bez Shaqa) nie
                  pociągnie jakiegoś zespołu, będę tacy, którzy mogą w miarę racjonalnie wysuwać
                  argument, że T-Mac jest lepszy. W 2001, 2002 mając supporting cast gorszy od
                  tego w L.A (pomijam już fakt, że nie miał Shaqa) wprowadził zespół do play-off,
                  a tam jeszcze powalczył.

                  GP: Ciężko coś powiedzieć, gdyż GP gra na innej pozycji niż wszyscy przez
                  Ciebie wymienieni. Gdyby więc grał w LA, zespół musiałby być nieco
                  przemeblowany. O ile w poprzednich przypadkach na gdybanie można sobie
                  pozwolić, to w tym już naprawdę ciężko spekulować. Oczywiście byliby w wąskiej
                  czołówce.

                  Co do MVP nie będę się jeszcze kategorycznie wypowiadał. Wszystko zależy nie
                  tylko od indywidualnej gry zawodników, ale także od otoczenia. Pewnie Kobe, T-
                  Mac, TD (cóż za oryginalne typy). Może niesamowity, zdobywający po 30 punktów
                  w meczu KG?

                  Co do przydzielania nagrody MVP różnym zawodnikom, to spotkałem się ze
                  stwierdzeniem, że jest to pewna polityka i po części zamierzone działanie.
                  Wynikało by z tego, że wybór zawęzi się do Kobe lub T-Mac.


                  RotY:

                  - Ja również nie bardzo wierzę w Ginobliego.
                  - Nikt nie wspomniał o Mike Jr. On ma umiejętności i dostanie sporo minut. Jak
                  dla mnie jest pewniakiem do All-Rookie.




                  Magic: Wierzę w dobrą grę Kempa. Nie musi zacząć grać jak w Seattle,
                  wystarczy, że będzie grał tak jak w Cleveland. Zresztą jak spojrzysz na to co
                  prezentował w Portland, to wcale nie była taka tragedia jak się mówiło (kiepsko
                  wyglądało to tylko w porównaniu do pensji) .Powrót do EC może naprawdę mu
                  zrobić dobrze. W zdrowego Hilla uwierzę dopiero jak zobaczę, ale jeśli będzie
                  zdrowy a Kemp pokaże przebłyski to będą wysoko.

                  Miller for Joe S., anyone?



                  • Gość: Wilt Re: I jeszcze trochę na różne tematy... IP: *.gov.pl 23.09.02, 12:46
                    Gość portalu: Wally#10 napisał(a):

                    > Calagan: dla pocieszenia dodam, że mnie posty Wilta też przytłaczają.

                    Dobrze Ci tak za te kpinki na wątku obok ;-). W razie potrzeby zastanowię się
                    nad zwiększeniem dawki…

                    Moja
                    > luźna uwaga staje się powodem do napisania wielokilowego wywodu  A ja,
                    > oczywiście, muszę coś odpisać 
                    >
                    > Wilt: Pełna zgoda na twoje Top 5.
                    >

                    W przeciwieństwie do Top 4 ;-)…

                    > Trochę gdybania: Ok., mogę się zgodzić, że T-Mac z 2000 roku z Raptors
                    mógłby
                    > nie być w stanie pomóc Shaq’owi w osiągnięciu tytułu. Ale czy gdyby T-Ma
                    > c
                    > grałby w Lakersach w 2000 roku to byłby takim samym graczem jak T-Mac z
                    > Raptors, czy może osiągnąłby nowy poziom umiejętności sezon wcześniej? 
                    >
                    >
                    > Może tak: T-Mac za Kobe’go (ceteris paribus) w 2001 i 2002 (+kolejne lata
                    > ) i
                    > Lakersi mają taką samą szansę na wywalczenie tytułów. Zauważ, że cały czas
                    > musimy zobaczyć grę T-Maca ze wsparciem dużej gwiazdy. Wiesz, że nie mam nic
                    > przeciwko Kobe, ale odpowiedzi pytanie, jakim graczem jest NAPRAWDE,
                    doczekamy
                    > się dopiero gdy przestanie grać z jedynym centerem (i co za tym idzie –
                    > najbardziej dominującym graczem) w Lidze. Swoją drogą jestem przekonany, że
                    > Shaq pogra jeszcze max 2-3 lata. Co o tym sądzisz?

                    2 – 3 lata to przesada; nawet przy ciągłych kłopotach ze zdrowiem nie ma
                    żadnego powodu, by Shaq nie miał dograć do końca kontraktu, tj. do 2006 (może i
                    dłużej, ale obstawiam tę datę). A póki razem z Kobem będzie grał Shaq, póty
                    będzie ich trenował Jackson (który, nie da się ukryć, lubi iść na łatwiznę w
                    kwestii wyboru personelu) - stąd LAL pozostaną w tym okresie co najmniej
                    jednym z kluczowych pretendentów do mistrzostwa. Natomiast po 2006 powstanie
                    kwestia, kim Shaqa (i Phila, ale to osobny problem) zastąpić jako Mr Inside
                    sparowanego z Kobem – Mr Outside (a wtedy – o czym jestem przekonany, ze stanie
                    się wcześniej czy później - KB będzie mógł nawet niedowiarkom ostatecznie
                    udowodnić swoją wielkość, zdobywając najwyższe laury bez tamtych dwóch). Mam w
                    tej kwestii dobrego, lubianego przeze mnie kandydata, uniwersalnego i świetnego
                    pod koszem PF/SF; tylko musi teraz uważać i nie przedłużać kontraktu z
                    dotychczasowym zespołem, by we właściwym czasie móc dołączyć do Lakers jako FA.
                    Zgadnij o kim mogę mówić… :-)

                    > Kwesti – co by było gdyby Shaq grał z ... – nie rozstrzygniemy. Je
                    > st
                    > oczywiste, że Kobe jest wyraźnie lepszy od Cartera. Mogę się zgodzić, że
                    Shaq
                    > i AI nie pasowaliby do siebie. Chwała Kobe, że potrafi się dostosować i
                    > poskromić swoje ambicje, ale dopóki on sam (a w każdym razie bez Shaqa) nie
                    > pociągnie jakiegoś zespołu, będę tacy, którzy mogą w miarę racjonalnie
                    wysuwać
                    > argument, że T-Mac jest lepszy. W 2001, 2002 mając supporting cast gorszy od
                    > tego w L.A (pomijam już fakt, że nie miał Shaqa) wprowadził zespół do play-
                    off,
                    >
                    > a tam jeszcze powalczył.

                    Czy McGrady grając w Lakersach automatycznie stałby się przez to lepszym
                    graczem i wcześniej o cały rok dojrzał do gwiazdorstwa? Nawet ja, jako fan
                    Lakers, miałbym pewne opory przez takim postawieniem sprawy ;-). Kobe w każdym
                    razie grał w LA i miał o rok więcej stażu w NBA, a jednak na najwyższą półkę
                    wskoczył dopiero w 2000 – stąd wniosek, że i T – Macowi na jego miejscu raczej
                    nie udałoby się to przed 2001. Zauważ, że high – schoolers, którym się
                    powiodło, można podzielić na 2 grupy. Kobe i KG mieli przebłyski geniuszu już
                    w swoim pierwszym sezonie, natomiast McGrady i J. O’Neal wprost przeciwnie –
                    długo i mozolnie wspinali się do gwiazdorstwa. Nie zadecydowały o tym podziale
                    takie czynniki jak klasa zespołów, w których grali, ani pracujących z nimi
                    trenerów, albo ilość playing time, bo były one różne w obrębie każdej grupy;
                    decydująca była po prostu specyfika każdego zawodnika. Nie ma jednak o czym za
                    bardzo dyskutować, bo w sumie raczej zgadzamy się odnośnie T – Maca w roli
                    Kobego.

                    > GP: Ciężko coś powiedzieć, gdyż GP gra na innej pozycji niż wszyscy przez
                    > Ciebie wymienieni. Gdyby więc grał w LA, zespół musiałby być nieco
                    > przemeblowany. O ile w poprzednich przypadkach na gdybanie można sobie
                    > pozwolić, to w tym już naprawdę ciężko spekulować. Oczywiście byliby w
                    wąskiej
                    >
                    > czołówce.

                    Tutaj bardziej niż faktem samego grania na 1. albo 2. kierowałbym się
                    rzeczywistym wkładem w grę danego zawodnika – a pod tym względem więcej łączy
                    Kobego z Paytonem niż z Iversonem czy Carterem. Zestawienie zespołu: np. w 2000
                    r. na PG w Lakers był Harper, na SG – Kobe. Gdyby na PG grał Payton, Harper
                    (przecież właściwie dwójka!) równie dobrze mógłby występować na SG. Itd., itp.
                    Ale tu też nie ma się za bardzo co spierać, bo nasze stanowiska są w dużej
                    mierze zbieżne.

                    > Co do MVP nie będę się jeszcze kategorycznie wypowiadał. Wszystko zależy nie
                    > tylko od indywidualnej gry zawodników, ale także od otoczenia. Pewnie Kobe,
                    T-
                    > Mac, TD (cóż za oryginalne typy). Może niesamowity, zdobywający po 30
                    punktów
                    > w meczu KG?

                    Chyba bezpieczniej na chwilę obecną byłoby marzyć o powrocie KG do pierwszej
                    piątki ligi… Jest to możliwe pod warunkiem, że słabszy sezon zanotuje Kidd i
                    wtedy na miejsca obrońców wybrani zostaną, zgodnie zresztą z faktycznym
                    podziałem na pozycje, Kobe i T – Mac. Wtedy na skrzydle obok Duncana otwiera
                    się miejsce dla Garnetta; a więc módl się, Wally, o kiepski sezon Kidda i
                    Nets! ;-)

                    > Co do przydzielania nagrody MVP różnym zawodnikom, to spotkałem się ze
                    > stwierdzeniem, że jest to pewna polityka i po części zamierzone działanie.
                    > Wynikało by z tego, że wybór zawęzi się do Kobe lub T-Mac.
                    >

                    No to przechodzimy do rozważań typu; kogo teraz promuje Stern? ;-) Jeden
                    problem z nimi - trudno sobie wyobrazić, by swego czasu promował kłopotliwego
                    dla image’u ligi Iversona…

                    > RotY:
                    >
                    > - Ja również nie bardzo wierzę w Ginobliego.

                    Bo pokonał USA, którym kibicowałeś? ;-)

                    > - Nikt nie wspomniał o Mike Jr. On ma umiejętności i dostanie sporo minut.
                    Jak
                    > dla mnie jest pewniakiem do All-Rookie.

                    Tak naprawdę to też sądzę, że on znajdzie się w którymś z All – Rookie Teams;
                    podobnie jak Wagner. Po prostu jakoś wolałbym skład przedstawiony przeze mnie
                    (może dlatego, że z przewagą foreigners?).

                    > Magic: Wierzę w dobrą grę Kempa. Nie musi zacząć grać jak w Seattle,
                    > wystarczy, że będzie grał tak jak w Cleveland. Zresztą jak spojrzysz na to
                    co
                    > prezentował w Portland, to wcale nie była taka tragedia jak się mówiło
                    (kiepsko
                    >
                    > wyglądało to tylko w porównaniu do pensji) .Powrót do EC może naprawdę mu
                    > zrobić dobrze. W zdrowego Hilla uwierzę dopiero jak zobaczę, ale jeśli
                    będzie
                    > zdrowy a Kemp pokaże przebłyski to będą wysoko.
                    >
                    > Miller for Joe S., anyone?
                    >

                    Noone, I’m afraid, i to o któregokolwiek Millera by chodziło :-). Magic - są w
                    sumie największą niewiadomą nawet na pełnym niewiadomych Wschodzie; poza tą
                    opinią nie podejmuję się o niczym w odniesieniu do nich przesądzać.

                • Gość: calagan Re: I jeszcze trochę na różne tematy... IP: *.dtcentrum.pl 20.09.02, 12:49
                  Gość portalu: Wilt napisał(a):

                  > Chciałem dodać tylko parę słów do Wally’ego, a tu już odpowiedział mi kol
                  > ega
                  > calagan. I fajnie – chyba forum zaczyna się znów rozkręcać! A więc po kol
                  > ei:

                  Nie ciesz sie tak szybko. Jest nas raptem trzech. Ja tam czekam na pozostalych
                  stalych bywalcow tego forum.



                  Ważniejsza sprawa; zupełnie nie zgadzam się z Twoją oceną nt. Ginobilego.

                  Powiedzmy tak - ja mam swoje zdanie, ty swoje, a rzeczywistosc poznamy za
                  okolo 3 miesiace (wstepna).


                  > I najważniejsza sprawa; Lakers. Shaq już przed minionym sezonem obiecywał, że
                  > pomoże Kobemu zostać królem strzelców i MVP, co – jak wiadomo – się
                  > nie stało.

                  No tak, ale nie do konca wynikalo to z niecheci Shaqa do tego. Brak MVP to
                  generalnie slabsza postawa zespolu. Sam Kobe gral znakomicie, ale jak sam
                  zauwazyles patrzy sie takze na bilans zespolu z ktorego zawodnik startuje, a LA
                  w poprzednim sezonie po znakomitym poczatku zawodzili. Co do strzelca - jeszcze
                  jest za wczesnie. Graja ciagle we dwoch, a zabawa polega na wygrywaniu. Kobe
                  moglby wiecej rzucac, ale jeszcze odbywalo by sie to kosztem wynikow zespolu.
                  No chyba, ze Shaq zaczalby lepiej (o jakies 100%) grac w obronie. Ale wiadomo,
                  ze z kontuzja nie mial na to szans. Moze w tym roku?


                  > Nie chcę prorokować jak będzie w tym roku, bo te zamiary i tym razem mogą być
                  > złudne; choć oczywiście znów, w miare postępów talentu Kobego i kłopotów
                  > zdrowotnych, Shaqa trochę rosną szanse na odegranie większej roli przez tego
                  > pierwszego. Wydaje się jednak, że do tak radykalnej zmiany całej gry
                  Lakersów,
                  > jaką byłoby uczynienie KB nie tylko głównym defensorem i głównym playmakerem,
                  > ale i pierwszą opcją w ataku w sytuacji, gdy Shaq również jest na parkiecie i
                  > nie jest to końcówka meczu, potrzeba byłoby wymuszającej to porażki w play
                  offs
                  >
                  > (podobnie było w 1986, gdy klęska z Rockets ataku opartego na Kareemie
                  wymusiła
                  >
                  > uczynienie pierwszą opcją Magica) - a tego przecież, mimo całej sympatii dla
                  > Kobego, nigdy byśmy sobie nie życzyli….

                  To fakt. Ale ja licze bardziej na przejmowanie mentalne przywodztwa w Lakers
                  niz punktowe. Oczywiscie siwetnie by bylo, gdyby sie to laczylo, ale w
                  przypadku tej druzyny nie jest to jeszcze konieczne. Zrobienie z niego
                  pierwszej opcji w ataku byloby kardynalna glupota, bo wiadomo, ze jego latwiej
                  zatrzymac niz O`Neala, ale zrobnienie z niego kluczowej strzelby w sezonie jest
                  juz w toku. I z tego sie ciesze bo to powinno na razie zadowolic Bryanta. Jesli
                  nie jest tylko kolejnym bufonem zapatrzonym jedynie na zdobywanie punktow, bez
                  wzgledu na wyniki zespolu (a mam nadzieje ze tak jest), to spokojnie powinien
                  wytrzymac jeszcze rok, dwa w oczekiwaniu na tabliczke - pierwsza opcja.


                  Co do extension Bryanta; zamierza
                  >
                  > zwlekać z jej podpisaniem w nadziei, że nowe Collective Bargaining Agreement
                  > będzie korzystniejsze dla zawodników. Tak w ogóle, niektórzy fani Grizzlies
                  > wyrażają nadzieję, że West ściągnie KB do ich klubu, żeby z Gasolem stworzyli
                  > duet inside – outside przyszłosci ;-) – ale jedynym argumentem mogą
                  > cym
                  > przesądzić sprawę w tym kierunku mogłoby być zmęczenie ustępowaniem Shaqowi,
                  co
                  >
                  > w 2005 będzie już nieaktualne; wtedy Kobe już na pewno będzie w Lakers
                  numerem 1.

                  Mam nadzieje, ze jednak zrobi to wczesniej. A co do Memphis to sklonic go do
                  tego moze West, ktorego Kobe bardzo lubi i szanuje za sprowadzenie go do LA.
                  Jak sam zauwazyles ustepowanie Q`Nealowi dosyc szybko stanie sie nieaktualne.
                  Shaq wciaz jest ciezki (nie wiadomo jak bedzie w tym sezonie, ale termin
                  operacji wskazuje, ze moze byc nie lepiej), coraz starszy i wolniejszy. Latwiej
                  bedzie bronic przeciw niemu (nadal gora miecha, ale juz nie tak szybka i
                  ruchliwa). To wymusi wrecz przejecie ciezaru zdobywania punktow przez Kobego.
                  Nie wiem tez jak Kobe stoi z jaxem, a ten zapowiedzial, ze po wygasnieciu
                  kontraktu idzie na emeryture. I je specjalnie nie widze argumentow, ktore
                  moglyby go przekonac do zmiany zdania.


                  > Jestem natomiast rozczarowany dotychczasową, mizerną aktywnością managementu
                  > LAL – ale o tym muszę wreszcie napisać na osobnym wątku.

                  Czekam na to z niecierpliwoscia, bo mam troche odmienne zdanie.

                  • Gość: Wilt Re: I jeszcze trochę na różne tematy... IP: *.gov.pl 23.09.02, 12:47
                    Gość portalu: calagan napisał(a):

                    > Gość portalu: Wilt napisał(a):
                    >
                    > > Chciałem dodać tylko parę słów do Wally’ego, a tu już odpowiedział m
                    > i kol
                    > > ega
                    > > calagan. I fajnie – chyba forum zaczyna się znów rozkręcać! A więc p
                    > o kol
                    > > ei:
                    >
                    > Nie ciesz sie tak szybko. Jest nas raptem trzech. Ja tam czekam na
                    pozostalych
                    >
                    > stalych bywalcow tego forum.
                    >

                    To fakt: na razie nie dołączyli np. Qba, reggie; LB wpada tylko okazjonalnie;
                    Hylo chyba wciąż jeszcze świętuje zwycięstwo Jugosławii… ;-) Ale miejmy
                    nadzieję, że wkrótce dołączą.

                    >
                    > Ważniejsza sprawa; zupełnie nie zgadzam się z Twoją oceną nt. Ginobilego.
                    >
                    > Powiedzmy tak - ja mam swoje zdanie, ty swoje, a rzeczywistosc poznamy za
                    > okolo 3 miesiace (wstepna).
                    >

                    Zgoda.

                    > > I najważniejsza sprawa; Lakers. Shaq już przed minionym sezonem obiecywał,
                    > że
                    > > pomoże Kobemu zostać królem strzelców i MVP, co – jak wiadomo –
                    > ; się
                    > > nie stało.
                    >
                    > No tak, ale nie do konca wynikalo to z niecheci Shaqa do tego. Brak MVP to
                    > generalnie slabsza postawa zespolu. Sam Kobe gral znakomicie, ale jak sam
                    > zauwazyles patrzy sie takze na bilans zespolu z ktorego zawodnik startuje, a
                    LA
                    >
                    > w poprzednim sezonie po znakomitym poczatku zawodzili. Co do strzelca -
                    jeszcze
                    >
                    > jest za wczesnie. Graja ciagle we dwoch, a zabawa polega na wygrywaniu. Kobe
                    > moglby wiecej rzucac, ale jeszcze odbywalo by sie to kosztem wynikow zespolu.
                    > No chyba, ze Shaq zaczalby lepiej (o jakies 100%) grac w obronie. Ale
                    wiadomo,
                    > ze z kontuzja nie mial na to szans. Moze w tym roku?

                    Na wyczyny Shaqa w defensywie nie ma co liczyć (właśnie ze względu na braki w
                    tej dziedzinie nie stawiam go w pełni na równi z Russellem czy Kareemem).
                    Wyniki Lakers w przekroju całego sezonu znów mogą być trochę słabsze przez
                    początkową nieobecność Shaqa, ale liczę właśnie na to, że podczas niej Kobe nie
                    da naszej drużynie za bardzo odstać od czołówki – co może mieć znaczenie i w
                    kontekście króla strzelców, i MVP. Negatywny wpływ większej liczby rzutów KB na
                    wyniki zespołu mógłby wystąpić, gdyby Kobe starał się zwiekszyć ją za wszelką
                    cenę, a la Iverson czy on sam z początku sezonu 00/01. Tymczasem, jak udowodnił
                    w sezonie zeszłym, podczas nieobecności Shaqa stara się równomiernie zwiększyć
                    aktywność na wszystkich polach gry, tak aby jak najbardziej przyczynić się do
                    zwycięstwa zespołu.

                    > To fakt. Ale ja licze bardziej na przejmowanie mentalne przywodztwa w Lakers
                    > niz punktowe. Oczywiscie siwetnie by bylo, gdyby sie to laczylo, ale w
                    > przypadku tej druzyny nie jest to jeszcze konieczne. Zrobienie z niego
                    > pierwszej opcji w ataku byloby kardynalna glupota, bo wiadomo, ze jego
                    latwiej
                    > zatrzymac niz O`Neala, ale zrobnienie z niego kluczowej strzelby w sezonie
                    jest
                    >
                    > juz w toku. I z tego sie ciesze bo to powinno na razie zadowolic Bryanta.

                    Nie rozumiem; czym różnią się funkcje pierwszej opcji w ataku i kluczowej
                    strzelby ;-) ? Jeśli to drugie oznacza mniej niż pierwsza opcja, to Kobe taką
                    rolę (drugiej opcji, tuż za pierwszą) pełni już teraz. Co do przedstawionego
                    przeze mnie porównania, masz rację; dokonania zmiany Kobe – Shaq analogicznej
                    do Magic – Kareem utrudnia fakt, że teraz sytuacja jest inna; dawniej łatwiej
                    było znaleźć gracza a la Kareem (nie mówię tej klasy, ale tego typu), a
                    trudniej – typu Magica. Teraz są zawodnicy w rodzaju Bryanta (choć oczywiście
                    słabsi :-)), a Shaq jest tylko jeden. Tym niemniej, choćby biorąc pod uwagę
                    liczbę gier, jakie już teraz regularnie opuszcza O’Neal, uważam, że już teraz
                    należy się zastanawiać nad uczynieniem KB kluczową strzelbą/pierwszą opcją, co
                    nie oznacza, że Shaq zostałby zmarginalizowany; po prostu zamieniliby się
                    rolami w stosunku do pełnionych teraz.

                    Jesli
                    >
                    > nie jest tylko kolejnym bufonem zapatrzonym jedynie na zdobywanie punktow,
                    bez
                    > wzgledu na wyniki zespolu (a mam nadzieje ze tak jest),

                    Kobe już to udowodnił.

                    to spokojnie powinien
                    > wytrzymac jeszcze rok, dwa w oczekiwaniu na tabliczke - pierwsza opcja.
                    >
                    >
                    > Co do extension Bryanta; zamierza
                    > >
                    > > zwlekać z jej podpisaniem w nadziei, że nowe Collective Bargaining Agreeme
                    > nt
                    > > będzie korzystniejsze dla zawodników. Tak w ogóle, niektórzy fani Grizzlie
                    > s
                    > > wyrażają nadzieję, że West ściągnie KB do ich klubu, żeby z Gasolem stworz
                    > yli
                    > > duet inside – outside przyszłosci ;-) – ale jedynym argumentem
                    > mogą
                    > > cym
                    > > przesądzić sprawę w tym kierunku mogłoby być zmęczenie ustępowaniem Shaqow
                    > i,
                    > co
                    > >
                    > > w 2005 będzie już nieaktualne; wtedy Kobe już na pewno będzie w Lakers
                    > numerem 1.
                    >
                    > Mam nadzieje, ze jednak zrobi to wczesniej. A co do Memphis to sklonic go do
                    > tego moze West, ktorego Kobe bardzo lubi i szanuje za sprowadzenie go do LA.

                    Jasne – szczególne relacje łączące Kobego i Westa były jedynym powodem, że
                    takie plany w ogóle mogły się pojawić. Natomiast szansą na ich realizację były
                    tylko wspomniane kwestie przywództwa w LAL, na szczęście – jak wspólnie
                    uważamy – już wkrótce nieaktualne.

                    > Jak sam zauwazyles ustepowanie Q`Nealowi dosyc szybko stanie sie nieaktualne.
                    > Shaq wciaz jest ciezki (nie wiadomo jak bedzie w tym sezonie, ale termin
                    > operacji wskazuje, ze moze byc nie lepiej), coraz starszy i wolniejszy.
                    Latwiej
                    >
                    > bedzie bronic przeciw niemu (nadal gora miecha, ale juz nie tak szybka i
                    > ruchliwa). To wymusi wrecz przejecie ciezaru zdobywania punktow przez Kobego.
                    > Nie wiem tez jak Kobe stoi z jaxem, a ten zapowiedzial, ze po wygasnieciu
                    > kontraktu idzie na emeryture. I je specjalnie nie widze argumentow, ktore
                    > moglyby go przekonac do zmiany zdania.

                    Taki argument jest jeden: Kobe PLUS Shaq = Jackson jeszcze przez co najmniej
                    dodatkowe 2 lata (patrz mój ostatni post do Wally’ego na tym wątku).

                    >
                    > > Jestem natomiast rozczarowany dotychczasową, mizerną aktywnością managemen
                    > tu
                    > > LAL – ale o tym muszę wreszcie napisać na osobnym wątku.
                    >
                    > Czekam na to z niecierpliwoscia, bo mam troche odmienne zdanie.
                    >
                    Może przy końcu tygodnia, OK? Limit czasu na forum na jego początek już
                    wyczerpałem ;-).
                    • Gość: calagan Re: I jeszcze trochę na różne tematy... IP: *.pl 25.09.02, 18:43
                      Gość portalu: Wilt napisał(a):

                      > Na wyczyny Shaqa w defensywie nie ma co liczyć (właśnie ze względu na braki
                      w
                      > tej dziedzinie nie stawiam go w pełni na równi z Russellem czy Kareemem).

                      Toc ja nie oczekuje od niego az takiej gry. Ale jakby gral chociaz tak dobrze
                      jak w pierwszym sezonie z Jaxem na lawce to juz byloby niezle. Bo ostatni
                      sezon z kontuzja i nadwaga byl pod tym wzgledem tragiczny.


                      > Wyniki Lakers w przekroju całego sezonu znów mogą być trochę słabsze przez
                      > początkową nieobecność Shaqa, ale liczę właśnie na to, że podczas niej Kobe
                      nie
                      >
                      > da naszej drużynie za bardzo odstać od czołówki – co może mieć znaczenie
                      > i w
                      > kontekście króla strzelców, i MVP. Negatywny wpływ większej liczby rzutów KB
                      na
                      >
                      > wyniki zespołu mógłby wystąpić, gdyby Kobe starał się zwiekszyć ją za
                      wszelką
                      > cenę, a la Iverson czy on sam z początku sezonu 00/01. Tymczasem, jak
                      udowodnił
                      >
                      > w sezonie zeszłym, podczas nieobecności Shaqa stara się równomiernie
                      zwiększyć
                      > aktywność na wszystkich polach gry, tak aby jak najbardziej przyczynić się
                      do
                      > zwycięstwa zespołu.

                      Ja jestem wiekszym optymista i mysle, ze bedzie lepiej niz w zeszlym sezonie.
                      Zagrozenie Iversonizacja Kobe`go istnieje tak dlugo, jak dlugo nie udowodni,
                      ze nie ma dla niego znaczenia przywodztwo obecne (w sensie kogo uwaza sie w
                      danym czasie za lidera) w druzynie, tylko jej wynik. Ostatni sezon wskazuje,
                      ze chyba to zrozumial, ale jak jest naprawde tego sie raczej nie dowiemy.
                      Jesli bedzie gral rownie dobrze jak w zeszlym sezonie (albo lepiej), to przy
                      odrobinie lepszym wyniku druzyny ma bardzo duze szanse na MVP. Strzelca nie
                      dostanie bo musialby sie stac Iversonem, a tego chyba nikt by nie chcial.


                      > Nie rozumiem; czym różnią się funkcje pierwszej opcji w ataku i kluczowej
                      > strzelby ;-) ? Jeśli to drugie oznacza mniej niż pierwsza opcja, to Kobe
                      taką
                      > rolę (drugiej opcji, tuż za pierwszą) pełni już teraz.

                      Pierwsza opcja w ataku to gracz na ktorego gra druzyna. Obecnie w Lakers
                      jesli na boisku jest i Shaq i Kobe to najpierw gra sie na O`Neala. Jak sie nie
                      da to dalej gre kreuje Kobe, ewentualnie Shaq majac pilke oddaje ja do kogos.
                      Kluczowa strzelba to to, co robil w poprzednim sezonie Bryant - w decydujacych
                      momentach meczu przejmowal samodzielne zdobywanie punktow. Gesto, czesto
                      wspomagal go tez Shaq, ale zazwyczaj sam Kobe ciagnal w koncowkach mecz.


                      Co do przedstawionego
                      > przeze mnie porównania, masz rację; dokonania zmiany Kobe – Shaq analogic
                      > znej
                      > do Magic – Kareem utrudnia fakt, że teraz sytuacja jest inna; dawniej ła
                      > twiej
                      > było znaleźć gracza a la Kareem (nie mówię tej klasy, ale tego typu), a
                      > trudniej – typu Magica. Teraz są zawodnicy w rodzaju Bryanta (choć oczywi
                      > ście
                      > słabsi :-)), a Shaq jest tylko jeden. Tym niemniej, choćby biorąc pod uwagę
                      > liczbę gier, jakie już teraz regularnie opuszcza O’Neal, uważam, że już t
                      > eraz
                      > należy się zastanawiać nad uczynieniem KB kluczową strzelbą/pierwszą opcją,
                      co
                      > nie oznacza, że Shaq zostałby zmarginalizowany; po prostu zamieniliby się
                      > rolami w stosunku do pełnionych teraz.
                      >

                      Ale nie byloby to takie proste. Jak juz zdefiniowalem wczesniej, rola
                      kluczowej strzelby nie jest wlasciwa dla Shaqa. On sie do tego nie nadaje za
                      bardzo (zwlaszca teraz - wiek, wolne). Natomiast faktem jest, ze czas aby Kobe
                      stal sie pierwsza opcja w ataku.



                      > Jasne – szczególne relacje łączące Kobego i Westa były jedynym powodem, ż
                      > e
                      > takie plany w ogóle mogły się pojawić. Natomiast szansą na ich realizację
                      były
                      > tylko wspomniane kwestie przywództwa w LAL, na szczęście – jak wspólnie
                      > uważamy – już wkrótce nieaktualne.


                      Optymistyczne. Boje sie, ze odejscie Jaxa moze sprawic, ze i Kobe nie
                      zostanie, a i O`Neal mowil, ze jak Jaxa nie bedzie to i jego nie bedzie.


      • Gość: Bartóś Jeszcze o rankingu IP: 62.233.130.* 21.09.02, 16:15
        Niezabardzo miałem czas wcześniej na utworzenie swojego rankingu dlatego daje
        go dopiero teraz,może nieróżni się zbytnio od pozostałych ale strałem się choć
        troche go odmienić.Główną zasadą było to by niestawiać nikogo exeqvo czy jak
        to ise pisze.
        PG.
        1.Jason Kidd
        2.Gary Payton
        3.Steve Nash
        4.A.Miller
        5.B.Davis
        6.S.Francis
        7.S.Cassel
        8.S.Marburry
        9.M.Bibby
        10.J.Williams
        Dałbym tu gdzieś Anferne ze względu na jego talent tylko niewiem gdzie ,niech
        mi ktoś doradzi?
        SG
        Tu są największe zmiany ponieważ wieżę w niektórych zawodników i wiem na co
        ich stać a co do niektórych to ich poprostu nie lubie.
        1.Vince Carter
        2.Allan Iverson
        3.Tracy Mcgrady
        4.K.Bryant
        5.P.Pierce
        6.R.Allen
        7.J.Stackhouse
        8.J.Rose
        9.A.Houston
        10.M.Finley
        SF
        Przyznam się ,że na tej pozycji trochę się sugerowałem (chyba wiadomo z jakich
        powodów)
        1.Kevin Garnett
        2.Pdrag Stojakovic
        3.Gllen Robinson
        4.S.Marion
        5.G.Hill
        6.L.Spreewell
        7.J.Mashbourne
        8.S.Pippen
        9.L.Odom
        10.A.Harrington
        PF
        Tutaj bardzo się ciesze mój ulubiony zawodnik jednogłośnie u wszystkich na
        czele.
        1.Tim Duncan
        2.Chris Webber
        3.Dirk Nowitzki
        4.R.Wallace
        5.J.O'Neal
        6.S.Abdur- Rahim
        7.E.Brand
        8.A.Walker
        9.A.Mcdyess
        10.P.Gasol
        C
        Dodałem tu pewnego pana żeby pozycja była mocniej obsadzona.
        1.Shaquille O'Neal
        2.Dikembe Mutombo
        3.Alonzo Mourning (Szkoda alonzo ,oj szkoda)
        4.D.Robinson (David wcale nie jest jeszcze taki słaby poprostu gra w
        drużynie z TD,moim zdaniem powinien przejść do wschodniej konferencji i tam
        stać się jej pierwszym centrem,tylko gdzie?)
        5.B.Wallace
        6.V.Divac
        7.M.Olowokandi
        8.T.Rattlif
        9.E.Cambpell
        10.R.Lafrantz
        Za moje byki orotgraficzne jestem usprawiedliwiony papierkiem zaświadzczającym
        o mojej dysortografii.
        PS.Czekam na odpowiedź "Gdzie mógłby zostać wytransferowny amirał by nie
        ucierpiało San Antonio a jego nowa drużyna mogła poważnie myśleć o
        mistrzostwie ?".
        • Gość: Wally#10 San Antonio IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.09.02, 13:16

          > PS.Czekam na odpowiedź "Gdzie mógłby zostać wytransferowny amirał by nie
          > ucierpiało San Antonio a jego nowa drużyna mogła poważnie myśleć o
          > mistrzostwie ?".

          DR jest o wiele słabszy niż kiedyś, a staje się jeszcze słabszy. Dobrze
          jednak, że o tym wie. Nadchodzący sezon będzie, z dużym prawdopodobieństwem,
          jego ostatnim. Kończy mu się po prostu kontrakt i od dawna jawnie mówi się o
          tym, że nie tylko nie podpisze nowego w SA, ale również nigdzie indziej. Gdyby
          mimo "pozbycia się" kontraktu DR, Spurs nadal pozostawali ponad Salary Cap,
          mogliby rozważać oddanie go za jakiś talent (pomijam już kwestie lojalności
          wobec zawodnika); jednak kiedy kontrakt DR zostatnie wypełniony Spurs bedę
          mieli sporo wolnego miejsca. Również w roku 2003 TD ma opcję w kontrakcie (o
          tym, że jest to tylko opcja dowiedziałem się stosunkowo niedawno...), aby
          zostać FA. W zależności od tego czy TD skorzysta z tej opcji możliwe są różne
          scenariusze (niewielu wątpi, że skorzysta - gdyby jednak poczekał rok, byłoby
          to z dużą korzyścia dla SA i ja zaczynam myśleć, że w ten sposób się dogadają).
          Koniec końców wygląda to tak, że SA bedą mogli podpisać TD i jeszcze jednego
          bardzo dobrego FA. Gdyby był go Kidd, to TD pójdzie na C, a na PF wskoczy
          niedoceniany Malik Rose. Jeśli Olowokandi będzie FA w 2003 to jego wybór
          ograniczy się zapewne do SA lub Miami. Wtedy TD grałby nadal na PF, a Michael
          przejąłby rolę Robinsona. Z tego co wiem to TD chce zostać w SA, gdyby jednak
          ktoś przekonałby go do innego klubu (a przekonywać go będzie 28 klubów - choć
          tylko kilka będzie miało realne szanse), to do gry w SA nie będzie chętnych.
          To dosyć uproszczone ujęcie tematu, ale ze względu na to, że kontrakty są tak
          naprawdę tajne, nikt nie wie ile dokładnie miejsca na FA będzie miało SA do
          dyspozycji.

          A Robinson (po tegorocznym farewell tour) może spokojnie, wraz ze swoim
          pierścieniem, oddejść na emeryturę. Wszyscy będą zadowoleni.
        • Gość: Wilt Re: Jeszcze o rankingu IP: *.gov.pl 23.09.02, 12:48
          Pewnie się ucieszysz z tej opinii, Bartuś (Bartoś? ;-)): o ile dla moich
          ulubionych Lakers w krótkiej perspektywie (przyszły sezon), najgroźniejsi są
          Kings, o tyle już później bardziej obawiam się Spurs. Już obecnie rysujący się
          skład: Duncan (na 95% zostanie, tak jak Robinson na 95% dogra swoich dni w San
          Antonio) – Ginobili – Parker – M. Rose – Bowen – L. Scola to naprawdę
          niesamowita paka w perspektywie paru lat; a co dopiero, gdy w 2003 dodadzą
          jakiegoś klasowego FA? Tu jednak sprzeciwię się powszechnej jednomyślności nt.
          tego, że Spurs będą chcieli przede wszystkim Kidda. Pewnie nie obrażą się,
          kiedy sam im zaproponuje swoje usługi, ale jeśli będą mieli wybór, uważam, ze
          rozwazą poważne opcje, z których najpoważniejszą może być… Olowokandi (jeśli
          nie będą mieć zastrzeżeń do jego motywacji). Oto dlaczego; backcourt mają już
          silnie obsadzony, przez graczy wprawdzie każdy z osobna słabszych od Kidda, ale
          za to tańszych i młodszych, natomiast jedyną dziurę, w obliczu faktu, że Duncan
          woli pozostać na PF, a M. Rose przy swoich 201 cm jest jednak za mały, mogą
          mieć na centrze. Cóż bardziej naturalnego niż sięgnięcie w takiej sytuacji po
          najlepszego dostępnego środkowego, mogącego z Duncanem stworzyć nowe Dwie
          Wieże, zdolne (straszna myśl…;-)) dość skutecznie podwajać Shaqa. Zobaczymy;
          przyszłość dla fanów Spurs w każdym razie przedstawia się dość różowo.

          Pzdr

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka