Gość: LB
IP: 217.11.142.*
13.02.03, 16:16
Witam wszystkich,
W tym roku, podobnie jak w poprzednim, oglądałem All-Star Game na żywo w
warszawskiej restauracji Champions (w Mariottcie).
O ile w zeszłym roku gości było kilkunastu, to w tym roku zabrałem kumpli, a
kumple swoich kumpli i w sumie było ok. 70 osób. Całkiem nieźle, zwłaszcza,
że menadżer restauracji dopiero o 15:00 w niedzielę zdecydował się, że będą
tę transmisję pokazywać.
Myślę, że był on nieco zaskoczony, że przyprowadziliśmy aż tyle osób (bez
żadnej reklamy z ich strony, i bez wcześniejszego zapewnienia o tym, że
transmisja będzie). I mimo, że nie nakupowaliśmy browaru i żarcia zbyt wiele
(czytaj: bardzo mało, bo browar był po 14 zł, a najtańsze danie po 30 zł), to
i tak poważnie zasugerował, że chyba zdecydują się na pokazywanie finałów.
Tylko, że szerzej to rozreklamują.
Oczywiście finały to co innego niż All Stars Game. Po pierwsze: kilka a nie
jeden mecz, po drugie: pokazywane o późniejszej godzinie. I to może obniżyć
frekwencję.
Ale z drugiej strony: emocje są dużo większe (walka na całego), a mecze w
piątek (sobota jest wolna) i w niedzielę (mecze są wcześniej niż w środę czy
piątek) możnaby było jakoś przeboleć, co może zwiększyłoby frekwencję.
Tak czy siak: jeśli jesteście z Wawy, chcecie obejrzeć finały lub play-offy w
NBA, to gość z Championsa powiedział, że nie będzie problemu. Musi być tylko
odpowiednia ilość osób, tak, żeby im się to zwróciło (myślę, że dla 30 osób
mogliby nie zamykać knajpy).
Myślę też, że jeśli uderzy do nich spora liczba osób i zapyta o NBA, to może
ich to przekonać do tego, że transmisje z play-offs bądź finałów mają rację
bytu.
Pzdr,
LB
PS. Warto było tam pójść, żeby ponownie przeżyć te chwile, kiedy MJ rzucał w
ostatnich sekundach "game winnera" a za oknami panował wczesny świt.
Co prawda, w tym All Star Game, rzut Jordana nie okazał się zwycięski, ale
siedemdziesiąt par rąk i okrzyków wystrzeliło po nim w górę jak za starych
dobrych czasów... Było warto :)