Gość: Porter
IP: *.orion.pl
27.06.06, 19:57
W meczu Brazylia - Australia, sędziowanym przez dentystę Mercka, każde
wejście Australijczyka gwizdane było, jako faul, a po meczu Autralijczycy
chcieli dentyscie spuscic wpier...
No, ale nie spuscili i wielka szkoda. Bo ocalały Merck sędziował następnie
mecz Ghana - USA i tam z kapelusza pokazał żółtą kartkę Essien, najlepszemu
zawodnikowi reprezentacji Ghany. W wyniku tego, wykartkowany Essien nie
zagrał w ćwierćfinale z Brazylią.
Ale, żeby sobie bambusy z ghańskiego buszu za dużo nie myślały, prowadzący
ich mecz z Brazylią sędzia Michels był uprzejmy w pierwszej połowie pokazywać
im żółte kartki za każdy faul. Natomiast wjazd z tyłu Juana w achillesy
przeciwnika puscił w niepamięć, bo to nie brazylijskie, tylko ghańskie
achillesy były. Podobnie stempel w wykonaniu Ronaldinho na łydce Addo uznał
pan sędzia za autograf złożony przez mistrza na nodze adepta, za co trudno
pokazać przecież kartkę.
Ponieważ bezczelni Ghańczycy próbowali strzelić wyrównująca bramkę, pan
sędzia przestał zwracać uwage na takie drobiazgi, jak spalone. Najpierw
Adriano nie dał rady bramkarzowi, ale w końcu za drugiem udało mu sie z
wyraźnego spalonego strzelić bramke.
Potem wystarczyło tylko pilnować wyniku i już można sie cieszyć z wygranej.
Tylko, że jak Brazylijczycy zagraja z kims, kto też ma solidne poparcie i nie
bedą mogli liczyc na pomoc sędziego, to będzie słabo.