Gość: Cyfra
IP: *.r.pppool.de
17.03.06, 08:18
Droga redakcjo!
Dodał: Jóżef Maj
czwartek, 16 marca 2006
List ten dotarł do naszej redakcji dzisiejszego wieczora, wśród adresatów
znależć można adresy emailowe wielu redakcji prasowych, serwisów
internetowych jak i notabli obydwóch klubów. List publikujemy z zachowaniem
oryginalnej formy.
Szanowna Redakcjo !
W ostatnich kilku dniach próbowałem jako kibic Cracovii ustalić, co tak
naprawdę się w ostatnich dniach stało wokół Klubu, któremu kibicuję.
Te kilka dni było bardzo gorących i dopiero teraz w jakiś sposób mogłem
zebrać myśli i spokojnie sklecić kilka słów koniecznego komentarza.
Spójrzmy najpierw na fakty stadionowe:
Rzucano kulkami śniegowymi w stronę piłkarzy Wisły, wywieszono szereg
antywiślackich transparentów o różnym ładunku negatywnej ekspresji, wreszcie
do piłkarzy Wisły w czasie ich rozgrzewki podszedł jakiś typ ubrany w typowy
dla gangstera sposób i coś tam do graczy z Reymonta wykrzykiwał (jak
podkreślam, stwierdzam fakty, bo tak naprawdę nie wiadomo o czym ten człowiek
mówił do Kłosa i jego kolegów, i czy rzeczywiście im cokolwiek , pokazywał).
Takie są fakty, które miały miejsce w czasie i miejscu meczu na ul. Kałuży.
Oczywiście nie świadczą one dobrze o sposobie zabezpieczenia meczu przez
organizatorów, jednak jak dostrzegam niektórzy mają już upatrzonego „jedynego
winnego”. Problem tkwi w tym, że niektórym osobom, a konkretnie Panu
Jurczyńskiemu – rzecznikowi Wisły - wydaje się, że czytelnicy są osobami o
dramatycznie krótkiej pamięci i mają utrwalony obraz tylko z ostatnich dni.
Spójrzmy więc na fakty sprzed kilku miesięcy, kiedy Derby odbywały się przy
ul. Reymonta.
Również i tam leciały kule śniegu na murawę (niektórzy wręcz wychodzili na
dach nowej trybuny – pewnie by lepiej trafiać?), przez cały mecz słychać było
wyzwiska i to także o podłożu jak najbardziej rasistowskim („Żydzi do gazu”),
tam też palono całe „dywany” szalików, także w zawodników (konkretnie Marcina
Cabaja) rzucano petardami a transparenty z hasłami na pewno nie nadawały się
ze względu na swoją treść do powieszenia w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa.
Na obu stadionach było więc praktycznie to samo i tu i tu zawodnicy gości nie
mogli czuć się komfortowo i bezpiecznie.
Również i na Wiśle takie ekscesy mają miejsce nie tylko w spotkaniach
derbowych, ale i w innych spotkaniach podwyższonego ryzyka.
Przykładem niech będzie butelka rzucona w stronę bramkarza Legii, która
rozbiła się na szczęście na poprzeczce a nie na głowie. W końcu butelka to
już „poważny” przedmiot, nie tak jak śnieżka.
Czy inne stadiony są wolne od tych, jak to określa czasem Pan
Jurczyński „elementów tradycji kibicowania”?
Skąd! Wszyscy pamiętamy, jak nie tak całkiem dawno na Legii, po finałowym
meczu Pucharu Polski grupa bandziorów zrywała medale świeżo co założone na
szyje piłkarzom Lecha, nie obeszło się tam od pobicia zawodników. Wszystko to
również działo się w strefie, do której dostęp powinni mieć tylko
wyselekcjonowani nieliczni widzowie.
Po niedzielnych Derbach, mówmy bez ogródek, Wisła żąda radykalnego ukarania
Cracovii. To już się stało, wątpię czy odwołanie da jakiś rezultat.
Czy jednak z ręką na sercu Wisła ma moralne prawo do wytaczania tego typów
zarzutów i czy może nie powinna najpierw zwrócić uwagę na swoje podwórko?
Przecież po wymienionych przeze mnie ekscesach z zeszłej jesieni, jak i z
jesieni 2004 roku, władze związkowe nie karały Wisły wcale lub w jakiś taki
szczególny sposób jak żąda Wisła. Nota bene Legia również po zdarzeniach we
wspomnianym finale mogła cieszyć się z lekkiego wymiaru kary – była to bowiem
drobna grzywna, a nie od razu zamknięcie stadionu.
Oczywiście różowo też nie jest z kulturą kibicowania. „Cud Pojednania” był
tylko krótką pauzą we wzajemnej nienawiści kibiców obu klubów.
Cracovii tu oczywiście daleko do ideału ładu i spokoju, jaki panuje chociażby
na stadionach brytyjskich. Czy jednak jest ona takim ewenementem, jakim chyba
zdaje się być, zdaniem Panów Jurczyńskiego i Miętty?
Oczywiście, że nie.
W 2004 roku spalono na przykład przy braku sprzeciwu kogokolwiek, zwłaszcza
ochrony stadionu przy Reymonta, setki szalików Cracovii i co najbardziej
ohydne, kilkanaście koszulek zrabowanych ledwie parę tygodni wcześniej
drugiemu trenerowi Cracovii Jończykowi. Wiślackie konferencje prasowe o tych
okolicznościach nie mówiły.
Nie tak dawno, na zawodach trampkarzy pobito w hali na Reymonta rodziców z
Poznania. Tylko za to, że mieli na szyjach szaliki nie w tych kolorach co
trzeba. Później Pan Miętta raczył był bagatelizować sprawę opisując ją w
kontekście prawie prowokacji samych pobitych. Skoro już jesteśmy przy
prowokacji, to czy przypadkiem zamordowany ostatnio nie brał aby udziału w
innej prowokacji? Ale ja tego pytania nie zadam, bo byłoby ono cynicznym
graniem na ludzkim nieszczęściu. Ta taktyka jednak nie jest obca Panu
Jurczyńskiemu, który chyba wzory PR czerpie z podręczników dla rzeczników
organizacji w Ulsterze, czy też na Zachodnim Brzegu.
Czy nie warto w tym miejscu, dla pełnego obrazu, zauważyć, że w sklepiku
Wisły znalazły się kiedyś jawnie antysemickie wlepki, a dziennikarzowi,
który „ośmielił się” zrobić na ten temat reportaż, wiślaccy fani powiesili na
stadionie transparent: „ROMAN TY ŻYDOWSKI KONFIDENCIE”. Usłyszeliśmy wtedy od
Pana Jurczyńskiego o jakiejś „tradycji kibicowania”, która pozwala nazywać
kibiców Cracovii – Żydami. Czy teraz okrzyki wznoszone w kierunku Paulisty
nie były aby również jakąś „tradycją kibicowania”? Czy są one tak dużo gorsze
niż skandowany na Wiśle „Zyklon B”? Świętym oburzeniem pała Pan Jurczyński na
widok świńskiej głowy wymalowanej w białe gwiazdy. Czy jednak oburzenie to
doprowadzi wreszcie władze Wisły do zamalowania na ich stadionie wymalowanego
na betonie wizerunku pasiastej koszulki z dokreślonym napisem „Wytrzyj buty”?
Czy taka sama reakcja będzie w odniesieniu do bluzgającego trenera Petrescu?
Zapytacie państwo do czego zmierzam? Ano do tego, że w całym tym sporze,
żadna z grup kibicowskich nie jest mniej lub bardziej winna. Jednak jak dotąd
władze klubów starały się jakoś unikać okazywania jawnej wrogości i
wykazywania wzajemnych zarzutów. Owszem, zapewne różowo koegzystencja klubów
nie wygląda, jednak przysłowiowy Rubikon nie zostawał przekraczany. Teraz
słyszymy słowa potępienia dla „pięciu zabójstw kibiców Wisły”. Czy to
oznacza, że będziemy wyniki sportowe w najbliższym czasie mierzyć tego typu
wskaźnikami? Czy Pan Jurczyński nie zdaje sobie sprawy, iż to właśnie
stwierdzenie prowadzi do eskalacji, tworzenia jakiejś potrzeby wendety,
pomsty? Rozumiem rozgoryczenie utratą pozycji lidera w tabeli ligowej, tylko
czy to może już samo w sobie być powodem do cynicznego nadużywania skutków
czyjejś śmierci? Czy zamiast wzajemnego stawiania sobie zarzutów i stosowania
moralności Kalego, nie lepiej wreszcie zająć się rzeczywistym wyrugowaniem ze
stadionów tego, co jest zakałą polskiej piłki nożnej. Wystarczyłoby zacząć od
metod sprawdzonych i funkcjonowania imprez masowych w systemie „zero
tolerancji”. Do tego nie trzeba wiele, wystarczy wykorzystywać zapisy video w
systemie monitoringu. Życzę obu klubom zalania policji masą wniosków o
ukaranie za wszystkie stadionowe wykroczenia. Gdy nie będzie drobnych
wykroczeń, z czasem znikną też i większe. Zapewne idealnie nigdy nie będzie,
jednak czy możemy sobie w Krakowie pozwolić na eskalację tej durnej wojny?
Życzę tego, by wam Panowie Jurczyński, Miętta i Filipiak udało się to
powstrzymać. Inaczej może od razu lepiej oba Kluby zamknąć. Podkreślam: oba!
Bo nikt tu bez winy nie jest.
Ze sportowym pozdrowieniem
Józef Maj