Gość: Porter
IP: *.orion.pl
19.03.03, 22:19
W dzisiejszym PS bardzo lubiany przeze mnie Jan Tomaszewski postanowil
poswiecic swoj felieton Franciszkowi Smudzie. Napisal m. in.
"Niestety, zarówno działacze, jak i zawodnicy tych drużyn zgodnie twierdzą,
że Franio zatracił dawną charyzmę i zapał do pracy. Dzisiaj do złudzenia
przypomina serialowego Ferdynanda Kiepskiego, którego życiowymi maksymami są
zamiłowanie do "browara" oraz "główkowanie" nad rozwiązaniem odwiecznego
problemu: jak zrobić, by nic nie robić, "kasiory" zaś dużo zarobić. Ta
obiegowa opinia miała duży wpływ na decyzję futbolowych mumii z PZPN, które
nie przedłużyły Smudze licencji (do tej pory warunkowej) na szkolenie
ligowych zespołów.
Poza tym Franio olał zalecenie Miodowego pionu szkoleniowego, by uzupełnił
braki w podstawowym wykształceniu, które jest jednym z wymogów otrzymania
pozwolenia na pracę z ligowcami. W tej podbramkowej sytuacji Franciszek
wydumał, by zaproponować współpracę Kaziowi Kmiecikowi, trenerowi z licencją
Kuleszówki, który w codziennej pracy boiskowej jest od czarnej roboty, a w
dokumentacji, na użytek Związku, figuruje jako obertrener.
Jednak ta wspaniała taktycznie zagrywka nie spowodowała lawiny ligowych
propozycji i dopiero po zbajerowaniu (zagwarantował awans) szefa Piotrcovii,
znalazł zatrudnienie w tym klubie. Rozmawiając z właścicielem Centrum
Handlowego w Rzgowie, wyraziłem zdziwienie z tak pochopnie podjętej decyzji.
Tym bardziej, że pan Ptak nie jest żółtodziobem w piłce, a każde "skopane
gwarancje" uszczuplą tylko jego portfel. Egzamin wstępny, a zarazem końcowy,
jaki Franio zdał w Gdyni, potwierdził, że pan Antoni za kolejną futbolową
naukę zapłacił ogromnie duże CZESNE.
Niestety, moją ocenę Smuda zinterpretował jako obrazę majestatu i najpierw na
boisku w Gutowie, a później na łamach prasy obsobaczył mnie niczym burek
listonosza, wyzywając od plotkarza i błazna, któremu sejm powinien ustawowo
zabronić wypowiadania się na tematy piłkarskie.
W ramach rewanżu, mądry kolego, dedykuję uwspółcześnioną złotą myśl z dramatu
Williama Szekspira (jeśli nie kojarzysz, kim był ten facet, to zajrzyj do
encyklopedii): "W każdej, nawet bezpardonowej, walce na argumenty, lepiej
posługiwać się mądrościami błazna, niż błazeństwami mędrca". I dlatego, by
złagodzić skutki "ostatniego wykopu na aut" w polskim futbolu, życzę Ci, byś
wyjechał do wymarzonego Gabonu (ogromny odsetek analfabetów), gdzie bez
intelektualnych kompleksów będziesz mógł wypróżniać się w toaletach
zainstalowanych na tamtejszych, futbolowych stadionach. "
Bardzo nie lubie Smudy. Uwazam, ze kompromitacja, ktora mu sie przytrafila,
to to, na co w pelni zasluzyl. Jednoczesnie bardzo lubie Tomaszewskiego, bo
porusza on tematy, o ktorych wszyscy pozostali wola milczec. Jednak po
przeczytaniu tekstu, ktorego fragment zamiescilem powyzej, poczulem
zdecydowany niesmak. Kopanie lezacego jest zawsze niegodne, panie Janku. I
tyle.