Gość: Razorfan
IP: *.goclaw.sdi.tpnet.pl
05.11.02, 19:49
Z nieukrywanym niepokojem przyjęliśmy czwartkowa
decyzje Wydziału Dyscypliny PZPN o karach nałożonych na
klub Legia Warszawa. W przeszłości wielokrotnie
odnosiliśmy wrażenie, że kary nakładane przez związek
bywają nietrafione i przede wszystkim nie maja
charakteru wychowawczego. Niestety najprawdopodobniej
komisja dyscyplinarna i tym razem niezbyt dokładnie
została poinformowana o przedmiocie sprawy lub zbyt
szablonowo ją rozpatrzyła, ponieważ nałożone przez nią
kary wyjątkowo trudno przyjąć nam jako słuszne i
sprawiedliwe.
PZPN zamknął nasz stadion. Zamknął tym samym drogę do
niego kilkunastu tysiącom spokojnych ludzi, których
udział w incydencie ograniczył się do pozostania na
trybunach i skandowania "Wracajcie!" w kierunku
niewielkiej grupki kibiców Legii znajdującej się na
murawie. To właśnie w nich bije ten zakaz! Czy nie jest
to miara bezsensu tego rodzaju kar? Bezsensu
potwierdzonego wielokrotnie przez historię,
podkreślanego nie tylko przez kibiców i działaczy,
dziennikarzy, ale i samych działaczy związku. Jedna z
gazet napisała, że nie jest ważne kto zaczął tą
awanturę. Nam się wydaje, że jest to kluczowe dla
obiektywnej oceny tego zdarzenia, ponieważ może się
wkrótce okazać, że kilkudziesięciu awanturników
podróżujących po kraju za swoją drużyną jest w stanie
zamknąć wszystkie stadiony w Polsce. I to niezależnie
od tego czy ich gospodarze dadzą się sprowokować czy
też będą spokojnie patrzeć i krzyczeć "wracajcie",
pozwalając się okraść, podczas gdy mająca pilnować
porządku policja
zablokowała się w tunelu.
Podobna awantura w wykonaniu kibiców Widzewa miała
miejsce w tej rundzie w Płocku, w Łodzi przed meczem z
Odrą Wodzisław a w sierpniu, br., spowodowała
zamknięcie stadionu w Katowicach. Przypominamy tylko,
że Najwyższa Komisja Odwoławcza uchyliła wówczas
orzeczenie Wydziału Dyscypliny w części dotyczącej
ograniczenia widowni argumentując, że nie można karać
dwukrotnie za to samo przewinienie. Szkoda, ze nie
miało to wpływu na treść orzeczenia w naszej sprawie,
przez co runda jesienna dla wielu z nas już się zakończyła.
Z ogromnym zdziwieniem przyjmujemy również zakaz
udziału zorganizowanych grup kibiców w wyjazdowych
meczach Legii. Jest to kara tym dotkliwsza, że jesteśmy
najliczniej jeżdżącą grupą w Polsce. Decyzja ta może
okazać się brzemienna groźna, ponieważ pozbawia
kogokolwiek kontroli nad kibicami, i za razem
nieracjonalna, ponieważ z wieloletniego doświadczenia
wiemy, ze kibice i tak dołożą oni wszelkich starań by
na własną rękę dotrzeć na mecz swojej drużyny. Brak
osobnego sektora, ochrony może w tym wypadku
doprowadzić do kolejnych awantur, których genezą ma
szansę stać się niefortunna kara. A już sam sposób
uzasadnienia zakazu wyjazdów jest dla nas szczególnie
wątpliwy. Wywołuje jednoznaczne skojarzenie, że
najpierw wymyślono karę, a następnie dopasowano do niej
jakiś incydent z przeszłości. W tym przypadku za
pretekst posłużyło rzekomo naganne zachowanie kibiców
Legii na meczu w Płocku. Oświadczamy, że wyjazd kibiców
Legii do Płocka należał do jednych z
najspokojniejszych, a analizując reakcję związku nie
możemy przy tym oprzeć się wrażeniu, że istotny wpływ
na decyzję WD PZPN miała chęć zablokowania naszego
wyjazdu na mecz Lech - Legia. Nie wnikając, z czyjej
inicjatywy to nastąpiło, jest to wątpliwy sposób
rozwiązywania problemów polskiej piłki.
W przypadku nałożonej na klub kary pieniężnej zdajemy
sobie sprawę z bólu i przykrości, jaką mógł sprawić
transparent o przesłaniu rasistowskim, który pojawił
się podczas meczu. Rozumiemy i współczujemy wszystkim,
którzy musieli go oglądać. Z naszych ustaleń wynika, że
transparent był najprawdopodobniej dziełem jakiejś
bardzo wąskiej grupy kibiców, lub że jest to wręcz
inicjatywa jednostkowa. Ponad to samo wywieszenie
transparentu było najprawdopodobniej przez autorów
postrzegane jako żart. Mieliśmy więc do czynienia z
tragicznym, głupim, nieprzemyślanym, ale jednak żartem,
a nie zaplanowaną akcją o podłożu rasistowskim.
Pragniemy jednocześnie poinformować, że sprawa
transparentu w środowisku kibiców nie została
pozostawiona samej sobie. Już w poniedziałek po meczu
klub wraz z kibicami wydał wspólne oświadczenie, w
którym definitywnie obie strony odcięły się od
transparentu. Przeprowadziliśmy ponad to szereg rozmów
ze wszystkimi grupami kibiców na Legii i wszystkie
jednoznacznie potępiły transparent. Do siedziby
Stowarzyszenia przyszły dziesiątki listów i telefonów
od kibiców oburzonych incydentem. Mając na względzie
powyższe ustalenia, nałożona przez związek kara 50.000
zł wprawiła nas w osłupienie. Nasze zdziwienie jest tym
większe, że zarówno działacze, jak i sami kibice
zareagowali na incydent maksymalnie szybko i
prawidłowo. Transparent wisiał tylko krótki czas w
drugiej połowie meczu i najszybciej jak to było możliwe
został zerwany przez samych kibiców. Kara jest dla nas
tym bardziej bolesna, bo mamy odczucie braku
jednakowego, równego traktowania wszystkich klubów
przez PZPN oraz braku konsekwencji w karaniu w innych
podobnych przypadkach. Znane są powszechnie fakty
niejednokrotnego wywieszania na rożnych stadionach w
Polsce haseł chwalących np. terrorystę Ben Ladena czy
profanowania minuty ciszy. Również podczas
rozpatrywanej przez PZPN 11. kolejki - do której odnosi
się kara dla Legii - pojawiły się na różnych płotach
stadionowych w kraju hasła nawiązujące treścią do
islamskiej terrorystycznej Al-Kaidy. Nie zauważyliśmy,
żeby PZPN z tego powodu stosował wobec innych klubów
chociażby upomnienia. Tym bardziej nie rozumiemy,
dlaczego kara w przypadku Legii jest tak
niewyobrażalnie wysoka.
Spore zdziwienie wywołała wśród kibiców interpretacja
przez media choreografii kartonowej wykonanej na
początku meczu z Widzewem. Napis "Witamy w piekle"
został uznany przez wielu dziennikarzy jako zapowiedź
przyszłych awantur. Zapewniamy, że napis ten miał
jedynie zachęcić publiczność do głośnego dopingu w
ważnym meczu Legii. Miał podkreślać niepowtarzalnie
głośną atmosferę tego stadionu i nic ponad to! Wydawało
się nam, że kto, jak kto ale dziennikarze, operujący na
co dzień przenośniami typu: "piekielna atmosfera",
"kibice zgotowali piekło", poradzą sobie z bądź, co
bądź tą prosta metaforą. O stadionie Śląskim jakiś czas
temu też powszechnie się pisało, ze to "kocioł
czarownic" i jakoś nikt go z Łysą Górą nie mylił.
Chcieliśmy zatem w tym miejscu pogratulować tym, którzy
trafnie odgadli przesłanie jak również szczerze
współczujemy wszystkim tym, którzy trywialnie prosto
odebrali przekaz.
Piłka nożna jest sportem, w którym, oprócz 22
zawodników i 3 sędziów uczestniczą często
wielotysięczne tłumy na trybunach. Tych elementów nie
da się od siebie rozdzielić, bo sport bez kibiców nie
ma sensu. Tymczasem związek przypomina sobie o kibicach
wyłącznie wtedy, kiedy ma okazje nałożyć na nich kary.
Przez długie lata PZPN nie kreował żadnego modelu
kibicowania, nie wspierał chociażby duchowo klubów
kibica, nie przyjął żadnych istotnych wytycznych
kształtujących ruch kibicowski w Polsce. Trudno się
dziwić, że na szeregu polskich stadionów zwyciężył
model awanturniczy.
Po wydarzeniach w trakcie meczu Legii z Wisłą, w
czerwcu 2001 r., wspólnym celem najważniejszych grup
kibicowskich na Legii stało się zapobieżenie awanturom.
Wspólnie z innymi kibicami włożyliśmy gigantyczna prace
w pobudzenie świadomości kibiców na naszym stadionie,
miedzy innymi powstało nasze Stowarzyszenie kibiców
mające na celu właściwe kierunkowanie ruchu
kibicowskiego Legii. Trudno w tym kontekście nie
zauważyć spokojnego przebiegu sezonu 2001/2002, w
którym Legia zdobyła tytuł Mistrza Polski, rozgrywając
po drodze szereg spotkań tzw. podwyższonego ryzyka.
Zdajemy sobie sprawę, że przed nami jeszcze zostało
wiele pracy, ale niezależnie od ostatnich wydarzeń
widzimy sens trudu wkładanego w kształtowanie
świadomości kibiców na stadionie Legii. Zrobimy
wszystko, ż